Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Kultura   Książki   Chmielewska - forum fanów   W Chmielews...

W Chmielewszczanach - odcinek 14.

Autor: lylika 16.04.07, 10:38
Odcinek 14

Występują:

Grohalowa
Dziedzic Sztanglicki
Edyciakowa

- Tak liczyłam na to, że pan będzie na tym piątkowym sabacie czarownic. Dowiedziałabym się porządnie i z pierwszej ręki jak było. Na te kumy co były liczyć nie można, bo wszystkie kręcą i żadna prawdy nie powie.
- Absolutnie nie mogłem być, pani Grohalowa. Taki mnie przypadek spotkał, że aż wstyd powtarzać.
- A co się stało? Znowu się panu krawaty z fularami pomieszały i nie mógł pan znaleźć odpowiedniego na tę okazję?
- Skądże, w krawatach idealny porządek. To wszystko przez żółwia.
- Matkoboskazktóregokolwiekkościoła, jakiego znowu żółwia?
- Stepowego. Chciałem mu wyciągnąć łapę, żeby zrobić manicure, a ten jak śmignął, to wywrócił klej, który akurat stał na biurku, bo filiżankę chciałem skleić co jej się uszko utrąciło. Klej się wylał i przykleiliśmy się obaj z żółwiem do biurka. Ile to ambarasu było, żeby się porozklejać, domyć klej a krzywdy stworzeniu nie zrobić.
- Pan, to doprawdy sam się o te różne przypadki prosi. Mało panu było kłopotu z internetem. Uparł się pan jak szczerbaty na suchary na jedną firmę zamiast zwyczajnie w Tepsach zamówić. Telefonu też pan przez to nie ma i jak z głuchym rozmowa. Jeszcze do tego tylko żółw panu potrzebny.
- Trochę pozazdrościłem temu towarzystwu od robactwa i też chciałem coś oryginalnego. Wszyscy tylko psy albo koty.
- No, to teraz pan ma za swoje. Może jednak pan słyszał coś, jak było na zebraniu? Do mnie tylko doszło, że Gość przyjechał od samej Autorki. Pienisiępotem czy jakoś tam.
- Plenipotent to się nazywa. To taki agent.
- Zwariować można z tą lustracją. Nawet Autorce agenta przypisali?
- Nie przypisali tylko sama go zatrudniła. To całkiem inny agent jest. Pomaga we wszystkim.
- Chyba, że tak. Ciekawe czy coś opowiadał o Autorce.
- Podobno tak. O Niej i o innych pisarzach, ale w gospodzie taki łomot był, że tylko Edyciakowa z Jotkową słyszały, bo najbliżej usiadły.
- Te to mają szczęście. Ale ja je na spytki wezmę i wszystkiego się dowiem, niech się tylko pokażą. A podobno Edkowa nie ze swoim chłopem była, prawda to?
- Niech Bóg broni, z tym samym co zawsze.
- Ale Wójt, to sam był. Wójtowa gdzieś indziej na ląfry poleciała. Wie pan, mnie się wydaje, że Wójtowa zaczęła swoimi dróżkami chadzać. No, ale co jeszcze, co jeszcze?
- Jeszcze, to Dorocińska, jak zwykle się śpieszyła do wyjścia, bo się bała, że Eulalijska wpadnie i pociągnie ją za konsekwencje w sprawie rankingu. Ale tym razem, to nowi wyszli pierwsi, bo im się do dzieci spieszyło.
- No właśnie, a jak ci nowi?
- Chyba dobrze. Była Kostkowa, bardzo elegancka kobieta, cały czas w koronkowych rękawiczkach siedziała, Pierzycka z mężem i nawet z trzeciej wsi jedna przyjechała. Ognicka się nazywa. Transparent przywiozła, żeby ją rozpoznać.
- Ale ja tu czegoś nie rozumiem. Ta Pierzycka, to ma podwójne nazwisko, niby swoje Kott i po mężu. A mąż się Miglanc nazywa.
- Nie Miglanc tylko Migacz.
- Jak zwał tak zwał, ale inaczej niż ona się nazywa i pomieszania całkiem można dostać. Ale co tam jeszcze ciekawego było, niech pan mówi.
- Sam niewiele wiem. Tyle co mi Mężydłowa kapnęła. Na czerwono prawie wszyscy byli i się umawiali, że na następne zebranie wszystko ma być czerwone.
- No tak, tak jak w książce. Tylko, że po prawdzie, to w książce prawie nic czerwonego nie było.
- Lampa była. I teraz też ma być. Ktoś puka, pani Grohalowa, może ja otworzę.
Aaa, to pani Edyciakowa. Witamy.
- Ano ja. Dzień dobry państwu.
- A co pani taka zwarzona, pani Edyciakowa, stało się co?
- Taki miałam przypadek, ze trudno się pozbierać.
- Pani też?
- Jak to też?
- Bo pan dziedzic miał przykry przypadek z żółwiem.
- Z żadnym żółwiem, ale też o zwierzynę chodzi. Nie wiem sama jak to powiedzieć.
- Niech pani mówi wreszcie co się stało.
- Kiedy mi wstyd.
- Szlag mnie zaraz trafi. Mówi pani czy nie?
- Szlag, to mnie o mało nie trafił. Budzę się rano po tym zebraniu, zaspałam trochę, bo piwo było wyjątkowo nie chrzczone, otwieram oczy i oczom mym nie wierzę. Wiecie co zobaczyłam obok?
- No, co???
- Barana. Czerwonego!!!


--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-139
(101-139)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.