Może spróbuj jakoś oswoić sytuację, rozbierając sen na części i jakoś go sobie interpretując, dlaczego się śni, tzn. uświadamiając sobie łopatologicznie, czego się boisz albo o czym nie chcesz pamiętać? Czasem kuracja "z kopa" może być dobra: jako dzieciak bałam się szkieletów, i kiedy takiego osobnika w dzień zobaczyłam, zawsze śnił mi się w nocy w sposób przeraźliwy. Aż kiedyś na wakacjach, w wieku ok. 10 lat, zwiedzając jakieś regionalne muzeum zobaczyłam w gablocie cały pochówek, truposz jak malowanie! Myślałam, że mam przechlapane, a tu, panie dziejaszku, żadnych koszmarów i od tamtej pory jestem na kościste zewłoki uodporniona. Zresztą Papuga pewnie najlepiej Ci poradzi
--
Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!