Dodaj do ulubionych

Po/w trakcie 'Porwania'

20.10.09, 11:01
Na razie w trakcie, bo nie czytam duszkiem, tylko mniejszymi łykami.
Nie jest źlesmile
1. Ucho dzbanka jest przekłute. Jak widać moda rzuciła się na
porcelanęsmile
2. Pierwsza i druga kartka są zamienione. Też tak macie, czy tylko
ja mam niepowtarzalny egzemplarz?
3. Zaraz stpawdzę, co jet pod adresem www.wydawnictwoklin.pl
4. Jesteśmy na tylnej stronie okładki. Grupowo. 'Od wielu lat jej
wielbiciele spotykają się na forum fanów w Towarzystwie Wszystko
Chmielewskie.' Trochę nie tak, ale nazwiska nie przekęcilismile
5. Zabił...
Edytor zaawansowany
  • papuga_ara 20.10.09, 12:01
    No, dobrze, że się nie rozkręciłeś w punkcie piątym wink
    A tak serio serio, to jeśli jestem jeszcze "przed", to nie powinnam
    wchodzić do wątku pt. "W trakcie lub po". Ale nie mogłam wytrzymać.
    A co jest nie tak w p. 4??
    A w ogóle to ogromnie miło, że Memłono występuje nie tylko w
    Autobiografii....
    Dziękujemy, pani Joanno! big_grin
    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • g0p0s 20.10.09, 12:17
    Zmieniłbym 'w' na 'oraz w'
  • papuga_ara 20.10.09, 13:00
    g0p0s napisał:

    > Zmieniłbym 'w' na 'oraz w'

    Aaa, to ja też. Tak. Podpisuję się pod tym.
    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • zolzatoja 20.10.09, 12:51
    Skończyłam.
    I zaraz zacznę CZN albo WC, bo język ten sam, ale gatunkowo lepsze sad
  • groha 20.10.09, 14:29
    Jestem w trakcie i mam wrażenie, że trochę to potrwa. Ale okładki ładne i
    pierwsze kartki też w porządku.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • g0p0s 20.10.09, 15:08
    Nie wiem Groho czy świadomie, ale wyszło Ci sroga recenzja: 'Okładki
    ładne' smile
  • 36krzysiek 20.10.09, 21:39
    No cóż, jakby to powiedzieć, a, nie będę mówił nic.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 20.10.09, 22:55
    To chyba była reakcja na kontrowersyjne treści zawarte w książce wink
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • gastonlemiel 21.10.09, 00:23
    dzieki gOpOsie za link do strony Klina! Wszedlem tam, i okazuej
    sie, ze zamiesczono na rzeczonej stronie maly bo maly ale jednak
    fragment Porwania! I musze powiedziec ze ten may kawalek mnie
    rozsierdzil. Bo nie mam szansy przeczytac wiecej na razie!!! Az do
    weekendu, kiedy byc moze ksiazka zostanie mi dowieziona z warszawy!
    No jesli cala ksiazka taka, jak ten fragment,,, to ja nie moge no!!
    Cale zdanie i wszsytko czerowne nareszcie sie w Chmielewskiej znowu
    odezwaly pelna piersia!!!
    --
    Nawet na pólnocy Grenlandii slońce kiedys wschodzi
  • 36krzysiek 21.10.09, 09:12
    Masz rację Stara.Gropo. Na tym fragmencie przystopowało mnie
    zdecydowanie i książka poszła w kąt. Jeżeli ktoś chce nieczytany
    egzemplarz, wyślę w prezencie.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 21.10.09, 09:15
    iu, fiu! Aż tak?
  • 36krzysiek 21.10.09, 09:20
    Od osób inteligentnych wymaga się pewnego poziomu, a pani Joanna może
    podać sobie rękę z niejakim Cejrowskim, niestety.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • the_dzidka 22.10.09, 12:50
    Znaczy już wiem, w którym momencie się zirytuję uncertain
    Książki jeszcze nie mam (w Empiku nie było nawet we wtorek!) ale
    jakoś mnie kurna nie ciągnie...

    --
    Dzidka
  • stara.gropa 22.10.09, 13:04
    W którym nie było? Kupiłam w poniedziałek, w empiku na
    Marszałkowskiej.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • the_dzidka 22.10.09, 13:08
    W Blue City.

    --
    Dzidka
  • groha 21.10.09, 14:24
    g0p0s napisał:

    > Nie wiem Groho czy świadomie, ale wyszło Ci sroga recenzja: 'Okładki ładne' smile

    Nie chcę wyjść na niejaką Paryż Hilton, która mówi, że gdy mówi, to nie myśli,
    więc wolę się przyznać: świadomie smile
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • stara.gropa 21.10.09, 14:30
    Groho, przecież książka zaczęła się zabawnie. Rozmowa o połowie
    melona ubawiła mnie. Nie podobała Ci się? Potem zgrzyt, który
    zdenerwował Barona. Dalej normalnie, ale jestem dopiero na 200
    stronie.
    Jakoś powiało chłodem w tym wątku, a jeszcze wczoraj dałabym sobie
    głowę uciąć, że to będzie zabawny wątek.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • groha 21.10.09, 16:12
    O przepraszam, o przepraszam, przecież ani słowa nie napisałam o treści, ani
    słowa! Napomknęłam tylko o tym, że u mnie strony nie są pomylone oraz o
    okładkach, że ładne. No, dobra, mogłam dodać: "bardzo", albo: "szalenie",
    ewentualnie: "intrygująco", a nawet, że są miłe i ciepłe w dotyku, ale już
    przepadło, trudno.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • g0p0s 21.10.09, 11:03
    Hmm, do kontrowersji jeszcze nie dotarłem. Na razie trochę męczą
    mnie drugo/trzeciorzędni bohaterowie pojawiający się na kilku
    stronach wraz z konarami drzew genealogicznych. Autostradę Warszawa-
    Katowice jakoś w realu przeoczyłem.
  • stara.gropa 21.10.09, 11:18
    Kontrowersyjne są na pierwszych 30-40 stronach. Od razu rzuciły mi
    się w oczy, chociaż dla mnie ten temat jest obojętny (żyj i pozwól
    żyć innym - tak mówiła kiedyś Gurua), ale byłam zdziwiona, że tak
    agresywne podejście do tematu.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • g0p0s 21.10.09, 11:36
    Początek czytałem w środkach komunikacji, mogło coś mi umknąć.
  • 36krzysiek 21.10.09, 14:21
    No i po sprawie. Egzemplarz ładnie zapakowany, zaopatrzony w odpowiedni
    komentarz i wysłany na adres Wydawnictwa.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • romy_sznajder 21.10.09, 14:37
    > /.../ Egzemplarz ładnie zapakowany, zaopatrzony w odpowiedni
    > komentarz i wysłany na adres Wydawnictwa.


    Baronie, zacytujesz komentarz...?
  • 36krzysiek 21.10.09, 15:53
    W załączeniu odsyłam egzemplarz najnowszej powieści Pani Joanny
    Chmielewskiej pt. Porwanie.
    Z przykrością stwierdzam, że nie spodziewałem się po ulubionej pisarce
    takich homofonicznych poglądów. Mam podstawy domniemywać, że są one
    poglądami samej Autorki a nie jedynie postaci literackiej. Oczywiście
    szanuję odmienne zasady postrzegania świata, jednak wyrażanie ich w tak
    obraźliwy sposób, w dodatku bez bezpośredniego związku z treścią
    powieści, uważam za co najmniej nieeleganckie.
    Nie chcę mieć tej pozycji w swojej bibliotece.
    Z poważaniem ...
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • april02 21.10.09, 16:45
    Czy aby na pewno chodziło Ci o "poglądy homofoniczne"?!
    Pytam dla rozładowania atmosfery smile
    Też mi się ten fragment w oczy rzucił chociaż temat w zasadzie jest
    mi obojętny.
    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • asia.sthm 21.10.09, 21:05
    36krzysiek napisał:
    > Z poważaniem ...

    Popieram. Dobrze zrobiles.

    Ja ksiazki jeszcze nie mam, idzie dopiero do mnie slimakowa poczta. Jak sie
    doczekam, przeczytam , to popre cie doslowniej.


    narazie uszy do gory - to pewnie stad to ucho
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • romy_sznajder 22.10.09, 14:08
    Bardzo kulturalnie.

    > Mam podstawy domniemywać, że są one
    > poglądami samej Autorki a nie jedynie postaci literackiej.


    Mam niepokojace wrazenie, ze taka rozmowa, i w opisanym gronie rzeczywiscie miala miejsce.

    Wczoraj - zgodnie ze statutem, tak? - chcialam wziac jakis cytat z tego fragmentu i go "propagowac" w sygnaturce. Ale to nawet nie smieszne. Cieszy mnie tylko, ze nie przylozylam sie do zbierania skorup na "slimaki", i ze nikt mi nie dal legitymacji TWCh.

    W glowie mi sie nie miesci (ale refleksyjnie, nie ze zloscia), ze w dzisiejszych czasach ktos jeszcze moze pisac takie rzeczy. No ale dopuszczam, ze niszowo mysle, przez te studia genderowe..
    To porownywalne z tym, co dzis Zanussi mowil o dawnym wyczynie Polanskiego. Ktos tu nie zauwazyl, ze swiat sie zmienil.

    A moze byl to celowy zabieg, zeby ze zlej literatury zrobic chociaz literature kontrowersyjna. Pedaly podniosa raban, a inni poleca kupic ksiazke, zeby poczytac, co tez tam bylo takiego.
  • orale 22.10.09, 18:50
    Cieszy mnie tylko, ze nie przylozylam sie do zbierania skorup
    na "slimaki", i ze nikt mi nie dal legitymacji TWCh.

    TWCh to ludzie, to my. Sami sobie dajemy legitymacje po wypelnieniu
    odpowiednich danych. Cieszę sie, że jestem w TWCh, dużo fajnych osób
    tu poznałam. TWCh nie odpowiada za treść książek, nie pisze ich pod
    pseudonimem Chmielewska. Trochę nieładnie
    --

    generalne wdupiemanie
  • papuga_ara 22.10.09, 19:08
    Omijałam ten wątek jak mogłam, bo jak Wiecie, czekam na przesyłkę z
    Merlina i nie mam jeszcze książki, a - jak to zwykle bywa - w wątku
    o nowej książce jest dużo o nowej książce - więc nie chciałam sobie
    psuć zabawy... Ale "nie strzymałam" i pomyślałam: "a niech tam,
    zajrzę, ogromnie mnie ciekawi, co Towarzystwo pisze". No i
    zajrzałam. I zabiorę głos po przeczytaniu. Na razie zrobiło mi się
    dziwnie i do końca nie umiem sobie wyobrazić tego tekstu, ale co
    tam, nie będę sobie wyobrażać, tylko na książkę poczekam. Howgh.
    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • romy_sznajder 23.10.09, 04:55


    > TWCh to ludzie, to my.

    Edyta, czyli to tylko plotki, ze chcesz byc prezesem TWCh w nastepnej kadencji?
    No bo jesli tak, to przeciez nie o ludzi chodzi, tylko o funkcje w organizacji
    ze statutem? Choc oczywiscie zycze Ci, zeby LUDZIE na Ciebie zaglosowali.


    > Trochę nieładnie

    Troche nieladnie narzucilas nieprawdziwa interpretacje mojego posta, ale moze po
    prostu nie doczytalas.
  • the_dzidka 23.10.09, 09:09
    > Edyta, czyli to tylko plotki, ze chcesz byc prezesem TWCh w
    nastepnej kadencji?
    > No bo jesli tak, to przeciez nie o ludzi chodzi, tylko o funkcje w
    organizacji
    > ze statutem? Choc oczywiscie zycze Ci, zeby LUDZIE na Ciebie
    zaglosowali.

    Nie do mnie te słowa, ale przyznam sie, że kompletnie ich nie
    rozumiem. Możesz wyjaśnić?
    Co ma do tej całej awantury fakt, że TWCh jest organizacją ze
    statutem? Statut, KRS i regulamin spotykają się co drugi piątek
    miesiąca ze sobą, czy co?

    --
    Dzidka
  • ewa9717 23.10.09, 09:18
    O ile rozumiem kilka gorzkich wypowiedzi wcześniejszych, zupełnie
    nie kumam przynajmniej dwóch postów Romy, a czytać umiem, pochlebiam
    sobie, że nawet ze zrozumieniem. I jakoś mi przykro, bo choć nie
    byłam nigdy na spotkaniu ciałem, bardzo lubię się z Wami spotykać na
    tej stronie.
  • kocio_pierzaczek 23.10.09, 12:18
    Ewa, ty też? Bo już myślałam, że to tylko ja mam nagłe problemy
    dotyczące czytania ze zrozumieniem.
  • ewa9717 23.10.09, 12:30
    W kupie (!) raźniej. Z ulgi idę do kuchni robić rolady z
    gumiklejzami i modrą kapustą, bo mam dziś takie zamówienie obiadowewink
  • bumbecki 23.10.09, 12:41
    Ewo, co tą są "gumiklejzy" ?


    > W kupie (!) raźniej. Z ulgi idę do kuchni robić rolady z
    > gumiklejzami i modrą kapustą, bo mam dziś takie zamówienie
    obiadowewink


    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • lylika 23.10.09, 13:17
    ewa9717 napisała:

    > W kupie (!) raźniej. Z ulgi idę do kuchni robić rolady z
    > gumiklejzami i modrą kapustą, bo mam dziś takie zamówienie obiadowewink
    ...
    Przecież to zestaw obowiązkowy na niedzielę, a dziś piątek. smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 23.10.09, 13:29
    A ja se niedzielnie przy takiej pogodzie wink Goscie zamówili, a to
    fajne i przelotne goście, to mam im załować! Tym bardziej, że robię
    więcej i zostanie mi na zaś wink
    Gumiklejzy, Bumbecko, to białe (bo są jeszcze czorne) kluski
    śląskie, faktycznie są gumowate. I pyyyyyyyszne.
    A ten zestaw obiadowy (+ jeszcze rosłó na pierwsze, ale kto by to
    wcisnął, dawniej chyba inne żołądki mieli) to tzw. śląskie niebo,
    czyli obowiązkowy zestaw niedzielny w porządnym śląskim domu wink
  • bumbecki 23.10.09, 15:00
    dzięki Ewo za wyjaśnienie smile

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • lylika 23.10.09, 15:15
    Ewo, bardzo proszę o przepis na Twoje rolady i gumiklejzy. Ciekawa jestem czy jest taki sam jak na moje zrazy zawijane i kluski śląskie. smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 23.10.09, 18:23
    lylika napisała:

    > Ewo, bardzo proszę o przepis na Twoje rolady i gumiklejzy. Ciekawa
    jestem czy j
    > est taki sam jak na moje zrazy zawijane i kluski śląskie. smile
    No właśnie. Może i ja się dowiem jak te zrazy robić, żeby były
    trochę miększiejsze od zelówki. A propos wołowiny mam genialny
    przepis na ciasto mandarynkowe bez mąki. Mogę sie podzielić, jakby
    któś był chętny.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 23.10.09, 18:37
    Myślę, że przepisy cirka ebałt podobne.
    Kluchy: gotuję kartofle bez soli, przeciskam przez takie coś z
    dziureczkami i se stoją, aż całkiem ostygną. Do tego mąki
    ziemniaczanej na oko (szkoła dla początkujących mówi: wyjmij 1/4
    ugotowanych kartofli i zrobi się akuracik miejsce na uzupełnienie
    mąką) i teraz są dwie szkoły: jajeczna i bezjajeczna. Ja z
    jajecznej. Dlaczego? Prababka dawali, babka dawali, mama dawali, to
    i ja wink A więc na te kartoflo-mąki daję ciut wrzątku (szkoła dla
    początkujących mówi: tyle co w przepołowionej skorupce jajka) i
    jajco. Wyrabiam i robię kluski: nie za duże (bo w gotowaniu urosną),
    nie okrągłe, lecz takie lekko plaskate, coś jak latający spodek
    (Dlaczego? Prababka robili...) i koniecznie z okrąglutkim
    dołeczkiem. Koniec.
    Rolady:
    Plastry tzw, miękkiej wołowiny (gatunku nie nazwę, bo obchodzę
    rzetelnie wszystkie dwa sklepy prowadzące w pipidówku wołowinę i
    pokazuję palcem, z których kawałków i jak pani ma ciąć ( koniecznie
    w poprzek włókien!) rozbijam delikatnie, szczodrze smaruję
    musztardą, na to pocięta w półplasterki cebula, smukłe słupki
    wędzonego boczku lub słoninki (wolę boczku) i takież słupki dobrej
    wędzonej kiełbasy (kiedyś leciało się myśliwską na pewniaka, ale
    teraz każę sobie podsuwać pod nos i niucham, czy wędzonym jedzie),
    żadnych ogórków! Dlaczego? Prababka... A poza tym nie lubię jak mi
    się takie gamga w porządnej roladzie. Solę, pieprzę, zawijam, ładnie
    sznuruję białą nitką bawełnianą, której specjalny zapas roladowy mam
    z dawnych przedkapitalistycznych czasów, rzucam na gorący tłuszczyk,
    obrumieniam dookolnie, no a potem podlewam i duszę normalnie, czasem
    jeszcze cebuli dorzucę i tych resztek kiełaso-boczków, jeśli
    zostaną. Jak już rolady są OK, wyjmuję, rozbieram ze sznurka (a
    zawsze koniec jest w stałym miejscu, coby znaleźć łatwo), a w tym
    czasie sos traktuję z lekka mąką (rozprowadzoną w zimnej wodzie),
    tym razem pszenną. Fertig wink
  • 36krzysiek 23.10.09, 18:44
    Wszystko pięknie, ładnie, zrozumiałem od pierwszego kopa, ale ile
    dusić? Porządna, krajowa wołowina wymaga pięciu godzin wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 22.10.09, 19:45
    Cieszy mnie tylko
    > , ze nikt mi nie dal legitymacji TWCh.

    Przykro mi się zrobiło, bo traktuję TWCh jak własne dziecko. W końcu
    jestem matką założycielką.

    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • the_dzidka 22.10.09, 20:15
    > Przykro mi się zrobiło, bo traktuję TWCh jak własne dziecko. W
    końcu
    > jestem matką założycielką.

    I mnie się jakoś łyso zrobiło - mało że mi gropa "dała" legitymację
    TWCh, to jeszcze ja o nią zabiegałam smile
    Ale sądzę, że romy napisała to pod wpływem uzasadnionych emocji, bez
    zastanowienia.

    --
    Dzidka
  • romy_sznajder 23.10.09, 04:44
    Stara.gropo i Lyliko. Bardziej spodobalo mi sie forum, niz ostatnie ksiazki
    J.Ch., wiec dla mnie znajomi to "forum". TWCh jest 'stowarzyszeniem zwyklym'
    ze statutem, ktory nakazuje znac tworczosc w stopniu ponadprzecietnym,
    propagowac postawe chmielewska itd.
    Nie mam tolerancji na taka tworczosc, a propaguje tresci dokladnie odmienne.
  • dorka_31 22.10.09, 23:30
    romy_sznajder napisała:

    > Cieszy mnie tylko, ze nie przylozylam sie do zbierania skorup
    na "slimaki", i ze nikt mi nie dal legitymacji TWCh.

    Hmmm... co prawda nie czytałam jeszcze książki, ale czegoś tu nie
    rozumiem. Czy jedna książka może przekreślić wszystkie pozostałe?
    Czy jedna negatywna (nawet bardzo) emocja może przekreślić te
    wszystkie pozytywne, gromadzone przez lata? I co tu ma do rzeczy
    TWCh, które przecież nie jest autorką? Poza tym, nawet największy
    fan nie musi przecież bezgranicznie uwielbiać wszystkich powieści...
  • cafeszpulka 23.10.09, 00:45
    >Czy jedna książka może przekreślić wszystkie pozostałe?

    Może przelać czare, legitymacja numer 4 przestaje być aktywna. Numer wolny.
  • bumbecki 22.10.09, 08:35
    Baronie - gratuluję postawy. Szkoda, ze jestem za leniwa żeby też
    odesłać księżkę.
    Szkoda, że nasz ulubiona autorka prezentuje taką postawę i obraża
    swoich fanów.

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • g0p0s 21.10.09, 15:35
    Coraz niecierpliwiej oczekuję na kontakt z książką. Cóż tam jest
    takiego, że Baron będzie się z poprzedniej okładki wydrapywał.
  • kurcgalopek 21.10.09, 16:32
    czytam.. Dobrnęłam do setnej strony. Początek fajnie, w okolicach
    strony 60 dobry nastrój pryska, teraz jest tak sobie, czytam chyba
    trochę na siłę.

    --
    Rusz tyłek!
  • stara.gropa 21.10.09, 17:36
    Kurcgalopku, czasami mam wrażenie, że z ust mi wyjęłaś to co
    piszesz.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 21.10.09, 18:23
    Chyba pan Witek czymś Autorce podpadł, że mu takie głupoty w usta
    wcisnęłasmile
    --
    generalne wdupiemanie
  • lylika 21.10.09, 20:36
    Ha... a to ciekawostka. Też zacięłam się wczoraj na setce i dzisiaj postanowiłam zrobić przerwę w czytaniu. Powidła robiłam. Dużo lepiej mi szło.

    http://img17.imageshack.us/img17/1876/091021powidla008.jpg
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • kurcgalopek 21.10.09, 21:02
    Lyliko, jak bym kiedyś chciała zobaczyć Twoją spiżarnię. Ona musi
    przepięknie wyglądać z tymi kolorowymi, ładnie podpisanymi
    przetworami.


    --
    Rusz tyłek!
  • goonia 21.10.09, 21:24
    To ja juz moge spokojnie czekac do grudnia. Opinie jak na razie podzielone. Mam
    nadzieje, ze ksiazka przynajmniej tak dobra jak Zapalniczka, a nie Kretka czy
    Rzez ( choc tej jeszcze nie skonczylam, a zaczelam daaawno temu).
    Panu Baronu serdecznie wspolczuje, ze go bostwo wkurzylosad se la vie, czy jakos tak.
  • kocio_pierzaczek 21.10.09, 21:53
    Na samym początku urechotałam się. A było to przedwczoraj. Jeszcze
    nie dobrnęłam do połowy. Im dalej w las, tym więcej drzew i ciemniej.
    I, hi hi, na dzień dobry znalazłam chyba dość nietypową literówkę na
    stronie szesnastej. smile
  • kurcgalopek 21.10.09, 22:06
    chodzi Ci o to coś ze stołem? Już się nawet zastanawiałam czy to
    literówka, czy też takie określenie. Mam tylko problemy z odmianąwink


    --
    Rusz tyłek!
  • stara.gropa 21.10.09, 22:16
    Myślę, że to jest krzyżówka pchnij z posuń.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 21.10.09, 22:19
    a ja nie jestem pewna czy to literówka. Słyszam określenie, że coś
    się opsło. Chyba fachowiec polonista potrzebny
    --
    generalne wdupiemanie
  • mkostki 21.10.09, 22:29
    To nie jest literówka, a zamierzone określenie piersią własną
    bronione przez autorkę przed moimi zakusamismile Padły słowa "pchnąć
    to każdy palant potrafi".
    A już się zdenerwowałam po komunikacie Kociasmile
    A'propos kontrowersyjnych poglądów - osobiście sądzę, że Gurua ma
    dość czekania aż ktoś jej wytoczy proces i postanowiła pchnąć sprawę
    do przodu...

    --

    Pan podrapano na głowa i pani Biała Glista ja takoż proszę won!
  • 36krzysiek 23.10.09, 18:25
    orale napisała:

    > a ja nie jestem pewna czy to literówka. Słyszam określenie, że coś
    > się opsło. Chyba fachowiec polonista potrzebny

    Wypsło i opsło funkcjonuje w mojej rodzinie jak pamięcią sięgnę.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 21.10.09, 22:29
    Myślę, że Gropa ma etymologiczn-słowotwórczą rację wink
  • dorka_31 21.10.09, 22:42
    No cóż, jak czytam takie kontrowersyjne opinie to tym bardziej
    ciekawa jestem własnej. Ale niestety, jeszcze mi nie przysłali...uncertain
    Jak dotąd, to chyba najmniej podobał mi się (Nie)Boszczyk mąż.
    Krętkę strawiłam, ale tego jakoś nie bardzo. Ostatnio chciałam się
    zabrać za nią raz drugi, ale po kilku stronach mnie odrzuciło. Jakoś
    nie mogę i już.
  • g0p0s 22.10.09, 10:33
    Wróciłem w kontrowersję. No faktycznie ulało się trochę miłości do
    ludzi. Autorka (o ile mnie pamięć nie myli) propagowała hasło 'żyj i
    daj żyć innym'. Teraz są dokładane wyjątki.
    Dobrnąłem trochę poza 200 stronę i nie wiem, czy dam radę dalej.
    Jest już kilka pełnych autobusów postaci, które się między sobą
    znają, albo nie znają, abo nie wiedzą że się znają itp. Przestaję
    ogarniać i nie wiem czy walczyć dalej.

  • gastonlemiel 22.10.09, 12:22
    Dorko tez mi sie zupelnie nie podobal Nieboszczyk. Chociaz nie wiem
    czy jeszcze bardziej nie podoal mi sie Bulgarski bloczek. Na samo
    wspomnienie mnie jakos rzuca, acz tak danow temu to czytalem, ze
    moze zrobie 2 podjescie.
    Co do Porwania, widze ze moj wyrazony powyzej entuzjazm bazujacy na
    urywku zamieszconym na stronie Klina byl mocno nieuzasadniony, no
    ale przekonam sie sam, jak juz ksiazke dostane... a ktos juz lyknal
    calosc?
    --
    Nawet na pólnocy Grenlandii slońce kiedys wschodzi
  • heniulaa 22.10.09, 12:38
    Ja smile

    I muszę przyznać, że mam mieszane uczucia.

    Jest kilka, czy też kilkanaście tekstów w starym dobrym stylu. Ale chwilami
    miała wrażenie, że czytam książkę telefoniczną - tam też jest dużo bohaterów!
    --
    Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie...
  • mkostki 22.10.09, 14:08
    Całość owszem - ja. Co najmniej ze 4 razysmile
    Tłum postaci jakoś mnie nie przeraził, natomiast niepomiernie wkurza
    mnie Klara - niby ktoś znany z wcześniejszych lat, a wszak pierwszy
    raz. Oczywiście mam podejrzenia, kto się w Klarę przedzierżgnął, ale
    z drugiej strony tak wiele zmian, że podejrzenia mogą być
    bezpodstawne. Nie lubię takich wyskakujących jak diabeł z pudełka
    niby to znajomych z dawnych lat.
    Natomiast pozytywnie nastraja mnie obecność Pawła, którego uwielbiam
    pasjami i osładza mi on wszelkie inne nie za ciekawe postaci...--

    Pan podrapano na głowa i pani Biała Glista ja takoż proszę won!
  • groha 22.10.09, 16:11
    Dobra, miałam tego nie pisać, ale napiszę, a co mi zależy. Najwyżej ktoś wytnie
    i już. No, więc u mnie sprawa wygląda tak, że nadal nie skończyłam i co gorsza,
    chwilowo nie czuję się na siłach. Zastopowało mnie całkiem, niestety. Odpadłam
    przy wspomnianej wyżej scenie i koniec, dalej za cholerę nie idzie. Bo co tu
    dużo szklić - ona, ta scena, jest nie tylko kontrowersyjna. Ona jest pasująca do
    sytuacji, jak pięść do nosa, oraz zwyczajnie i po prostu niesmaczna. Najgorsze,
    że to zaczyna już wyglądać na jakąś obsesyjną i bezpardonową potrzebę
    manifestowania swoich poglądów, czy coś, a tego zwykle staram się unikać, jak
    diabeł święconej wody, bo bardzo źle mi się kojarzy, nic na to nie poradzę.
    Gdyby to wszystko zostało włożone w usta jakichś wymyślonych postaci, np.
    całkiem obcej, ale wiernej słuchaczki pewnego znaczącego radia, albo
    nieznajomego, młodego byczka z karczychem, to może byłoby chociaż śmiesznie i
    jakoś by się przeżyło, ale tak, to przepraszam bardzo, ale nie da rady, za Chiny
    Ludowe. Staję więc przy panu Baronie oraz łączę się z wszystkimi zszokowanymi i
    targanymi ambiwalentnymi uczuciami, bo wiadomo - od swojego bardziej boli, jak
    mówią starzy górale.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • dorka_31 22.10.09, 17:03
    Mam! Przynieśli mi dzisiaj. Trochę długo od poniedziałku, ale grunt
    że już jest i będę mogła wreszcie sama ocenić te kontrowersje.
    Chociaż, jak czytam że tam tyle postaci to już nie jestem
    zadowolona, bo ja się wtedy zawsze gubię. Ale nic to, nie ma co
    narzekać przed przeczytaniem. Na razie mam jeszcze kupę roboty, ale
    jak już to ogarnę to wieczorkiem wreszcie sobie siądę i zaspokoję
    ciekawośc smile
  • orale 22.10.09, 18:47
    wiem, że książka ma fatalny kawałek, wiem bo sama czytałam. Z
    większą wypowiedzią poczekam jednak, aż przeczytam całość. Średnio
    mi idzie, ale dam radę. Nie podoba mi się ocena całokształtu tylko
    na podstawie fragmentu. I nie podoba mi się określenie "zła
    literatura", to nie jest uczciwa krytyka. Czego to dotyczy, całości
    czy tej konkretnej pozycji? Do tej pory dyskutowaliśmy, a to polega
    na podaniu konkretnych za i przeciw. Jeśli powiem, że ktoś jest
    głupi, a nie powiem dlaczego i nie dam szansy na obronę, to czy sama
    nie zaprezentuję tego samego poziomu? Nie bronię niczego ani nikogo,
    opisywany fragment nie dość, że jest wulgarny to na dodatek nie ma
    uzasadnienia w treści, ale do diabła to tylko fragment. Co z resztą
    książki? Jak do tej pory przeczytały ze dwie osoby, zatem pora
    troszkę ochłodzić emocje.

    --
    generalne wdupiemanie
  • stara.gropa 22.10.09, 19:09
    Przeczytałam książkę. Tak jak pisałam początek bardzo zabawny (melon
    moim zdaniem świetny), potem słynna już scena, która wywołała moje
    niemiłe zdziwienie, a potem pozostałe 300 stron, które według mnie
    utrzymują się na poziomie ostatnich książek. Większe zastrzeżenie
    jakie mam do Porwania to konfiguracja bohaterów, powtarzająca się
    już w kilku książkach. Lubię bardzo panią Małgosię i pana Witka, ale
    w książce nie chcą popełniać żadnych przestępstw itd, są do
    obrzydliwości przyzwoici. A nie wprowadzanie do akcji podejrzanego -
    winnego, tylko mówienie o nim osłabia książkę. Gdzie te czasy kiedy
    Anita - morderczyni codziennie odwiedzała Alicję, albo makiaweliczny
    Diabeł trzymający się cały czas Joanny.
    To była moja subiektywna opinia.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • zolzatoja 22.10.09, 19:30
    Dziękuję.
    Zwerbalizowałaś to, co od dwóch dni tłukło mi się po duszy.
  • stara.gropa 22.10.09, 19:36
    Zawsze do usług.
    Jeszcze jakąś recenzję? big_grin
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • 36krzysiek 22.10.09, 19:39
    A tak na marginesie trzeba dorwać i przydusić Mkostki, coby uchyliła
    parę tajemnic warsztatu. Gdyby się opierała, zawsze można przypalić
    stopy wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 22.10.09, 19:43
    Nie mogę wypowiadać się o całej książce, bo jej jeszcze nie skończyłam, a ponadto mamy zwyczaj zaczekać aż większość przeczyta. Bąknęłam tylko, że czytam, że raz się uchachałam jak za dawnych czasów, (właśnie przy melonie Stara.gropo) a raz mnie zmroziło. Fragment rzeczywiście jest szokujący, wcale nieprzystający do fabuły i obraża wiele osób. Ale twierdzenie na tej podstawie, że to jest zła literatura jest nieuprawnione. Romy napisała, że się cieszy, że nie wręczono Jej legitymacji Towarzystwa. Czy mamy rozumieć, że członków Towarzystwa wrzucasz do jednego worka z fragmentem książki i przypisujesz nam, że to są nasze poglądy?
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • lylika 22.10.09, 19:46
    36krzysiek napisał:

    > Muszę się odnieść, bo muszę smile Na temat całej książki się nie
    > wypowiem, bo nie przeczytałem i nie mam zamiaru. Żeby była jasność,
    > wydrapywać się z okładki nie zamierzam, rzucać legitymacją takoż.
    > Moja miłość do twórczości i osoby została, co prawda dziabnięta dość
    > ostrym szydełkiem, ale trwa nadal. Przeżyliśmy potop szwedzki...i
    > takie tam. A zareagowałem bo musiałem, inaczej się nie dało. Gdyby
    > to był ktoś obcy, rzuciłbym parę wyrazów budowlanych i nie było by
    > sprawy, ale Gurua nie jest obca, jest moja od 20 lat. Każda miłość
    > ma wzloty i upadki.
    ...
    Baronie, czy ja już mówiłam, że Cię kocham nad życie? smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • orale 22.10.09, 19:52
    Prawdziwy baron, a nie jakis przebieraniecsmile
    --
    generalne wdupiemanie
  • 36krzysiek 22.10.09, 19:24
    Muszę się odnieść, bo muszę smile Na temat całej książki się nie
    wypowiem, bo nie przeczytałem i nie mam zamiaru. Żeby była jasność,
    wydrapywać się z okładki nie zamierzam, rzucać legitymacją takoż.
    Moja miłość do twórczości i osoby została, co prawda dziabnięta dość
    ostrym szydełkiem, ale trwa nadal. Przeżyliśmy potop szwedzki...i
    takie tam. A zareagowałem bo musiałem, inaczej się nie dało. Gdyby
    to był ktoś obcy, rzuciłbym parę wyrazów budowlanych i nie było by
    sprawy, ale Gurua nie jest obca, jest moja od 20 lat. Każda miłość
    ma wzloty i upadki.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • papuga_ara 22.10.09, 19:28
    Ładnie napisane. Z wyrozumiałością, zrozumieniem, szacunkiem. Ładnie.
    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • orale 22.10.09, 19:41
    Szacuneczek Panu Baronu, szacuneczek smile
    --
    generalne wdupiemanie
  • bumbecki 22.10.09, 20:07
    jak ja zazdroszczę innym, że tak umieją ładnie napisać co mi sie w
    duszy tli .. smile Dzięki Baronie smile

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • the_dzidka 22.10.09, 20:16
    > Gdyby
    > to był ktoś obcy, rzuciłbym parę wyrazów budowlanych i nie było by
    > sprawy

    O ile się orientuję, to rzadko w ferworze dyskusji a propos rzucasz
    czymkolwiek. Jednak noblez obliż.
    Poczta do Ciebie poleciała, BTW.

    --
    Dzidka
  • hortensja66 22.10.09, 22:25
    Przeczytałam. Powiem tak: Im dłużej czytałam, tym wolniej mi to szło. Początek
    wciągający od pierwszej chwili a potem... Zastanawiam się co mi najbardziej
    przeszkadzało i wychodzi mi, że akcja przy stole. Tzn. tylko przy stole. To mnie
    na dłuższą metę męczy, czy raczej nudzi. Owszem towarzystwo przy tym stole
    doborowe, dialogi (z jednym wyjątkiem) w porządeczku, ale tak bym chciała
    jakiejś szybkiej akcji. Tu ktoś kogoś goni (np. z tłuczkiem), tam ktoś się czai
    w ciemnościach itp.
    No co? Nie można mi chcieć?smile
  • kocio_pierzaczek 22.10.09, 22:54
    No i właśnie mam ten sam problem. Dziś czwartek, zaczęłam w
    poniedziałek. Niedawno wróciłam do domu, coś do wanny trzeba wziąć.
    I, wyobraźcie sobie, zawahałam się. Nie wiem, czy po dzisiejszym
    przepracowaniu ogarnę ten tłum bohaterów, którzy furt mi się mylą. I
    nie wiem, komu tam podpadła Klara, ale mnie też irytuje. Ciekawe,
    czy posiada czerwony żakiecik.
  • berek_76 20.11.09, 20:30
    Panie Baronie, chylę czoła. Miło znać ludzi z taką klasą.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • stara.gropa 23.10.09, 09:26
    Parę słów wyjaśnienia.
    TWCh ma regulamin, nie statut, jeśli to jakaś różnica.
    TWCh to ludzie, którzy lubią książki Joanny Chmielewskiej, a ktoś w
    końcu musi być prezesem.
    TWCh nie odpowiada za poglądy autorki. Więcej powiem, często się z
    nimi nie zgadza.
    Nie można oddać legitymacji TWCh, bo członkostwo w nim jest
    dożywotnie. Można być członkiem nieaktywnym, obrażonym,
    protestującym, ale składka i tak będzie pobierana.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • szkorbut.pl 23.10.09, 09:50
    Hmm...

    Wyłączyłem się z obiegu (a raczej nieciekawe okoliczności mnie wyłączyły) na
    tyle skutecznie, że gdyby nie dzisiejsze poranne mailowanie z migosem nadal bym
    nie miał świadomości, że książka wyszła.
    Zaraz zrobię sobie "przerwę na papierosa" i wyskoczę po utwór.
    Niezależnie od ciężaru smrodu, o którym tu mowa - a może właśnie ze względu na
    ówże - mam wielką ochotę Was zobaczyć w listopadzie. Sytuacja, rzekłbym, wymaga.

    By the way: Romy! Ja wciąż mam Twój seksowny szaliczek. Nie zimno Ci? Dostarczyć
    gwałtem czy czekać do listopada?

    Pozdrawiam (z drżeniem przed przejrzeniem)

    Szkorbut
    --
    ==========
    Dum bibunt piwo,
    stat kolano krzywo
  • asia.sthm 23.10.09, 10:06
    > Nie można oddać legitymacji TWCh, bo członkostwo w nim jest
    > dożywotnie.

    Ototo!
    Wszystko inne mozna, mozna sie wkurwic, przeklinac i tupac. Mozna sie wzdymac
    nadymac i wymiatac. A czlonkiem sie jest i juz.
    Nie ma na to rady...jak z ta jesienia.
    Trzymajmy sie pedzla jak drabina leci.
    I drugie motto: Zesraj sie a nie daj sie.

    Buzka wszystkim.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • szkorbut.pl 23.10.09, 11:08
    Jestem już po "papierosie". Wbrew wszelkim regułom zacząłem od dokopania się do
    zadry. Teraz sobie pozwolę:

    1. GENERALIA

    Od lat wyznaję święcie dogmat, że jeżeli człowiek jest znany z jakiegoś
    konkretnego powodu, to na tym właśnie powodzie publiczność powinna się skupiać,
    a od całej reszty trzymać się na kilometr bądź więcej.
    Tymczasem dzisiaj konferansjerzy wywijają piruety na lodzie, kucharze śpiewają,
    aktorki rozbierają się na rzecz tygrysów bengalskich itp. Równie dobrze Tusk
    mógłby zacząć w radiowej dwójce recytować wiersze Poświatowskiej.
    Kreuje się osoby "znane z jakiegoś powodu" na autorytety w dziedzinach, o
    których nie mają pojęcia.

    Ludzie nie chcą uwierzyć, że świetny aktor może być nudny towarzysko jak flaki z
    olejem, że szanowany profesor może po godzinach znęcać się nad żoną i tak dalej,
    i tak dalej... Efekt: ci "znani" ulegają presji społecznej i wchodzą w cudze
    buty. Na nasze zbiorowe nieszczęście.

    STUDIUM PRZYPADKU

    Z Guruą jest to nieszczęście, że w swojej twórczości - także stricte
    beletrystycznej - wprost manifestuje poglądy własne, kreując się na taki właśnie
    autorytet, powiedzmy sobie, moralny. A etykę studiowała? A, chała! No i mamy klops.

    Z drugiej strony przez książki przeziera osobowość ciekawa, zachęcająca do
    bliższych, pozaliterackich relacji. Stąd pewnie i spotkania TWCh z Guruą (choć
    tej genezy tylko się domyślam). Zresztą, do czasu pierwszej homofobicznej
    wzmianki (w "Jak wytrzymać..." którymś to chyba było) ze swoimi przepisami na
    życie Gurua była całkiem atrakcyjna. Dopiero potem coś pękło (pamiętacie? P.
    Tadeusz gryzł się z tym wątkiem w "Chmielewskiej dla zaawansowanych"). Ten
    szczególny radykalizm, w tej jednej właśnie kwestii, zakłóca całą kompozycję.
    Uraz z dzieciństwa? Fiksacja na tle? Cholera wi...

    3. KONKLUZJA

    TWCh ma taki właśnie, pluralistyczny charakter, w jaki wpisywały się
    wcześniejsze poglądy Guruy. Nie dziwi, że zatrzęsło nami po lekturze tego
    [*x^^<<...* - ocenzurowano]. W kontekście tego ja, na przykład, nie
    miałbym już ochoty drałować do Guruy z kolejnym zaproszeniem, czy też celebrować
    jej na kolejnym spotkaniu "na żywo".

    Wolę wrócić do mojej odwiecznej mantry:

    Czytajmy, co piszą literaci,
    Jedzmy, co upichci doświadczony kucharz,
    Chodźmy na koncerty profesjonalnych muzyków,
    a spotykajmy się z przyjaciółmi, których poglądy są nam bliskie wink

    Utwór przeczytam i tak. Poznawczo - i z nadzieją na obiecany ubaw przy melonie.

    Wasz z rzadka w przyrodzie występujący

    Szkorbut
    ==========
    Dum bibunt piwo,
    stat kolano krzywo
  • papuga_ara 23.10.09, 13:28
    szkorbut.pl napisał:

    > Jestem już po "papierosie". Wbrew wszelkim regułom zacząłem od
    dokopania się do
    > zadry. Teraz sobie pozwolę:
    >
    > 1. GENERALIA
    >
    > Od lat wyznaję święcie dogmat, że jeżeli człowiek jest znany z
    jakiegoś
    > konkretnego powodu, to na tym właśnie powodzie publiczność powinna
    się skupiać,
    > a od całej reszty trzymać się na kilometr bądź więcej.
    > Tymczasem dzisiaj konferansjerzy wywijają piruety na lodzie,
    kucharze śpiewają,
    > aktorki rozbierają się na rzecz tygrysów bengalskich itp. Równie
    dobrze Tusk
    > mógłby zacząć w radiowej dwójce recytować wiersze Poświatowskiej.
    > Kreuje się osoby "znane z jakiegoś powodu" na autorytety w
    dziedzinach, o
    > których nie mają pojęcia.
    >
    > Ludzie nie chcą uwierzyć, że świetny aktor może być nudny
    towarzysko jak flaki
    > z
    > olejem, że szanowany profesor może po godzinach znęcać się nad
    żoną i tak dalej
    > ,
    > i tak dalej... Efekt: ci "znani" ulegają presji społecznej i
    wchodzą w cudze
    > buty. Na nasze zbiorowe nieszczęście.

    Zgadzam się w 100%.

    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • g0p0s 23.10.09, 11:03
    Co do książki:
    Jednak wymiękłem ok. 260 strony.
    Początek dobry, jak za dawnych czasów.
    Potem dużo pisania na siłę z ogromną ilością postaci. W zasadzie
    tylko po to, żeby książka była grubsz.
    Jak dla mnie brak realizmu. Kupuję szydełko, jacht itp. ale...
    Dziewcze zostaje porwane i po uwolnieniu widzi porwania na każdym
    rogu ulicy. Śledzenie porywaczy to od tej pory jej hobby.
    Znajomi uwolnionych relacjonują z drugiej ręki okoliczności z
    dokładnością do 0,01 mm. Wiedzą wszystko. Aż dziw bierze, że
    świadkowie wypadku nie mogą się zdecydować co do koloru samochodu. A
    tu niemal relacja wideo.
    Za słynnym stołem odbywa się bezprzewodowa transmisja myśli między
    zgromadzonymi. Przylatuje jeden wypchany sensacyjnymi informacjami,
    na początek dostaje kieliszek chleba i śledzika. W tym czasie osoba
    sąsiednia te rewelacje ogłasza.
    Wystarczy przejść się z komórką pod drzwi do kotłowni, aby w trymiga
    dowiedzieć się jak nazywa się pacjent który nas interesuje, jaką ma
    diagnozę i jak jest leczony, nazwiska osób odwiedzających.
    Prościzna, wystarczą drzwi do kotłowni.
    Policja z dnia na dzień ustala, że jak X wyjeżdża niecyklicznie na
    kilka dni, to Y podlewa kwiatki. To samo w drugą stronę. Do tego
    momentu rozumiem - sam jak komuś podlewam kwiatki, to sąsiadom i
    cieciowi rozdaję ksero dowodu osobistego. Ale jak policja ustaliła,
    że nie ma sytuacji, że X i Y jednocześnie gdzieś się wypuszczają, to
    już nie rozumiem. Rozum mi się zatrzymał i skończyłem lekturę.
    Może kiedyś w desperacji powrócę.
    Jeszcze jedna refleksja mi się nasunęła co do konfiguracji
    personalnej, ale zachowam ją dla siebie.
    Co do awantury:
    Poglądy na odmienności Gurua w wywiadach głosiła od dawna, nie są
    żadnym zaskoczeniem. Wwalenie ich w wyostrzonej formie do powieści
    (bez uzasadnienia akcją) jest chamskie. I tyle.
    Nie rozumiem związku tego z TWCh i ludźmi którzy go tworzą. Nie
    czuję się odpowiedzialny za czyjeś poglądy, nie wymagam ich
    akceptacji i radosnego rozgłaszania, ba, nawet ich nie podzielam.
    Jeżeli z nagła zmieniony stosunek do Autorki ma też przełożenie na
    czytelników którym większość twórczości się podoba, no to trudno.
    Choć żal.
  • stara.gropa 23.10.09, 11:09
    Teraz młodzież mówi żal.pl. Trzeba iść z duchem czasu wink
    Co do drzwi, chyba będziemy musieli zbiorowo wpaść do Guruy na
    herbatkę i pierogi i obejrzeć te drzwi, może one prowadzą w inny
    wymiar?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • l.mama 23.10.09, 11:47
    To i ja wtrącę swoje 5 groszy, chociaż "Porwania" jeszcze nie
    czytam. Nie wiem w jakim wymiarze ów rozpatrywana kontrowersja jest
    przedstawiona w książce, ale chcę nadmienić, iż Gurua już kilka razy
    ukłuła mnie sprzecznymi z moimi poglądami. Najbardziej zabolało mnie
    jej kilka komentarzy, porozsiewanych w utworach, na tematy arabskie,
    szczególnie żon i kobiet arabskich. Podobnie z paleniem w samolocie.
    Jednakże, po zapoznaniu się z Jej autobiografią wybaczyłam, gdyż
    widzę żę ów poglądy wynikają z niewiedzy lub tylko pobieżnego,
    stereotypowego liźnięcia tematu. Tutaj zgodzę się ze Szkorbutem.
    Gurua w pewnych kwestiach nie jest po prostu autorytetem i już.
    Skoro chce coś tam d siebie napisać, niech pisze. Ona wyraża się w
    swoich książkach, inni innymi kanałami. Jeśli chodzi o to , co
    napisała Hortensja, że książka jest przegadana przy stole, to
    zauważam że to u Guruy nie pierwszyzna. Rzeź była, moim zdaniem,
    przegadana przez telefon. Gurua pisze ze swojej perspektywy, i
    mniemam, że jako osoba o zanikającej witalności, nie ma sił biegać
    po mieście, nawet w książkach.
    --
    "jak ktoś komuś coś, to , choć niewiele, ale zawsze coś'
    serial "Droga"
  • april02 23.10.09, 12:06
    Właśnie skończyłam. Moje refleksje są w większości zbliżone do
    powyższych. Melon mnie rozbawił, dyskutowana scena zdziwiła a
    książka jako całość z lekka zirytowała.
    Generalnie mam wrażenie, że ona jest o niczym. Dosłownie.
    Najbardziej podobały mi się te fragmenty, w których coś się działo
    (chociażby porwanie Różyczki/Rozalii). Rozmowy przy stole, których
    niestety jest większość strasznie męczące głównie z powodu języka.
    Owszem jest fajny, stanowi niejako znak firmowy ale przecież nie
    wszyscy muszą mówić w ten sposób. A tu każda nowa postać wpasowywała
    się idealnie w konwencję, co więcej wszyscy się znakomicie rozumieją
    (popieram zdanie Goposa smile) tylko biedny czytelnik jak tabaka w
    rogu. Z pierwszej relacji Pawła nie zrozumiałam kompletnie nic: kto
    za kim lata, kto jest palantem etc. Może jestem mało domyślna ale
    chciałabym wiedzieć coś więcej na temat tych porwań, jak to się
    odbywało, jak się działo, że ofiary nie miały żadnych obrażeń (nawet
    otarć!), co z tymi nieszczęśliwymi wypadkami... itp.itd.
    Moim zdaniem tytuł kompletnie nie jest trafiony. Powinno
    być "Rozmowy przy stole".
    Mój główny zarzut jednak (w połączeniu z informacją ze strony
    wydawnictwa) to są nieszczęśliwe wypadki, zwłaszcza ten czteroletni
    chłopczyk, który zabił się na schodach do piwnicy. Sorry ale to nie
    przystaje do mojej wizji "pogodnej twórczości literackiej, z
    dystansem i przymrużeniem oka opisującej rzeczywistość"
    . I żeby
    nie było: zdaję sobie sprawę z faktu, że rzeczywistość jest brutalna
    i paskudna. Ale od książki Guruy chciałam czegoś mniej mrocznego.
    Natomiast duże brawa dla Mkostki smile To chyba pierwsza, a z pewnością
    jedna z niewielu, od lat książka w której nie znalazłam literówek.
    Lubię takie smile O gramatyce i przecinkach się nie wypowiadam bo nie
    jestem ekspertem.
    Konkludując: do "Porwania" raczej nie wrócę ale za jakiś czas pewnie
    znowu sięgnę po WC albo CZN albo jeszcze coś innego i znowu mi się
    zrobi przyjemnie. Miłość do twórczości Guruy i jej samej (mimo
    wszystko) będzie trwać.
    A co do TWCH. Chociaż rzadko udaje mi się z Wami spotykać to jednak
    uważam te okazje za niezwykle cenne i osobiście nie mam zamiaru
    zdawać legitymacji (nawet gdyby mi było wolno to zrobićsmile) Fajnie
    być w takim gronie szaleńców smile w dodatku sympatycznych.
    Pozdrowienia dla wszystkich smile
    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • groha 23.10.09, 13:44
    No, przeczytałam cały wątek i widzę, że dzisiaj już możemy na spokojnie, tak? Do
    książki pewnie wrócę, na razie rzuciłam okiem do regulaminu TWCh, ale nigdzie
    nie jest napisane, że mamy zgadzać się z osobistymi poglądami autorki, słowo
    daję, nigdzie. Czyli wcale nie musimy i nie pierwszy to raz, gdy wkurzamy się do
    białości, ale czy to coś zmienia? Pamiętam, że sama, tymi palcyma, pisałam tu,
    co najmniej trzykrotnie, ale powtórzę jeszcze raz, co mi zależy: drodzy mili,
    nie zapominajmy o tych dwudziestu, trzydziestu, a może nawet i czterdziestu paru
    książkach, które dały nam taką kupę radości, o jakiej innym autorom nawet się
    nie śniło. To nie jest mało na tym łez padole, uważam. Za te nowe możemy autorki
    nie kochać wcale, lub kochać mimo wszystko, ale na Boga, pamiętajmy o całym
    dorobku! I nie obrażajmy się na siebie oraz na cały świat z byle powodu, bo
    zmarnujemy TWCh, a to byłaby straszna i niewybaczalna głupota. Wprawdzie TWCh,
    to nie tylko stowarzyszenie, lecz jak Alaska - stan myślenia, więc przetrwa
    wszystko, ale lepiej uważać. Bo jemu nie są w stanie zaszkodzić żadne emocje, za
    to nuda, marazm i grobowe milczenie może utłuc go w mig. Podobnie, jak każdy,
    nawet najbardziej udany związek, nieprawdaż?
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • stara.gropa 23.10.09, 13:55
    Co jak co, ale grobowe milczenie to nam nie grozi. Kto był chociaż
    na jednym zebraniu TWCh, to wie o czym mówię big_grin
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • dorka_31 23.10.09, 15:09
    Groszko, zgadzam się w zupełności z Twoim postem! O tym samym
    zresztą już wcześniej tu wspominałam, tyle tylko, że nie tak
    zgrabnie jak Ty smile
  • g0p0s 23.10.09, 15:26
    Weź Dorka innego przed(mówcę/piszcę) i się trohę poniezgadzajsmile
  • groha 23.10.09, 15:34
    E tam, nie ma z czym się zgadzać, bo to było tylko takie malutkie podsumowanko
    na wszelki wypadek, gdyby ktoś w tym drzewku się pogubił, czy coś. Swoją szosą,
    to proszę uprzejmie: ludzie kochani, nie skaczcie tak po tych gałęziach, bo
    nadążyć nie można. O mało co, a gumiklejzy by mi umknęły, cholera jasna! Za
    przeproszeniem, oczywiście.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • asia.sthm 23.10.09, 15:46
    Oj faktycznie te gumiklejzy tu sie przydaly ! Ludzie jaka ja glodna!
    Widac zlosc wcale nie odbiera mi apetytu.
    Grohus, co ty z tym drzewkiem? Kto by sie w drzewo bawil. W zyciu
    bym sie nie polapala.... od najnowszego to gumiklejzy od razu
    znalazlam.

    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z
    mostu..
  • groha 23.10.09, 16:21
    To wiadomo, ale od najnowszego, to czasem już w ogóle nie można się połapać, kto
    z kim, dlaczego i u kogo gumiklyjzy na obiad, a poza tym, chyba mam jakąś dziwną
    słabość do drzew, czy coś wink
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • goonia 23.10.09, 17:37
    cafeszpulka 23.10.09, 00:45 Odpowiedz
    >Czy jedna książka może przekreślić wszystkie pozostałe?

    Może przelać czare, legitymacja numer 4 przestaje być aktywna. Numer wolny.

    Wiecie, ze przykre to wszystko i nieprzyjemne na dodatek jak cholera. Nie
    czytalam ksiazki. Moge tylko sie domyslac o co chodzi i w zw. tym nasuwa mi sie
    kilka refleksji:
    1. jestem za wolnoscia slowa ALE: rowniez mam prawo wyboru i jesli czyjes
    poglady sa niezgodne z moimi to takich pozycji unikam a tutaj Gurua uderza w
    czytelnika z zaskoczenia. To nie fer moim zdaniem.
    2. Poglady sa Guruy, a niestety wprowadzaja zamet na forum i w szeregach TWCh.
    3. Cafeszpulko, ale nas kochasz nieustannie, prawda?
    4. No i co my teraz zrobimy w zw. ze spotkaniem grudniowym? Czy nie bylaby to
    doskonala okazja do porozmawiania z Gurua, zeby takie tresci zatrzymala w
    przyszlosci dla siebie?
    Wasza Goonia
  • 36krzysiek 23.10.09, 18:19
    Niniejszym chciałbym podziękowac Autorce za umieszczenie treści
    kontrowersyjnych w najnowszej powieści. Dawno tak nie wrzało we
    memłonie a ciśnienie dyskusji ruszyło mi złogi
    cholester..chorestelo,,,cholereste..no wiecie czego Ale zadyma! big_grin A
    na Grudniowym to ja sobie z Bóstwem odpowiednio porozmawiam! wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 23.10.09, 18:44
    No, ja bym to chciała widzieć! Już się zaczynam spinać na przyjazd!
    Szkoda tylko, jeśli się uda, że już pogoda nie na różowe buty i całą
    resztę Ąturażu, którą moim błękitno-różowym ulubieńcom dokupiłam,co
    nie, Szpulko wink
  • ewa9717 23.10.09, 18:50
    Poprzedni był do tej rozmowy na grudniowym.
    Musztarda oprócz tego, że czyni sos roladowy sosem nad sosami, jakos
    tez sprawia, że mięso kruchutkie, soczyste i dusi sie duzo ponizej
    sredniej krajowej. U mnie - jak wszystko - na oko. No i czasem z
    lekka widelcem dziabnę, czy już dobre wink
  • 36krzysiek 23.10.09, 19:10
    Czyli tajemnica tkwi w widelcu! smile Mnie wołowina nie lubi, nawet
    polędwica stawia opór! Ach! Gdzież te przedwojenne krowy, kruche i
    soczyste! smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 23.10.09, 21:48
    Bo Ty polędwicę traktujesz jak inne części wołu i pieczesz godzinami. Polędwicę się traktuje delikatnie i króciutko smaży na ostrym ogniu. Minutę z jednej i minutę z drugiej strony. Soli się "na wydaniu".
    Teraz o zrazach. Trzeba kupić 1,5 kilograma rostbefu, kazać rzeźnikowi odciąć kość i ją porąbać. Dokupić pół kury i nastawić rosół. Jak się rosół kończy gotować przeciąć mięso z rostbefu wzdłuż i pokroić oba kawałki w poprzek na zrazy grubości ok. 4 cm. Utłuc je na placki 0,5 cm grubości i nadziewać. Ja daję sól, pieprz, musztardę, słupki kiszonego ogórka, słupki boczku wędzonego i piórka cebuli. Zawijam i spinam wykałaczkami. Obsmażam na klarowanym maśle, układam w rondlu i podlewam rosołem (do tego mi był potrzebny). Duszę do miękkości ok. półtorej godziny. Pod koniec duszenia dodaję do sosu tarty, ususzony, razowy chleb.
    Nadwyżkę zrazów można zamrozić.
    Koniecznie podaj przepis na to ciasto!
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 23.10.09, 21:53
    Tak, ta, ciasto proszę! Dopiero doczytałam,że ono bez mąki.
  • 36krzysiek 23.10.09, 22:00
    Ha! Przepis na ciasto! Weź sześć dziewek kuchennych i zaintonuj "O
    mój rozmarynie..."
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 23.10.09, 22:03
    Czuję się zmuszona przypomnieć panu Baronowi, że jest
    równouprawnienie i obecnie powinno to brzmieć: Weź trzy dziewki i
    trzech chłopa kuchennych.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • 36krzysiek 23.10.09, 22:13
    No dobra. Nie będę świnia, bo osobiście po spożyciu uważam, że to
    ciasto to poezja.
    5 mandarynek ugotować we wodzie w całości ze skórą i pestkami.
    Jak już sie rozgotują na ciapę, wyjąć.
    Wrzucić do miksera, dosypać ze dwie paczki migdałów i rozdyźdać na
    miazgę.
    Przelać do miski.
    Dosypać 13 łyżek stołowych cuktu (albo mniej, ale trzeba mieć na
    uwadze goryczkę skórki mandarynkowej)
    Do tego 1 łyżka proszku do pieczenia i sześć całych jaj kurzęcich.
    Wybełtać.
    Masę wlać do tortownicy, piec godzinę w 190 stopniach.

    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • orale 23.10.09, 22:17
    znaczy pies z budą porąbany smile No ciasto mnie zafrapowało niemozliwie
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/5f74e4cf18.png
  • lylika 23.10.09, 22:20
    Baronie, taki przepis, to wyjątkowa ciekawostka. Wypróbuję go koniecznie. Ale nie jutro. Jutro piekę chleb. Jutro kupię też mandarynki i w niedzielę rozpocznę eksperyment kuriozum. Bardzo jestem ciekawa co z tego będzie. smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • neurosis 25.10.09, 19:57
    jak pestki i skórka mają się do efektu końcowego? 'ciasto
    mandarynkowe' tak ładnie brzmi, kusi, ale co z pestkami zrobić?
    migdał schrupię, ale pestki? zjeść, to ja ich nie zjem. Chyba. A do
    ciapy ile czasu trzeba?

    a, i 'dzień dobry'smile już kiedyś tu byłam, ale to dawno i nieprawda,
    i o 'porwaniu' ja tu ani słowem...
  • asia.sthm 25.10.09, 20:10
    Witaj Neurosis, pieknie zapytowywujesz. ja sie glowilam ale teraz poczekam az
    Baron i Lylika powiedza.
    Skorka i pestki maja duzo smaku, ale jakos to trzeba przecedzic, albo dyskretnie
    wypluwac przy spozyciu czy co
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • asia.sthm 25.10.09, 20:16
    Wiem wiem, mikser powinien problem zalatwic, ale jednak nie dowierzam, ze te
    pestki w zebie kolkiem nie stana.
    Zeby nie bylo ze przepisu nie czytalam. Ot takie mam nabozenstwo do garow, wole
    sie nie zdziwic.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • neurosis 25.10.09, 20:25
    No bo jak to: pluć i robić dobre wrażenie w towarzystwie (gdy zdarzy
    się towarzystwo do ciasta)
    z gracją pluć?
  • lylika 25.10.09, 21:30
    Nie ma potrzeby pluć. Mie ma czym. Pesteknie ma. smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • lylika 25.10.09, 21:35
    Jedna spacja mi uciekła nie wiadomo gdzie. smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 23.10.09, 22:19
    Ja z polędwicą jak z oseskiem. Smażę po minucie po każdej stronie,
    bez soli, a ta ... zamienia się w spodnie wykończenie kalosza. To te
    krowy jakieś nie ten teges.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 23.10.09, 22:22
    Umówimy się na mycie okien, a ja będę Ci smażyła polędwicę. Możesz podglądać. smile
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 23.10.09, 22:28
    Nooo! Na taki układ idę w ciemno smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • zolzatoja 23.10.09, 23:00
    Bardzo sorry, ale przywołuję do porządku! To w końcu o polędwicy
    rozmawiamy, aby rozciamciać niewygodny temat, czy może brniemy w
    Cejrowskigo?!

    Od ładnych paru lat jest mi totalnie obojętne kolejne pisanie JCh,
    czytam wsio, jak leci. Nie jest mi natomiast obojętne CO napisze.
    Zgadzam się z Baronem w kwestii homo... też mam mętlik z powodu
    ilości gości i czarownych rozmów przy stole.

    Oczekuję, oprócz świetnego, niepowtarzalnego języka, także dowcipu
    (jeden melon to dla mnie za mało) i celnych, życiowych obserwacji.
    I co? I chała, proszę państwa. Może powiedzmy to sobie jasno i
    wyraźnie.
    Czytując od czasu do czasu forum, takie nieciekawe odniosłam
    wrażenie, że TWCh jest ponad wszystko i nie daj boże komukolwiek
    cokolwiek skrytykować.
    A ja właśnie powiem, że mi się nie podoba! Wszystko po 2001
    roku
    I to bardzo!
    Był taki czas, że ze wszystkich sił myślałam o tym, żeby dołączyć do
    TWCh i przybyć do Bramy, ale bałwochwalcze Wasze zachowania
    odstręczły mnie od zamiaru. No cóż...
    Pozdrawiam, mimo wszystko Chmielewskie...
  • ewa9717 23.10.09, 23:13

    > Czytując od czasu do czasu forum, takie nieciekawe odniosłam
    > wrażenie, że TWCh jest ponad wszystko i nie daj boże komukolwiek
    > cokolwiek skrytykować

    ale bałwochwalcze Wasze zachowania...

    Może gdybyś czytała uważniej, dostrzegłabyś, że niektórzy nawet
    niekoniecznie dali radę którejś z powieści. Że mają różne
    wątpliwości, że zarzucają autorce to i owo, rzetelnie swoje zdanie
    uzasadniając.
    A że tu i o polędwicy, to cóż takiego? Znowu: gdybyś czytała
    uważniej, wiedziałabyś, że wątki na tym forum mają pewną
    tendencję wink

  • zolzatoja 23.10.09, 23:24
    Ewo, ależ ja czytam uważnie. Piszę o tzw. ogólnym wrażeniu i nie
    zamierzam nikogo obrażać.
    Celebryćcie sobie kogo tam chcecie, niekoniecznie JCh, choć mam
    WIELKI SZACUN za wszystko (prawie), co napisała.
    Nie zmienia to jednak mojego osądu czytelniczego, a prawo do tego
    daje mi w każdej kolejnej książce Autorka.
  • stara.gropa 23.10.09, 23:21
    Zołzo, chyba nie przeczytałaś tego wątku. Każdy kto skończył czytać
    Porwanie już się wypowiedział, czy ktoś piał z zachwytu? Baron
    odesłał książkę do Wydawnictwa, co może zrobić jeszcze bardziej
    spektakularnego, żeby wyrazić swoją opinię? Od kiedy to nie można tu
    pisać tego co się myśli o książkach Guruy? Ostatnia książka jaka mi
    się podobała to Babski motyw, czyli rok 2003.
    Ostatnią rzeczą o jaką posądzałabym Barona - po tym co zrobił- to
    chęć rozciamciania tematu, ale ile może pisać o tym samym. Niech
    teraz piszą następne osoby, które skończą czytać. Niektórzy jeszcze
    nie kupili książki, dajmy im trochę czasu. To, że Ty przeczytałaś
    książkę nie znaczy, że wszyscy już też są "po" i muszą dzisiaj
    wypowiedzieć się na ten temat.
    Chyba na tym polega wolność wypowiedzi, a zwłaszcza na takim
    rozrywkowym forum, że można pisać co się chce i gdzie się chce, a
    nie to co się innym podoba.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • zolzatoja 23.10.09, 23:28
    "Autor: zolzatoja☺ 20.10.09, 12:51 Dodaj do ulubionych
    Odpowiedz cytując Odpowiedz

    Skończyłam.
    I zaraz zacznę CZN albo WC, bo język ten sam, ale gatunkowo lepsze"
  • stara.gropa 23.10.09, 23:33
    Teraz to zgłupiałam, czy Was jest dwie, czy cytujesz siebie i masz
    pretensję do siebie samej, że trzy dni temu książka Ci się podobała,
    a dziś już nie?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • zolzatoja 23.10.09, 23:47
    Nigdzie nie napisałam ,żze książka mi się podobała, Przeciwnie.
  • groha 23.10.09, 23:26
    Wybacz, Zołzo, starej, TWCh-owskiej ślepocie, ale czy mogłabyś mi pokazać tego
    bałwochwalcę, któremu wszystko tak bezkrytycznie się podoba, że gotów żyłki
    szyjne podgryzać? Bo rozglądam się dookoła, ale chyba niedowidzę, czy coś,
    cholerka.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • zolzatoja 23.10.09, 23:44
    No właśnie, nie chcę ale uderz w stół. a nożce...
    To jest ogólne wrażenie z czytania forum, oglądania fotoforum
    itp.

    Świetne imprezy. W środku JCh, wszyscy wpatrzeni w bóstwo, werbalnie
    też pokłon biją. Naprawdę, Groho, mam cytować?

  • mariurzka 23.10.09, 23:56
    Miałam nie pisać nic, ale wybaczcie panowie bracia, nie wytrzymię, no nie wytrzymię.
    Zołzo najdroższa, rozumiem, że jak zapraszasz gości do swojego domu, to usadzasz ich w ciemnym kącie i jak do Ciebie mówią, to udajesz że ich nie widzisz i w tym samym czasie rozglądasz się po ścianach? Ja przepraszam bardzo, ale mylenie dobrego wychowania z bałwochwalstwem to już doprawdy przesada.
    Tyle z mojej strony.
    --
    Z całą pewnością nie żartuję
    http://www.sesja.neostrada.pl/image016.gif
  • eulalija 24.10.09, 00:05
    Mariurzko, załatwiłaś mnie o kilka minut, jeszcze klepałam w
    klawisze i wyłapywałam braki ogonków a Ty z tym ciemnym kątem
    strzeliłaś w środek tarczysmile)) Ja dałam taboret i odwrócenie
    ostentacyjne tyłemsmile
    --
    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
  • zolzatoja 24.10.09, 00:11
    Chicałabyś być gościem w moim domu,oj,użyłabyś ...

    Gość w moim domu robi co chce, absolutnie!

    I naprawdę, jeśli bezzstronnie przeczytacie swoje własne forum, to
    zobaczycie, że bałwochwastwo to nie jest przesada. Naprawdę smile

  • stara.gropa 24.10.09, 00:18
    Ale chyba nie spodziewałaś się, ża na forum fanów będą same słowa
    krytyki pod adresem ulubionej pisarki?
    Zacznij jakąś dyskusję o konkretnych ksiązkach, to z przyjemnością
    się do niej przyłączę.
    A tak na marginesie, obiecałaś kiedyś zrobić napis na skarpie cioci
    Jadzi. I co?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • asia.sthm 24.10.09, 00:23
    > A tak na marginesie, obiecałaś kiedyś zrobić napis na skarpie cioci
    > Jadzi. I co?

    zjechac tylkiem tez obiecywala

    Zamiast tego napletek w kapturku
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • zolzatoja 24.10.09, 15:57
    Nie obiecywałam napisu, mówiłam, że spróbuję, to różnica. Całe
    szczęście, że wrodzony rozsądek mnie odwiódł od pomysłu.

    I z pewnością nie obiecywałam żadnego zjeżdżania ze skarpy. Odsyłam
    do wątku Skarpa im. Cioci Jadzi w Cieszynie.
  • eulalija 24.10.09, 21:31
    Nie to nie, łaski bzzzz.

    Do Cieszyna kiedyś się wybierzemy i nas tyłkach we właściwym miejscu
    zjedziemy dokumentując fotograficznie radośnie i bałwochwalczo
    rozdziawione gębywink)

    Ech Zołza, szkoda że powaga stała się Twoją tarczą ...
    --
    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
  • ewa9717 24.10.09, 21:39
    Ciekawe, czy zjazdówki i zjazdowców odwożono by na sygnale, czy
    skończyłoby się tylko na tłumach widzów, no bo przecie nie będziemy
    na tyłkach zjeżdżać chyłkiem wink
  • asia.sthm 24.10.09, 21:52
    No cos ty chylkiem to by nam sie nie udalo. Najpierw smichy chichy, rumor, zjazd
    szpalerem, zbiegowisko, telewizja... wywiady...dopiero na koniec oklady.
    Biesiady na poczatku i na koncu, w gipsie czy w trumnie wsio rawno, juz to widze.
    Zolza nie musi, nie ma obowiazku.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • ter.eska 26.10.09, 18:06
    Hi,hi,hi...czytając ostatnie posty już widzę jak jedziemy na tyłkach ze
    skarpysmile(bo,że nie odmowie sobie przyjemności dołączenia do grupy
    zjeżdżającej,to pewne(nawet w trumniesmile).
    A jeśli chodzi o wielbienie,to:wielbię GURUĘ ponieważ Jej poczucie humoru
    przekazane nam w książkach wielokrotnie uchroniły mnie przed załamaniem
    nerwowym,rozpacza...,a co do krytyki,to są książki,które uwielbiam,są
    książki,które lubi i jest książka,której do tej pory nie jestem w stanie
    przełknąć(Lesio)i nie dlatego,że książka jest zła,ale dlatego,że...właściwie nie
    potrafię tego wytłumaczyć,za każdym razem zaczynając Lesia(było tych prób
    conajmniej kilkanaście)jestem nastawiona pozytywnie bo wiem,że książka jest
    ogólnie bardzo lubiana,a jednak nie potrafię jej przełknąć.Może powinnam zacząć
    się już Was bać i nie pokazywać się Wam na żywcacrying,będzie ogólny lincz,czy
    jeszcze pożyję?wink
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • zolzatoja 25.10.09, 08:46
    "Nie to nie, łaski bzzzz." - jakież to chmielewskie!! Cudzymi rękami
    kasztany z ognia? Nie ze mną te numery, Eulalijo. Może wykonasz
    jakiś napis upamiętniający JCh na Domu Chłopa, na przykład? W końcu
    przyłożyła rękę do powstania tegoż. Chętnie zobaczę.

    Szkoda, że usiłujecie przemienić fajne TWCh na TWA (wzajemnej
    adoracji) o jedynie słusznych poglądach.


  • ewa9717 25.10.09, 08:53
    Kobieto, przecież nikt nie zmusza do bywania w towarzystwie, które
    ci najwyraźniej nie odpowiada. Może załóz jakie konkurencyjne forum
    i z mieczem ognistym w reku wyrusz na dowolną krucjatę?
  • groha 25.10.09, 14:45
    Rany, jak ja lubię takie miłe pogaduchy w leniwe, niedzielne popołudnie, no,
    pasjami, po prostu. Właśnie przypomniała mi się pewna scena z gastronomicznego
    lokalu publicznego, której kiedyś byłam świadkiem: przy stoliku spora grupa
    ludzi płci obojga, na pierwszy rzut oka widać, że mniej lub bardziej znajomych,
    na stoliku kawka i ciasteczka, a nad stolikiem sympatyczna i bardzo lekka
    atmosfera, nie licząc dymu tytoniowego. Jednym słowem - luz blues i normalny
    odpoczynek wojownika, żadnych ekscesów. Aż tu nagle oraz niespodziewanie, przy
    owym stoliku pojawiła się jakaś mocno poważna osoba (w bardzo eleganckim
    kapeluszu, dodajmy), groźnie zawisła nad lekko skonsternowanym towarzystwem, jak
    kat nad grzeszną duszą, po czym oskarżycielsko wyciągnęła rękę w kierunku
    niewinnych, kruchych ciasteczek i głosem archanioła zawołała:
    - Rozpustnicy! Łakocie się żre, łakocie! A tam, na świecie, biedne dzieci głodują!
    Do dziś mam w uszach tę sekundę ciszy z zaskoczenia, a potem czyjś uprzejmy głos:
    - Prosimy bardzo, może się pani poczęstuje?
    Ale pamiętam, że nie chciała. Prychnęła z pogardą, mruknęła coś pod nosem i
    poszła. Obrażona na te ciasteczka, jak cholera. Ale cóż, może była na jakiejś
    drastycznej diecie niskocukrowej, albo co, i stąd to wszystko. A takich
    zwykłych, przaśnych sucharów, w menu tej kawiarni nie było, niestety.
    Pardon, to nie było żadne słowo na niedzielę, tylko tak mi się przypomniało,
    a'propos dowolnych krucjat wink
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • ewa9717 25.10.09, 15:22
    I apropos przypomnień i ciasteczek:
    urwałyśmy się z koleżanką z jakichś nudniejszych zajęc i zasiadłyśmy
    na przedpołudniowym seansie na balkonie ulubionego kina, rozłożywszy
    przed ( na szerokiej poręczy tegoż balkonu) sobą pudełko (no, co tu
    ukrywać: pudło) z bajaderkami niezbędnymi do pokrzepiania
    nadwątlanych oglądaniem sił żywotnych. Ale zanim zacznie się film,
    leci kronika, a tam o głodujących etiopskich dzieciach. Któraś z nas
    nerwowo się wzdrygnęła i na parter poleciał deszcz bajaderek.
    Do dziś nie wiem, jaki film miałyśmy obejrzeć...
  • mimbla.londyn 25.10.09, 16:26

    " deszcz bajaderek" - genialne !


    ---
    "Żaden człowiek nie jest dostatecznie dobry, żeby rządzić drugim
    człowiekiem bez jego zgody. A jak wam się to nie podoba, to macie
    pecha. Pamiętajcie, że ja tu jestem prezydentem.”Abraham Lincoln
    ---
  • asia.sthm 25.10.09, 19:24
    > Do dziś nie wiem, jaki film miałyśmy obejrzeć...

    Ucieklyscie, rozumiem, chylkiem chichoczac i rozum wam wydal komende: film niewazny.

    pierunsko duzo skojarzen mialam przy twoim poscie, Ewuniu.
    Zaczne od filmu: Wielki Gatsby z Robertem Redfordem. Wiele razy podchodzilam i
    nijak nie moge tego filmu obejrzec - fatum jakie czyco.
    Ostatnio, jak juz sie ulozylam na sofie, i film sie zaczal, to pojechalam rodzic
    - film mi sie zmarnowal. Moje owe dziecko co wtedy przeszkodzilo (Robert
    zreszta, bo jakby inaczej) obiecalo, ze film mi pusci i se wreszcie w spokoju
    obejrze. A gdzie tam! Za kazdym razem albo sraczka, albo pozar, albo inna
    glupota sie wydarza. Chyba sie poddalam. Do tej pory filmu nie widzialam. I
    chyba dobrze, bo mowia: - Zobaczyc i umrzec.
    A chala!!

    Drugie skojarzenie przyszlo mi o pietrze, tyle ze nie w kinie, a w kosciele na
    chorze tam za organami. Chodzilam z kolezanka na wagary z angielskiego.
    Kupowalysmy sobie pudelko paczkow i tam zarlysmy.
    Nigdy nam co prawda nie spadly na parter kosciola, ale zawsze mialam lukier na
    sobie jak wracalam do domu z angielskiego. Nikt sie nie kapnal co ma wspolnego
    jedno z drugim.

    trzecie skojarzenie to bajaderki! Zawsze uwielbialam i tesknilam do do
    bajaderek. Prawie tak samo jak do chleba, pierogow, smalcu i ogorkow kiszonych.
    To mowie ja, ktora nie lubi slodyczy.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • asia.sthm 25.10.09, 19:49
    groha napisała:
    > zwykłych, przaśnych sucharów,


    ratunku! Z calej tej pieknej sceny tylko suchary mi w glowie!
    Grohciu , ty musisz pamietac suchary wojskowe! Ludzie jaka to byla pychota! Kto
    nie pamieta, niech sie nie wtraca.
    Sucharem wojskowym mozna bylo zabic natreta - jak kamien, lom i tluczek w
    jednym. Po czy mozna bylo zjesc narzedzie zbrodni... i niech se szukaja. Lepsze
    od baraniej nogi, praktyczniejsze od lodowego bloka. No genialny suchar!
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • jolunia01 25.10.09, 23:32
    asia.sthm napisała:
    ...
    > Grohciu , ty musisz pamietac suchary wojskowe! Ludzie jaka to byla
    > pychota! Kto nie pamieta, niech sie nie wtraca...

    Wtrącę się. Pamiętam!!! Pyszne były. Jadałam na początku lat 60. Z
    tego czasu pamiętam też takie "pastylki" kawy z cykorią i cukrem,
    które również jadłam, chociaż akurat należało to rozpuścić we
    wrzątku i mieć napój.

    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • ewa9717 25.10.09, 23:37
    O, u nas nie pastylki, tylko regularne spore kostki, takie3na 3 cm
    tej sprasowanej kawy z cukrem! Lata sześćdziesiąte. Wyłudzaliśmy od
    żołnierzy, a dostawców było sporo, wiecie, polgon drawski i te
    numery.
  • papuga_ara 26.10.09, 13:28
    Dziś odebrałam z Merlina. I zaczynam czytanie - w dniach
    najbliższych. Będę donosić o wrażeniach!
    PS. Zołza, to, co piszesz, wkurza mię! uncertain
    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • papuga_ara 26.10.09, 13:33
    A wkurza mię, bo sensu i celu w tym nie widzę - po co tu to wszystko
    piszesz? Chcesz:
    a) powiedzieć, jacy jesteśmy beznadziejni jako towarzystwo
    b)otworzyć oczy i sprawić, żebyśmy zaczęli inaczej się zachowywać
    c)zrobić przykrość?
    d)zaistnieć?
    e)......?
    Może jak będę znac Twój cel, to będę Cię mogła zrozumieć...
    --
    http://img140.imageshack.us/img140/3618/arat.jpg
  • groha 26.10.09, 15:33
    the_dzidka napisała:

    > próby krytykowania - NIE przy okazji nowych książek, tylko ot tak

    E tam, próby są, i to ile tylko chcieć. Pogody, przede wszystkim wink
    A poważniej, to czyżbyśmy już nie pamiętali, jaka idea przyświeca temu forumu i
    skąd w ogóle się wzięła? E, nie wierzę. Bo przecież nie z potrzeby wylewania
    własnych frustracji na niewinnych bliźnich, ani z chęci do krytyki, ot tak
    sobie, lecz wręcz odwrotnie - z czystej przekory, żeby właśnie nie wylewać i ze
    zdrowego instynktu samozachowawczego, jak sądzę. Wynikającego z faktu, iż
    wszelkiej maści krytykanctwa, malkontenctwa oraz beznadziejnego ponuractwa mamy
    dookoła, jak naprał, od wyboru, do koloru, nic, tylko brać, wybierać i sobie nie
    żałować. Raj inaczej, po prostu. Jeśli się to lubi, to jest gdzie się wyżyć do
    wypęku, to pewne. Ale jak widać, wciąż istnieją jakieś dziwne wyjątki, które nie
    za bardzo chcą do takiego raju, cholera. Co gorsza, czasem wręcz wolałyby
    całkiem się od niego odciąć, zdystansować i odpoczywać sobie w ustronnym kątku,
    jak zwykłe, bezproblemowe i wesolutkie czubki. Pewnie robią to na złość, na
    przekór i na pohybel, byle tylko pospolicie się sponurzyć, czy coś. Nie jest
    wykluczone, że to tylko sen wariata śniony nieprzytomnie, że tak poetycko się
    wyrażę, ale bardzo kojący, trzeba przyznać. Pewnie, że łatwe to wszystko nie
    jest, oj, nie, bo wroga dookoła, jak naprał, ostrzał wciąż silny, a posiłki
    marne, ale jak dotąd, bronimy się dosyć dzielnie, uważam wink
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • ewa9717 26.10.09, 16:05
    I tego będziemy się trzymać wink
    Groho, machnęłabym Cie w mankiet, alem brudna, dopiero lecę się
    kąpać po nałoniu wink
  • ewa9717 26.10.09, 16:05
    Ęęęęęęęęęę!
  • the_dzidka 26.10.09, 13:27
    > Może załóz jakie konkurencyjne forum
    > i z mieczem ognistym w reku wyrusz na dowolną krucjatę?

    I to jest własnie dowód na słuszność tezy zołzy.

    --
    Dzidka
  • heniulaa 25.10.09, 21:45
    A powaga zabija powoli...
    --
    Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie...
  • eulalija 24.10.09, 00:03
    Nie cytuj. Przyjdź raz na regulaminowe, obejrzyj sobie nas, my sobie
    obejrzymy Ciebie. I ręczę Ci, że bardzo się zdziwisz jak można było
    się aż tak mylić.

    A co do pokłonów i wpatrzenia, no cóż, skoro zaprasza się autorkę
    lubianych książek, to trudno ją posadzić na taborecie i
    ostentacyjnie odwrócić się tyłem. A pokłony były chyba w trakcie
    pasowania na członków TWCh.

    Dobrze Stare Foremki radzą, najpierw dużo czytać forum, potem zacząć
    pisać a na koniec nas oceniać. Ja tu jestem od trzech lat i ręka by
    mi uschła nim bym napisała, że ktoś tu bałwochwalczo w Guruę jest
    wpatrzony. No, może był jeden Baron ale już mu przeszło.
    --
    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
  • groha 24.10.09, 00:29
    Nie mówiąc o tym, że nieobejrzanym też wypada dać pewne szanse, choćby z
    grzeczności. Z tej samej, z której nie wypada szczuć zaproszonego gościa psami i
    kotami, zresztą wink
    Zołzo, o żadnym obrażaniu się nawet nie ma mowy, nie ze mną te numery. Ty też
    się nie zrażaj, w końcu zołzom nie wypada, nie? Więcej luzu, życie jest zbyt
    trudne, żeby brać je na poważnie.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • stara.gropa 24.10.09, 00:04
    Naprawdę nie rozumiem Cię.
    Nie podobało Ci się Porwanie? Mnie też nie. Nie sądzę, żeby za to
    wywalono mnie z TWCh. Jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie odmiennego
    zdania to z ciekawością o tym przeczytam.
    Masz pretensję, że na spotkaniach jest fajnie? Co mamy zrobić, że są
    to naprawdę świetne spotkania. Naprawdę można wtedy pośmiać się za
    wszystkie czasy.
    Wszyscy wpatrzeni w bóstwo? Jeśli się kogoś zaprasza, to chyba nie
    wypadałoby usadzić go w kącie i odwrócić się do niego tyłem.


    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • the_dzidka 26.10.09, 13:14
    > Świetne imprezy. W środku JCh, wszyscy wpatrzeni w bóstwo,
    werbalnie
    > też pokłon biją.

    Mylisz dwie rzeczy. Mnie też się ostatnie książki nie podobają (poza
    Autobiografią), a za możliwość osobistego wpatrywania się w Bóstwo
    prawe jajo bym oddała (gdybym miała). Po prostu spotkania z Bóstwem
    to jest COŚ. Niesamowite Coś, niezaleznie od poziomu ostatnich
    lektur.
    Z drugiej strony jednak przyznam Ci rację, że próby krytykowania -
    NIE przy okazji nowych książek, tylko ot tak, typu założę wątek, bo
    coś mi się nie podoba - spotykają się z ogromnym chłodem oraz z
    milczeniem. Żeby się broń Boże nie skazać na ostracyzm forumowy
    zapewne. Sama padłam kiedyś tego ofiarą.

    --
    Dzidka
  • asia.sthm 23.10.09, 23:37
    Ale Zolza!
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • groha 23.10.09, 23:47
    Bardzo dziękuję, Zołzo.
    No, dożyłam jednak upragnionej chwili. Wreszcie zrobiło się tak nie do
    wytrzymania absurdalnie, że aż naprawdę śmiesznie smile
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • orale 23.10.09, 23:54
    Bardzo dobrze, że sie Zołza pojawiłam. Forum nam troszkę zdechło,
    nastrój siadł, potrzebny wspólny wróg, jak to w Polscesmile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/5f74e4cf18.png
  • ewa9717 23.10.09, 23:55
    Też zaczęłam powątpiewać w swój zdrowy (!) rozum, Groho wink
  • asia.sthm 23.10.09, 23:56
    Tak tak , nozyce polaczane z absurdem robia genialne wycinanki.
    A wogole to huzia na Jozia. Kto sie nawinie, to zje wlasne sznurowki.
    Awanturka w kapturku.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • asia.sthm 23.10.09, 23:57
    przepraszam, jak sie pisze huzia?
    Chuzia? E chyba nie wink
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • ewa9717 24.10.09, 00:04
    asia.sthm napisała:
    > Awanturka w kapturku.
    A to mi się skojarzyło z wyczytaną na innym forum rewelacją. Otóż
    świeżo upieczona mama stwierdziła, że karmi swoje bobo przez
    napletek.

  • stara.gropa 24.10.09, 00:14
    Ewo! Nie o tej porze! Zaczęłam tak się śmiać, że sąsiad wali w
    kaloryfer.

    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • zolzatoja 23.10.09, 23:57
    Ależ nie ma co za smile)


    Nie obrażaj się, Groho, są ludzie, którzy widzą rzeczywstość
    inaczej smile
  • kurcgalopek 24.10.09, 13:23
    zolzatoja napisała:

    > Czytując od czasu do czasu forum, takie nieciekawe odniosłam
    > wrażenie, że TWCh jest ponad wszystko i nie daj boże komukolwiek
    > cokolwiek skrytykować.
    > A ja właśnie powiem, że mi się nie podoba! Wszystko po 2001
    > roku
    > I to bardzo!
    > Był taki czas, że ze wszystkich sił myślałam o tym, żeby dołączyć
    do
    > TWCh i przybyć do Bramy, ale bałwochwalcze Wasze zachowania
    > odstręczły mnie od zamiaru. No cóż...
    > Pozdrawiam, mimo wszystko Chmielewskie...

    Zołzo, jak dla mnie najlepsze książki powstały do początku lat
    90tych, mogłabym więc uznać, że Ty, chwaląc twórczość aż do 2001
    patrzysz na sprawę bezkrytycznie, żeby nie powiedzieć że
    bałwochwalczo?wink
    Może na tym forum nie przodują wątki o tym co złego jest w której
    książce, ale tu chyba w ogóle nie o to chodzi. Być może porówujesz
    nas z forum Małgorzaty Musierowicz, które ma zupełnie inny styl -
    tam autorka i jej książki rozebrane są na czynniki pierwsze i
    przeanalizowane w każdą stronę. To oczywiście może być bardzo
    ciekawe, ale tu jest jakoś inaczej po prostu. Nie wiem, lżej? Z
    poczuciem humoru i absurdem? Życzliwością? Optymizmem?

    Być może sprawia to wrażenie, że wszyscy tu uwielbiają JCh
    bezkrytycznie, no bo rzeczywiście, mówią o niej Gurua, zachwycają
    się po spotkaniach, i generalnie są na etapie "jak ona cudownie
    pluje" (zgadnijmy skąd cytatsmile) No po prostu stado fanatyków.
    Ja sama idąc na pierwsze spotkanie też miałam różne obawy jak to
    będzie, ale wyobraź sobie, że było zupełnie normalnie. I bardzo
    sympatycznie. Może więc zamiast krytkować po prostu przyjdziesz
    któregoś dnia i sama się przekonasz?

    I na koniec.. Sporo pani Joannie zawdzięczam. Ot tak po prostu,
    życiowo. Jej książki wielokrotnie były dla mnie czymś w rodzaju
    terapii. Jej optymizm i umiejętność patrzenia na życie pogodnie i z
    humorem bardzo, bardzo mi pomogły. To co pisze w ostatnich latach to
    nie jest to, co było wcześniej. Wiem, to, czuję to, czasami (jak
    przy wiadomym fragmencie "Porwania") mnie to wręcz boli. Ale jakoś
    nie mam potrzeby, żeby się na ten temat nadmiernie rozpisywać. Chyba
    dlatego dobrze mi na tym forum, bo nikt tu tego ode mnie nie
    oczekuje.

    --
    Rusz tyłek!
  • the_dzidka 26.10.09, 13:23
    > książce, ale tu chyba w ogóle nie o to chodzi. Być może porówujesz
    > nas z forum Małgorzaty Musierowicz, które ma zupełnie inny styl -
    > tam autorka i jej książki rozebrane są na czynniki pierwsze i
    > przeanalizowane w każdą stronę. To oczywiście może być bardzo
    > ciekawe, ale tu jest jakoś inaczej po prostu. Nie wiem, lżej? Z
    > poczuciem humoru i absurdem? Życzliwością? Optymizmem?

    Widzisz, sprawa jest prosta. Jedziemy po Musierowicz z lubością i
    złośliwością, po prostu odpłacając jej pięknym za nadobne - otóż z
    pani Musierowicz przez lata zrobiło się (powiem to!) nadęte,
    zarozumiałe i zapatrzone w siebie babsko, które nie daje prawa do
    istnienia osobom mających inne niż ona zdanie i światopogląd. Guruy
    to mimo wszystko nie grozi wink

    --
    Dzidka
  • eulalija 23.10.09, 23:56
    Omijam ciasto mandarynkowe i polędwicę, przywołuję temat, a
    konkretnie święte życzenie, żeby już bez literówek.

    A gówno! A przepraszam, nie za piękne to jest, ale muszę. Oczywiście
    w moje ślepe ślipia literówka wpadła. Strona 241 (powoli dobiegam
    limitu G0p0sa - może jednak go przebiję), Natalka do policjanta, w
    połowie strony. Wyjaśnicie mi co to jest "pakuda"?smile) Bo na moje
    oko takiego malutkiego ssssssssssssssssssss zabrakłosmile

    O książce, jako całości, ze szczegółami, po zakończeniu napiszę,
    walczę dzielnie.
    --
    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
  • zolzatoja 24.10.09, 00:18
    Omijaj, co tylko chcesz, ale wątek czytalaś baaaaardzo pobieżnie...
  • 36krzysiek 24.10.09, 00:27
    Czyż nie sama Autorka stwerdziła, że nie ma jeszcze obowiązku
    czytania Chmielewskiej? A ja czytam i czytać będę, co nie wyklucza
    obiektywnej oceny oraz krytyki. A Bóstwa do wielbienia będę sobie
    dobierał wedle widzimisię.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • monia.i 24.10.09, 00:55
    No i pozwolę sobie zgodzić się z przedmówcą w całej rozciągłości smile
    Bo nie ma obowiązku...i tak dalej.
    Z "nowymi" Joannami zapoznaję się "przy okazji". Wypożyczam w
    bibliotece, dostaję w prezencie, kupiłam dwie albo trzy. Nowe
    czytają mi się różnie - lepiej lub gorzej, Ciężko mi wyczuć, czy
    do "starych" mam po prostu sentyment, czy są lepsze.(Chociaż, moim
    zdaniem, są lepsze o całe tony)
    Dzisiaj trzymałam w łapie "Porwanie", potrzymałam, podumałam...i
    odłożyłam na półkę. Wolę chyba zachować miłe wspomnienia, bo
    współczesne utwory mi po prostu nie leżą.
    Co nie zmienia faktu, że kobita ma prawo pisać co chce i jak chce,
    głosić poglądy, jakie jej się podoba i generalnie uprawiać ogródek
    na swoją modłę.

  • stara.gropa 24.10.09, 00:34
    Chciałabym się o coś zapytać. Jak myślicie dlaczego na okładce jest
    dzbanek i to z kolczykiem? Ba ja raczej nie znam się na sztuce.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • asia.sthm 24.10.09, 00:41
    To o uchu nic nie bylo?

    Za to w House´ie bylo o uchu. House zostal sila zaciagniety na pogrzeb wlasnego
    ojca i obcial ojcu kawalek opuszka uszka za pomoca obcinacza do paznokci. To
    jest dopiero kryminal. Eulalijo widzialas?
    O dzbanku yez nic nie bylo, dzbanek jakos malo popularny ostatnio.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • stara.gropa 24.10.09, 00:45
    O uchu było i to dużo, ale o ludzkim. A tu jest dzbankowe, to pewnie
    jakaś metafora jest. Tylko jaka? Objaśni mnie ktoś?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • 36krzysiek 24.10.09, 00:51
    Mnie to na alegorię wygląda.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • asia.sthm 24.10.09, 00:53
    Oj to sie nie czepiaj Krolowo. Ucho to zawsze ucho....i bez metafory.
    najwazniejsze ze jest. Spytaj slonia to ci powie.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • stara.gropa 24.10.09, 00:56
    Tak? To spróbuj wbić kolczyk w takie ucho.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • 36krzysiek 24.10.09, 01:00
    Nie palcami! Królooowo! ...musiałem... smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 24.10.09, 01:04
    Do smarowania?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • 36krzysiek 24.10.09, 01:06
    smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • migos 24.10.09, 01:51
    Co nie zmienia faktu, że kobita ma prawo pisać co chce i jak
    chce,
    głosić poglądy, jakie jej się podoba i generalnie uprawiać ogródek
    na swoją modłę.

    "Może to przez te nawozy sztuczne,
    możem był w szkole zbyt pilnym uczniem,
    może to wszystko bez te atomy..."
    A może za dużo biegałem z flagami UE na konferencji przez ostatnie 3
    dni, ale wydaje mi się, że na zachód od Odry nie do końca byłoby to
    bez przeszkód możliwe - osoby bezpośrednio dotknięte takimi
    wypowiedziami mogłyby poczuć wenę do zaskarżenia wymienionych tu, a
    znajdujących się w najnowszej powieści treści. I tyle.
    /ps. 1/ NIE jestem na Okładce. ani na żadnym Zdjęciu.
    2/ Lubię TWCh/
    --
    ***migacz lewy_________migacz prawy***
  • se_nka0 24.10.09, 10:16
    Zaglądałam tu codziennie czekając na książkę.Najpierw z niecierpliwością,
    ciekawością potem przerażeniem.CO takiego kazało koledze odesłać
    książkę??Wreszcie mam.Przeczytałam.

    Ukochana moja autorko - świat nie jest biały i czarny.To tylko dwa
    najskrajniejsze, cieniutkie kolory.

    Nic więcej nie napiszę, ale w pamięci zostanie mi zdanie - którego nie
    zacytuję,nie wszyscy jeszcze czytali - OSTATNIE ZDANIE W KSIĄŻCE.

    Ilu czytelników, tyle opinii.No i prawidłowo.smileMa prawo mieć swoją opinię
    p.Joanna, ja, Ty inni..I każdy ma prawo ją wyrazić. Tyle.
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • szkorbut.pl 24.10.09, 12:27
    No, nie. Bez przesady!
    Nie przypominam sobie, żebym w równie idiotyczny sposób czytał kiedyś książkę:
    najpierw od środka (bo smród podniesiono), potem od piątej strony (bo taki
    kupiłem egzemplarz), a po jednej trzeciej lektury przeskoczyłem teraz na
    ostatnie zdanie... Litości!!!

    A tak już na poważnie, se_nko0:

    Literata obowiązuje odpowiedzialność za słowo. Literata, którego twórczość ma
    największą sprzedaż w ponadczterdziestomilionowym kraju zwłaszcza. Nie przez
    przypadek każdy totalitaryzm dba o właściwe zaplecze literackie: paląc książki,
    wprowadzając cenzurę i hołubiąc wybranych autorów. Nie przez pomyłkę za sprzedaż
    "Mein Kampf" w Polsce można trafić za kratki. Faszyzm nie zaczął się od wojny.
    "Na początku było Słowo". Pewne rzeczy na przestrzeni dziejów pozostają niezmienne.

    "Dosyć mam tego, koniec." ;-P

    --
    ==========
    Dum bibunt piwo,
    stat kolano krzywo
  • stara.gropa 24.10.09, 13:41
    Ciekawscy jesteśmy, co? Zamiast grzecznie czytać od początku do
    końca to latamy po całej książce w poszukiwaniu sensacji? Zajrzyj
    jeszcze na 241, tam podobno jest literówka big_grin
    Kolega rozpędził się z tym ponadczterdziestomilionowym krajem.
    Chyba, że przyłączono już do nas np. Litwę
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • se_nka0 24.10.09, 13:51
    Planować trzeba na zaś, a nuż wszyscy wrócą ? tongue_out Wtedy ho, ho, hoooo.. ponad 40
    milionów big_grin
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • szkorbut.pl 24.10.09, 15:07
    Ja do tego ręki nie przyłożę! Tudzież innych organów...


    --
    ==========
    Dum bibunt piwo,
    stat kolano krzywo
  • bbbzyta 24.10.09, 21:57
    Łomatko! Tu tak ciekawie dyskusja się rozwija, a ja guuupia obstalowałam dzieło w Merlinie razem z CD z ariami barokowymi dla rzezańców, trudno dostępne, termin na 17 listopada!!! Teraz chyba z Merlina wycofam i co dalej? Chyba jednakowoż pójdę do empiku i przeczytam na miejscu fragmenty... Zapał do poznania całości jakoś mię odszedł.
    --
    http://www.emotasia.com/wp-content/uploads/sheepdog-3.gif
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • ewa9717 31.10.09, 08:00
    W ramach poparcia się oflaguję, może być?
  • stara.gropa 31.10.09, 08:32
    Ja mogę strajk głodowy urządzić, oczywiście z przerwą na obiad.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • ewa9717 31.10.09, 08:34
    Żeby była ciągłość, przyłączę się w tych flagach, biorę na siebie
    przerwę na kolację.
  • szkorbut.pl 31.10.09, 19:07
    Ja mogę się, dla strajku, nie umyć...
    --
    ==========
    Dum bibunt piwo,
    stat kolano krzywo
  • be-ironic 25.10.09, 13:45
    Przeczytane, oczywiście. Rzeczywiście dygresje o tematyce niewątpliwie
    kontrowersyjnej nie powinny jednak wystąpić, także wulgaryzmów było wyjątkowo
    dużo. Chmielewska straciła chyba cierpliwość do świata, możliwe, że uznała, że
    grzeczność i subtelność nie na te czasy. Ale są fragmenty miłe sercu i śmieszne,
    nie ma wątpliwości.
    Wciąż tęsknię za starymi okładkami Kobry uncertain
  • stara.gropa 25.10.09, 15:58
    Okładki Kobry, te dawniejsze, jeszcze sprzed "białej serii" były
    bardzo fajne. Na każdej obrazek nawiązujący do treści. To se ne
    wrati.sad
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • serducho_m 26.10.09, 19:58
    jestem w okolicach str 140 i moze bede oryginalna wink , ale powiem ze bardzo mi
    sie podoba o! "wciaglo" mnie tak ze z premedytacja teraz przerwe robie, bo sie
    boje ze przegapie cory autobus i jej nie odbiore ze szkoly wink
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • g0p0s 27.10.09, 13:11
    Wbrew zapowiedzi brnę dalej po kilka kartek. Stosuję metodę 'na
    wymiączko'. Nie próbuję rozgryzać, tylko kroić i połykać małe
    kawałkismile
  • groha 27.10.09, 16:37
    Goposie, tak bez popijania? Kurcze, połknąć wymiączko na sucho, to już duża
    sztuka, ale przecież na tym się nie kończy - jeszcze trzeba jakoś bezboleśnie je
    strawić, bez wzdęć, kolki lub zgagi. Mus popijać smile
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • ewa9717 27.10.09, 17:19
    Według mojej wiedzy ( w książce nikt zwyczajnie nie wie, wszyscy
    mają wiedzę, widać wypowiedzi polityków się słucha, cha, cha)od
    popijania to w "Porwaniu" jest Witek: ilekroć się pojawia, otwiera i
    degustuje jakiś napój procentowy.
  • asia.sthm 27.10.09, 18:14
    Jeszcze nie mam....juz sie jednak nastawiam na kulinarne czytanie. Moze byc
    wymiaczko, to zdaje sie jedyny skuteczny sposob.
    Dzieki Goposie smile
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • szkorbut.pl 27.10.09, 18:21
    Przeczytałem.

    1. Jako kryminał - wciągnęło mnie przyjemnie i dopchało do końca bez zbędnego
    wysiłku.

    2. Warstwa językowa - zgadzam się z ogółem. Nie pierwszy raz Gurua spłaszcza
    charakterystykę postaci, narzucając wszystkim bez mała jedną kalkę stylistyczną.
    W "Porwaniu" niechlujstwo jest wyjątkowo ewidentne - kilka osób, bez
    wcześniejszego porozumienia w tym względzie, rzuca anatomią drobiu na prawo i
    lewo. Bez przesady!
    Cóż. Podchodząc do lektury Guruy należy zwyczajnie pamiętać, że nie tu perły
    rzucono.

    4. Pośmiałem się tylko w paru miejscach - ale zawsze to coś.

    5. Z osobami pogubiłem się dopiero pod koniec, co uznaję za swój życiowy sukces.

    6. Literówek, niestety, było kilka (ze czy, na moje kaprawe ślipie). Raz nawet
    zeżarło wyraz. To i tak niezły wynik. Trzymamy kciuki za MKostki przy kolejnych
    podejściach.

    7. Następną książkę kupię i przeczytam.

    8. Na grudniowe Guruowe nikt mnie nie namówi.

    Sz.
    --
    ==========
    Dum bibunt piwo,
    stat kolano krzywo
  • kocio_pierzaczek 27.10.09, 18:36
    Skończyłam. Trwało to 9 dni i powinno to samo w sobie stanowić
    komentarz. Sporo czasu zabrało mi powracanie do stron poprzednich,
    by zorientować się, kto jest kim i tak dalej. Tłoczno, lecz czysto
    teoretycznie, fizycznie obecnych bohaterów jest niewielu. Witek
    jakiś taki niewitkowaty. Bielak mówi Chmielewską, jakby był jej
    klonem. A już fakt, że oczywiście całkiem każdy z bohaterów był w
    przeszłości świadkiem mimowolnym tej samej afery kryminalnej, to już
    dl amnie lekka przesada. No i rzeczywiście telepatycznie to nad tym
    stołem aż furczy. Nie wiem, czy kiedykolwiek do tej ksiązki wrócę.
  • stara.gropa 27.10.09, 20:49
    Przeczytałam wypowiedzi forumowiczów na stronie nieoficjalnej na
    temat Porwania. Nikt nie zwrócił tam uwagi na niefortunny fragment,
    nie ma o nim ani słowa, a jedna osoba (chyba pisząca i tu) napisała,
    że nie zauważyła kontrowersyjnych treści. Czyli tylko tu burza w
    szklance wody? Jeśli tak to może Gurua też nie zauważyła co napisała
    i nie miała zamiaru obrażać nikogo?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • ewa9717 27.10.09, 21:11
    Oj, Gropo, wcięło mi gdzieś tę stronę, zapodasz?
  • ewa9717 27.10.09, 21:25
    Dzięks wink
  • lylika 27.10.09, 21:39
    Jeśli tak to może Gurua też nie zauważyła co napisała
    > i nie miała zamiaru obrażać nikogo?
    ...
    Może i nie miała zamiaru nikogo obrażać, ale w to, że nie zauważyła co napisała, nie uwierzę. To JEST bardzo inteligentna osoba. Wie co mówi, a tym bardziej wie co pisze. Nie potępiam Jej za poglądy, tylko się dziwię. Bardzo dziwię.
    --
    http://img27.imageshack.us/img27/1747/090504majowo008.jpgOtwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ter.eska 27.10.09, 21:41
    No to udało Wam się zainteresować mnie na maxa big_grin ,jednym się podoba,innym
    nie-ciekawe.Nie wiem kiedy udami się ją kupić,ale już nie mogę się doczekać.
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • stara.gropa 27.10.09, 21:45
    To zdanie to była taka mała prowokacja - dowcip. Też nie wierzę, że
    ktoś pisze książkę i nie pamięta co w niej umieścił. Ale muszę
    przyznać, że nie mogę zrozumieć jak ktoś kto przeczytał tę książkę
    nie zauważył tego fragmentu?
    Szukam logicznego wytłumaczenia na to wszystko.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • legs 28.10.09, 10:46
    to i ja się wtrącę, jako użytkownik tamtego forum
    Bo mnie dziwi, że nie zauważyłaś, Gropo, że i u nas zawrzało w tym wątku smile I
    podzieliliśmy się na dwa obozy. I owszem, wspomniany fragment był zauważony.

    Mnie jeszcze męczy coś takiego w Porwaniu (jestem dopiero ok.240 strony, czytam
    już 9 dzień i końca nie widać): ksiązki JCh przestały być dla mnie wiarygodne. Z
    rzuconych luźno 3 domów na zasadzie - stoi między tą ulicą a tamtą, a właściwie
    to inną, JCh od razu przypomniała sobie że ładnych parę lat temu była RAZ w tym
    domu i to na pewno jest siedziba złoczyńców.
    Za to przez pół ksiązki jakoś nikt nie wpadł, że Flora i Florencja to ta sama
    osoba...

    ale uśmiechnęłam się pod wąsem ze 3 razy wink
  • orale 28.10.09, 10:56
    nietrudno się domyślec o jaki dom chodzi, tak samo nietrudno się
    domyśleć kim jest Klara i kim jest Ołdziak, zemsta jest rozkoszą
    bogów. Ja też jeszcze nie dokończyłam, brnę już tylko i wyłącznie
    przez upór. Najbardziej przeszkadzają mi wulgaryzmy, użycie wyrazów
    fekaliopodobnych bywa zabawne, ale raz na jakiś czas, tutaj
    stanowczo za często. Ponadto telepatia wyjątkowa między wszystkimi i
    styl też. Póki co oceniam tak samo jak Rzeź(nie dałam rady
    przeczytać) czy Krętkę. Gdyby nie jedna strona, książka przeszłaby
    tak jak kilka poprzednich.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • legs 28.10.09, 11:07
    hm, no właśnie nie umiem sobie dopasowac Klary i Ołdziaka, ale zbyt intensywnie
    to się nad tym nie zastanawiałam..
  • legs 28.10.09, 11:08
    tzn, mam pewne podejrzenie, ale ciężko mi w to uwierzyć smile
  • orale 28.10.09, 11:13
    ewentualnie nie Klara a Ołdziakowasmile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • 36krzysiek 28.10.09, 12:43
    Orale, czy Ty musisz koniecznie atakować tym Mikołajem?! Musisz?! wink
    Pażdziernik dopiero a "dżigel bell" jeszcze nam wyjdzie trzy
    razy...bokiem. Brrrrr!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 28.10.09, 12:57
    Jednak internet zmienia rzeczywistość wink
    Co dla Ciebie było wrzeniem dla mnie było powtarzającymi się
    monotonnie wpisami - nie podobało mi się, albo nie kupiłam książki.
    Chyba tylko Ty napisałaś, że podzielasz nasze opinie i
    zauważyłaś "zgrzyt". Na koniec jedna osoba napisała, ze książka jej
    się podobała i nie zauważyła kontrowersji - i to mnie dopiero
    zdziwiło!

    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • legs 28.10.09, 13:04
    teraz za to wszyscy są obruszeni na siebie wink
  • orale 28.10.09, 13:09
    Gropo, bo my mamy inną temperaturę zapłonusmile
    A co do Mikołaja, to proszę się odczepić, już pisałam że rządzę się
    swoim własnym kalendarzemsmile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • stara.gropa 28.10.09, 13:21
    orale napisała:

    > Gropo, bo my mamy inną temperaturę zapłonusmile

    I niestety w związku z tym internet ma dla nas jedną zasadniczą
    wadę. Nie da się w nim pobić smile


    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 28.10.09, 13:45
    też żałuję, szybko byłoby po sprawie i wiadomo czyja byłaby racja.
    Nie mówiąc o tym, że rączki mi czasami latająsmile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • 36krzysiek 28.10.09, 13:47
    Zgadzam się, reakcja była zbyt gwałtowna. Gdyby bohater książki
    stwierdził, że na przykład seks z chętną trzynastolatką to nie grzech,
    albo że jak się baby nie bije to jej wątroba gnije, no to wtedy byłoby
    o co kruszyć kopię. A tak? Przecież takie poglądy w poskim,
    wykształconym i tolerancyjnym społeczeństwie są wyśmiewane jako
    oczywista oczywistość. A tak na marginesie, jak na pozycję o dość
    niskich ocenach czytelniczych, wątek nam się rozwija i nie wiadomo
    kiedy się skończy smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 28.10.09, 13:59
    Wątek się rozwija bo jesteśmy nadal pod wrażeniem tego fragmentu.
    Niedawno słyszałam rozmowę kilku osób w wieku około 70-80 lat (czyli
    Guruowym), które deklarowały się jako tolerancyjne wobec mniejszości
    seksualnych. Ale! Ale wszystkie były przeciwne paradom równości i
    demonstracjom homoseksualistow, twierdziły - te osoby - że takie
    akcje je rażą, są niepotrzebne i czynią więcej złego niż dobrego.
    Oraz że w ich pokoleniu nikt nie manifestował swoich przekonań, to
    była prywatna sprawa każdego człowieka. Może tu jest pies pogrzebany?

    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 28.10.09, 14:08
    Na wyraz tolerancja reaguję wysypką, wg mnie zakłada taka
    tolerancja, moją lepszość i wyższość, oraz łaskawe tolerowanie
    kogoś/czegoś innego. Dlatego ja nie jestem tolerancujna, uważam że
    to jest normalne, a normalności nie ma potrzeby manifestować.
    W USA jak naplujesz na białego to nic, ale spróbuj napluć na
    czarnego. To jest właśnie to przekroczenie. Nie znaczy to, że wogóle
    trzeba na kogoś pluć. Mam nadzieję, że wyraziłam się stosunkowo
    jasno, jeśli będą problemy ze zrozumienem uprasza się o zapytanie
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • stara.gropa 28.10.09, 14:15
    A dla mnie tolerancja to - żyj i pozwól żyć innym. Bo przyczepić
    można się do wszystkiego, a co z ogromną presją na dziewczyny, że
    muszą wyjść za mąż i mieć dzieci? Dopiero od niedawna kobiety
    odważyły się głośno powiedzieć, że nie wszystkie chcą być matkami.
    Jeszcze w pokoleniu naszych babek na taką patrzono jak na wariatkę.
    Jak to? Nie lubi dzieci? Nie marzy o własnej rodzinie?

    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 28.10.09, 14:25
    no i czy te dziewczyny organizowały parady na których krzyczały: nie
    chcę być matką, nie lubię dzieci? A jednak udało się skłonić
    społeczeństwo do uznania takiego sposobu życia. Żeby było jasne,
    jestem przeciwna wszelkim marszom, wszelkim paradom, masom
    krytycznym, przemarszem górników i pielęgniarek. "Sprawa" nie ma
    znaczenia jak mi ktoś ulicę blokuje.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • stara.gropa 28.10.09, 14:29
    Chyba zapomniałaś o działalności feministek?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 28.10.09, 14:33
    nie zapomniałam. Mnie przeszkadza jeynie ta forma wypowiedzi, a
    feministki nie ograniczyły się tylko do tego właśnie
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • stara.gropa 28.10.09, 14:39
    Nikt się nie ogranicza do jednej formy, ale feministki ciche nie
    były. To one właśnie urządzały ogromne manifestacje, za udział w
    których wiele z nich trafiało do aresztu. Wzbudzały, a właściwie
    wzbudzają do dziś agresję u mnóstwa osób.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 28.10.09, 14:43
    no właśnie, budzą antypatię i agresję moim zdaniem dlatego, że są
    kojarzone z takim pyskowaniem na ulicy.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • stara.gropa 28.10.09, 14:52
    To chyba zbyt duże uproszczenie, gdyby tak było to największą
    agresją wzbudzałyby przekupki na bazarach.smile
    Wydaje mi się, że chodzi o "inność". Każdą. Coś jak to, że nasze
    ptaki zadziobią na śmierć papugęalbo innego egzotycznego ptaka, jaki
    stanie na ich drodze.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • orale 28.10.09, 15:01
    oczywiście, że uproszczenie, choć przekupki mojej sympatii też nie
    wywołują. W gruncie rzeczy za mało różnią się nasze przekonania,
    zeby się porządnie pokłocić. Na dodatek czasu nie mam, do fryzjera
    idę
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/b0f020c8e4.png
  • 36krzysiek 28.10.09, 14:59
    Nie lubię tłumów. Nie mam potrzeby paradowania w blond peruce i z gołym
    tyłkiem. Mam natomiast potrzebę uregulowania swojego związku. Ale
    niedasię, bo taki związek zagraża tradycyjnej rodzinie i jest sprzeczny
    z naukami. Rozumiem, że skoro nie mogę zalegalizować swojej komórki, to
    liczą, że założę tę tradycyjną? Jakoś dziwnie społeczeństwa zachodnie z
    tego powodu nie zostały pochłonięte przez ognie piekielnie, no chyba że
    czegoś nie zauważyłem.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 28.10.09, 15:13
    Pewnie dla wielu starszych osób myśl o małżeństwie składającym się z
    dwóch mężczyzn jest czymś tak nieprawdopodobnym jak lądowanie
    marsjan w Garwolinie.
    A jeśli chodzi o zakładanie tradycyjnych komórek to do niedawna
    zdarzało się to całkiem często. Mam koleżankę, której mąż okazał się
    homoseksualistą, na jej pytanie dlaczego się żenił, odpowiedział, że
    myślał, że mu to przejdzie (!) Działo się to w latach
    dziewięćdziesiątych XX wieku.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • 36krzysiek 28.10.09, 16:16
    Pra pra pra babkom nie śniło się, że popełnią grzech pracy zarobkowej,
    unieżależniając się od mężczyzn, że będą miały prawa głosu oraz że będą
    mogły mieć własne zdanie w sprawie zamążpójścia. Pra pra pra pra
    dzadkom nie śniło się, że będą musieli sami sobie znależć kapcie smile Pra
    pra pra pra pra pra prawnukom nie będzie się w głowie mieścić, że
    kiedyś prawo w cywilizowanym kraju europejskim dyktowane było przez
    zasady wyznania religijnego.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 28.10.09, 16:52
    Fakt, a to oswajanie inności idzie jednak dość szybko i mimo
    wszystko coraz szybciej, więc chyba niekoniecznie trzeba będzie
    czekać aż do praprapraprapra... A swoją ścieżką w moim pipidówku
    dwie kilka lat starsze ode mnie panie tworzą od trzydziestu kilku
    lat zgodne (choć niezarejestrowane w urzędzie) stadło, mieszkają
    razem i naprawdę są po prostu elementem krajobrazu (sensacją były
    krótko, pod koniec lat sześćdziesiątych, gdy wspólnie zamieszkały),
    nie spotykają się z żadnymi durnymi reakcjami.
  • stara.gropa 28.10.09, 20:28
    Nie od dziś wiadomo, że najtrudniej tym, którzy wyprzedzają swoją
    epokę.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • serducho_m 28.10.09, 14:25
    > A dla mnie tolerancja to - żyj i pozwól żyć innym

    no i slusznie smile
    po prostu skoro ja szanuje poglady innych wiec prosze by i moje szanowane byly.
    i osobiscie mnie o to chodzi.

    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • april02 28.10.09, 17:49
    > Na wyraz tolerancja reaguję wysypką, wg mnie zakłada taka
    > tolerancja, moją lepszość i wyższość, oraz łaskawe tolerowanie
    > kogoś/czegoś innego

    Obiema ręcyma się pod tym podpisuję. Pięknie o tym pisała
    Grodzieńska w "Nie ma z czego się śmiać". Tolerancja w takim
    rozumieniu mnie mierzi. Natomiast w znaczeniu "akceptacja" to co
    innego. Niestety nigdy nie wiadomo co ma na myśli ktoś
    mówiący "jestem tolerancyjny", no chyba że zaraz doda: ale... smile
    A ja może jestem inna ale mnie każda odmienność fascynuje. Przecież
    to by było koszmarne gdybyśmy wszyscy byli identyczni smile.
    PS. Pochodów, marszy, maratonów itp. nie znoszę z całych sił.
    Ponieważ mieszkam w centrum (dzięki Bogu, że nie Warszawy) to mam
    wrażenie, że każdy musi akurat
    protestować/wiwatować/świętować/maszerować/biec/walczyć o jedynie
    słuszną sprawę (niepotrzebne skreślić) pod moim oknami albo
    przynajmniej w najbliższej okolicy co cholernie utrudnia mi życie.
    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • goonia 28.10.09, 22:05
    Nie chce wkladac kija w mrowisko, ale w z tego co tu czytam, to rozumiem, ze nie
    wolno mi nie akceptowac, nie tolerowac i mam siedziec cicho?! Znaczy wszyscy
    musza na jedno kopyto spiewac?
    To nie lezy w moim charakterze, zeby byc taka zgodnatongue_out

    Ps. I zeby nie bylo nieporozumien, parady mnie wkurzaja, delikatnie to ujmujac,
    freak show po prostu, a cala reszta to juz kazdego prywatna sprawa i mnie nic do
    tego. Czlowiek sie liczy i tyle.
  • april02 28.10.09, 23:34
    A wiesz, że też się nad tym dzisiaj zastanawiałam. Czy my
    przypadkiem nie odbieramy Gurui prawa do posiadania i wyrażania
    własnego zdania jakie by ono nie było? W takim razie w żaden sposób
    nie jesteśmy ani tolerancyjni ani akceptujący chociaż bardzo się
    staramy takimi być smile
    Jeszcze jedno mnie zaczęło nurtować. Ostatecznie co mnie obchodzi,
    co ktoś (nawet uwielbiana pisarka) sądzi o tym czy sypiam z wysokim
    blondynem czy z niską brunetką?
    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • asia.sthm 28.10.09, 23:47
    > Czy my
    > przypadkiem nie odbieramy Gurui prawa do posiadania i wyrażania
    > własnego zdania jakie by ono nie było?

    Ja nie odbieram nikomu prawa do wyrazania wlasnego zdania. Ale jesli ten ktos
    wyraza swoje zdanie w obrzydliwy sposob, obrazajac jak by nie liczyl ogromna
    czesc swoich czytelnikow, to ja mam prawo wziac torebke i wyjsc.
    Jestem tak wsciekla ze dym mi uszami idzie.
    Ksiazke dzis dostalam i lezy, niech poczeka az mi cholera przejdzie.

    Ps. ten obrzydliwy fragment poznalam wczesniej, z boku jakby. I dobrze, bo gdyby
    mnie znienacka w srodku upragnionej lektury trafil, to pewnie nie wyrazilabym
    sie tak delikatnie jak sie teraz wyrazam.
    A niech to cholera, zawiedziona jestem strasznie.
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • april02 29.10.09, 09:16
    No właśnie smile Mam wrażenie, że trochę mieszają nam się dwie sprawy.
    Ja sądzę, że każdy człowiek może mieć dowolne poglądy na to, co mu
    sie podoba a co nie ale w momencie kiedy zaczyna je wyrażać powinien
    się liczyć z reakcją. I zaczęłam się właśnie zastanawiać czy my
    postponujemy Guruę za POSIADANIE takich a nie innych poglądów czy za
    ich WYRAŻENIE? Bo jeżeli to drugie to ok. (zwłaszcza w takiej a nie
    innej formie). Natomiast jeżeli to pierwsze to chyba niespecjalnie
    jesteśmy tolerancyjni? smile
    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • the_dzidka 29.10.09, 10:00
    I zaczęłam się właśnie zastanawiać czy my
    > postponujemy Guruę za POSIADANIE takich a nie innych poglądów czy
    za
    > ich WYRAŻENIE? Bo jeżeli to drugie to ok.

    Ja - za to drugie, i chyba większość z nas? Gurua może mieć sobie
    poglądy jakie jej się mieć podoba. Natomiast sposób, w jaki
    PUBLICZNIE je wyraża...
    Ja np. sama mam bardzo sprecyzowane, konkretne i zdecydowanie
    nieprzyjemne poglądy na temat pewnej grupy społecznej. Celowo nie
    wymieniam jakiej, ponieważ w życiu się nie przyznam. Po prostu
    dlatego, że grupa owa mogłaby się poczuć ciężko dotknięta
    usłyszawszy, co o nich myślę. Ale do posiadania tych poglądów nie
    jest mi potrzebne ich głośne i publiczne wyrażanie.
    --
    Dzidka
  • april02 29.10.09, 10:34
    Otóż to smile I gdyby np. tak się zdarzyło, że miałabym dokładnie
    przeciwne poglądy do Twoich i obie zaczęłybyśmy je manifestować to
    pewnie byśmy się nie polubiły smile A ponieważ zachowujemy je dla
    siebie to nie dość, że możemy się spotykać bez chwytania za łby to
    jeszcze w dodatku spotkania te są szalenie przyjemne (przynajmniej
    dla mnie smile). Przy okazji, kiedy masz zamiar wpaść do Poznania?
    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • serducho_m 29.10.09, 01:02
    > Ps. I zeby nie bylo nieporozumien, parady mnie wkurzaja, delikatnie to ujmujac,
    > freak show po prostu, a cala reszta to juz kazdego prywatna sprawa i mnie nic d
    > o
    > tego. Czlowiek sie liczy i tyle.

    pieknie powiedziane! sie zgadzam w 100% smile
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • serducho_m 28.10.09, 14:15
    "twierdziły - te osoby - że takie
    akcje je rażą, są niepotrzebne i czynią więcej złego niż dobrego. "

    ciekawe, bo takie samo zdanie padlo ostatnio z ust homoseksualisty, ktory po
    zadnych szafach sie nie chowa. w ktoryms z "mediow" sie tak wypowiedzial. ze to
    co teraz sie robi z tymi paradami to jest pomylka, porazka i w ogole nie o to
    chodzilo. chodzilo o pokazanie tego, ze homoseksualisci sa takimi samymi ludzmi
    jak inni (poza przekonaniem seksualnym oczywiscie), a co sie z tego robi? glosna
    parade, wiekszosc z uczestnikow ze tak powiem w neglizu, ze juz nie wspomne o
    narkotykach, pijanstwie i tak dalej bo to widac w dzien po.
    sprawa proporcji. ciekawe co by bylo gdyby nagle heteroseksualisci wyszli na
    ulice i zaczeli machac sztandarami i propagowac heteroseksualizm??
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • stara.gropa 28.10.09, 14:18
    Podobno każda akcja wywołuje reakcję. Może wiadomy fragment to był
    przykład reakcji?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • bumbecki 28.10.09, 15:00
    serducho_m napisała:

    >ciekawe co by bylo gdyby nagle heteroseksualisci wyszli na
    >ulice i zaczeli machac sztandarami i propagowac heteroseksualizm??

    widzisz, marsze rowności nie propagują homoseksualizmu (bo do tego
    się nie da nikogo na siłę przekonać), w paradach chodzi o zwrócenie
    uwagi na problem osób homoseksualnych (bi i trans również).
    Poza tym osoby heteroseksualne mają swoje parady (choćby love parade
    w Berlinie) smile

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • the_dzidka 28.10.09, 15:58
    Wprawdzie jak słysze o propagowaniu homoseksualizmu (que?!
    zaprzyjaźnione lesbijki, dalejze mnie "nawracać" w takim razie!!),
    to mi słabo, ale odpowiadając w tym samym stylu - idąc ulicą za
    rękę, całując sie publicznie z partnerem płci odmiennej, opowiadając
    o waszym udanym związku - promujesz heteroseksualizm własnie tongue_outPP
    I co? Nie brzmi głupio?

    --
    Dzidka
  • stara.gropa 28.10.09, 13:14
    Paczemu?smile Przecież nie ma nic milszego, jak ożywcza dyskusja. Po
    prostu takie odniosłam wrażenie i zaczęłam się zastanawiać czy nie
    zareagowaliśmy zbyt gwałtownie? Bo skoro dla innych osób nie było to
    nic ważnego i skupili się nad innymi aspektami książki to może coś w
    tym jest. I od razu zastrzegam, że nie wycofuję się z mojego zdania,
    że takiego kawałka nie powinno tam być. Z drugiej strony poprawność
    polityczna przybiera czasami absurdalne rozmiary i przegina w drugą
    stronę.
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • g0p0s 28.10.09, 13:41
    Skończyłem. Zdania specjalnie nie zmieniam.
    Na stronie 333 jest: 'z tą sprawę'. Ops!
    Jeszcze takie dwie rzeczy wyłapane. Podczas narady uczestnicy
    postanawiają się napić i zamówić taksówki. Dzielny policjant bąka,
    że zadzwoni po radiowóz. Jak dwoje policjantów zginęła w związku z
    transportowaniem czyjejś dupy do domu, to wszyscy byli przeciw takim
    praktykom. Ale to taki uczciwy policjant, niech ma.
    Ostatnio modne są przecieki, wcześniej było pokazywanie akt
    partyjnemu bossowi - też raczej potępiane. Ale jak nam policja
    udostępnia wiadomości z przesłuchań i puszcza nagrania, to jest OK.
    Ogólnie razem w grupie z Rzezią, Krętką i kilkoma innymi. Po kilku
    dniach nie będę pamiętam ani o kim ani o czym to było.
  • jotka13 28.10.09, 15:09
    Uff, skończyłam, tydzień to trwało. Chyba przy żadnej książce
    ulubionej autorki tak się nie zmęczyłam. Moje podsumowanie w
    punktach jest takie:
    - kontrowersja obrzydliwa, zupełnie nie związana z tematem, dialog
    wtrącony na siłę, odzwierciedlający osobiste poglądy autorki
    - bardzo źle czytało mi się o osobach znanych tylko przelotnie z
    rzeczywistości, czułam się mocno zażenowana czytając o sprawach,
    które być może znajdą finał w sądzie
    - dialogi straszne, rozumiem manierę jednej osoby, która
    mówi „swobodnym” językiem, ale reszta? Na tym tle najlepiej z
    bohaterów wypadła Ania, która w dodatku próbowała sprawnie rozwikłać
    galimatias myślowy i językowy pozostałych osób.
    - nużyło mnie bardzo wymienianie wszystkich potraw, napojów
    podawanych, jedzonych, nie zjedzonych, wypitych, nadpitych itp.
    - mnóstwo występujących osób, po kilka razy wracałam do
    wcześniejszych stron żeby ustalić kto z kim i dlaczego
    - powyższe bardzo przeszkadzało mi w czytaniu książki, pomysł na
    fabułę był niezły ale nie wyszło
    - cena książki wysoka, gdyby to nie była Chmielewska mocno
    zastanawiałabym się nad zakupem
    - z dobrych rzeczy to kilka niezłych dialogów, przy których się
    uśmiechnęłam, kilka ciekawych wątków, które zanim się rozwinęły już
    się skończyły
    Jak widać więcej jest minusów niż plusów, myślę że do książki więcej
    nie wrócę stawiam ją pomiędzy Rzezią a Trudnym Trupem.

    --
    co mi się podoba
  • eulalija 29.10.09, 08:18
    Donoszę, że przeczytałam. Szło opornie, obok przeczytałam dwie inne
    książki (Nora Roberts niedawno odkryta).

    Sam pomysł długoterminowego przedsięwzięcia zbrodniczego strasznie
    mi się podoba. Sposób prowadzenia "dochodzenia" już zdecydowanie
    mniej.

    Pozycja ląduje w grupie razem z Krętką, Bloczkiem, Trupem,
    poradnikami i paroma jeszcze pozycjami. Przeczytam za jakiś czas
    jeszcze raz, może zmienię zdanie.

    Co do "kontrowersyjnego" fragmentu. Ni przypiął ni wypiął i za to
    mam ogromną pretensję, bo nie oszukujmy się, w Polsce nie ma
    tolerancji dla ogólnie rozumianej inności. Wręcz przeciwnie, uważam,
    że ogromem homofobii przerastamy Himalaje. Stosunek Joanny
    Chmielewskiej do homoseksualizmu objawił się już w "Drugim wątku"
    jako "niechętny", teraz jest wyraźnie agresywny. Ale jednak
    zdecydowanie bardziej swego czasu wku ... tego, no, zdenerwowało
    mnie zdanie z Psychobiografii, że tylko idiota nie wierzy w Boga (w
    domyśle rzymsko-katolickiego).

    Dla równowagi duchowej wywlokłam właśnie z półki WKŚ, siedzę z
    pomidorem na cypelkusmile

    --
    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
  • salam_ji 29.10.09, 09:16
    Tak sobie siedzę w kąciku i czytam i czytam.... ale nie "Porwanie",
    bo to skończylam w rekordowym dla mnie czasie 3 dni. Jestem osobą
    dośc zajętą i naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio przeczytałam
    jakąkolwiek książkę tak szybko. Siedzę w tym kąciku ponieważ, kruca,
    podobało mi się. Śmiem twierdzić ze najbardziej z przynajmniej 3
    ostatnich. Fragment zauważyłam, nie obszedł mnie wcale, może
    dlatego, ze nie jestem gejem ani lesbijką i też nie lubie wszelkich
    oscentacji. Wg mnie ludzie dzielą sie na dobrych i złych, nieważne
    czy sa biali, czarni czy rózowi, czy sa gejami czy nie. Nikomu do
    sypialni nie wchodze i oczekuję, ze nikt nie wlezie mi do mojej
    (oprócz osób bezpośrednio zainteresowanych). Na Guruę powinnam sie
    śmiertelnie obrazić już bardzo dawno temu. Oto powody:
    1. Kocham czosnek, kuchnię bałkańską, która nim stoi poprostu!
    Dodaje gdzie mogę, siła powstrzymując się, zeby nie dodawać do
    ciastek wink (a Gurua-wiadomo)
    2. Nienawidzę palenia papierosów! A szczególnie wkurza mnie jak ktoś
    pali w samochodzie, kibelku, generalnie w malych zamknietych
    powierzchniach (a Gurua-wiadomo)
    3. Przypuszczam, ze gdybyśmy sie poznaly Gurua opisała by mnie jako
    jakąs mazepę o zabarwieniu zdecydowanie negatywnym, bo pewnie jestem
    kwintesencją tego co Ona neguje. Żona, ciepłe obiadki (a Gurua-
    wiadomo)
    Można sobie zadać bardzo poważne pytanie. Dlaczego czytam książki
    Guruy?
    Bo lubię. Masochistka taka jestem. Podoba mi sie, ze w jej książkach
    odnajduję tak duzo Jej (wątki autobiograficzne). Czytając Jej
    książki czuje się tak, jakbym Ją odwiedzila w Jej domu. Jem Jej
    potrawy, poznaje Jej znajomych,mogę uczestniczyć w Jej podróżach. A
    dodatkowo, moge sie pogrzać w Jej ciepełku. Tak, bo z Jej książek
    emanuje do mnie ciepło, które lubię.Humor, który lubię. Pomijam
    rzeczy, które mi przeszckadzają, bo gdybym chciala sie przyczepiaćc
    do wszystkiego co mi sie nie podoba, pewnie nie przeczytałabym w
    zyciu zadnej książki, nie oglądnełabym żadnego filmu i byłabym
    zgorzkniała babą.
    Co w związku z tym robię?
    Czytam książki Guruy, zagryzając kielbaskę wiejską z sosem
    czosnkowym, siedząc w idealnie posprzątanym i wywietrzonym domu.Ot,
    tak,dlatego, ze lubię....
  • serducho_m 29.10.09, 14:09
    bardzo ci dziekuje salam_ji za te piekna wypowiedz. bo juz sie czulam jakas taka
    wyobcowana jako jedyna ktorej sie "porwanie" podobalo... wink
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • goonia 29.10.09, 20:59
    Dobresmile mnie jeszcze mietowe cukierki sa do szczescia potrzebne (a Gurua-wiadomo).
  • biaua_glysta 29.10.09, 13:56
    Uwaga, pochwalę się: przeczytałam w 8h, na dwie raty. Kupiłam we wtorek po
    pracy, a skończyłam we środę wczesnym popołudniem.
    Teraz pytanie: dlaczego tak szybko? Bo akurat miałam te wolne kilka godzin i
    CHCIAŁAM SZYBKO SKOŃCZYĆ. Teraz dla odmiany pytanie: dlaczego chciałam szybko
    skończyć? Zwykle połykam książki bo mi się podobają, lecz tę po prostu
    prześmignęłam okiem. Dlaczego prześmignęłam? Ano dlatego, że guzik z niej
    rozumiałam.
    Po prostu nie podobało mi się. Wszystkie powody po temu już tu wymieniliście,
    nie będę powtarzać.
    Książki nie wysłałam na adres wydawnictwa, choć czułam się osobiście urażona ze
    względu na potraktowanie mnie jako tylko źródła dochodu autorki, osoby, która
    łyknie wszystko, byle było sygnowane odpowiednim pseudonimem, a nie wiernego
    czytelnika.
    Porwanie wystawiłam na Allegro. Po raz pierwszy w życiu tak potraktowałam
    książkę. Smutne.
    Jedyne co mnie cieszy, to to, że nie jestem osamotniona w swoim rozczarowaniu
    głębokim.
    Cieszę się, że tu wszyscy jesteście i choć rzadko do Was wpadam, zawsze są to
    miłe wizyty. Bądźcie, nigdzie nie idźcie, nie zdawajcie legitymacji. To Wasze forum.
  • finetka68 29.10.09, 17:54
    Salam_ji, Serducho niech Was uściskam, bo mnie się również 'Porwanie' podobało smile
    Wg mnie najlepsza z ostatnio wydanych. Nie jestem nią rozczarowana, bo też nie
    oczekiwałam, że nowa powieść będzie podobna do tych najstarszych i najlepszych.
    Poglądy Joanny Chmielewskiej na wiele spraw nie pokrywają się z moimi... i co z
    tego, każdy ma prawo do własnych poglądów. A pisarka pisząc własną powieść ma
    prawo wyrazić swoje poglądy w taki sposób, jaki chce.

    Jednym się ta, czy inna książka podoba, a innym nie. Raz pisarka trafi w gust
    czytelniczy, a raz nie i tyle. I nie dotyczy to tylko Chmielewskiej.

    Ze starszych nie lubię Harpii, czytałam raz, a wszystkie późniejsze próby
    spełzły na niczym. Te ciotki...
  • salam_ji 29.10.09, 21:04
    Ufff.... dzięki kobiety!
    Mnie też pokonały niektóre książki Guruy. Nie
    przeszłam "Florencji..." a to dlatego, ze sprawa wyścigow srednio
    mnie bawi. "Wyścigi" przeczytalam, ale z musu. Poprostu nie moje
    klimaty. Tak więc święta nie jestem wink W każdym razie w dalszym
    ciągu chcę Was poznac osobiście i mam nadzieję, ze w grudniu sie
    uda wink
  • asia.sthm 29.10.09, 21:08
    > A pisarka pisząc własną powieść ma
    > prawo wyrazić swoje poglądy w taki sposób, jaki chce.

    Finetko, owszem prawo ma, nikt nie przeczy. Ja zas mam prawo ocenic to jako
    karygodne zachowanie. Mam prawo sie zastanowic czy owe wyrazanie pogladow nie
    graniczy z lamaniem prawa...i gdyby sie dobrze zastanowic to nie tylko graniczy,
    a lamie.

    Zadaje sie, ze powolutku dojrzewam juz do poczatkowej fazy procesu wybaczenia.
    Jakos to strawie, jakos mi przejdzie.
    Nikomu innemu by to na sucho nie przeszlo, no ale milosc odbiera rozum , nie?
    cos w rodzaju:
    Jak ta Gurua pieknie pluje! wink
    --
    http://i5.tinypic.com/2h33nv9.jpg po prostu, prosto z mostu..
  • ter.eska 30.10.09, 22:30
    Ha,ha...mam Porwanie!!!.najpierw przez dwie godz.napawałam się nią,wąchałam
    farbę,a potem zaczęłam czytać.Już od mniej więcej 7 strony zaczęłam się
    śmiać(choć nie tak,jak przy tych pierwszych książkach GURUY),dotarłam do 44
    strony i stwierdzam,że jest naprawdę dobra,mam nadzieję,że jak skończę będę
    miała takie samo zdanie.A teraz właśnie wraz z córą i koleżanką opijam ją żeby
    się nie rozpadłasmile.A więc zdrówko GURUY!!! i Wasze Panie i Panowie!smile
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • spokokolarz 30.10.09, 23:03
    Hm, no ja czytałam kawałkami w Empiku przez ostatni tydzień, aż parę dni temu
    weszłam i stwierdziłam, że gdzieś je wcięło z półki (pewnie ktoś inny dorwał),
    więc się zabrałam za trzeci tom Larssona i przepadło, dopóki go nie skończę smile
    Mam za sobą chyba ze 180 stron i nawet mi się podobało całkiem. Lepsze od
    Zapalniczki, o Rzezi nie wspominając. W osobach się pogubić nie zdążyłam, choć
    przyznaję - parę dialogów było średnio zrozumiałych, ale przechodziłam nad tym
    do porządku. Rozmowy przy stole specjalnie mi nie przeszkadzają, lubię klimat
    takich absurdalnych spotkań. Co do słów kontrowersyjnych, bo ja wiem... Nie
    zaszokowało mnie to jakoś bardzo, po pierwsze byłam już uprzedzona, po drugie
    zbyt wiele znam osób o poglądach identycznych i wypowiadających je nawet w
    gorszy sposób. Choć rozumiem oburzonych i zgadzam się, że spokojnie mogło tego
    ornamentu nie być.
    Podsumowując, nie jest źle, zapewne skończę lekturę po "Zamku z piasku". Pani
    Chmielewska i tak już niczym Grodzieńska nic nie musi, same CZN i WCz zapewniły
    jej sławę nieśmiertelną smile
  • the_dzidka 02.11.09, 09:41
    > > A pisarka pisząc własną powieść ma
    > > prawo wyrazić swoje poglądy w taki sposób, jaki chce.
    >
    > Finetko, owszem prawo ma, nikt nie przeczy. Ja zas mam prawo
    ocenic to jako
    > karygodne zachowanie.

    Zakładając, że "pisarka ma prawo" stwarzamy przyzwolenie na
    niebezpieczny precedens.
    Bo skoro pisarka ma, to dlaczego akurat tylko pisarka? Dlaczego nie
    aktorka, prezenterka? Dlaczego nie maszynista PKP?
    Dlaczego nie bandyta stadionowy, który po smierci Wejcherta
    wrzeszczy na sobotnim meczu "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!"?
    Dlaczego nie przechodząca ulicą osoba, która na widok kogoś ze
    zdeformowaną oparzeniami twarzą ryczy: - Takie coś to się gazuje w
    Oświęcimiu, a nie na ulicę wypuszcza!
    Ja sobie tego nie wymyślam, to są autentyczne przypadki zachowania
    ludzi, którym się też wydaje, że mają prawo!
    Hitler też miał prawo głosić swoje poglądy, prawda?

    --
    Dzidka
  • 36krzysiek 02.11.09, 10:00
    Oj tam Dzidka, nie nerwujsja. Nie zapominaj w jakim kraju żyjesz.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • bumbecki 04.11.09, 07:43
    czytam Porwanie, czytam i skończyć nie mogę, ale za to zauważyłam
    coś co mnie bardzo denerwuje - czy może być więcej bliźniaków niz
    dwóch ??? jak dla mnie to taki sam błąd jak 'kartka papieru'...

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • salam_ji 05.11.09, 11:08
    Ależ oczywiście. Taki sam jak "dzień dzisiejszy", "fakt autentyczny"
    i "cofać do tyłu". Co nie zmienia faktu (...), ze ludzie tak mówią.
    U Chmielesi język jest bardziej mówiony, niż literacki (chyba, ze
    sie mylę)wink wink wink
    Ona w tych książkach taka swoja kobita jest...
  • serducho_m 05.11.09, 17:30
    tak samo mysle. jesli chcemy by ksiazka byla napisana pieknym literackim
    jezykiem to siegamy po literature piekna... i to te starsza raczej bo we
    wspolczesnej tez roznie bywa... czytam aktualnie LMMontgomery w oryginale i ile
    tam jest tekstow niepoprawnych gramatycznie to nawet moje oko je lapie i czasem
    ciezko sie przez nie przegryzc. fakt ze w dialogach glownie, ale zawsze...
    ksiazki J.Ch. zawsze byly pelne neologizmow i roznych karkolomnych konstrukcji
    gramatycznych i za to je kocham. o. tongue_out
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • bumbecki 06.11.09, 07:51
    jasne, że są pełne ciekawych konstrukcji stylistycznych i to bywa
    zabawne, ale jeśli JCH wciąż podkreśla dbałość o język to powinna
    wystrzegać się takich zwrotów.
    Ot, jeśli coś ganię u innych to od siebie wymagam poprawności w 200%.

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • orale 05.11.09, 18:56
    U Chmielesi język jest bardziej mówiony, niż literacki (chyba, ze
    sie mylę)wink wink wink

    u kogo?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/6ac7dc9410.png
  • salam_ji 05.11.09, 21:26
    No tak, wiedzialam wink Wyrwało mi się. Wy tu jej Guruujecie a u nas
    zdrabniamy srodowiskowo. W Malopolsce tak mają, że mleczko,
    kompocik, skarpeteczki, nóżki, rączki i .... Chmielesia... wink Jeśli
    kogos to uraziło to przepraszam wink
    Na innym forum niemal wywołalm III Wojne światowa, bo zamiast "Shah
    Rukh", (co czyta sie Szaruk) napisałam "Szaruczek"... Co ja poradzę,
    że my na południu tak o nim. A Szaruk to jak "Szarik" do psa ... Ot,
    nazewnictwo takie
  • orale 05.11.09, 21:30
    tu nie chodzi o czołembicie. Chmielewska to baba z charkterem, można
    powiedzieć kawał cholery, energia i wulkan pomimo wieku. Chmielesia
    to jakaś dzidzia piernik.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/6ac7dc9410.png
  • serducho_m 05.11.09, 22:02
    ekhem. osobiscie J.Chmielewskiej nie mialam przyjemnosci poznac. jedynie jej
    tworczosc smile wink
    (bardzo sie pilnuje zeby na tym forum nie napisac Chmielesia wlasnie bo wiem ze
    wy tego nie lubicie tongue_out )
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • salam_ji 05.11.09, 22:16
    No wiedziałam! Wiem, poznałam osobiście Joanna Chmielewska herod
    baba jest. Co nie zmienia faktu, ze my o niej tu tak... No nie
    zrozumie kto tu nie mieszka tego fenomenu zdrabniania. Bo u
    nas "potwór" to przecież "potworek", nie da sie ukryć nie brzmi
    najlepiej wink Serducho w temacie, to widać. Albo mieszka, albo
    rodzine ma. Powiem tak. Kiedys kolezanka jadąc w windzie opowiadała
    mi dzień wigilijny. W Krakowie to było (kolezanka spoza, ale
    niedaleko): "no i wiesz barszczyk zjedliśmy z pasztecikiem, potem
    krokieciki, kompocik z suszków, i pierwszy raz mama kisielek zrobiła
    bo babik mowiła, ze chce tak jak u niej na Kresach. I taki fajne
    prezenciki sobie zrobiliśny. Wogóle fajnie było, piekna choineczka,
    nastroik i te prezenciki..." I nie wiedzieć czemu obcy chłop w
    windzie parsknął śmiechem wink Dziwny jakiś... wink
  • serducho_m 05.11.09, 22:34
    hihi. ani mieszkam ani rodzine mam (tzn w Krakowskiem, bo ogolnie to owszem - i
    mieszkam i rodzine posiadam wink )natomiast rzeczy (i osoby) bliskie sercu ulegaja
    zdrobnieniu. i o wink
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak...
  • biaua_glysta 05.11.09, 22:50
    To mi przypomina moją koleżankę z liceum, która też miała manię zdrabniania
    czego się tylko dało.
    Gosiunia w tiszerciku z Myszką Miki zadała pewnego dnia przed polskim takie oto
    pytanie: "Jak ci się Morsztynek podobał? Mnie się nawet podobał, tylko za dużo
    było trupków." Najkrótsza recenzja!!
    Przepraszam za dygresję.
  • stara.gropa 05.11.09, 22:55
    U Chmielesi trupki sieją się gęściutko, o! A my lubujemy się w
    takich książeczkach, bo jesteśmy zboczkami. big_grinbig_grin
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • serducho_m 05.11.09, 22:59
    co innego mania zdrabniania wszystkiego co sie da i czego sie nie da, a co
    innego takie zdrabnianie na wlasny, prywatny uzytek. natomiast nic na sile. sa
    rzeczy/ich nazwy raczej/ ktorych nie zdrobnie, sa takie ktore zdrabniam, a sa
    takie ktore czasem zdrabniam a czasem nie. taka juz niekonsekwentna widac jestem
    w tem temacie wink
    a teksty tu przytaczane (relacja ze swiat czy recenzja) mnie smiesza bardziej
    niz denerwuja smile
    natomiast co do Chmielewskiej to tu sie pilnuje bo wiem ze "chmielesia" acz mnie
    nie razi wcale, wywoluje u co poniektorych reakcje alergiczne wink
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • habitus 28.11.09, 11:37
    Użytkownicy CB-radia (głównie kierowcy TIRów) zdrabniają na potęgę. "Mobilki", "światełka", "Warszawka", "kółeczko", "misiaczki", "suszareczka", a nawet - o zgrozo - "wypadeczek".
    Z Małopolski są wszyscy, czy ten infantylny styl roznosi się wzorem grypy?
    --
    Jakby bylem niemożliwy, to by nie istniałem.
  • agnes_adv 07.01.10, 00:43
    biaua_glysta napisała:

    > To mi przypomina moją koleżankę z liceum, która też miała manię
    zdrabniania
    > czego się tylko dało.
    > Gosiunia w tiszerciku z Myszką Miki zadała pewnego dnia przed
    polskim takie oto
    > pytanie: "Jak ci się Morsztynek podobał? Mnie się nawet podobał,
    tylko za dużo
    > było trupków." Najkrótsza recenzja!!
    > Przepraszam za dygresję.

    Cicho siedzialam, grzecznie czytalam, ale przy tym... no przepraszam
    nie moge - poplakalam sie i ekran splulam
  • groha 05.11.09, 22:41
    E tam, nie przesadzajcie, koleżanki, nie przesadzajcie. To nie kwestia lubienia,
    mam wrażenie, tylko zwykłej wyobraźni, zupełnie niezależnej od czasu, miejsca i
    przestrzeni, że tak powiem. Po prostu, tak się utarło, że Chmielesia szybciej
    się skojarzy ze starą służącą idącą na nieszpór, niż z samodzielną i władczą
    kobietą z temperamentem, żeby nie wiem co. To wszystko przez tę literaturę oraz
    lektury szkolne, śmiem przypuszczać.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • salam_ji 05.11.09, 22:58
    Może i tak. Ja w każdym poście bije sie w pierś. Zaganiana jestem.
    Dużo na głowie mam. I tak rozpędu palnełam. Tyle, że już więcej nie
    zamierzam sie tłumaczyc. Serducho ma rację. Bliskie sercu rzeczy się
    zdrabnia i inaczej odbiera. Dla mnie mimo, ze wiem jaka Gurua jest,
    całkiem prywatnie tylko i wyłacznie w moim sercu
    (oraz moich psiapsiół (!) mi najbliższych), Chmielesią będzie. To
    powiedziala nażarta czosnkiem do wypęku salam_ji
  • stara.gropa 05.11.09, 23:02
    To
    > powiedziala nażarta czosnkiem do wypęku salam_ji

    Czyżbyś spodziewała się nocnej wizyty wampirów?
    --
    ----oOOo----//(*(_)*)\\----oOOo----
  • salam_ji 05.11.09, 23:19
    Nie, wink Chłop osobisty zaniemógł na grypę. Profilaktykę stosuję, być
    może odstraszając społeczeństwo. W nosie mam. Taka przypadlość
    alergiczna mnie nadeszła 16 lat temu, że się uczulilam na salicylany
    i paracetamol i coś w wegentalginie . I jak zjem powyżej 3 tabletek
    czegokolwiek z leków tego typu, to sie alergicznie rozrastam. Co
    cikawe ja nigdy nie byłam zwolenniczka leków i nie wiem skąd to sie
    moglo wziąć. Naukowcy dopiero pracują nad leczeniem tego ustrojstwa,
    bo do tej pory moja choroba nie istniała. Namietnie leczono mnie
    jakies 10 lat temu sterydami.... Po 5 latach sterydów, odrzucialm na
    wlasne życznie i teraz leczę się jak umiem. Zatem żrę czosnek
    ustalając sobie pod siebie priorytety. Egoistycznie okrutnie.
    Usiłuje nie dopuścić do zachorowania na bodaj przeziębienie, bojąc
    się skutku ostatecznego. Jeszcze mam parę planów. Nie to, że dużo,
    ale jednak wink
  • g0p0s 06.11.09, 11:19
    Czyli teza, że naukowcy wynaleźli leki na choroby, których jeszcze
    nie odkryto jest jednak nieprawdziwa?
    Czosnkiem wystarczy się chyba tylko smarowć, po co od razu jeść? smile
  • groha 06.11.09, 12:01
    Ba, niektórzy twierdzą, że wystarczy nawet powiesić sobie ze dwie główki na szyi
    i też już działa smile
    A w ogóle, to czosnek pyszne panaceum jest, byle tylko nim nie chuchać
    egoistycznie. Najlepszy w kuracji zbiorowej, znaczy.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • salam_ji 06.11.09, 14:31
    E, no aż tyle seksapilu to ja nie potrzebuję wink
    A tak swoją drogą fajny off-top się zrobił.
    Co do czosnku i śmierdzenia to chyba nie jest tak źle. Gdzieś
    przeczytałam, że jak się zje na noc czosnek, potem zje się jabłko,a
    rano następnego dnia wypije czarną parzoną kawę to nie czuć.
    Sprawdzam ten sposób, bezczelnie pytając znajomych w pracy "jadłam
    czosnek, czuć?" 100 na 100 odpowiada, że nie. Ale ja też ten czosnek
    jem z serem białym typu homo wink może też coś w tym jest? W każdym
    razie nie czuć a zrę. Inaczej jak ktoś zje a potem od razu w
    społeczeństwo leci.
  • serducho_m 06.11.09, 14:39
    czosnek zrec mozna rowniez w tabletkach smile wiem bo my z mezem zremy wlasnie taki
    czosnek od jesieni do wiosny. profilaktycznie.
    co do alergii na leki - to to sie da wyleczyc? a moze po prostu dziabnac w druga
    grupe i w razie koniecznosci nie paracetamolami sie leczyc a ibuprofenami? (czy
    to w gruncie rzeczy jedno dziadostwo w sobie zawiera?? zawsze mi sie wydawalo ze
    nie...?)
    wspolczuje szczerze w kazdym badz razie sad
    --
    zycie jest za krotkie, by zyc byle jak
  • salam_ji 06.11.09, 15:21
    Leczyć to zaczynają ja się jeszcze wstrzymam, niech nabiorą
    praktyki wink To nie jest taka łatwa rzecz, bo np taki ketonal nie
    zawiera ani tego ani tego a zachodzi jakaś reakcja krzyzowa, która u
    takich jak ja powoduje zejscie osteczne. Wiem, bo mnie ledwo
    odratowali. Powiem tylko, że tunel i światło już widziałam. Nic
    wielkiego wink
    W tabletkach owszem czosnek można, ale ja po tym tunelu jak mam
    zjeść nawt witaminę C to się 100 razy zastanawiam, czy aby na pewno
    muszę. Zasadniczo mam jakąś traumę na lekarstwa. Wolę naturalnie,
    zgodnie z przyrodą. Choć tu też jest nieciekawie bo taki salicylany
    np są w jabłku, i też zbyt dużo nie można, albo w pestkach truskawek
    (tych maleńkich pesteczkach jest najwięcej podobno, więcej niż w
    jabłku) oraz wierzba salicylanem stoi. Podobnież ta cała alergia to
    jest jakieś tam uszkodzenie wątroby, i to się ponoć leczy.
    Narazie czekam na postęp medycyny wink
  • groha 06.11.09, 15:35
    Bez truskawek i jabłek może bym jakoś wytrzymała, ale bez wierzby? W życiu!
    Salam, naprawdę wiem, że to nie do śmiechu, ale nie mogłam się oprzeć, bo w
    ogóle rzadko mogę, wybacz starej wariatce smile
    Swoją szosą, ile przy Was człowiek się nauczy, to matko kochana.
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • g0p0s 06.11.09, 15:28
    Phi, po takiej łykniętej chyłkiem tabletce to kropelkujące
    społeczeństwo się nie odsunie. Może chociaż tabliczkę informacyjną z
    przodu i z tyłu: : "ZIONĘ CZOSNKIEM"
  • ter.eska 06.11.09, 15:52
    Guzik prawda,że czosnek działa przeciwchorobowo,moje dziecię od pewnego czasu
    dodaje go do wszystkiego,mimo to wzięło mnie.
    Za to ten specyficzny zapach zaczyna mi bokiem wychodzić.
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • orale 06.11.09, 15:54
    znaczy śmierdzi spod pachy?smile no przepraszam, ale nie mogłam się
    powstrzymać
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/6ac7dc9410.png
  • ter.eska 06.11.09, 16:28
    smilesmilesmile
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • ewa9717 06.11.09, 17:15
    Jak to dobrze, że jestem uczulona tylko na perfumy i inne
    drogeriumy! Jeść czosnek w tabletkach to jakaś perwersja
    masochistyczna! Z nerw zrobiłam sobie kanapki: bułeczki rustykalne
    (ha, Gropo, z ziarnami) posmarowane świeżo nabytym masłem wsiowym z
    prawdziwej wsi, na to plastereczki czosnku, sól, pieprz; na to
    plastry salami, potem pomidorek, potem cebulka, sól, pieprz, pasta
    paprykowa. AAAAAAAAAAA! Mogę ziać ogniem! Ale pyyyyyycha wink
  • mimbla.londyn 06.11.09, 23:57

    Ustawilam sobie watki od najnowszego , ale zaczelam ciut ciut nizej
    czytac (tak aby wszystkie z 06.11.09 przeczytac) i oto co sie moim
    oczom ukazalo:

    goonia :
    (...) pewna pani okazala sie uczulona na
    wlasnego meza. W noc poslubna sie dowiedziala .

    april02:
    Mmmm... Brzmi fantastycznie. Można się wprosić (...)

    i....
    zakwiczalam straszliwie duszac smiech homerycki -co by najmilszego
    nie zerwac z loza wink

    Towarzystwo Cudne - kocham Was, Cie, znaczy , panie wink

    Mimbla
  • april02 17.11.09, 13:17
    No zgłupiałam i już sama nie wiem na co się wpraszam smile
    Ale chyba jednak na kanapeczki. Noc poślubna w trójkę jakoś mi nie
    końweniuje, że się tak ęlęgancko wyrażę smile
    A w kwestii kanapeczek tudzież innego pożywienia też nie lubię
    solistek, porządne trio to jest to!
    Pozdrowienia.

    --
    Pan podrapano głowa ja takoż proszę won
  • pomaranczuch 17.11.09, 23:52
    ekhmmm, ło matko, ileż tu się działo i dzieje
    miałam nie wchodzić zanim nie przeczytam ale chała.
    teraz to już przeczytam na pewno, boście mnie zaintrygowali.
    A tak by the way, wiecie kto zaprojektował okładkę Porwanie? Nie wiem czy to już
    gdzieś sie nie pojawiło, ale chyba niet. Autorką jest Sophie Kuhn, czyli synowa
    Chmielewskiej, a tu jej stronka
    sophiekuhnartgallery.com/artworkCollections.html
  • ewa9717 07.11.09, 08:42
    april02 napisała:

    > Mmmm... Brzmi fantastycznie. Można się wprosić na taką kanapeczkę,
    > jedną albo i dwie? smile
    Pewnie! Jakoś tak mam, że w kwestii kanapeczek nie lubię solistek wink
  • g0p0s 06.11.09, 15:57
    Zdrowie wasze w gardło nasze, tylko wice wersal? smile smile smile smile
  • goonia 06.11.09, 21:08
    Salamku, wspolczuje alergii. Czosnek najlepszy jest na razowcutongue_out
    Dzis wyczytalam w niezawodnym internecie, ze pewna pani okazala sie uczulona na
    wlasnego meza. W noc poslubna sie dowiedzialasmile
  • biaua_glysta 07.11.09, 01:28
    Lepiej w noc poślubną niż po trzydziestu latach małżeństwa...
  • kocio_pierzaczek 07.11.09, 14:29
    Mimbla, mało się nie udusiłąm przez ciebie! Zacznę chyba teraz
    zestawiać posty na chybił trafił. Oraz zobaczymy, co z tego wyniknie.
  • mimbla.londyn 07.11.09, 15:42
    kocio_pierzaczek napisała:

    > Mimbla, mało się nie udusiłąm przez ciebie! Zacznę chyba teraz
    > zestawiać posty na chybił trafił.

    Kociu smile
    No , ale Ty to chociaz robilas w bialy dzien, a ja sie dusilam w
    srodku nocy i nie wiedzialam czy glowe chowac do szuflady w
    bielizniarce czy ugryzc sie zdecydowanie i skutecznie w jezyk wink
    Taaak...przebywanie na TYM forum dostarcza wrazen wszelakich , za co
    czesc i chwala forumowiczom smile

  • the_dzidka 18.11.09, 10:44
    > Dzis wyczytalam w niezawodnym internecie, ze pewna pani okazala
    sie uczulona na
    > wlasnego meza. W noc poslubna sie dowiedzialasmile

    Tak to jest, jak się kupuje kota w worku smile

    --
    Dzidka
  • antyfaszystaonline 08.11.09, 10:03
    Fragment ostatniej książki Joanny Chmielewskiej "Porwanie" (str.
    63) :


    -A tu poczwara niewiadomej płci, baba czy chłop...
    -Transwestyta...?
    -Znaczy po prostu pedał-zawyrokował Witek.
    -Ty uważaj, oni chcą dla siebie szacunku.
    Witek się nagle rozzłościł.
    -Chcieć mogą, ich prawo. Tyle że wszyscy mają takie same prawa, ja,
    na przykład, też. Nie ma tak, że prawa mają tylko zboczeńcy i
    psychpaci, a ludzie biologicznie normalni mają się czołgać im u
    stóp, skamleć i służyć.



    Zastanawiam się skąd u tej kobiety (autorki) tyle nienawiści do
    innych ludzi. Czego winni są homoseksualiści, którzy przecież nie
    wybierali sobie swojej orientacji, że autorka stawia ich na równi z
    transwestytami, zboczeńcami i psychopatami ? Czy molestowała kiedyś
    jakiegoś geja, a on nie chciał pójść z nią do łóżka ? Niebywałe...

  • spokokolarz 12.11.09, 20:09
    Jak ja kocham młodych antyfaszystów.
    "Zastanawiam się" - obawiam się, że kłamiesz, na użytkownika mózgu nie wyglądasz.
  • dorka_31 09.11.09, 16:10
    No cóż, nie wiem czy jeszcze kogoś interesują czyjeś odczucia, bo
    pewnie większość ma już własne, ale moje są takie, że ta książka
    jest po prostu niestarannie napisana. Poczułam się trochę tak,
    jakbym od dobrej krawcowej odebrała koszulę z krzywo przyszytymi
    guzikami, wiszącą nitką przy mankiecie i fałdką przy kołnierzyku.
    Takie to jakieś niedopracowane... Pomijam już natłok osób, bo do
    tego zdążyłam się przyzwyczaić oraz zdumiewającą ilość zbiegów
    okoliczności, którym nikt się nie dziwi, ale całość robi wrażenie,
    jakby Gurua pisała na akord (do czego akurat dobrze pasuje ostatnie
    zdanie). Zmęczyła mnie też duża ilość skrótów myślowych, zwłaszcza
    że nie zawsze je rozumiałam. Pomyślałam, że może jakaś mało
    inteligentna jestem, ale przecież przy innych książkach tego nie
    miałam. No i jeszcze takie różne wtręty, do niczego nie pasujące,
    jak choćby ów najbardziej kontrowersyjny fragment. Żeby jeszcze
    Gurua włożyła tę wypowiedź w usta jakiegoś tępego bandziora, to może
    tak by nie raziło, ale czemu Witek? Wszystko to może drobiazgi, ale
    jakoś tak ich dużo...
    Dobrze, że choć trochę niuansów językowych oraz nietypowych
    powiedzonek było. To zawsze lubiłam w jej książkach i nawet
    zastanawiałam się niekiedy czy ona sama te różności wymyśla czy
    faktycznie jakieś znajome osoby tak się czasem wyrażają, bo u mnie w
    otoczeniu jakoś mało takich smile
  • yvi1 09.11.09, 22:43
    Przeczytalammodlozylam na polke i jakos tak smutno mi sie zrobilo.
    Uwielbiam Gurue za "Wszystko czerwone","Lesia" ;Tereske i Okretke.
    Te ostatnie ksiazki mnie niestety rozczarowuja.Co nie zmienia faktu,ze kazda
    nowa kupie.
    Ten bulwersujacy fragment o orientacjach seksualnych i duzo wzmianek o grubych
    babach,wzglednie grube= nieinteligentne itd,nie spodobaly mi sie wcale.
    Ale Gurua to Gurua i gdyby nie ona ten swiat bylby o wiele gorszy.
  • toanita 12.11.09, 20:00
    Napiszę tak: u mnie czytanie trwało dość długo, kilka razy odkładałam książkę,
    niektóre fragmenty musiałam czytać kilkakrotnie (głupieję chyba na starość, nie
    kojarzę treścismile). Skończyłam i raczej szybko nie wrócę do niej, tak jak to było
    przy Rzezi, Krętce i Trudnym trupie. Za to od rana z rozkoszą zagłębiłam się w
    Romansie - i TAKĄ Guruy kocham!
  • beti76 30.12.09, 22:48
    dorka_31 napisała:

    > No cóż, nie wiem czy jeszcze kogoś interesują czyjeś odczucia, bo
    > pewnie większość ma już własne, ale moje są takie, że ta książka
    > jest po prostu niestarannie napisana. Poczułam się trochę tak,
    > jakbym od dobrej krawcowej odebrała koszulę z krzywo przyszytymi<