Glysto, ja jestem specem od sterowania snami, w punktach bedzie:
w dzien co dnia powtarzasz sobie od czasu do czasu, bez przesady i
nie na glos:
1. jestem pania moich snow. - moj sen - ja rzadze !!! wykrzykniki
niezbedne
2. Usypiajac usmiechasz sie wladczo (mozna to potrenowac)
3. Kiedy juz sie sni cokolwiek fajnego zaczynasz sobie przypominac
mantre te z punktu pierwszego i po troszeczku sterowac akcja, tak
dla zgrywu zerwac komus czapke z glowy i uciec., na przyklad. To
musi byc glupie i bez sensu, jednak bezpieczne.
4. jak juz zdasz pare testow z punktu 3, mozna udac sie na
niebezpieczne wody....po troszku oczywiscie.
Jesli komus sie zdaje, ze bredze to niech sprawdzi sam.
Nauczylam moje dzieci, moj Robert dal w pysk atakujacemu go rekinowi
i spal reszte nocy z usmiechem na swoim pysku...pyszczku.
owszem, moga sie przysnic czasem glupoty i czlowiek jest tak
zmeczony ze nawet nie chce mu sie tym sterowac. W prawdziwym
niebezpieczenstwie jednak dziala, mozna odleciec propelem, puscic
pioruna palcem, czy nakazac tygrysowi siad.
W realu gorzej sie steruje.
Niedawno snilo mi sie ze odwrotnie podnioslam most zwodzony -
samochody tylem zjezdzaly do wody i cholera katastrofa gotowa.
Cofnelam film do tylu i te druga wajche szarpnelam - most sie
zachowal jak nalezy. Fakt ze sie mocno spocilam zre strachu,ale
nikomu nic sie nie stalo.
--

po prostu, prosto z
mostu..