Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Kultura   Książki   Chmielewska - forum fanów   W Chmielews...

W Chmielewszczanach - odcinek 19.

Autor: lylika 21.05.07, 10:31
Odcinek 19

Występują:
Grohalowa
Dziedzic Sztanglicki
Jotkowa
Bebezycka
Kancellarska

- Pan Dziedzic, to całkiem na miejscu usiedzieć nie może. Wiecznie pana gdzieś nosi. Całkiem jak Edyciakową.
- Mam ciągłe zajęcia zawodowe, pani Grohalowa. Dla chleba tak się muszę wycierać po hotelach.
- Chyba dla kawioru, bo na chleb, to raczej panu nie brakuje. Albo raczej z upodobania do łazęgostwa. Był pan chociaż na targach książki? Sama Autorka podpisywała.
- Niestety, pani Grohalowa, ani na Targach ani na tych Grach Literackich. W zupełnie inne strony jeździłem.
- Tak samo jak Edyciakowa. Pognać pognała, ale żeby choć do Warszawy na te targi.
- A po co by miała aż do Warszawy jeździć. Targi u nas co wtorek i wszystko można kupić.
- Pani Jotkowa, to jak coś powie, to naprawdę… O targi książki się rozchodzi. Międzynarodowe. Po podpisy do Autorki, to się taka kolejka ustawiła, że godzinami trzeba było czekać.
- U nas bez kolejki książki można kupić w kiosku, a na zeszyt, to z podpisem.
- Matusiu jedyna, nie mogę… Podpisaną przez Autorkę książkę byśmy mieli. Dla Towarzystwa.
- Przecież Mężydłowa była razem z Wójtem, to mogła się o podpis wystarać.
- Ano wystarała się, ale dla siebie. A Wójt taki przejęty był, że książki do podpisu zapomniał i figę mamy.
- Ja słyszałam, że ten Pienisiępotem miał jakieś egzemplarze z podpisem dla Towarzystwa dać.
- Plenipotent, pani Grogalowa, obiecał, ale na razie nic nie dał. Słyszałem, że ma załatwić, ale w swoim czasie.
- W swoim czasie… jak u Dorocińskiej nie przymierzając. No, to poczekamy sobie długo.
- Czy mnie się wydaje, czy ktoś puka?
- Nie wydaje się panu Dziedzicowi, pukałam długo, ale tacy zagadani jesteście, że nic nie słyszycie. Dzień dobry.
- A dzień dobry, pani Bebezycka. Była pani podobno też na targach. I co?
- Pięknie było. Ale najpiękniej na tych Grach Literackich. Ludzi się zbiegło co niemiara.
- I coście robili?
- Szukaliśmy jednej kamienicy gdzie pieniądze podrabiają.
- To policja się takimi sprawami nie zajmuje, tylko was wysłali na przeszpiegi?
- My szukaliśmy tak jak było na filmie. Lekarstwo na miłość się nazywał.
- To były gry filmowe czy literackie, bo już głupia jestem.
- Literackie, bo ten film, to według Klina.
- No, toście chyba z piciem ostro przeholowali, że tak od razu za klinem się rozglądaliście.
- Mówiłam panu Dziedzicowi, że to nie lekarstwo na kaca tylko na miłość.
- Ależ to żart miał być, pani Grohalowa.
- Dobrze, dobrze, niech lepiej Bebezycka opowiada jak było.
- Nabiegaliśmy się porządnie, żeby do tej kamienicy wreszcie dotrzeć. Przegonili nas przez całe Śródmieście i kawałek Mokotowa, aleśmy znaleźli.
Kamienicę znaleźliśmy. Tyle, że nikogo tam nie było. Ani opryszków, ani pieniędzy, ani w ogóle nic. Kamienica zabita dechami i tyle.
- To może lepiej, że nic nie znaleźliście, bo jeszcze w jakąś aferę byście się wplątali.
- I bez tego się wplataliśmy. Madonna nam zginęła.
- O czym pani mówi, jaka Madonna?
- Nieletnia.
- O święci pańscy. Madonna, do tego nieletnia? Co wyście tam robili?
- Nic zdrożnego. Tak jak mówiłam, szukaliśmy kamienicy. Madonna była z nami cały czas a dziś się okazało, że nie ma.
- Czy wy na pielgrzymce byliście czy na grach literackich? Niech pani wreszcie powie jakoś jasno, bo nic zrozumieć nie można.
- Przecież jasno mówię. Był z nami taki nowy młodziak. Madonna się nazywa.
Cały czas był z nami a dzisiaj przepadł. Kamień w wodę.
- No to ładnie. Będzie sprawa za porwanie nieletniego. Za kidnaping grożą bardzo wysokie kary.
- Niech pan nie kracze, panie Dziedzicu, bo jeszcze wyjdzie na to, że nas wszystkich posadzą.
- Ktoś puka. Proszę… no proszę!
- Dzień dobry państwu. A co macie takie kwaśne miny?
- Nie ma się z czego cieszyć, pani Kancellarska, Madonna zginęła.
- Co wy mówicie, znowu świętokradztwo, tak jak z relikwią?
- Gorzej, znacznie gorzej .
- A ja dopiero co spotkałam Mężydłową. Właśnie wróciła z Warszawy. Opowiadała, że jechała z bardzo przyjemnym młodym człowiekiem. Grzeczny, oczytany, dobrze ułożony. Do nas na wieś jechał. Mateusz Madonna.
- To Mateusz czy Madonna?
- A czy to nie wszystko jedno? Najważniejsze, że nie zginął.

--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-139
(101-139)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.