To uzupełnienie jest głównie dla Ewy, która sądzi, że ja jedna taka
miła, dobra i czuła dla Kocia jestem
Nic bardziej błędnego. Kocio miała u mnie podpadnięte jak stąd do
Księżyca i z powrotem ze trzy razy. I od przyjścia na imprezę
strasznie się podlizywała, żeby podpadnięcie wygumkować, nawet ze
trzy razy drżącym głosem powiedziała Eulalijo akcentując prawidłowo;-
)
Na Mikołaja czekaliśmy strasznie długo, bo nikt nie chciał kolęd
śpiewać, wreszcie wespół w zespół ze Spokolarz spróbowałyśmy
sztilenachthajligenacht i Mikołaj przystąpił do ciężkiej pracy.
Byłam ostatnią osobą losującą, bo Orale jako gospodyni przypadł w
udziale los ostatni. I trochę mi się żal Kociomikołajośnieżynki
zrobiło bo nalatała się, nakucała, nóżki ją pewnie bolały i jak tu
jej do okolicznościowej fotki władować się na kolana? Wprawdzie
gorzej by było gdybym próbowała usiąść na kolanach Pani Prezes albo
Ani czy Jotki, bo one by tego nie przeżyły, ale Kocio też raczej ma
bliżej do wieszaka na ubrania niż do szafy gdańskiej i trzeba było
zweryfikować.
I to tyle, jeśli chodzi o moje szlachetne utulenie Kocia.
A swoją drogą Kocio podpadnięcie odpracowała rzetelnie i teraz, po
wygumkowaniu, ma całkiem do przodu.
--
Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej