Szwędał się po pokoju i właził pod łózka oraz szafy, a ja próbowałem na ostatnią
chwilę spakować się przed wyjazdem do Singapuru. Miałem wyjeżdżać nazajutrz,
tymczasem nie pozałatwiałem żadnych formalności (na cholerę miałoby mi być
potrzebne zaświadczenie z urzędu skarbowego o niezaleganiu z podatkami?!).
Przyjąłem założenie, że skoro mnie rok temu wpuścili, to teraz też nie będą się
rzucać. Generalnie miałem stresa, a do tego ten niepewny tygrys. Cholera go wi:
ucapi w rękę? Nie ucapi?
Nie wiem, co na to Freud. Profilaktycznie trzeba będzie zapisać się na kozetkę
do Papugi...
--
==========
Dum bibunt piwo,
stat kolano krzywo
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.