Dodaj do ulubionych

Rapidowy zakup impulsowy :P

05.01.09, 22:45
31 grudnia pojawiło się ogłoszenie.
www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C7413035
Dziś był wyjazd na oględziny, 300 km w jedną stronę.
Bez szczególnego napalania się, nawet bez całej zgromadzonej kasy.
Eeeee, tak po prostu obejrzeć, bo niby warto.
Bo w PL przecież zawsze samochody są dużo gorsze niż opisują
sprzedający i nie ma 8-latków, które robią 12 tys. km rocznie.

Macanie (..."Kurde, jest znacznie lepszy niż oczekiwałem"...)
Zaglądanie pod sukienkę z pomocą mechanika, który sam Xantię ma i
pracował w ASO Citroen ("Baaardzo dobrze, że to benzyna, bo HDI
psują się na potęgę, a C5 to miało u nas ksywę "królowa lawet").

No i... pojechaliśmy! :)

Xantia jeszcze ciepła, odpoczywa po 5 godzinach podróży. Notabene
porusza się na letnich Michelinach Energy, więc były też dodatkowe
emocje. :XXX ;))) Na szczęście bez wolt niebezpiecznych, chociaż w
paru miejscach miałem wrażenie jakbym próbował łazić w lakierkach po
śniegu. :PPP

I już mnie małpa owinęła wokół paluszka.
Na A2 miałem obłędne wrażenie, że unoszę się nad jezdnią. :))))
Cicho, miękko, ciepło. Długa skrzynia biegów, czyli tempo 110 km/h
było równoznaczne z ledwie 2600 obr/min.

Latający dywan.
Edytor zaawansowany
  • wujaszek_joe 06.01.09, 07:10
    rozumiem że zakupiony?
    Gratulacje, bardzo ciekawe auto. A rocznik późny, to pewnie poprawnie poskładany;)
    cena rewelacyjna za tyle auta w takim wieku. a samo auto sympatyczne.
    Tylko ten ręczny na przód, po co to komu
    --
    Jarosław Kaczyński: Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy
    niczego nie mieli
  • lexus400 06.01.09, 07:45
    Cena faktycznie zachęcająca a i opis równie atrakcyjny, niech się sprawuje.
    --
    -------------------------------------------------
    Ze wszystkich sztuk najważniejszy jest dla nas film.
    Włodzimierz Lenin
  • typson 06.01.09, 09:49
    oj, bo się e28 obrazi...

    Gratuluje zakupu

    --
    Frell Me Dead
  • plawski 06.01.09, 10:12
  • wujaszek_joe 06.01.09, 10:14
    "królowa lawet" :D
    mimo że tylko z dieslem to zniewaga pozostaje zniewagą. Nazwij go szrociarzem i
    po sprawie:)
    --
    Jarosław Kaczyński: Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy
    niczego nie mieli
  • franek-b 06.01.09, 10:30
    choć zupełnie nie rozumiem powodu kupna tegoż auta...
    Niech się toczy zdrowo:-)))

    --
    Pozdrawiam,
    Frank
  • lobuzek1 06.01.09, 11:14
    Zawsze mi się to auto podobało, ale brak w okolicy znawców
    hydropneumatyki skutecznie odstraszył od zakupu. Gratuluję nabytku!!!
  • frax1 06.01.09, 13:45
    Mi się xantia b.podoba. Znajoma ostatnio dostała jako zastępczy i nie mogła się
    nachwalić, mimo że jeździ dużo nowszym ale mniejszym autem. Sam jeździłem dużo
    xsarą 1.8 tylko 8 zaworową i był to zacny samochód. Co ciekawe Xantia była swego
    czasu najmniej awaryjnym i najbardziej dopracowanym citroenem.
    Gratuluje!
    P.S Szkoda że nie kombi ;)
  • rapid130 06.01.09, 18:10
    frax1 napisał:

    > Co ciekawe Xantia była swego czasu najmniej awaryjnym i
    > najbardziej dopracowanym citroenem.

    ...i właśnie dlatego późna Xantia, a nie wczesny C5.

    Całe szczęście, że to nie kombi. :P

    Plawski, przepraszam za "królową lawet", ale to była cytata. ;)


    franek-b napisał:

    > choć zupełnie nie rozumiem powodu kupna tegoż auta...

    Pilnie poszukiwałem całorocznego dyliżansu do podróży >150 km, acz
    nie rujnującego przy dystrybutorze i nie wywołującego zazdrosnych
    wypieków na gębie u sąsiadów. :D

    Jeden dyliżans był i jest (BMW E28), ale ze względów
    kolekcjonerskich jeździ z dużymi ograniczeniami. :P

    * * *
    Xantia jest wzięta z salonu Toyoty, pozostawiona tamże w rozliczeniu.

    Oczywiście, cudów w przyrodzie nie ma, nie jest perfekcyjna.

    Wymaga kilku akcji serwisowych - pasek rozrządu, bo z lektury faktur
    z ASO wynika, że wciąż jest fabryczny; co by się zgadzało, bo
    Citroen zakłada wymianę co 120 tys. km. Są też potrzebne klocki
    hamulcowe z przodu (acz tragedii nie ma). Niewykluczone, że nowy
    termostat, lub wskaźnik temperatury (bo takiego "piekiełka" w
    kabinie nie powstydziłoby się stare Volvo). Tym niemniej przy -15
    st. C wskazówka temp. nie chciała przekroczyć 75 stopni, nawet gdy
    schodziłem na orzeźwiające 18 stopni w kabinie.

    Posiadamy niespełna roczny kompletny wydech, acz trochę
    nieumiejętnie zamontowany, bo w pewnych zakresach obrotów generuje
    wibracje i buczenie, acz słyszalne raczej na zewnątrz. Wygląda jakby
    monter całość zbyt mocno poskręcał, niechcący kasując zakładaną
    konstrukcyjnie podatność skrętną, w którymś z elementów.

    Prawdopodobnie przyda się nowa sonda lambda, bo silnik przy
    wychodzeniu z biegu jałowego ma leciutkie "przydechy". Dodaje się
    gazu, tu następuje moment zastanowienia, po czym grzecznie wchodzimy
    na obroty. W czasie jazdy silnik funkcjonuje już bez najmniejszych
    zarzutów. Ma zaskakująco dużo momentu obrotowego "na dole". Z
    poziomu 2200-2300 obr/min zbiera się jak turbodiesel, nawet na
    piątce!

    Bezwypadkowa, ale nie bezkolizyjna.

    Wgięty czarny plastik tylnego zderzaka na narożniku. Drobny
    nagniotek na błotniku. Prawe drzwi polakierowane (już w PL, nawet
    zgrabnie). Prawe lusterko ma płaskie zwierciadło, a nie asferyczne
    tak jak lewe, nie bzyka też elektrycznie. Jak wieść gminna niesie,
    wóz miał przypuszczalnie łagodne "spotkanie" ze skuterem.

    Jak na autko z Francji - i to jeszcze z Paryżewa - to wygląda
    zadziwiająco dobrze. Pachnące i czyściutkie w środku, zero śladów
    zużycia na gałce zmiany biegów, ledwie-ledwie widać ślad ludzkiej
    ręki na kierownicy. Żadnych przytarć, żadnych "odlatanych" plastików.

    Hydropneumatyka działa idealnie. Tłumi nierówności sprężysto-
    jedwabiście. W papierach jest m.in. faktura z ASO na nowe sfery. Po
    wyłączeniu nadwozie opada powolutku. Raczej trzeba to liczyć w
    dobach, a nie godzinach. Zawór regulacji ciśnienia cyka co 80-90 s.
    (Im rzadziej tym lepiej. Przyjmuje się wartości graniczne odstępów
    między cykaniami wynoszą: 45 s. - bardzo dobrze, 30 s. - poprawnie,
    chociaż ze wskazaniem rychłych problemów, poniżej 15 s. - konieczna
    naprawa). Elastyczne przewody, uszczelki, plastiki i opony w super
    stanie. Z numeracji wynika, że tylne opony są jeszcze fabryczne (!),
    a wyglądają o niebo lepiej niż po 3 latach służby w PL.

    Dopieścimy, poprawimy, damy radę nawet gdyby "w praniu" wyłoniła się
    jakaś gruba obsuwa, bo maksymalna pula na zakup (niekoniecznie
    Xantii) była 2x większa.

    Cała reszta gra, tańczy i śpiewa.

    Korozji nigdzie nie zauważono, nawet w zakamarkach podwozia.
    Zapewne wyjdzie za czas jakiś najpierw na prawych drzwiach. :P

    Rokuje długą służbę. :)

    * * *

    Po długim zastanawianiu się, gdzie tkwi główna różnica resorak vs
    hydropneumatyk, chyba wreszcie rozkminiłem tę tajemnicę. :P

    Jeżdżąc każdym resorakiem, podczas jazdy odczuwa się pewną gamę
    drobnych wibracji o niewielkiej amplitudzie i dużej częstotliwości,
    normalnie towarzyszących turlaniu się kółek po glebie, nawet po
    supergładkiej autostradzie. W lepszych samochodach są śladowe, w
    małych jest ich całe mnóstwo. Ale są. Zawsze.

    A w hydropneumatyki ich po prostu NIE MA. Zero. Nul.

    Ale tę różnicę zaczyna dostrzegać DOPIERO wiedząc jak jeździ
    hydropneumatyk.

    Jeżdżąc dzisiaj pipidówką, czułem się jak ziarenko w
    grzechotce. :PPPP

    * * *
    Typson, E28 się nie obrazi :P bo to Xantia będzie na nią/niego
    zarabiać.

    No i oba są jak ying i yang. Nie są dla siebie konkurencją. :P

    Co prawda BMW ma u mnie ksywę "Princess Stephanie", ale to jest
    edwidentnie, z charakteru, typ męski. Facet. ;)

    Xantia to z kolei stuprocentowa baba. ;)))

    Pasuje do niej opis idealnej sekretarki.

    Ładna, ale bez przesady.
    Dużo potrafi, ale jest z tym dyskretna.
    Dbająca o detale (posiada całkiem sporo drobnych udogodnień dla
    użytkownika, które znamionują tylko szlachetne samochody).
    Diabelnie inteligentna, zadziwiająco kompetentna i zawsze potrafiąca
    zrelaksować wnerwionego szefa. ;)
    No i nie prowokuje szefa do niecnych czynów.... na drodze. ;)

    Jak ktoś jest nerwowy za kierownicą, to powinien sobie kupić
    dokładnie taki kojący samochód. :P
  • plawski 07.01.09, 09:11
    Nie ma za co przeprasza, ja znowu taki obraźliwy nie jestem.
    Aleś dał wypracowanie :) Ale mimo "chyba jednak chęci" sprzedania mojego C5 (na
    szczęście późnego, z ostatniej serii Mk II), muszę się zgodzić co do oceny
    tłumienia nierówności. Przelatałem przez ostatnie pół roku trochę kilometrów
    różnistymi autami, ale nic nie tłumi tak jak hydro. Niestety każdy kija ma dwa
    końce, i tak, jak wspomniałeś, to nie są auta zachęcające do szaleństw. Tak
    naprawdę mój największy zarzut do C5 to myszkowanie nawet w najmniejszych
    koleinach i wynikający z tego przymus ciągłego korygowania toru jazdy (jak w
    starych amerykańskich filmach, kiedy siedzą w studio, a auto niby jedzie - więc
    non stop ruszają kierownicą) :).
    Niech służy!
    --
    Wspieram Tego Pajaca
  • frax1 07.01.09, 16:18
    Dla mnie Xantia ma najładniejsze kombi z tamtych lat. Pamiętam stała niedaleko
    mojego bloku dobrych kilka lat temu taka z silnikiem 2.1 td i takimi ciut
    pozmienianymi zderzakami - firmowe dla tych najmocniejszych wersji przed
    liftingiem. Wyglądała świetnie.
    Pozdrawiam
  • rapid130 07.01.09, 15:08
    plawski napisał:

    > Tak naprawdę mój największy zarzut do C5 to myszkowanie nawet w
    najmniejszych koleinach i wynikający z tego przymus ciągłego
    korygowania toru jazdy (jak w starych amerykańskich filmach, kiedy
    siedzą w studio, a auto niby jedzie - więc non stop ruszają
    kierownicą) :).

    Hmmmm.... Xantia tego nie ma. Właśnie zdałem sobie sprawę, że w
    drodze powrotnej pokonałem 20-kilometrowy odcinek z poważnymi
    koleinami i praktycznie tego nie zauważyłem. Może dlatego, że na
    kołach mamy 185/65-15, a nie 205.

    BTW, poczytałem dokładniej przejętą z autkiem dokumentację. Jest
    tego sporo. Instrukcja obsługi i książka serwisowa w oryginalnym
    etui, dwa kluczyki, pliczek faktur, parę potwierdzeń zaliczenia
    dorocznego przeglądu technicznego, glejt z prefektury, że samochód
    jest nie kradziony / nie zastawiony / nie tykany w procesach
    sądowych, etc. I potwierdza się, że te 90 tys. km na liczniku, to
    przebieg rzeczywiście rzeczywisty. :)

    I naprawdę Xantią jeździła kobieta. :P
    Dziś namacałem pod fotelem kierowcy mały bonus -> trochę steraną
    życiem, damską parasolkę w kwiatki. :))))
  • plawski 07.01.09, 16:07
    rapid130 napisał:

    . Może dlatego, że na
    > kołach mamy 185/65-15, a nie 205.
    >
    > a nie 215 jak u mnie... :)


    --
    Wspieram Tego Pajaca
  • franek-b 07.01.09, 16:13

    > I naprawdę Xantią jeździła kobieta. :P
    > Dziś namacałem pod fotelem kierowcy mały bonus -> trochę steraną
    > życiem, damską parasolkę w kwiatki. :))))

    hmm moja Żona miała kabrioleta, którym jeździła kobieta po drogach Szwajcarii, no i też znalazła pamiątkę po właścicielce... prezerwatywę w opakowaniu :-PPP

    btw supre Twoj post z informacjami:-) już wszystko rozumiem i nie mam wątpliwości, że Waść kochasz auta!

    --
    Pozdrawiam,
    Frank
  • rapid130 07.01.09, 23:46
    franek-b napisał:

    > już wszystko rozumiem i nie mam wątpliwoś
    > ci, że Waść kochasz auta!

    A one, nawet te najgorsze, zawsze potrafiły się odwzajemniać. :)
  • rapid130 15.01.09, 02:52
    Hydropneumatyka można serwisować w domu. :)

    W poniedziałek pobrałem krew do analizy (LHM strzykawką ze
    zbiornika). I wyszło, że nadaje się do wymiany. Kolor średniomocnej
    herbaty zamiast soczystej zieleni.

    Zadzwoniłem do eksperta, żeby się umówić. Dooooooopa!
    Ma zajęte terminy.

    Wkurzyłem się, dokonałem przyspieszonego zakupu specjalistycznej
    literatury (Manual Repair Hanyesa), 6 litrów LHM Plus i wczoraj
    wieczorem z powodzeniem przeprowadziłem transfuzję. Plus
    wyczyszczenie filtrów z niewielu "płytek miażdżycowych" i płukanka
    zbiornika LHM-u.

    Z pomocą brytyjskiej prozy okazało się, że to czynność dziecinnie
    prosta. :D

    Trochę więcej zabawy, niż przy wymianie oleju w silniku.
    Kanał zbędny. Po prostu trzeba iść krok po kroku, wedle procedury.
    I utrzymywać czystość jak na sali operacyjnej.

    Satysfakcja jak po tym wszystkim grzecznie "wstała z klęczek":
    bezcenne... :DDD
  • plawski 15.01.09, 09:29
    Gratulacje!
    Ile Cię LHM kosztował?
    --
    Wspieram Tego Pajaca
  • rapid130 15.01.09, 13:49
    Sama operacja kosztowała ca 112 PLN. :) Tyle co 4 litry LHM Plus
    (Delphi, Made in UK. Innej ektoplazmy nie mieli na składzie. Lepszy
    świeży Delphi, niż stary Total).

    Plus "Citroen Xantia 1993-2001 Manual Repair" Haynes (ca 115 PLN,
    ale już się w 2/3 zwrócił).
    Plus jakieś dwa litry świeżej Pb95 do płukania/czyszczenia.
    Plus sterylne, świeżo wyprane i nie gubiące nitek... stare
    prześcieradło. :P
    Czas operacyjny 2 godziny.
    Następną razą będzie krócej, bo już znam te knyfy. :P
  • iberia.pl 15.01.09, 13:48
    rapid130 napisał:



    > Xantia jeszcze ciepła, odpoczywa po 5 godzinach podróży. Notabene
    > porusza się na letnich Michelinach Energy, więc były też dodatkowe
    > emocje. :XXX ;)))


    no to powod do dumy i chwaly.....
    --
    Forum dla Egiptomaniaków, bez cenzury
    www.fauna.rsl.pl/
  • tomek854 15.01.09, 13:52
    A o co chodzi? O to, że jeździł na letnich?

    Ja też zawsze jeździłem.

    Z drugiej strony: ty jak jedziesz kupować auto, to wieziesz ze sobą komplet
    opon? :-)
    --
    Orysiowa Pisanina
  • rapid130 15.01.09, 14:27
    tomek854 napisał:

    > A o co chodzi? O to, że jeździł na letnich?
    >
    > Ja też zawsze jeździłem.
    >
    > Z drugiej strony: ty jak jedziesz kupować auto, to wieziesz ze
    sobą komplet opon? :-)

    Oj, oryś. Nie gryź iberii. :P
    Nie odczytuj podtekstów, których... nie ma. :))))

    Sekretarka jeździ już na Pirelli Carving. (Poszło mniej kasy na
    samochód niż miało pójść, to mogę zaszaleć serwisowo). :PPP

    * * *
    Pomyśleć jakie miałem różne dziwne pomysły na dupowóz.
    Nawet z ciągotami do niezniszczalnych youngtimerów.

    Miał być Mercedes 190. Jeden zaprzyjaźniony, bardzo ładny benzynowy
    2.0 uciekł mi sprzed ołtarza. :/

    Było nawet Volvo 244 D6 obejrzane. Ale samochód wyceniony na 8 tys.
    zł był wart najwyżej połowę tej ceny. Fe.

    Potem była myśl, żeby kupić sprzęt, którego nie będzie żal "tłuc".
    Chociaż ja "nie tłukę"...

    Padło na Mazdę 626 GX Kombi z... 1989 r., którą miał lexus400
    obejrzeć, bo wóz był z Krakowa. Tylko, że właściciel zrobił woltę
    tajemną i nie chciał podjechać na oględziny. :XXXXXX Pomimo, że był
    mi internetowo znany, a samochód podobno przyzwoicie
    mechanicznie "oporządzony" i doinwestowany. Tylko dlatego był brany
    pod uwagę.

    Ostatecznie odrzuciły mnie od niej bardzo plastikowe plastiki
    szarego koloru w kabinie (tak samo paskudne jak w Pipidówce) i
    wykładzina w bagażniku, która wyglądała jakby ją ogryzał znudzony
    pies. No i po co mi kombi????

    Hmmmm.... jakoś Mazda nie może sprzedać się do teraz. :X

    Ostatecznie stwierdziłem: "Nie!"

    Jak się pracuje samochodem, to powinno się mieć sprzęt, który ma
    konkretny, wyraźny charakter, nie jest bezpłciowym "odkurzaczem" i
    sprawia jakąś szczególną frajdę podczas jazdy. Choćby był droższy w
    eksploatacji. :)

    Miało być BMW E36 Coupe, najlepiej 320i lub 318iS. Ale spróbujcie
    znaleźć ładną, nie steraną życiem sztukę, na 15-calowych oponach, z
    seryjnymi reflektorami, od normalnego właściciela bez 'Fast &
    Furious" w oczach. ;)

    Przeglądałem Mercedesy W124 Coupe, ale były drogie zarówno przy
    zakupie, jak i przy tankowaniu (przy założeniu, że nie było i nie
    będzie LPG).

    Miałem nawet Mazdy Xedos ustawione w Alledrogo. :D

    Kusiła mnie Lancia Kappa...

    Osiołkowi w żłoby dano. ;)))))

    * * *
    Z każdym dniem "sekretarka" tylko pogłębia przekonanie o słuszności
    decyzji. :)

    To zdanie sobie weźcie do serca - WARTO dopłacać za przyjemność z
    jazdy. :)
  • rapid130 05.02.09, 15:23
    Citroen pojechał dzisiaj w diabły.

    Moi staruszkowie postanowili sobie pojechać na urlop do Szczyrku na
    tydzień. Dostali w prezencie "dyliżans" na drogę, żeby im kości nie
    obtłukło, bo latka już nie te.

    A teraz siedzę i pazury obgryzam..........

    Trochę mnie przeraża połączenie obcego samochodu i starego
    rutyniarza, który na co jeździ koło domu <50 km, raz do roku 200-300
    km, a ostatni raz w poważną trasę (taką >500 km w ciągu doby) jechał
    jakieś naście lat temu.

    A zimą po górach nigdy nie jeździł. :X

    I na dodatek to stary belfer, więc niczego nowego się nie (chce)
    uczyć. :/

    Chciałem mu wyłożyć czego się spodziewać po ABS (dla niego nowość
    absolutna) na baaardzo śliskim. Usłyszałem, że upierdliwie
    nawijam. :XXX

    (Bossssszzze, zabierz tę zbyt wybujałą wyobraźnię). :XXXXX

    Ale zaparłem się i dostali samochód po megainspekcji (pasek
    rozrządu, oleje, płyny, łącznik stabilizatora, przednie tarcze +
    klocki). Bo befler chciał jechać takim świeżakiem, bez tykania bo:
    - "Przecież jedzie pięknie, co ty od niego chcesz?"

    Oczywiście, pojechali dziś o świcie, a samochód był złożony ledwie
    wczoraj, więc też niezgodnie z moimi zwyczajami.

    Świeżo pogrzebanym autem nie wyrusza się w podróże.
    Najpierw powinno się pojeździć "koło domu", żeby ewentualne błędy
    serwisu powyskakiwały.

    Normalnie jakbym dzieci same na pierwszy obóz wypuścił. ;)))))))))
  • rapid130 05.02.09, 16:25
    Umyślni donoszą, że dojechali szczęśliwie. :)

    Połowa sukcesu. :P
  • frax1 16.12.09, 21:57
    Dzisiaj zupełnie przez przypadek znalazłem Xantie HDi. Stała sobie na
    ulicy z kartką i wyglądała bardzo przyzwoicie. Przebieg bardzo mały i
    sądząc po wyglądzie kierownicy i wnętrza - prawdopodobny. Wyposażenie
    świetne - klima automat (chyba w Xantii jest taki pół automat jak w
    Xsarze), sensor deszczy i niezła tapicerka (chyba z boku alcantara).
    W sobotę Ojciec ma ją obejrzeć i zobaczyć co i jak. Rocznik '98. Ma
    zastąpić Mondeo z '97 roku 2.0 benzyna, które jest w idealnym stanie,
    absolutnie bezawaryjne, tylko niestety w miejskiej jeździe mało
    ekonomiczne. Nie ukrywam, że na pierwszy rzut oka Xantia wyglądała
    naprawdę fajnie. Wujek ma w Xsarze właśnie HDi i auto dobija do
    400000 - silnik jest perfekcyjny, zero problemów.
    Co sprawdzić?
    Co będzie na plus a co na minus z mondolotem?
    Pozdrawiam
  • yamasz 16.12.09, 22:34
    Na plus będzie na pewno komfort jazdy. Jezeli jeździłeś kiedyś cytryną z hydropneumatycznym zawieszeniem to wiesz o czym pisze. Jeżeli nie jeździłeś to się na pewno dowiesz. :)
    Warto się popytać własciciela o zawiesznie, kiedy robił jego przegląd, kiedy był wymieniany LHM itp. Warto poczytać o tym zawieszeniu troche w necie, żebyś wiedział dokładie co sprawdzić, reszta jest tak jak w każdym innym normalnym aucie.
    Aha, jeżeli to kombiak, to sprawdź sparwy progów zaraz przy samych tylnych nadkolach. niewielka rdza w tym miejscu to norma. nigdzie indziej nie powinno jej być, bo Xantia ma podwójny ocynk. Ewentualnie sprawdź czy tylna klapa nie jest porysowana, bo jest z laminatu i lakier na niej jest troche z dupy. :)
    PS.
    Pamiętaj żeby nie zawracac na ręcznym.
    --
    Puści klamę, ruszy i na horyzoncie zniknie...
  • rapid130 17.12.09, 01:53
    frax1 napisał:

    > Dzisiaj zupełnie przez przypadek znalazłem Xantie HDi. Stała sobie na
    > ulicy z kartką i wyglądała bardzo przyzwoicie. Przebieg bardzo mały i
    > sądząc po wyglądzie kierownicy i wnętrza - prawdopodobny. Wyposażenie
    > świetne - klima automat (chyba w Xantii jest taki pół automat jak w
    > Xsarze), sensor deszczy i niezła tapicerka (chyba z boku alcantara).
    > W sobotę Ojciec ma ją obejrzeć i zobaczyć co i jak. Rocznik '98. Ma
    > zastąpić Mondeo z '97 roku 2.0 benzyna, które jest w idealnym stanie,
    > absolutnie bezawaryjne, tylko niestety w miejskiej jeździe mało
    > ekonomiczne.

    Xantia do jazdy miejskiej jest trochę jak chart trzymany na 12.
    piętrze. :P
    To jest w tej klasie pierwszoligowy dyliżans podróżny. Naprawdę wielkie
    wrażenie (in plus) robi dopiero na trasie, przy optymalnych 110-120
    km/h.

    > Co będzie na plus a co na minus z mondolotem?

    Komfort jazdy -> 150 % tego co daje Mondeo.
    Będzie prowadzić się co najmniej równie pewnie jak Mondeo, ale inaczej.
    Hamulce zapewne okażą się lepsze, ale układ kierowniczy może
    wadzić "bezczuciowością".

    Podobno Xantia potrafi nieprzyjemnie zaskoczyć w ekstremalnych
    sytuacjach, podczas gwałtownej zmianie kierunku jazdy przy dużej
    szybkości. Jak jest naprawdę, nie wiem. Moim zdaniem trzeba chyba
    ciężko przegiąć, żeby się o tym przekonać. :X

    > Wujek ma w Xsarze właśnie HDi i auto dobija do
    > 400000 - silnik jest perfekcyjny, zero problemów.

    O, to stary, dobry, płynnie jeżdżący "kierownik". :)

    HDI nie są bezgrzeszne. Dość często padają w nich dwumasowe koło
    zamachowe i - szczególnie często - dwumasowe koło napędu akcesoriów
    (alternator, pompa LHM, etc.).

    * * *
    Dziwności xantiowe, które laik źle interpretuje i robi z siebie
    idiotę :PPPP

    - Wentylator dmuchawy nawiewu nie działa przy włączonej stacyjce.
    Włącza się razem z silnikiem.

    - Automatyczna klimatyzacja ma suwak do regulacji temperatury z
    podziałką NIEBIESKI-18......26'C-CZERWONY i suwak prędkości nawiewu z
    dodatkowym napisem AUTO.
    W trybie AUTO, po ustawieniu nawiewu na przednią szybę, dmuchawa
    powinna wejść na wysokie obroty. Przy temperaturze w pobliżu zera
    klimatyzacja nie ruszy, jak we wszystkich normalnych wynalazkach. :P
    (Notabene, xantiowa klimatyzacja automatyczna działa jak w Rolls-
    Roycie. :P Gdy system wentylacji dostanie zadanie niewykonalne - np.
    ustawi się mu 18 stopni przy 30-stopniowym upale i nie włączy guzika
    A/C, kompresor i tak ruszy).

    - Na tunelu środkowym przy dźwigni hamulca ręcznego będzie albo
    kluczykowy wyłącznik poduszki pasażera (standardowe zawieszenie), albo
    guziczek trybu "Sport" (wypasione zawieszenie Hydractive). Do
    normalnych zastosowań Hydractive nie jest potrzebny, a nieco trudniej
    się go serwisuje. :P

    Jeżeli razem z guziczkiem "Sport", pod maską w pobliżu podszybia jest
    trzecia sfera, to dostąpiłeś najwyższego stopnia wtajemniczenia -
    Xantia ma superwypasione zawieszenie "Activa". Posiada circa 30 %
    elementów więcej, niż standardowe hydro i komputer sterujący po latach
    niekiedy cierpiący na Alzheimera. W klekocie Activa jest mało
    prawdopodobna, ale też spotykana, raczej w HDI 110 KM. Lepiej zostaw
    taki wóz koneserom. :XXXX

    - Xantia podniesiona do górnej pozycji drogowej zawieszenia przestaje
    resorować gładko, robi się dotkliwie sztywna.

    - Jeżeli Xantia twardo resoruje także w środkowej pozycji suwaka, to
    prawdopodobnie sfery są na wykończeniu (mają już za niskie ciśnienie
    azotu). Sfery żyją średnio 5-6 lat, niezależnie od przebiegu. Sfery
    wyprodukowane przed 2007 r. są zielone, zaś po 2007 r. - szare.

    - Xantia nie powinna stawać dęba od byle muśnięcia hamulca. Wręcz
    przeciwnie, ma zrobić pozytywne wrażenie progesywnością i delikatnością
    hamowania, gdy się tylko muska. :P

    - Donośne cyknięcie dobiegające co jakiś czas spod maski, to odgłos
    prawidłowej pracy regulatora ciśnienia hydrauliki. Im rzadziej cyka,
    tym lepiej to świadczy o kondycji elementów hydropneumatyki. Wyniki >45
    s. podczas pracy na biegu jałowym, bez obciążenia w aucie uznaje się
    za "bardzo dobry", a >2 minut "celujący". Każde ruszenie kierownicą lub
    muśnięcie hamulca prowokuje częstsze cykanie. Jęczenie spod maski przy
    głębszych skrętach kół jest dopuszczalne. Generalnie - Xantia jest
    trochę jak Ministerstwo Dziwnych Dźwięków. ;-)

    - Wskaźnik temperatury płynu może zaniżać, chociaż silnik subiektywnie
    będzie rozgrzany przyzwoicie. To taka "xantiowa grypa", bardzo
    powszechna (padający drobny element elektroniczny w zestawie
    wskaźników; nikt tego nie rusza, bo dużo roboty).

    - Warto obejrzeć Xantię od spodu w suchy dzionek, żeby zobaczyć czy nie
    ma śladów wycieków wokół elementów hydrauliki.

    - Lampka STOP (informująca o osiągnięciu właściwego ciśnienia w
    hydraulice) w zimnym aucie powinna zgasnąć góra po kilkunastu
    sekundach. Jeżeli świeci dłużej, to jest powód do niepokoju, ale
    tragedii jeszcze nie ma. Być może filtry LHMu są poprzytykane.

    - Xantiowa hydropneumatyka nie psuje się, jeżeli jest regularnie
    doglądana. Ona się tylko elegancko zużywa, ostrzegając zawczasu o
    nadchodzących problemach. Najczęściej padającym punktem instalacji (co
    150-250 tys. km) jest pompa LHM. Nie lubi tłoczyć starego LHM. Jeżeli
    jest już kiepska, to rzęzi, przecieka, lampka STOP w zimnym aucie
    świeci w nieskończoność, a samochód podnosi się długo. Najczęściej w
    Xiężnej psują się elementy elektryczne i elektroniczne.

    - Skrzypienie pedału hamulca, to "objaw starczy" dystrybutora ciśnienia
    hamulców.

    - Donośne ----trrrrrrrrrrrrr-t-------- słyszalne - z przodu, lub z
    tyłu - przy opuszczaniu z górnej pozycji zawieszenia. to "objaw
    starczy" korektora wysokości właściwej osi (przedniej lub tylnej).

    - Właściciel MUSI znać podstawowe zasady obsługi hydro. Poziom LHM
    sprawdza się w najwyższej serwisowej pozycji zawieszenia. LHM zmienia
    się najrzadziej co 2 lata lub 60 tys. km (Dla Xantii II Citroen
    przewiduje wymianę co 120 tys. km, jednak lepiej tego nie próbować).
    Jeżeli usłyszysz tekst pt. - "Paaaaaaaanie, chodzi dobrze, to nic nie
    ruszałem", to wiejcie! ;-)

    - Wziąłbym małą strzykawkę z igłą i pobrał próbkę "ektoplazmy" do
    oglądu.
    Świeży LHM jest soczyście zielony. Im starszy, tym bardziej żółty.
  • frax1 18.12.09, 09:43
    Dziękuję za rady :) Jutro Ojciec umówił się na oglądanie i zobaczymy co z tego
    wyjdzie. Ciekaw jestem co to za wersja bo z tego co widziałem to ma autoklime, a
    kierownice nie skórzaną.
    Pozdrawiam
  • rapid130 18.12.09, 15:59
    ...i pewnie jakiś ładny welur.

    To będzie SX plus ekstraksy. :P

    U Citroena na podstawie VIN możesz wyciągnąć pełną kompletację
    egzemplarza. Podadzą nawet typ alternatora. :O

    Nie wiem ile kosztuje, bo uczyniono mi tę przysługę na forumie
    citroenowym. :P

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka