Dodaj do ulubionych

Na przełęczy przysiadł wrzesień

01.09.18, 09:09
Takie małe ćwiczenie na dykcję. Neutralne, coby nie zapeszyć. wink
Asiu, wklej jaki obrazek, dawno nie wklejałaś!
Dzię, dzię.
Edytor zaawansowany
  • gat45 01.09.18, 09:58
    Przepisowo : dziś widziałam pierwszego zimowita jesiennego. Wszystkie tutejsze dzieciaki od przedszkola śpiewają o nim tę oto piosenkę :
    www.youtube.com/watch?v=57bcGhV9Drs
    Mnie zawsze urzekało naoczne podobieństwo tego kwiatka do zwiastującego wiosnę krokusa. Koło. Cykl. Uroboros.
    Na fYlozofiję się Gatu zebrało....

  • ewa9717 01.09.18, 11:44
    Bez względu na urodę piosneczki, niech ten przysiadnięty wrzesień siedzi i się na tej przełęczy opala. U mnie piękne lato i niech tak będzie, z bezgrzybiem się pogodziłam, poeksperymentuję z suszeniem pieczarek, a co tam!
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 01.09.18, 11:59
    Cześć. Po co suszone, świeże są cały rok dostępne.
    A wrzesień? Zaczął się pięknie, oby tak dalej.
    Zimowitom mówię stanowczo "nie".
  • myszwkropki 01.09.18, 16:22
    Dźbry. Pięknie jest, oby jak najdłużej. Ciepełko, rano jasno...
    Balamuku, dzięki za tytuł wątku. Kocham tę piosenkę.
  • asia.sthm 01.09.18, 16:36
    Moze byc?
    https://s-img.de/var/jupiter/storage/images/horoskope/horoskop-jahreshoroskop/jahreshoroskop-2018/loewe/loewe-september-2018/4696285-4-ger-DE/Loewe-September-2018_canvas520.jpg


    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • balamuk 01.09.18, 17:11
    Bo to ładna piosenka. smile
    I fotka ładna, taka ładna, że i do niej można by piosenkę napisać. smile
  • myq1 01.09.18, 17:42
    Super fotka. Piosenkę napisać? Czemu nie.
  • minerwamcg 01.09.18, 19:07
    Z Chałupy Elektryków na Polanach Surowicznych:

    Za tygodniem upływa nam tydzień,
    Aż chłód jakiś się kładzie na duszę,
    I stękamy, że jesień... że idzie...
    Jak ten miły z piosenki staruszek.

    Gdy za latem nostalgia nas dorwie
    Nie jest trudno odzyskać nadzieję -
    Niech no tylko zakwitnie... cokolwiek,
    Niech no słońce w południe przygrzeje.

    Wtedy w szortach, bluzeczkach, japonkach
    Na bosaka (uwaga na gady!)
    Nagie cielska prężymy do słonka,
    Żadna jesień wszak nie da nam rady.

    A gdy wieczór otuli Chałupę
    Po bankructwie letniego biznesu
    Naciągamy co prędzej na pupę
    Ciepłe majtki i spodnie od dresu.

    Rozpalamy w piecu duży ogień,
    Popijamy kropelki na ganku -
    Jeszcze łyczek, i nic nam nie zrobią
    Mgły wieczorów i rosy poranków.

    Bo tu bywa słonecznie i ciepło,
    Zanim deszcz mocniej walnie o szyby,
    Niby prawda, że lato odeszło,
    Lecz tu trwa jeszcze chwilę - na niby.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • se_nka0 01.09.18, 19:19
    I fotka piękna i piosenka.
    Jedno pewne, dla mnie zaczyna się nostalgia.
    Sama z siebie - jesienna ?
    Przyzwyczaiłam się wink
    Dzień dobry pięknego września.
  • czekolada72 01.09.18, 19:43
    Dziewczyny!! Tak, jestem w koncu w ciepelku smile)
    Wystarczylo wyjechac na zachod Polski smile
    Namawiam, jsk tylko moge najmocniej! Zwiedzcie twierdze Kostrzyn nad Odra.
    Moc serdecznosci!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • franula 01.09.18, 23:41
    Minerwo jestem wzryszona. Jeszcze jeden punkt styku. Chałupa.
    Ech. Za dawno nie byłam w górach.

    Najepszy jest ciąg dalszy tego września na przełęczy. "śmieje się ukradkiem"....
    Niech się spełni. Mnóstwa powodów do śmiechu Wam życzę.
  • berrin 02.09.18, 11:14
    Wczoraj było wesele. Tańczyłam. Terapia antyreumatyczna, a co. A wesele w dwu wielkich szklarnio-oranżeriach pełnych kwieciecia, dyndających winogron i pędów chmielu. I masa dzieci, jakby znaleźć odpowiedni sposób na odzyskanie ich energii, to one same zasiliłyby i wzmacniacze, i oświetlenie, i grilla.
    Nadal nie wiem o co chodzi w szachach wikingów (rozrywki plenerowe obejmowały poza tym jeszcze krokieta, rzutki i wielkie bierki, którymi kilku panów grało w bule), tłumaczyli mi kilka razy, ale ja nadal mam wrażenie, że o to, żeby trafić drewnianym kołkiem w drużynę przeciwnika.
    Nogi mnie bolą.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 02.09.18, 16:04
    Minerwa nigdy nie zawiedzie,
    poezja sama w niej siedzi.
    Genialnie wypuknie jak grzybek
    po deszczu, nam spragnionej gawiedzi.


    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • berrin 03.09.18, 09:05
    Atak nostalgii, takiej, ze w gardle dławi.
    Cześć

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 03.09.18, 11:07
    Za kiem, czem?
    Lata cd.
    Dzień!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 03.09.18, 17:22
    Cześć, coś z tym dławieniem w gardle jest na rzeczy.
    Od wczoraj tak nnie trzyma, racjonalnych powodów brak.
  • minerwamcg 04.09.18, 00:18
    Jak u Gurui, zupełnie jak u Gurui...
    Mój ś.p. Teść oprócz majątku ruchomego i nie zostawił po sobie inwentarz. Żywy. Sześć kilo z kawałkiem. Wiek lat jedenaście. Gatunek kot. Płeć piękna. Charakter nie.
    Odjeżdżając na południe zostawiliśmy dwie kocice u mojej mamy w Krakowie. Wracając zamierzaliśmy je pobrać i hajda w pielesze. A tymczasem. I tu się zaczyna DUŻA POLKA.
    Albowiem DEPOZYT przepadł. Nasza mała kicia bez trudu dała się zapakować do kotenera - a Hermiauny nie ma. Jak w STUDNIE PRZODKÓW. Jak PECH to pech. Zbliża się absolutny deadline wyjazdu, czas po którym ja jestem TRUDNY TRUP a Arthur w ogóle (NIE)BOSZCZYK MĄŻ, a koty niet. Na WYŚCIGI przetrząsamy ten cholerny NAWIEDZONY DOM, ale gdzie tam. Rozważamy PORWANIE, jakaś cholerna SZAJKA BEZ KOŃCA, czy co? Dedlajn dawno minął, zaraz minie drugi, jeszcze gorszy, PRZEKLĘTA BARIERA, za którą już tylko KRWAWA ZEMSTA, ZBRODNIA W EFEKCIE i WSZYSTKO CZERWONE. I kiedy podjęliśmy decyzję, że nasz WIELKI DIAMENT zostaje u mamy, a my musimy do domu, bęc, i kota jest. Gdzie była? TAJEMNICA. Nawet NAJSTARSZA PRAWNUCZKA mojej ś.p. prababci nie wie, gdzie się ten zwirz podziewał. Rzuciliśmy się jak HARPIE i już po chwili nasze oba SKARBY siedziały w kotenerach, a my gazem do domu, tym razem omijając BOCZNE DROGI.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • se_nka0 04.09.18, 05:52
    Minerwo - cudo to jest, nie opis smile
    Kolejny raz szacuneczek dla Ciebie.

    Na podstawie powyższego, potwierdza się opinia, że człowieki zrobią tyle, na ile im koty pozwolą wink

    Dobrego dnia Szanownym.
  • berrin 04.09.18, 07:02
    Ale za to macie WIELKIE ZASŁUGI, boście kocicy nie porzucili smile
    Ten tutejszy kogut-zapiewajło to zaraz się chyba zatchnie, nie da sie wszak tak raz za razem od parunastu minut, kiedy on oddycha???
    Cześć.


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • jottka 04.09.18, 11:21
    minerwa, ja mam pytanie istotne odnośnie tego większego skarbusmile to dachowiec, tak? a waży ile waży, bo jest okrutnie zapasiona czy też może i trochę nadwagi ma, ale po prostu jest duża, więc trudno żeby cztery kilo ważyła?

    też właśnie odziedziczyłam kocicę w podobnym wieku, która dwa tygodnie temu u weta ważyła 8,4 kilo ku ponuremu podziwowi pani doktor... akurat kocica nieco zapasiona została, ale na moje oko powinnam się starać, żeby zbić jej wagę do sześciu, a nie do czterech kilo, mimo że dachowce tyle mają w normach. ale mój skarb jest tak w ogóle duży, dwa razy większy niż moje koty. i szukam potwierdzenia, że w tym gatunku też bywają duże rozmiarówkismile
  • ewa9717 04.09.18, 11:33
    Ojej, z zapartym tchem czytałam dzieło (szkoda, że tak krótkie!) Minerwy! Macie piękny wpis do własnych Autobiografii wink
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • minerwamcg 04.09.18, 12:00
    Tak, Hermiauna to jest dachowiec a właściwie piwnicowiec z piwnicy pod szpitalem na Solcu, z jednej strony duża dziewczynka, a z drugiej niestety jej ś.p. pan karmił ją bez umiaru, a pani wet, co dziwne, wcale mu nie próbowała tego wyperswadować. U nas już trochę schudła, ale moim zdaniem jeszcze powinna.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • minerwamcg 04.09.18, 12:06
    Ale tak, duża ona rzeczywiście jest, długa przede wszystkim, więc się tusza ma na czym rozłożyć. Duże dachowce się zdarzają, jak wcześnie przygarnięte i od małego dobrze karmione, potem wysterylizowane... Czemu nie? No i geny, bo np. taka rasa białostocka też niby dachowce, a drobniejsze są.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • felis2 04.09.18, 12:38
    Też mam jedną panienkę rozmiaru XL. Sześć kilo żywej wagi, ale utyta tylko trochę. Dla kontrastu mam drugą, nieco za chudą, 2,7kg, w swojej szczytowej formie wagowej miała jakieś 3,3. Ale dwa mam przeciętne, jakieś 4 (latem) do 4,2 (zimą, jak się tylko je i śpi) smile
    Największe koty rasy mruczek widywałam na Pomorzu. Żadne tam pieszczochy tuczone, zwyczajne wsiowe koty, biegające, myszołowne i zgrabne, a łeb w łeb przy każdym mój spaślak (też myszo- i ptakołowny, tusza w tym wyraźnie nie przeszkadza) wyglądałby jak drobinka.
  • myq1 04.09.18, 12:04
    Cześć. W pierwszej chwili pomyślałam: UPIORNY LEGAT, na szczęście okazało się, że Hermiaunie po prostu znudziło się
    ZWYCZAJNE ŻYCIE i na WSZELKI WYPADEK zapragnęła zwiedzić WIĘKSZY KAWAŁEK ŚWIATA.
    Ładna pogoda, zupełnie wakacyjna. Ciepło, dla mnie nawet za ciepło.
    Berrin, znałam kiedyś jedną taką, co jak ten kogut - bez oddychania potrafiła się drzeć. A swoją drogą, chciałabym usłyszeć pianie koguta.

  • minerwamcg 04.09.18, 12:07
    A tak, tak, zaraz na początku nazwaliśmy kicię UPIORNYM LEGATEM smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 04.09.18, 13:34
    W kwestii kociej rozmiarówki, to Kot Starszy waży obecnie 6,2 kg (dane świezutkie od weta, bośmy kotoju kaszelek leczyli), a Kot młodszy 5,5 kg (dane z wagi do bagazu lotniczego, czyli takiego haczyka z miarką do zawieszania torby) - przy czym u obu waga rozkłada sie inaczej. Starszy jest dłuugi i długołapy, więc nawet z brzuchem wyglada po prostu potęznie i zachowuje przeswit, zachowywał go zresztą nawet wówczas, kiedy zaraz po zamieszkaniu u nas wyłącznie jadł, spał i osiągał mase krytyczną. Nabił wtedy 7,8 kg, potem schudł do tych 6-6 z kawałkiem i tak trzyma. Młodszy jest zdecydowanie krótszy, ma za to znacząco rozwiniete partie tylne i nieco za długie tylne łapy, taki zmutowany królik - i jemu dla odmiany cała waga idzie w doopencję. Jak siada, to wygląda jak Wańka-Wstańka, duża kula u dołu i niewielki, ale bardzo okrągły łepek.
    Nasze wcześniejsze koty były bardziej kontrastowe - nieodżałowanej pamięci Beret trzymał twardo 7 kg, przy czym wszystko to była muskulatura, taki wielki, praski bucefał, za to Szmatka ledwo-ledwo czasami przekraczała 3 kg a rozmiaru dodawała jej wyłacznie wielka puchatość.

    Och, Szmatka. Kociaczek kruchutki, delikatnej budowy, bez apetytu, wybredny, jednym ząbkiem kąsający karmę... do tego felinofob straszliwy, uważała że jest psem (konkretnie nowofunlandem...), była nieprzytomnie, nieprawdopodobnie głupia pod każdym względem, nie umiała wyjśc z otwartej szuflady... A gdy w domu pojawił sie mikro(wówczas)kociaczek Berecik, maleństwo ocalone zimą z jakiejś piwnicy, strzeliła focha i wyprowadziłą się do sasiadów-emerytów. Starsi państwo trochę wczesniej próbowali nam ja ukraść, więc bardzo z jej życiowych wyborów byli zadowoleni... I u nich Szmatka natychmiast dogoniła i przegoniła wszelkie tłuste koty w okolicy, jest dokładnie kulista, a pani emerytka, kiedy ją pytam, ile kociatko teraz wazy, gwałtownie zmienia temat.


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 04.09.18, 14:08
    Cudne kocie historie.

    Ps. Kiedys madry kogutolog tlumaczyl ze kogutem cos sie w gardle smaruje jak w naszym kolanie, ale inaczej.
    Byl program o takich sprawach, np. jakim cudem dziecioly nie dostaja wstrzasu mozgu.. jakies resory maja, jakos tak. Szczegolow nie pamietam, z wiekiem co raz mi trudniej, chociaz nie dudnie dziobem jak wariat.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • jottka 04.09.18, 18:14
    dzięki bardzo - no ja mam właśnie kocura, który wyjątkowo upasiony waży 3,2 kilo... a nowy nabytek wyraźnie z drugiej strony skali, łeb ma taki, jak moje oba kociątka razem wzięte, to coś nie widzę tego odchudzania do 4kgsmile już jej się trochę nóżki wyprostowały, bo na początku brzuchem omal po ziemi zamiatała, teraz wyraźnie lepiej chodzi. szczęśliwie nie jest toto żarłoczne, choć pór posiłku pilnuje, ustawimy sobie cel na dwa kilo mniej i będziem do niego zmierzać. tylko jakoś nie mogę namówić panienki do zabawy - błoga obserwacja podwórka spośród kwiecia na balkonie to jest to, co tygrysy lubią najbardziej...
  • minerwamcg 04.09.18, 23:54
    A propos, pamiętacie Puśkę z powieści kryminalnej Berrin? Pamiętacie, takiego cudu się nie da zapomnieć smile No to Hermiauna jest mniej więcej wpół do Puśki. Wpół, bo nie pożera żywcem, ale zęby i pazury posiada. A tym razem dała się wsadzić do pudła bez żadnych brewerii. Może uznała, że pięć godzin opóźnienia to dość?

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 05.09.18, 07:32
    Jakiego tam opóźnienia, ona właśnie zadbała, zebyscie wyjechali we WŁAŚCIWYM czasie. Dla niej właściwym.

    Kot Starszy spędził dzisiejszą noc na mojej głowie, Kot Młodszy pod kołderką pomiedzy mną i Osobistym, tylko Spaniella w połowie nocy uznała, ze jej za ciepło na naszych nogach i poszła na swój materacyk.
    Nie wiem, co z tym kogutem, znowu sie drze, raz za razem. Faktycznie musi mieć jakies smarowanie w gardle, bo inaczej chyba juz by tego gardłla nie miał...
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 05.09.18, 12:44
    Cześć. Raz w życiu spałam w kocim towarzystwie, u znajomych. Byłoby to nawet przyjemne, ale zostałam uprzedzona, że Kleksik ma chory pęcherz i może zmoczyć kołdrę. Nic takiego się nie wydarzyło, chyba mnie wkręcili. smile
    Kiedy rano się obudziłam kot był w łazience, siedział sobie w wannie. Dlaczego w wannie?

  • ewa9717 05.09.18, 12:59
    Bo takwink
    Wrzesień ładnie siedzi, choć z rana chmurny, potem się ropogadza i git!
    Dzię!


    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • berrin 05.09.18, 13:19
    Bo wanna zawiera odpływ, a odpływ to dziura, a skoro dziura to NORA! A w norze mieszkaja istoty, na ktore trzeba się czaić!
    Ale oczywiście wyjasnienie "Bo tak" w przypadku kota ma absolutnie uniwersalne zastosowanie smile

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • jottka 05.09.18, 19:22
    moja kocica pochodzi z tzw. trudnych warunków i u mnie po raz pierwszy ujrzała wannę - i od tej pory ona jest jej. piękny, duży buduar w sam raz dla kocicy, można spać, można się bawić, można się wysiusiać... zdaje się, że ona uważa, że jak jest w wannie, to jej nie widaćsmile
  • gat45 05.09.18, 20:34
    Koty i wanna... Pomnę moją parkę, która była z nami najdłużej - nie było mowy, żeby oba nie asystowały mi w kąpieli. Na ogół wskakiwały do umywalki i wpatrywały się we mnie z kocim zdumieniem "kto temu dużemu zwierzęciu każe włazić do tej wody????". Kiedyś Crabe oddawał się zwyczajowej medytacji nad dziwnymi obyczajami ssaków większych, a odważniejsza Crevette wyskoczyła z umywalki i zaczęła się przechadzać dookoła wanny. A ja nuciłam sobie "Zaraz wpadniesz do wody, Krewecico, zaraz wpadniesz", a ona patrzyła na mnie z pogardą. Aż tu nagle - rzeczywiście opsnęła się i wpadła. Złapałam ją pod pachy, ale oprócz popiersia była cała mokra. Fakt, rozśmieszyło mnie to. Luuuuudzie, nie wyobrażacie sobie tego ładunku złości i wyrzutu, jaki Krewetka zawarła w swoim spojrzeniu. I choć sama zrezygnowałam z kąpieli, żeby ją wytrzeć najdelikatniejszym ręcznikiem, a potem opatulić i utulić pod ciepłą kołdrą, chyba nigdy mi tej swojej kompromitacji nie wybaczyła.
  • myq1 05.09.18, 21:56
    A czy ktoś miał kota pchającego się do ognia? Ówże Kleksik moich znajomych wskakiwał na kuchenkę, kiedy coś się gotowało i chciał najwyraźniej w świecie wsadzić łapy w ogień. Taki Scewola. Opowiedziałam o tym jego pańci, ale mnie wyśmiała. Jednak po kilku dniach zadzwoniła, że kocisko dalej wskakuje na kuchenkę i chce się z ogniem bawić. Gdybym tego sama nie widziała, pomyślałabym, że ktoś sobie żarty stroi.
  • franula 06.09.18, 06:24
    piękne te kocie opowieści, bardzo Wam dziękuję
    nie wiem czy mnie nie wyrzucicie z forum jak napiszę że koty kocham, zawsze chciałam mieć kota, tylko tak jak Bluzeczka spałam raz w towarzystwie kota u znajomych co było super tylko obudziłam się cała czerwona i zakichana... niestety w wieku ok 20 lat dowiedziałam się że mam na koty alergię...

    dzień dobry
  • se_nka0 06.09.18, 07:21
    Franula, czyli masz obawy czy nie wyrzucimy Cie za posiadanie alergii ? wink A IĆ.

    Wią, pada. Pięknie z lokalnej chmury podlewa. No.

    Dobrego dnia.
  • berrin 06.09.18, 07:40
    Taka tragedia czasami sie przytrafia, fakt. Moja Kochana Mała Siostrzyczka jako dziecię i młódź zapowoadała, że jak tylko pójdzie na włąsne, zaprowadzi w domu kota. Poszła na własne po czym poinformowała nas gorzko, ze jak tylko skutecznie sie odczuli, to zaprowadzi w domu DWA koty i nazwie je Alergen i Astma...
    Nie odczuliła sie do dziś, nad czym moja siostrzenica niezmiernie boleje, ponieważ koty stanowią treść jej życia (obok legosmoków i księżniczki Lei). Co jakis czas w ramach zmiejszania jej boleści (i w ramach cichych intryg jej mamusi) sprzątam przy niej obie wielkie kuwety moich futrzaków, niech dziecię wie, że futerka swoją drogą a kupy swoją...

    Dzień się zapowiada. Kogut drze ryja raz za razem. Szkoda, ze go nie mam pod domem, tylko pod pracą, takie bydle to lepsze niż dowolny budzik.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 06.09.18, 09:35
    Dla MS idealny może będzie kotek, a nawet dwa, rasy śfinks. Moja nieodczulona idolka funkcjonowała z nim w zgodzie kilka lat.
    Jakie pada, Senko?????? Sine, ale chyba się pływalnie przetrze...
    Dzię.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • berrin 06.09.18, 11:02
    Nie będą idealne... no nie... poniewaz MKMS uczulona jest nie na sierść (mało kto podobno jest zreszta uczulony stricte na kocią sierść) tylko na białko obecne w/na kociej skórze. Zatem fakt, że kot jest łysy, nie powoduje, że jej nie uczula. Owszem, nieco mniejsze sa efekty, a raczej sa takie same, tylko wystepuja nieco później. Siostra sprawdziła to, opiekując sie kotami różnych raz, łysymi także.
    Ona zreszta jest ostatnio uczulona - biedna - także na czeresnie, truskawki, a nawet jabłka (poza - rzecz ciekawa - papierówkami). Wszystko to może spozywac (względnie w ogóle kontaktowac ze swoimi śluzówkami) po co najmniej przelaniu wrzątkiem. Jak wyglądaja świeże truskawki po przelaniu wrzątkiem - cóż...
    A kota przelać wrzątkiem nikt nie będzie próbował.
    W kazdym razie nie celowo...

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 06.09.18, 11:56
    Cześć. Mam problem, chcę sobie kupić jakiś mebel do spania, obejrzałam już wiele wersalek, sof, kanap, łóżek i tapczanów i ręce mi opadły. Najczęściej są to brzydkie, ciężkie i niefunkcjonalne grzmoty. Chciałabym coś jednoosobowego, czego nie trzeba rozkładać, ale żeby i do siedzenia się nadawało. Ratunku, nic takiego w tym trybku nie widzę a kupować przez internet się boję, przecież taki mbel trzeba wypróbować przed zakupem, bo mnie na tym ma być wygodnie. A miał być rynek konsumenta w kapitaliźmie. sad
  • berrin 06.09.18, 12:45
    Choleha, w Trybku to nie wiem. Od lat sypiam na meblach z Ikei, tam by pewnie coś sie znalazło. I wiem, ze maja opcję zamówienia przez internet ("Meble na telefon" sie nazywa), choc nigdy nie tesowałam tego poza miejscem zmieszkania. A co do poleżenia, to mozna pojechać (wiem... widze słabośc tego rozwiązania... ) do najbliższej Ikei i poleżeć.
    Bo jesli Ty w Trybku nie znalazłas, to my pewnie zdalnie tez nic w tymże Trybku nie znajdziemy sad

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • minerwamcg 06.09.18, 12:59
    A bo rynek w kapitalizmie polega na tym, że można kupić wszystko. Z wyjątkiem tego, czego się aktualnie potrzebuje.
    Ale wstępnie zastanów się, czego naprawdę potrzebujesz i jak to miałoby wyglądać. Z doświadczenia wiem, że jednoosobowe nieskładane na ogół nie nadają się do wygodnego siedzenia - mają zbyt szeroką część... hm, nazwijmy ją podtyłkową, a w charakterze oparcia jakieś smętne poduchy. Wygodnie na czymś takim mógłby siedzieć osobnik mający metrowe kości udowe i półmetrowy kręgosłup, kompletna anomalia anatomiczna. Prawidłowo zbudowani ludzie siedzą a raczej półleżą na tym czymś w pozycji niewygodnej jak fiks.
    Jadę właśnie do sklepu meblowego sieci na literkę i, jak coś podchodzącego zobaczę, to przyślę fotkę. Może zmyślni Szwedzi rozwiązali jakoś tę kwadraturę koła...

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 06.09.18, 13:44
    W moim trybku brak Ikei, najbliższa jest w Łodzi, ale umiłowani rządzący sprzedali nasz oddział PKS spółce polsko - izraelskiej i diupa, połączeń autobusowych brak, zostają busiki, którymi najzwyczajniej boję się jeździć, boję się i już. Ostatnio dowiedziałam się, że autobusy przejeżdżające przez moje miasteczko nie zajeżdżają na dworzec, bo muszą spore opłaty za postój na nim uiszczać.
    Minerwo, wiem o idiotyzmach konstrukcyjno - wymiarowych mebli służących do spania i siedzenia, dlatego właśnie osobiście muszę usiąść na każdym i oprzeć się.
    W abrze wypatrzyłam sofę Bravo, taką a poduchami właśnie, idę ją obejrzeć i wypróbować.
    I jeszcze jedno - ok.50% meblasów służących do spania pozbawiona jest boków, które przecież zabezpieczają pościel przed zsunięciem się na podłogę, pozostałe zaś mają boczne ścianki szerokości nawet 20 cm i wybite materiałem. Dobre do drapania dla kotów, ale zwiększające rozmiar i wagę mebla.
  • berrin 06.09.18, 14:41
    A może stolarz co zrobi stelaż? I materacyk/futon na to? A pod plecy poduchy z gąbki tapicerskiej samodzielnego chowu? Uskuteczniałam cóś takiego w poprzednim mieszkaniu, oszałamiająca powierzchnia lokalu nie dawała w zasadzie innego wyjścia niż meble na wymiar a stolarzowi było wsio ryba czy ma zrobic boczki z deseczki, i jaka głębokośc tego mebla ma być, nasz klient nasz per pan.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 06.09.18, 14:54
    Berrin, tak właśnie zrobiłam kilka lat temu. Na wymiar, klient nasz pan, bla, bla. Tylko pan przyjął zlecenie i zaliczkę a później mnie olał. Po miesiącu czy dwóch dzwonienia, wysłuchiwania tłumaczeń, obiecanek - cacanek dałam spokój, straciłam po prostu pięć dych zaliczki. Dobrze, że tylko tyle.
    Idę do abry, dowiedziałam się z opinii użytkowników sklepu, że tam wzornictwo z Ikei. Zobaczymy.
  • jottka 06.09.18, 18:20
    z tym wzornictwem to bym nie przesadzała, ale fakt, że w Abrze można stosunkowo niedrogo całkiem przyzwoity mebel kupić (z tym że ja potrzebowałam zwykłego tapczanu, do spania i do siedzenia). Ikea ma rewelacyjne jak dla mnie materace, w większości rodzimych mebli są za miękkie, wybrzuszone nie tam gdzie trzeba itp., a oni mają kilka stopni twardości (albo miękkości) i można sobie dobrać do stelaża. a z kimś się zabrać na małą wycieczkę do Łodzi nie da rady?
  • myq1 06.09.18, 18:41
    Zamówiłam w Abrze sofę Fernando, żadne halo, ale przesiedziałam się na niej ze dwa razy po kilka minut i to był jedyny mebel, na któtym mi było wygodnie. Głębokość (bez rozkładania) ma 80 cm, wystarczy do spania. Zapłaciłam i teraz mam czekać na dostawę. A, zgodzili się zabrać starego grata, za opłatą oczywiście, ale nie znam nikogo, kto by chciał dźwigać, nawet za forsę.
  • minerwamcg 06.09.18, 23:03
    Fernando... Ładna nazwa dla mebla, na którym można sobie poleżeć leniwie wąchając kwiatki smile W Ikei urzekło mnie jedno cóś przewygodne jako sofa i takież do spania ale składane, więc odpadało.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 06.09.18, 23:42
    Obejrzałam instrukcję skręcania sofy i włos mi się na głowie podniósł. Natomiast sam mebel o tyle fajny, że można spać bez rozkładania, natomiast ta część, o którą w razie konieczności można poszerzyć sofę, robiąc z niej szerokie łoże, tworzy fajną ściankę z tyłu, co zabezpiecza przed zimnym betonem ściany pokoju.
    Też mi się nazwa podobała, sympatyczny ten byczek, lubię go i lubię oddawać się słodkiemu lenistwu. smile
  • berrin 07.09.18, 07:18
    Te instrukcje bywaja przerażające, ale zwykle na samym koncu jednak uzyskujesz zmontowany mebel (i pięć srubek luzem oraz nadzieję, ze były zapasowe).
    Minerwo, co Cie urzekło? Jestem na etapie riserczu przed wymiana kanapy...

    Dzis kury nie piejo, dziwne uczucie.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • minerwamcg 07.09.18, 08:07
    Takie coś w kolorze niebieskim, jak znajdę w katalogu to opublikuję, co w stanie złożonym było bardzo wygodną siedziawką, sofą na dwie chude albo bardzo zaprzyjaźnione osoby, a w rozłożonym łóżkiem dla jednej osoby, która lubi wygodę i nie satysfakcjonuje jej posłanie szerokości kuszetki w pociągu. Ewentualnie na dwie osoby, ale takie, co już do wybitnie bliskiej konwikcji ze sobą przyszły smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 07.09.18, 13:22
    Cześć. Wspaniałą wiadomość wyczytałam gdzieś tam.
    Otóż szykuje się następna rewolucja śmieciowa, poprzednia polegała na wprowadzeniu nowego podatku, obawiam się, że i ta zapowiadana szumnie ograniczy się do zmiany cen za wywózkę odpadów. Ponadto mają zniknąć kontenery na śmieci, a sąsiedzi mają donosić na tych, co nie segregują. wink
    Po poprzedniej rewolucji na moim osiedlu śmiecie są wywożone różnie, na tyle rzadko, że trzeba wstrzymać oddech zbliżając się do śmietnika. A wcześniej Bracia Strach (taka firma z Częstochowy chyba) przez wiele lat wywozili dzień w dzień, wczesnym rankiem, nie o 2 po południu i jeszcze odkażali pojemniki.
  • minerwamcg 08.09.18, 01:30
    Ooch, czytałam już cuda o monitoringu w śmietnikach, żeby można namierzyć niesegregujących. Niedługo będzie jak u Alicji w Danii, że się śmieciory upłynnia w wielkim sekrecie, chyłkiem pod tujami.
    W Beskidzie Niskim dwa lata temu fajans zabrany ze schroniska w górach musieliśmy wieźć aż do Rymanowa i tamże podrzucić cichcem do pojemnika na tyłach pizzerii.
    W tym roku wiem, gdzie jest gromadzki śmietnik z pojemnikami na to, tamto i owo - ale jak się ludziska zwiedzą, to znowu go zwiną, tak jak było w Woli Niżnej. Ale dobrze, powiem, bo a nuż się komu ta wiadomość przyda: w Moszczańcu. Widać z drogi.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • czekolada72 08.09.18, 08:58
    Przenioslsm sie ze srodka zachodu na polnoc zschodu i pogoda nadal afrykanska smile))))
    Co zss do kapitslizmu.... Ja mam alergie na zskupy wielka, bo nawet z zakupem widokowki jest problem, jedt ich ZA DUZO i ja zawsze stoje jak ten odiolek!! sad
    Moc serdecznosci slonecznych i goracych i slonych smile))

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • ewa9717 08.09.18, 10:22
    O rany, Czekoladzie przygrzało wink
    Ale co do pogody - mo recht! Ja ciut niżej od niej, mam lato, się pływa!
    Ale raczej po południu, woda przyjaźniejsza!
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 08.09.18, 12:00
    Cześć. Właśnie się zastanawiałam, czy Ewa nadal pływa i proszę - odpowiedź twierdząca. I Czekolada ma cieplutko, każdemu według jego potrzeb, jak w tym brzydkim słowie na k. Bo i mnie dobrze - żadnych słonic się nie stwierdza i w dodatku sine chmury, przed chwilą chyba coś nawet jakby wysychało na asfalcie, czyżby pokropiło? Miłego weekendu. smile
  • balamuk 08.09.18, 20:32
    Wiecie, pierwszy raz w życiu zrobiłam kruszonkę, do tej pory robiłam uniki, bo nie lubię babrać się w produktach sypkich. Niestety, wyszła za dobrze, chyba mam przekichane.
    Bry.
  • myq1 08.09.18, 23:20
    A ja się zastanawiałam, skąd taki piękny zapach dolatuje. smile
  • berrin 09.09.18, 10:54
    Dieta, niestety. Herbatka i biszkopcik domowy, nieslodki. Ponieważ nie wiem co mi zaszkodziło. Pocieszam się że chudnę z każdą minutą, ale KRUSZONKO!!! O, kruszonko!
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 09.09.18, 11:13
    No prosze, jeszcze kruszonka tu pachnie, chociaz pewnie ni kruszynki nie zostalo.

    Idziemy glosowac, a potem moze upieke jakiegos pagaja, bo tu jest tradycja czuwac do pozna az podlicza.
    Uroczyscie jest. big_grin

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • ewa9717 09.09.18, 11:23
    Ach, gdyby i nas było...
    Kiedy byłam mała, pipidówkowe dzieciaki z ulicy w niedzielę "wynosiły" (tak się mówiło, kiedy na ulicy, dużo wtedy jadaliśmy na ulicy, pojawiały się z czymś jadalnym) drożdżowe ciasto z posypką. Było ono wysokie, fest wyrośnięte, a posypka drobna, ale słodka. Pragnęłam móc "wynosić takie ciasto prawie tak mocno, jak pragnęłam krakowskiego stroju. Mama jednak drożdżowego ciasta nie lubiła, a i piec nie umiała. Wreszcie uległa. Ciasto wyszło cienkie i z fantastycznym zakalcem, a posypka była jak cycki. Tylko raz zakosztowałam tego szczęscia wink
    Dość późno słonice przebiły się przez gmły, ale jest nieźle, po południu udam się!
    A Eulaljika nie pomyliła się z tym loszeniem, chyba już może wychynąć?
    Dzię!


    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 09.09.18, 11:49
    Cześć. Słonice i białe obłoczki.
    Bałamuk smakowitych aromatów narozsiewała i apetytu na coś pysznego narobiła. Berrin tylko biedna, ale przecież domowy biszkopcik też pyszny. Trzymaj się, przytulam.
    A mnie moja macierz nigdy nie pozwalała wynosić na podwórko różnych pyszności. Kazała siadać przy stole i jeść.
    Nie chciała słuchać, że w czasie zabawy lepiej smakuje.
    Też myślę, że Eulalija mogłaby chociaż oczko do nas puścić.
    Asiu, fajna tradycja, gdyby tak u nas... - powtórzę za Ewą.
  • ewa9717 09.09.18, 12:15
    O, Berrin, na dyspepsję to nie biszkopcik, ale sucharek wink
    Zdrówka!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • asia.sthm 09.09.18, 13:38
    Ja tez w dziecinstwie wynosilam. To sie nazywalo "wynies cos" .... i sie wynosilo. Pol schabowego kiedys wynioslam - mialam nowy zestaw garnuszkow wraz z mini patelenka - planowalo sie bawic w dom.

    Dla Berrin suchary tzw. wojskowe polecam. Tez pamietam z dziecinstwa jako przysmak nad przysmaki.
    Synowa zrobila cytrynowego kurczaka - jej przysmak z dziecinstwa. Genialne! To jest jedno z takich dan co to raz sprobujesz i przepadles. A kucharka ma przekichane jak Balamuk.
    Jedzenia mamy az do poznej nocy. Wyzerka jak na swieta albo gorzej.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • myq1 09.09.18, 17:49
    Asiu, suchary wojskowe mi przypomniałaś. Były pyszne. Kwadratowe, jakieś 10×10 cm, grubości ze 2 cm. Miały takie fajne dziureczki w kilku rzędach i kminek się od czasu do czasu czuło.
    A pamięta ktoś kostki sprasowanej kawy z cukrem? Kawa zbożówka oczywiście. Też pychota wczesnych lat sześćdziesiątych.
  • se_nka0 09.09.18, 18:54
    Nie była to kawa zbożowa Turek?
    Pamiętam kawę, co do nazwy nie jestem pewna.

    Bardzo meczący ten wypoczynek, szczególnie jak się Dzień Działkowca obchodzi wink

    Asiu - w dniu wyborów, oczekiwanych przez Ciebie wyników życzę. I świętuj, oby się pyszne jedzonko nie zmarnowało.
    Dobrego dnia.
  • myq1 09.09.18, 19:18
    Senko, to były takie prasowane kostki kawy i cukru, gryzło się to na sucho. Może to i była Turek, ale nie przypominam sobie czerwonego fezu na opakowaniu. A właśnie - sam fez to był, czy Turek w czerwonym fezie?
    Też Asi życzę, żeby jej kandydaci wygrali.
  • franula 09.09.18, 19:20
    Dawaj znać bo trochę o tych szwedziackich wyborach głośno. Znaczące mają być.

    A kruszonka jak cycki to znaczy jaka?!!!!

    Dziewczęta w ramach tematów pobocznych jaki macie stosunek do obcasów? Bo u mnie w towarzystwie dyskusja nadzwyczaj gorąca rozgorzała na wyżwym temat i ciekawa jestem Waszej opinii...
  • myq1 09.09.18, 19:48
    Nie umiem chodzić na obcasach i pewnie już się nie nauczę, w związku z czym mój stosunek do obcasów jest absolutnie obojętny.
  • ewa9717 09.09.18, 20:06
    Kruszonka jak cycki to takie wielkie kopki wink
    Mój stosunek do obcasów ileś lat i kilogramów temu był entuzjastyczny, lubiłam zwłaszcza te, do których niezbędny był wysoki blondyn u boku, ale już od lat biegam sobie na płaskich.
    Myqu, u mnie te kostki wycyganiało się od żołnierzy (wielka tzw. zielona jednostka tuż za miastem), ach, co to był za przysmak!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 09.09.18, 20:22
    A ja te kostki osobiście kupowałam w kiosku z piwem (sic!), miałam 2 przyjemności na raz, bo głową sięgałam akurat do tacy, na którą skapywał nadmiar piwa wlewanego do kufli i mogłam wąchać ten wspaniały aromat, no i nabywałam sobie kolejną kostkę. Matka by chyba zawału dostała, gdyby się dowiedziała, że dziecię siedmioletnie pod takim kioskiem się kręci. Hi, hi.
  • gat45 09.09.18, 21:36
    W moich rewirach nie było żadnych kiosków z piwem, tylko BUDKI z piwem. Regionalizm czy inna epoka?
  • myq1 09.09.18, 22:18
    Gatu, oczywiście że to były budki, jakoś mi z głowy wyleciało.
  • minerwamcg 10.09.18, 01:24
    I "budka z piwem" jako synonim pewnych zjawisk kulturowych smile Funkcjonowała jeszcze długo po tym, jak same budki zniknęły. Ciebie, Gatu, już chyba nie było w Polsce, jak toto zlikwidowano, ale np. Bjorn w "Lesiu" jeszcze z nich korzystał.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • minerwamcg 10.09.18, 01:27
    P.S. Chomik w ćwiczeniach do polskiego jako przykład wyrazów na le- wpisał "Lesio" i "Lem". Jestem z niego dumna smile Ciekawe, co na to pani nauczycielka smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 10.09.18, 06:49
    Z powodu nawykowego zwichnięcia kostki, nabawionego przeze mnie w dzieciństwie, jak Lis zaparl się, że mnie nauczy jeździć na łyżwach, a łyżwy po kuzynie mialy flaka zamiast sztywnej cholewki, wszelkie obcasy odpadają, i dobrze. Jam fanka trampek i traperow i butów w klimacie crox.
    Przytrucie trwa. Zasuszony biszkopcik to już sucharek?
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 10.09.18, 10:13
    > Zasuszony biszkopcik to już sucharek?

    Tak. Moze wlasnie on cie uzdrowi.

    O obcasach nie chce mi sie nawet gadac. Od samego siedzenia w obcasach boli mnie czubek glowy. Od wielkiego dzwonu moge sie poswiecic. Kobiety takie jak Gurua urodzily sie pewnie w obcasach i dlatego im nie szkodzilo.
    Znam takich pare i one byc moze cyrograf z kims podpisaly, albo co.




    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • eulalija 10.09.18, 14:09
    Nie siedzę w lochu.
    Misterna budowla mi się rozsypała.
    Klocki wszędzie.
    Ja wiem, że przewróciło się, to niech leży, będę się potykać na tym.
    Ale ogólnie nie jest łatwo.
    Berrin zdrowiej.
    Ewo już Ci tą Rozalkę daruję.
    Minerwo wiadomo po kim Chomik tak ma.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • felis2 10.09.18, 17:13
    Przepraszam bardzo, ale co się dzieje?!
    Eulaliji się rozsypało, Gata zgnębiło, u mnie gorzej niż źle.
    Ja nie wiem, poproszę unieważnić rok 2018, tak gdzieś od maja, a od sierpnia to już na pewno. I ewentualnie zacząć jeszcze raz w innej wersji.
  • berrin 10.09.18, 17:22

    Też mam taki postulat. Od stycznia proszę.
    Dziewczyny, faktycznie, jakoś 2018 nie staje na wysokości zadania...

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 10.09.18, 20:09
    Eulalijo, czy możemy Ci jakoś pomóc? Trzymam kciuki za poskładanie klocków. Dobre fluidy ślę i przytulam. PUFFFFF.
    Minerwa słusznie czuje dumę, Chomik oczytany i inteligentny bardzo. W genach ma to zapisane.
    Asiu, ze śmiechu się skręciłam, kiedy przeczytałam, że Cię czubek głowy boli od obcasów. smile
    Cześć.
  • asia.sthm 10.09.18, 10:03
    > Dawaj znać bo trochę o tych szwedziackich wyborach głośno. Znaczące mają być.

    Znaczace o tyle ze rzad sie zmieni i premier bedzie z "mojej" M partii. "Brazowym Koszulom" jednak za dobrze poszlo, co bylo do przewidzenia i to jest skandal. Bloki w parlamencie jednak sa rowne jak od siekierki. Moja gmina pozostaje jak byla, pod znakiem M.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • berrin 11.09.18, 07:03
    Zimny ranek, ale na pewno nie pozostanie ta miła temperatura na resztę dnia.
    Kogut na posterunku.
    Oraz... gawron!!! Nie wiem, czy ten sam, ale przyleciał i dałam mu wnętrze kanapki.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • eulalija 11.09.18, 09:14
    Pan Dopler chce mnie widzieć.
    Udaję się.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • minerwamcg 11.09.18, 14:21
    Miłego zatem spotkania. I dobrych wyników.
    Mówisz, Berrin, że gawron? Proszę! Może to ten sam, i Cię pamięta? Niektóre ptaki podobno mają pamięć jak słonie. A gawrony należą do najinteligentniejszych.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ewa9717 11.09.18, 19:19
    Jak tam randka, Eulalijo?
    Woda gęstnieje, ale jeszcze pływalna. Znów straszyli nas deszem i znów nic z tego...
    Czór!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • balamuk 11.09.18, 19:44
    Racja, udanej randki z Mr Di, Eulalijo. smile
    Berrin, dzięki, "Suchy dok" jak banany czy inne daktyle dla Kinga-Balamuka.
    Cześć.
  • myq1 11.09.18, 20:05
    Dobry wieczór. Widziałam dziś chomika siedzącego
    w klatce - kuli. Najmniejszy ruch zwierzaczka powodował toczenie się tej kuli. Kurczę, nie dość, że uwięziony, to nawet poruszyć nie mógł się ten gryzoń. Perfidia ludzka granic nie ma. sad
  • minerwamcg 11.09.18, 22:33
    Zamiast dać chomikowi pobiegać luzem.
    Paskudne. Tym bardziej, że bieganie jest naturą, i chomików, i Chomików.
    Pamiętacie "Klub mało używanych dziewic" Szwai? Tam jak trzeba było pokazać, że bohatet jest dupek, świnia i kawał łobuza, to się okazywało, że nie lubi zwierząt. Ponieważ w dzieciństwie ugryzł go pies. Któremu tenże chciał wydłubać oko.
    Pies i wszystko jasne. Uch. Człowiek, trzeba to przyznać, jest nikczemne zwierzę (Molier).

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 12.09.18, 08:03
    Gawron był z samego rana. Ciekawe czemu, skoro wokół jedzenia pod dostatkiem?

    Człowiek jest zwierze głupie. Wczoraj pogoniłam najpierw słodkiego chłopczyka, a potem jego interweniującą mamusie, po tym, jak dziecię ruszyło z patykiem na Spaniellę. W sytuacji - my ich mujamy kompletnie nimi niezainteresowane, oni od nas 10 metrów, młodsza siostra chłopczyka w histerii chowa sie za mamusią bo ZOBACZYŁA PSA (w Ogrodzie Krasińskich to faktycznie wielkie dziwo i zagrożenie dla życia...) a braciszek-bohater łapie badyl i rusza do ataku na bugu ducha winna Spaniellę. Został, przyznaję, pogodniony bardzo ostro - acz bez rękoczynów (choć patyk mu zabrałam), mamusia sie oburzyła i zagroziła wezwaniem służb, a ja ochoczo zaproponowałam, ze sama wezwę a swiadkowie (wtedy juz licznie dokoła nas zgromadzeni) opowiedza, jak jej synek biega po parku i poluje na psy.
    Ciekawa sprawa, po jej stronie nie stanęły ani matki z dziecmi w wózkach, ani starsze panie z balkonikami. To był budujący element tego zajścia, a najbardziej budujaco wystąpił jakis na oko sześciolatek, mówiąc z przekonaniem, ze "w naszym kraju nie wolno bić ani psów, ani dzieci".
    Ani chomików!
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 12.09.18, 10:15
    Gawron cię zwyczajnie lubi wink
    Brawa dla bystrego ( na oko) sześciolatka. Od dawna wiem, że to nie zwierzęta stwarzają zagrożenie, lecz niektórzy ludzie.
    Dzień wstał piękny, ale coś brzydnie. Wprawdzie ciepło (nadzieja w sercu), ale jakoś się zanussi. Czyżby te opady, którymi nam przepowiadają od diabli wiedzą jak dawna, miały chęć zaistnieć????????????
    Bry/Dzię.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • eulalija 12.09.18, 12:07
    Pan Dopler na randce uprzejmie powiadomił, że żadne zmiany na gorsze nie nastąpiły.
    Czyli jest BZ.
    Teraz czekam na wizytę u Naczelnej Konowałki.
    Ale to pod koniec miesiąca.
    Pełnia lata za oknem.
    Przyjemny wiaterek.
    Jeden klocek podniosłam i odstawiłam na miejsce.
    Metoda małych kroków.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • se_nka0 12.09.18, 13:26
    Jakie opady ! Upalne lato mam. Musiałam sie do figury rozebrać, bo rano za dużo warstw odzieży założyłam wink
    ,,Na cebulkę,, jednak zdaje egzamin. W obie strony.
    Dobrego dnia.
  • myq1 12.09.18, 14:46
    Cześć. Lata ciąg dalszy, ani jednej chmurki na niebie, słonice szaleją. Przyszłam z zakupów i padłam zlana potem.
    Fajnie, że Eulalija zaczęła sprzątać te klocki i że jest b.z.
  • asia.sthm 12.09.18, 18:55
    A tu taka wichura sztormowa ze mi chyba juz wodka plesnieje, ta z sasiedniego watka.

    Buzka dla Eulaliji. cmok cmok.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • balamuk 12.09.18, 19:00
    Dobrze, że randka udana. Za cd. konsekwentnie kciuki.
    Jutro przed południem mam fuchę, po południu wyruszam na mocno folklorystyczną imprezkę polonijną tak ze 450 km od Buku, wracam w poniedziałek. O ile dożyję?
    Cześć.
    PS Byłabym zapomniała, nieznajomemu sześciolatkowi wysłałam wór dobrych myśli, chyba rodzicom też by trzeba. Fajny powiew optymizmu. smile
    PPS RAJZEFIBER MNĄ TRZĘSIE!!!!! RATUNKU!!!
  • berrin 12.09.18, 19:25
    Trzym się, trzym!
    A jak sześciolatka spotkam, to mu przekażę.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 12.09.18, 20:31
    Spokojnie, Bałamuku. Wypij sobie koniaczku łyczek albo dwa, odprężysz się, wyluzujesz, będzie fajnie. Miłej wycieczki Ci życzę. smile
  • asia.sthm 12.09.18, 22:17
    > RATUNKU!!!
    Oj tam rajzefiber jakis, tys tak oblatana w ciaglych wyjazdach, ze zaden foklor cie nie powinien ruszyc. W kosmos nie jedziesz,
    No, ale jak chcesz, to potrzymamy za twe przetrwanie.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • balamuk 13.09.18, 06:34
    Bo to jest właśnie ohydny chichot losu: jeżdżę od urodzenia, dużo i z zapałem, a ta świnia - zamiast się do mnie przyzwyczaić wreszcie - nie odpuszcza. wink
    Przetrwam, przetrwam, co mam robić.
  • berrin 13.09.18, 07:31
    Może choc sam folklor będzie przyjemny?
    Ja się szczęśliwie wymiksowałam z wyjazdu słuzbowego. Augustów wprawdzie piekny jest jesienia, ale Spanielli bym tam nie mogła zabrać, a dokładnie w terminie tego wyjazdu Osobosty wyprawia się (równiez słuzbowo) do Trójmiasta. I też by nie zabrał Spanielli.
    A ona tak ładnie jeździ pociagami, zasypia jeszcze zanim ruszymy z pierwszej stacji!
    Cześć.



    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • franula 13.09.18, 07:40
    Budzę dziecko z urzędowym optymizmem:
    -Otwórz oczy,zobacz jaki ładny dzień wstał!
    -On tak. Ja nie.
  • balamuk 13.09.18, 12:56
    Swój człowiek. big_grin
  • ewa9717 13.09.18, 18:34
    O, i mój!
    Wczoraj weszłam do jeziora latem, a wyszłam jesienią, tak wedle czwartej i trzech buczków zmieniła się pora roku... Ale jeszcze nie tracę nadziei.
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • berrin 14.09.18, 06:30
    Dżdży. Naprawdę. I zimno. A w nocy lało.
    Reuuuuumatyyyzm!
    Cześć!

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 14.09.18, 10:09
    Słońce po horyzont, żadnych cieczy. Nadzieja wstępuje w serce me wink

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • eulalija 14.09.18, 11:17
    Słońca nie stwierdza się.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • myq1 14.09.18, 12:28
    Cześć. Bure szmaty, sennie. Włożyłam lekki sweterek wychodząc z domu i to był głupi pomysł, za ciepło mi było.
    Od poniedziałku ponoć znów upały. Zapomniałam już, jak to jest lekko zmarznąć. Dzisiaj mają mi przywieźć sofę. Czekam.
  • czekolada72 14.09.18, 18:56
    Bajkoea patelnia trwa smile
    Milego!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • ewa9717 14.09.18, 19:23
    A woda pływalna jest!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • gat45 14.09.18, 21:33
    A listki mojej brzozy się zasuszyły. Trwają wciąż na gałęziach, ale takie rudo-brązowe i poskręcane. Obie czereśnie też. W ogóle dużo takich drzew z liśćmi, które naturalniej wyglądałyby na ziemi pod drzewem i za dwa miesiące.
    Lekki wiatr i brzoza za oknem mi brzęczy. Dziwoląg akustyczny.
  • ewa9717 15.09.18, 10:58
    Jadąc ku wodzie, widzę takie rózne: usychają żarnowce, młode drzewka (takie samosiejki), schną konwalie, w ogóle nie widać wrzosów, a zwykle o tej porze jechało się wzdłuż smugi lilaróż po obu stronach ścieżki,ba, schną nawet jagodniki, poszycie w lesie bliższe brązowawej szarości niż zieleni... Pozostaje mieć nadzieję, że to odbije z wiosną.
    Plusem zaś jest nadal pływalna woda!
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 15.09.18, 19:46
    Cześć. Temperatura spada na łeb, na szyję, 3 godziny temu było ponad 20, teraz 14. U nas też sporo drzew z uschłymi liśćmi, dziwnie to wygląda. Jesień całą gębą. smile
  • berrin 16.09.18, 09:15
    Obudziły mnie kocie wąsy smyrające mnie po twarzy. Oraz miękki psi ryj, moszczący się na moim brzuchu. Człowiek, nie ruszaj się, bo my tu na tobie odpoczywamy! Zresztą i tak masz reumatyzm, to leż!
    No i jak tu znaleźć motywację do wylezienia na świat?
    Cześć.


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 16.09.18, 10:05
    Kiedyś mój ps, a duży był, gdy mu się wydawało, że panienka za długo śpi i czas na spacer, przysiadał przy mojej łoznicy i grzecznie prosił mnie łapką. Po dziobie. Czasem wyglądałam jak ofiara za słonej zupy, ale wtedy chyba jeszcze w szkołach na takie drobiazgi nie zwracano uwagi. Raduj się więc, że masz tak łagodne i prozdrowotnie nastawione źwierza wink
    Ranek ganc siny i nietemperaturny, ale lekutko się poprawia. Będzie dobrze?
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • jottka 16.09.18, 10:42
    no, moi koci w ramach motywacji zaciskają mi pazurzaste łapki na nosie (najpierw lekko, a potem nacisk się nasila...) albo wtykają nos do ucha, albo - zirytowani - walą łapą po głowie i wrzeszczą na całe gardłosmile
  • myq1 16.09.18, 11:48
    Cześć. Znajoma nakarmiła kota jego ukochanymi rybkami z puszki, za co zwierz się odwdzięczył w nocy, kładąc się pańci na klatce z piersiami i miłośnie chuchając jej w nos rybim odorem. smile
  • jottka 16.09.18, 13:05
    a to akurat normalne - trzeba pokazać, że jedzenie godne było kociego pyskasmile po szczególnie dobrym posiłku na pewno któryś przylezie i zacznie mi się myć tuż przed nosem..
  • gat45 16.09.18, 13:51
    Moje koty - obie parki - szybko wynalazły sposób, żeby w weekend jedzenie było serwowane o tej samej godzinie co w dni, kiedym wstawała wcześnie do pracy. Jako że na naciski fizyczne, z chodzeniem po całym człowieku włącznie, okazałam się bezczelnie odporna, to przychodziły na metr od łóżka, każde z taką zakupową torebką plastikową w pysku. Z tych mocno szeleszczących, co to u nas od ponad roku są zabronione, a ich szelest jest dźwiękiem, którego z całego serca i reszty podrobów nie znoszę. Przychodziły więc na odległość wystarczającą, żebym łagodnie i nie przerywając snu im te torebki z mordy powyrywać i hałasowały na całego. Musiałam wtedy wstać, żeby je pozbawić narzędzia zbrodni, a jak już człowiek wstał, to i miskę napełnił.
    Boże, jak ja pilnowałam, żeby żadna szeleszcząca torba nie plątała się po domu ! Chowałam je do górnej szafki z dobrym zamknięciem. Ale i tak one zawsze miały dwie gdzieś zachomikowane i dręczyły mnie co sobotę i niedzielę plus w inne dni wolne od pracy. Podlece.
  • asia.sthm 16.09.18, 20:04
    He he, takie budzenie bladym switem w dni wolne od pracy zaliczala moja kolezanka. W bardzo antycznych czasach to bylo, jej sunia podnosila nosem sluchawke na widelkach tarczowego telefonu stojacego na szafce przy lozku. Podnosila tylko leciutko i spuszczala raz po raz . Kto pamieta ten dzwiek odkladanej sluchawki. takie glupie niby dzyn i drugie dzyn przy podnoszeniu. Raz po raz bladym switem. Im wolniejszy dzien tym wczesniej suni chcialo sie siku.


    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • se_nka0 17.09.18, 07:22
    Podstępem podpełzła?
    Na balkon wychodząc, musialam założyć kurteczkę.
    Gmła, piękny dywan kolorowych liści i wschodzące leniwie słońce.
    Jesień moi mili, chociaż wczoraj jeszcze tak nie było jej widać wink
    Co to mamy zaplanowane... a!
    Święto Pieczonego Kartofla !
    Pamiętacie ten dym unoszący się nad ogniskiem?

    Dobrego dnia, pewnie około południa zrobi się pływalnie smile
  • minerwamcg 16.09.18, 13:10
    Cześć! Wyczytałam właśnie w necie, że wracają upały, ma być nawet 30 stopni. Hm. Chyba mi to nie przeszkadza.
    Arthur rekonstruuje w Łomiankach jakieś "banditen in wioska" (legendarne zawołanie jednego z rekonstrukcyjnych szkopów, podobnie jak "wir muessen wycofen"), Chomik poszedł z psiapsiółką i jej licznym rodzeństwem do fabryki cukierków, a mnie jest byyyczo. Byczę się albowiem błigo mając w perspektywie zrobienie obiadu na piątą... czyli nie tak zaraz ten ambaras.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 17.09.18, 09:00
    Jesień w powietrzu. Piękna, pachnąca jesień.
    Ranek lodowaty, otwarte na przestrzał balkon i okna skutecznie wychłodziły dom, trudno było spod kocyka wyjść.
    Przewiduję nadgodziny, hej!
    Cześć.


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 17.09.18, 09:19
    Jaka jesień? Na balkonowym termometrze w słońcu 37 wink Lipiec!
    Tra la la wink
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 17.09.18, 14:18
    Piękna pogoda, ciepło, a ja usmarkana poleguję na kanapie. Mięśnie bolą, łzy z oczu ciekną, obraz nędzy i rozpaczy. sad
    Cześć.
  • berrin 17.09.18, 14:32
    Ojojojoj! Ojoj! Ojojoj, biedny Myq, biedny, biedny, ojoj!
    U mnie w pracy połowa leży na jakieś przeziębieniowe cosie, a zdrowej drugiej połowy połowa zajmuje sie podobnie zasmarkanymi dziećmi. To chyba uczulenie na miejsce pracy/szkołe, szczegolnie sie nasilające po urlopach...

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 17.09.18, 15:00
    Ojojojoj! Ojoj! Ojojoj, biedny Myq, biedny, biedny, ojoj!

    ja sie tylko pod tym podpisze, takie piekne ojojjanie jak echo ma moc.

    U nas zawierucha z tych niegroznych - 16 stopni. Trzyma mnie wspomnienie o upalach i nawet skarpety niepotrzebne.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • myq1 17.09.18, 15:28
    O, lepiej się poczułam od tego ojojania, może wstanę i jakiś obiad upitraszę? Dzięki.
  • balamuk 17.09.18, 15:51
    To jeszcze ja - ojojoj i fluidy-antygrypidy!
    Właśnie wracam do Buku, jeszcze ze 150 km mam, droga prosta, pogoda łaskawa, kolory schyłkowoletnie, cienie popołudniowe się kładą. Znaczy przeżyłam. wink
    Cześć.
  • myq1 17.09.18, 16:08
    Bałamuku, fajnie żeś cała i zdrowa. Dzięki za dobre. słowo. smile
  • asia.sthm 17.09.18, 16:42
    I jak te folklory ci sie udaly? Bylo sie czego bac?

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • ewa9717 17.09.18, 18:56
    Ojojojojojoj! Poojojałam, bo, Myqu, czas kolację robić wink
    I Balamuk na łono zywych przywrócon!
    I woda cudna wink

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 17.09.18, 19:44
    Dzięki Ewo. Apsik. smile
  • asia.sthm 17.09.18, 15:05
    Czy Ewunia widziala juz 500 bramke Zlatana?
    Nie?
    to prosze:
    video.eurosport.se/fotboll/mls/2018/nytt-konstmal-nar-zlatan-firade-500_vid1124292/video.shtml

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • balamuk 17.09.18, 21:49
    Asieńko, mnie tam żaden folklor niestraszny, ja tylko przed podróżą mam trzęsiączkę. wink
    Odpracowałam konferencję naukową, ludowe dożynki z udziałem zespołu Pieczarki (fajne grzybki, posłuchajcie sobie) i orkiestry dętej, która grała między innymi Smoke On The Water i przeboje Abby w rytmie marsza, a oprócz tego cztery noce przegadane do świtu z bardzo fajnymi ludźmi. Dobrze było. smile
  • asia.sthm 17.09.18, 22:45
    > Asieńko, mnie tam żaden folklor niestraszny, ja tylko przed podróżą mam trzęsiączkę. wink

    Toz wiem, tak tylko sobie zazartowalam .

    Abby na orkiestre deta jeszcze nie slyszalam, musi robic wrazenie.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • balamuk 18.09.18, 01:10
    asia.sthm napisała:
    > Abby na orkiestre deta jeszcze nie slyszalam, musi robic wrazenie.

    Nawet sobie nie wyobrażasz...
    Mam znośną pamięć muzyczną, po dwóch taktach rzucałam hasło "Fernando", na co całe towarzystwo - no chyba ci upał zaszkodził. A po paru kolejnych marszowych taktach zaczynali tego Fernanda marszowo nucić. wink
    Odlot, naprawdę niezłe to było.
  • ewa9717 17.09.18, 22:17
    Oni som sorry, ale ten videł nie działa w mój country crying

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 17.09.18, 22:37
    W mój też nie.
  • asia.sthm 17.09.18, 22:41
    Ojojoj, a ten dziala?
    www.youtube.com/watch?v=UEPksMYfDF0

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • berrin 18.09.18, 07:13
    W moja job nie działaja żadne videł. Cóż.
    Co za piękny poranek. A ja go marnuję, siedząc w robocie... Pfff.

    Wczoraj niespodziewanie cięzkie przejścia miałam u notariusza. Objęcie spadku. I konieczność wysłuchania kilkanaście razy: "Lisa... syna Franciszka i Alicji.... urodzonego w Warszawie... zmarłego 22 stycznia...". Mama się rozsypała do tego stopnia, że nie zaprotestowała, kiedy zapłaciłam za wszystko sama gotówką...

    Idę karmic gawrona. Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 18.09.18, 10:57
    Glasku glasku Berrin, nie ma na to rady ylko glasku glasku.

    Gawron cos powiedzial?
    Moja panorama nabiera kolorow i to jest lepsze od telewizji...prawie.

    > W moja job nie działaja żadne videł. Cóż.
    Cudne zdanie. Videł pokazal mojego i Ewuni ulubienca co to takie gole strzela ze do cyrku sie nadaje a nie na boisko. A ten byl 500ny i ekstra widowiskowy. Pokazalabym ci na boku jak to zrobil i pewnie bym sie przy tym zabila big_grin
    --
    po prostu
  • myq1 18.09.18, 11:44
    Ode mnie też, Berrin. Głasku głasku.
    Lata ciąg dalszy. Cześć.
  • ewa9717 18.09.18, 13:31
    Znam to, Berrin, ja z kolei omal nie pobiłam klechy podczas mszy pogrzebowej, a potem urzędasa w USC. Z czasem to blednie, ale nie do końca.
    Kolejny dzień lata.
    Zlatanek się otwiera wink
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • eulalija 18.09.18, 14:00
    Mnie też sukienkowy podpadł.
    Dwa razy powiedział inne imię.
    Jak leciałam z pyskiem do ołtarza to MLP szepnął "nie zabijaj".
    Bluzeczko ojojojojojojojojoj.
    Ustawiam te swoje klocki powolutku.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • myq1 18.09.18, 14:40
    Fajnie, że TLP posłuchałaś i że ustawiasz klocki. Mnie się natychmiast poprawia, kiedy czytam: Bluzeczko... Dzięki.
    Tylko pogody szkoda. To ekstrawagancja marnować taki czas na głupie przeziębienie, że przypomnę słowa Ewy z innego wątku. smile
  • se_nka0 18.09.18, 14:40
    Moze być powolutku Eulalijo, ale za to będzie stabilnie. Czego życzę.
    Rozumiem Cię Berrin, glasku.
    Myqu - czyś byś koniecznie chciała nowa kanapę wypróbować ? wink Szybkiego powrotu do zdrowia.
    Bałamuku - wychodzi na to, że wszędzie dobrze .... smile Powroty do siebie najbardziej cieszą.
    Piękne południe ( czasowe) - ciepłe, kolorowe. Trwaj.
    Dobrego dnia.
  • balamuk 18.09.18, 20:47
    Z tymi powrotami, Senko, też różnie bywa, chętnie bym tam jeszcze ze dwa dni posiedziała... I nie tylko ja. To jest taka specyficzna impreza, dla wielu osób jedyna okazja, żeby się raz na rok spotkać, nagadać, naśmiać do bólu brzucha, czasem poznać kolejnych fajnych ludzi. Porozmawiać o kłopotach też, ale równocześnie od tych kłopotów na chwilkę się oderwać. Zawsze smutno, że się kończy. smile
    Berrin, przytulam, jest tak, jak Ewa napisała...
    Eulalijo. Dobrze, że masz klocki. Trzymaj się.
    Na łykend znowu zapowiadają 30 w cieniu.
    Ech.
  • berrin 19.09.18, 09:30
    Szkolenie.
    Informacja publiczna.
    Kawa niedobra.
    Za oknem szaleje wrzesień.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • eulalija 19.09.18, 10:12
    Gazetę przerobili całkowicie na komiks.
    Buuuu…
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • ewa9717 19.09.18, 13:05
    Nie widziałam!
    Jaki wrzesień, lipiec szaleje1 wink
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 19.09.18, 13:05
    Zaiste, Koziołek Matołek bardzo podobnie wyglądał. sad
    Ani jednej chmurki, słonice odtrąbiły zwycięstwo. Patrzę sobie przez okno i kaszlę z zadowolenia. wink
    Dzień dobry.
  • balamuk 19.09.18, 19:17
    myq1 napisał(a):
    > i kaszlę z zadowolenia. wink

    Bluzeczko, to jest wielkie! big_grin Powinnaś trejningi z pozytywnego podejścia do życia prowadzić. smile
    Wolny dzień z domowym zapieprzem od rana do... no, jeszcze nie koniec.
    Bry.


  • asia.sthm 19.09.18, 19:44
    To jest wielkie . Ja od razu sobie pomyslalam : ojej zeby sie tylko nie posikala.
    Przepraszam Bluzeczko, ale mam wlasnie okropnie przeziebiona kolezanke i kurcze nie posmieje z nia bo zaraz kaszle i leci majtki zmieniac. Nie da sie z nia pogadac przez telefon. Przepraszam.


    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • myq1 19.09.18, 20:09
    Ależ Asiu, nie masz za co przepraszać. To jasne, że jak się mocno kaszle, to trzeba gatki zmieniać. Widocznie mój kaszel jeszcze nie jest taki silny, bo zwieracze wytrzymują. Na razie.
    Koleżance życzę zdrowia i wybuchów śmiechu bez wiadomych konsekwencji. wink
  • asia.sthm 19.09.18, 20:34
    Ja tez od kaszlu nie sikam, ale ze smiechu owszem.
    Kuruj sie Bluzeczko. Kolezance przekaze i polece kaslanie z zadowolenia big_grin Pieknie powiedziane.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • myq1 19.09.18, 20:50
    O widzisz, ja się dzisiaj głośno nie śmiałam, podśmiewałam się tylko czytając relację z wizyty w USA, muszę wziąć sobie do czytania Wszystko czerwone, albo lepiej Lesia. Zobaczymy czy wytrzymam na sucho. smile
  • balamuk 20.09.18, 06:32
    Hej ho, hej ho, jesteśmy z MPO...
    Miłego, co to tam, czwartku chyba? Tydzień mi się poprzestawiał.
  • se_nka0 20.09.18, 06:52
    Czwartek smile
    Jeszcze jutrzejszy piątek mocno letni zapowiadają.
    Trzeba wykorzystać do maximum tę cudowną pogodę.
    Hej ho... na działkę by się szło smile
    No to, do roboty wink
    Miłego dnia.
  • berrin 20.09.18, 07:31
    O, faktycznie chyba czwartek? Mnie cos też w tym tygodniu nie idzie lokalizacja czasowa, zwłaszcza porankami, takie wakacyjne... a na wakacjach to przecież niewielka róznica czy wtorek czy sobota, tylko niedzieli lepiej nie przeoczyć...
    Gawron czekał. Nie było gościa całe wakacje (urlop miał? czy siedział z dziecmi na łonie natury?) a teraz jest.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 20.09.18, 08:30
    Jakiś ten gawron jak wron pezemondżały wink A wrzesień nadal letni, wiec hej ho wiadomo co wink
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • berrin 20.09.18, 09:17
    Ja nawet nie wiem, czy to ten sam, co wiosną smile Koleżanka z innego segmentu naszego pentagonu twoierdzi, ze do niej przylatują dwa i ona je poznaje, ja nie mam takiego talentu.
    Obstawiam, że one wszystkie sa wyuczone, ze jak ludź okno otwiera, to można na coś liczyć. A że ja otwieram, no to mam takiego pełnego nadziei drania na parapecie. I "zachowanie ulega pozytywnemu wzmocnieniu", bo jak juz przyleciał, to cos dostanie smile

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • balamuk 20.09.18, 18:36
    Powinnaś go zaobrączkować.
  • jottka 20.09.18, 20:01
    w sensie pobrać się z nim?smile
  • ewa9717 20.09.18, 20:12
    To byłaby bigamia wink
    Jutro ponoć ostatni dzień lata, więc podjęłam komsomolskie zobowiązanie, że dwa razy sypnę się nad jezioro! A co!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • se_nka0 20.09.18, 20:13
    O tym samym pomyślałam big_grin
    Czy mogę pana prosić o łapkę ? wink
  • minerwamcg 20.09.18, 23:27
    Nie dam! A co będę potem z blachą latał, myśli, że to nic nie waży? smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • jottka 20.09.18, 23:29
    ale na takie złote świecidełka to wszystkie krukowate lecą... a poza tym skąd wiecie, że bigamia, znacie tego gawrona?smile
  • myq1 20.09.18, 23:39
    Znamy Berrin, ma Osobistego, do czego jej jeszcze osobisty gawron potrzebny? wink
  • felis2 21.09.18, 07:56
    Kiedyś numerowaliśmy jaszczurki przynoszone przez koty, ale z łysą jaszczurką łatwiej niż z pierzastym gawronem. Chyba żeby na dziobie?
  • berrin 21.09.18, 09:10
    Nie wolno niczego ptaszorom umieszczać na głowie. Bo inne ptaszory ich wtedy nie rozpoznają i atakują.
    Znowu szkolenie. Dzięki minister, profesor i prezydentowi mam na karku coś w rodzaju armagedonu. Zacznie się ogólnie w styczniu a dla mnie około marca (ilosc obowiązków służbowych wzrośnie mi - licząc optymistycznie i skromnie- trzykrotnie. Wynagrodzenie - wcale. Doba też się nie wydłuży.
    Chyba się oflaguję...
    Cześć

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 21.09.18, 19:02
    Do 18,09 mieliśmy upalny lipiec, o 18,10 zrobiło się czarno i lunęło! Lujało tak ze 40 minut, dobre i to, ale zrobiło się nie tylko ciemno, również gradusy spadły na łeb na szyję... Nawet jeśli to koniec lata, to nastąpił z przytupem! No i dzień wykorzystany niemal do ostatniej minuty. Chyba czas się napchać igliwiem...
    Czór...

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • minerwamcg 21.09.18, 19:26
    O! A w Default City lipiec przez cały dzień. Pewnie przytup nastąpi w nocy... Albo jutro rano.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • franula 21.09.18, 20:02
    Miał być weekend imprezowy a będzie pod kołdra. Ponoć lata w powietrzu zaraza i zaraża. Przyczyniłam się do tego zwlekajac się do pracy. Ale teraz do niedzieli piżama.
  • myq1 21.09.18, 20:17
    Cześć. W mojej mieścinie cały dzień było pięknie, chmurki białe pod wieczór się pojawiły. Pewnie w nocy da popalić.
    Franulu, jak tam w nowej pracy? Zdrowiej szybciorem!
  • balamuk 21.09.18, 21:08
    U mnie wszyscy dookoła kichają alergicznie, ja chyba też. Podobno jakieś zielsko tak działa. Staram się ignorować.
    W niedziele koncert Roda Stewarta, poszłabym, ale chętnie z kimś i nie wiem, czy znajdę chętnych. Bym sobie czasy podstawówki przypomniała.
    Spać mi się chce. Znowu spać mi się chce. Bez przerwy spać mi się chce!
  • myq1 21.09.18, 21:29
    Bałamuku, to akurat masz dwa dni na wyspanie się. A teraz kładź się do łózia i lulu. Dobranoc. smile
  • balamuk 21.09.18, 22:00
    Uhm. A jutro rano muszę dopilnować, żeby Starsze wstało, bo Starsze w mamusię się wdało i żadne surmy bojowe go nie budzą. No nic, potem z powrotem się położę. sad
  • myq1 21.09.18, 23:04
    Męża mojej kuzynki budziło łaskotanie w stopy. Li i jedynie! smile
  • gat45 21.09.18, 23:46
    A mój organizm wykonał tej nocy regeneracyjną wycieczkę dookoła cyferblatu z ponad dwugodzinnym naddatkiem. Zasnęłam koło północy i obudziłam się, kiedy na wyświetlaczu mojej komórki stały sobie cyferki 14:44.
    Komórka twierdzi, że koło 11-tej odpowiedziałam na telefon mojej szwagierki i rozmawiałam z nią przez prawie 7 minut. Jeeeeeeezu, co ja jej mogłam powiedzieć???? Mam nadzieję, że nie wszystko, co myślę o jej podejściu do niektórych tematów światopoglądowych i rodzinnych... Okaże się jutro. Mam nadzieję, że kaganiec, jaki sama sobie założyłam w rozmowach z nią, zadziałał nawet przez sen.
  • minerwamcg 22.09.18, 02:17
    Dobrze, że się wyspałaś. IMHO to istotniejsze niż ewentualne nietakty wobec szwagierki, której możesz zawsze wytłumaczyć, że rozmawiałaś z nią przez sen (prawda) i śniły Ci się jakieś głupstwa (co też można założyć z dużym prawdopodobieństwem), więc mogłaś potraktować jej telefon jak ciąg dalszy snu. Nic to, Twój organizm prawdopodobnie wiedział co robi i uzupełniał sobie jakiś deficycik.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • se_nka0 22.09.18, 07:59
    Organizm Gata wie czego mu brakuje, widocznie odczuwał braki w spaniu. I uzupełnił.
    Mokre chmury od Ewy dotarły, podlały i jeszcze siedzą nieco mżawką siąpiąc.
    I niech - sucho to i wody ciut się przyda.
    Dobrego , zdrowego i wyspanego weekendu.
  • balamuk 22.09.18, 08:20
    Organizmy nie są gupie (choć psujliwe), lepiej ich słuchać. Kiedy mój nielubiący słodyczy organizm nagle mówi surowo: "Zjedz pół tabliczki czekolady!", to nie dyskutuję i zjadam, bo najwyraźniej mu ta czekolada do czegoś potrzebna.
    Letniej pogody cd.
    Spokojnego łykendu. smile
  • minerwamcg 22.09.18, 14:33
    Przytupnęło. Zimno, jak dawno nie było i duje, jakby się diabeł powiesił. Niebo takie bure, jakby znowu jakiś Syfjogurt wybuchł, co powiedzmy od razu zasyfiałym jogurtom się zdarza. Spodziewany koniec lata.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • asia.sthm 22.09.18, 18:03
    Mozzarella tez umie niezlego syfu w lodowce narobic jak sie o niej zapomni.
    U nas sie wypogodzilo w ciagu godziny i rozbieralam sie koncertowo w srodku dzialalnosci towarzysko miejskiej. Lato wierzgnelo ale wiater sie nie boi i nadal ma zrywy.
    I w sumie nie wiem czy to juz nie niedziela, tyle roznych pogog na jeden dzien mnie skolowalo.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • balamuk 22.09.18, 18:12
    Polska chirurżka i naukowczyni. Premierka, sportowczyni, żołnierka, ambasadorka, ministra.
    Przeczytałam sobie info o plebiscycie na Polkę Stulecia i zesmutniałam, poczuwszy się niejako ramolem (ramolką, ramolessą???). Rozwój techniki nie dał mi rady, a ewolucja języka tak. Co robić, droga redakcjo?
  • berrin 22.09.18, 18:39
    Nauczycielka, dyrektorka i sprzedawczyni.
    Aktorka. Kosmonautka. TA sędzia. Per analogiam da się przywyknąć. Ja się już czuję dość przywyknięta.
    Zimno.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 22.09.18, 18:53
    Jestem za. Jeśli nie zaczniemy używać, nie wejdą do języka, a czas na nie! Wszak "granice mojego języka są granicami mojego świata", jak mawiał mądry Wittgenstein. Do prywatnej pasji doprowadzają mnie babony mówiące o sobie: jestem nauczycielem przedszkola wink
    Temperatura niżej o 13 stopni! Cały dzień trwałam w rozkroku, bo jednak woda od wczoraj nie zamarzła, ale spauzowałam,bow przyszłym tygodniu nie mogę być chora! Poświęciłam się... Bez pokropka wink
    Czór!
    PS Gatu, przebijam, raz spałam 19 godzin, było to po pięciodniowej wycieczce z przyszłością narodu.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • asia.sthm 22.09.18, 19:20
    Tez jestem za.
    Szkoda ze tylko raz mozna glosowac - taka piekna plejada pieknych kobiet.
    No i wypadlo mi na Irene Kwiatkowska z uzasadnieniem: kobieta pracujaca.

    PS. Gatu przebijam: raz spalam 26 godzin. Dwa razy wstawalam na siku, ale to sie nie liczy bo spalam.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • minerwamcg 22.09.18, 19:34
    Nie, nie. Chirurżka i dramaturżka odpada smile Język polski można zgwałcić, ale trzeba mu zrobić ŁADNE dziecko. Ramolessa jest urocza. A może ramolina?

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 22.09.18, 19:57
    Ramolka? Nie, ramolessa ładniej, dostojniej, hi hi. smile
  • balamuk 22.09.18, 21:51
    Ramolina też dobra, taka trochę starsza ramolessa. wink
    Z tym gwałtem się zgadzam i nic na to nie poradzę...
  • jottka 22.09.18, 21:58
    może być chirurżycasmile albo wbrew gramatyce chirurga, za to łatwiejsza do wymówienia. albo coś tam się wymyśli, jak trzebasmile
  • myq1 22.09.18, 21:55
    W owym spisie Polek Stulecia znalazła się również pediatrka.
  • jottka 22.09.18, 21:59
    ponad pół wieku temu zasłużony skądinąd prof. Steinhaus ciskał gromy na idiotów, którzy wymyślili tak obrzydliwe i bezsensowne słowo jak "naukowiec"smile uzus decyduje, że powtórzę sobie za pewnym panem wykładowcą z moich studiów.
  • berrin 22.09.18, 22:16
    Chirurgini!!!
    Dramaturgini!!! (I ramolini).
    TA pediatra.
    Daaaa sie.
    Mój rekord spania to 22 h.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 22.09.18, 23:14
    Na urzędniczkę z USC mówiło się " pani ksiądz", teraz po polskiemu językowości powinno być...?
  • balamuk 23.09.18, 08:28
    Księżyca? wink
    Ale zawsze można wrócić do ksieni.

    Jeszcze chłodno.
    Przyjemnie.
    Cześć.
  • se_nka0 23.09.18, 08:36
    Ok. 4 w nocy zawitała do nas astronomiczna jesień.
    Sucho, chłodno, kolorowo - nieco inne części garderoby trzeba wyjąc z czeluści szafy.
    Oby do wiosny wink big_grin
    Dobrego dnia.
  • myq1 23.09.18, 13:54
    Dzień dobry. W tym roku jesień astronomiczna i kalendarzowa jednocześnie zaczęły panowanie. Chłodno, nawet ja, lubiąca zimny wychów musiałam sweterek w domu założyć. I długie gacie. Skarpety, o których istnieniu pół roku nie pamiętałam, dziś do łask zostały przywrócone. Niedługo sezon grzewczy się zacznie. Trochę żal lata, żal.
  • asia.sthm 23.09.18, 14:13
    Znow mamy bronz ciezko zapracowany:
    www.instagram.com/p/BoCbEEsgRvT/?hl=sv&taken-by=alemanadk

    Latynowskie rytmy cudnie rozgrzewaja big_grin

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • asia.sthm 23.09.18, 14:15
    no, wklejam bom zapomniala:
    www.instagram.com/p/BoCR7Dxg-RV/?hl=sv&taken-by=alemanadk

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • se_nka0 23.09.18, 14:24
    O rany, jak ślicznie !!
  • balamuk 23.09.18, 14:29
    Tańcząca Synowa podoba mi się do obłędu. big_grin
    Choć tym razem (no, za trzecią powtórką) wreszcie przyjrzałam się dokładniej męskiej części pary. Nie da się ukryć, też mi się podoba. wink
  • myq1 23.09.18, 14:43
    Świetna dziewczyna. I świetnie tańczy. Przekaż jej słowa najwyższego uznania od myq - teściowej. Taka Synowa to skarb!
  • asia.sthm 23.09.18, 15:01
    Dzieki, przekaze te zachwyty.

    Per swietnie tanczy ale moim zdaniem nalezaloby go troche chlapnac na czarno jak Olbrychskiego do roli Tuhajbejowicza. No nie sluchaja mnie, bo ich mentor i trener, tutejsza slawa i bozyszcze twierdzi ze na czarno bedzie go postarzalo. Ja bym tych ekspertow czasem na ksiezyc wyslala.

    Kiecka tym razem bez koralikow, same krysztalki mozolnie gesto doklejane.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • ewa9717 23.09.18, 16:15
    No byłam ospała, ale mnie wskrzesiło! Ręce precz od koloru Pera! No farboran! W życiu! Ma zostać blondynem! Tylko i li!
    No, powiedziałam! wink
    Nasza synowa natomiast nastroiła mnie ... nostalgicznie? Ach, gdzie te czasy, kiedy też mogłam wdziać kawałek szmatki z tasiemką i wyglądałam... Ach...
    I do tego jesień...
    Bry.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • asia.sthm 23.09.18, 16:43
    No nie na czarno, ale chociaz zostawic mu taki trzydniowy zarost, ktoey ma sliczny i doleczek mu sie robi. To nie ogola do lysego, grzywe tarpana uliza. Zaden blondyn taki ulizany nie wyglada. Albo nastroszyc albo przyciemnic.
    Ja kiedys tego ich trenera dorwe - co ja jestem to jego nie ma, co on jest to mnie nie ma. Kiedys go upije i on sie wtedy na wszystko zgodzi.
    Co do kawalka szmatki to masz racje Ewuniu - tez tak mialam i tez mi troche tego szkoda. Ale nie zebym zaraz strzelac sie chciala.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • balamuk 23.09.18, 16:51
    Nie denerrrrrwujjj! Na wspominki się zebrało! tongue_out
    W tym hotelu, w którym ostatnio spałam, wszędzie w cholehę luster było, wyobrażacie sobie, jak trudno się między nimi przemykać, żeby nie patrzeć i nie widzieć? wink
  • balamuk 23.09.18, 16:52
    To do Ewuni było. wink
  • myq1 23.09.18, 17:13
    Co tam, każdy ma swoje pięć minut.
  • se_nka0 23.09.18, 17:23
    A W OGÓLE to czy ktoś nam zabroni ubrać się w kawałek szmatki z tasiemką ??
    Phi, no też macie problem.
    Co prawda pogoda na takową kreację własnie się skończyła, ale w domowych pieleszach wszystko mi wolno wink big_grin
    I tak ładnie nóżkami przebierać, jak nasza Synowa - też.
    Foch...
  • se_nka0 23.09.18, 17:31
    Chyba złą szmatkę wzięłam, bo na filmie tak ładnie majta się na dole a na górze opiera cudownie.
    Moja odwrotnie - na górze się majta a na dole opiera. Ki czort.
  • myq1 23.09.18, 17:44
    Hi hi, jakbym tak zaczęła nogami przebierać, to raz dwa bym się zasapała jak ta lokomotywa, być może glebę bym ucałowała w dodatku. smile SKS!
  • balamuk 23.09.18, 20:12
    se_nka0 napisała:
    > Chyba złą szmatkę wzięłam, bo na filmie tak ładnie majta się na dole a na górze
    > opiera cudownie.
    > Moja odwrotnie - na górze się majta a na dole opiera. Ki czort.

    big_grinbig_grinbig_grin
    To chyba jest najlepsze podsumowanie problemu. Senko, medal!
  • se_nka0 23.09.18, 20:30
    wink
  • asia.sthm 23.09.18, 17:06
    Nie wyglupiaj sie, tobie lustra nie zagrazaja niczym. Sliczna jestes. Kompleksy precz.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • ewa9717 23.09.18, 19:44
    A ja nie mam odpowiednio dużych szmatek wink

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • berrin 24.09.18, 06:21
    Rozważałam duży ręcznik (w charakterze szmatki). Ale stan pogody nie usposabia mnie do zdejmowania kompletnej odzieży, raczej przeciwnie.
    Spaniella rano nie chciała wyjść na spacer.
    Z przytupem się ta jesień zaczęła.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 24.09.18, 10:37
    A wiesz, że nawet takie mam? Metr na półtora, w dodatku nie slizgają się po człowieku, tylko tradycyjnie piją wodę! Polecam, dorwałam w Ikei, a że nie mogłam się zdecydować na kolor, kupiłam 9 sztuk, czyli 3 końplety wink Nad wodę lepsze jednak pareo (też w hurcie nabądłam w Kołobrzegu, 1,5 metra na 2, cieniutkie, ważące zero), zwane pieszczotliwie szmatą wink
    Dolina Uminków w listopadzie. Nad ranem zaczęło lać, do teraz coś tam siąpi, ms było wdziać coś z długim rękawem crying
    Bry.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 24.09.18, 11:59
    Cześć. Wiatr chmurzyska bure rozgania i słonice wyłażą. Chyba portki trza założyć, latem za gorąco było, teraz akurat.
  • balamuk 24.09.18, 17:33
    No to tradycyjnie www.youtube.com/watch?v=2je4MvNfMH0
    Cześć. smile
  • berrin 25.09.18, 07:01
    Zimno i nie pada. A nawet wyłązi słońce na niebieskie tło. Tylko ten przeskok z kusych rybaczek, sandałów i lekkiej bluzeczki na długie spodnie, bluze z kapturem i półbuty - troche dziwne. Jakby ciało odwykło od takiego opancerzenia...
    Armageddonu dziś ciąg dalszy. To nie jest zarządzanie kryzysem, to jest krycie sie przed bombardowaniem orbitalnym.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ewa9717 25.09.18, 09:37
    Z racji kiepskiego podejścia do róznych "Gwiezdnych wojen" aż musiałam sprawdzić to bombardowanie orbitalne! No nie wiem, co na to. "Imperium konratakuje"?
    Kiedy dziś przymusowo wstałam w środku nocy, tak gdzieś kwadrans po nieparzystej siódmej, na termometrze było 4! Słownie:CZTERY! Teraz w słońcu 26! W serce wstępuje nadzieja!
    Dzię!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • eulalija 25.09.18, 14:51
    Naczelna Konowałka zachwycona nie była.
    Ale będę żyć.
    Jeszcze nie łopatka, pałatka i czołganie na najbliższy cmentarz.
    Ale mam blisko jeden, bardzo duży, więc jak nie będę grzeczna, to łatwo mi będzie.
    Dziś bardziej listopadowy.
    Wiuwa, ciemno jak w odwłoku Afroamerykanina i aktualnie pada.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • se_nka0 25.09.18, 15:42
    Eulalijo -czy możemy zachwycić Naczelną Konowałkę ?
    Co tylko trzeba, żeby była zadowolona., zrobimy.

    Kto lubi chmury, to dzisiaj ma do wyboru do koloru.
    Dobrego dnia.

  • se_nka0 25.09.18, 15:44
    .... czym możemy .... miało być.
  • ewa9717 25.09.18, 16:19
    Jak się Eulalica nie będzie starać, to jeszcze ładniej niż Eulaleczko jej powiem!
    Howgh, że Bbbzytą polecę.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • myq1 25.09.18, 16:56
    Staraj się Eulalijo, nieustannego zdrowia Ci życzę.
    Czarne chmurzyska ze słońcem na przemian. Rury w łazience już ciepłe, mam nadzieję, że to tylko próba. Cześć.
  • minerwamcg 25.09.18, 17:11
    Eulalijo, trzymaj się! I żyj, żyj ile wlezie. To najlepsze, co można zrobić.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 26.09.18, 07:04
    Właśnie! Żyj! Dla łopatki i pałatki mozna znaleźc odpowiedniejsze zastosowanie.
    Chmury takie ładne.
    Cześć.


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • franula 26.09.18, 07:20
    Zamiast kawy kłótnia z potomstwem w klasycznym temacie zakładania kurteczki. Budzi skutecznie
    W pracy dobrze tylko dużo.
    Z przeziębienia został upierdliwy katar.
    Przez najbliższe pół roku będzie mi zimno.
    Co by tu pozytywnego... A, znalazłam coś zgubionego..
  • felis2 26.09.18, 08:03
    Musiałam oskrobać samochód.
    Wychodzę z domu kiedy mój syn jeszcze śpi więc takie metody budzenia szczęśliwie mnie mijają.

    Prowadzę ostatnio obserwacje pod tytułem 'Nastolatek: logika i kontakt z rzeczywistością'.
    Wracam w poniedziałek do domu, a synuś w krótkich spodenkach. Tak mi się wydawało, że zimno dość było i deszczowo, i nawet rano wysyłałam mu komunikat meteorologiczny z załączoną sugestią stosownej garderoby, w tym kurtka od deszczu z podpinką. Co oczywiście zostało zignorowane, bo przecież bawełniana bluza zupełnie wystarcza. Nawet w deszcz.
    - Dlaczego chodzisz w krótkich spodniach?!
    - Bo jedne kazałaś dać do prania, a drugie się suszą, bo zmokłem.
    - Trzecie leżą w garderobie.
    - Jak?!
    No nie zauważył bidulek. Mogę zrozumieć, że czarne podobają mu sie bardziej niż zielone, ale żeby w ogóle nie zarejestrować posiadania?

    Odwieźliśmy go do szpitala, coby mu te gwoździe z łokcia wyjęli. Młody zdjął buty, a skarpety mokre.
    - Wdepnąłeś w kałużę?
    - No przecież zmokłem wracając ze szkoły!
    - To dlaczego nie wziąłeś innych butów?
    - Jakich innych?

    Dzień wcześniej.
    - Umów się z kimś w szkole, żeby ci jutro przysłali lekcje.
    Niestety, nie przesłuchałam później synusia w sprawie wykonania polecenia.
    Po powrocie ze szpitala.
    - Dostałeś lekcje?
    - Nie, zapomniałem, ale już dzwonię.
    Po czasie jakimś.
    - Co z lekcjami?
    - Nikt nie odbiera.
    - A do kogo dzwoniłeś?
    Zdarzało się już, że 'nikim' była jedna osoba, ale tym razem ponoć więcej.
    Jakieś trzy godziny później, wieczór już.
    - Co z lekcjami?
    - No nikt nie odbiera, ale może siedzą na fejsie
    - To dlaczego nie sprawdziłeś?
    - No bo musiałbym włączyć komputer...

    To próbka z zaledwie dwóch dni.
  • franula 26.09.18, 10:28
    Ja też na ogół wychodzę wcześniej. Czasem udaje że nie widzę. Ale dzieciątko z uporem usiłuje uzyskać moja akceptację dla swoich durnych pomysłów.
  • eulalija 26.09.18, 10:29
    Fajna ta logika młodych...
    Za oknem dworzec kielecki w pełnym słońcu.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • se_nka0 26.09.18, 15:04
    Taaa, teraz pełne slońce.
    Po nocy pożegnałam sie z cyniami. I dziwaczkami. I nową porcją fasolki szparagowej. I pomidorki koktajlowe padły.
    Przymrozek. Skutecznie musiał przymrozić jak raz to, co najlepsze.
    A taki fajny przepis znalazłam dla ostatniej porcji fasolki big_grin
    Dobrego dnia.
  • balamuk 26.09.18, 19:59
    A ja patrzę, jak mi powoli jesiennieją portulaki, które szalały przez całe lato, wypinając się na upały.
    Daj ten przepis, bo mi inwencja oklapła. wink
  • se_nka0 26.09.18, 20:12
    A proszsz bardzo, leć na Małe smile
    I modyfikuj w/g uznania.
  • balamuk 26.09.18, 22:13
    No popatrz, to jest coś, co tutaj funkcjonuje jako potrawa standardowo-tradycyjna. wink Ale faktycznie już dawno nie było, można zrobić.
    Osiem stopni, nad ranem ponoć trzy, chyba wezmę kocyk. Jest dobrze.

  • myq1 26.09.18, 22:20
    Cześć. Też takie danie często robię, w szybkowarze wystarczy 20 minut i gotowe.
    Nie lubię, kiedy ciemno się tak wcześnie robi. sad
  • minerwamcg 27.09.18, 01:59
    Ojeju, napisałam już na mordoksiążce i wszyscy powiedzieli, że to przydatna wiadomość, więc napiszę i tu, może komu posłuży.
    Otóż jak komuś zostały dobre, nieprzeterminowane leki, bo albo zakończył kurację a kupił na zapas, albo likwiduje zapasy po cioci, która lubiła się leczyć (sprawdźcie dwukrotnie daty ważności, bo z ciociami to różnie bywa), to nie wywalajcie ich ani nie zanoście do apteki, bo apteka ma obowiązek zutylizować, tylko poszukajcie przychodni Lekarzy Nadziei (w Warszawie jest na Wolskiej 172, koło cmentarza Powstańców Warszawy). Oni tam leczą nieubezpieczonych bezdomnych, często wydają im leki na miejscu, więc to, co nam na nic, im się może przydać.
    Zanieśliśmy tam petardę medykamentów po moim ś.p. Teściu i okazało się, że akurat leki na serce i na astmę będą im potrzebne. W aptece taki wór kosztowałby pewnie sporo, jeszcze bez zniżki, bo dla nieubezpieczonych... Dlatego warto się pofatygować, coś się we mnie burzyło na myśl, że tyle nieprzeterminowanych lekarstw miałoby iść na przemiał.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 27.09.18, 07:32
    Myśmy petardę poLisową odniesli częściowo do hospicjum (wyrafinowane przeciwbóle i osłony), częściowo oddalismy - własnie jak piszesz - na Wolską. Nasercowe, naciśnieniowe i tona acardu, tym więcej, ze Lis pod koniec odmawiał brania większości piguł i nastapiła kumulacja. Fakt, jakoś bez sensu mielić dobre, nieprzeterminowane, nawet w części nierozpakowane leki. W obu instytucjach się ucieszyli, na Wolskiej nawet bardziej.
    A poza tym pozytywne i sensowne działania pomagaja poukładac świart po ataku bezensu i grozy.

    Ośmiolatka -studium przypadku: Otóż rozwiązujemy wczoraj zadanie z treścią o Jasiu, co ma 90 żetonów, z tego 30 czerwonych, 25 zielonych i ile jest niebieskich. Malutka twierdzi, że nie umie, i ze to głupie. No to może inaczej. Na osiedlu mieszka 90 kotów, sa tam bure, rude i czarne. 30 jest burych a 25 rudych. Ile jest czarnych? Malutka niemal bez namysłu pisze: 90-30-25=35. Ha! Sukces. No dobrze. A żetony?
    Malutka: Żetony? Nie wiem. Po co komus tyle żetonów i jeszcze żeby je liczyć?

    Ranek jakby cieplejszy niż ostatnio bywało.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • eulalija 27.09.18, 09:36
    Brat cioteczny w początkach studiowania czytał: o-s-a, o-s-a, o-s-a, pscoła!
    Teraz to może policzyłabym chętniej żetony ale w dorosłym wieku lat ośmiu...?
    Raczej koty, a już z pewnością psy.
    Ściera się przeciera, dworzec jest.
    Witam.

    --
    Szajka bez końca
  • jottka 27.09.18, 09:56
    ale ja się zgadzam - po co komu żetony??? liczenie kotów o wiele przydatniejsze, zwłaszcza gdy się jednego niechcący na balkonie zamkniesad
  • felis2 27.09.18, 11:18
    Nie jestem tylko pewna, czy policzenie dziewięćdziesięciu kotów jest wykonalne.
  • jottka 27.09.18, 11:30
    przecież tylko czarne trzeba policzyćsmile
  • felis2 27.09.18, 11:39
    Aaaaaa! Wiem, po co są żetony i po co je liczyć! No przecież kasyno!
    Tfu, taka demoralizacja nieletnichwink
  • anchan 27.09.18, 12:27
    Bardzo przydatna. Mam kilkanaście lekko napoczętych leków na nadciśnienie, z których każdy sponiewierał mnie nieziemsko nie wpływając na ciśnienie nijak
  • myq1 27.09.18, 12:47
    Cześć. Nawiązując do liczenia kotów, to wolałabym liczyć książki, przynajmniej nie uciekają. Ale rozumiem Malutką, po po prostu jest kociarą. Życzę jej wielu futrzastych ulubieńców.
    Bura ściera na niebie.
  • balamuk 27.09.18, 18:23
    Niezłe mamy efekty o zachodzie. Wczoraj malinowy róż podświetlający sine chmury, dzisiaj rozżarzony pomarańcz. Poezja nad blokowiskiem.
    Jutro kończy mi się kolejny tydzień pt. pełna dniówka, za to w przyszłym noga moja w tej zapowietrzonej instytucji nie postanie. wink
    Cześć.
  • minerwamcg 27.09.18, 19:35
    Brawo liczenie kotów! Żetony to może potem...

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berrin 28.09.18, 07:23
    Malutka na koty pazerna, na żetony/ekwiwalent wymienny niespecjalnie. Na razie przynajmniej.
    Ciekawe, do jakiego etapu matematyki da sie dojechać na kotach. Funkcje? Rachunek różniczkowy?
    Bo że rachunek prawdopodobieństwa to jestem pewna smile

    Mam drugiego pierzastego faworyta. młody chyba, bo jeszcze troche nieogar i piórka mu sterczą zawadiacko, obrzuca nas na parkingu pracowym orzechami z pobliskich działek. Ucieka tylko tuz poza zasięg ręki i patrzy wyczekująco. Fajny/a jest.

    Ładnie. Ciepło. Różowo.
    Reumatyzm. Auć.

    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • felis2 28.09.18, 07:43
    Kotka kolegi uszczęśliwiła go przychówkiem w liczbie sztuk dziewięć. Kolega jakoś pazerny na koty nie jest, twierdzi, że mamusia plus kociak z poprzedniego miotu w zupełności mu wystarczą. Dziewięć to wprawdzie nie dziewięćdziesiąt, ale i tak dobry początekwink
  • minerwamcg 28.09.18, 12:48
    Pochodna kota... Futro na ubraniach?

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • balamuk 28.09.18, 21:59
    Pochodna kota - kupa na wykładzinie w przedpokoju, bo Starsze zapomniało piaseczek wyczyścić.
    Ludzie, niech mnie ktoś odstrzeli! Nie, nie z powodu kociej kupy. Całokształt mnie dopadł. Wrrr, mam ochotę gryźć.
    Tak czy inaczej, wyluzowanego łykendu. smile
  • myq1 28.09.18, 22:41
    Czniaj całokształt, Bałamuku. Trzym się i zęby oszczędzaj.
    Miłego weekendu wszystkim. smile
  • balamuk 28.09.18, 22:47
    O zęby dbam, bo innych nie mam. wink Z cznianiem troche trudniej...
  • berrin 29.09.18, 13:33
    To czyniaj po kawałku, może tak się uda?
    Mam od dziś zawieszone we właściwych miejscach: nowy karnisz na dwie szyny, trzy obrazki z księżniczką Leią, obrazek z ptaszkami i linkami do przyczepiania poczty, monitor 40 '' Osobistego, co do tej pory zajmował połowę biurka (monitor zajmował, nie Osobisty), półeczkę na klucze i drobiazgi przy drzwiach wejściowych, lustro na ich wewnętrznej stronie i jest super.
    Wprawdzie panowie wiertarkowi wzięli o 100 zł więcej niż liczyłam, ale w końcu co tam. Ostatecznie okazało się, że w ścianach mam żelbet, cegłę pełną i dziurawkę, pustaki (w jednej ścianie, ale co się dziwić, dom na gruzach pobudowano w 1950 r. z materiałów budowlanych z odzysku) oraz,liczne pręty zbrojeniowe, poutykane dość losowo. Coś jak Gurua opisywała budowę Domu Chłopa, że kolega inżynier bał się że będzie za,slabo i utykal dodatkowe zbrojenia gdzie mógł. No to u mnie też.
    To przez tez żelbet cholerny Osobistemu nie udało się zawiesić karnisza samodzielnie. Potrzebny był przerażający młot udarowy i wiertło równie straszliwe. A w reszcie miejsc potrzebowaliśmy bardzo precyzyjnie określić miejsce gdzie idą kable, bo żadne plany nie istnieją... no to panowie ustalili.
    Ledwo żyję, alemam karnisz.
    Cześć


    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • asia.sthm 29.09.18, 13:46
    Normalnie jakbys los na loterii wygrala...nie los tylko miljon. Przyjmij gratulacje. Obwiercony dom to dopiero prawdziwy dom big_grin

    Czesc sobotnio.
    Nogi sobie wdeptalam w tylek. Musialy mi sie skrocic o polowe bo ich calkiem nie czuje.
    I nie powiem ktore urodziny mojego najmlodszego dzis boby sie wydalo zem nie nastolatka.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • myq1 29.09.18, 14:44
    Cześć. Ty zawsze będziesz nastolatką, Asiu. Masz takie młodzieżowe usposobienie i pogodne podejście do życia. smile
    Berrin, co przeżyłaś, to Twoje. Grunt, że masz lepiej.
  • minerwamcg 29.09.18, 17:30
    I wygląd, wygląd, Bluzeczko! Nie widziałaś w realu Asi z warkoczem, a ja tak smile Cudne dziewczę, czas się nie ima, pewnie nieraz chciał się imnąć, ale zawsze odchodził zawstydzony.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 29.09.18, 17:33
    I tak trzymać, niech się do Asi nie zbliża. Widziałam Asię na zdjęciu w Autobiografii, ale warkocza nie.
  • asia.sthm 29.09.18, 19:48
    Zebyscie widzialy jak mi sie kregoslup wyprostowal z powodu zadowolenia - normalnie cala postawa mi sie poprawila.
    Dzieki, dzieki az mnie skreca, az nogami zaszuralam big_grin



    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • myq1 29.09.18, 21:17
    Asiu, jesteś super! smile
  • balamuk 29.09.18, 22:47
    To akurat jest absolutny pewnik w pełnym niepewnych pewników świecie. wink))

    Wyskoczyłam na naszą wieś, chyba ostatni taki letni wypad.
    Ja bym się tam chciała przeprowadzić, drwa rąbać, w piecu palić, na butli gotować makaron... Zawsze po powrocie jesteśmy jak na haju, mikroklimat cy co.
    Ech.
  • myq1 29.09.18, 23:04
    Cześć Bałamuku, całą noc mi się śniłaś. Ciągle Ci zawracałam czymś głowę, była jakaś ciotka z czterema synami jak dęby, jakieś sprawy omawiałyśmy. Sen całonocny, choć podobno tylko dziesięć minut jeden trwa. smile
  • balamuk 29.09.18, 23:42
    Łojezusicku, znaczy za koszmar senny robię? big_grin
    Na wszelki wypadek przeprowadziłam szybki przegląd ciotek, sztuk sześć, żadna nie ma czterech synów. No patrzcie, właśnie do mnie dotarło, że same ciotki posiadam, ani kawałka wuja czy stryja. Kuzynek też zdecydowanie więcej niż kuzynów, chyba dopiero moje pokolenie nadrabia ten brak równowagi, ciekawe.
    Ludzie, jutro nie muszę się budzić o żadnej godzinie, alleluja!!!
  • minerwamcg 30.09.18, 01:04
    Super! A ja dzisiaj na cześć Arthurowych imienin piekłam placek ze śliwkami, i jak dowaliłam drożdży... Dość, że wyszły dwa placki i babka. Solenizant poczuł się uczyczony.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • se_nka0 30.09.18, 07:03
    Bardzo ekonomiczny wypiek smile
    Najlepszego dla solenizanta.

    0 st., białe trawniki, szyby w autach do skrobania. Kaloryfery zimne.
    I to w tym samym wrześniu, który rozbierał nas do figury smile
    Dobrego dnia.
  • berrin 30.09.18, 17:36
    Tak się jakoś w sen osuwam. Jak spokojnie...
    Piec tego pleśniaka czy nie piec, oto jest pytanie!
    Cześć przedwieczornie.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • myq1 30.09.18, 21:29
    Cześć. Kończy się wrzesień, gorsza część roku przed nami.
    Wydaje mi się, że tak niedawno Bałamuk założyła wątek
    Miedzianogrzywy październik, a tu już następny za kilka godzin. I październik i wątek. Ciekawam, czy Berrin upiekła pleśniaka?
  • minerwamcg 30.09.18, 21:45
    Solenizant dziękuje, a placki zeszły co do okruszynki, co ucieszyło mnie niepomiernie smile) Znaczy, jadalne były. I dobrze.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • felis2 30.09.18, 22:40
    2:0 w setach, w trzecim mamy 15:8
  • felis2 30.09.18, 23:00
    Miszcze som big_grin
  • balamuk 01.10.18, 02:24
    Samorozmnażalne drożdżowe - niezły patent. wink
  • berrin 01.10.18, 08:43
    Berrin nie zrobiła pleśniaka, ale to tylko dlatego że w ostatnim momencie zdecydowała się zrobić murzynka.
    Przede mną dziś ciężka praca nad pilnym (bo innych nie ma) problemem wdrożenia ustawy, o której nie wiemy nawet, kto będzie właściwy do jej wykonywania, jakie zadania na nas naloży i na jaki ilościowy Armagedon mamy się szykować. Na razie wiemy tyle że ustawa wchodzi od 1 stycznia.
    Bo jak wiadomo, najistotniejsze jest ustalenie terminu wejścia w życie...
    Ech. Za to pogoda śliczna.
    Cześć.

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka