Zdrowo się uśmiałem po przebudzeniu dziś nad ranem. Tym razem przyśnił mi się
dłuższy materiał w stylu "Animal Planet". Była to opowieść o niespodziewanym
sukcesie akcji ratowania populacji... "słonia Wojciechowskiego" w Australii!
Co do "Wojciechowskiego" nie jestem już pewien - może chodziło o
"Waliszewskiego" albo coś w ten deseń. Przy czym, rzecz jasna, w mianowniku to
nie był "słoń Wojciechowski" (jak "Trąbalski"), tylko "słoń Wojciechowskiego"
(jak "koń Przewalskiego").
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.