Dodaj do ulubionych

Jak oni gotują

09.09.08, 08:25
A może reaktywacja kulinariów? Trzeba nabrać tu i ówdzie przed zimą.
--
Baron Von Dupersztangiel
Edytor zaawansowany
  • papuga_ara 09.09.08, 09:51
    Jezu jakie ładne!!
  • asia.sthm 09.09.08, 10:06
    to sa najpiekniejsze prztwory na swiecie. Lylika zostaje ogloszona
    Miss Przetworow.
    Edyta niech swoje pokaze, moga byc nalewki - tez piekne i pozywic
    sie mozna.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 36krzysiek 09.09.08, 11:06
    Od przetworów jeszcze nikt nie przytył. Mogą robić za środek lub
    dodatek. Miało być o grochówkach i roladach a tu rozdyźdane pomidory
    i gołe gruszki! wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • edyta95 09.09.08, 11:31
    do zdjęć nalewek dopiero się sposobię. Teraz mogę tylko Baronowi
    leki deserek przedstawić. Wg mnie mało tuczący, albowiem biszkopt
    bez tłuszczu, a bita śmietana prawie bez cukru.
    Przepis
    Upiec biszkopt i pokroić
    Ubić śmietankę
    Truskawki potraktować ogniem, cukrem i odrobiną żelatyny.
    Wszystko jak jest zimne poprzekładać w dowolnej kolejności.

    A obrazek zamiesći Szefowa, bo mnie znowu żabę szlag trafił
  • 36krzysiek 09.09.08, 12:08
    Upiec biszkopt. Dobre sobie. Trzeba umieć. Widzę prostą wersję,
    biszkopt ze sklepu, dżem truskawkowy i śmietana do golenia smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 09.09.08, 11:59
    O grochówce już było. Podaję przepis na ulubioną zupę mężydła:

    Zupa serowa.
    2 serki topione
    2 kostki rosołowe
    2 łyżki śmietanki 36%
    2 płaskie łyżki mąki
    2 łyżki posiekanej natki
    sól, biały pieprz
    groszek ptysiowy
    lub grzanki
    1 l wody zagotować z kostkami rosołowymi, dodać serki i mieszając gotować do ich całkowitego rozpuszczenia.
    Dodać śmietanę wymieszaną z mąką. Doprawić odrobiną soli i pieprzu, posypać natką.
    Podawać z groszkiem ptysiowym lub grzankami.

    Ja robię bez mąki, ale Ty dodaj mąkę i będziesz miał tucząco. smile)

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 09.09.08, 12:05
    Śliczne! Mąki nie dodam, bo mąka mnie nie lubi, ale za to walnę
    łososia!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • edyta95 09.09.08, 12:10
    łososia do grochówki?smile
  • 36krzysiek 09.09.08, 12:13
    Łosoś do wszystkiego pasi, nawet do śledzia.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • groha 09.09.08, 12:24
    E, to już stara teoria z tym smalczykiem - teraz wszystkiemu winne są
    węglowodany, słyszałam.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • 36krzysiek 09.09.08, 12:46
    groha napisała:

    > E, to już stara teoria z tym smalczykiem - teraz wszystkiemu winne

    > węglowodany, słyszałam.
    Wybróbowane i sama święta prawda.

    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • g0p0s 09.09.08, 12:23
    Serkową u Szefowej jadłem. Nie jest w moim profilu smakowym, ale
    była smaczna. A, i jeszcze musiałem zgadnąć z czego jest zrobionasmile)
  • 36krzysiek 09.09.08, 12:49
    W tym sezonie kuchennym mam zamiar opanować wołowinę. Tak długo będę
    się uczył, aż w końcu opanuję osiągnięcie konsystencji innej niż
    zelówka dla psa. Takie na ten przykład zraziki. Raz wychodzą jak
    ambrozja a raz jak... nie będę się wyrażał. A niby rzeźnik ten sam.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • groha 09.09.08, 12:56
    36krzysiek napisał:

    > A niby rzeźnik ten sam.

    Ale krowi zewłok za każdym razem inny, panie Baronie.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • g0p0s 09.09.08, 13:05
    No właśnie - zewłok. Zraziki to moje ulubione danie, ale czasami
    jest nie do pogryzienia. Dalsze duszenie nie zmienia systuacji.
    Dodanie alkoholu (ma niby denaturyzować białko) też nic nie daje.
    Chyba trzeba się pogodzić, że czasami wół jest trudno jadalny.
  • 36krzysiek 09.09.08, 13:08
    Podobno podstawa to nie solić przed obróbką, bo od tego twardnieje.
    No niby lepiej ale to jeszcze nie to. Chyba jednak Groha ma rację,
    że to od zewłoka zależy. Albo obrabiać jedynie polędwicę, ona mnie
    zawsze wychodzi idealnie wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • anmanika 09.09.08, 13:12
    Nalewka z aronii i wisnioweczka sie przegryzaja na spotkanie styczniowe - nalewkowe.
    --
    Rozmowa wiezy z pilotem:" Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
    Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...".
  • papuga_ara 10.09.08, 17:59
    Wołowina zdecydowanie zależy od zewłoka. Raz niebo w gębie, raz
    bardziej podeszwa, też niby w gębie, ale nie o ten efekt chodzi.
  • asia.sthm 11.09.08, 00:06
    Ooo, moj temat smile)
    Wolowina najtwardsza jest w Libii z arabskich krow. Na proszony
    obiad przyrzadzilam takie bitki z kopytkami, ze chcialam gosciom
    wyrwac talerze i z nimi uciec w swiat. Kolega pocieszyl mnie tak: Te
    krowy to jedza worki po cemencie dlatego takie twarde.Nie martw sie.
    Faktycznie one sie tam na budowach pasly.
    Po tym pierwszym niewypale nauczylam sie zeby wolowine nastawic i
    zapomniec o niej. Jak sie sama przypomni bez swadu spalenizny to
    znaczy gotowe.
    Baronie, czasem trzeba na wytrzymalke ja wziac, te wolowine znaczy.
    Powodzenia.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 36krzysiek 11.09.08, 09:00
    Dziś na obiad u Barona podają roladę z ciasta francuskiego i indyka.
    Ciekawe, czy będzie jadalne smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • bbbzyta 11.09.08, 09:13
    Jadalne na pewno smile Ale jakie tuczące smile (myślę o tym francuskim).
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • lylika 11.09.08, 21:13
    Ciekawe jak się udała rolada u Barona. Niestety, domowy komputer Barona zdechnięty i nic nie wiemy.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 12.09.08, 09:29
    lylika napisała:

    > Ciekawe jak się udała rolada u Barona. Niestety, domowy komputer
    Barona zdechnięty i nic nie wiemy.

    Już donoszę. Wyjątkowe świństwo. Nigdy never więcej.

    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • edyta95 12.09.08, 14:18
    u mnie dziś pieką, najciekawszym elementem przepisu są herbatniki
    nasączone wódką
  • 36krzysiek 12.09.08, 14:28
    Tiramisu po polsku smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 12.09.08, 14:39
    Na obiad ?!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 12.09.08, 14:49
    Trzecie śniadanie smile) Iiiiiiii! Naleśniki za mną chodzą, są w
    Bramie ?
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 12.09.08, 14:54
    Mężydło może jeść jaja co dzień. Nigdy nie narzeka na jajeczny obiad.
    Nie wiem czy w Bramie są naleśniki, ale ja mam dziś ochotę na placki z kawiorem.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • edyta95 12.09.08, 15:15
    ciasto nazywa sie pijak
  • goonia 12.09.08, 16:20
    a ja sie nazywa konsument? Moze wdziecznie "po pijaku"?
  • edyta95 12.09.08, 19:15
    nastąpiła degustacja ciasta, Gooniu Twoja nazwa dla konsumenta jak
    najbardziej, ekm
  • lylika 14.09.08, 20:35
    Właściwie, to dokładnie odwrotnie. Właśnie dzieci przywiozły mi pomidory w kartonie po monitorze starego typu. Nie wiem ile kilogramów, bo nie dałam rady podnieść. Jutro bedę zajęta. smile)
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 14.09.08, 20:40
    A co ciekawego robisz?
  • kocio_pierzaczek 14.09.08, 21:15
    Już mi zapachniało... właśnie skończyłąm przetwarzać 10 kg pomidorów
    (przecier, całę małe pomidorki w przecierze) i chyba jeszcze
    dorobię, bo dużo tego zawsze zużywamy. Nie wiem, co mi się stało w
    tym roku, nigdy tylu przetworów nie robiłam (szczaw na zupę, grzyby
    w różnej postaci też). To jets zaraźliwe - mama wsiąkła w śliwki,
    pomidory i jabłkową marmoladę. Mój tatuś i małżonek zaczynają się
    martwić. Moze jeszcze sobie strzelę marynowaną paprykę. Poza tym
    mrożę i suszę zioła na zimę. I szukam, co by tu jeszcze... Niestety,
    ogórków kiszonych nie zdązyłam zrobić, nad czym boleję.
  • anutek115 16.09.08, 17:04
    A to ostatni moment, ale za późno jeszcze nie jest, ja kisiłam w sobotę. A teraz
    robię galaretkę z jarzębiny i dzikiego bzu, i syrop z dzikiego bzu. I sok z malin...
  • ewa9717 16.09.08, 19:06
    anutek115 napisała:

    > A to ostatni moment, ale za późno jeszcze nie jest, ja kisiłam w
    sobotę. A tera
    > z
    > robię galaretkę z jarzębiny i dzikiego bzu, i syrop z dzikiego
    bzu. I sok z mal


    A gdyby tak przepis na galaretkę z jarzębiny?????? Proszę smile)))
    > in...
  • lylika 16.09.08, 20:59
    Z jarzębiny to najlepszy jarzębiaczek. smile) Może być też nalewka na jarzębinie.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • anutek115 17.09.08, 10:04
    A uprzejmie proszę, mnie dwa razy nie powtarzać.

    2 kilo owoców jarzębiny wrzucamy do zamrażarki na dobę (chyba, że były zrywane
    już po przymrozkach, ale ja i w takim wypadku je "domrażam", na wszelki wypadek
    smile). Rozmrażamy, myjemy, osączamy, rozgniatamy. Zalewamy w garnku 2 szklankami
    wody, dodajemy sok z 2 cytryn i startą z nich skórkę. Gtujemy pół godziny.
    Przecedzamy przez gazę, dodajemy 1 kg cukru i gotujemy, usuwając szumowiny.
    Galaretka jest gotowa, gdy kropla wylana na talerz nie rozpływa się. Wlewamy do
    wyparzonych słoików, zakręcamy i voila!
    Ja wlewam, gdy galaretka jest jeszcze półpłynna (kiedyś przesadziłam z
    gotowaniem i wyszedł mi karmel jarzębinowy wink), zsiądzie się i tak. No, chyba,
    że była gotowana 5 minut, wtedy może nie smile)).
  • ewa9717 17.09.08, 14:06
    Dziękuję, mam nadzieję, że zdążę zrobić.
  • anutek115 17.09.08, 14:20
    Pewnie, masz co najmniej miesiąc na zbiory smile.
  • ewa9717 17.09.08, 18:09
    Ta, tylko wciąż mam Himalaje jabłek na głowie wink)))
  • lylika 14.09.08, 21:27
    ewa9717 napisała:

    > A co ciekawego robisz?
    ...
    Ciekawego nic, pomidory...

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 16.09.08, 13:58
    Nie mam czasu chodzić do pracy. Tyle cudnych przepisów, taki na
    przykład mostek cielęcy z wątróbką! Ślinka cieknie. Ciekawe, czy to
    wogóle mozna kupić.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 16.09.08, 21:10
    36krzysiek napisał:

    > Nie mam czasu chodzić do pracy. Tyle cudnych przepisów, taki na
    > przykład mostek cielęcy z wątróbką!
    ...
    Czy o ten przepis chodzi?
    Mostek cielęcy z nadzieniem.
    1,5 kg mostka cielęcego, 10 dag wątróbki, 2,5 łyżki masła, 1 jajko, pół szklanki tartej bułki, 3 łyżki siekanej natki pietruszki, sól, cukier, odrobina małych rodzynek.
    Ostrym, szpiczastym nożem rozciąć mięśnie i utworzyć nad żebrami kieszeń. Wyjąć żebra nie uszkadzając mięsa. Lekko kręcić kostkami żeber i zdejmować z nich mięso jak rękawiczki z palców. Przy kłopotach można pomóc ostrym szpicem noża. Mostek nasolić. Odłożyć na czas przygotowania farszu. Drobno posiekać wątróbkę i razem z masłem, żółtkiem, natką pietruszki i tartą bułką włożyć do malaksera i przez chwilę mieszać. Po uzyskaniu jednolitej masy posolić i posłodzić. Ubić sztywną pianę z białka. Wymieszać masę z wątróbki z pianą i rodzynkami. Wypełnić farszem kieszeń w mostku. Zaszyć białą nicią. Włożyć do brytfanny na mocno rozgrzane masło i obrumienić z obu stron. Dolać nieco wody i dusić do miękkości.

    Taki robiła moja mamusia. Ja mogę zrobić, pod warunkiem, że mój brat wytrybuje kości. To mistrz jest, a ja zawsze przetnę mięso i nadzienie wyłazi. sad
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 17.09.08, 09:03
    Przepis mamusi taki w rodzaju "sześć dziewek". Znalazłem bez
    wydłubywania kości, piany z białek i rodzynek. No i upiec każą. A
    propos, uprasza się Szanowne Grono o podanie przepisu na przecier
    własnej roboty. Dziękuję.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 17.09.08, 11:39
    Przecier.
    5 kg dość miękkich pomidorów
    3 łyżki soli
    3 łyżki cukru
    1 czubata łyżka masła
    Pomidory pokroić, dodać masło i dusić aż się zupełnie rozgotują. Lekko przestudzić, zmiksować, przetrzeć przez sito. Ponownie zagotować, dodać sól i cukier. Gorące wlać do słoików (wlewam przez duży lejek) i zamknąć. Jeśli po jakimś czasie pokrywki nie wklęsną trzeba pasteryzować 15 min. Moje wklęsły, lałam gotujący przecier.
    Jeśli sparzysz i obierzesz pomidory przed duszeniem, przecieranie będzie dużo łatwiejsze.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 17.09.08, 11:43
    Bardzo dziękuję za przepis. Będzie łikend przetworów, pozazdrościłem
    Wam tych słoików smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 17.09.08, 11:47
    Proszę uprzejmie. Kup dobrze dojrzałe ale nie klapciate pomidory. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • kocio_pierzaczek 17.09.08, 13:56
    I gruntowe, nie spod folii.
  • 36krzysiek 17.09.08, 13:58
    Na targu widziałem po 2,50 to chyba gruntowe? Foliowe chyba droższe.
    A handlarom nie wierzę, bo mówią co klyent chce usłyszeć.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 17.09.08, 14:08
    Lima, takie podłużne, najlepsze na przecier, bo mało wodniste.
  • kocio_pierzaczek 17.09.08, 20:30
    Oj, tak. U mnie po półtora złotego.
  • konopika 17.09.08, 22:58
    Czas już pomyśleć o dyni. Aż mi ślinka leci, tak mi wisi nad głową zupa dyniowa i dynda.
  • 36krzysiek 18.09.08, 08:58
    Nigdy nie jadłem zupy dyniowej. W dzieciństwie usiłowano mnie karmić
    przetworami, ale odmawiałem kategorycznie. Śmierdziało i takie mdło-
    słodkie to było.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 18.09.08, 09:56
    Jadłam w dzieciństwie zupę z dyni na mleku z lanymi kluskami i mam podobne wspomnienia, mdło-słodkie. Dynię w occie bardzo lubię tylko nie bardzo umiem ją robić. Albo mi wychodzi za twarda albo rozklapciana. sad
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • g0p0s 18.09.08, 11:09
    Oczywiście, że dynia tylko w occie! Oraz w wyłuskanych pestkach. Też
    mi majaczy jakaś trauma z dzieciństwa z dyniową zupą. Widać było to
    ulubione narzędzie tortursmile
  • anmanika 18.09.08, 11:34
    Jest jeszcze wariant na pikantno:

    Składniki:

    * 2,5 kg dyni
    * 3 łyżki cukru
    * 3-4 cebule
    * 4-5 szklanek bulionu drobiowego (może być z kostki)
    * szklanka mleka
    * 3 łyżki masła
    * po pół szklanki śmietany i bitej śmietany
    * łyżeczka soku z limonki lub cytryny
    * pół szklanki wyłuskanych pestek dyni
    * pół łyżeczki pieprzu cayenne
    * pieprz
    * sól

    Sposób przygotowania:
    Dynię przekroić na pół, obrać i usunąć pestki, a miąższ pokroić w kostkę,
    wrzucić do garnka o grubym dnie, podlać j wodą (3/4 szklanki). Wsypać cukier,
    posolić, przykryć i dusić, mieszając, aż dynia się rozgotuje. Śmietanę wymieszać
    z bitą śmietaną i sokiem z limonki, przykryć i 2-3 godz. schładzać w lodówce. W
    rondlu o grubym dnie roztopić masło, zeszklić posiekaną cebulę, dodać ją do
    dyni. Wlać mleko, wsypać pieprz cayenne i wszystko zmiksować na jednolitą masę.
    Mieszając, dolać gorący bulion i gotować 10 min na wolnym ogniu. Przyprawić do
    smaku. Gorącą zupę podawać udekorowaną kleksami śmietany i uprażonymi pestkami dyni.
    --
    Idą dwie łodzie podwodne przez park. Pierwsza pyta trzeciej która godzina,
    Czwarta wyciąga termometr i mówi, że jutro piątek.
  • lylika 18.09.08, 12:14
    Znalazłam też ciekawą pomidorową.
    Zupa pomidorowa inaczej – czyli z jabłkami
    Dla 4 osób
    Czas przygotowania: 20 minut
    2 kostki bulionu cielęcego Knorr
    2 łyżki oliwy
    1 posiekana cebula
    4 obrane i pokrojone w kostkę jabłka
    2 kilogramy pomidorów pelati z puszki razem z sokiem
    1 łyżka koncentratu pomidorowego
    4 łyżki sera ricotta
    sól, pieprz
    1 łyżeczka posiekanej natki pietruszki

    1. Zagotuj 1 litr wody. Dodaj 2 kostki bulionu cielęcego Knorr. Wymieszaj i gotuj minutę.
    2. Do garnka wlej 2 łyżki oliwy. Dodaj od razu posiekaną cebulę. Smaż na średnim ogniu 2 minuty.
    3. Wrzuć jabłka, wymieszaj i smaż 2 minuty.
    4. Dodaj do garnka pomidory razem z sokiem i rozdrobnij drewnianą łyżką
    5. Zalej wszystko bulionem, wymieszaj i gotuj 5-10 minut, aż jabłka będą miękkie.
    6. Zmiksuj zupę żyrafą, wyłącz ogień. Dodaj łyżkę koncentratu pomidorowego i ser ricotta. Ponownie zmiksuj.
    7. Dopraw solą i pieprzem do smaku.
    8. Podawaj na ciepło lub na zimno i posyp posiekaną natką pietruszki.

    Chyba się skuszę i ugotuję taką. smile

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • g0p0s 18.09.08, 12:16
    Dyniowa z pomidorową. Strajk głodowy ogłaszamsmile
  • g0p0s 18.09.08, 13:18
    Ątróbka? Drobiowa? Mniamsmile
  • anmanika 18.09.08, 13:56
    Zaluj, ze nie byles z nami w Prima Verze, maja taka salatke z
    watrobka, ze az mi slina cieknie na sama mysl.
    --
    Idą dwie łodzie podwodne przez park. Pierwsza pyta trzeciej która
    godzina, Czwarta wyciąga termometr i mówi, że jutro piątek.
  • 36krzysiek 18.09.08, 14:44
    Od naszej wizyty w Prima wątróbka nie daje mi spokoju i w źwiązku z
    powyszszym dziś będzie na obiad, z cebulką i jabłuszkiem.
    Mmmmmmmmniamka!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • groha 18.09.08, 13:14
    Bo najlepsze, co można zrobić z dyni, to morda do straszenia wink
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • 36krzysiek 19.09.08, 09:10
    Ja się tylko grzecznie pytam dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że
    wątróbkę należy smażyć w goglach?
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • g0p0s 19.09.08, 10:35
    Gogle to za mało, można bronić się dużą pokrywkąsmile)
    Chyba dziś nabędę wątróbkę, sitko już mam.
  • 36krzysiek 19.09.08, 13:14
    g0p0s napisał:

    > Gogle to za mało, można bronić się dużą pokrywkąsmile)
    > Chyba dziś nabędę wątróbkę, sitko już mam.


    Proponuję zaopatrzyć się w taki kubraczek i chełm, jaki w hutach
    mają smile))
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 19.09.08, 13:16
    >
    > Proponuję zaopatrzyć się w taki kubraczek i chełm, jaki w hutach
    > mają smile))
    ...
    Miasto w hutach mają? smile)
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • g0p0s 19.09.08, 13:49
    Ch czy h, ch z tymsmile) Grunt, żeby się obronić bez strat w ludziach.
  • 36krzysiek 19.09.08, 14:01
    Zwariuję przez Was. Sześć razy sprawdziłem, przecież huta się pisze
    przez H. Chełm mi jakoś umknął... :p
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • bbbzyta 19.09.08, 16:19
    No to okolicznościowy limeryk:
    Pewien Baron w rejonie Pruszkowa
    wątróbkę usmażyć planował.
    Nabył gogle, fartuszek,
    sitko, parę poduszek,
    hełm... Spalił... Więc zaczął od nowa smile.

    Czego Sz. Panu Baronu oczywiście nie życzę smile
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • lylika 19.09.08, 21:44
    bbbzyta napisała:

    > No to okolicznościowy limeryk:
    ...
    I drugi:

    Ten sam Baron, więc znowu z Pruszkowa,
    do wątróbki się dziś był gotował.
    Lecz, że wczoraj przypalił,
    oczu mało nie spalił,
    prócz wątróbki go boli i głowa.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • asia.sthm 21.09.08, 20:29
    Fiuu fiuu ekskluzywnie jak cholera , imponujaco znaczy. Az sie
    glodna zrobilam o tej porze.

    Tak patrze to ten Karol zadnej krzywicy nie ma, szefostwo tak tylko
    naukowo straszyli :p
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • ewa9717 21.09.08, 20:36
    I szanpan osobiście przy kuchni(ence)! Wzhuszyłam się.
  • edyta95 21.09.08, 20:45
    w zasadzie to ja nie wiem co się tam jadło, w zupie pływało coś
    zielonego, poza tym reszta jest zagadką. Przepisy proszę i zdjęcia
    do tego smile
  • lylika 21.09.08, 21:30
    Było:
    Prosciuto San Daniele da Parma con il melone,
    Minestra di carotta z malowanką ze śmietany,
    Spaghetti con frutti di mare.
    Przepisy tylko Baron zna. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • anmanika 22.09.08, 08:42
    A mozna sie wprosic na obiadwink?
    --
    Siedzi student w akademiku i słyszy kroki za oknem. Wygląda... a tam przechodzi
    ludzkie pojęcie.
  • bbbzyta 22.09.08, 09:47
    No jak to, a deserek??? Nie było deserku???
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • lylika 22.09.08, 20:47
    bbbzyta napisała:

    > No jak to, a deserek??? Nie było deserku???
    ...
    Dieta, Baron na diecie. Poza tym każdy by wolał coś innego. Ja, ze słodyczy preferuję śledzia, mój syn lody a moja synowa tort mocca. Jak tu wszystkim dogodzić? smile)
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • bbbzyta 22.09.08, 23:18
    No to chyba pasowałby tylko śledź na wytrawnym biszkopcie przykryty lodami kawowymi smile
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • 36krzysiek 23.09.08, 20:42
    Gulasz wieprzowy z papryką tri color, marchewką, cukinią i
    pomidorkami na pampuchach drożdżowych. Mniamka była! smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 23.09.08, 21:06
    No tak, kawior a potem kąpiel w szampanie smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 23.09.08, 21:33
    Bliny udały się nadzwyczajnie. Po prostu puszek. Szampana nie było, bo po obiedzie się jeździło i nawet kąpiel mogłaby spowodować zabarwienie w baloniku.smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 23.09.08, 21:46
    i wielbłądzinę, i zebrzynę, i laminę, a nawet nosorożczynę. W sensie
    kupa miąs dzikich i egzotycznych, żywych ofkurz. Wyszedłam sobie
    rano, coby epskresi cyknąć, oko jeszcze niemnożko zapluszczone,
    patrzę na łąkę za oknem, a tam sawanna itepe, dzicz jak kondor się
    pasa! Na drugi rzut oka pojęłyrk przyjechał. I pierwsza myśl: jak
    dobrze, że młode już starsze, nikt nie naprasza się do cyrku!
  • lylika 23.09.08, 21:50
    Pojęłryk mnie zadławił i nie odpuszcza. smile)))
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • lylika 23.09.08, 21:53
    ewa9717 napisała:

    > i wielbłądzinę, i zebrzynę, i laminę, a nawet nosorożczynę.
    ...
    Mam pytanie. Dlaczego tę menażerię umieściłaś w wątku kuchennym?
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 23.09.08, 22:06
    No bo to mięso, tresowane, ale zawszeć. A poza tym ustrojstwo do
    parzenia kawy mam na kuchennym parapecie i pierwsze kroki ku niemu
    kieruję, i pierwszy kontak z zewnętrzem przez kuchenne okno mam.
  • groha 23.09.08, 22:13
    O kuchnia, ale cyrk... wink
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • 36krzysiek 23.09.08, 22:17
    Ja bym zwątpił na taki widok za oknem. Chyba że po użyciu dzień
    wcześniej surprised
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 23.09.08, 22:25
    36krzysiek napisał:

    > Ja bym zwątpił na taki widok za oknem. Chyba że po użyciu dzień
    > wcześniej surprised
    Już zaczynałam wątpić, ale wybałuszywszy gały, dostrzegłam wóz z
    wyjaśniającym wszystko napisem wink))
  • edyta95 23.09.08, 22:20
    hm, tak zepsuć łososia
  • edyta95 23.09.08, 22:23
    na naszym forum każde miejsce dobre na każdy temat. Ustawiłam sobie
    te diabelne emotikonki i aż mi w oczach lata. Stanowczo za dużo tego
    stosujemy.
  • groha 23.09.08, 22:29
    edyta95 napisała:

    > Stanowczo za dużo tego stosujemy.

    Być może, ale wiesz, to chyba z lenistwa. Bo ileż razy można pisać: żartowałam,
    żartowałam, żartowałam... wink
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • edyta95 23.09.08, 22:34
    muszę sobie odptaszkować, wolę już patrzeć na 10 nawiasików lub
    wykrzykników. Trzeźwa jestem, mogę się zaprzysiąc, ale te gęby do
    mnie gadają
  • lylika 23.09.08, 22:43
    Nie zaprzysięgaj się, nikt tego nie wymaga, huknij tylko czasami, tego nam brak i tego wymaga nasza chmielewska etykieta. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • groha 23.09.08, 22:43
    Aaa, o emotikony chodzi? Faktycznie, nachalne, jak zaraza. Wywaliłam to od razu
    po pierwszej próbie.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • groha 23.09.08, 23:17
    Dlaczego wywaliłam, czy dlaczego są nachalne? Bo jeśli chodzi o to pierwsze, to
    po prostu wystarczają mi te stare, skromne znaczki, a jeśli o to drugie, to nie
    wiem. Pewnie takie mają być, żeby nikt nie przeoczył, jeśli lubi, żeby mu coś
    skakało po ekranie. Na szczęście, jeszcze nie mus lubić, a potem się zobaczy.
    Zresztą, kto wie, co będzie potem.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • 36krzysiek 24.09.08, 22:34
    A od kiedy dobranocujemy w wątku kulinarnym? Teraz głodnym! Szefowa
    kawiorem się opycha a mnie się ostał ino smalczyk wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 24.09.08, 22:43
    Nie czepiaj się, Gdzie się komu podoba, tam czyta i objada się tym czym lubi. Ja lubię kawiorem, ale i smalczykiem też nie pogardzę. Zapraszasz?
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • groha 24.09.08, 22:48
    Ja nic nie aluzjuję, Boże broń, ale historia zna takie przypadki, że od tego, iż
    jedni kawior, a drudzy chleb ze smalcem, to zaczynały się wielkie rewolucje... wink))
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • 36krzysiek 24.09.08, 22:50
    No właśnie!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 24.09.08, 22:51
    Łomatko, Groha o tej rewolucji to do mnie? Nie chciałabym żadnych rewolucji w kawiorze. Lubię go bez zastrzeżen. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 24.09.08, 22:56
    Się Szefowa nie denerwuje. Będzie na kartach historii, że rewolucję
    rozbuchała w XXI wieku tongue_out
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • groha 24.09.08, 23:12
    lylika napisała:

    > Łomatko, Groha o tej rewolucji to do mnie?

    Ależ skąd. Historycznie patrząc, to konsumenci kawioru rzadko wywoływali te
    rewolucje, a nawet wręcz przeciwnie smile
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • asia.sthm 24.09.08, 23:19
    Ja smalcowa, tylko ze nie mam teraz czasu na zadne rewolucje. Niech
    tym razem kawiorowi wywolaja i jednoczesnie lby potraca. Niech tym
    razem maja podwojnie.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • ewa9717 24.09.08, 22:51
    Ja tam jestem ugodowa, kawior na chlebie ze smalcysiem bardzo mi
    konweniuje. Raczej czerwony, ale z czarnym też zjem wink))
  • 36krzysiek 24.09.08, 22:54
    No proszę! Jaka Ewa łaskawa big_grin Nawet czarny ruszy! A kaszanki z
    pasztetową nie łaska?!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 24.09.08, 22:55
    Podpisuję się obiema ręcami. Chleb ze smalcem i z kawiorem. Czy Baron próbował?
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 24.09.08, 22:57
    Osobno tak, razem nie.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 24.09.08, 23:01
    Razem też, ino chleb ma być porządny i smalec skwarzasty. Polecam.
  • 36krzysiek 24.09.08, 23:01
    A od kiedy to zaproszenie konieczne? Wystarczy bilecik wysłać z
    anonsem.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 24.09.08, 23:01
    No chyba że Państwo poszli na roraty...
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 03.10.08, 12:05
    No i co, proszę Państwa, czyżby wszyscy jechali na pizzy i gotowych
    daniach? Nie wierzę! Wczoraj uwarzyłem chili z mięsem. Dobre, ale
    jakieś takie bez wyrazu. Myslę, że lepsze wyjdzie z wołowiny a
    miałem mięszane. Muszę nad nim popracować. W planach kotlety
    schabowe z oscypkiem i smażonymi ziemniaczkami.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • edyta95 03.10.08, 12:18
    dziś zupka szpinakowa, jutro i pojutrze botony energy i napoje
    izotoniczne stanowić będą moje pożywienie
  • 36krzysiek 03.10.08, 13:58
    Bardzo podoba mi się sformułowanie "topserek" smile)) Makaronu na razie
    nie robię z czystej przyzwoitości. Dawno nie jadłem nic innego. A
    jakie sosy mi wychodziły! Najlepsze pt. Z dna lodówki: )
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 03.10.08, 15:20
    Będzie pan T. ?

    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 03.10.08, 19:09
    Ciekawe, czy pan T. lubi makaron. Jakby był na spotkaniu to można by
    zapytać...
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 08.10.08, 13:18
    Nie mam pomysłu na obiad. I proszę mi nie odpowiadać, że mam go
    kupić!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 08.10.08, 13:51
    U mnie dziś żur na białej kiełbasie, do tego okraszone ziemniaczki z koperkiem. Na deser granaty i chałwa. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 08.10.08, 14:13
    O! Ale bym żurku pojadł!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 08.10.08, 14:17
    Po żurku chodzisz jak po sznurku.
  • stara.gropa 08.10.08, 14:18
    A po granacie nie ma śladu po tacie.
  • bbbzyta 08.10.08, 14:20
    A po kiełbasie tyjesz w pasie.
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • stara.gropa 08.10.08, 14:23
    Morał z tego jest taki, że najlepiej jadać flaki.
  • 36krzysiek 08.10.08, 14:25
    Albo ruskie pierogi jak chcesz mieć zgrabne nogi.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 08.10.08, 14:27
    A schabowego jak chcesz mieć co innego.
  • 36krzysiek 08.10.08, 14:29
    A gdy z rana masz głupawkę wypij sobie czarną kawkę.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 08.10.08, 14:32
    Jak masz sraczkę to zjedz kaczkę (w pomarańczach)

    Excusez le mot.
  • groha 08.10.08, 14:40
    O nie, nie, dzisiaj nic z tego, bardzo mię przykro. Żadnej kawki, żadnej
    głupawki, na diecie jestem wink
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • 36krzysiek 08.10.08, 21:04
    Wstawiłem żurek na gaz, na wędzonych żeberkach drobiowych i
    parówkach chrzanowych.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 11.10.08, 14:42
    Tak mi słodko na duszy i wielka radość ogarnia - dziś będą ruskie!
    Prawdziwe domowe, wałkowane na blacie! Raj, pani kochana, raj!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • edyta95 11.10.08, 14:59
    u mnie pachnie skórka pomarańczowa, szefowa nauczyła jak robić smile
  • ewa9717 11.10.08, 15:17
    No to leć z tym kagankiem oświaty w lud i dawaj przepis na
    rozpowszechnienie!
  • 36krzysiek 11.10.08, 15:54
    U mnie w sumie też pomarańczą daje - od płynu do mycia podłóg z
    woskami owocowymi, cokolwiek to znaczy smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • edyta95 11.10.08, 22:17
    słuszna porcja smile
  • lylika 12.10.08, 22:22
    Baron dzisiaj podał mi przepis na orientalny rosół. Bardzo ciekawy. Bierze się rosół, zaprawia maizeną albo mąką ziemniaczaną, dodaje pędy bambusa i malutkie marcheweczki z puszki, przyprawia albo imbirem, albo curry, Ja bym dodała do tego garstkę makaronu ryżowego albo rozbełtane jaja wlane na gotujący rosół przez rzadkie sito.
    Zrobię pojutrze, bo na jutrzejszy obiad mam dzisiejszy smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 13.10.08, 09:55
    Do tego rosołu trzeba dodać kawałki usmażonej piersi od kury. I
    jeszcze takie małe kukurydzki z puszki.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 13.10.08, 15:34
    Tak siedzę i myślę, i myślę, i myślę i wymyśliłem. Łazanki z kapustą
    i pieczarkami! O!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • kocio_pierzaczek 13.10.08, 20:29
    I po jaką cholerę tu wlazłam? Obiadu była dziś 1/4, na jutro coś od
    mojej mamusi, bo się zlitowała i upichciła potrawę, do której nie
    miałam nawet kiedy zajrzeć, a wy tu tak smakowicie, orientalnie i
    staropolsko... też po mnie pierogi chodzą. Oraz zrazy zawijane.
    Oraz... ech, chyba już sobie stąd pójdę.
  • lylika 13.10.08, 23:04
    Nie gotuję teraz. Ukroiłam sobie pajdkę (taką połóweczkę) anmanikowego chleba, posmarowałam prawdziwym masłem, posypałam solą i się zajadam. Mniam. Oj, pomidorka mi brakuje. Już sobie biorę. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 13.10.08, 23:07
    No i jak tu nie jeść po nocy????? Zaraz sprawdzę stan posiadania w
    kuchni. A jutro się zaczaję na prawdziwą babę z prawdziwą śmietaną i
    spróbuję zrobić eksperymentalne masło-samoróbkę mikserową.
  • edyta95 13.10.08, 23:34
    oj, to musisz najpierw prawdziwą śmietanę bez zagęstników znaleźć
  • bbbzyta 19.10.08, 20:16
    Naprawdę prześliczne! I do zamrażarki, czy spodziewasz się pułku ułanów?
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • asia.sthm 19.10.08, 20:35
    Cuda! Ja jak juz robie to tez dla pulku, ale takich zgrabniutkich to
    u mnie nie widuja.
    Dzis u mnie byl renifer w strzepkach....to takie danie. Z jesiennymi
    kurkami i borowkami sie je je.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • kocio_pierzaczek 19.10.08, 20:40
    Piękne! U mnie problem pierogowy polega na tym, że nie chce mi się
    warsztatu rozkładać dla dwudziestu pierożkó, jak mojej mamie, która
    jeszcze zrobi je pół n apół, z różnymi nadzionkami i różną omastą.
    Jak zabieram się do pierogó, to minimum setuchna musi wyjść, głównie
    ruskie, bo lubimy oboje, z mięskiem, które lubię raczej ja. Oraz od
    niedawna robię wg przepisu z lubelszczyzny - kasza gryczana z serem
    lub z mięsem. Pyszne. Słodkie nigdy mi nie podchodziły. Tylko że to
    robota na cały dzień. I skąd ja mam go wziąć? A pierogi po mnie
    chodzą, że hej! Może się przełamie do mamusinej metody, tylko że ja
    pracoholiczka jestem i od razu mi 20 pierogów urośnie do dwustu....
  • edeka5 19.10.08, 20:42
    A u nas na obiad to już chyba ostatni w tym roku grill, a właściwie to karkówka z grilla.
    Z takiego prawdziwego z węglem i na dworzu.
    --
    świńskim truchtem
  • lylika 19.10.08, 21:19
    bbbzyta napisała:

    > Naprawdę prześliczne! I do zamrażarki, czy spodziewasz się pułku ułanów?
    ...
    Do zamrażarki, pułk na manewrach. Pierożki były z mięsem i kapustą a uszka z samym mięsem. Przepraszam, mięsem ze słodką śmietanką. Przepis ściągnięty z kuchni włoskiej.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • anmanika 21.10.08, 13:02
    Szefowo byłas w tym sklepie?:

    www.naszeprzysmaki.pl/10-o-nas
    --
    Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki:
    "Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcie za rękaw: "Babciu, chodźmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!"
  • lylika 21.10.08, 13:11
    Byłam. Jeszcze nie znam wszystkich produktów ale już wiem, że mają świetne kabanosy i salami. Na jutro mam zamówioną parówkową. Podobno z mięsa a nie z papieru i sztucznego białka. smile
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • anmanika 21.10.08, 13:13
    Super, że mają dobre kabanosy, jestem od nich uzależniona. Przy najbliższej
    okazji tam podjadę.
    --
    Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki:
    "Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec
    słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcie za rękaw: "Babciu, chodźmy
    stad, bo on nas wszystkich zadusi!"
  • stara.gropa 21.10.08, 13:14
    Mają dobry ser koryciński.
  • ewa9717 21.10.08, 22:42
    Ja! Ja! Od wczoraj bigoszę, jutro mam nadzieję zwieńczyć dzieło.
  • lylika 21.10.08, 22:54
    Aaale pachnie, daj troszkę. Na spróbowanie...
    Królestwo za bigos!
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • lylika 21.10.08, 22:56
    Na pociechę ukroiłam sobie cieniutką kromkę (oszczędzać muszę) anmanikowego chleba, posmarowałam domowym smalcem, posoliłam i wcinam z rozkoszą.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 21.10.08, 22:57
    Nawet nie trochę! Stać mnie na wiele królestw, bo lecę na cztery
    gary. Potem do słoików i do wiosny przynajmniej trwa. Zapraszam!!!!
  • edyta95 21.10.08, 22:59
    ja Synu kolację gotuję, znaczy płatki mlekiem zalewam, a co smile
  • lylika 21.10.08, 23:04
    edyta95 napisała:

    > ja Synu kolację gotuję, znaczy płatki mlekiem zalewam, a co smile
    ...
    To Ty znamienita kucharka jesteś jak się na płatki z mlekiem porywasz...
    no no
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • lylika 21.10.08, 23:18
    Ewuniu, chociaż fotkę tego bigosu powieś. Tak mi ślina na język leci, że aż strach...
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • groha 21.10.08, 23:18
    Yhy, u mnie też się gotuje i to na cztery fajery. Woda z cukrem, hihi.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • groha 21.10.08, 23:30
    Mnie po nic, prawdę powiedziawszy, ale do wina ponoć niezbędne. Cukier ma
    przejść w alkohol, czy coś w tym rodzaju. Tak, czy siak, nabici w balony
    jesteśmy do imentu, he he. Kiedy to wszystko się wybulgoce i dojrzeje, jak
    należy, to chyba otworzymy winiarnię, albo co.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • groha 22.10.08, 00:08
    Obawiam się, że nie bardzo właśnie. Bo choćby nie wiem co, to ponoć z owsa nie
    zrobi się ryżu, a z bigosu może wyjść najwyżej sfermentowana kapucha, niestety.
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • kocio_pierzaczek 22.10.08, 19:41
    Poszukuję specjału w postaci ryżu z soczewicą, w torebkach do
    gotowania. W Kołobrzegu nabyłam, nawet dwóch firm, się skończyło, a
    u nas nigdzie nie ma. Może się ktoś natknie? To bym poprosiła o
    informację.
    I - LYLIKO! Do której godziny jest czynny ten cudowny sklepik z
    przysmakami koło ciebie? Bym się wybrała, a ich strona mi się nie
    otwiera.

    A ja ugotowałam kapuśniak. Z pomidorkami, grzybkiem, kiełbaską. I
    zasmażką. Wyszła mi ilość hurtowa, kto ma po drodze Bielany,
    zapraszam.
  • lylika 22.10.08, 22:36
    Ryż z soczewicą widziałam w budce ze zdrową żywnością na bazarku przy Hali Marymonckiej. Godziny otwarcia sklepu obada mężydło na porannym spacerze z Bellą.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • kocio_pierzaczek 23.10.08, 09:55
    Serdeczne dzięki.
  • 36krzysiek 24.10.08, 14:40
    Lyliko! No wiesz! Wstydziłabyś się!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • 36krzysiek 24.10.08, 18:08
    Zraziki wołowe duszą się w garnku. Nie wiem, czy dobrze zrobiłem
    podlewając je czerwonym winem. Do tego miks sałat ze smażoną cukinią
    i bakłażanem, skropione octem balsamicznym z Modeny smile ps.
    najchętniej to bym kaszanki zjadł ale pozycja społeczna
    zobowiązuje wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • woloduch1 24.10.08, 18:40
    Zamow dla Karola, a jak dran bedzie grymasil, to zjedz za niego, zeby sie nie
    zmarnowalo. W koncu ktos musi dawac przyklad spolecznego zaangazowania. Noblesse
    oblige...

    Pozdrawiam

    Woloduch

    --
    A antysemitą mozna być swobodnie, nawet mając Żydówkę za patronkę. Vide "Radio
    Maryja"
  • 36krzysiek 24.10.08, 18:42
    Wołoduch jak żywy! Dawno Cię nie było smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • kocio_pierzaczek 24.10.08, 23:10
    Krzychu! Wzbudzasz we mnie po pierwsze primo - ochotę na frymuśne
    dania, a po drugie primo - wyrzuty sumienia. Kiedy ty masz czas to
    robić? Na urlopie jesteś, czy co? Rany boskie, przecież jeszcze po
    pracy musisz dojechać do domu! Ja tu kombinuję obiady, szukając
    tego, co będzie najszybsze do zrobienia... Dobiłeś mnie teraz. A
    pierwszy strzał to były ruskie. Pierogi chodzą po mnie jak cholera
    od dawna... Idę po kawałek chleba z serem.
  • lylika 24.10.08, 23:23
    Kociu, jedno i drugie się nie wyklucza.
    Kupisz, po prostu, ostrygi i polędwicę wołową. Ostrygi podasz au naturell. Z polędwicy zrobisz w 3 minuty befsztyk chateaubriand. Sałata vinegret, to jeszcze 3 minuty. Grzanki, 4 minuty w czasie robienia vinegret. Nakrycie do stołu i otwarcie Vew Clicot, to jeszcze 5 minut.
    W 12 minut masz wytworny obiad. big_grin
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • kocio_pierzaczek 25.10.08, 20:41
    Owoce morza wykluczone, po wdowie zostanei mi debet na koncie. Ale,
    ale, moze wiesz, gdzie można nabyć naprawdę dobrą polędwicę wołową?
  • 36krzysiek 25.10.08, 22:43
    Hehehehe! Szewca nie mają?
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • ewa9717 25.10.08, 22:47
    Piękne! W odległym mezozoiku w jakiejś peerelowskiej powieści
    młodzieżowej bohaterka po cielęcinę (nielegalną) własnie do fryzjera
    chodziła!
  • 36krzysiek 25.10.08, 22:51
    Zaraz przypomina mi się scena w kiosku Ruchu z Misia. Pani! Co pani
    mi tu z włosami! Ja tu mięso mam!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 31.10.08, 17:55
    na świąteczne dni? Macie stałe potrawy, tak jak na Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Ja owszem. Żur na białej kiełbasie z jajeczkiem i gęś albo kaczka z pieczonymi jabłkami z galaretką porzeczkową, gruszki w occie i kluski ewangelickie czyli pampuchy. I tak co roku. Jutro filety z kaczki.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • edyta95 01.11.08, 00:04
    u mnie jutro eksperyment
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,86613250.html
    na wszelki wypadek przyprawiłam tak tylko połowę posiadanego drobiu,
    jak się nie odezwę przez najbliższe kilka dni, znaczy Rodzina mnie
    zabiła za obiad
  • groha 01.11.08, 00:19
    Przypuszczam, że prędzej Cię rodzina zabije za zbyt małą ilość, niż za jakość,
    więc jeśli Ci życie miłe, to szybko przyprawiaj drugą połowę tego drobiu smile
    --
    Forum z kurcgalopkiem
  • bbbzyta 01.11.08, 13:09
    Bardzo to apetyczne, Edyto smile Zgadzam się z Grohą, pożrą i zażądają więcej. U mnie też skrzydełka, wczoraj normalnie usmażone na patelni z sosem sojowym i curry, dziś zupełnie bezpretensjonalnie jako krupnik z mrożoną zupą grzybową i innymi krupnikowymi ingrediencjami.
    --
    Lordowska Mość - to ja. Kto nie zna mnie - ten kiep. Ha ha ha ha ha ha! A teraz - macie w łeb!
  • edyta95 01.11.08, 23:00
    przepis polecam, Syncio nawet zapytał, dlaczego wogóle nie gotuję i
    pożarł 3 udka. Bardzo smaczne i wielka szkoda, że nie zaryzykowałam
    z całym drobiem smile
  • lylika 06.11.08, 14:20
    PIERNIK STAROPOLSKI
    według przepisu prababci Julci


    1 kg mąki
    ½ kg miodu /najlepiej spadziowego/
    2 szklanki cukru
    ¼ kg masła
    3 jajka
    1 łyżka sody, kieliszek mleka do rozpuszczenia
    ½ łyżeczki soli
    2 torebki przyprawy korzennej do pierników
    30-40 dkg bakalii /skórka pomarańczowa, orzechy włoskie,
    figi, migdały – z przewagą orzechów/
    do przełożenia: marmolada twarda lub powidła śliwkowe
    i/lub krem z kaszy manny.

    Na małym ogniu doprowadzić do wrzenia masło, cukier i miód.
    Przestudzić. Dodać mąkę zmieszaną z solą i przyprawą korzenną,
    jajka oraz rozpuszczoną w mleku sodę. Wyrobić. Dodać bakalie.
    Jeszcze raz wyrobić. Zawinąć w ściereczkę. Odłożyć w chłodne
    miejsce na 3 tygodnie.
    Podzielić na 3-4 części, rozwałkować, włożyć do foremek bardzo
    grubo posmarowanych masłem.
    Piekarnik nagrzać mocno, zmniejszyć ogień i piec ok. godziny.
    /sprawdzać patyczkiem/.
    Jeszcze ciepłe pierniki zawijać w pergamin lub folię i odłożyć
    na tydzień.
    Można przekładać marmoladą lub powidłami śliwkowymi oraz/lub kremem miodownikowym. Po przełożeniu zawinąć i
    odłożyć jeszcze na jedną dobę – niech się zespoli.
    Teraz już można się delektować.

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • lylika 01.11.08, 22:59
    Właśnie umówiliśmy się z Baronem na jutro. Na kaczkę, poprawkę dzisiejszego ginu i ogólne świętowanie
    WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH!
    Zapraszamy wszystkich chętnych. Jeśli kaczki zabraknie, to zostanie smalec i buraczki. smile

    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 25.10.08, 22:30
    Lubię gotować, po prostu. Zrobiło mi się tak parę lat temu.
    Wcześniej uważałem gotowanie za stratę czasu, bo to się przy garach
    stoi godzinę a konsumuje piętnaście minut. A teraz mam odwrotnie.
    Kuchnia to moje hobby. Jedni oglądają w internecie gołe baby a ja
    napalam się na garnki Philipiaka i sztućce Gerlacha smile W Duka mogę
    spędzić pół dnia na równi z działem kuchennym w Ikei. A te frymuśne
    dania wcale nie są pracochłonne. Dzisiejszy obiad zrobiłem w pół
    godziny a podano smażonego łososia na poduszce ze świeżego
    szpinaku,w ramce z cykorii. Przepis: świeży szpinak porządnie
    wypłukać i zblanszować na parze 3 minuty, cykorię przekroić na pół i
    obsmażyć. Łososia obsypać przyprawą do ryb albo samą solą i na
    patelnię, dużo oliwy lubi. Na talerz ułożyć szpinak, na to rybę i
    cykoria dookoła. Można dorzucić parę kaparów. Pokropić cytryną i
    włala. Przy piersiach drobiowych z kozim serem i czarnymi oliwkami
    jest trochę roboty, bo trzeba zrobić kieszonki smile A taka na przykład
    zupa krem pomidorowa czy marchewkowa wymaga jedynie wsypania ryżu i
    zmiksowania. Pół dnia w pracy siedzę w internecie i buszuję po
    stronach o gotowaniu. Czasami drobna modyfikacja zwykłego dania daje
    niezłe efekty.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 25.10.08, 22:54
    Kocham gotować. Zawsze kochałam, tylko kiedyś nie miałam tyle czasu, ale byłam młoda i wszystko szło jak po maśle. Nawet na pułk wojska mogłam gotować.
    Na babci "setkę" było zaproszonych sto osób. Przybyło 80. Żadnego cateringu nie było, tylko tort był zamówiony. A wszyscy byli smacznie najedzeni po uszy.
    Jak bym się sprężyła, to i dziś mogę przyjąć setkę luda z Towarzystwa.
    Jest jeden szkopuł.
    Gdzie ja setkę luda z Towarzystwa znajdę?
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ewa9717 25.10.08, 22:59
    Jak tak będziesz kusić, to się zlecą, a i jakie przyległosci ściągną!
  • 36krzysiek 25.10.08, 23:00
    Wystarczy rzucić hasło Wyżerka u Szefowej!, zaraz się znajdą smile
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 25.10.08, 23:49
    Pomimo najlepszych chęci nie
    wyobrażam sobie 100 członków Towarzystwa w jednym czasie i w jednym miejscu.
    Raz było, ale to se ne wrati. sad
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka