Odcinek 21
Występują: ci co zwykle.
- Dzień dobry pani Grohalowa. Można na chwilkę?
- Ależ proszę, dawno pana nie widziałam panie Dziedzicu.
- Wakacje były a ostatnio zajęcia mam różne.
- Właśnie, pusto na wsi, wszystko się porozjeżdżało. Albo na wakacje albo za pracą.
- Nie wie pani jak się skontaktować z panią Edyciakową. Telefon nie odpowiada. Raz zaszedłem, ale nikogo nie było.
- O… Edyciakowa to teraz ważna osoba. Telefonów nie odbiera. Zapisy aż na styczeń przyjmuje.
- Jak to na styczeń? Jakie zapisy?
- To pan nie wie? Od czasu tych strajków w służbie zdrowia wszyscy do Edyciakowej walą. Lekarze nie przyjmują a ludzie chorują, no i Edyciakowa ma urwanie głowy. Wszyscy chcą tych jej nalewek leczniczych.
- Ja też w sprawie nalewki.
- To się pan musi wstrzymać z bólami, bo stare wyszły a nowe dopiero nastawione.
- Trudno, będę musiał poczekać, chociaż bardzo by się przydały. A co nowego we wsi?
- Nowego, owszem, ale nic miłego. Pół wsi w lipcu na wyścigach było. To Wójtowa prowodyrka. Najpierw namawiała a potem nie pojechała i teraz ma kłopot.
- A dlaczegóż to?
- Wójt pojechał sam i grał jak szalony. Podobno kasa gminna całkiem pusta.
- To faktycznie marnie, ale czy to pewne, może tylko tak ludzie gadają?
- Jak gadają, to powód jakiś jest. I żeby to tylko o kasę chodziło. Ludzie widzieli jak się z Bebezycką prowadzał. Na piwo chodzili czy coś.
- No, to jeszcze nic strasznego.
- Może i nic, a może i coś. Tak się często zaczyna. Piwko, a po piwku…
- Chyba pani przesadza. Zwykłe spotkanie przy piwie a ludzie zaraz z tego zrobią wieść Hiobową.
- No, o panu to chyba nie przesadzone te wieści. Najpierw nikt nie chciał wierzyć, ale jak kilka osób do miasteczka pojechało i na własne oczy zobaczyło, to już nie da się zaprzeczyć.
- O czy pani mówi?
- Jak to o czym? Podobno pan pociąg kupił. Z parowozem. Widzieli przecież, że ustawiony na bocznicy i plakietkę ma. Właściciel: Dziedzic Sztanglicki.
- O, wielkie rzeczy, różne różności ludzie kupują. Jachty, samochody…
- A kupują, kupują, ale nimi jeżdżą. A ten pociąg nic, tylko stoi. I słyszałam, że pan do miasteczka codziennie jeździ i w tym pociągu po 8 godzin przesiaduje. Prawda to?
- No… prawda. Takie miałem zawsze marzenie żeby mieć własny pociąg.
- Matko kochana, marzenie… stojący pociąg… No niechby, tylko niech mi pan wytłumaczy po co pan każe w tym parowozie codziennie rozpalać skoro pociąg stoi?
- Jak to po co? Żeby sobie zagwizdać.
--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.