Dodaj do ulubionych

NIANIA/jak to jest?

29.04.05, 11:13
Szukam nadal niani, ale jak już mam nadzieję znajdę to może ktoś wie jak to
jest z używaniem przez nianie naszych rzeczy. Tzn, jak z jedzeniem, czy np. je
z lodówki to co chce? czy można jej zaproponować osobny ręcznik? etc. dzięki
za pomoc
Edytor zaawansowany
  • krol-bush 29.04.05, 12:31
    Ręcznik zaproponuj śmiało; takie kwestie są przecież równie istotne dla niej. A
    co do lodówki - myślę, że to kiepski pomysł z tym częstowaniem. Pomijając
    wszystko inne: wracasz do domku, a jedyny egzemplarz ulubionego jogurciku
    zniknął ;) Jeżeli nie wyjdziesz z taką inicjatywą, niania na pewno nie podejmie
    jej sama.
  • gucci77 29.04.05, 16:41
    tylko tak głupio zabronić, a może sama wpadnie, że głupio tak komuś podjadać...?
  • krol-bush 29.04.05, 16:52
    A czemu by miała Ci podjadać? Powiedz jej, że np.jedzenie może sobie przynosić
    i bez skrępowania korzystać z naczyń w kuchni, jeśli po sobie zmyje i
    posprząta; możesz jej też zaproponować możliwość podgrzania - gdyby chciała
    przynieść ze sobą jakiś obiad. Ale wcale nie musisz się na to godzić. Co ty
    jesz w pracy?
    Możesz jej też powiedzieć, że może swobodnie korzystać z możliwości zrobienia
    sobie herbaty, ewentualnie kawy - powinno być dla niej jasne, że nic innego nie
    proponujesz...
  • niania_tez_czlowiek 29.04.05, 20:31
    A moze tak poprostu zamknac lodowke na klodke ???!!! cobry pomysl nieee??!!
    albo jeszcze lepszy ----lancuch!!! Niech porusza sie tylko w wyznaczonym przez
    was terytorium ...
    No cos takiego mialaby jeszcze korzystac z lodowki :(
    A tak juz powaznie LUDZIE !!!!! na jakim swiecie my zyjemy??!?!?!?!??!

    czasami jak czytam te wasze wypociny to az mi sie robi niedobrze bllleeee....
    normalnie dostaje gesiej skorki i wlos sie na glowie jezy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • niania_tez_czlowiek 29.04.05, 20:48
    Jestem opiekunka czyli tzw.niania juz od wielu lat.Ale nigdy jeszcze nie
    spotkalam sie z taka dyskryminacja czlowieka.Jestem zszokowana tym co wypisuje
    na Forum nian i opiekunek pani rozmowca.
    Ja nie musze jesc Waszego jedzenia mnie stac na swoje, ale w dobrym tonie jest
    poczestowac kogos posilkiem. Ludzie co sie z wami dzieje ????
    Obecnie zajmuje sie dwojka dzieci.Poczatkowo przynosilam ze soba prowiant z
    domu, rodzice moich podopiecznych zaprosili mnie do stolu na goracy wspolny
    posilek.Jestem czestowana herbata, kawa, napojami, owocami co nie oznaczy , ze
    ja wykorzystuje te sytuacje.Wiem doskonale, ze sa pewne granice ktorych sie nie
    przekracza.A to ze jestem wlasnie tak traktowana w tej rodzinie mobilizuje mnie
    do jeszcze lepszej pracy( chetnie sama z siebie pomagam w roznych domowych
    pracach)idt...itp...
  • malea81 29.04.05, 21:18
    gucci77 napisała:

    > Szukam nadal niani, ale jak już mam nadzieję znajdę to może ktoś wie jak to
    > jest z używaniem przez nianie naszych rzeczy.

    To ty wyznaczasz granice - zastanów się co jest, a co nie jest absurdem!!!

    Tzn, jak z jedzeniem, czy np. je
    > z lodówki to co chce? czy można jej zaproponować osobny ręcznik? etc. dzięki
    > za pomoc
    "osobny ręcznik"? Czy to znaczy,że niania budzi twoje obrzydzenie? Bo chba
    czegoś nie rozumiem? Ja nie pozwoliłabym opiekować się swoim dzieckiem, komuś
    kto budzi mój niepokój po względem higieny.
  • nnianiaa 30.04.05, 11:25
    Jestem niania od wielu juz lat, co do recznika to zgadzam sie, zawsze mam
    osobny, nawet u siebie w domu kazdy ma swoj, ale co do reszty, lodowka? jeszcze
    nie spotkalam sie z domem gdzie Panstwo pracodawcy nie poprosili bym korzystala
    z lodowki i jadla to na co mam ochote, a nawet bardzo czesto sami zapraszaja
    jeszcze do stolu, jak tylko jest jakis posilek.Droga emamo, pensja niani jest
    dzisiaj taka, co kot naplakal w porownaniu z pensja emam, dzisiaj patrzy sie
    jak najwiecej obowiazkow i no i godzin, a jak najmniej pieniazkow, podam
    przyklad, czy uwazacie ze 2,50 zl/godz to jest az tak duzo???????????????
    wydaje mi sie ze przesada i to nie lekka, niania tez czlowiek, a nie
    robot.Wiele byloby do pisania, ale wystarczy, wiec moze zastanow sie droga
    emamo zanim cos napiszesz, Twoja sprawa czy zamkniesz lodowke, czy moze
    zaprosisz nianie, ktora jak twierdzisz ma swoje prawa i obowiazki do
    korzystania z niej.
  • gucci77 30.04.05, 12:26
    Nie chciałam nikogo urazić moim zapytaniem, ale jedna dziewczyna napisałam na priva:
    "Niestety miałam taką nianię!!! Tak, umówiałm się z nią, że może u nas jesć,
    ale nie sądziłam, że to będzie się odbywało na taką skalę!!!!! Rzeczywiście z
    torbami bym poszła. Lodówka pustoszała w oka mgnieniu, kawa i herbata,
    makaron,dżem chyba zmieniły temperaturę topnienia bo duże ich opakowania
    topniały w 3-4 dni!!!!! O rachunkach telefonicznych nie wspomnę!!!!! KOSZMAR!!!!
    Nikomu nie życzę spotkania takiego egzemplarza na swojej drodze!!!! Brrrr...."
    więc jednak zdarzają się takie przypadki...
    Co do ręcznika osobnego, to u nas też każdy ma swój ręcznik w domu, chodzi o
    zasady higieny...
    A 2,50 za godzinę, no cóż to zależy od regionu. We Wrocławiu przeciętnie jest to
    3,50 za godzinę, ale już coraz częściej dochodzi do 5 zeta (to w granichach 900
    zL na m-c), chyba lepiej tak pracować niż stać na kasie za 600 do ręki...
    Kolejna dzieczyna na priv tak mi napisała:
    "ooo - szok szok szok... w Białymstoku 500 zł to najlepsza pensja, w
    białostockich ogłoszeniach pelno jest: szukam opiekunki za 300 zł miesiecznie i
    wyobraź sobie, ze zgłaszają się chętne! Jakby tu ktoś dawał 700 zł to ja sama
    chciałabym tak pracować :) I mówisz, że niektórzy nawet 900 dają - jestem w
    szoku... całkiem niezła pensja... fiu fiu... niby Polska, a takie różnice... "
    więc tak naprawdę, nawet 2,50 w niektórych regionach to dużo.
  • gucci77 30.04.05, 12:34
    ooo, a tu następny mail, który własnie dostałam:
    "Właśnie rozmawiałam z kolezanką która zrezygnowała z niani mówi ze wychodziło
    ją to dwa razy więcej niz ustalona pensja a dlatego ze owa niania często gęsto
    przychodziła ze swoją córką jadły, piły do woli ile chciały często po takim dniu
    w lodowce nie pozostawało nic do tego dochodziły słodycze i owoce a co
    najbardziej mnie zdziwiło jak powiedziała ze się u nich kompały przychodziły z
    tłustymi włosami a wychodziły wypachnione hymmmmmmmm pewnie nie kazda niania
    taka jest ale ta akurat była ........... "
    dlatego też się obawiam, na żłobek nie mogę sobie pozwolić, bo niestety tam
    dzieci bardzo chorują a biorąc chorobowe szybko straciłabym pracę a niania, no
    cóź 700 zł jeszcze mogę dać, bo więcej nie dałabym rady a dodatkowo jeszcze
    płacić za wyżywienie jeszcze jednej osoby, to niestety mnie nie stać... Gdybym
    zarabiała ok.1800 zł to nie ma sprawy... Ale to tylko wersja optymistyczna...
  • krol-bush 30.04.05, 15:19
    Ja też jestem, kochane opiekunki, nianią. Pensję mam jaką mam, ale nie
    zamierzam od nikogo oczekiwać, by mnie karmił; po to wszakże pracuję, by być na
    własnym utrzymaniu.
    Dlaczego to dla was takie oczywiste? Myślę, że obawy gucci77 są w pełni
    uzasadnione. Na początku sądziłam, że przejmuje się na zapas - po waszych
    postach sama bym się bała takowej rozmowy z nianią.
    Wszyscy ludzie biorą śniadanie do pracy; koledzy zrzucają się na kawę, herbatę
    i cukier...albo przynoszą z domu. Dziwnie wygląda przy tym postawa roszczeniowa
    niektórych niań. Jak kochane odnalazłybyście się w hotelu? Są w pokojach
    przecież minibarki, na wyciągnięcie ręki, ale oczywiście płatne. Wystarczy
    sobie przełożyć.
    To o czym piszecie jest może i miłe, ale powoduje realny wzrost kosztów
    zatrudnienia, więc może być rzucona propozycja przez rodziców dziecka, ale
    wcale nie musi. I to chyba generalnie wstyd, że oni muszą bać się rozmowy z
    nianią, bo ona może zechcieć rządzić się im w lodówce. Trochę godności.
  • gucci77 30.04.05, 20:15
    Jeszcze raz Krol-bush dziękuję za taki sposób myślenia. Ostatnie dwa posty ze
    strony:
    forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=14765&w=23332983&a=23371296&rep=1
    wprost mnie rozbroiły błyskotliwością i przywróciły nadzieję, że jednak są
    życiowi ludzie... Dodam tylko do tego, że kawy, herbaty czy cukru ja żałować
    napewno nie będę...
  • krol-bush 01.05.05, 12:40
    ;)
  • gocha33333 24.10.05, 17:19
    Witam!
    Właśnie przygotowywuje program o nianich i bardzo chętnie bym z Panią
    porozmawiała na temat tej niani. Proszę podać mi swój numer telefonu pozwole
    sobie oddzwonić ponieważ rozmowa ułatwia kontakt.
    Pozdrawiam
    Małgorzata
  • f_anka 13.08.05, 20:01
    a ja wlasnie zatrudnilam opiekunke i po kilku dniach jak juz wiedzialam, ze
    zostanie u nas powiedzialam, ze ma sie czuc jak u siebie w domu i robic sobie
    herbate i kawe i kanapke tez moze sobie zrobic. uwazam, ze moje dziecko z taka
    osoba, ktora dobrze sie czuje u mnie w domu tez sie bedzie lepiej czulo. poza
    tym ile ona zje? mysle, ze nawet nie bedzie chciala-bo kawe przyniosla swoja..
  • bibi22 29.10.05, 00:33
    Dołączę i swoje. Pracujemy z naszą nianią 3 lata. Nigdy nie było problemów w
    żadną stronę aż do lata tego roku. Spytałam męża czemu je tyle bananów i jabłek
    i pomidorów bo nie nadążamy z zakupami. Nigdy nie byłam drobiazgowa i nie
    zwracałam specjalnej uwagi na owoce czy warzywa. Jsak się przyjrzałam to
    zobaczyłam, że niania dzieli się z nami praktycznie wszystkim. Jednego dnia
    potrafiła zjeść i zabrać 3-5 bananów, kilka pomidorów. Jak zrobiłam zakupy,
    wpadłam do domu żeby zostawić, zabrać młodsze dziecko aby zdążyć po starsze do
    przedszkola (niania miała klucz i o okreslonej godzinie miała zakończyć pracę i
    iść do domu) - to po powrocie okazywało się, że niania sprawdziła co kupiłam i
    cukierkami (typu pralinki kupowane na wagę po pare sztuk) też sie podzieliła.
    Pootwierała sobie woreczki i wzięła po pare sztuk różnych rodzajów. Dodam, że
    kawa i herbata były zawsze do dyspozycji oraz to co dla wszystkich na stole
    (ciastka czy cukierki) było naturalnie też do dyspozycji. Nigdy nie było
    potrzeby rozmawiać o tym, że raczej nie oczekuję sprawdzania w szafkach. Na
    domiar wszystkiego moimi pieniędzmi też sie dzieliła ze mną. Zawsze w moim domu
    walają się drobne. Ale także z mojego portfela wzięła i to wtedy kiedy byłam w
    domu. Nie wiem co jej sie stało. To nie trwało chwilę. Zaginęło mi parę
    drobiazgów (łazienkowe - kremy, pianka do higieny int.). Mi nie przychodziło do
    głowy, że to ona. Pytałam męża czy mo gdzieś tego nie wziął. Niani nie spytałam
    bo po co. Uważałam za oczywiste, że nie mam co pytać bo przecież nie wzięłaby.
    Rozstałam się w trybie natychmiastowym. Nie uzyskałam zadowalającego
    wyjaśnienia co się stało. Jestem przekonana, że nie o wszystkim co wzięła
    powiedziała mi. Jestem zła, bo posądzam siebie o paranoję. Dodam, że potem
    mając świadomość, że jej wynagrodzenie stanowi ponad 40% domowego budżetu (na
    rekę to było średnio 1000 zł - zakres obowiązków poszerzony o prasowanie i
    podstawowe sprzątanie zawsze w kolejności takiej, że dziecko i jego potzreby na
    1 miejscu a reszta w miarę możności i nigdy nie robiłam uwag, że czegos nie
    zrobiła) itp. itd. stwierdziłąm, że jeden błąd nie powinien skreślać człowieka.
    Podjęła pracę na nowo. Ale nie wiem czy to nie był mój błąd. Mam odczucie, że
    jest nieszczera wobec mnie. Ostatnio zapytałam czy nie widziała jednego z
    ręczników córki (dzieci maja swoje ręczniki i tylko one ich używają) -
    pzrewwróciłam cały dom i nie mogłam znaleźć. Żyję na co dzień w dużym pędzie i
    nie zawsze mam idealny porządek. Moja hierarchia wązności spraw też na 1
    miejscu ustawia dzieci i ich sprawy, potem nasze a na końcu porządkowe. Po
    jakimś czasie znalazłam ten ręcznik przypadkiem w miejscu, w które rzadko
    zaglądam, ale też i nie kładę tam ani świeżego prania ani brudnych rzeczy.
    Oczywiście nie pamiętam kiedy on mi zniknął z oczu. Ale na pewno w tym miejscu
    gdzie go znalazłam wcisnięty zaglądałam w ciągu 2 ostatnich miesięcy i w tym
    okresie zauważyłabym, że go nie ma. To jest ważne (te terminy) bo kłopoty były
    w lipcu. Wtedy poprosiłam o oddanie wszystkiego co wzięła. Przyniosła mi
    książkę, którą pożyczyłam dość dawno i jakieś zapomniane rajstopki syna. Gdyby
    wstydząc się, że wzięła ręcznik podzruciła to bym go znalazła wcześniej. Gdyby
    mi go nie oddała mimo, że prosiłam to by oznaczało, że mnie okłamała w czasie
    rozmowy latem gdy prosiłam o szczerość i mówiłam, że od tej szcerości zależy
    możliwość jakiejkolwiek rozmowy o przyszłości. A gdyby wzięła ten ręcznik
    później to znowu by mi zabierała moje rzeczy. Ręcznik na pewno był poza moim
    domem. Ma zupełnie inny zapach. Ja odruchowo zawsze przykładam ręczniki do
    twarzy - lubię świeży zapach prania. Używam Yelpa i żadnych płynów zapchowych.
    Sama perfum ani wód toaletowych nie używam, bo źle reaguję na zapchy. Obcy
    zapach ręzcnika wyczuła. Jest mi głupio, bo nigdy nie sądziłam, że będę musiała
    zajmować się takimi pierdołami. Cały czas się zastanawiam kto tu przekracza
    granice. Zatruwa mnie ta sytuacja, bo mnie jest głupio. Co mam myśleć jak
    spytam o ten cholerny ręcznik? Przecież mi powie, że go nie wzięła. Jak mam
    ufać, że dziecko jest pod dobrą opieką? Szukam nowej niani, nic nie
    powiedziałam na razie, że znalazłam ten ręcznik. Jak znajdę nową opiekunkę, to
    porozmawiam, ale już raczej tylko po to żeby jakoś to przyzwoicie zakończyć.
    Nie mam sił. Źle się czuję w tej sytuacji. Zostałam zmuszona do zachowań, które
    są mi obce - nieufność, podejrzliwość.
    A tak na marginesie - osobny ręcznik to zupełnie naturalne. Albo indywidualne
    ręczniki albo praktycznie codzienne zmienianie wspólnego. Chyba lepsze osobne.
    Zawsze można i twarz obetrzeć.
    Dużo napisałam i mam nadzieję, że nie zwariowałam. O wielu drobiazgach nie
    piszę, bo mnie się tylko wydaje, że mi zniknęły z oczu. Nie mam 100% pewności.
    Ale mamy z mężem płytę CD, której nie zdążyliśmy rozpakować nawet, bo po
    otrzymaniu jej od męża położyłam gdzieś i do dziś nie wpadła mi w ręce (plyty
    są poza zasięgiem dzieci na wysokiej półce). Mam ksiązki których nie mogę
    znaleźć, ale książek mam mnóstwo i mimo, że ulubione tematy staram się mieć
    gdzieś razem to może faktycznie gdzieś tam są te co ich nie widzę ostatnio. Mam
    kartę do bankomatu, która gdzieś się zadziała. Nigdy od kilku miesięcy nie
    wpadła mi w ręce. Z kartą nie problem - tamta od razu zastrzeżona i jest nowa.
    Chodzi o to, że tych niepewnych spraw mam zbyt dużo ostatnimi czasy. Tracę
    poczucie realności. przecież nie mogę ciągle się zastanoawiać co się dzieje z
    tym czy innym ani nie zamierzam na okrągło sprawdzać czy wszystko jest na swoim
    miejscu. Nie mam takiej natury.
  • bibi22 29.10.05, 00:42
    Sorry za tak długi list. Tak wyszło. Maksymalnie streszczałam a i tak dużo.
    Przeczytajcie co drugąlinijkę - może wystarczy żeby się zorientować i móc mi
    powiedzieć, że jeszcze nie zwariowałam. że to przesada, a w przypadku pieniędzy
    to kradzież przecież. Czy może się zdarzyć 2-krotna kradzież pieniędzy bo się
    człowiekowi kompas wewnętrzny zaciął i zbłądził? Czy można nie powtórzyć tego?
    Coraz bliższa jestem stwierdzenia, że kto raz przekroczył pewne granice, to
    będzie je przekraczał znowu. A ja nie zamierzam sie zmieniać żeby pilnować.
    Chcę mieć obok siebie ludzi, którym mogę ufać i zostawiać ich w swoim domu
    samych. A moja niania naprawdę dobrze wykonuje swoja pracę. Ma bardzo dobry
    kontakt z dziećmi. Tak mi się cały czas wydaje. I jest sumienna i schludna i
    dobrze mi się z nią współpracowało. Jest tylko nieszczera wobec mnie. Coś sie
    za tą nieszczerością kryje.
  • grzalka 29.10.05, 17:05
    moja niania tez się częstowała jedzeniem w lodówce- mimo, ze tego nie ustalałysmy

    to może byc problem jeśli, tak jak u nas, jedzenie jest wyliczone (a jest
    wyliczone bo po prostu żyjemy z ołówkiem w ręku i starcza nam na styk)

    mnie to jakoś mierzi- kawa, herbata, rozumiem, ale pozostałe rzeczy? tak trudno
    zrobic sobie kanapkę do pracy?

    a co do zaufania- moja niania tez się rozzuchwalała, na poczatku nie dzwoniła z
    naszego tekefonu, pod ko0niec pierwszego miesiąca pracy dzwoniła juz codziennie,
    na komórki tez- to tez nalezy do standardU? To były jej prywatne rozmowy, a
    komórkę posiada.

    bibi22- to fakt, kto raz przekroczył granice będzie je przekraczał znowu i
    dlatego pożegnaliśmy się z naszą nianią- konkretnie zwolniłam ją dlatego, że
    dwukrotnie przyłapałam ją na kłamstwie
  • bibi22 02.11.05, 00:25
    Myślałam, że tylko ja tak miałam. Teraz przygotowuję się do zakończenia
    współpracy. Szkoda, bo nie lubię zmian. Ale nie mogę akceptować sytuacji, w
    której nie mogę mieć zaufania do osoby opiekującej się moim dzieckiem i będącej
    w moim domu. W najbliższym czasie czeka mnie seria spotkań. Powiedz mi, proszę,
    czy uprzedzałaś nianię, że musicie się rozstać czy zrobiłaś to pbez
    uprzedzenia? Boję się, że jak powiem, że koniec za jakiś czas to nie wiem co
    sie będzie działo z małą i z domem itd.
  • whiteeye 21.12.05, 21:57
    Witam. Sama bylam opiekunka przez jakis czas; w sumie rozumiem wszystkie
    watpliwosci i pytania rodzicow, i uwazam ze maja pelne do nich prawo. Mysle ze
    zasady wspolpracy dobrze jest jasno okreslic na poczatku, wtedy opiekunka wie co
    jej wolno a czego rodzice sobie nie zycza - mi to bardzo pomoglo. Wazna jest
    szczerosc nawet w najgorszych sytuacjach - mysle ze dla obu stron.
    Ja nie jadlam z lodowki ale bylam czestowana owocami, ciastkami, napojami itp.
    Mi osobisci nigdy nie przyszloby do glowy zeby z wlasnej inicjatywy zagladac do
    lodowki innej niz moja wlasna :)
    Pozdrawiam wszystkich pytających.
    Wesołych Świąt !!!!!!!!!!!!!
  • mayessa 23.12.05, 15:02
    A ja się opiekuję dzieciaczkiem i moge normalnie ze wszystkiego korzystać. mam
    sobie gotować obiady itd. Albo np. mama wychodzi i mówi:" Kupiłam takie fajne
    ciasteczka (jogurty itd) to sobie jedz". Nie, absolutnie nie nadużywam ich hmm
    gościnności.ale nawet kiedyś ta mama mnie zapytała:" czy ty w ogóle u nas coś
    jesz??".
    U osób których pracowałam poprzednio było podobnie z tym, ze tam była babcia i
    ona gotowała. czasem się spieszyła specjalnie żebym przed wyjściem zdążyła
    zjeść obiad (zawsze 2 dania).

    To zależy od ludzi.Wiadomo,że jak niania żywi całą swoją rodzine y\to jest źle
    ale jak zje jakąś kanapkę czy wypije herbatę to się świat nie zawaliu. Ale to
    trzeba zaznaczyć od początku. Gdyby mnie nie powoiedzieli ,że mam się wszystkim
    częstować to sama bym w życiu nie wzięła.

    --
    Zmiana mojego stanu cywilnego nastąpi już 25 grudnia
  • mimoza2005 18.02.06, 07:55

    Każda kulturalna i mądra niania (też człowiek) zna zasady i nie potrzeba jej
    mówić, że ma swoje kosmetyki, ręcznik itd.itd. jeśli jest inaczej z Waszymi
    nianiami to znaczy, że takich głupiutkich i prostych niań się nie zatrudnia i
    dziękuje po miesiącu za pracę. Proponuję jedno: zatrudniać opiekunki przy
    których będziecie obecne np.przez miesiąc - i takie rzeczy winny wyjść - to
    proste - i nie robić sobie problemu. Zazwyczaj w śród opiekunek jest dużo
    mądrych-kulturalnych kobiet a przede wszystkim winno Wam drogie mamy zależeć
    aby była to osoba doświadczona i np. miała swoje dziecko. ŻYCZĘ POWODZENIA W
    SZUKANIU :)))
  • mimoza2005 18.02.06, 08:01

    Niania też powinna korzystać z lodówki pracując przez 8-10 godzin (jeśli
    pracuje tak długo musi gdzieś przechowywać swoje rzeczy - a poza tym przez tyle
    godzin pracy winna mieć zapewnione jedzonko - skoro decydujecie się aby
    np.PRZYGOTOWYWAŁA POSIŁKI - OBIADKI DLA DZIECI I CZĘSTO DLA WAS) - trudno ażeby
    niania-opiekunka jadła posiłki po pracy w nocy kiedy powróci zmęczona do domu.
    O LUDZIE ! POSTARAJCIE SIĘ BYĆ LUDZMI !!!
  • niania_na_5 22.02.06, 01:47
    Witam. Osobny ręcznik to konieczność. Natomiast co do jedzenia, to kawę czy
    herbatę zaproponowac mozna, natomiast obiady czy inne jedzenie typu owoce,
    słodycze niania powinna dbac we własnym zakresie. Najlepsza byłaby oddzielna
    połka w lodówce, która byłaby tylko dla niani. Ja miałam kiedys przygodę ze
    rodzina zjadła moj obiad, co prawda zdrarzyło się raz, ale jak widzicie
    wszystko ma dwie strony medalu. Pozdrawiam
  • kiki5 22.02.06, 15:42
    Zawsze takie rzeczy wydawały mi się oczywiste. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy
    żeby wyjadać coś komuś z lodówki ale chyba nie poczułabym się dobrze gdyby na
    pierwszej rozmowie ktoś powiedział mi, że nie wolno mi korzystać z lodówki.
    Troche to dziwne. Nie chciałabym pracować u takich ludzi. W moim przypadku było
    tak: miałam się czuć jak u siebie w domu. Dlaczego ktoś niby zakłada, że niania
    przychodzi go objadać? A co powiecie na odwrotną sytuację. Robię sobie
    śniadanie w pracy. Bardzo często jest tak, że mała przychodzi i zjada mi
    wędlinę z kanapki a mnie zostaje chleb z masłem i co, mam jej powiedzieć, że
    nie dam? Jeśli niania opróżnia Wam lodówkę to sie taką osobę zwalnia. Nawet jak
    ktoś nie widzi problemu w tym, żeby niania jadła jego rzeczy to przecież są
    pewne granice. Nie może być tak, że przychodzi się do domu i jest pusta
    lodówka. Ludzie są różni, jak wybierzecie właściwą osobą to niee będziecie
    mieli takich problemów.
  • kasiunia62 07.03.06, 08:44
    Jestem Nianią.
    Głupio by mi było objeść moich PAństwa, jeżeli jestem głodna robię sobie
    kanapeczkę, dwie ale nie zjadam połowy lodówki. Zazwyczaj częstuję się też 1
    owocem, ale bez przesady. Zawsze miałam jasno powiedzianie- częstuj się z
    naszej lodówki. Ale nigdy nie nadużywam gościnności
    --
    Oprócz błękitnego nieba
    Nic mi dzisiaj nie potrzeba
  • relanga 07.03.06, 14:58
    Moim zdaniem podstawy goscinności obowiązują wobec wszystkich, dlatego jeśli
    niania przygotowuje obiad dzieciom czy rodzinie to chyba naturalną rzeczą jest
    że tez może zjeść. Jeśli okazuje się w trakcie współpracy że Niania nadużywa
    tej goscinności to po prostu trzeba się rozstać - krótko mówiąc: każda normalna
    dobrze wychowana osoba sama wie jakie są te granice a jeśli nie wie to nie jest
    dobrze wychowana osobą i nie powinna wychowywac naszych dzieci!
    A musicie chyba przyznać ze gdyby od razu na wstępie Wasz pracodawca zaczął od
    tekstu że nie należy wynosić z pracy tego albo tamtego pomyślelibyście że to
    kawał chama skoro podejrzewa Was z miejsca o taką nieuczciwość.

    Pozdrawiam

    Mama Krzysia i Gabi
  • bemark76 28.03.06, 22:08
    szczerze mówiąc jestem zszokowana tymi wypowiedziami.... ponad 3 mce temu
    szukałam niani i znalazlam odpowiednia kobietę, ale nigy bym jej nie
    zaproponowala osobnego ręcznika! Tzn., że co? że jak ma brać moje dziecko na
    ręce to w gumowych rękawiczkach? A że ma nie korzystać z lodówki bo co? bo mi
    ubędzie ten jeden jogurt? Bo mi się wielka krzywda stanie jak się poczęstuje
    kawa z mlekiem, ciastkami? A niech je - byleby była zadowolona bo przez to
    będzie lepiej pracować, bardziej mobilizować. Mam patrzeć na to co mi zje? Na
    miłośc boską!!!! Jeśli tak będziecie postępować z nianiami to przecież widzą
    wasze dzieci - czy chcecie aby one kiedys tez was tak traktowały?
    Ludzie.... to przechodzi ludzkie pojęcie.
    Moja niania przez to własnie ze jestem taka otwarta i na wszystko jej pozwalam
    to sama trzyma się na baczności i doskonale wie, gdzie jest granica.
    Nie wspomne o tym, że dzięki temu sama z własnej inicjatywy poprasuje, posprząta
    ostatnio nawet umyła mi okno.... dlaczego? dlatego, że jej jest też przyjemnie
    jak przebywa w moim domu 10h. Gdybym od razu potraktowala ja tak "z buta" to nie
    wiem czy wogóle by sie podjęła pracowac u mnie.

  • ana119 12.04.06, 22:03
    haha miałam taką ninię wyjadającą z naszych zapasów wszystko jak leci... na
    początku rozmawialiśmy na temat korzystania z lodówki ale myślałam raczej o
    drobnych posiłkach typu drugie śniadanie. po jakimś czasie niania
    się "rozkręciła". nie wiedzieliśmy jak jej zwrócić uwagę i to był poważny
    problem bo oprócz wypłaty jeszcze zaczeliśmy ją żywić kompleksowo a jadała
    sporo! ale problem się sam rozwiązał kiedy w dalszym rozwoju wypadków zaczęła
    nas też okłamywać i tu nastąpiło wypowiedzenie. po tych doświadczeniach już
    niewiele mnie zadziwi pomimo początkowego przyjaznego nastawienia. wiem też że
    nigdy nie poproszę niani o odkurzenie w pokoju bo to nie ma sensu zwyczajnie
    jeżeli sama tego nie zrobi z własnej inicjatywy. Czyli dobra niania to UNIKAT!
    Najważniejsze żeby DOBRZE zajęła się maluchem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka