...Chcialbym gdzies dla odmiany zadomowic
sie "zagranica"....rozwazam rozne mozliwosci przesiedlenia
(expatriation) choc nie na stale :
1. Venezuela (Margarita, Merida)- ale prawdopodobnie odpadnie ze
wzgledu na niestabilnosc polityczno-ekonomiczna tego kraju.
2. Argentyna - mamy b.dobrych i inteligentnych znajomych w San
Martin (nawet builder'a) ktorzy namawiaja - ale klimat, uciazliwa
biurokracja i trudnosci w asymilacji raczej odpychajace.
3. Chile , kraj ktorego nie znam ale z postow, forum a takze
literatury calkiem zachecajacy do osiedlenia
(biurokracja niezbyt uciazliwa, ekonomia dla mnie korzystna)...
Czytajac to forum odnosze wrazenie jest Was najmiej kilku ktorzy
zamieszkuja na stale (?) we wspomnianych krajach stad wydaje mi sie
ze opiniowanie przez Was tych krajow moze byc interesujace i
zachecajace...
Zakladam ze chodzi mi tylko o "odpoczynek" czyli zycie bez trosk
ale w dobrych cywilizowanych warunkach, zdrowym klimatycznie
srodowisku (nie lubie chlodnych jesieni czy zim) oraz dostep do
organicznych produktow (zywnosci) czyli mowiac poprawnie tylko
samo "dolce vita"....Nie znosze duzych aglomeracji, tloku i
niespokoju (crime)
Jak dotychczas zyje mi sie bardzo wygodnie i kulturalnie na
Florydzie (USA) , jeszcze pracuje (part time) ale w miare jak sie
starzeje zaczyna mi sie znowu "marzyc kurna chata" tak wiec kazda
podpowiedz bede traktowal jako przychylna, pouczajaca ale bez
zobowiazan...
........ pozdrawiam i oczekuje opinii....Flori-dusa
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.