no więc nowy straszny wątek, jeśli coś a la to było, pardonsik
Zdarzyło się zapewne każdemu w zyciu przestraszyć ale tak PRZESTRASZYĆ,
przestraszyć i o mało nie zejść z tego ziemskiego padołu. Jedni w takich
sytuacjach uciekają co sił w nogach, na oślep, przed siebie, inni skamieniali
nie potrafią nawet drgnąć.
Ja w takich opałach byłam chyba tylko dwa razy, ale było ekstremalnie
Raz, z rodziną na grzybach, wszyscy się rozpierzchli, ktoś nagle z przodu
zaczął krzyczeć, że jeleń, chować się. Ja gdzieś pośrodku stanęłam i czekam.
Widzę go w końcu, pędzi, piękne poroże, wszyscy za drzewa, ja stoję,
przestraszona, on coraz bliżej, ja, nogi już miękkie, nie mogę się ruszyć, on
pędzi prosto na mnie, dzielą nas metry, wszyscy krzyczą, jeleń
zdezorientowany, pędzi na oślep, skamieniała, 8m, 7m, 6m, 4m, 3m, dosłownie 2m
przede mną skręcił, myślałam, że umrę, od tej pory boję się lasu, tzn od czasu
do czasu bywam, ale mam obawy i rozglądam się bacznie co się dokoła mnie
dzieje i co mam pod nogami (to po wdepnięciu w ul znajdujący się w jamie w
ziemi, na szczęście osy już powoli do snu się układały, troche otumanione
byly, jak mnie obsiadły to dały się strzepać i mało boleśnie z tego wyszłam
Druga przyjemność spotkała mnie też późną jesienią. Byłam świeżo po lekturze
Władcy pierścieni, wyobraźnia nader bujnie, rzekłabym nawet wybujale
pracowała. Wracałam do domu (dom rodzinny na wsi, kawałek droga wiedzie między
polami, nie ma oświetlenia), noc już była głęboka, koło 24, straszna mgła,
gęsta, widoczność prawie zerowa. W pewnym momencie zza chmur wyszedł księżyc,
delikatnie oświetlił dróżkę i wtedy, ku mojemu przerażeniu, zza mgły zaczęła
powoli wyłaniać się jakaś postać. Czarna, długi, rozpięty płaszcz, kaptur na
głowie, wielgachna z kocą na ramieniu! Rany Boskie, nazgul!!!!!!!!! Nie
wiedziałam gdzie mam uciekać, na pewno po mnie idzie! Po chwili zorientowałam
się, że nie mogę uciekać, nogi odmawiają posłuszeństwa. Cisza, słyszę tylko
wściekły łomot serca, on coraz bliżej, już jest, jużżżżżżż...przy mnie!
I....."dobry wieczór" słyszę, to sąsiad, z pola wracał, w płaszczu z kosą.
Wrrrrrrrrrrrrrrrrr