Dodaj do ulubionych

Wytłumaczcie mi:

22.12.04, 23:41
1 Jeżeli istnieje coś takiego jak śluz płodny to dlaczego kilka godzin
przed skokiem temperatury było tak sucho, że za przeproszeniem mąż nie mógł
mi wsadzić... Ale wsadził i stało się... Ma 5 lat.
2 Jeżeli karmienie na żądanie zapobiega ciąży to dlaczego zaszłam w ciążę
3 tygodnie po porodzie.
3 Jak to jest w ogóle po porodzie, jeżeli nieraz ktoś nie miesiączkuje
przez rok albo i dłużej to co wtedy? Ryzyko, czy całkowita abstynencja?
4 W ostatnim cyklu 28 dniowym owulację miałam w 22 dniu. Współżyliśmy
dnia 5- jeszcze przy lekkim krwawieniu i w dniu 27 . Więcej się nie zdążyło.
To był mój normalny cykl, zawsze mam owulację 6 do 8 dni przed okresem.
PYTANIE: Jak długo mąż to wytrzyma? Bo o sobie nie wspomnę, w końcu problemy
baby są mało ważne

Czy jest tu może ktoś z poradni rodzinnej, kto wnikliwie odpowie na moje
pytania?????

I jeszcze jedno. Czy dogadzanie sobie nawzajem ręką to grzech?
Edytor zaawansowany
  • genepis 23.12.04, 00:22
    gerttta napisała:

    > 4 W ostatnim cyklu 28 dniowym owulację miałam w 22 dniu. Współżyliśmy
    > dnia 5- jeszcze przy lekkim krwawieniu i w dniu 27 . Więcej się nie zdążyło.
    > To był mój normalny cykl, zawsze mam owulację 6 do 8 dni przed okresem.

    Owulacja występuje normalnie ok 14 dni przed okresem. Faza od owulacji do
    okresu jest stała. Zmienny jest czas tylko między okresem a owulacją, czyli I
    faza.
    Jeśli twierdzisz, że masz owulację 6-8 dni przed okresem, to albo źle
    rozpoznajesz owulację, albo jak najszybciej powinnaś wybrać się do dobrego
    endokrynologa ginekologicznego.
    Skąd wiesz kiedy masz owulację? (tzn po czym poznajesz?)
  • gerttta 23.12.04, 00:51
    Owulacja występuje normalnie ok 14 dni przed okresem. Faza od owulacji do
    okresu jest stała. Zmienny jest czas tylko między okresem a owulacją, czyli I
    faza.
    No jak widzisz nie zawsze.
    A jeżeli temperaturę mam 36,2-36,4a potem nagle w 22 dniu 37,2 i potem aż do
    okresu tyle samo to co? Nie owulacja?
  • genepis 23.12.04, 10:54

    Gdzie i czym mierzysz? I kiedy?

    Jeśli np w pochwie, zaraz po obudzeniu i termometrem rtęciowym, to chwytaj za
    słuchawkę i jak najszybciej rejestruj się do endokrynologa. Coś nie tak dzieje
    się z Twoim organizmem (i to nie koniecznie w "kobiecych" miejscach) równie
    dobrze może to byc np tarczyca, albo przysadka, albo bo ja wiem co? Nie jestem
    endokrynologiem, ale to co się u Ciebie dzieje nie świadczy o zdrowiu.

    Jeśli np pod pachą, albo w różnych porach dnia albo w ustach termometrem
    elektronicznym - to możesz spać w miarę spokojnie (i zacząć mierzyć porządnie)
    Zakładam, że nie jesteś na pigułkach, albo w okresie połogu.

    Sorry, że tak obcesowo, ale usiłuję wytworzyć sobie jakiś obraz tego co
    naprawdę się w Tobie dzieje.
    Mam nadzieję, że jeśli nie teraz to po świętach włączą się experci.

    Pozdrawiam i wesołych Świąt Bożego Narodzenia
    genepis
  • praktycznyprzewodnik 23.12.04, 12:04
    Skok temperatury nie oznacza owulacji.
    Owulacja ma miejsce wczesniej. Skok oznacza, ze w miejscu peknietego pecherzyka
    wytworzyło sie ciałko zółte i to ciałko zółte zaczeło wydzielac progesteron i
    ten progesteron podniósł temperature ciała.

    Czasem nawet ze dwie doby upłyna zanim ciałko zółte podejmie prace. Po prostu
    zeby to sie stało z pecherzyka musi wyplynac z niego płyn pęcherzykowy, a jesli
    pekniecie nie było jak nalezy, to ten płyn ma trudnosci z wyplynieciem - stad
    kłopoty.

    Krótka faza ciałka zółtego,czyli ponizej 10 dni wyzszej temperatury swiadczy o
    zaburzeniach pracy ciałka zółtego. Zajscie w ciaze w takiej sytuacji jest
    mozliwe, ale zwykle na bardzo krótko, bo z reguły sa problemy z zagniezdzeniem
    w macicy, totez po wczesniejszym rozpoznaniu takiej sytuacji starania
    naturalne wzbogaca sie suplementowaniem luteina, hormonem który powinno
    wydzielac ciałko zółte.

    Zasady okreslania płodnosci i niepłodnosci reguluje LAM - przeczytaj sobie na
    stronach poswieconych NPR - u góry linkownia.

    Wazne w utrzymaniu niepłodnosci poporodowej jest podjecie karmienia
    natychmiast po porodzie (do kilku godzin, najlepiej juz dwie po), jesli z
    jakichs przyczyn dziecko i matka byli rozdzieleni,albo karmienie nie spełniało
    warunków LAM zajscie w cieze jest mozliwe juz w 21 dniu od porodu.
    Lekarze zdecydownie sa zdania, ze nie nalezy podejmowac współzycia przed
    upływem szesciu tygodni od porodu, a juz na pewno nie w trzecim tygodniu.
    Najpierw lekarz musi Cie zbadac i sprawdzic, czy wszystko sie zagoiło, czy
    macica normalnej wielkosci itd. Współzycjac tak wczesnie ryzykuje sie
    zakazenie połogowe, zapalenie macicy i inne nieprzyjemne choroby, które czesto
    ciagna sie latami i trudno lecza (np. zapalenie wiazadeł macicy).

    Nie ma czegos takiego jak "sluz podny", w NPR mówi sie o sluzie szyjkowym albo
    sluzie estrogenozaleznym. Planowanie rodziny metoda objawowo-termiczna czy
    nawet tylko objawowa, nie polega na tym, ze zakłada sie "nie ma sluzu
    szyjkowego - jestem niepłodna, jest sluz szyjkowy - jestem płodna").

    Musisz dokładnie przeczytac zasady jakiejs metody objawowo-termicznej (wybierz
    wg. Rotzera, angielskiej czy Ligi MM) i stosowac sie SCISLE do jej zasad.
    Inne sa dla pocztkujacych, inne dla odstawiajacych tabletki inne po porodzie,
    inne w klimakterium.


    W Twoim przypadku na pewno sluz zanikł, a skoku jeszcze nie było - trafiłas w
    same dni płodne ze współzyciem. Załoze sie, ze urodził się syn.

    Jak maz wytrzyma ? Przede wszystkim nauczycie sie porzadnie NPR.
    Po drugie spróbuj uzywac preparatu castagnus (Herbapol), to moze sprawi, ze
    faza ciałka zółtego wydłuzy sie. Jesli nadal bedzie krótka, popros w poradni,
    zeby nauczone Cie (po 12 cyklach rozpisanych) okreslania niepłodnosci
    przedowulacyjnej wg. zasady Doringa a nie -21(21), to da wiecej dni do
    współzycia.
  • gerttta 23.12.04, 22:52
    Odpowiadam:
    Mierzę w pochwie , termometrem rtęciowym, zaraz po obudzeniu, wahania do 20
    minut.
    Zakładu nie wygrałaś to jest córka, jedyna, ci, co byli poczęci wcześniej przed
    skokiem temperatury to chłopcy.
    Idiotką nie jestem, zasady NPR znam, po prostu boimy się - zwłaszcza mąż,
    nasępnej ciąży. Przed owulacją 100% pewności nigdy nie ma.
    Aha, co do ciąż to z przyczyn hormonalnych poroniłam tylko jedną. Jedną
    straciłam wskutek urazu w 17 tygodniu, więc się nie liczy. Cztery donosiłam.
    Dodam, wpadka była tylko jedna - to córka, przypadek opisany wcześniej...
    Ale dzięki za odpowiedż. Wesołych Świąt.
  • grrrrw 25.12.04, 12:09
    Twoje pytania dowodza, ze wydaje ci sie, ze na tym sie znasz.
  • gerttta 25.12.04, 17:02
    Które pytania? Ostatnie czy przedostatnie? POwiedzcie od razu ,że NPR polega na
    wstrzemiężliwości i jeszcze raz wstrzemięźliwości. Ja w tym nic uświęcającego
    związek nie widzę, Mąż jest coraz bardziej wku...ony. Od jedenastu lat
    mielibyśmy mniej stosunków niż niejeden ksiądz, dobrze, że kilka ciąż po drodze
    wypadło. Ale już więcej nie może wypaść.
  • zamia1 25.12.04, 20:25
    gerttta napisała:

    > POwiedzcie od razu ,że NPR polega na
    > wstrzemiężliwości i jeszcze raz wstrzemięźliwości. Ja w tym nic uświęcającego
    > związek nie widzę, Mąż jest coraz bardziej wku...ony. Od jedenastu lat
    > mielibyśmy mniej stosunków niż niejeden ksiądz, dobrze, że kilka ciąż po
    drodze
    >
    > wypadło. Ale już więcej nie może wypaść.


    1. To co Ciebie trzyma przy NPR? Ja bym sobie dawno dała spokój.
    2. grrrrw ma sporo racji... z tymi pytaniami.



  • gerttta 25.12.04, 22:33
    No , zgadnijcie , co mnie trzyma.
  • reszka2 26.12.04, 18:42
    gerttta napisała:

    > No , zgadnijcie , co mnie trzyma.



    Przekora?
    Chęć udowodnienia że jednak nie działa?
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
    Dyżurka - dla lekarzy i nie tylko.
  • gerttta 27.12.04, 13:32
    Nie , to że inne sposoby to grzech śmiertelny, czyli rozumiem jednoznaczny np.
    z morderstwem. Naprawdę nie wiem dlaczego, bo szkodliwość społeczna czynu jest
    nieporównywalna, ale nie ja to wymyślilam.


    Dlaczego nie chcecie odpowiedzieć na moje pytania???


    Skorzystałam z linków zamieszczonych u góry i dowiedziałam się,że po porodzie
    współżycie można rozpocząć po3-4 tygodniach, a do 6 tygodni jest niepłodność,
    nawet bez pełnego karmienia, a ja karmiłam wyłącznie piersią, nawet mililitra
    picia nie dostał, nie przez 6 tygodni, ale przez 6 miesięcy. Przypominam, że
    zaszłam w 3 tygodnie po porodzie.
    A co jeżeli się nie miesiączkuje przez 12-18 miesięcy po porodzie? Bo
    obserwacja śluzu to pic na wodę przynajmniej w moim przypadku. Nieraz owszem,
    przed skokiem temperatury jest obfity i ciągliwy, ale nieraz jest taki 10 dni
    przed skokiem, a potem zero.

    Wedłu wszystkich źródeł na temat NPR nigdzie nie znalazłam wzmianki o takim
    cyklu jak moje,tzn. 28 dni, skok temperatury w 20 22 dniu. Chyba się z kosmosu
    wzięłam, a moich dzieci to już w ogóle nie powinno być. Wygląda na to, że
    jestem bezpłodna, tylko nie wiem skąd mi się sześć ciąż wzięło.
  • zamia1 27.12.04, 14:50
    Wyślij kompletny zapis kilku cykli na adres porady@lmm.pl
  • burczykowa 17.01.05, 13:30
    Jako połozna tak Ci napiszę: jak mogłas współżyc 3 tyg. po terminie przed
    wizytą u lekarza????? KAŻDA kobieta wychodzaca z oddzaiłu wie, że do lekarza ma
    się zgłosić 6 tyg. po porodzie i przez ten okres współzyc nie należy (i nie
    jest to widzimisie lekarza). Takie są zasady w połogu.
    Poza tym: kto Ci powiedział, że LAM jest 100%?
    Jeśli tyle razy zaszłaś w ciążę, to oznacza, że w tych konkretnych przypadkach
    ciałko żółte było wydolne. Poronienia moga sugerować, że niekoniecznie.
    Napisałaś:"do 6 tygodni jest niepłodność,
    > nawet bez pełnego karmienia". Radzę jednak uzupełnić wiedzę z tego zakresu,
    chyba, że planujesz nastepna ciążę.
  • grrrrw 28.12.04, 00:47
    Zajrzałam tam i znalazłam, ze obserwacje nalezy podjac trzy tygodnie po
    porodzie o ile ustapiły odchody poporodowe. Nastepnie około 10-14 dni nalezy
    poswiecic na ustalenie PMN. Czyli około 5-6 tygodnia mozna zaczac praktykowac
    NPR.
  • barbie-torun 28.12.04, 09:28
    gerttta z jednym zgadzam się z Tobą, uświęcającego nic nie widzę w NPR,
    też miałam takie same żale jak Ty przy 3 dziecku, ale to moja zła interpretacja
    cyklu sprawiła że mam synka nota bene najkochańszy rozkoszniak, bo myślałam co
    tam a może się uda ;)
    jednak zostałam przy tej metodzie ponieważ sumienie by mnie gryzło gdybym
    stosowała hormony czy spiralę i powiem szczerze po porodzie byłam blika takiej
    decyzji
    mąż dalej cierpi i chodzi spać grubo po północy żeby mnie nie zaczepiać, ja się
    umartwiam i udaję sopel lodu
  • zamia1 28.12.04, 10:27
    > ale to moja zła interpretacja cyklu sprawiła że mam synka nota bene
    > najkochańszy rozkoszniak, bo myślałam co tam a może się uda ;)

    Naucz męża zasad i razem interpretujcie - wtedy odpowiedzialność rozłoży się na
    dwoje. Dlaczego to ma być tylko Twoja sprawa?

    > mąż dalej cierpi i chodzi spać grubo po północy żeby mnie nie zaczepiać, ja
    się
    >
    > umartwiam i udaję sopel lodu

    A po co? Nie lepiej się dogadać? Jest wykres, jest zapis obserwacji śluzu, są
    reguły postępowania - wszystko jasne - wspólnie to analizujecie i wyciągacie
    wnioski "dzisiaj nie" albo "dzisiaj tak". No i trzeba sie tego konsekwentnie
    trzymać.

    Przepraszam, może to trochę dydaktycznie zabrzmi, ale ja sobie nie wyobrażam
    innego układu w małżeństwie NPR (i to jeszcze NPR z potrzeby sumienia), jak
    tylko relacja partnerska. Wtedy nikt nie musi chodzić spać po północy i nikt
    nie musi niczego udawać.


    Pozdrawiam.

  • barbie-torun 28.12.04, 12:39
    zamia, mąż oczywiście dobrze zna NPR, wie kiedy jakie dni, nawet czytał
    książkę!
    ale dla niego to ciężko wytrzymać te dni,
    nawet mój widok na niego działa,
    nawet w kuchni mnie obłapia itp
    jesteśmy już nie najmłodsi dlatego zaraz po ślubie zaszłam
    w ciąże i tu chwała NPR bo zaplanowałam z premedytacją ;) płeć dzieci
    a całe nasze małżeństwo to przeplatanka: ciąża, macieżyństwo,
    wychowawczy urlop, rok temu wróciłam do pracy i można powiedzieć odżyłam
    dzieci w przedszkolu, najstarsze w szkole
    tylko brak tych radosnych chwil mnie zasmuca
    ale widocznie taki nasz los
  • zamia1 28.12.04, 17:29
    > tylko brak tych radosnych chwil mnie zasmuca
    > ale widocznie taki nasz los

    Brak...? Los...? Przecież NPR wyznacza również dni niepłodne - można wtedy
    mieć tych radosnych chwil skolko ugodno...

    :-)
  • barbie-torun 29.12.04, 09:57
    "brak" miałam na myśli mało, rzadko
    i robienie na zapas co wiekszości NPRówkom się zdarza, "kochamy się dziś bo
    jutro już nie będzie można" - brak tego dreszczyka emocji, pożądania...
  • zamia1 29.12.04, 10:39
    Widać mamy inne doświadczenia w kwestii NPR. Dla mnie jest to
    wybór "najlepszego z możliwych" - dla nas inne metody mogłyby nie istnieć, choć
    nie mamy większych oporów moralnych, by po nie sięgać. Gdybym nie
    doświadczała "dreszczyka emocji, pożadania", gdybym musiała "na zapas" - jak
    piszesz - dawno sięgnęłabym po mniej inwazyjne zdobycze przemysłu gumowego, czy
    chemicznego ;-)

    Pozdrawiam.
  • burczykowa 14.01.05, 13:20
    Hmmmmm..... A jak to jest, gdy ktos ma cukrzycę? Tyle pokus dookoła, słodki
    batonik, ciasto na urodziny, pepsi... A mimo tego- cukrzycy nie mdleją na ich
    widok, bo spróbowac nawet nie mogą. Wiedza, że to nie dla nich.Nie planują
    swojej śmierci wskutek przecukrzenia, więc nawet widok słodyczy na nich nie
    działa. Tak samo jest z NPRem. Wiem , że są TE dni, więc normalne, że nie myslę
    o współżyciu. Mąż też nie. Nie umrzemy, jeśli współżycie odłozymy na parę
    dni.Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś umiera z chęci współżycia, że ze swoim
    popędem seksualnym nie umie sobie poradzić. Czy jestem nienormalna? Tak samo
    jak cukrzycy. Tylko ja poszczę przez dni parę, a oni przez całe życie. Mozna?
    Można.
    PS a o cukrzykach wiem - mam brata z cukrzycą (37 lat). Od lat nie wzrusza go
    stół imieninowy mamy, ani świąteczne pierniki. Jak mówi- przecież mi tego nie
    wolno, to dlaczego mam jeść? Myśle, że do NPRu trzeba dojrzeć- po latach
    okazuje się, że niewspółżycie jest normalną przerwą- o wiele krótszą, niz np.
    okres połogu.
  • barbie-torun 14.01.05, 14:03
    no po latach się do tego dojrzewa, wiem, bo zachamowałam swój popęd sypiając w
    pokoju dzieci, ale jeszcze coś z niego zostało ku uciesze mężowi ;)
  • zxcvbn1 16.01.05, 00:49
    Tak oto dochodzimy do wniosków, że popęd seksualny to prymitywne zło, z którym
    należy walczyć i nawet można wygrać. No brawo!
  • burczykowa 17.01.05, 13:39
    A na czym ma- według Ciebie -polegać owa walka z popędem seksualnym????? Czy
    uważasz, że kilka dni bez współżycia grożą śmiercia, chorobą psychiczna albo
    jeszcze czym gorszym?????????? Osobiście uważam, że walka ze słodyczami jest
    gorsza.Walka z obżarstwem jest gorsza. Z własnym lenistwem. I z wieloma innymi
    rzeczami. pomysl troche: są kobiety w ciąży, którym ze względu na zagrożenie
    ciąży lekarz zabrania współżycia przez cały okres ciąży, a potem jest połóg i
    okres zmęczenia ze względu na opiekę nad dzieckiem. Nie zauważono, aby w tym
    okresie mężczyźni popełniali harakiri z powodu seksualnego postu, a kobiet wyły
    z powodu niezaspokojenia ich popędu. No i idąc tym tropem, należałoby
    przypuszczać, że w klasztorach dzieja się dziwne rzeczy, ale także marynarze na
    statkach, czy zołnierze w Iraku są niespełna rozumu, bo potrafia obejść się bez
    współżycia. Tym różnimy się od zwierzat, że nad popędami umiemy panować- a
    panowanie to nie walka.
  • laura81 17.01.05, 18:08
    > A na czym ma- według Ciebie -polegać owa walka z popędem seksualnym?????

    Na unikaniu kontaktów seksualnych (z mężem / żoną, gdy wszyscy są zdrowi, są
    zachowane warunki intymne itp.) wtedy, gdy organizm ich pragnie i na wmawianiu
    sobie, że nie pragnie. Na regularnym izolowaniu się od męża / żony, gdy mamy
    ochotę na zbliżenie, ale wolimy poczekać z poczęciem.

    > Czy
    > uważasz, że kilka dni bez współżycia

    Na ten temat była już długa dyskusja. Ja nie określiłabym połowy
    dwudziestosześciodniowego cyklu słowem "kilka dni". Czy jesteś kolejną osobą,
    która ma wątpliwości co do działania zasady:
    zależy Ci na skuteczności -> masz tylko kilka dni, w których możesz i chcesz
    współżyć
    chcesz mieć więcej dni na współżycie -> licz się z obniżeniem skuteczności?

    > Czy
    > uważasz, że kilka dni bez współżycia grożą śmiercia, chorobą psychiczna albo
    > jeszcze czym gorszym?

    Chyba nikt rozsądny tak nie uważa. Ja na przykład uważam jednak, że:
    1. Ograniczenie braku współżycia do "kilku dni" "grozi" nieplanowaną ciążą.
    2. Brak zadowolenia ze współżycia (o co w NPR nietrudno) grozi rozpadem małżeństwa.
    3. Nieustanny brak spełnienia przy współżyciu (o co też nietrudno, gdy kobieta
    uprawia seks niemal tylko wtedy, gdy dręczy ją PMS) może prowadzić do przykrych
    bóli w okolicach miednicy, krzyża.

    > Osobiście uważam, że walka ze słodyczami jest
    > gorsza.Walka z obżarstwem jest gorsza. Z własnym lenistwem.
    W jakim sensie gorsza? Groźniejsza, trudniejsza, bardziej godna potępienia?

    > pomysl troche: są kobiety w ciąży, którym ze względu na zagrożenie
    > ciąży lekarz zabrania współżycia przez cały okres ciąży,

    I wszystko w porządku. Jeśli ciąża jest zagrożona, to dla jej ratowania można
    zrobić wszystko - niektórym łatwo przychodzi wtedy np. rzucenie palenia.

    > a potem jest połóg i
    > okres zmęczenia ze względu na opiekę nad dzieckiem

    No wiesz- jeśli rodzice rzeczywiście są zmęczeni, to chyba mało myślą o seksie,
    więc tu akurat nie widzę problemu.

    > No i idąc tym tropem, należałoby
    > przypuszczać, że w klasztorach dzieja się dziwne rzeczy

    Nawiasem mówiąc, w niektórych się dzieją. Dziwne rzeczy dzieją się też na
    niektórych plebaniach. Ale nie zrozum mnie źle - nie chcę generalizować.

    > ale także marynarze na
    > statkach, czy zołnierze w Iraku są niespełna rozumu, bo potrafia obejść się
    > bez współżycia.

    Trudno tu mówić o konkretnych zawodach, ale gdyby ludzie potrafili obchodzić się
    bez współżycia, to nie istniałaby prostytucja.

    > Tym różnimy się od zwierzat, że nad popędami umiemy panować- a
    > panowanie to nie walka.

    Panowanie nad czymś naturalnym (jak popęd seksualny, głód, pragnienie, potrzeba
    snu) często bywa walką. Od czasu do czasu taka walka jest uzasadniona i zdrowa.
    Ale żeby tak cały czas? Nie każdemu to odpowiada.
  • burczykowa 17.01.05, 18:19
    Napisałaś:
    "> Ale żeby tak cały czas? Nie każdemu to odpowiada."
    dlatego nie każdy stosuje NPR. A jeśli juz wybrał, to z jakiegoś ważnego dla
    siebie powodu.



  • meow222 16.01.05, 00:44
    Jeśli ktoś ma cukrzycę - nie może jeść słodyczy. I wie o tym, więc nie je. Nie
    wzruszają go pokusy. Taaak...

    Ty wiesz i ja też wiem, że cukrzyca, to choroba - taka, która obdarza cukrzyka
    zbiorem reguł, których cukrzyk musi przestrzegać, ale zdrowi ludzie nie muszą.

    Zgadzam się z Tobą, że z NPR jest podobnie.

    No, no - do fajnych wniosków dochodzimy. Podoba mi się :)

    Różnica jest jedna - choroba dopada wbrew woli, NPR to choroba dobrowolna.

    PS. Współczuję cukrzykom.
  • zxcvbn1 16.01.05, 01:35
    > NPR to choroba dobrowolna.

    Nie zawsze ;)
  • burczykowa 17.01.05, 13:23
    No własnie. A w NPRze tez kierujemy się pewnymi regułami, których mamy
    przestrzegac, jesli chcemy stosować metodę i nie miec nieplanowanych dzieci.
    Nie traktuję NPR jako choroby, nie jest "ona " wbrew mojej woli. Gdybym była
    wegetarianką, nie jadłabym mięsa. To też byłaby choroba? I w nprez sa pokusy, i
    w wegetarianizmie, i w cykrzycy. Ważne, dlaczego zdecydowalisy sie przestrzegac
    pewnych zasad niejedzenia mięsa, słodyczy czy nie współżycia podczas okresu
    płodności. Ważny jest cel. Jaki on jest? Mysle, że każdy na to sam odpowiada
    sobie w duchu.
  • zxcvbn1 17.01.05, 18:22
    >>> NPR to choroba dobrowolna.

    >>Nie zawsze ;)

    >No własnie.

    Ach, pani Burczykowa, ta choroba nie zawsze jest dobrowolna. Niektórzy na
    przykład na nią chorują tylko dlatego, że ktoś im tak każe, strasząc piekłem.
    Chorują, choć ich sumienie wcale nie mówi, że stosowanie innych metod planowania
    ciąży jest złe.
  • burczykowa 30.01.05, 17:43
    zxcvbn1 napisała:


    > Ach, pani Burczykowa, ta choroba nie zawsze jest dobrowolna. Niektórzy na
    > przykład na nią chorują tylko dlatego, że ktoś im tak każe, strasząc piekłem.
    > Chorują, choć ich sumienie wcale nie mówi, że stosowanie innych metod
    planowani
    > a
    > ciąży jest złe.

    Hmmm.... Całe szczęście- ja "nie choruję" w ten sposób. Moja "choroba" jest
    dobrowolna. Nie znam żadnych dokumentów kościoła na temat NPR czy
    antykoncepcji, ale rozumiem, dlaczego antykoncepcja przez kościół jest
    odrzucana. Jestem katoliczką, staram sie żyć według zasad wiary. Czy
    stosowałabym NPR tylko dlatego, że kościół tak każe? Wątpię. Jestem tak
    skonstruowana, że muszę się dowiedziec, dlaczego tak jest, a nie biorę tego na
    zasadzie "wierzę, że tak ma być" (oczywicie- poza dogmatami). Stąd dawno temu
    szukałam różnych informacji i teraz rozumiem, dlaczego NPR jest dobrą metoda,
    by zaplanować wielkośc rodziny.I to dlatego stosuję NPR. Ciekawa jestem, czy w
    związku z tym grozi mi piekło??? :)
  • burczykowa 30.01.05, 17:46
    meow222 napisał:

    > Jeśli ktoś ma cukrzycę - nie może jeść słodyczy. I wie o tym, więc nie je. Nie
    > wzruszają go pokusy. Taaak...
    A jak jednak zje, to musi sie liczyć z komplikacjami. W NPRze też nikt nikomu
    nie zabrania współzycie w "te dni", tylko wtedy też się trzeba liczyć z
    mozliwymi komplikacjami.
    Ba, nikt nikomu nawet nie narzuca NPRu.
  • artus1231 17.01.05, 13:45
    > Hmmmmm..... A jak to jest, gdy ktos ma cukrzycę? Tyle pokus dookoła, słodki
    > batonik, ciasto na urodziny, pepsi... A mimo tego- cukrzycy nie mdleją na ich
    > widok, bo spróbowac nawet nie mogą. Wiedza, że to nie dla nich.Nie planują
    > swojej śmierci wskutek przecukrzenia, więc nawet widok słodyczy na nich nie
    > działa. Tak samo jest z NPRem. Wiem , że są TE dni, więc normalne, że nie
    myslę
    > o współżyciu.

    A to fajne! NPR jako okresowa choroba.
    Coś w tym jest. :)
    Pozdrawiam
  • zxcvbn1 17.01.05, 18:24
    > A to fajne! NPR jako okresowa choroba.
    > Coś w tym jest. :)

    O tak - zwłaszcza, że to porównanie wymyśliła sama pani Burczykowa - nowy
    forumowy autorytet :)
  • mimoooza 28.12.04, 13:48
    Powinnaś jak najszybciej pójść do lekarza - faza wyższych temperatur krótsza
    niż 10 dni świadczy o tym, że coś jest nie w porządku z układem hormonalnym.
    Normalne jest to tylko w okresie menopauzy lub premenopazuzy, ale i w takim
    wypadku konsultacja z dobrym ginekologiem byłaby wskazana. A więc winne
    rzadkiego współżycia w Waszym małżeństwie nie są wcale zasady NPR, ale Twoje
    zdrowie!!!

    I zastanawia mnie jedno: skoro znasz zasady NPR - a z Twoich postów wynika, że
    znasz, jak mogłaś uznać 6-dniową fazę temperatur wyższych za prawidłową? W
    różnych szkołach NPR podaje się wyraźnie, że faza ciałka żółtego prawidłowo
    trwa nie mniej niż 10 dni, a jeśli jest inaczej, jest to nieprawidłowe- zajrzyj
    np. na www.lmm.pl/npr/kurs/14.html

    Pozdrawiami życzę wiele dobrego
  • praktycznyprzewodnik 28.12.04, 14:03
    Troche mało podajesz danych.
    Czy te cykle z eskrócona II faza, to cykle poporodowe ?
    Jesli tak, to przypominam, ze cykle bezowulacyjne i z nieadekwatna faza ciałka
    zółtego sa po porodzie norma fizjologiczna. I nie ma potrzeby na siłe, nawet
    łagodnymi ziołowymi srodkami tej fazy wydłzac. Organizm sam sie broni przed
    nastepna ciaza. Ocyzwiscie nie mozna zakładac metoda jasnowidza, ze nastepny
    cykl tez bedzie niepełnowartosciowy.
    Powrót to pełnowartosciowych cykli zalezy od tego jak intensywnie karmisz. A po
    odstawieniu dziecka moga sie takie cykle jeszcze utryzmywac nawet do 6
    miesiecy.

    W innych przypadkach wiecej niz dwa trzy cykle tego typy warto skonsultowac z
    lekarzem.
  • gerttta 28.12.04, 22:50
    Jakie tam po porodzie!!!
    Moje najmłodsze ma dwa i pół roku, nie karmię go już półtora roku.
    To są moje normalne cykle, conajmniej od 11 lat - przed ślubem nie mierzyłam.
    Nawet jakbym poszła do lekarza to co mi poradzi? Raz byłam (nie w ogóle raz w
    życiu, tylko raz z tym problemem) to dostałam jakieś świństwo o nazwie
    Mercilon, po którym miałam krwawienie trzy i pół tygodnia, a czułam koszmarnie.
    Wytrzymałam 3 miesiące i powiedziałam ngdy więcej!

    Jest na to jeszcze jakaś inna rada?
  • fiamma75 29.12.04, 13:01
    Wiesz co, mialam dobrych kilka lat temu takie cykle - faza wyzsza 7-10 dni, gora 11. Ciagnelo sie ok. roku i prawdopodobna przyczyna - hiperprolaktynemia. W kazdym razie przeszlo po podaniu bromokryptyny. Moze popros o zbadanie poziomu prolaktyny? Wtedy nie bylo to dla mnie problemem, bo nie bylam mezatka.

    Zgadzam sie z tym, ze w NPR czasem traci sie spontanicznosc np. dzis jest ostatni dzien a potem zaczyna sie okres plodny i przez iles dni nic, a akurat tego dnia jest sie zmeczonym i nie ma sie ochoty itd. Zreszta w okresie nieplodnosci powoowulacyjnej to juz nie to :-(
    Jak czytam Wasze posty, to moge sie cieszyc, ze pomimo pewnych zaburzen hormonalnych, moge spokojnie wyznaczac faze nieplodnosci przed- i poowulacyjnej i troche tego czasu dla siebie mamy.
    Jestem szczesciara :-)
  • kobie_ta 29.12.04, 14:26
    mam pytanie: w którym dniu cyklu mierzyć poziom prolaktyny???
  • praktycznyprzewodnik 29.12.04, 16:51
    Spróbuj tego Castagnusa, a jesli po trzech miesiacach II faza nie wydłuzy się
    idz do lekarza.
    Moze rzeczywiscie to jest problem wysokiej prolaktyny. Teraz duzo kobiet
    skarzy sie na to.
    Przejzyj watki dotyczace tego problemu na naszym forum i na forach
    niepłodnosc, starania, poronienie. Bedziesz wiedziała wiecej.

    Poczytaj tez strony dotyczace NPR, do których linki podane sa na górze naszego
    forum.
  • gerttta 03.01.05, 15:55
    Na na pytania to mi nikt nie odpowiedział...
  • skrzynka3 03.01.05, 18:13
    Hej! Wydaje mi sie ze jednak odpowiedzial.
    Co do sluzu plodnego PP odpowiadala ze po prostu wstrzeliliscie sie dokladnie w
    moment zaniku sluzu szyjkowego przed samym skokiem tempki czesto tak bywa ze
    sluzu juz nie widac zupelnie na zewnatrz (choc moze byc obecny w srodku w
    szyjce) a skoku jeszcze nie bylo - u mnie zreszta zwykle w dniu szczytu objawu
    sluzu jest go bardzo niewiele. Jesli zupelnie nie widac u Ciebie sluzu
    szyjkowego to pomoc moga preparaty wiesiolka, albo dolaczenie obserwacji
    szyjki. Jesli potrafisz go obserwowac to pewnie wiesz ze sam jego zanik bez
    skoku tempki nie swiadczy o niczym. Nie jest przeciez tak ze obowiazuje zasada
    jest sluz szyjkowy czas plodny, nie ma sluzu szyjkowego czas nieplodny.
    Co do poczecia w trzecim tygodniu po porodzie rowniez byly odpowiedzi A) ze 3
    tyg po porodzie to stanowczo za wczesnie na rozpoczecie wspolzycia i raczej
    jest to czas kiedy jesli odchody pologowe na to pozwalaja zaczyna sie
    obserwacje zeby ustalic na nowo po porodzie PMN, B) zeby bylo spelnione LAM nie
    wystarczy tylko stwierdzenie -karmienie na zadanie, laczny czas ssania nie moze
    byc krotszy niz 100 min na dobe, dziecko nie moze byc niczym dopajane i
    dokarmiane, przerwy w karmieniu nie moga byc dluzsze niz 6 godz (rowniez
    przerwa nocna)liczba karmien na dobe musi wynosic co najmiej 6. I nie kazde
    dziecko nawet niczym nie dokarmiane spelni te warunki (mojemu mlodszemu za nic
    nie wychodzilo te 100 min na dobe dopadal piersi jak po ogien i na dwie godziny
    Mu starczalo a przybieral niezle a starszy w wieku 4 tyg zaczal przesypiac po 8
    godz. w nocy wiec mimo ze obu karmilam na zadanienie nie obejmowal mnie LAM)
    Brak miesiaczki przez np. rok karmienia nie oznacza ani abstynencji caly czas
    ani nerwicy. Pozostaje jeszcze obserwacja sluzu i szyjki i zasada 4 doby od
    szczytu objawow. To prawda pod koniec pierwszego roku zycia dzieci kiedy
    dodatkowych posilkow bylo duzo latki sluzu byly tak czeste ze nie wychodzilo z
    tego nic sensownego i wtedy rzeczywiscie do wyboru zostaje abstynencja lub
    (jesli komus swiatopoglad pozwala) wlaczenie dodatkowych metod. U mnie
    sprawdzalo sie tez wtedy dalsze ograniczenie karmienia np. w nocy -wracal wtedy
    cykl ktory dawal sie juz obserwowac i choc nadal w zwiazku z karmieniem bywal
    nieregularny to jednak byly juz jasne okresy nieplodnosci po jajeczkowaniu.
    Co do ostatniego pytania odpowiedzi bylo duzo -to nie jest norma (tak krotka
    faza wyzsza) i swiadczy o zaburzeniach hormonalnych (nawet jesli jak twierdzisz
    bylo tak zawsze)nie tylko ze wzgledu na atmosfere w malzenstwie ale i na wlasne
    zdrowie dobrze by bylo cos z tym sprobowac zrobic. Rozumiem ze masz zle
    wspomnienia po tamtym lekarstwie ale moze po prostu sprobuj jednak poszukac
    innego lekarza ktory zanim zapisze Ci jakies leki w ciemno sprobuje dojsc o co
    chodzi i np. zbada poziomy hormonow.To nie NPR jest winne ze cierpicie z powodu
    braku wspolzycia.
    I jeszcze jedno ja nie uwazam ze NPR nie ma wad i jest idealne dla kazdego i w
    kazdej sytuacji ale czesto wiele z tych niedogodnosci daje sie oswoic jesli sie
    ma motywacje i przekonanie ze to naprawde swiadomy, dobrowolny wybor. Jesli ma
    sie poczucie krzywdy i ciezkiego przymusu to rzeczywiscie kiepsko to widze (ale
    tak jest pewnie z kazda metoda -dla mnie codzienne pamietanie o lykaniu
    pigulki -gdyby sie okazalo np. ze sa wskazania medyczne i musze je lykac czy
    chce czy nie tez bylo by ciezkie do przejscia).Pozdrawiam cieplo Skrzynka
    --
    moje trzy skarby ;))
    Zosia i choinka
  • gerttta 04.01.05, 18:52
    Praktyczny przewodniku, strona do kórej link mi dałaś odpowiedziała na pytania
    o podtekście moralnym. Za stroną praktyczną muszę się chyba uporać sama. Tylko
    co , powiem lekarzowi: Na forum dziewczyny postawiły diagnozę, że mam
    hiperprolaktynemię, niech pan to potwierdzi? Ciekawe co bym usłyszała!

    No ale dzięki!
  • skrzynka3 04.01.05, 23:20
    Gerttta tak to moze nie bo Cie pewnie wysmieje :))) ale sprobuj popytac (wsrod
    znajomych albo na forum) o lekarza z Twojej okolicy ktory nie wywraca oczu do
    sufitu jak zobaczy wykres tempki (naprawde sa tacy samej udalo mi sie znalezc
    dzieki kolezankom)dobry lekarz wiele potrafi wyczytac z zapiskow cyklu. I
    pozdrawiam cieplo Skrzynka
    --
    moje trzy skarby ;))
    Zosia i choinka
  • fiamma75 05.01.05, 09:16
    gerttta napisała:
    Tylko
    > co , powiem lekarzowi: Na forum dziewczyny postawiły diagnozę, że mam
    > hiperprolaktynemię, niech pan to potwierdzi? Ciekawe co bym usłyszała!

    A mi się tak już zdarzyło. Ponieważ, niestety, dobrze znam objawy hiperprolaktynemii u mnie, wpierw sobie sama postawiłam diagnozę a potem poszłam do lekarza i mu powiedziałam, co mi jest ;-) Spytał o objawy, potwierdził moją diagnozę i wysłał jeszcze na badania, ale nie czekając na wyniki od razu przepisał bromokryptynę.
  • gerttta 05.01.05, 12:19
    I podziałało ? Jakie miałaś objawy ?
  • fiamma75 05.01.05, 14:07
    gerttta napisała:

    > I podziałało ? Jakie miałaś objawy ?

    Bromokryptyna (brałam Bromergon) zawsze działa :-)
    Z hiperprolaktynemią zmagam się z przerwami połowę życia - cierpię na tzw. hiperprolaktynemię polekową - doszło do tego, że wszelkie leki hamujące wydzielanie soku żołądkowego, powodują u mnie wzrost prolaktyny :-( która potem zupełnie się rozregulowuje i potrafi już sama z siebie skakać w górę :-(
    Objawy: mlekotok (to, gdy jest bardzo źle), olbrzymia bolesność piersi (tak typowa przed okresem to nic)zaczynająca się w momencie pojaienia się pierwszych objawów płodnosci - mój biedny mąż ma wtedy zakaz ich dotykania :-(, czasami też niechęć do przytulanek + problem z suchością. Kiedyś też skracała mi się faza lutealna (tak jak pisałam), ale w tej chwili nic - cykle mam prawidłowe - owulacyjne (potwierdzone usg), z ładnym skokiem temp., z wyraźnymi objawami śluzu - mimo bardzo wysokiej prolaktyny. Jest to więc sprawa indywidualna - wiem, że u niektórych kobiet np. cykle są bezowulacyjne.
  • gerttta 06.01.05, 12:35
    Zapytałam wczoraj o tego Castagnusa w aptece, to usłszalam że nie ma. Aptekarka
    zapytała na co to odpowiedziałam, ze na poprawę wydolności ciałka żółtego.
    Popatrzyła na mnie z miną, która wyraźnie mówiła, że zastanawia sie czy nie
    dzwonić do Kobierzyna. Coś źle zrozumiałam???
  • praktycznyprzewodnik 06.01.05, 19:49
    Nie, to ona jest nie na czasie. U nas Castagnus jest w sprzedazy i w aptece
    normalnej i siołowej. Napisz sobie na wyszukiwarce Castagnus i poczytaj.
  • gerttta 29.01.05, 09:08
    POdciągam dla przypomnienia, co wcześniej o tym pisałam.
  • burczykowa 30.01.05, 17:51
    A czego jeszcze sie nie dowiedziałaś?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka