Coś słyszałam, że jakieś chodziły po wsi, oglądały, wybrzydzały, pisały w kajecie. Nic im się nie podobało. To nie tak, to nie siak a to jeszcze inaczej.Musi z Unii były. Czy to o adoracyje chodzi, to tak literalnie nie wiem ale, że chciały nowe wprowadzać i po swojemu urządzać, to słyszałam. We wsi się ludzie wzburzyły. Nawet Dziedzic się zdenerwował i słowem rzucił. A Wielebny, to takie kazanie w niedzielę wygłosił o adorowaniu, że musi im w pięty poszło, bo ucichły i nie widać ich. To już się tak nie frasujcie o te adoracyje, śpiewy, klękania i całowania, bo z tego nie wyjdzie nic. Byndzie po staremu. Jament.
--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.