Dodaj do ulubionych

Co dziś na obiad?

27.04.09, 17:51
...u Was?
U mnie już trzeci dzień marynuje się polędwica do upieczenia w
cieście francuskim,ale dziś jednak nie będzie jej dane skończyć w
naszych brzuszkach. MLP jest wyjechany,a dla samej siebie szkoda i
zachodu i surowca.
A że ryba smażona za mną chodzi od paru dni i kalafior,to dziś
zaserwuję sobię solę smażoną saute i kalafior ugotowany na parze
plus takież szparagi wykopane na mamuńciowej działce już ładnychy
paręnaście dni temu. Rzecz jasna warzywa polane stopionym
masełkiem.Mniam,mniam smile))
U Was jak przypuszczam już po obiedzie,u mnie jak zawsze będzie
później,za jakąś godzinę,dwie-jak zgłodnieję.
Ale zdradźcie,co dziś dobrego jedliście? Może i jakiś Wasz
przepisik się przysposobi?
--
Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
Edytor zaawansowany
  • kurcgalopek 27.04.09, 17:59
    U mnie dziś makaron ze szpinakiem. Krótko i szybko, bo tylko dla siebie robiłam.
  • cytrynka6543 27.04.09, 18:06
    Lubię makaron ze szpinakiem,hm. A świeży on czy mrożony? Ja wolę
    świeży,tak jakoś mam.
    I pomyśleć,że jeszcze ze cztery lata temu obchodziłam szpinak
    szerokim łukiem,hm. Goopia chyba byłam,nie?
    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • kurcgalopek 28.04.09, 15:08
    cytrynka6543 napisała:

    > Lubię makaron ze szpinakiem,hm. A świeży on czy mrożony? Ja wolę
    > świeży,tak jakoś mam.

    Mrożony, ale w brykiecikach. Mnie taki smakuje, oczywiście pod warunkiem, że
    jest odpowiednio przyprawiony.

    > I pomyśleć,że jeszcze ze cztery lata temu obchodziłam szpinak
    > szerokim łukiem,hm. Goopia chyba byłam,nie?

    To chyba większość osób tak ma, nie znam nikogo, kto deklarowałby uwielbienie do
    szpinaku od wczesnego dzieciństwawink

  • hortensja66 27.04.09, 19:09
    A u mnie tak zwyczajnie...grochówka
  • ewa9717 27.04.09, 19:20
    U nas się mówiło, że gęs w kapciach przejdzie. Uwielbiam grochówę!
  • lylika 27.04.09, 19:28
    Proza. Pieczeń wieprzowa, ziemniaki, buraczki, sałata. Jutro to samo. Nie zawsze jest niedziela.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • hortensja66 27.04.09, 19:20
    Oczywiście.
  • cytrynka6543 27.04.09, 19:33
    hortensja66 napisała:

    > Oczywiście.

    Uhhh,jak ja bym pojadła takiej grochówki,no po prostu zazdroszczę!
    Smacznego!!!




    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • hortensja66 27.04.09, 19:37
    A to zapraszam. Zostało dobre pół garnka, bo mi się zawsze wszystkiego ugotuje
    za dużo.
  • hortensja66 27.04.09, 19:42
    Obawiam się, że zniknie o wiele szybciej. Moja rodzinka żarta jest na takie
    jedzonkosmile
  • hortensja66 27.04.09, 19:53
    Zawsze mogę dogotować.
  • jotka13 27.04.09, 21:01
    > Ale zdradźcie,co dziś dobrego jedliście?
    Truskawki wink
    --
    co mi się podoba
  • cytrynka6543 27.04.09, 21:32
    jotka13 napisała:

    > Truskawki wink

    Egipskie czy hiszpańskie? Te pierwsze lepsze. W polskie nie uwierzę
    choć szparagi już są,sama wykopywałam.


    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • lylika 27.04.09, 22:06
    Nie wierzę. Za każdym razem w Hiszpanii na bazarkach, gdzie sprzedawano najcudnieszej urody truskawki zadziwiona byłam, że w ogóle nie pachną.
    A w smaku też były takie jak polskie?

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • jotka13 27.04.09, 22:22
    To nie wierz, nie ma przymusu wink A co do smaku to nie obiecywałam
    sobie za wiele i rzeczywiście do polskich czerwcowych nie umywają
    się. Ale z drugiej strony obecnie nie mam smaku, najlepiej podchodzi
    mi płyn do płukania jamy ustnej wink
    --
    co mi się podoba
  • jotka13 28.04.09, 12:21
    Angina ;-(
    --
    co mi się podoba
  • koral-dwa 27.04.09, 21:15
    Papryki i pomidory nadziewane ryzem,zapiekane+ser feta
  • edyta95 27.04.09, 22:27
    Kasza gryczana, do tego jakieś mięso duszone z cebulką i
    pieczarkami, ogór kiszony też
    --
    uwaga, być może żartuję
  • eulalija 27.04.09, 23:17
    Resztki dwóch wieprzowych kawałków, schabu środkowego i karkowego, w
    małych kawałkach obsmażyłam, oprószone mąką, w tłuszczyku po
    czterech główeczkach cieniutko pokrojonej dymki, posypanej pieprzem
    ziołowym, papryką i majerankiem, obsmażonej prawie na brązowo. Razem
    z ciutką wody i dużą szczyptą estragonu podusiłam godzinkę. Do
    kupnych kopytek booooskiieeee było. I oczywiście ogór! Kwaszony!
    --
    Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
  • irean 28.04.09, 22:23
    co za przerażający wątek - ja się przecież odchudzam! Podobno... straszna rzecz się stała po zimie, przed zimą byłam chuda, po zimie przybyło co nieco, i przestałam się dopinać w tych chudych spodniach. Przez co poczułam się od razu jak orka-wieloryb zabójca, względnie szafa trzydrzwiowa gdańska.
    Problem polega na tym, że w całym procesie odchudzania jedno mi zawsze idzie najlepiej - narzekanie i zarzekanie, że niedługo rozpocznę proces odchudzaniasmile
    Zatem żadnych obiadków! Żadnych masełek! Żadnych takich!
    ... i kogo ja usiłuję oszukaćwink
  • 36krzysiek 29.04.09, 13:32
    Njalepsza metoda na odchudzanie to pusta lodówka. A za mną ten
    makaron ze szpinakiem chodzi, chyba dziś zrobię. I szparagi się
    pojawiły,mniamka. Widzisz Irean, same nietuczące wink
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • stara.gropa 29.04.09, 13:41
    Dziś będzie pierś bażanta z duszoną czerwoną cebulą i sosem z trawy
    żubrowej. Na deser sorbet gruszkowy.
    Kucharka się postarała smile
    --
    Uwaga, na pewno żartuję.
  • g0p0s 29.04.09, 14:03
    A słonych plaluszków, wyschniętego serka, bobu i piwa to już nie
    łaska?
  • g0p0s 29.04.09, 14:04
    Wrrr!
    Paluszków miało być
  • stara.gropa 29.04.09, 14:11
    Tu same państwo, byle czego nie ją smile)
    --
    Uwaga, na pewno żartuję.
  • ewa9717 29.04.09, 19:33
    No, co innego jego!
  • groha 29.04.09, 20:18
    Ale z jego też nie ją wszystkiego, jak leci, tylko te najlepsze kąski!
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • ewa9717 29.04.09, 20:30
    Które masz na myśli?
  • groha 30.04.09, 10:22
    ewa9717 napisała:

    > Które masz na myśli?

    Nie mam pojęcia, co jemu państwo ją, ale gdybym mnie wzięło na kanibalizm, to
    pewnie wybrałabym kąski świeżutkie i tego, no... jędrne takie bardziej. Raczej
    nie kości i nie podroby, podejrzewam smile
    --
    Kpię i o drogę nie pytam
  • hortensja66 29.04.09, 20:46
    A ja dziś z powodu wielu powodów jadłam na mieście. Wiecie, wszystko zrobione
    cudzą ręką i podane pod nos smakuje o wiele bardziej niż wyprodukowane
    własnoręcznie.
  • lylika 29.04.09, 20:53
    U mnie był rosół i mięso z rosołu. Mężydło trzymał mnie cały dzień w niepewności kiedy wróci, więc musiałam mieć coś łatwo odgrzewalnego.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • cytrynka6543 29.04.09, 20:59
    hortensja66 napisała:

    > Wiecie, wszystko zrobione
    > cudzą ręką i podane pod nos smakuje o wiele bardziej niż
    wyprodukowane
    > własnoręcznie.

    No z tym się nie zgadzam do końca.
    Cudzą ręką i podane pod nos to smakuje lepiej to,czego się
    wcześniej samemu nie robiło. A czasami bywa tak,że to co
    własnoręcznie jest mocno lepsiejsze niż to co przez obcych zrobione.
    Ale to moje zdanie,nie musisz się z nim Hortensjo zgadzać,ot taka
    ugodowa dziś jestem. smile))


    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • edeka5 29.04.09, 21:09
    > hortensja66 napisała:
    >
    > > Wiecie, wszystko zrobione
    > > cudzą ręką i podane pod nos smakuje o wiele bardziej niż
    > wyprodukowane
    > > własnoręcznie.

    A ja podtrzymuję zdanie Hortensjii. Mnie smakuje wszystko, no może prawie wszystko, co nie jest przeze mnie zrobione. Ale ja do kuchni to tyłem i na czworaka.
    --
    świńskim truchtem
  • ewa9717 29.04.09, 21:23
    Ja tak miałam za dziecka. Uwielbiałam jadać po ludziach (oj, miałam
    za to z mamą na pieńku!), a najbardziej mi smakowały u takiej
    biednej koleżanki placki smażone/pieczone (?) bezpośrednio na płycie
    węglowego pieca. Były takie czarne. Pyyyyycha!
    Teraz raczej wolę swoje żarełko.
  • cytrynka6543 29.04.09, 21:53
    ewa9717 napisała:

    > Ja tak miałam za dziecka. Uwielbiałam jadać po ludziach (oj,
    miałam
    > za to z mamą na pieńku.

    Hm,skąd ja to znam?! smile
    Ale dodam,że z tego "jedzenia po ludziach" to nabyłam nowych
    smaków,z którymi nie rozstałam się do tej pory,a na przykład podam
    żurek. U mnie w domu rodzinnym niebywały,ale zaszczepiłam i przyjął
    się na stałe,w różnych wariantach. Ostatnio,znów na Wielkanoc
    Mamunia mnie "zabiła" żurkiem chrzanowym,poezja to jest!!!


    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • cytrynka6543 29.04.09, 21:57
    Ale na dodatek dodam(sic!),że "nasz" żurek zrobiony przez MLP(przy
    użyciu moich wskazówek w kwestii doprawiania)również powalił
    Mamunię na kolana.
    Pochwalam "jedzenie po ludziach"!
    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • ter.eska 29.04.09, 21:54
    Edeko,podajmy sobie ręcesmile)),jak byłam piękna i młoda,to uwielbiałam piec
    ciasta,teraz i to mi minęło.
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • cytrynka6543 29.04.09, 22:19
    ter.eska napisała:

    > jak byłam piękna i młoda,to uwielbiałam piec
    > ciasta,teraz i to mi minęło.

    Mnie nie miało co minąć sad
    Po prostu w mojej rodzinie po kądzieli ciasta nie szły i nie
    wychodziły. Nie odbiegam od genów,niestety.
    Co innego rodzina mojego ojczyma,tam się piekło "z głowy",bez
    przepisów,a cuda wychodziły przepyszne i cała rodzina tak ma.
    Niestety nie jestem spokrewniona. sad
    Ba,mało tego,przyszła teściowa mojego brata(kto to jest dla
    mnie,ktoś wie???) piecze tak samo,wszystko jest cudowne i smaczne i
    tak samo gotuje!
    Nie mam co próbować.sad W kuchni tradycyjnej nie dorównam,ale w
    innych mogę stanąć w zawody!


    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • ewa9717 30.04.09, 06:38
    Cytrynko, możemy sobie ciastowo ręce podać! Z najbardziej
    gwarantowanego przepisu wychodzi mi gniot!
  • edyta95 29.04.09, 22:22
    Jadanie "po ludziach" doprowadziło do tego, że osiadczyłam się
    kucharzowi w Skafandrze. Powiedział he he i uciekł
    --
    uwaga, być może żartuję
  • edyta95 29.04.09, 22:26
    co za cholera jakaś, tylko pól wpisu mi poszło.
    Chciałam napisać jeszcze, ze nie wiem jak to rozumieć, czy jestem
    zaręczona czy nie?smile
    --
    uwaga, być może żartuję
  • cytrynka6543 29.04.09, 22:34
    edyta95 napisała:


    > Chciałam napisać jeszcze, ze nie wiem jak to rozumieć, czy jestem
    > zaręczona czy nie?smile

    A chesz być?! smile


    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • lylika 29.04.09, 22:27
    edyta95 napisała:
    osiadczyłam się
    ...
    Łomatko, co zrobiłaś?

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 30.04.09, 09:14
    No objadłem się w końcu makaronem ze szpinakiem, usatfakcjonowany
    jestem, tyle że dziś, od nadmiaru żelaza, powoduję szumy w komórkach.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • konopika 30.04.09, 09:42
    z tym żelazem to chyba nie do końca tak
    jest:pychotka.pl/przepisy-kulinarne/porady-i-
    ciekawostki/szpinak-%11-warzywo-z-charakterem.html
    Ale i tak zdrowo.
  • edyta95 30.04.09, 10:07
    Baronie uważaj, możesz brzęczeć w sklepachsmile
    --
    uwaga, być może żartuję
  • ter.eska 30.04.09, 20:09
    fuj!nienawidzę szpinaku.
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • 36krzysiek 30.04.09, 20:15
    Coś kwacze w telewizorze, podorędzie jakieś czy cuś. Jutro na obiad
    biust kurczęci faszerowany niebieskim serem, do tego białe
    szparagi smile Mmmmmmniam!
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • cytrynka6543 10.05.09, 17:02
    A co dziś na obiad?
    U Lyliki,wiadomo że żeberka barbecue,pogoda się nad nimi,tymi
    żeberkami zlitowała.
    A co u Was? A czy też tak macie,jak ja,że gdy ciepło na dworze i
    pogoda dopisuje,to przestaje Wam się chcieć jeść coś konkretnego?
    Nawet przy garach nie chce się stać. I dlatego wczoraj u mnie był
    kalafiorek na chrupko i nie z bułeczką na masełku,a z zimnym sosem
    na bazie jogurtu z serem pleśniowym i drobno siekanym jajkiem na
    twardo. Sosik zyskał wielką aprobatę MLP!
    Dziś więc podam sałatkę na ciepło z piersi kurzęcej i warzywek,na
    mieszanej sałacie z tym właśnie sosikiem! Lubię takie
    dania,szybkie,niewymagające zachodu,a bardzo smaczne i zdrowe.
    A więc: smacznego!
    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • asia.sthm 10.05.09, 18:43
    sosik z mety kupuje. Zrobie kalafiora na twoj sposob.
    Ja robie bardzo duzo rzeczy na bazie naturalnego jogurtu. Wlasciwie
    smietany juz nie potrzebuje.

    Wczoraj kupilam suszony berberis czyli po naszemu kwasnice. Na
    poczatek wrzucilam garsc do brazowego sosu do mielonych. Ludzie jaka
    rewalacja! Jesli ktos lubi kwasny akcent w zarciu to oszaleje z
    zachwytu tak jak ja. Bede tym berberisem teraz sie rzucac. On ma w
    sobie cos bardzo potrzebnego do nabrania wigoru po zimie.
    Jutro do porannej kaszki dostane garstke smile
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • kurcgalopek 10.05.09, 20:11
    Nie znam kompletnie takiej przyprawy. Berberys kojarzy mi się tylko z rośliną
    ogrodową, a kwaśnica z zupą góralską. Muszę się zainteresować, bo narobiłaś Asiu
    reklamy i teraz umieram z ciekawości jak to smakuje.

    U mnie dziś na obiad było jedzonko przywiezione z japońskiej knajpki, więc
    niespecjalnie się wysiliłamwink Za to potem, w ramach dania na podwieczorek
    upiekłam muffiny. z resztek tego co było w domu zakomponowałam
    czekoladowo-kokosowe, wyszły lekkie i smaczne, więc ogólnie niedzielę uważam za
    udaną kulinarnie.
  • kurcgalopek 10.05.09, 20:12
    A sosik Cytrynki też kupuję!
  • ewa9717 10.05.09, 20:20
    A my na prowincji zjedlim metr prawie zwęglonej kiełbachy z
    wiaderkiem musztardy. Pyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyycha!
  • asia.sthm 10.05.09, 21:05
    Ewo alez mi sie zweglonej kielbachy zachcialo!
    I jak tu z wami mam sie talii wreszcie dorobic? Cholera!

    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • asia.sthm 10.05.09, 20:58
    to co jem tak wyglada i wyglada na to ze mi wszystko wyleczy:
    www.dehlvi.com/ingredient.php?section=view&itemID=169
    Kupilam torbe suszonych, a na torbie przepis perskiej delicji : ryz
    z szafranem i berberysem. Ja go od wczoraj wrzucam we wszystko, tego
    berberysa .
    Sprobuje zaraz do herbaty zamiast cytryny

    A wogole to nalezy wlazic do cudzoziemskich delikatesow. Czego oni
    tam nie maja! Kiedys znajoma z Armenii zaprosila mnie na urodzinowe
    przyjecie swoje i corki. Ludzie jaka cudowna delikatna ichnia kuchnia
    Rozpoznalam kurczaka i nic wiecej. Ale po skladniki to jej szwagier
    jechal gdzies dwa dni, az zdobyl.

    Berberysy naukowo:
    pl.wikipedia.org/wiki/Berberys
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • lylika 11.05.09, 11:11
    asia.sthm napisała:

    > to co jem tak wyglada i wyglada na to ze mi wszystko wyleczy:
    > www.dehlvi.com/ingredient.php?section=view&itemID=169
    > Kupilam torbe suszonych, a na torbie przepis perskiej delicji : ryz
    > z szafranem i berberysem. Ja go od wczoraj wrzucam we wszystko, tego
    > berberysa .
    > Sprobuje zaraz do herbaty zamiast cytryny

    ...
    Berberys do herbaty idealny.
    pl.wikipedia.org/wiki/Berberys_pospolity
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • kurcgalopek 11.05.09, 12:34
    Asiu, dzięki, ja tez już sobie co nieco pogooglałam, na pewno wypróbuję, niech
    ja go tylko dorwę tego berberysa w jakimś sklepie.
    Uwielbiam odwiedzać sklepy z różnymi cudzoziemskimi delikatesamismile
  • asia.sthm 11.05.09, 13:02
    Berberysa pamietam z Polski jako krzak ozdobny, popularny wsrod
    ptaszat przeroznych. Jesc tego nie pozwalali, bo nie wiem
    dlaczego... Az sie dziwie, ze moja Babcia zamiast dziurawcow i
    innych podbialow, berberysa mi nie wciskala. Przeciez ja tak lubilam
    kwasote, ze cytryny przede mna chowali po antresolach. Berberys
    musi byc niesamowicie pozyteczny dla organizmu, widze po mojej
    organicznej radosci. W sobote nie wiedzac zupelnie co mi w lapy
    wpadlo, kupilam natychmiast, tak ot w wygladu i wewnetrznego,
    radosnego przymusu, postanawiajac doczytac sie pozniej. A tu sie
    okazuje, ze nie tylko pyszne ale i potrzebne.
    Teraz poszukam mozliwosci zdobycia krzaka. Sklepy ogrodnicze
    zapamietaja mnie z tej najlepszej strony.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • kurcgalopek 11.05.09, 13:19
    Nie wiem czy wszystkie krzaki są jadalne, bo berberysów jest straszliwie dużo.
    Akurat od tej strony nieco się orientuję, bo sama poluję na jedną bardzo
    dekoracyjną odmianę i jakoś trafić nie mogę, znajduję natomiast mnóstwo innych.
  • asia.sthm 11.05.09, 13:50
    Pokaz ktora, to ci powiemy .
    Zawsze mozna wypluc.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • g0p0s 11.05.09, 13:54
    Albo przetestować na kimś innym.
  • cytrynka6543 11.05.09, 19:58
    Ciekawam bardzo tego berberysu i zastanawiam się gdzie go u nas
    można dostać.
    U mnie dziś na "obiad" zapiekanka z brokułem,szparagami,papryką i
    makaronem,a za sosik robi mieszanka jajek,jogurtu,czosnku,fety i
    różnych ziółek świeżych i suszonych. Wszystko idzie do zapieczenia.
    Mmmnnniaaaam,już się oblizuję.smile
    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • 36krzysiek 11.05.09, 20:11
    Tyskie i czipsy wink Jak jeszcze zacznę futbol oglądać to się oddam do
    uśpienia. Ciekawe, gdzie mam najbliższe AA.
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • cytrynka6543 11.05.09, 20:21
    AA,i jeszcze dla kontrastu czerwona fasola i pomidor.AA!

    A,a dzisiaj grają? Czy dopiero w środę? No ja się z tego powodu nie
    uspię,ja się ucieszę! Aaaaa,piwo i czipsy,aaaaaa....
    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • ewa9717 11.05.09, 20:18
    U nas na działkach mnóstwo ludzi ma, rychtyk takie czerwone
    owocki widziałam, ale chyba nikt konsumpcyjnie tego nie traktuje,
    ino żywopłotowo. Nabyłam wiosną sztuk dwie, wkopałam przy płocie.
    Pasmotrim, uwidim.
  • aggie9 10.05.09, 20:46
    a ja po dłuższym zastanowieniu kurwatki na oliwie z oliwek z
    czosnkiem i zielonom pietruchom... podlane bolsem i podpalonem...
    genialne w swej prostocie i masakrycznie smaczne... mniam...
    powiedziałam ja ziejąca czosnkiem smile
    --
    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
  • gabrielle 10.05.09, 22:00
    U mnie gotowanie zawsze wiąże się z przebojami i walką.

    Przepis wzięłam skądś, to co zrobiłam różni się od oryginału, ale robię tak:

    Piersi biorę ilość zamierzoną, kroję na podłużne kawałki.
    Traktuję kawałki tłuczkiem do mięsa, krzycząc gromko ahahahahaaaaaaa. Układam w
    stosik na talerzu. Drę dzioba, bo mamunia pozabierała mi wszystko spod ręki i
    umyła. Traktuję solą, pieprzem, majerankiem, sproszkowaną papryką, jak mi się
    chce. Wyrzucam mamusię z kuchni, bo jazgocze, że dodałam papryki. Mieszam łapą.
    Przykrywam talerzem i oddalam się na godzinę informując mamunię, że wara od
    talerza. Jak mi się po 1,5 godzinie przypomni, że chyba coś zaczęłam,
    idę do kuchni.
    Kroję cebulę na kawałki, nie za małe, awanturując się, że nie będzie jej za
    dużo wcale, poszła mamunia won stąd!!!
    Podsmażam cebulę, wwalam do gara, z braku dużego rondla. Następnie dolewam na
    patelnię oliwy rozgrzewam i na tym po kolei grzecznie podsmażam indyka, co
    podsmażę, wwalam do gara
    jak wszystko podsmażę, zalewam wodą, włączam gaz, pilnuję, bo przyjdzie mamunia
    i wleje tej wody za dużo i potem nie wszystko odparuje i próba wzięcia indyka
    wygląda jak wędkarstwo. Gdzieś tam w międzyczasie dowalam jeszcze pieprzu, soli,
    cukru, jakichś różnych bazylii czy innego dziadostwa.
    Kroję jabłka w dużą kostkę, wywalam mamusię z kuchni, bo dziamgocze, że dużo, że
    będzie kwaśne, co ja robię, aaaaaaaaaaa. Wrzucam jabłka. Wszystko się dusi,
    sprawdzam co jakiś czas. Po czym wyłączam jak się udusi i jem. Mamunia
    przychodzi, nakłada sobie na talerz i rozpływa się, że ach och, jakie dobre.
    Możliwe, że chodziłoby to jeszcze z cynamonem.
  • asia.sthm 10.05.09, 22:23
    Bez dziamgotania mamuni nigdy ci takie pyszne nie wyjdzie. Cos w tym
    jest, genialny przepis.
    Poplakalam sie ze smiechu.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gabrielle 11.05.09, 09:47
    Jak nabyłam drogą kupna pieprz cayenne, była trzecia wojna światowa. Przy
    obsmażaniu plastrów indyka przed duszeniem jest bombardowanie Drezna.
    A potem zawsze popisanie traktatu pokojowego: mrrrrr, jakie dobre.
    Nie ogarnę jej nigdy.
  • kocio_pierzaczek 11.05.09, 10:12
    Dziś fasolka perełka duszona z cukinią, papryką i pomidorami oraz
    innymi dodatkami. Podana na kruchej sałacie lodowej.
  • mkostki 12.05.09, 22:20
    No żesz, ja w kompleksy przez Was wpadnę. Skąd Wam się to bierze, że
    Wam się tak chce wydziwiać i skąd pomysła?
    U mnie dziś klopsiki z mielonego indyka (z mrożonki własnej
    produkcji) z makaronem lubella pt. kolanka z falbankami. Polane
    sosem koperkowym w wersji ulgowej - kawałek kostki rosołowej, trochę
    mąki i koperek (również zamrożony wczesniej). Jakoś mi wypadło z
    głowy, że jarzyny należy jakieś wykonać, ale pocieszyłam się myślą,
    że progenitura w przedszkolu spozyła. Jednak wyrzutami sumienia
    nękana na kolację ugotowałam fasolkę szparagową (z mrożonki, a
    jakże). Jedno dziecię rzuciło sie nań ze szczęściem w oczach, drugie
    zapytało: "A nie ma, mamusiu, dla mnie jakieś kanapeczki z
    szyneczką?"
    Bardzo poproszę o przepisy dań, którymi można nakarmić
    przedszkolaki smile
    --

    Pan podrapano na głowa i pani Biała Glista ja takoż proszę won!
  • cytrynka6543 12.05.09, 22:29
    mkostki napisała:

    > Skąd Wam się to bierze, że
    > Wam się tak chce wydziwiać i skąd pomysła?

    Magdo,spokojnie,czy Tobie się wydaje,że ja tak codziennie?!
    Ochota musi mnie najść albo na coś albo na pichcenie,a tak na
    codzień,to róznie bywa...
    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • lylika 12.05.09, 22:33
    Ulubione danie mojego niegdysiejszego przedszkolaka to:
    - Odsmażane ziemniaki
    - Zsiadłe mleko
    KONIEC!
    Zjadało dwie łyżeczki i meldowało:
    - Mamusiu, już nie mogę.
    - Jeszcze jedna za mamusię.
    - Zrobię to dla ciebie, ale potem koniec.
    - A za tatusia nie?
    - Za tatusia też, ale to koniec.
    - No wiesz... a co babcia powie jak nie zjesz?
    - Babcia powie: nie chcesz, to nie jedz. Jak będziesz głodny, to będziesz mnie szczypał w nocy żebym ci dała czekoladkę.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • ter.eska 12.05.09, 22:47
    Cudowny przedszkolaksmile)).
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • lylika 12.05.09, 22:53
    Jadłospis niedzielny:
    Śniadanie: Pół parówki, pół kromki bułki, kawa z mlekiem.
    Obiad: nie było
    Obiad grillowy: mały kawałek kiełbasy, pół porcji żeberka, jedna upieczona półkromka bułki.
    Pół puszki piwa i dwa kieliszki wina białego.
    Jadłospis dzisiejszy:
    Śniadanie: pół filiżanki kawy z połową ciasteczka.
    Obiad: pół filiżanki zupy jarzynowej z 4 groszkami ptysiowymi
    pół kotleta mielonego
    pół ogórka kwaszonego (O rany, gdzie te ogórki G0p0s0we?)
    Kolacja: Nie było
    Teraz: Pół puszki piwa, jeden drink; dżin z sokiem grapefruitowym.
    Czy ktoś może obliczyć na przykładzie dwóch dni ile ja spożywam kalorii???

    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • cytrynka6543 12.05.09, 23:01
    lylika napisała:

    > Czy ktoś może obliczyć na przykładzie dwóch dni ile ja spożywam
    kalorii???
    >

    Za mało.


    --
    Kurczę blade w odwłok szaleńczo kopane
  • edyta95 12.05.09, 23:21
    nie o kalorie tu chodzi, ale o jakość. Niech sobie obejrzy piramidę
    zdrowego żywienia i się zastanowi chwilę. Na kolanę wezmę i dupę
    zleje za takie głupie jedzenie. A później się dziwi, że choruje.
    --
    uwaga, być może żartuję
  • ter.eska 12.05.09, 23:44
    Oto,to,to,a ja dołożę.
    --
    "- Nader nieordynarny spożyły jad osoby nieżywe."
  • ewa9717 13.05.09, 07:15
    Ludzie, trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam!!!! To w ogóle jest
    jedzenie? No wszystko rozumiem, ale pół mielonego?
  • stara.gropa 13.05.09, 07:40
    Kryzys jest, czasy kiedy się jadło prosiaka na śniadanie minęły smile
    --
    Uwaga, na pewno żartuję.
  • bumbecki 13.05.09, 08:01
    hi, hi, hi dla niektórych piramida nie jest wyznacznikiem. ja po
    wszystkim co piramida ma na dole choruję, a po grillowanym mięsku
    nigdy ... smilesmile

    --
    Uwaga! chyba żartuję
    Oba kundle bure ...daleko są...
    Forum fanów Chmielewskiej
  • lylika 13.05.09, 12:07
    U mnie grzybowa z mrożonych podgrzybków z szynką. A u Was?
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • kurcgalopek 13.05.09, 12:17
    Ha! U mnie też grzybowa. Ale nie z mrożonych tylko z zasłoikowanych jesienią.
  • czekolada72 13.05.09, 20:14
    Barszcz ukrainski a la botwinka + do wyboru - leczo lub bigos.
    --
    ŚMIGŁO
    "Kto nie naraża się na szwank - ten głównej stawki nie wygrywa"
  • hortensja66 14.05.09, 09:40
    U mnie grzybowa z mrożonych podgrzybków z szynką.
    Lyliko, poproszę o przepis.

    Ja grzybową gotuję zawsze z suszonych. Pod koniec gotowania przecedzam i podaję
    taką czystą z makaronem i zieloną pietruchą. Odcedzone grzyby z jarzynami
    zużywam do krokietów.
  • lylika 14.05.09, 10:35
    > Lyliko, poproszę o przepis.
    ...
    Proszę uprzejmie:

    30-40 dkg mrożonych podgrzybków
    1,5 litra wywaru z cielęciny i warzyw (2 kostki bulionu cielęcego, 1 kostka bulionu warzywnego na półtora litra wody)
    4 spore ziemniaki pokrojone w plasterki (mogą być mrożone)
    duża garść łazanek
    cebula
    15 dkg wędzonej szynki
    2-3 łyżki gęstej śmietany
    natka pietruszki
    sól, pieprz
    Grzyby opłukać, osączyć, zalać szklanką wody, dodać przekrojoną na pół cebulę, przykryć i gotować na małym ogniu. Gdy grzyby będą miękkie, wyjąć łyżką cedzakową, wystudzić, pokroić w paski i z powrotem włożyć do wywaru. Cebulę wyrzucić. Dodać ziemniaki i wywar z cielęciny i warzyw. Na wrzący wywar wsypać łazanki i gotować około 10 minut. Dodać pokrojoną w paski szynkę, przyprawić do smaku, chwilę gotować, zdjąć z ognia i zaciągnąć śmietaną. Na talerzach posypać natką.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • 36krzysiek 14.05.09, 10:44
    W zawiązku z zadaniem przygotowania przyjęcia komunijnego, proszę o
    radę, jak piec piersi z kurczaka, żeby nie były suche. Krócej (30
    min.) czy przykryć folią brytfankę a może w woreczkach do pieczenia?
    --
    Baron Von Dupersztangiel
  • lylika 14.05.09, 10:58
    Kucharz w Skafandrze piecze tak, że piersi są mięciutkie i soczyste. Musisz zapytać Szpulki czy podpatrzyła jak to robi.
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka