Nie wiem co jest takiego w tym naszym Towarzystwie, że i na forum i w realu wciąga wszystkich jak bagno. Dziś byliśmy na Mikołajkach razem z mężydłem. Sam się zaprosił. I nie dość, że nie zaczął pytać po godzinie "daleko jeszcze?", to dopiero przed dziesiątą podał mi swój telefon mówiąc: Bella dzwoni i pyta kiedy będzie mogła się wysikać. Jeśli do tego dodać figurę jaką zrobił odbierając prezent od Mikołaja, to znaczy, że czuje się wśród nas jak najprawdziwszy chmielewszczyk. Cieszy mnie to niesłychanie.
--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.