Odcinek 22
Występują:
Grohalowa
Dziedzic Sztanglicki
W tle: około 50 osób
- Dzień dobry pani Grohalowa, można na chwileczkę? Przyszedłem się przywitać.
- A to już wyglądam pana dziedzica i wyglądam. Rok pana nie było. Gdzie to pan bywał tak długo?
- Odwiedzałem krewnych za granicą. Każdy trzymał, gościł i wyglądał tęsknie czy z tego spadku co go otrzymałem nie spadnie mu jakaś cząstka.
- I co, doczekali się?
- Pani Grohalowa, czy ja wyglądam na wariata? No dobrze, trochę wyglądam. Pani, to szczególnie podpadłem za kupno pociągu, który nie jeździ, tylko stoi i gwiżdże, ale żeby rozdawać pieniądze na prawo i lewo, to aż taki wariat nie jestem. Nawet krewnym nie mam zamiaru oddawać tego co zdobyłem ciężką krwawicą.
- Matko Boska, jaką krwawicą? Przecież pan dziedzic obłowił się na śmierci przodka.
- A krwawicą, krwawicą. Amerykański przodek żyły sobie podciął w wannie, jak Petroniusz. Nobless oblige. Nawet ten nafciarz wiedział co to honor. Obiecał panience małżeństwo, zorientował się, że chodzi jej wyłącznie o szmal, nie dotrzymał obietnicy i podciął sobie żył., Honorowo.
- No dobrze, czort bierz przodka, ja tu czekam na wieści ze spotkania z pisarką, bo wiem, że pan był na tym spotkaniu.
- Byłem, byłem, żeberka jadłem, piwo piłem, ale to nie jest najważniejsze. Bóstwo widziałem we własnej osobie, zamieniłem słów kilka, Ale jakich słów!!!
Bóstwo obejrzawszy mój prezent imieninowy w postaci kolażu moich zdjęć powiedziało: Gdybym miała 40 lat mniej zakochałabym się w tym blondynie…
O matko…..
Z powodu omyłki w dacie urodzenia ominął mnie romans wszechczasów! Rozumie pani co straciłem?
-Rozumie, rozumie, kto był jeszcze?
- Matkobosko, lepiej wymienić tych co nie byli,; krócej będzie.
- Dziedzicu, nie doprowadzaj mnie do nerw, nie mogłam być, ale chcę wiedzieć.
… A to już w następnym odcinku…
--
Otwórz szafę i mów do rzeczy.