Dodaj do ulubionych

Listopadowa biblioteka

05.11.18, 15:01
Co czytacie? Bo ja właśnie skończyłam Atlas Świata Dysku, piękne wydanie, a i treść zacna. Dużo dyskowych smaczków i osobliwości jak "Ustrój polityczny - dobrotliwa tyrania" albo "Artykuły eksportowe - żony, kozy i wielbłądy". Piękna mapa z nazwami geograficznymi "Schweinskwarken" albo "Rospyepsch" (stolica Czteriksów).
Czekam na atlas i kompendium Ankh-Morpork, to dopiero będzie uczta.


--
Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
Edytor zaawansowany
  • myq1 05.11.18, 16:27
    Marynina: Niebezpieczna sekwencja. Łyżwiarstwo figurowe ukazane od podszewki, wydawałoby się najpiękniejszy sport, a w rzeczywistości bagno, gnój, każdy każdemu wilkiem, a łyżwiarze są dla kadry jedynie obiektami manipulacji.
    Niebezpieczna sekwencja g.co/kgs/3HQ81F
  • myq1 05.11.18, 16:32
    Aleksandra Marinina, źle napisałam.
    http
  • jottka 05.11.18, 23:36
    "Nikt nie idzie" Jakuba Małeckiego, bardzo piękna ballada prozą - a na pierwszych stronach jedna z bohaterek czytuje w pracy "Studnie przodków"smile one akurat występują jako wzmianka, malują klimat, no ale na tutejszym forum chyba trzeba wspomnieć.
  • czekolada72 08.11.18, 06:29
    Wigilia Wszystkich Świętych / Agatha Christie
    lubimyczytac.pl/ksiazka/140724/wigilia-wszystkich-swietych

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • czekolada72 15.11.18, 06:41
    Tulipanowy wirus / Daniëlle Hermans
    lubimyczytac.pl/ksiazka/249149/tulipanowy-wirus

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • czekolada72 19.11.18, 07:45
    lubimyczytac.pl/ksiazka/278667/trzecia-lokatorka
    Trzecia lokatorka / Agatha Christie

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • czekolada72 19.11.18, 17:29
    Zawsze mi brakuje watku o niepolecanych ksiazkach.... I wlasnie taka mam, zrezygnowalam, poddalam sie i mimo wspanialych recenzji - nie mogę sie przemoc by komus polecic sad
    lubimyczytac.pl/ksiazka/271543/wielka-magia
    Wielka Magia / Elizabeth Gilbert

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • balamuk 19.11.18, 18:20
    Czekolado, to są wątki o czytaniu w ogóle, czyli o książkach, które polecamy albo wręcz przeciwnie - odradzamy ogniście. Nie mnożyć bytów. wink
  • czekolada72 20.11.18, 09:18
    A czy ja mnoze?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • minerwamcg 20.11.18, 22:31
    Tak, tak, odradzać też można. I polemizować z doradzaniem jako i odradzaniem też. Jakoś dawno nie trafiłam na nic "odradźliwego", ale może dlatego, że biorę tylko pewniaki.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • czekolada72 22.11.18, 06:46
    Nooo, i mozna tez popolemizowac czym jest "pewniak" smile Czy "pewniak" nie zawiedzie, czy kazdy jest dla kazdego....

    Dla mnie na pewno jest Christie smile

    lubimyczytac.pl/ksiazka/52202/poirot-prowadzi-sledztwo
    Poirot prowadzi śledztwo / Agatha Christie

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • minerwamcg 22.11.18, 08:24
    Też prawda, a z drugiej strony człowiek wie, co lubi, więc posługując się nosem, duszą i innymi akcesoriami coś tam jest w stanie wyczuć. Co do np. profesorowej Szczupaczyńskiej rekomendacją był Kraków, Młoda Polska i kilka osób, które mają podobny gust jak ja, i którym się podobało. Cadfaela nadał mi Gat, za co raz jeszcze niskie ukłony, a poza tym przypomniałam sobie, że kiedyś miałam przeczytać jeden tom na próbę, żeby sprawdzić, co ludziska w tym widzą.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 22.11.18, 19:38
    Przesyt Pratchettem poczuwszy, przerzuciłam się na Grażynę Jeromin - Gałuszkę. Akcja trylogii Magnolia, Długie lato w Magnolii i Bardzo długie przebudzenie rozgrywa się w małej bieszczadzkiej wiosce, w której dawne więzienie zostało częściowo przerobione na knajpę i kilka pokoi gościnnych i nazwane Magnolią. Kucharką jest znana nawet w stolicy Czesia Gawlińska.
    Wioska bez nazwy, polskie Macondo, w której mieszkają przedziwni ludzie i dzieją się dziwne historie na granicy jawy i snu, wiecznego snu również.
  • gat45 22.11.18, 19:45
    Bardzo się cieszę, Minerwo smile
    Ta pani napisała także cykl kryminałów o inspektorze (komisarzu ?) Felse ; dzieje się toto współcześnie. Czytałam dawno, za czasów dojeżdżania metrem do pracy, w charakterze wypełniacza czasu i nie zostawiło mi niezapomnianych wrażeń. Za to pod pseudonimem Edith Pargeter... wróć, chyba pod własnym nazwiskiem, bo Ellis Peters to pseudonim, wyszła w latach 60' jej trylogia The Haeven Tree - i to ostatnie mogę jak najbardziej polecić. Też średniowiecze i to samo ciepłe spojrzenie na świat. Nawet najgorsze szwarccharaktery mają coś ludzkiego....

    A co do miesięcznych biblioteczek : najwyraźniej są dwie szkoły. Jedna polega na suchym sygnalizowaniu tytułów (Czekolada), a druga na omawianiu bieżących lektur. Przy moich skłonnościach do gawędziarstwa i haftu na temat tego, co akurat czytam, ja należę do drugiej, a nawet do jej skrajnego skrzydła smile
    Ale bardzo lubię, żeby podawane do wiadomości tytuły były okraszone recenzją własną autorki wpisu. .
  • czekolada72 26.11.18, 06:36
    Cóż, Gacie, nie potrafilam lata temu streszczac tak ladnie jak Ty nie tylko trylogii, ale i calej tworczosci pani Jeromin-Gałuszki. Nie potyrafie i dzis strescic psiego cyklu Lucy Dillon. Nie bede sie osmieszac, pozostane przy suchych faktach

    Spacer po szczęście / Lucy Dillon
    lubimyczytac.pl/ksiazka/114015/spacer-po-szczescie


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • gat45 27.11.18, 00:21
    Oj, to ja streszczam ? Nigdy tak nie myślałam, ani tego nie chciałam. Mnie się o prostu podoba, kiedy autorka wpisu o lekturze rzuci we mnie wiązeczką wrażeń, albo choćby jednym wrażonkiem na temat tego, co przeczytała.
    Ale - jakom rzekła od początku - są dwie szkoły smile
  • czekolada72 28.11.18, 06:30
    Szczęśliwe zakończenie / Lucy Dillon
    lubimyczytac.pl/ksiazka/151563/szczesliwe-zakonczenie

    Po dwoch pierwszych ksiazkach, gdzie pies jest dobry na wszystko, tak na rozstanie jak i na traume po smierci meza - w tej dochodza ksiazki, ktore takze staja sie rada na zyciowe problemy.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • czekolada72 29.11.18, 06:33
    Pies nadal lekiem na całe zło, czyli chart,rak, zdrada i przyjaźń, bez wcale oczywistego dobrego zakończenia.
    Policz do stu / Lucy Dillon
    lubimyczytac.pl/ksiazka/225967/policz-do-stu


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • gat45 11.11.18, 19:07
    Jako że moja skołatana głowa potrzebuje lektury miłej, łatwej i przyjemnej, odchomiczyłam sobie cały cykl o bracie Cadfaelu. Czytałam to kilka albo kilkanaście parseków temu i zostało mi wrażenie autorki tworzącej ciepłe postaci i w ogóle jakiegoś takiego świata miłego w dotyku (choć zbrodnia w każdym tomie, zgodnie z gatunkiem).
    Wczoraj zaczęłam "Relikwie". Czytam połebkowo, żeby mnie nie drażniły niezręczności językowe tłumacza, a jest ich multum. Znaczeniowe (pierwsza pryma) i składniowe, bo zdania potykają się o własną konstrukcję. No ale szczyt wszystkiego to fragmenty, gdzie tłumaczowi zachciewa się stylizacji języka i nagle opat mówi księdzem Kordeckim, a brat Cadfael myśli panem Zagłobą. Dlaczego tyle ludzi myśli, że staroświeckość językowa to pan Sienkiewicz i Trylogia? I wyobraża sobie, że zwroty stylizowane na Jana Chryzostoma Paska znakomicie będą oddawać mowę dwunastowiecznego benedyktyna z Anglii ? No ja się zapytowywuję ?
    Moje odchomikowane dzieło nie ma stopki, więc nie wiem kto jest autorem tego masakrycznego przekładu.
  • gat45 11.11.18, 19:08
    Moja pierwsza lektura tej serii była po francusku.
  • minerwamcg 11.11.18, 21:43
    Arthur mówi w takich razach, że tłumacza należałoby wysłać na wschodni front. Ze dwie dywizje samych tłumaczy by się tam zebrało...
    Zajrzałam z ciekawości do tego Twojego Cadfaela i ręce mi opadły. Za tłumaczem powinien się udać redaktor. Jeśli ktoś każde odprawiane w zakonie oficjum nazywa "mszą", których eo modo bywa dziennie po kilka, nie powinien tłumaczyć niczego, co choćby z daleka pachnie klasztorem, kościołem, zakonem, kaplicą, a nawet kruchtą, dzwonnicą lub zakrystią. Na wszelki wypadek cmentarzem też nie! Bo jeszcze pomyli pokropek z pochówkiem....

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • minerwamcg 11.11.18, 22:00
    Aauuu,, litości! Ten baran albo ta owca w zależności od płci nazywa katolickiego proboszcza pastorem..
    Dobrze już, dobrze, oszczędzę Wam resztę tych kwiatków. Będę miła, dla tłumacza bym nie była...

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • gat45 11.11.18, 23:12
    No właśnie !
    A wystarczyło napisać "pasterz" i wszystko byłoby całe : baran, owca, a nawet wilk z Minerwą i z Gatem
    Nach Ost !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! W odkrytych wagonach bez plandeki !
  • myq1 11.11.18, 23:36
    Nie bądźcie takie okrutne, biedny tłumacz starał się, jak mógł. W końcu nie wszyscy znają się tak drobiazgowo na sprawach klasztornych, inny przetłumaczyłby prawidłowo, tyle że czytelnik by usnął z nudów.
    Tak sobie plotę, bo książek nie znam, kiedyś bibliotekarka czymś takim chciała mnie uraczyć, ale się na cymesie nie poznałam i odmówiłam. smile
  • jottka 12.11.18, 00:59
    w zasadzie to ja to czytałam po angielsku, a jakieś polskie dałam znajomej... i teraz wychodzi, że zachowałam się jak świnia??sad

    poza tym skąd pewność, że tam był redaktor? albo ktoś, kto godny byłby tego miana? redaktorzy zaczęli wymierać na początku lat 90., a i dzisiaj to zwierzę z gatunku zagrożonych wyginięciem.
  • gat45 12.11.18, 08:16
    myq1 napisał(a):

    > Nie bądźcie takie okrutne, biedny tłumacz starał się, jak mógł. W końcu nie wsz
    > yscy znają się tak drobiazgowo na sprawach klasztornych, inny przetłumaczyłby p
    > rawidłowo, tyle że czytelnik by usnął z nudów.

    To nie tak działa - albo wiernie, albo ciekawiesad Nie ta alternatywa.

    > Tak sobie plotę, bo książek nie znam, kiedyś bibliotekarka czymś takim chciała
    > mnie uraczyć, ale się na cymesie nie poznałam i odmówiłam. smile

    Zazdroszczę, skoro masz ten cykl jeszcze przed sobą (byle nie wydany w serii "Kroniki brata Cadfaela" !!!!!). Ciekawy, tak jakoś mile napisany, no i dobrze osadzony w realiach, o których pisze autorka. Czytałam jeszcze jeden jej cykl - tym razem tylko 3-tomowy i wydany pod innym pseudonimem, o budowniczych katedr - i wiele się z niego nauczyłam o pracy w kamieniu. Aha, jest jeszcze seria o kapitanie (?) Felse, współczesna, ale ta mnie nie uwiodła.
  • ewa9717 12.11.18, 14:00
    O, w braciszku Cadfaelu grzechów jest mrowie, już nie mówię o nieznajomości spraw związanych z klasztorem, liturgią itepe, o "specyficznych trudnościach" z polszczyzną, myleniu np. klerka z klerykiem, ale i o mnóstwie niekonsekwencji, np. nazewniczych w kolejnych tomikach tego samego wydawnictwa. Ale Cadfaela i tak lubię wink

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • minerwamcg 14.11.18, 00:57
    Nie każdy autor ma takie szczęście jak Pratchett, żeby go w całości wydawało jedno przyzwoite jak na obecne standardy wydawnictwo, tłumaczył jeden zdolny facet, a nawet czasem ktoś robił coś przypominającego redakcję. Np. Akunin tego szczęścia nie miał, wydawnictwo wprawdzie jedno, ale tłumacze od sasa do lasa. I to widać.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • gat45 15.11.18, 15:14
    Uffff, skończyłam "Relikwie", choć bardzo opornie mi to szło.
    Zaprawdę powiadam wam, że azaliżami tłumaczenie stoi, okraszone gdzie trzeba i nie trzeba słówkiem "zasię". Za to mamy płócienne zasłony tam, gdzie giezło aż się samo pchało pod pióro czy na klawiaturę. W końcówce wzruszyła mnie "czerwieniejąca w oddali, płomienna tonsura brata Jana". Noszszszsz czy on(a) naprawdę nie mógł(a) sprawdzić, co to jest ta tonsura ?
    Czy kolejne tomy tłumaczył ten sam orzeł translacji ? Bo sama już nie wiem, czy wciąż mam ochotę na cały cykl, jak to drzewiej zamiarowałam....
  • jottka 15.11.18, 19:50
    z katalogu Jagiellonki wynika, że "Cadfaele" były tłumaczone przez co najmniej trzech tłumaczy, a może i więcej... nie wiem, czy bym ryzykowałasmile

    a brat Jan nie uległ był świeżo poparzeniom? bo może ty się niewcześnie nabijasz z cierzpiącegosmile
  • minerwamcg 16.11.18, 09:32
    Dzięki, Gatu, za zwrócenie uwagi na Cadfaela. Leżę w łóżku, przerabiam na śmieci kolejną setkę chusteczek i idę jak przeciąg przez kolejne tomy. Jestem na etapie szóstego, i tak, mnie też wściekają tłumacze, mimo, że azaliżów i zasiów im dalej w las, tym mniej. Ale kiedy cesarzowa jest najpierw Matylda a potem Maud a szeryf Beringar najpierw Hugo potem Hugh, że już nie wspomnę o świętym Egidiuszu, który w ogóle woła o pomstę do nieba - to człeka niechlujstwo ono do srogiej cholery przywodzi.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • jottka 16.11.18, 13:32
    "Proszę pani, dlaczego pani chce pieniądze za to tłumaczenie? Przecież pani już zna ten język!"

    to cytat z rzeczywistości i pewne wyjaśnienie, dlaczego selekcja do zawodu tłumacza wygląda jak wyglądasad nie żebym broniła ww. niechlujów, ale wielu rodakom (w tym wydawcom) do tej pory wydaje się, że tłumacz to jest ten element, na którym można zaoszczędzić, bo w końcu co on takiego robi? siedzi i coś tam skrobie, no nie? każden jeden to umie!
  • gat45 16.11.18, 15:08
    A ja już sama nie wiem, czy wolę tłumacza-niechluja czy nieporadnego nieboraczka. Tego od "Relikwii" kładę w tej drugiej kategorii - chyba bida się nawet starała, żeby ładnie wyszło - ale cóż, skoro należy do tych, których jest królestwo niebieskie. Chyba nawet do głowy mu nie przyszło, że taka dajmy na to tonsura to nie jest mnisie uczesanie. Ba, widzę go jako kogoś, kto jest dumny, że w ogóle zna takie uczone słowo i ma pewność, że jego kultura ogólna jest wielce bogata, więc niczego sprawdzać nie musi. Ehhhhh.....
    Tom drugi : tutaj tłumaczyło dwóch panów i nawet ich nazwiska widnieją na stronie tytułowej. Zobaczy się (zasię).
  • balamuk 16.11.18, 20:51
    Pytanie, co jest w oryginale.
  • gat45 17.11.18, 00:20
    smile
    Poniekąd.

    Dwie sprawy :
    1 - jakom rzekła, znam autorkę z innych lektur i nie przypuszczam, żeby użyła niestosownego terminu (chociaż zainteresowałam się sprawą i wzbogaciłam się o wiedzę, że angielska "tonsure" encyklopedycznie wykłada się jako "praktyka częściowego golenia... itd", a w polskiej Wiki - jako wygolony krążek, czyli tejże praktyki rezultat ; a może to po prostu inna kultura redagowania definicji?). Niemniej po polsku tonsura to wygolone kółko i jako takie nie ma prawa być płomiennie rude.
    Druga kwestia dotyka najgłębszych warstw filozofii przekładu literackiego : dajmy na to, że autor rzeczywiście rąbnął się w oryginale. Czy tłumacz powinien go poprawić w przekładzie, czy oddać jak najwierniej popełniony błąd? Jak zwykle są dwie szkoły...
  • minerwamcg 17.11.18, 00:47
    No i taki drobiazg, jak zwyczajna schludność wydawnicza, jeżeli wydaje się serię, fafnaście tomów, to niech we wszystkich będzie konsekwentnie Matylda i Hugo, albo Maud i Hugh, a nie w jednym tak, w drugim siak. Król jest jak dotąd konsekwentnie Stefan a biskup Henryk, ale nie dam głowy, że w którymś następnym tomie nie spotkam Stephena albo Henry'ego. Nazwy geograficzne też kuleją.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ewa9717 17.11.18, 11:33
    Akurat Stefan i Henryk we wszystkich tłumaczeniach i wydawnictwach są stali, ale cała reszta loteryjnie.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • minerwamcg 17.11.18, 12:45
    Nie mam zamiaru zniechęcać nikogo do "Cadfaeli", to naprawdę miłe czytadła, właśnie zaczęłam czternasty tom, ale po spotkaniu z "biskupem Winchestera" samoczynnie repetuje mi się parabellum. O Idzim-Egidiuszu powiedziałam już wszystko, a jednak za każdym razem mam ochotę dorzucić jakiś soczysty wulgaryzm.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ewa9717 17.11.18, 15:13
    A to przecież wydania sprzed 8 i więcej lat, kiedy ABRiPK (absolutny brak redakcji i profesjonalnej korekty) nie był normą. Zapodziałam karteluszek, na którym wynotowałam kwiecie lekturowe, a pamięć już nie ta (zresztą, spróbujcie zapamiętać takie cuda!), podsuwa mi tylko określenie "szedł natarczywie". Jestem wciąz na etapie rozgryzania znaczenia. wink Oczy wyobraźni też nie dają rady!

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • minerwamcg 17.11.18, 20:22
    Absolutny brak wszystkiego zaczął się dawniej, właściwie natychmiast po uwolnieniu ruchu wydawniczego, czyli po 89 roku. Wtedy panowała absolutna wolna amerykanka, wydawali wszyscy, wszystko, wszędzie. Guruę też, pisała o tym, nikt się nie oglądał na tantiemy, prawa autorskie czy choćby ustną zgodę. Mam takie wydanie Kofty i Friedmanna "Fachowców", które wygląda, jakby je przepisywała Basia z ósmej klasy ucząca się pisać na maszynie. Tam nawet mechanicznej korekty, składu, nic, tekst absolutnie surowy, akapity stochastyczne, interpunkcja jak u Marchewy, literówki dziesięć na stronę. To dopiero była partyzantka.
    Dopiero teraz duże, bogate wydawnictwa zaczynają z grubsza dbać o poziom wydania. Żeby złapać na czymś Prószyńskiego w wydaniach Pratchetta trzeba poszukać - acz i to się zdarza, Cholewa (tłumacz) też nie jest święty.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • balamuk 17.11.18, 16:59
    gat45 napisała:
    > smile
    > Poniekąd.

    No, poniekąd. wink
    Co do znaczenia - po angiesku to zarówno czasownik, znaczy golenie w kółko, jak i rzeczownik, rezultat owego golenia, czyli okragła glaca. I po polsku w zasadzie tak samo (Wiki możemy sobie darować): encyklopedia.pwn.pl/haslo/tonsura;3988066.html
    I zaiste nic z tego płomiennie rude być nie może.
    Druga kwestia to faktycznie problem, rozwiązywalny w przypadku autora żyjącego, do którego można napisać czy zadzwonić i zapytać uprzejmie "Autorze, rąbnąłeś się byłeś i poprawiam, czy tak ma zostać?" W innych przypadkach pozostaje zagwozdka i dwie szkoły. wink
  • jottka 17.11.18, 18:20
    eno, niezupełnie. to znaczy o wieleż mamy do czynienia z literaturą bardziej wysoką, to kombinujemy jak koń pod górę, żeby po polsku brzmiało sensownie, a w razie całkowitej niemożności dajemy piękną frazę, a obok przypis, że zapewne i być może, ale jednak wszak. poza tym autor ma prawo pisać, że sarna jest zielona i nic nam do tego, byle tylko nas o słuszności tej zieleni przekonałsmile

    tłumaczenia literackie są najboleśniej niedofinansowaną dziedziną tłumaczeń w kraju naszym (że już nie wspomnę o redaktor(k)ach), o zaczątki jakiej takiej umowy modelowej teraz dopiero zaczynają się bić stowarzyszenia branżowe, a i tak słabo popiskują. do tego to jest zawód wymagający zamiłowania do szperactwa i szaradziarstwa, a trudno o ich rozwijanie, kiedy na 600 stron powieści mamy trzy miesiące...

    z trzeciej strony są wydawnictwa i wydawnictwa, a jednak pamiętam książkę wydaną parę lat temu przez Wydawnictwo Literackie, gdzie występowały "pieczone prawoślazy". z dumą dodam, że szybko odgadłam właściwe znaczenie niespodziewanego rebususmile książka tłumaczona była z angielskiego, podpowiem.
  • minerwamcg 17.11.18, 20:28
    Pianki? smile
    A że się nam z Arthurem trochę książek przetłumaczyć zdarzyło, to i walnięcia autorów mieliśmy - i załatwiliśmy sprawę tyleż prostacko co skutecznie - gwiazdka, odnośnik, przyp. tłum. i masz tu czytelniku prawdę, zrób sobie z nią co chcesz.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 17.11.18, 22:46
    A jakie książki tłumaczyliście, jeżeli mogę zapytać?
  • minerwamcg 18.11.18, 04:15
    Arthur tłumaczył fantasy i historię wojskowości, choć zdarzył mu się też podręcznik dla technikum samochodowego smile a ja oczywiście wiersze.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • myq1 18.11.18, 12:30
    Podziwiam, Minerwo.
    Naznosiłam Pratchetta z biblioteki, czytam Niewidocznych Akademików i jak wszystkie książki o Ankh - Morpork dobrze się czyta.
  • minerwamcg 19.11.18, 09:30
    A bo Ankh-Morpork jest fajne. Tu się może zdarzyć wszystko, golem w sukience, gadający pies i dobrotliwy tyran. Że o bibiogutanie nie wspomnę smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • jottka 18.11.18, 00:17
    Pianki?smile

    rzecz jasna - w słowniku pierwsze znaczenie słowa 'marshmallow' to malwa prawoślaz, yyy... coś się chyba jednak majaczyć musiało w umyśle pana, z braku lepszego słowa, tłumacza, bo facet to był, że jednak powstrzymał się od pisania o pieczonych malwach. może szkodasmile
  • minerwamcg 18.11.18, 04:10
    Mieć dziecko to fajna sprawa, z miliona powodów. Także dlatego, że poznajesz nazwy - a przy należytej determinacji także smak! - najdzikszych przysmaków, których nikt powyżej dziesięciu lat nie wziąłby do gęby.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ewa9717 27.11.18, 10:41
    minerwamcg napisała:

    > Mieć dziecko to fajna sprawa, z miliona powodów. Także dlatego, że poznajesz na
    > zwy - a przy należytej determinacji także smak! - najdzikszych przysmaków, któr
    > ych nikt powyżej dziesięciu lat nie wziąłby do gęby.
    > Ja bym wzięła! Nadal uwielbiam odpustowe zegarki i myszki z gumy, a za prawdziwe makrony dałabym się prawie posiekać! wink
    Manie dziecka jest dobre również dlatego, że długo będziesz na bieżąco z nowościami w języku.




    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • balamuk 19.11.18, 18:45
    W Krakowie poczytałam sobie rozrywkowo-chorobowo Pratchetta (m. in. "Ostatniego bohatera", którego, o dziwo, czytało mi się nie najlepiej z powodu że za dużo ilustracji sad), pożyczonych od bratanicy "Sawanów" Ewy Lach, nową Rudnicką i starego Erbena, do którego baaardzo chętnie wracam. Dostałam od ulubionej Cioteczki "Tajemnicę złotego księcia" i mam komplet, czyli wsystkie tsy.
    Teraz wróciłam do Pratchetta, bo pierwszy dzień w pracy to był jakiś armagedon, ajaj.
  • minerwamcg 20.11.18, 01:59
    Cadfael przeczytany, brakuje mi jeszcze tylko tych deóch, co je trzeba zdobywać w papierze, bo na gryzoniu niet. Ściągam po odcinku serial i cierpię patriotycznie.
    Na ingliszowych stronach napisy do wszystkiego, łącznie z tym, co jest oryginalnie po angielsku. A po co? A dla nie- i niedosłyszących, braciszkowie mili. A u nas - dzieeeee tam. Cadfael z lektorem, a napisy jak se zrobisz.
    No to oglądam z angielskimi napisami i mam wrażenie, że trafiłam do nieba. Gadają albo nie, jak tam sobie ustawię głośność, a i tak rozumiem co.
    Film fajny, tak wiernej adaptacji (dobra, obejrzałam dopiero trzy odcinki) jeszcze nie widziałam. Dobry Sean Pertwee jako Beringar.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • minerwamcg 21.11.18, 02:00
    Wiecie, co mi się podoba w "Cadfaelu"? Mnóstwo rzeczy, oczywiście, ale ta jedna ma związek z konwencją gatunku. Otóż jeśli mamy w kryminale prywatnego detektywa, któremu towarzyszy stróż prawa, to ten stróż prawa jest zwykle albo tępy, albo gapowaty, a zawsze obstawiony mnóstwem przepisów i do tego rutyniarz, co skutecznie przeszkadza mu myśleć i wobec swojego "prywatnego" kolegi jest bezradny jak pijane dziecko we mgle. A tu nie. Cadafel i Beringar są równymi partnerami, rozumieją się w pół słowa, każdy wie, co ma robić w granicach tego, co mu wolno i nie wolno (Cadfael urywa się z klasztoru o rząd wielkości częściej, niż zwyczajny mnich, a Beringar potrafi jak to mówią "szukać a prosić Boga, żeby nie znaleźć"), a ponadto każdy z nich ma głowę pośrodku szyi i dobre rozróżnienie pomiędzy prawem a sprawiedliwością. No i dobrze, bo prawdę mówiąc schemat "gapowaty glina" mi się znudził.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • balamuk 21.11.18, 20:50
    A, w PL jednego Cadfaela tez przeczytałam, kupiłam na Centralnym na drogę do Krakowa, po mocno obniżonej cenie. wink
    "Pokusa brata Cadfaela" to była i po raz pierwszy się wynudziłam. Bo wszystkie wcześniejsze zdecydowanie mi się podobały, nastrój mi sie podobał, takie to tam przesłanie moralne mi się podobało, bohaterowie mi się podobali i, prawdę mówiąc, machałam ręką na niedociągnięcia tłumaczeniowe. Tylko ta pokusa jakaś mało pokuśna mi sie zdała.
  • minerwamcg 21.11.18, 21:52
    Bo to była "pokuta" nie "pokusa" big_grin No tak, między tymi rzeczami jest dość spora różnica. A już jak ktoś się spodziewał pokusy, a dostał pokutę... No wcale, wcale się nie dziwię, że nie byłaś zadowolona smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • minerwamcg 21.11.18, 21:56
    http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/195000/195951/327789-352x500.jpg

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • balamuk 21.11.18, 21:59
    O kurczę, jakim cudem mi sie to udało... big_grinbig_grinbig_grin
    Freud?
  • balamuk 21.11.18, 22:01
    Ja naprawdę, naprawdę myślałam o pokucie! big_grin
  • minerwamcg 22.11.18, 01:30
    No cóż, przeor Robert zapewne powiedziałby, że myśl o pokucie jest zbawienna 😊 Cadfael już by nie był tego taki pewny.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • ewa9717 26.11.18, 11:45
    Nieźle wyszło wink
    Ale masz rację, Balamuku, wcześniejsze Cadfaele są lepsze. A już najnielepszy jest ostatni, którego drogą kupna nabądłam za jakieś szalone (jak na ten akurat zakup) piniędzy.

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • balamuk 26.11.18, 21:13
    Chyba właśnie ta pokuTa jest ostatnia?
    Mirosław Salski - "Muzeum falsyfikatów", wypożyczyłam, bo polecane przez Monikę Szwaję. I się byłam zawiodłam. Pomysł ujdzie, taki trochę staroświecki, ale wykonanie średnie. Na dodatek pani redaktor najwyraźniej miała inną robotę a korekty albo nie było, albo ma diametralnie odmienną od mojej wizję używania przecinków...
  • ewa9717 26.11.18, 21:17
    Nie, ostatni jest "Niezwykły benedyktyn".

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • balamuk 26.11.18, 22:06
    A, wyguglałam, prequel. To sobie daruję.
  • minerwamcg 27.11.18, 00:11
    Prawda, że najlepsze jest te dziewiętnaście tomów pomiędzy "Relikwiami" a "Świętym złodziejem", zaczyna się od św. Winnifredy i na niej kończy. A najzabawniejsze, że autorka upchnęła tyle "autentyków", prawdziwych historycznych wydarzeń i osób, ile tylko wlazło - nawet sprowadzenie z Walii relikwii św. Winnifredy jest autentyczne, nawet Adam Courcelle jest postacią historyczną, choć pewnie nieco inaczej zakończył swój plugawy żywot. Albo może właśnie tak, kto wie? Toby dopiero była heca smile

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka