Odcinek 12
Występują:
Grohalowa
Dorocińska
Edkowa
Eulalijska
Edyciakowa
- Ja to się pani dziwię pani Grohalowa. Najpierw się pani denerwuje, wszystkim przejmuje czy dobrze wypadnie a potem na Jubileusz pani nie jedzie.
- Nikt nie pojechał, pani Dorocińska, oprócz Wójta Goposińskiego i Mężydłowej. A i ona tylko do pstrykania zdjęć się najęła. Mówione było, że żadnej delegacji nie będzie tylko poseł, tfu… posłaniec.
- To Wójt za posłańca był? Urzędowa osoba na posyłki? To do niczego nie podobne.
- Ano niepodobne, pani Dorocińska. A pani niech usiądzie i tak w drzwiach nie stoi, pani Edkowa bo jeszcze ktoś walnie jak będzie wchodził. Może ktoś przyjść. Wszyscy poruszeni Wójtem.
- Nie mogę się rozsiadywać, bo mnie robota goni jak wściekła. Codziennie do ciemnej nocy w pracy jestem.
- A co z tym naszym Wójtem, że takie poruszenie?
- Jak to co? Nie dość, że do Warszawy pojechał z telegramem i prezentami jak jakiś chłopak na posyłki, to jeszcze zestroił się jak stróż w Boże Ciało, to jest, chciałam powiedzieć… całkiem odwrotnie się zestroił. Jako starozakonny wystąpił, do tego z brodą i pejsami.
- O matusiu, naprawdę? Co mu strzeliło do głowy? A może on się przebrał, żeby go nikt nie rozpoznał. Przecie to wstyd, Wójt na posyłki.
- Jeszcze większy wstyd, pani Dobrocińska, jak Wójt za przebierańca występuje. Żeby chociaż w zapusty, ale to wielki post.
- A ja słyszałam, pani Grohalowa, że tam większe zgorszenie było, aż wstyd powtarzać.
- Wstyd nie dym, w oczy nie gryzie, niech pani mówi, pani Edkowa.
- O matko cudowna, nie może pani uważać, uderzyła mnie pani drzwiami, pani Eulalijska. Co to z takim impetem wpadać.
- Dzień dobry paniom. Nie z impetem tylko z rankingiem. Ciągle muszę biegać za wszystkimi, żeby łaskawie ranking wypełnili. Myślałam, że tu znajdę kogoś, kto jeszcze zalega. O właśnie, Dorocińska, dzisiaj już pani nie daruję .
- Ja mówiłam, że ja w swoim czasie wypełnię.
- Tak, tak powtarza to pani jak pacierz od dwóch tygodni. Już nawet panią we wsi nazywają Dorocińskawswoimczasie. Co to się tak zabierać jak pies do jeża, chwilę pomyśleć i wypełnić. To nie wyrok przecież. A nawet już pan dziedzic Sztanglicki wypełnił, choć dopiero wrócił.
- Nie wiem co pani tak pogania, nie piekarnia przecież.
- Nie piekarnia ale i nie wyścigi żółwi. Miało być gotowe na Jubileusz 75-lecia, żeby godnie uczcić Autorkę, ale z wami, żeby zdążyć na stulecie, to trzeba dziś zacząć.
- Nie kłóćcie się panie. Pani Dorocińska siada w kąciku i wypełnia a my sobie pogadamy.
- Jeszcze czego, wy sobie pogadacie a mnie do kąta? Ja też chcę wiedzieć jak było z Wójtem i tym zgorszeniem.
- Co z Wójtem i jakie zgorszenie, bo ja nic nie wiem.
- A pewnie, pani Eulalijska, pani tylko ranking ma przed oczami, to trudno coś więcej zobaczyć. Niech pani mówi, Edkowa, co z tym zgorszeniem.
- Ja od razu mówiłam, pani Grohalowa, że śmierdziel, to nie jest prezent. Pewnie się autorka obraziła i wyrzuciła ich na zbity pysk.
- Na litość, pani Dorocińska, niech pani nie przerywa, bo się nigdy nie dowiemy.
- Dzień dobry paniom, dobrze, że zdążyłam. Chciałabym coś usłyszeć jak było, bo to odcięta jestem od świata przez tą awarię telefonów, a komórkę znów gdzieś posiałam.
- Dzień dobry, pani Edyciakowa, właśnie o Jubileuszu mówimy. Pani Edkowa o jakimś zgorszeniu wie, ale całkiem do słowa dojść nie może, bo ciągle coś przerywa.
- Właśnie, przerywa, trzeszczy, brzęczy – nijak z telefonu korzystać nie można. Mówią, że to w kablach coś siedzi.
- Prawda, prawda, Asiansonowa też miała jakieś kłopoty z kablem. I do Wójta coś przez kabel przepychała i do Dziedzica, ale literalnie nie wiem co, bo ja się na tych technicznych sprawach nie znam.
- Teraz pani zaczyna, pani Grohalowa. Dajmy wreszcie powiedzieć pani Edkowej.
- Ano Mężydłowa mówiła, że nawet się Autorka za tego śmierdziela ani za bon nie obraziła. Telegram, wino i kwiaty przyjęła, nawet do albumu zajrzała, pochwaliła i w ogóle była bardzo miła. Zaprosiła na pokoje i pozwoliła fotografie robić. Sama też robiła, bo Jej się ten strój Wójta nawet podobał.
- No to gdzie tu zgorszenie?
- Ano na samym początku było. Nie dość, że Wójt jak przebieraniec, to jeszcze coś gorszego wymyślił…
- No co takiego???
- Na siewniku wjechał!
--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.