Cus tam o tym wiem.
Od 30 lat mieszkam w USA, mam zone urodzona w Nikaragui, mieszkalismy w El
Salvador, w Kolumbi i w Argentynie z powodow zawodowych gdyz pracowalem wlasnie
dla duzej firmy wielonarodowej w USA i wyslano mnie na zsylke na pare lat.
Pozniej, poniewaz chcielismy pomieszkac pare lat w Nikaragui (ze wzgledu na
dzieci) znalazlem tam prace poprzez World Bank wlasnie jako konsultant
rzadowy. Ale po wygasnieciu kontraktu nie bylo szansy na bezposrednie
zatrudnienie na tym samym stanowisku - mimo znajomosci, karty stalego pobytu,
znakomitej opinii i szczerych checi pana ministra - w zamian World Bank
przyslal im Szweda, bardzo zreszta milego. Nie z powodu braku kwalifikacji
(zona i ja mamy amerykanskie "masters" i tony doswiadczenia zawodowego, mowimy
czterema jezykami, etc.) tylko z powodow ktore opisalem w poprzednim poscie a
takze z powodow finansowych - World Bank za to placi i tak dzieje sie w
ogromnej ilosci krajow Am. Pld/Srodkowej gdyz sa to kraje stosunkowo biedne
(wlaczajac w to i Chile i Argentyne.) Obecnie - z powodu wejscia Polski do EU -
moze byc latwiej znalezc prace poprzez agencje EU ale najpierw trzeba zostac
przez taka agencje zatrudnionym. No i EU i jej agencje sa nierychliwe i nie
bardza chca wchodzic w droge USA.
A co do samego Chile - bywamy tam z powodow rodzinnych i zawodowych - i jest to
typowy przyklad kraju "latynoskiego" - znajomosci i uklady ponad wszystko inne.
Masz tam znajomosci..? No i nie zapominaj ze gospodarka chilijska zaczela sie
rozwijac sie stosunkowo niedawno i - choc czyni to dynamicznie - jest to
bardzo "delikatna" ekonomia, ze stosunkowo malym sektorem uslug i archaicznym
systemem fiskalno-prawnym ktory skutecznie blokuje wiele inicjatyw
ekonomicznych. Biurokracja jest srednia i takiz jest poziom korupcji,
szczegolnie na poziomie "przecietnego czlowieka." A co chcialbys tam robic?
Uczyc angielskiego..? Male (BARDZO MALE) sznase jesli nie jestes "native
speaker" a takich tam na tony. Na wage zlota sa autentyczni, dyplomowani
nauczyciele angielskiego z krajow anglojezycznych (moja malzonka wlasnie uczyla
w Kolumbi w szkole sredniej z jezykiem wykladowym angielskim.) Z czego
chcialbys sie utrzymywac..? (Sprawdzales ostatnio place w Chile..?) Czym
chcialbys sie tam poruszac (samochody sa pierunsko drogie na skutek
sredniowiecznej struktury celno-podatkowej...)
Jesli jestes przecietnym czlowiekiem to Chile to wesoly kraj do emigracji jesli
nie masz rodziny - bo wtedy MUSISZ te rodzine utrzymac. Nie mowiac o tym, ze
aby uzyskac zezwolenie na pobyt staly musisz udokumentowac dochody. Stad latwo
emigruje sie z USA, bo nawet te glupie 1000 dolarow miesiecznej emerytury
panstwowej (social security) jest wystarczajacym dochodem w wielu krajach. W
calej AM. Pld/Srodkowej spotkasz takich ludzi.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.