A ja,ja po prostu nie lubię mielonych,stąd to brrr... wcześniej.
To chyba pozostałość po stołówkach z czasów szkolnych,czasów
zamierzchłych i głębokokomunistycznych,gdy o mielonych mówiło się,że
to stołówkowy przegląd tygodnia.
No ale cóż,skoro MLP jest wielbicielem,to się nauczyłam robić i to z
różnymi dodatkami oraz smażyć tak,aby nie przypalać. Przeważnie mi
się udają i jak już mówiłam jest to w moim domu hicior obiadowy(dla
MLP rzecz jasna).
Ewo,procenty się nie zmarnują,procenty nabierają mocy i choć nie
jest to bałkańska śliwowica a orzechówka,ale ona mocno wytrawna jest
i czeka.
--
Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane