Fajny temat

Polnoc to prowincja, wiec tutaj wiele spraw mozna zalatwic
szybciej jak sie ma znajomosci. Oczywiscie, ze, jak pisal chilijczyk, z
lapowkami lepiej nie wyjezdzac, bo to tylko pogarsza sprawe. Urzedy i banki to
wprawdzie dzialaja, ale dosc wolno. Czasmi trzeba pogadac, albo kogos naslac, bo
inaczej trwa to w nieskonczonosc.
A w firmach, szkolach, uniwersytetach jak pracuje Pan X, to pracuje Pani X,
dziecko Pana X, brat, kuzyn itp. Jak do lekarza lub dentysty lub fryzjera, to
tylko do poleconego.
Ale tutaj tak po prostu jest. Tutaj zycie biegnie wolno, na lunch jezdzi sie do
domu, wieczorem wychodzi na spacer na plaze, a kazdy papier w banku, w pracy lub
urzedzie musi troche w szufladzie polezec. Jak sie ktos przyzwyczai, to nawet
moze polubic takie zycie w zwolnionym tempie. Ponadto, gdy sie idzie do
znajomego na urodziny, to nie trzeba tracic czasu na poznawanie imion zon czy
mezow. Przeciez wszyscy to kolezanki i koledzy z pracy.