W dzieciństwie, kiedy śnił mi się na okrągło atakujący mnie kogut, poskarżyłam się tacie. Powiedział, że jak jeszcze raz przyjdzie kogucisko, to mam go zawołać i on go przegoni. I od naszej rozmowy ptaszysko więcej się nie pokazało. Wystraszył się mojego taty
Obecnie na złe sny mam tylko jedną metodę. Zawsze wiem, że to sen i zawsze wiem kiedy będzie w tym śnie gorzej. Sprężam się wtedy w sobie (w tym śnie) i zaczynam wrzeszczeć. Tak długo aż się obudzę. Jedyna wada tego sposobu to to, że wrzeszczę przez sen w realu. Podobno przeraźliwie

MDP już wyczuwa kiedy chcę zacząć krzyczeć i budzi mnie przed najgorszym