Dodaj do ulubionych

Lipiec nie na lipę

01.07.17, 09:32
Oby nie na lipę. Bo na razie u nas (jestem w Krakowie) pogoda całkiem lipna.


--
Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
Obserwuj wątek
      • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 00:34
        Prawda, był taki czas, że udało się całkiem ładnie wydłużyć złotą polską jesień aż do połowy listopada. Niechże się i teraz uda utrzymać ładne lato.
        W Krakowie dziwnie. Rano deszcz, w południe słońce, potem krótki deszcz, potem piękne, ciepłe popołudnie i na koniec znowu popadało. Mamy w naszym słowniku pogodowym jakieś określenie na taką pogodę? Bo u Gata to pewnie jakieś bordello con fuocco, jak pięknie nazwać pogodę zmienną do obłędu?

        --
        Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 01.07.17, 10:11
      Ano wlasnie - lipa, nie lipiec!
      Mimo wszystko - miłego!

      --
      Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
      Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
      "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
      Fela 2003-2016
      • berrin Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 10:41
        Deszczawo. Mokrawo. Koty się obraziły. Pies wąszy po mokrej trawie.
        Jak na lipiec, przewidywalne, w koncu to na lipiec przypada u nas najwyzszy metraż opadów.
        Cześć.

        --
        Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
        • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 11:31
          U mnie październikowato. Chmury jednolite i dość wysokie, przejściowo deszczyk, ale tylko takie małe lacrimoso, żadnego porównania z tymi tropikalnymi ulewami sprzed kilku dni. Gradusów 14.
          Bałamuku ???? - powiedział Gat zachęcająco. Czternaście celsjuszków się goni po bujnej przyrodzie, pies wesolutki i zaraz po powrocie ze spaceru daje do zrozumienia, że on mógłby znowu (tylko chętnie wcześniej coś by przekąsił), człowiek z przekonaniem podkręca w czerwoną stronę zostawiony na chłodnej wodzie mieszacz przy prysznicu, a idąc spać owija się - też z przekonaniem - w kołderkę i mówi sobie, że kołderka jest dobra i że rację miał ten, kto ją stworzył.
        • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 02.07.17, 11:32
          Cześć, patrząc przez okno z zaskoczeniem stwierdziłam, że zapomniałam o istnieniu kurtek, w które społeczeństwo dzisiaj masowo się przyodziało! Jak miło nie musieć się kryć przed słonicami, lubię słonice, może tylko nie tak agresywne, jak przez ostatnie parę tygodni! Miłego lipca życzę!

          --
          - Kapitalizm z przodu się do nas uśmiecha, a z tyłu zęby szczerzy- wyrwało mi się filozoficzne wspomnienie.
          - Co?
          - Nic, przypomniało mi się przemówienie partyjne z dawnych czasów. Joanna Chmielewska: Trudny trup
          • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 06:24
            Kazda pogode zamienie na lato, ktore sie (chyba)wlasnie skonczylo! sad
            Miłego!

            --
            Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
            Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
            "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
            Fela 2003-2016
            • berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 07:28
              Bez deszczu. Chmurki lekkie. Barogram korzystny (na razie, bo będzie sie huśtać). Mapa baryczna zachęcająca. Rano mokra trawa, która tak świetnie przenosi zapachy poranka i tak strasznie trudno przekonać psa, żeby przeszedł ten metr dalej i zrobił siusiu, skoro on własnie wąszy i jest bardzo zajęty...
              A kury, kury o poranku... Kogut się zapętlił, jakie to świetne...
              Natura stara się pomagać, miło z jej strony...
              Cześć.

              --
              Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
              • eulalija Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:32
                Uprzejmie informuję, że użyczenie lochu może nastąpić w okresie 15.10. - 31.03. każdego roku.
                1.04. - 14.10. jest niedostępny dla chętnych (bądź sterroryzowanych) odwiedzających.
                Cena - symboliczna złotówka - do negocjacji.

                Za oknem dworzec i Wyspiański przeplatany z flagami.
                Witam.

                --
                Szajka bez końca
                • ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:46
                  eulalija napisała:

                  > Uprzejmie informuję, że użyczenie lochu może nastąpić w okresie 15.10. - 31.03.

                  > każdego roku.

                  Prawie dokładnie znajome daty! Raz w zyciu złożyłam wniosek z Narodowej Fikcji Zdrowotnej, lekarz napisał, że źle znoszę słonice, że turnus mam dostać w okresie od początku listopada (te 2 tygodnie październikowe to jeszcze sezon grzybowy, rozumicie) do końca marca. Czekałam przepisowe 1,5 roku, po czym dostałam turnus w czerwcu. O szczegółach nie napiszę, ale ulżyłam sobie wink





                  --
                  mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
                  • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 09:56
                    Babcia zawsze mówiła, że jak w Tuchowie jest odpust, to musi lać. Jeśli mądrości ludowe są aktualne, to w przyszłym tygodniu ochłodzenie się skończy. Co prawda dotychczas zasięg tuchowskiego odpustu wydawał mi się mniejszy, ale widać wziął rozpęd. Za to stan nawodnienia się drastycznie zmniejszył.
                    • berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 11:00
                      Może polać, nawet nawalnie. Tak, zeby kiedy nam ten dach naprawią (podobno dziś zaczynają i na jutro ma byc, rozumiecie, szczelny) to od razu, zanim każą nam wracać do pokoju, dało sie przetestowac jakość robót dekarskich.
                      Bo najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, ze oni naprawia, my wrócimy, deszcz spadnie, okaże się, ze nadal kapie, ewakuuja nas i tak trzy dni z rzędu do obłedu smile Już się cieszę na takie atrakcje smile

                      --
                      Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                    • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 11:40
                      Cześć, u Rodziewiczówny w Lecie leśnych ludzi dziecięciem będąc wyczytałam taką gadkę: - Trzeba się zwijać, bo z pełnią się zasłoci! I głuchy święty nas posłyszy!
                      - Jaki głuchy święty? - spytał Coto.
                      - A ten patron od deszczu. Przykazał mu Pan Bóg: idź gdzie proszą, a on dosłyszał: idź, gdzie koszą.
                      No, i byle posłyszał ostrzenie kos, leje!
                      Eulalijo, cena za wynajem lochu do negocjacji, to może i termin również? Dla dobra ludzkości (polskiej, bo gdzie indziej Moberg został przetłumaczony do ostatniego zdania!)proszę Cię, udostępnij na parę godzin, trza przecież tłumacza przetestować przed zawiezieniem do trybka i przykuciem do kaloryfera!
                      O co biega? - zapytają chmielewszczanki. Już wyjaśniam.
                      Otóż Vilhelm Moberg, wybitny pisaz szwedzki napisał tetralogię o emigracji Szwedów do Ameryki Północnej w XIX wieku, która została przetłumaczona na wiele języków.
                      Na polski pierwsza część pt. Emigranci została przetłumaczona przez Marię Olszańską w 1982 roku, druga, pt. Imigranci, przez Marię Olszańską i Halinę Thylwe.
                      Pozostałe dwie - Osadnicy i Ostatni list do Szwecji, od trzydziestu lat spędzają sen z powiek różnym bluzeczkom! - Dlaczego?
                      - Ano dlatego, że nie zostały przetłumaczone, bądź nie zostały wydane w naszym pięknym kraju!
                      Ani chybi, jakiś dupek uznał, że Wydawnictwo Poznańskie u progu XXI stulecia ma ważniejsze sprawy na głowie niż wydawanie duperel o emigracji Szwedów!
                      Zwierzyłam się wczoraj Asi na czerwcowym, że serce mi krwawi na takie lekceważenie wybitnego dzieła wybitnego pisarza i Asia znalazła rozwiązanie:
                      Otóż należy udać się do Szwecji i porwać - grożąc karabinem - kogoś, kto przetłumaczy dwie nieszczęsne części na polski. Delikwenta osadzić w lochu wynajętym od Eulalii, lub przetransportować go do trybka (Gat słusznie zauważyła, że jej psina i trybek mają jednakowe inicjały : P. T.), przykuć do kaloryfera i - karmiąc obficie i traktując humanitarnie - skłonić do działań translatorskich.
                      Gat atoli wypatrzyła lukę w genialnym planie Asi, tłumacząc, że istnieje możliwość, że porwany delikwent znał będzie świetnie dialekt kantoński lub mandaryński, względnie perfect - norweski, i co wtedy?
                      Czy Szanowne pomogą w dopracowaniu planu ? Zapraszam!


                      --
                      Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
                      by Minerwa
                      • asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 12:59
                        Ja juz mam najlepsze rozwiazanie, na ktore wpadlam sporo lat temu przy jakiejs zupelnie innej sprawie, ale bardzo sie boje, ze kolezance Minerwie kolo pióra zrobie. Otoz najlepiej bedzie porwac nas obie, ja bede tlumaczyc a Minerwa pieknie to najpiekniejsza polszczyzna napisze. Tym sposobem moglybysmy zbic kokosy i uszczesliwic mrowie bluzeczek najrozniejszych w kraju nad Wisla.
                        Minerwa niech tego postu lepiej nie czyta.

                        --
                        http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
                        • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:08
                          Weźcie do kompletu Berrin. Kupą raźniej, tres faciunt collegium, Бог троицу любит, itd....
                          Tylko nie wiem, czy szybciej pójdzie, czy wprost przeciwnie, bo będziecie rozmawiać na lekcji.
                          • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:10
                            PS A to mi przypomniało, jak rodzice kupili "Kalevalę" i mały Gat dopytywał się, co to jest "przekład literacki", a co "przekład filologiczny", bo na tym egzemplarzu po raz pierwszy się z czymś takim zetknął. A, oczywiście, co wydrukowanego wchodziło do domu, to Gat musiał przeczytać.
                        • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:15
                          Jak chcecie lokal w lochach, to ja dam! Mam duże piwnice, nie bardzo zimne, ok 18 celsjuszów.
                          A jako rozrywki dodatkowe bardzo fajnego psa i dużo kotów.
                          I jezioro niedaleko.
                          Wszystko za możliwość słuchania, jak będziecie tłumaczyćbig_grin
                          • berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:31
                            Rrrany... ja jestem małoobcojęzyczna, dogaduje sie po włosku i po rosyjsku, nieco kumam powoli mówiony francuski oraz angielski powoli czytany. Nic jak nalezy. A, i przez jakis czas "rozumiałam czytac" po szwedzku, choc dośc monotematycznie, kiedy po raz pińcetpionty odczytywałam tabliczki w kolejnym muzeum morskim w tym pięknym kraju.
                            BTW, wiesz Asiu, ze kazdy mój rejs do Szwecji, od maja do października, odbywał się przy pogodzie, której opis w prognozach zaczynał sie od słów "wyż stacjonarny zalegający nad Szwecją..."? a jak nie płynęłam, to mieli sztormy i ulewy smile

                            --
                            Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                            • asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 13:53
                              Nie wiem jak ten wyz ma zalegac nad cala Szwecja, bo Szwecja jest dluga jak cala Europa. Gdyby ja odkleic na gorze i przykleic czubek na dole to dosiegnalby do morza srodziemnego. Jelito takie porownywane przez komikow do prezewatywy w zwisie.
                              Czyli wiesz jak wybrzeze wyglada i jak sie wchodzi lub wychodzi z wody po sliskich skalach. To jest szczegolny rodzaj sportu big_grin.

                              --
                              - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
                              • berrin Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 14:24
                                Wiem, ze Szwecja jest długa, pływałam wzdłuż smile. I on zalegał. Ten wyż. Potem jak się przestawilismy na Alandy, to zaczął zalegać tam. I tak, wiem, znam ten szczegolny rodzaj sportu, hi hi, to, ze mam nadal wszystkie zęby to jest szczegolna opieka opaczności.
                                To w Szwecji po raz pierwszy zobaczyłam kierowcę, który stojąc na bezludziu na środku drogi nie jedzie, bo droga biegną przepiórki (chyba, głowy nie dam, bo juz sie zmierzchało i to były tylko takie bure kłebuszki) i on je przepuszcza. Rozczulenie zostało mi do dziś smile

                                --
                                Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 15:40
                                  Przepuszczałam kiedyś kaczuszki na lewym pasie DTŚ w środku Katowic. Inni tez przepuszczali, całe i zdrowe przelazły już przez kilka pasów. Skąd się tam wzięły i po co przełaziły nie zdołałam wymyślić.
                                  U siebie na wsi przepuszczałam też sarenkę. Przyhamowałam na widok zwierzątka nadchodzącego łąką po prawej, po czym zahamowałam całkiem. Bardzo słusznie, bo sarenka zbliżając się do ulicy po prostu spojrzała na mnie i spokojnie, nie zwalniając, na tę ulicę wlazła. Przemaszerowała mi przed maską i poszła na łąkę po lewej. Nie wiem, czy takie zachowanie świadczy o głupocie zwierzątka, czy o dobroci ludzi, przez którą nauczyło się, że ma pierwszeństwo.
                                  Z całą pewnością głupie są bażanty, pchają się pod koła nachalnie i bezmyślnie, a jeden usiłował się nawet zabić o mój dom, jak by nie było element spory i mało ruchliwy. Mimo to raz tylko widziałam na skrzyżowaniu martwego, podejrzewam, że kierowca nie zdążył zahamować...
                                  • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 16:10
                                    Cześć, pomysł z Asią w roli Szeherezady niezmiernie mi się spodobał, Minerwa i Berrin na pewno dadzą się porwać do ciepłego lochu Felis, tym bardziej, że atrakcje w postaci zwierzątek i pobliskiego jeziora gospodyni zapewnia. A w piękne dni pełne słonic i różnych letnich zapachów Asia, wdzięcznie upozowana na skale (może to być np. materac), bęzie mogła dodatkowo odgrywać rolę Lorelei, dziewczyny mogą się zanieniać rolami, to Asia, to Minerwa czy Berrin będą mogły syrenimi głosami zwabiać tłumy turystów i będzie many na opłacenie lochu Felis. Super pomysł!

                                    --
                                    Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
                                    by Minerwa
                                • asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 16:17
                                  He he, znam takich co w deszczowy dzien przepuszczaja dzdzownice, ze o slimakach i zabkach nie wspomne. Fakt ze na sciezce rowerowej, nie z samochodu, ale zawsze. Jak za dlugo to pelzniecie trwa to lapie sie delikwenta w garsc i przenosi na druga strone aby nikt inny tez ich nie przejechal.
                                  Kiedys znajomy, pamietajac zderzenie z bazantem, przyhamowal ostro przed innym bazantem az go znioslo do rowu i uszkodzil cos powaznie. Obiecal wiec sobie ze nie bedzie hamowal w takich wypadkach i co? i nastepnym razem wcisnal hamulec do dechy przed dorodna ropucha. Nieruchomo byla i raptem skoczyla.

                                  --
                                  - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
                                  • goonia Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 18:19
                                    Dzien dobry w piekny lipcowy poniedzialek. szcegolnie piekny bo wolny od pracy.

                                    Co sie robi z dniem wolnym?

                                    Strasznie sie za Wami stesknilam. Sprobuje troche zaleglosci forumowych nadrobic.
                                    Wasza Goonia
                                    • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 18:46
                                      Cześć Gooniu, bluzeczkam zamszowa, opowiesz, ci się działo w Kanadzie przez ubiegły rok?
                                      Ostatnio pisałaś, zdaje się, że wielu Amerykanów z USA planuje przenieść się do Kanady, jeżeli wybory wygra Trump, jak to wygląda obecnie?

                                      --
                                      Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
                                      by Minerwa
                                      • se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 18:53
                                        Jest Gooonia - jest dobrze.
                                        Też nam tęskno było.

                                        W wolny dzień się leniwi. I w następny wolny tez się leniwi.
                                        I dlatego po paru latach wolnego jest sie leniiwym wink
                                        Jak zwierz. Leniwiec.
                                        Już lipiec?
                                        Cześć.

                                        --
                                        "Spokojnie policz swoje lata
                                        Żyjesz już przecież jakiś czas
                                        I co ci zrobi koniec świata?
                                        Przeżyłeś go niejeden raz,, - by Minerwa
                                        • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 22:52
                                          Lipny ten lipiec, jak na razie. Wczoraj dziecko młodsze marzyło o rękawiczkach. A to już uważam za przesadę o tej porze roku. Dziś na Trzech Koronach wiało polarnie jakoś. Kurtki wdzialim na siebie. A podobno przed naszym przyjazdem były upały 3-stopniowe. Jakoś ich nie spotkałam.
                                            • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 03.07.17, 23:06
                                              Ale poziomki pod tym zimnym Lubaniem od rękawiczek były. Nawet dojrzałe i pyszne. Jagody trochę wyżej też. Ale w dużym stopniu w formie zielonych kuleczek.
                                              I byli szaleńcy latający po tych górach biegiem w te i nazad kilkadziesiąt km w ramach czegoś o nazwie Triada. Wiecie, ja ich podziwiam, zazdroszczę kondycji i wytrwałości i sił i samozaparcia, ale... No, jak idę po takich górach, to lubię popatrzeć na okolicę, znaleźć to spożywcze na krzaczkach i pozachwycać ogólnie i szczególnie, może zdjęcie zrobić a iść szybko też, ale wedle własnego uznania.
    • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 10:38
      W telegraficznym skrócie: do lochu chętnie, doświadczenie w tłumaczeniu z surowego na czytalny polski owszem, aczkolwiek kontakty literackie ze Szwedami kończą mi się na Astrid Lindgren. Aa, znam jeszcze "Potop" i "Szantę oliwską".

      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
      • asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 11:09
        Juz ty sie nie martw - graloby nam w zespole jak najpiekniejsza orkiestra. Jeszcze Berrin do trzymania cugli i stworzone zostaloby dzielo.

        --
        Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
        • berrin Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 12:21
          Szalenie mnie porusza i nobilituje włączenie mej skromnej osoby do triummulieratu translatorskiego. Bym Wam kanapki i herbatę robiłą smile

          --
          Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
          • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 13:07
            Nieeeeeeeeeeeeee !!!! Kanapki to ja robię i słucham zmagań językowych.
            Dlaczego ja ? Bo ze mną jest gwarancja, że wszystkie powierzone produkty odnajdą się w postaci kanapkowej. Nic nie wyżrę cichcem, ani okruszka. Możecie prosić i grozić, Gat i tak nic nie zje.
            A poza robieniem kanapek i herbaty/kawy przycupniemy sobie z Felis w kąciku. Nawet nas nie będzie widać, bo zamienimy się w słuch(y). O !
            • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 13:45
              Kanapki proszę bardzo, w lokalnym sklepiku jest bardzo dobry chleb. Tylko ode mnie trzeba je trzymać z daleka. Jak nie ma jadalnego, to mogę nie jeść. Jeśli jadalne jest w zasięgu ręki, to wyżeram bezwiednie.
              Dołączyłabym jeszcze Psa Tobiasza i Spaniellę, ale nie wiem czy triu-coś-tam-tłumaczeniowy nie porzuciłby pracy na rzecz gapienia się na psie trio.
              • asia.sthm Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 13:56
                A pierogi?!
                Ja bede domagac sie pierogow i jak siebie znam, bede wtedy glosno.
                Czy ja mam rozumiec, ze juz nalezy zawijac rekawy ?

                --
                - Halo, pralnia?
                - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
              • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:02
                Oglądanie figlów psiego tria będzie wydzielane zespołowi literackiemu jako nagroda. Na przykład po skończeniu x akapitów - kwadrans z psami na podwórzu. Po zakończeniu rozdziału - prawo do spaceru z psami nad jezioro (masz jakieś w zasięgu, prawda ?)
                Ja sobie psie trio rezerwuję także jako pomoc w likwidacji resztówek po kanapkach. Ciebie, Felis, od nich (od produktów spożywczych w ogóle) odgrodzę własnym ciałem.
                Obraz zaczyna się precyzować. To lubię.

                PS A ten chleb to krojony ?
                • berrin Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:07
                  Spaniella lsniącobiała i PT lśniącoczarny będą pięknie wyglądać w duecie. Tylko że mnie sie lepiej pracuje na trawniku niż w lochu. Może być altanka. Albo krzesło pode drzewkiem. W pracy cierpie, że byłabym znacznie wydajniejsza, jakby mi postawili biurko gdzies na dworze z widokiem na kury...



                  --
                  Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                  • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:18
                    Fakt. Loch był konieczny ze względu na tłumacza - zakładnika, a skoro wy po dobroci....
                    Proponuję alternatywnie własny ogródek. Stół na sześć osób pod prawie wiekową magnolią. Najlepsze bagietki w całym Montargisie w piekarni obok. Wino czerwone prawie miejscowe ("wilcza winnica" się nazywa i wilka ma na etykietce) - w ilościach nie kontyngentowanych dostępne na każde życzenie. Białe albo różowe - na życzenie, bo trzeba donieść z lodówki. Francja, więc sery w liczbie 365 odmian, mniej lub bardziej śmierdzące. Łęgi nadrzeczne i takież ścieżki spacerowe o 150 metrów od domu.

                    No, czym jeszcze mogę zanęcić zespół ?
                        • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 14:53
                          Loch miał być właściwie atrakcją w razie upałów. Z jednego lochu jest widok na krzaczki lawendy i jaśminowca. Altanką nie dysponuję, ale mam taras wyposażony w markizę. Krzesła i drzewa też mam, nawet hamak.
                          Aczkolwiek z ratatują i 365 serami nie wygramsad
                          Chociaż... Niedaleko jest knajpa reklamująca się pierogami. Jeszcze nie próbowałam, ale kto wie? Asiu?
                          • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 04.07.17, 15:47
                            Felis, są dwa tomy do przetłumaczenia... Proponuję jeden w Szalecie pod Montargisem, drugi u Ciebie. Taras pod markizą mnie przekonuje, z lochem dyspozycyjnym w przypadku fali upałów. U mnie też są piwnice, w tym "winna", czyli z podłogą ziemną - taka najbardziej zapobiega wahaniom temperatury. Za to w zasięgu ręki trochę za dużo gradusów - napitki od 2% (cydr) do 70+ (nielegalnie pędzony calvados prosto z normandzkiej fermy). Ale wodę mineralną też tam składuję w dużych ilościach. Z bąbelkami i bez.
                              • berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 07:37
                                Wolne grupy wodorotlenowe mi nie przeszkadzają, gdyż jak niepijąca całkowicie (bo mi nie smakuje smile ) Pracować mogę żrąc, w lochu - jesli ma okienko, na trawie i na tarasie pod markizą.
                                Och. Jak tak wieje i chmury pędzi , to mam straszliwe poczucie znajdowania się w niewłaściwym miejscu! Na jeziorze powinnam być!
                                A tak - zamknięte ulice z powodu wizyty i kot kicha - dzis go będę wetować...

                                --
                                Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 07:50
                                  Ale ta magnolia to w lipcu kwitnie??
                                  Miłego!

                                  --
                                  Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                  Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                  "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                  Fela 2003-2016
                                      • berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 09:24
                                        Rano jedna wrona strasznie sie piekliła,nie wiedziałąm, o co jej chodzi - a potem uliczką ex-Mławską ("ulica obecnie nie istnieje") przemknął biało-czarny kot, a ona nad nim pikowała przechodząc w lot koszący i ewidentnie starając się kociego wypłosza przepędzac i nękać. Druga wqrona baczyła z gałezi, jak tamtej idzie nękanie. Schował sie pod samochodem i panikował. Przegoniłąm wronę, nich się odczepi, lęgi juz wyprowadzone, żadnych bezradnych pisklaków albo nielotów w okolicy nie ma, a ta siem kota czepia. Długo bał się wyleźć spod wozu, a potem zwiał do smietnika.
                                        Wczesniej ta sama wronia para starała sie stalkować Spaniellę - ale im nie wyszło, bo Spaniella wąsząc nie zauwazyłą, ze jest stalkowana. A potem, jak zauważyła, to chciała się zaprzyjaźnic, co wrony ostatecznie zdeprymowało.
                                        A nad gołebnikiem ktory jest nad kurnikiem, latają białe gołębie. Jeszcze jedna chmurka smile


                                        --
                                        Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                    • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 09:27
                                      Nie, kwitnie w kwietniu, zanim pojawią się liście. Wygląda wtedy tak zjawiskowo, że to zahacza o kicz. Po kilku dniach te wielkie kielichy opadają (u mnie są białe z różowym dzikomajtkowym), po czym najpierw pod drzewem mamy biało-różowy dywan, a potem toto gnije i robi się koloru caca d'oie (na dodatek chyba gęsi chorej na żołądek) - trza grabić i wrzucać do kompostiery. A potem to już wyłażą liście - owalne, mięsiste wielce, ciemnozielone, błyszczące i strasznie gęste.
                                      Drugie kwitnienie zdarza się czasem w lipcu, ale są to pojedyncze kwiaty, które giną w tej gęstwinie liści.
                                      Moja wygląda dokładnie tak :

                                      Nich ktoś mnie nauczy zmniejszać obrazki !!!!!!



                                      https://www.visoflora.com/images/original/magnolia-visoflora-26042.jpg
                                      • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 09:46
                                        Nie, nie zmniejszaj TAKICH zdjec!

                                        --
                                        Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                        Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                        "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                        Fela 2003-2016
                                        • berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:14
                                          Pod mojemi oknami od strony podwórka (a zatem tej, którą Papuga raczej nie chadza, bo jej trasa podmojookienna to okno od salonu jest) rosnie takich pięć. Najbardziej, oczywiście, kwitną te środkowe, ale flanki też się starają. Zjawiskowo jest, choc regularnie zapominam uwiecznić.
                                          W tym roku kwitły dopiero w maju, i to w połowie.

                                          --
                                          Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                          • berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:14
                                            A tak w ogóle, to muszę. Bo dziś na porannym spacerze natkłam się na ponownie na moją "ulubioną” tablicę "upamiętniającą" i mnie znowu cholera trzasnęła. Otóż jest to tablica ku czci i ku pamięci (www.polskaniezwykla.pl/web/place/26689,warszawa-tablica-pamieci-przy-ul--franciszkanskiej-14.html). Żołnierzy AK oraz nieznanej liczby ofiar cywilnych.
                                            Tablica ku czci NIEZNANEJ LICZBY.
                                            To moja osobista coporanna uraza - że moja własna wrażliwość jest nieco inna niż oficjalna, niech będzie, trudno, ale żeby składnia? Codziennie patrzę na tę uczczoną nieznana liczbę i co? mam sobie tłumaczyć, ze skoro są pomniki nieznanych żołnierzy, to może być tablica ku czci nieznanej liczby...?
                                            Czy nikomu nie przyszło do głowy dać ten tekst do przeczytania ZANIM trafił na tablicę i na ścianę budynku? Czy nie można - skoro już czcimy tych cywilów i tak trochę na doczepkę do żołnierzy (bo o żołnierzach jest wszystko - ilu, skąd) napisać chociaż, że ona jest ku czci ofiar cywilnych których liczby nie można ustalić? Wtedy będzie po prostu i uczciwie – „Żołnierzom i całej reszcie”…



                                            --
                                            Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                        • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:19
                                          Zaczęłam mieć mordercze uczucia wobec zwierzątek.
                                          Ok. wpół do piątej rozszczekały się psy. Niechta, szedł ktoś ulicą, pies jest od szczekania, a że jak zacznie jeden, to muszą później wszystkie, to jakoś przeżyję. Obszczekają obcego i przestaną.
                                          No i zarazy jedne nie przestały. Głównie głos dawała małoletnia suka sąsiadów. Berneńczyk. Czasem milkła i wtedy odpowiadał jej jakiś mniejszy. I wtedy ona jemu. I on jej. I tak w kółko.
                                          Wstałam o 6:15. Stała cholera na tarasie i szczekała. Wyjrzałam na ulicę, puściuteńko, ale ten drugi gaduła szczeka... spod mojego domu! Florek! Siedzi sobie na podjeździe i ględzi. Spojrzał na mnie, pomachał ogonem i dalej prowadził konwersacje z sąsiadką.
                                          Bydlę wczoraj wybrało budę na nocleg, o świcie obszczekały kogoś, po czym urządziły sobie pogaduchy. Jedno PRZED swoim domem, a drugie ZA swoim. Jakby nie mogły się spotkać przy siatce i pogadać szeptemsad
                                          • berrin Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:23
                                            Ha! A Spaniella w domu nie szczeka. Nie wiem, jak jej wyjasniła, ze nie powinna, ale wyjasniłam. sygnalizacyjnie szczeknie raz, jak ją coś zaniepokoi, ewentualnie, jak jesteśmy z wizyta na zaprzyjaźnionym balkonie, to dwa albo trzy razy. Po czym złości się oczywiście dalej, ale juz bez otwierania pyska, co daje przepiękny efekt dźwiękowy jakby czkawki połaczonej z grzmotem odległej burzy smile, bardzo kameralny.

                                            --
                                            Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                            • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 11:21
                                              Te dwa upiory nie szczekały w domusad
                                              Szkoda, że nie wiesz jak wyjaśniłaś. Florkowi tłumaczę, że jak zaszczeka, to ja już wiem i nie musi mi powtarzać, ale jakoś nie mogę go przekonać. Tak samo nie mogę go przekonać, że ulica jest miejscem publicznym, a nie jego prywatna własnością, w związku z czym ludzie i psy mogą tam chodzić, za to on nie powinien tam spać.
                                              • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 12:12
                                                Pies Tobiasz nie szczeka wcale. Gdybym na własne uszy nie słyszała, jak darł mordę w schronisku, kiedyśmy go zabierali, to mogłabym myśleć, że mu jakiś zboczeniec struny głosowe poderżnął. A teraz jest tak, że z częstotliwością +/- trzy razy do roku wydaje z siebie jeden, pojedynczy szczek - zazwyczaj, jak jakiś hałas go zaskoczy. Ale za to jaki szczek ! Godny co najmniej psa Baskerville'ów, albo i jakiejś większej bestii z gatunku apokaliptycznych. Głęboki, prawdziwe psie basso profundo, i donośny jak grzmot. Czasem poszczekuje przez sen, ale wtedy za to prawie dyszkantem i cichutko. Kolega bearneńczyk z sąsiedniego ogrodu często szczeka towarzysko zza muru, a PT odpowiada cichym, ale przenikliwym warkotem. Tamten chyba to słyszy, bo najwyraźniej chłopaki konwersują.
                                        • balamuk Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 10:19
                                          Mam takie cuda dwie posesje od państwowej pracy. Para potężnych magnolii flankuje ładny willo-pałacyk, kiedy kwitną, wyglądają zjawiskowo. A potem płatki opadają i na grubym różowym kobiercu wylegują się dwa husky, co z kolei daje efekt fantasy. wink
                                              • ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 14:09
                                                W takiej sytuacji nawet tłusta blondyna by dostarczała...
                                                Rano zanussiło się na niezły kawał dżinksu, ale oczywiście Wyspiański ma ostatnie słowo...
                                                Jak już mi się to lato marnuje, to mogę wskoczyć do lochu. Kanapki chyba mnie zwabiły jako antyGata. W przerwach między konsumacją mogę się np. zająć przecinkami i takimi tam, bo jak czytam uważnie, jestem w stanie wink

                                                --
                                                mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
                                                • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 14:51
                                                  A to chodź. Ty się pchasz do wody jak ja jeszcze noszę ciepłe gacie, to może nawet ci się przestanie marnować. Ciepło jest i przesadnie sucho, jak raczy popadać to krótko i byle jak, trawnik przeistoczył mi się w nędzne siano, a za wodę dla różnych owocowych zapłacę majątek.
                                                  • szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 15:27
                                                    Kto prosił, żeby poinformować czy w korporacjach jest tak jak opiwiadają?
                                                    Jest, zdecydowanie. Dochodze do wniosku (który zresztą uzewnętrzniłam rozmawiając kiedyś z Kociem), że mózna pracować w korporacji inormalnie żyć, można też wychowywać trójkę dzieci i normalnie żyć, jednak połącznie korporacji i trójki powoduje jakieś straszliwe ogrnaniczenie czasu i chęci do działania. Co w moim wypadku jest dość zabójcze, gdyż ja jestem typem napędzającym się różnymi działaniami.
                                                    Już nawet nie nadrabiam, w przeciwieństwie do Gooni, zległości i zostały mi wyłacznie wyrzuty sumienia. Dzisiaj znalazłam jednak pomiędzy róznymi pismami sądowymi prezentowy tekst - kryminał i postanowiłam, że 30 minut jeszcze nikogo nie zbawiło. Doczytałam lipiec, a dalej się zobayczy smile.
                                                    Gat, po opisach możliwości żywnościowych w twoich okolicach mam ochotę spakować walizeczkę i ruszyć. No i co z tego, że sery mi szodzą, takie urlopowe to na pewno sie nie liczy.
                                                    A mój obcięty i odfilcowujący się pies, szczeka bardzo dużo i skarżą się na niego sąsiedzi i jak ja mam je wytłumaczyć, ze dopuki ktoś nie wchodzi na jej podwórko to można go jednak zostawić w spokoju?
                                                    Idę szukać zagadek.

                                                    --
                                                    Żeby postawić wieżowiec, trzeba najpierw wykopać dół pod fundamenty. Mąż.
                                          • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 16:33
                                            Ja mam w ogrodku trzy - zolta, bladorozowa jak na fotce i bordowa. Nie tak wielkie jak na fotce, ale calkiem calkiem, tyle, ze kwitbna RAZ w roku. No a jak przekwitna to wlasnie ww opisana kolorystyka i pacia na ziemi.
                                            Co do szczekajacych - pisadam dwa - Kudłaty drze sie ile sie da, chyba, ze spi albo konsumuje. Zadne tlumaczenia, prosby, grozby - musi informowac otoczenie nawet o tym, ze NIC sie nie dzieje. Jedyny plus - bas gruby niczym spod ziemi. Natomiast Ryska de facto nie szczeka w ogole. Jak juz szczeknie - to trz basem, moze nie spod ziemia, ale jednak basem smile
                                            Chyba bedzie burza zaraz...

                                            --
                                            Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                            Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                            "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                            Fela 2003-2016
                                            • se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 19:58
                                              Piękne te wasze magnoliowo - psie opisy.
                                              Magnolie oglądam sobie wczesną wiosną, urlopując krótko w UK. Piękne to widoki.

                                              Piesy są u dzieci. Codziennie ( tak sie składa) u nich jestem. Duża Tama - uratowana ze sznurka na tamie - to chodząca dobroć. Owczarek niemiecki.
                                              Strofując kundelka Felka, gałgana i cwaniarka, trzeba obserwować Tamę.
                                              Przylatuje, słucha co sie mowi i liżąc człowieka rękę prosi - no, przecież nic takiego nie narozrabiał.
                                              Dobry Felek, on chciał dobrze.
                                              I jak można Felusia skarcić skoro taką obrończynię ma?

                                              Kota dostała sie dzieciom gratis. Jako dodatek do domu.
                                              To wiadomo - jest u siebie a reszta człowieków ma się dostosować.
                                              Czarna piękność chodząca swoimi scieżkami.

                                              Nieco popadało i podlało wyschniętą działkę. Mało, ale lepszy rydz...
                                              Dzień dobry.


                                              --
                                              ,,Ludzie są po prostu głupsi od kotów. Instynkt zatracili, a myślenie nie przyszło.,, by Horpyna
                                                • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 20:29
                                                  Wyglada na to ze Fela (Felicia) i Felix - Felek - to niezwykle popularne psie imiona smile)

                                                  --
                                                  Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                                  Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                                  "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                                  Fela 2003-2016
                                              • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 12:24
                                                Z kotą to norma. Koty pozyskuje się przez wciśnięcie (np. nasz niodżałowany George został nam wciśnięty, w dodatku wraz z bratem), przez przybłąkanie, przez uratowanie (Hermiauna) oraz przez zaposięście domu. Masz, człowieku, dom? To zaraz będziesz miał kota. Albo dwa. Albo trzy, jak Alicja. Albo cały koci wał.

                                                --
                                                Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
                                                  • felis2 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 14:40
                                                    Też tak kiedyś myślałam. Planowany był stan dwukoci.
                                                    Po czym znalazło się coś, co wymagało pomocy. I po jej udzieleniu miało być oddane. Zadomowiło się. Odeszło po jakichś dwóch latach.
                                                    Po niespełna pół roku planowanego stanu znalazło się coś następnego. Też zostało, ale kategorycznie stwierdziłam, że no more cats.
                                                    Minęło parę lat, zmieniło się lokum. Przyszło coś. Miało być po wyleczeniu podwórkowe, ale jakoś jak już wlazło do domu, to zostało. OK, większy metraż, to i koci slot się znalazł, ale NO MORE CATS!
                                                    Minęło trochę czasu. No more pets - wyjęczałam, kiedy wprowadził się pies.
                                                  • se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 20:57
                                                    To po co człowiekom takie wielkie budy? wink
                                                    Dla psa/psów oczywiście.
                                                    Kot sobie sam wybierze, gdzie zechce przebywać.
                                                    Podwórko podzielone - to psie a inne kocie. Mądry, stary kot nawet nie próbuje wchodzić psom na ich terytorium.
                                                    W domu natomiast całkowita zgoda i udawanie, że wcale, ale to wcale razem psów/kota nie ma.
                                                    Gdyby człowieki umieli sie tak dogadywać < wzdech>.
                                                    Dzień dobry.


                                                    --
                                                    "Spokojnie policz swoje lata
                                                    Żyjesz już przecież jakiś czas
                                                    I co ci zrobi koniec świata?
                                                    Przeżyłeś go niejeden raz,, - by Minerwa
                                            • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 20:30
                                              czekolada72 napisała:

                                              > Ja mam w ogrodku trzy - zolta, bladorozowa jak na fotce i bordowa.

                                              Żółte magnolie są u sąsiadów i w parku. Ale bordowej w życiu nie widziałam ! Są także w mojej mieścince ciemno różowe, amarantowe, a nawet wprost koloru biskupiego fioletu. Ale wszystko to róże z domieszką niebieskości, czerwieni w żadnym odcieniu nie miałam okazji oglądać.
                                              Wystukałam w guglu "magnolia bordeaux" i najpierw mi pokazało szpaler różowych amagnolii w parku miejskim w Bordeaux, a dopiero potem dało zdjęcia pod kątem koloru, a nie jeografiismile Piękne, ale te kwiaty jakiś taki inny kształt mają - różowe mają płatki w czub, a te bordowe jakieś takie u góry zaokrąglone. Wszystkie tak ?
                                              • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 06:32
                                                kielkowski-szkolka.pl/obrazki/obrazek_622_1.jpg
                                                takie cos. chociaz nie dokonca nasza taka okraglutka.
                                                Ja i tak najbardziej zachwycam sie zolta smile

                                                --
                                                Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                                Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                                "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                                Fela 2003-2016
                                      • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 00:23
                                        Zdjęcie przecudowne, samo mi się zmniejszyło w telefonie, ale chętnie obejrzę ekstra na dużym ekranie.

                                        --
                                        Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 05.07.17, 21:57
      Zabrakło nam dziś jakiś 100 m, może z kawałkiem, żeby nie zamoknąć (a schować się pod most). A 200, żeby obserwować opad i grzmoty w towarzystwie pizzy. A tak te 100 m spowodowało, że spodnie jak spodnie, od strony deszczu mają prawo być mokre, ale to pod spodniami, przykryte już kurtką, mokre być nie powinno. A było. Podsiąkło już, skubane.
      Zaleta deszczu - Młode po dotarciu na miejsce, umyły się, zjadły, co dostały i zasnęły o 21.05. B. prawidłowo, choć standardowo trudne do uzyskania. Zapewne trasa Jaworki - Biała Woda - Wysoka - Homole oraz spacer ze Szczawnicy do Krościenka w coraz to szybszym tempie nie miały na to wielkiego wpływu.
      W bazie namiotowej pod Wysoką wybudowała się nowa pikna wiata w miejsce starej.
        • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 11:10
          Wiata ze świeżutkiego drewna, papą kryta, ze stryszkiem malutkim z małymi okienkami. Na zewnątrz nowe stoły i ławy. Palarnia jeszcze stara z niebieskim brezentem. Bazowy z piłą spalinową w rękach, mówił, że jakby on był dłużej niż do poniedziałku, to by i nią się zajął (palarnią), ale tak to nie wie, co będzie, bo dla niektórych ta konstrukcja ma wartość sentymentalną.
          Małe namioty stoją ciasno rządkiem. Trzy duże, w tym bazowy, na swoich miejscach. Tabliczka z Wi-Fi przeniosła się na palarnię. Jakbym wiedziała jak, to bym wkleiła zdjęcie nowej wiaty.

          Z Homoli do Szczawnicy podjechaliśmy busem. A nasza trasa standardowa przez ostatnie dwa lata była: Homole - Wysoka i grzbietem do Palenicy. I trzeba było wreszcie do Białej Wody.
      • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 06:34
        zaisa napisała:

        Zapewn
        > e trasa Jaworki - Biała Woda - Wysoka - Homole
        To standardowa trasa smile
        oraz spacer ze Szczawnicy do Kro
        > ścienka
        Za jednym zamachem z Homola do Kroscienka?

        w coraz to szybszym tempie nie miały na to wielkiego wpływu.
        > W bazie namiotowej pod Wysoką wybudowała się nowa pikna wiata w miejsce starej
        > .




        --
        Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
        Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
        "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
        Fela 2003-2016
        • berrin Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 07:27
          Nie dość że zablokowali cały środek miasta, to jeszcze po niezablokowanej okolicy jeżdżą zwartymi kolumnami błyskających i wyjących radiowozów ignorując sygnalizację. O świcie podążając do pracy zamiast dzielnie jechać na turlajce, stałam i czekałam na przejściu w towarzystwie pani, ktora miała mi strasznie za złe, ze nie znam wszystkich tras objazdów autobusów w całej okolicy.
          Osobisty, który nie wie, jak dzis dojedzie do pracy, bo nawet rower nie daje pewnosci, zaproponował, żebyśmy uważali zjawisko miejskie za rodzaj naturalnego kataklizmu. Ostecznie burza, tornado i trzęsienie ziemi także moga utrudnić komunikację i zwiększyć ilośc policji w okolicy...
          Dzień dobry smile

          --
          Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
          • ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 10:34
            No macie tych kataklizmów co raz trochę, kolejny za 4 dni. Bardzo sobie w takich momentach (no, nie tylko w takich!) chwalę pipidówek, w którym chyba jeszcze daję radę wszędzie dotrzeć per pedes.
            Z lękiem w niebo spoglądam, bo babce zachciewa się wrózyć...
            Dzię!


            --
            mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
            • berrin Re: Lipiec nie na lipę 06.07.17, 10:54
              Toteż ja juz nawet się nie frustruję. Zamykają, to zamykają, dojadę turlajką/dolezę/metro zwykle czynne. Do pracy mam - jak na stolicę - nieprzyzwoicie blisko, bo 20 minut autobusem, więc nawet jakby pieszo, to - ponieważ idę na skuśkę - niewiele dłużej. Jedyny dyskomfort przemieszczania się na włąsnych nogach/kółeczkach to to, ze spora częśc trasy idzie wprawdzie dośc łągodnie w dół - ale za to druga połowa do góry - zatem w obie strony mam przynajmniej trochę pod górkę, a turlajka pod górkę NIE JADZIE...
              A pogoda złośliwie łądna. Nie pomoczy szacownego gościa...

              --
              Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
              • berrin Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 07:29
                Ranek nader malowniczy. Spaniella utknęła na środku trawnika i za nic nie chciała dalej, bo ją coś smiertelnie wystraszyło. chwile trwało, zanim doszłam, że to coś to jest wór na połąmane gałązki, co go dozorca postawił pod magnolią...
                A jutro jadę na jakies wesele. Kochane, nie wiecie, po co ludzie robią coś takiego jak wesela...?

                --
                Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                • balamuk Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 08:39
                  Zabij, nie wiem. Mały Balamuk, dla którego pojęcie wesela było teorią i literaturą, wiedzał doskonale - żeby panna młoda mogła wystąpić w cudownej piękności kiecy. A potem Starsi zaczęli Balamuka na zaprzyjaźnione wesela prowadzać i argument kiecy padł na wieki wieków...
                  Cześć. smile
                    • ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 09:57
                      Też nie kumam weselisk na tabun. A wią, ze salę na wesela to się zamawia z hohohohoho wyprzedzeniem?
                      Wstałam wcześnie jako te ranne zorze i widok za oknem dawał nadzieję na drugi pod rząd (niesłychane tego "lata") pływalny dzień. I jak w reklamie! "Prawie" robi różnicę...
                      Bry.

                      --
                      mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
                      • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 13:58
                        Cześć, w trybku lekkie zachmurzenie i 26 stopni pana Celsjusza, jak najbardziej pływalnie.
                        Również nie rozumiem idei weselisk, znajomi niedawno wyprawili wesele w 10. rocznicę własnego ślubu. Podobno było około 200 osób! No cóż, chcieli widocznie wydać kupę forsy, choć znam dużo łatwiejsze sposoby, np. wyrzucić przez okno!


                        --
                        Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
                        by Minerwa
                      • szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 13:59
                        Walka podjazdowa z pracodawcą trwa. Na razie czuje sie wygrana, ale .... . Nie będękusić tutja licha.
                        Magnolia niewielka stoi na trawniczku moich sąsiadów. Ślicznie to wygląda, równy zielony, przystrzyżony trawniczek, a mniej więcj na środku magnolia. Tez tak chciałam, ale nie wiem co piesa na to.
                        Miłego.

                        --
                        Żeby postawić wieżowiec, trzeba najpierw wykopać dół pod fundamenty. Mąż.
                      • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 07.07.17, 14:50
                        A, niekoniecznie, byłam na paru bardzo sympatycznych, sama raz wyszedłszy za mąż miałam dwa, po cywilnym i po kościelnym. Ale my akurat lubimy przyjątka a czasem i co większego. Więc co kto lubi smile Natomiast rozumiem cierpienie tych, co nie lubią, a im wypada. Zaraza świata. Zaraz wyobrażam sobie sytuację, że mi "wypada" na koncert techno... I współczucie rośnie.

                        --
                        Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
                        • balamuk Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 09:40
                          Niby tak, ale ciężar gatunkowy inny. Za wykręcenie się od cyrku / meczu piłki kopanej / koncertu techno / disco polo / muzyki dodekafonicznej raczej nie obrazi się cała rodzina... wink
                          Słonice. Chce ktoś?
                          Cześć.
                          • berrin Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 10:21
                            Wiecie, to ma być takie wesele z duuuużą ilością rodziny z obu stron, czyli natkniemy się na masę ludzi, ktorych nie znamy, bo to jego rodzina, i co gorsza, na masę ludzi, ktorych, niestety, znamy... I nawet nie chodzi o hucznosc imprezy, choc za tym też nie przepadam, ale o to, że spora część z gosci (zwlaszcza "praciotek") będzie oczekiwac od rozmówców tlumaczenia sie z życia - bo tak, bo mlode pokolenie en block nie spełnia ich oczekiwań i manifestuja to przy kazdej okazji ( to jest na każdym ślubie i pogrzebie, bo tylko wtedy maja nas po ręką...). Czyli padnie znowu- i to nie raz - pytanie o dzieci i inne sprawy, które nikogo poza,mna i Osobistym nie powinny obchodzic...
                            A uciec się nie da, bo jest ich kilka i wyrastaja przy człowieku znienacka. I sa odporne na aluzje, splawianie, oraz mowienie wprost że coś nie jest ich sprawa. Ech.
                            Na razie mam za,soba owocny poranek. Spaniella zaszczepiona zakaznie, wscieka szczepimy za trzy tygodnie.
                            Pogoda dziwna. Dzień dobry.

                            --
                            Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                            • ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 11:31
                              Już zdążyło popadać, ale cieplej i coś jakby cieńsze chmury. Moze da się chociaż popołudnie sensownie wykorzystać...
                              Bry.

                              --
                              mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
                            • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 14:22
                              berrin napisała:

                              . Czyli padnie znowu- i to nie raz - pytanie o dzieci i inne sprawy, które
                              > nikogo poza,mna i Osobistym nie powinny obchodzic...
                              > A uciec się nie da, bo jest ich kilka i wyrastaja przy człowieku znienacka. I s
                              > a odporne na aluzje, splawianie, oraz mowienie wprost że coś nie jest ich spraw
                              > a. Ech.

                              Czesc, pozostaje Wam z promiennym usmiechem mowic: - Och, jak pieknie ciocia dzis wyglada! Ani jednej zmarszczki! To botox czy zelazko?




                              --
                              Śmiejmy się! Kto wie czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie?
                              Pierre Beaumarchais: Cyrulik sewilski
                              • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 14:59
                                Generalnie to wiem z 2 bliskich zrodel, ze szykuja sie dwa wesela za 2 lata, bo takie terminy sal, GIGA-sal.
                                Marze po cichu, ze by własne Dziecko poszło w slady 2 Dzieciów Kolezanek i staneło kiedys ewentualnie na przyjeciu.
                                Samam mialam 2 przyjecia, po koscielnym nieco wieksze i maly obiad na moze 10-ko
                                ilkanascie osob, musialabym policzyc, a czarne porzeczki czekaja, obiad.
                                A po co sa takowe weseliska?
                                Ano ja juz wiem, zeby sie zwrocilo i zostalo.
                                Ba!
                                Przecie teraz sa urzadzane w ten sposob komunie i ... bierzmowania, o "18" nie wspominajac, na ok 80 osob, z wynajeciem remizy czy inszej stodoly. I chodzi o przekalkulowanie kogo sie OPLACA zaprosic, kto poczuje sie zobowiazany do wreczenia wiekszej kasy.


                                Dzis za oknem bylo jez - chmury, wichura, ulewa, upal, teraz znowu chmury; brakuje jeszcze sniegu i gradu uncertain

                                Miłego!

                                --
                                Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                Fela 2003-2016
                                • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 17:06
                                  Wedle mnie weseliska są po to, żeby spotykać się z dalszą rodziną nie tylko na pogrzebach.
                                  Ponieważ moja rodzina silnie się rozgałęziła na poziomie dziadków i to tak z rozjechaniem o pokolenie (starsze czy najstarsze wychowywały najmłodsze) i wśród rodziny już tak poszło raczej obficie a w naszej gałązce już nie, że znam głównie tych, co znalam za dziecięctwa. Więc śluby w znacznym stopniu mnie omijają
                                  • franula Re: Lipiec nie na lipę 08.07.17, 21:02
                                    Lubię wesela a rodzinne w szczególności może dlatego że mam ich (tych rodzinnych) akurat bardzo mało. Też lubię spotykać rodzinę nie tylko na pogrzebach, trudno sie rzucać okrzykiem jak miło ciocię widzieć, kiedy właśnie okazja smutna.
                                    Poza tym lubię tańczyć ze ślubnym, w czym mi niekiedy przeszkadza muzyka.

                                    Niestety niedawno byłam na weselu które w całości od początku do końca (tylko pierwszy taniec sie wyłamał) brzmiał swojską nutą disco polo. Na dodatek nie mogłam wyjść bo byłam za kierowcę a na weselu poza panną młoda znałam 2 osoby.
                                    W sumie temat rzeka, może jakieś smaczne anegdoty?

                                    W realnym życiu nie spotkałam wesela dla kasy.
                                    • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 00:23
                                      No więc właśnie, też się nie spotkałam z weselem "żeby się zwróciło" - to trochę taki wiejskomiejski mit, o którym opowiadają sobie ludzie na normalnych weselach pomiędzy kotletem a łapaniem welonu.
                                      A smaczna anegdota - proszę bardzo, na weselu mojej kuzynki po złapaniu welonu i krawata wodzirej ogłasza radośnie, że oto mamy następną młodą parę, goście w śmiech, a panna młoda scenicznym szeptem: "Głupiii! To jest brat i siostra!" Byłam tą siostrą smile

                                      --
                                      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
                                      • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 06:45
                                        Wiecie co, ja tez twierdzilam "eeee niemozliwe" - dopoki nie zostalo mi wrecz pokazane przekalkulowanie

                                        --
                                        Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                        Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                        "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                        Fela 2003-2016
                          • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 00:41
                            Ajajaj, jak się siedzi w branży, to czasem przedstawienie czy koncert trzeba odcierpieć niejako służbowo i towarzysko zarazem, pod wcale nie mniejszym rygorem. Tyle tylko, że zwykle bywa krótsze od wesela smile I nakład finansowy mniejszy.

                            --
                            Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
                            • balamuk Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 03:38
                              minerwamcg napisała:
                              > . Tyle tylko, że zwykle bywa krótsze od wesela smile I nakład finansowy mniejszy.

                              Dlatego nie ma co porównywać. Polecenie służbowe to polecenie służbowe, niezależnie od branży, każą - ubierasz się w zestaw na raut czy inny koncert, robisz twarz, przez dwie czy trzy godziny klniesz w żywy kamień obcasy, po czym wracasz z pracy do domu. Bez żadnych implikacji emocjonalnych.
                              • berrin Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 12:37
                                Wróciłam żywa. Bardzo ... "tradycyjne" .... wesele, wodzirej, zespół, gorzko gorzko, przemówienia, podziękowania dla rodziców, ohydna wódka i za,dużo jedzenia. I parę osób, spotkanie z którymi sprawiło mi radość.

                                --
                                Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                • ewa9717 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 14:59
                                  A ja za nastoletniego młodu byłam na takim ze sztachetami i innymi atrakcjami, jak w czasie wakacji tatko bis postanowił zboczyć do jakiejś wsi za Łomżą, gdzie z mamunią na letniaki wyjeżdżał. Jego przedwojenni gospodarze akurat córkę wydawali z hukiem. Filmowo było wink
                                  No, dziś nie pada. Udaję się po raz drugi wink
                                  Dzię!

                                  --
                                  mygorszysort.pl/idioci-na-ministrow-skoczylas
                                  • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 15:13
                                    A u mnie był dziś Fenomen, czyli Zjawisko Przyrodnicze. Po kilku dniach upałów od rana się zanosiło na coś. Czekali my na burzę, a wystąpiła nagła, iście tropikalna ulewa typu ściana deszczu. Nic by w tym nie było fenomenalnego, gdyby nie to, że trwała około 10 minut i zatrzymała się precyzyjne nad naszą chałupą. Od frontu tarasik czy tam balkonik stał się wanienką pełną wody, a od ogrodu ani kropla nie spadła. Na ganek wyszedłszy widzi się równą linię podziału podlanego trawnika i suchej jak wiór, żółtej trawy. Wywieszone w ogrodzie pranie nie ucierpiało, znaczy się wysuszyło przed ulewą i nadal jest suche.
                                    Ja tam niby wiem, że wszystko we wszechświecie ma swój początek i koniec oprócz samego wszechświata, ale żeby takie ostre przejście klimatyczne odbyło się akurat nad moim dachem.... Odczuwam, moje drogie. Nie wiem dokładnie co, ale odczuwam i już.
                                    • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 01:28
                                      O, nieźle. Ja się z czymś takim dwa razy spotkałam, w jednej miejscowości. I to niejako dwustronnie, bo raz byłam w części suchej a raz w mokrej. I żeby było śmieszniej granica opadu była za oba razy w tym samym miejscu. Ale żeby tak nad własną głową, to nie.
                                      Chyba trochę w szoku z wrażenia możesz być
                                  • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 15:15
                                    ewa9717 napisała:

                                    > A ja za nastoletniego młodu byłam na takim ze sztachetami i innymi atrakcjami,
                                    > jak w czasie wakacji tatko bis postanowił zboczyć do jakiejś wsi za Łomżą, gdz
                                    > ie z mamunią na letniaki wyjeżdżał. Jego przedwojenni gospodarze akurat córkę w
                                    > ydawali z hukiem. Filmowo było wink
                                    > No, dziś nie pada. Udaję się po raz drugi wink
                                    > Dzię!
                                    >

                                    Ewuniu, moja nadbużańska Niania twierdziła, że kiedy u nich na wsi gospodarska córka szła za mąż, to jakby pogotowie trzy razy nie obróciło, to wstyd by był na całą rodzinę. Zdaje się, że w ogóle rangę wesela mierzyło się obrotami karetek.
                                    • se_nka0 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 16:19
                                      ,, rangę wesela mierzyło się obrotami karetek.,, - rozmarzyliscie mnie tymi wspominkami wink
                                      Karetek i sztachet sobie nie przypominam, ale co przeżyłam, to moje smile

                                      ,,
                                      Wesele!
                                      Hej wesele, hej wesele, tańcowało.
                                      I grało i śpiewało ile tchu.
                                      Dla tego weseliska było ziemi mało
                                      I nawet nieba mało było mu.
                                      Dla tego weseliska było ziemi mało
                                      I nawet nieba mało było mu. ,,

                                      Jak to Gurua nadmieniła w swojej książce o pra.. pra.. (?) - jeszcze tańczyła, chociaż orkiestra już przestała grać.

                                      Temat mi się ładnie wpisał, bo od kilku dni prześladują mnie przeróżne melodie, nie chcą się odczepić i mi w duszy gra wink big_grin
                                      Dzień dobry.

                                      --
                                      "Spokojnie policz swoje lata
                                      Żyjesz już przecież jakiś czas
                                      I co ci zrobi koniec świata?
                                      Przeżyłeś go niejeden raz,, - by Minerwa
                                      • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 16:41
                                        A propos czepliwych melodii. Pewnego pięknego poniedziałku, dawno temu, siedzę ja sobie w pracy od wczesnych godzin porannych. A tu każda nowo wchodząca osoba zaraz po "dzień dobry" nuci "una furtiva lagrima...". I stop. Koniec, finito.
                                        W przeddzień wieczorem był jakiś popularny program w telewizorze, a w programie jakiś bardzo popularny tenor. I tym wyimkiem z "Eliksiru miłości" zakończył występ. No i bardzo dobrze, ale żeby nikt, no dosłownie NIKT nie był w stanie pociągnąć tej prościutkiej frazy choćby o "negli occhi suoi spunto"???? Czekałam, czekałam i nie doczekałam się. Skutek : Przez całą resztę tygodnia ja nuciłam arię z "Eliksiru". Ale w całości.
                                        Nie wiem, kto się nacierpiał bardziej - ja czy moi współpracownicy.
                                      • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 06:55
                                        Dziecko w zeszłym roku było na weselu daaalekiej rodziny swego amanta. Rodziców, czy może dzaidków jednego z państwa młodych znała WYŁACZNIE babcia Amanta. Czyli de facto zostało zaproszone minimum 4 osoby praktycznie nikomu nie znane (Rodzice Amanta, Amant i Dziecko). Na weselu na ok 100kilkanascie osob Babcia znała 4-5. Rodzina Amantowa nie wykazała się stosownym zrozumieniem i prezent na pewno nie zrównoważył wydanych nań kosztów. Kontakty towarzysko rodzinne ani nie zostały odnowione, ani nawiazane na nowo.
                                        Za to goscie byli oznakowani nalepkami - Goscie Pana Młodego / Goście Pani Młodej
                                        Nie jest to głupie, ponieważ ... za sciana że tak ujmę mam stołówkę, na której non stop organizowane są wesela. (Nota bene - na przestrzeni ostatnich 2-3 lat RAZ nie byo disco-polo z wodzirejem tylko całkiem sensowne płyty; zaś przed owymi 2-3 latami RAZ był owszem zespół, ale z lekka jazzujący).
                                        Z balkonu mam plener .... Pamietam jak pare lat temu jeden z dalszych sasiadów rozmawial z drugim, ze wystarczy wieczorem odziac sie w garnitur i wchodzi sie na full wypas wyzere, bo tam i tak nikt nikogo nie zna.

                                        --
                                        Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                        Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                        "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                        Fela 2003-2016
                                        • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 07:48
                                          Zawsze byłam zdania, że goście powinni mieć plakietki typu "wujek pana młodego", "cioteczna babka panny młodej", "kolega pana młodego z podstawówki", "druga żona cioteczno ciotecznego brata panny młodej".
                                          Ale też nigdy nie byłam na weselu "żeby się zwróciło". Wtedy nie zaprasza się kolegów ze studiów świeżo po nich czy częściowo w trakcie. Wg mnie im dalsza rodzina, luźniejsze z nią związki, tym mniej zobowiązujący prezent daje. No, i na weselu mieliśmy osoby, które chcieliśmy na nie zaprosić. A tydzień później imprezę domową dla znajomych, którzy akuratnie obfitowali w dzieci od 0-2 lat i i tak w większości nie mogliby być na weselu lub tylko na chwilę.
                                          • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 08:05
                                            Jak juz wspomnialam - nasze poslubne przyjecia to byla najblizsza nam rodzina + najlepsi kumple i przyjaciele. Nie wpadlam na pomysl kalkulacji smile)
                                            Bedac na slubach i weselach naszych przyjaciol - bylo podobnie, chociaz ilosc weselnikow byla sporo wieksza.
                                            Coz - natomiast w bardzo bliskiej rodzinie mialam wesele, gdzie wszystko bylo skrupulatnie przeliczone i podsumowane - niestety (!) nie zwrocilo sie! no zonk taki... wink
                                            I tak jak tez wspominalam - wlosy stanely mi deba, gdy kilka tygodni temu dowiedzialam sie o kluczu dobierania gosci komunijnych... moze ja w innym swiecie zyje?
                                            Co zas do pogrzebów - to jakos tak z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wlasnie na pogrzeby przychodza ci co chca, co pamietaja, co kojarza, co byli i sa zyczliwi. I mimo calej zalobnej otoczki, atmosfery, to jednak te pogrzebowe spotkania sa bardziej szczere!

                                            --
                                            Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                                            Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                                            "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                                            Fela 2003-2016
                              • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 09.07.17, 21:49
                                Ooo, niekoniecznie. Jeżeli przedstawienie zrobił reżyser, z którym się było na roku, tylko on po dyplomie poszedł na PWST, a w ogóle to kiedyś się w nim kochało albo on w nas, dzisiaj już nikt nie pamięta, a główną rolę gra ta zołza, co sprzątnęła serial najukochańszej przyjaciółce, a partneruje jej ten blondyn, co miał świetny dyplom u tego idioty Pipcińskiego, a do tego muzykę robił Radwan albo Mejza, ale to nic nie pomoże, bo przedstawienie i tak będzie do chrzanu - to nienienie, o służbowym braku emocji nie ma mowy.

                                --
                                Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 07:54
      A w Krościenku w tej chwili leje/pada. Olało pozytywną prognozę i zawaliło moją koncepcję ubiorów podróżnych. I zamiast dzieci skaczących na trampolinie i latających po trawce, będę miała dzieci siedzące mi na głowie przy pakowaniu sad
      • berrin Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 10:04
        Dzień wolny, bo kiedyś trzeba się wyspać. Pogoda ok, Spaniella obserwuje z balkonu i szczeka na dostawców pizzy nie otwierając pyska.
        Jak już bywam na weselach, to najczęściej nie znam 2/3 gosci, oznakowanie nalepkami bardzo mi się podoba jako ułatwienie i wstęp do identyfikacji.
        Dzień. Dobry.

        --
        Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
        • gat45 Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 11:55
          Byłam na takim weselu z ometkowaniem. Figurowałam jako "żona kolegi ze studiów kuzyna pana młodego". A co najgorsze - była to prawda. Byłam wprawdzie także przyjaciółką panny młodej, ale to sami państwo młodzi przygotowywali nalepki, sącząc przy tym różnorakie trunki, zakupione na wesele (musieli sprawdzić, żeby na weselu się nie skompromitować, nieprawdaż). Osoby dostojne były opisane mniej więcej poważnie, ja znalazłam się już wśród końcowych i z etykietką pod wyraźnym wpywem. A i tak daleko mi było do Tubylca, który dumnie obnosił się z napisem "zabijcie nas, nie mamy pojęcia, skąd znamy tego faceta, ale jest sympatyczny". Przebił go tylko jeden nasz przyjaciel, który miał w klapie "A, taki tam jeden..." + kleks.
          • bluzeczka.zamszowa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 12:23
            Cześć, chciałabym kiedyś zostać ometkowana na jakimś przyjęciu, dowcipnie ometkowana oczywiście!
            Na weselu byłam raz w życiu, odbyło się w kawiarni Irena na Pradze. Pamiętam, że grał świetny zespół wojskowy, bo ojciec Pana młodego był pulkownikiem lotnictwa. Panna młoda była zaś moja siostrzenicA. Było to niemalże trzydzieści lat temu. Oboje już nie żyją!

            --
            - Czy ja im mogę czymś zagrozić?
            Niczym, niestety, słowo pisane nie robi na nich żadnego wrażenia, a broni palnej nie posiadam.
            Joanna Chmielewska: Trudny trup
          • szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 12:43
            Gdybym jednak robiła wesele zdecyduję się na pewno na naklejki identyfikujące, przekonałyście mnie smile
            Trochę mnie przerazą ilość do nadrabiania po weekendzie na forum, ale nie poddam się łatwo i będę twardka.
            W weekend zasadniczo porządkowała, układała, segregowała i jeszcze rozliczałam. W sumie jestem z tego powodu dość zadowolona i uważam to za dobrze spędzony czas, ale zaczęłam się zastanawiać czy ja jeszcze potrafię odpoczywać, tak po prostu nic nie robiąc, albo śpiąc długo (teraz sama budzę się najpóźniej o 7). Będę sprawdzać w sierpniu, mama nadzieje i trochę się boje, co to będzie. Mam tyle rzeczy do dokończenia, że jak już nic nie robię, to mama wyrzuty sumienia sad. Czy to się już leczy?
            Kto wie, co to znaczy jak człowiek bezmyślnie gryzmoląc rysuje łódki i stateczki?
            Miłego


            --
            Żeby postawić wieżowiec, trzeba najpierw wykopać dół pod fundamenty. Mąż.
    • zaisa Re: Lipiec nie na lipę 10.07.17, 19:54
      Pozdrowienia z Płaszowa. Może wreszcie ruszymy. .. Od ponad godziny tu kwitniemy. Stadko dzieci z tego samego końca wagonu już świruje. Z jednej strony doczepili wagony, z drugiej lokomotywę. Może wreszcie coś się ruszy, bo powinno 6 min. temu...
      • minerwamcg Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 00:34
        I jak, ruszyło? W Krakowie były dzisiaj trzy deszcze, ten trzeci z burzą. Poprzedzony długim błyskaniem na sucho.

        --
        Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
        • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 06:50
          W Krakowie kochana, to wczoraj - łacznie z tym nocnym z burza, było minimum 5 deszczów (czy deszczy?)....
          4 do godziny 14.
          Miłego!

          --
          Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
          Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
          "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
          Fela 2003-2016
            • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 08:54
              A nawet juz.....

              --
              Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
              Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
              "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
              Fela 2003-2016
                • szkorbut-lumbago Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 10:52
                  Ewa, podjerzewam że może, człowiek jest do wszystie zdolny.
                  Gat, ja straszliwie czekam, może te łódki to na czekanie na kolejny odcinek, ale staram się nie zastanawiać żeby nie cierpieć zbyt wink.
                  Kto wie skąd brać odwagę życiową, a nie iść na łatwiznę? Potzrebuję około worka takowej.
                  Miłego


                  --
                  Żeby postawić wieżowiec, trzeba najpierw wykopać dół pod fundamenty. Mąż.
            • czekolada72 Re: Lipiec nie na lipę 11.07.17, 13:41
              Aktualnie ja pod skawina - jakies sloneczne przebłyski, a M w strugach deszczu zalany na pl. Matejki.
              Ech.....

              --
              Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
              Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
              "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
              Fela 2003-2016