Dodaj do ulubionych

studia, szkoly itp

15.11.06, 08:26
Mam nadzieje, ze admin nie zabije za nowy watek, ale po przejzeniu (pobieznym-
fakt) nie znalazlam nic o tym. Rzecz dotyczy nie mnie tylko doroslego
dziecka, za plecami ktorego te pytania zadaje.
O sytuacji: Przyjechhalam tu ok.2 lata temu. Jezyka nie znam i nie znalam
(wyjazd wbrew woli-za facetem). Dzieci poszly do francuskiej szkoly. Mlodsze
OK- jezyk chlonelo, radzi sobie na poziomie-dolne strefy stanow srednich.
Starsze zrobilo tu mature, no i ...studia.
Mam za soba etap porownywania Polski i Francji (no nie tak zupelnie-nie da
sie tego tak calkiem pozbyc), ale. Ten ich przedziwny system szkolnictwa!
Jakie studia byscie polecali? Chodzi mi o ten ich pogardliwy stosunek do
Facow i wyslawianie pod niebiosa CP i ENS.
Praktyka jest taka, ze na CP ludzie sie ucza sami a nauczyciele wyznaczaja
terminy egzaminow (toz to sekretarka by mogla robic! I ta ich pewnosc siebie,
ze wlasnie zlapali Pana Boga za nogi. A merytorycznie jest to babranie sie w
programie liceum, tyle, ze wlasnie tym meczacym przeladowanym sposobem.
Pogadajmy o tym, OK?
Edytor zaawansowany
  • parisien13 15.11.06, 11:10
    para30 napisała:

    > Praktyka jest taka, ze na CP ludzie sie ucza sami a nauczyciele wyznaczaja
    > terminy egzaminow (toz to sekretarka by mogla robic! I ta ich pewnosc siebie,
    > ze wlasnie zlapali Pana Boga za nogi. A merytorycznie jest to babranie sie w
    > programie liceum, tyle, ze wlasnie tym meczacym przeladowanym sposobem.
    > Pogadajmy o tym, OK?

    No pierwsze pytanie to nalezalo by zadac w jakim kierunku sie syn ma ksztalcic?
    Matura matura, ale np przed ENS to dwuletnie prep trzeba by zrobic. No to ze
    FAC pogardliwie traktuja to jedno, ale wez pod uwage ze francuzi to wszystko z
    reguly pogardliwie traktuja :P. A jesli chodzi o studia no to ja moge polecic
    ktoras z ecole d'ingenieur. Sam wlasnie koncze ENST i nie narzekam. A no i
    studiowalem tu ostatni rok po angielsku i to we francji.

    pozdr
  • para30 15.11.06, 14:07
    Mea culpa- za ogolnie to napisalam chyba. On niestety humanista.No i wlasnie te
    prepa mnie tak wkurzaja, bo ensa daje przynajmniej mozliwosc ukladania sobie
    indywidualnego programu. Robil ktos z was prepa, albo moze ktos znajomy? Tak na
    oko nie bardzo mi sie to podoba bo wyglada, ze dwa lata w plecy jesli chodzi o
    jakies fachowe bardziej ksztalcenie, a po tych dwoch latach wcale nie ma
    pewnosci, bo konkurs przechodzi ok. 5-10% i podobno wiekszosc powtarza 2 rok
    prepa, zeby miec wieksze szanse??
  • parisien13 15.11.06, 14:18
    para30 napisała:

    > Mea culpa- za ogolnie to napisalam chyba. On niestety humanista.No i wlasnie
    te
    >
    > prepa mnie tak wkurzaja, bo ensa daje przynajmniej mozliwosc ukladania sobie
    > indywidualnego programu. Robil ktos z was prepa, albo moze ktos znajomy? Tak
    na
    >
    > oko nie bardzo mi sie to podoba bo wyglada, ze dwa lata w plecy jesli chodzi
    o
    > jakies fachowe bardziej ksztalcenie, a po tych dwoch latach wcale nie ma
    > pewnosci, bo konkurs przechodzi ok. 5-10% i podobno wiekszosc powtarza 2 rok
    > prepa, zeby miec wieksze szanse?J

    Ja prepa co prawda nie robilem ale z rozmow to to sie nie orzni niczym od 2
    pierwszych lat na uczelni w polsce. Wiec czy to sie nazywa prepa czy to sie
    nazywa w polsce Uniwersytet Jagielonski to i tak piersze 2 lata o fachowym
    ksztalceniu trzeba zapomniec.
  • para30 15.11.06, 14:35
    Czyzbys byl Krakusem, ze Jagiellonski jako przyklad:D ? A jesli chodzi o
    roznice to jednak sa. Takie wlasnie, ze sa to studia nieustajacej sesji. Przy
    czym material do zdawania ma sie nijak do materialu robionego na zajeciach.
    Dlatego mowie, ze to takie jakies eksternistyczne. A dodatkowo normalne zajecia
    ( tak kolo 8-9 godzin dziennie), i takie bardziej szkolne, wiec sie na nie
    trzeba przygotowac ( kolokwia, dysertacje, sprawdziany itp). W sumie nie jest
    to trudne ( material) tyle ze dowalone tak, ze fizycznie nie jest sie w stanie
    zdazyc ze wszystkim. Moze to chodzi o nabranie wprawy w ZDAWANIU, bo wiedza to
    po tym bedzie wybitnie pobiezna i nietrwala.
    Qrcze, wiem ze marudze ale jakos mi sie nie podoba
  • parisien13 15.11.06, 15:18
    no krakusem co prawda nie, ale w krakowie studiowalem.
    No to moze poszukac jakis podwojnych umow francusko polskich i poslac go do
    polski na 2 lata i potem od razu go do ENS przeniesc :).
  • para30 15.11.06, 18:27
    A wiesz, ze on juz na to sam wpadl. Tylko myslal raczej najpierw o jakims
    niemieckim uniwersytecie. Ja sie w tym gubie- za stara jestem. Cos nie do konca
    do mnie przemawia magia ENS. Na litosc boska, poza Francja nikt o tym nie
    slyszal. Ze oni maja hopla na "normalsup" to zauwazylam ale jak jestem w
    Krakowie to sorbone kazdy kojarzy a Ulmy i inne "szartry"nie za bardzo.
    Wychodzi parisien, ze tylko ty to czytasz. A myslalam, ze stado ludzi mnie
    zarzuci swoimi opiniami:P. A ciebie co tak rzucilo tu akurat? Z politechniki
    smyknales, czy z agiehu? I co ci to daje w "z przeproszeniem karierze? Sorry,
    ze tak dopytuje ale moze sie przekonam do tego ich systemu? Bo mnie z
    obserwacji wynika, ze poziom przy wysokich specjalizacjach pewnie maja dobry,
    skoro w nauce cos tam znacza, ale tak do matury to cieniuuutko.
  • watermelon_woman 21.12.06, 19:15
    Ja mam doswiadczenia jesli chodzi o dwa rodzaje "systemow": ja wlasnie koncze
    uniwersytet Paris 5 (w Polsce magistra juz zrobilam, a tutaj zamiast wskoczyc na
    doktorat robie jeszcze raz M2 i jestem bardzo zadowolona, bo w ten sposob
    oswajam sie z jezykiem naukowym i z francuskim podejsciem do tematu), a moj maz
    skonczyl Ecole Polytechnique, a doktorat obronil w ENS. Poza tym znam bardzo
    wiele osob, ktore studiowaly zarowno na Sorbonie, na innych uniwersytetach, jak
    i w tzw. Grandes Ecoles.

    Pierwsza sprawa to jest prawdziwy poziom tych dwoch rodzajow uczelni. Roznica
    jest ogromna, mozesz mi wierzyc. Na pierwszych latach na uniwersytecie glownie
    sie imprezuje (nawet na medycynie), prawdziwa praca zaczyna sie pod koniec
    studiow, natomiast jesli chcesz, zeby Twoje dziecko naprawde sie uczylo to
    wyslij je do prepa, a potem do jednej z Grandes Ecoles.
    Co do roznic programowych, szczerze mowiac nie wiem, ale podejscie jest
    zdecydowanie inne.
    Piszesz, ze profesorowie tylko wyznaczaja terminy egzaminow... ale to jest
    wlasnie system uniwersytecki, gdzie "studiujesz", a nie "ktos cie uczy", w
    Polsce jest podobnie, chociaz rzeczywiscie tej niezaleznosci jest troche mnie, z
    tego co pamietam.
    Poza tym, jak wiadomo, ludzie dziela sie na samoukow i nieukow ;)

    Druga sprawa: napisalas, ze Twoje dziecko jest bardziej humanista, wiec odpadaja
    polytechnique i inne szkoly inzynierskie, ale jesli chcecie zostac we Francji i
    jesli chcesz, zeby Twoje dzieci nie mialy problemow ze znalezieniem pracy, to
    raczej polecalabym ENS, a nie uniwersytet.

    I ostatnia kwestia: ogolny poziom francuskich uczelni. Zabojady narzekaja, ale
    oni w ogole lubia narzekac ;) a ja jestem zachwycona. W Polsce nigdy sie tyle
    nie uczylam, a juz na pewno nie na ostatnim roku studiow. Mam dostep do
    wszystkich najswiezszych numerow czasopism naukowych, koresponduje z profesorami
    z calego swiata (dzieki kontaktom instytutu, to zadna moja osobista zasluga),
    moja pani tutor jest bardzo wymagajaca jesli chodzi o projektowanie badan, a na
    zajeciach jesli ktos cytuje badania z 2000 roku to prof go pyta czy nie bylo
    czegos nowszego ;)
    W moich porownaniach "naukowych" Francja wypada duzo lepiej niz Polska.
  • para30 23.12.06, 19:24
    bon bah! ja mam zgola rozne doswiadczenia. W Polsce UNIWERSYTET to byl kontakt
    mistrz- uczen+ badania+ wiedza aktualna, w stanach system podobny jak tu= "rob
    sobie to z listy a ja cie sprawdze", a watpliwosc budzi , ze dzieci mam
    rozsiane po calym swiecie ( 5 sztuk) i nikt nigdzie , oprocz Francji nie
    slyszal o prepas, i ENS. Myslenie samodzielne jest wrecz niemile widziane bo
    burzy METODE, a na wszelkie proby samodzielnosci sa scinane w zarodku. ja sama
    konczylam zwykly prowincjonalny UJ + Harwardzkie pizdzi mizdzi dla
    cudzoziemcow. Porownanie mam wiec dosc szerokie, a jakos nie moge sie przekonac
    do tego gwalcenia przez pol roku Moliera na zmiane z Cornejem i to jest finito
    jesli chodzi o literature. paru innych facetow pisalo rozne ksiazki ale po
    prepas o nioch nie slyszeli.
    Mlody sie przez to jakos przegryzie i wybrnie ale przyznac musze, ze
    samozadowolenie Francuzow z funkcjonowania 19wiecznej szkoly mnie porazilo. I
    to najezdzanie na faki!! Na szczescie ludzie z fakow zaczynaja sie buntowac i
    np. na archeologie, po prepas nie ma przyjec; Bo to przeciez niedouki. W ogole
    cos mi sie wydaje, ze mit Paryza mocno dziala na niektoryc
  • watermelon_woman 26.12.06, 16:16
    Rzeczywiscie, Francuzom trudno jest spojrzec gdzies dalej poza wlasny pepek ;)
    Jesli chodzi o to czego ucza w literackiej prepa zapewne rowniez.

    Tak jak napisalam wczesniej - jesli Twoje dziecko ma zamiar zostac we Francji i
    tutaj szukac pracy, to naprawde lepsze dla niego bedzie prepa + ENS, niezaleznie
    od tego, czy ktos o nim slyszal poza Francja, czy nie i niezalezni od tego, czy
    jestescie zadowoleni z poziomu. Tak funkcjonuje ten system a ja nie twierdze, ze
    to jest dobre, tylko opowiadam o moich obserwacjach (chyba o to pytalas).
    Jesli natomiast ma inne plany, to moze rzeczywiscie warto wybrac raczej znana na
    swiecie Sorbone...

    Mit Paryza zapewne dziala w niektorych przypadkach, ale chyba nie w moim, zawsze
    bylam anty-fr i dobry poziom uczelni byl dla mnie sporym zaskoczeniem. Ale moze
    to moja specyficzna dziedzina wiedzy, ktora jest zdecydowanie malo francuska, a
    bardziej amerykanska, wiec zycie zmusza zabojadow do otwarcia sie na swiat.

    Ja tez skonczylam "prowincjonalny" UJ ;) Niestety, po tym, kiedy opadly mi juz
    emocje i podekscytowanie Krakowem i uczelnia, prowincjonalny pisze bez
    cudzyslowa i uwazam, ze taki niestety jest. Duzo zalezy od wydzialu, ale u mnie,
    mimo 60 osob na roku, nie bylo mowy o zadnych kontaktach mistrza z uczniem.
    Trudno w ogole mowic o mistrzach, ja raczej nazwalabym to "poczekalnia do
    emerytury" dla wiekszosci profesorow. Zawartosc biblioteki tez byla bliska
    emerytury ;)
    Tutaj trafilam do naukowego raju, wiec sobie chwale i polecam innym :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka