Wiesz, ja to brałam kiedyś na bezsenność z gatunku koszmarnych, czyli wywołaną
przez stany lękowe. No i zauważyłam, że po tym się nie wyświetla w kinie żaden
film, co dla mnie było wadą, bo lubię mieć sny

Co do inwazyjności to zolpidem
faktycznie, natomiast imovane jest chyba jakoś tam łagodniejszy. Obecnie z
przyjemnością się pozbyłam prochów, niemniej gdybym miała koszmary, to pewnie
następnej nocy łyknęłabym tabletkę. Ale oczywiście do niczego nie namawiam. A,
do uzależnienia to trzeba brać bez przerwy przez parę tygodni