Dodaj do ulubionych

Przerost pęcherzyka Graffa a NPR

19.03.05, 23:56
Zdarzyło mi się niedawno coś takiego (opisuję od razu razem z interpretacją
zjawiska, jakiej dostarczył ginekolog):

Przez jakieś co najmniej 3 cykle nie dochodziło u mnie do pęknięcia pęcherzyka
jajowego. Rósł sobie, rósł - ale gdy powinna nastąpić owulacja, to nie pękał.
Nie zaobserwowałam wówczas śluzu płodnego, cały czas był "niepłodny",
aczkolwiek w połowie cyklu zanotowałam typowy skok temperatury, no i cykle
były normalnej długości, z normalną miesiączką. Różnica tylko taka, że ten
nieszczęsny pęcherzyk oklapywał trochę na czas miesiączki, a potem znowu rósł
i znowu nie chciał pęknąć. Za czym urósł do na tyle sporych rozmiarów, że
zaczęło mnie to boleć i z tego powodu udałam się do lekarza. Do postawienia
ostatecznej diagnozy doszło po kilku wizytach i obserwacjach na USG w różnych
fazach cyklu, toteż sądzę, że jest ona prawidłowa.

I teraz moje (być może głupie) pytanie: Czy taki przerośnięty pęcherzyk mógłby
sobie pęknąć w dowolnym momencie? Jeśli tak, to czy wypuściłby jajeczko zdatne
do zapłodnienia? Czyli czy w takim przypadku możliwa jest owulacja w
nieprzewidzianym terminie?

Muszę się podedukować na temat działania poszczególnych hormonów w cyklu, bo
gdybym to wiedziała, to najprawdopodobniej miałabym gotową odpowiedź na moje
pytanie. Tymczasem jednak proszę osoby bardziej kompetentne o oświecenie mnie.

Na mój rozum - przeciwko tezie o możliwości nieprzewidzianej owulacji
przemawia fakt, że pozostałe aspekty cyklu (temperatura, miesiączka)
funkcjonowały typowo. Czyli, jeśli podniosła mi się temperatura w 2. połowie
cyklu, to znaczy, że działa już jakiś hormon, który raczej uniemożliwia
owulację. (Proszę wybaczyć, jeśli napisałam jakąś bzdurę.)

Bardzo uprzejmie proszę o wszelkie wyjaśnienia, jak to właściwie jest?
Edytor zaawansowany
  • 20.03.05, 10:31
    Dodam jeszcze jedną rzecz. Zwykle, jakieś 6 dni po zakończeniu objawów
    jajeczkowania obserwuję napięcie w piersiach, które trwa aż do miesiączki, czyli
    7-8 dni. W tych cyklach natomiast, w których pęcherzyk nie chciał pęknąć -
    napięcie w piersiach zaczęłam odczuwać wcześniej - np. dokładnie w 13. dniu
    cyklu 27-dniowego. Tak, jakby efekt pojawił się zaraz po nieudanej owulacji.

    Moje pytanie brzmi: Skąd (na skutek jakiego hormony) bierze się to napięcie
    piersi i dlaczego w cyklach bezowulacyjnych pojawia się wcześniej?

  • 20.03.05, 17:16
    Mam w takim razie wielką prośbę! Czy mógłby mi ktoś polecić fachową lekturę na
    temat cyklu miesiączkowego - wydzielanie hormonów itp.? Może być np. podręcznik
    akademicki. Może być trudny :-)

  • 20.03.05, 17:43
    O, przepraszam! W podanym mi wątku znalazłam bibliografię, tak, że niepotrzebnie
    pytałam :-)

    W takim razie inne pytanie - z wątku zrozumiałam, że wyrośnięty, ale jeszcze nie
    pęknięty pęcherzyk może wydzielać progesteron. Czy to znaczy, że owo wydzielanie
    nie jest zwiazane z pobudzeniem LH? No bo u mnie nie pękł (czyli LH jakoś było
    za mało, czy co?) a faza progesteronowa się pojawiła. I druga sprawa - skąd w
    takim cyklu bierze się miesiączka? Bo w normalnym - jak przeczytałam - z tego,
    że pęknięty pęcherzyk przemienia się w ciałko żółte, ciałko żółte w końcu zanika
    i tym samym przestaje produkowac progesteron, co prowadzi do złuszczenia śluzówki.

    Ale u mnie - przerośnięty pęcherzyk nie znikł, lecz żył sobie przez kilka cykli.
    Z informacji, które przeczytałam w wątku, wynika, że taki przerośnięty pęcherzyk
    produkuje progesteron. No więc co go zmusiło do zaprzestania produkcji i
    wywołania miesiączki?
  • 20.03.05, 21:36
    Witam!!!! Mam podobny problem. Czy ktoś potrafi udzielić odpowiedzi???? Pozdrawiam.
  • 21.03.05, 19:06
    Witaj!
    To było prawdopodobnie tak, ze ten niepeknięty pęcherzyk był sobie i wydzielał
    niewielkie ilości progesteronu, ale nie na tyle, by zablokować kolejne owulacje
    (pęcherzy mógł nie odpowiedzieć na LH lub LH było kiepskie, by wywołac
    owulację, ale niewielkie ilości progesteronu były wydzielane poprzez wnikniete
    naczynia krwionosne do owego niepekniętwgo pęcherzyka). Moim zdaniem brak sluzu
    płodnego w tym cyklu, w którym powstała torbiel, świadczy o tym, że pęcherzyk
    miał problemy ze wzrastaniem i w konsekwencji nie owulował. Dochodziło jednak
    do normalnych owulacji (bo progesteronu było naprawdę niewiele), z tym, ze w
    pewnym momencie dochodził dodatkowy progesteron (ten z normalnej owulacji) -
    stąd juz wcześniej odczuwałas skutki wiekszego poziomu progesteronu.Skąd w
    tamtym niewydarzonym cyklu miesiączka? Trudno powiedzieć- w cyklach
    bezowulacyjnych miesiączki tez wystepują, a poza tym- na poczatku pewnie trochę
    tego progesteronu byc musiało, skoro wzrosła PTC.
    Miesiączki w nastepnych cyklach były wywołane spadającym poziomem progesteronu-
    ten z przerosniętego nie był produkowany w wielkich ilościach, stąd nie
    blokował miesiączki.
    To wydzielanie progesteronu przed LH wynika z wnikania naczyń krwionosnych do
    wnętrza pęcherzyka- jeśli dochodzi do owu, to pęcherzyk zamienia się w ciałko
    żółte, a jesli było jak u Ciebie- pęcherzyk nie pęka i juz nie peknie (doszło
    do nieodwracalnych zmian, zniszczenia go przez wnikniete naczynia krwionosne).
    Czasami dochodzi do przetrwałego ciałka żółtego- wtedy jest po owulacji, ale
    ciałko żółte nie obumiera i przez parę tygodni potrafi produkować progesteron,
    sugerując ciążę. U Ciebie to był LUF, czyli nastapiła luteinizacja pęcherzyka
    Graafa.
  • 21.03.05, 20:15
    Szanowna pani burczykowa! :-)
    Ogromnie dziękuję za odpowiedź.

    > To było prawdopodobnie tak, ze ten niepeknięty pęcherzyk był sobie i wydzielał
    > niewielkie ilości progesteronu, ale nie na tyle, by zablokować kolejne
    > owulacje (pęcherzy mógł nie odpowiedzieć na LH lub LH było kiepskie, by
    > wywołac owulację, ale niewielkie ilości progesteronu były wydzielane poprzez
    > wnikniete naczynia krwionosne do owego niepekniętwgo pęcherzyka). Moim zdaniem
    > brak sluzu płodnego w tym cyklu, w którym powstała torbiel, świadczy o tym, że
    > pęcherzyk miał problemy ze wzrastaniem i w konsekwencji nie owulował.
    > Dochodziło jednak do normalnych owulacji (bo progesteronu było naprawdę
    > niewiele), z tym, ze w pewnym momencie dochodził dodatkowy progesteron (ten z
    > normalnej owulacji) -
    > stąd juz wcześniej odczuwałas skutki wiekszego poziomu progesteronu.

    Jeśli dobrze zrozumiałam, to piszesz, że w jednym cyklu wyrósł sobie ten
    pęcherzyk i nie pękł i nie było owulacji, a w następnych dwóch już owulacje
    były, ale tamten stary pęcherzyk jednocześnie jeszcze sobie egzystował.

    Obawiam się, że to jednak nie tak było u mnie. Brak śluzu płodnego (ale skok
    temperatury owszem) obserwowałam w trzech następujących po sobie cyklach. W
    każdym z tych trzech cykli byłam u lekarza i tak się składało, że w dwóch
    pierwszych wizyta była 11. i 12. dniu - na krótko przed "spodziewaną" owulacją.
    Lekarz stwierdzał wówczas śluz typowy dla I fazy cyklu. Na USG ten sam lekarz
    obserwował wówczas wyraźny, duży pęcherzyk dominujący. W trzecim z kolei cyklu
    byłam u lekarza pod koniec, czyli w 24. dniu. Stwierdził śluz typowy dla II
    fazy, a na USG odkrył pęcherzyk napompowany do 6 cm średnicy.

    Tak to się odbyło według mojej najlepszej wiedzy, choć oczywiście nie wykluczam,
    że mogłam coś źle zaobserwować.

  • 22.03.05, 10:48
    osieuek- ale w czym problem? Co się nie zgadza?
    Skoro lekarz obserwował pęcherzy dominujący to własnie świadczyło o tym, że
    owulacja była lub miała być - tak nie nazwał pęcherzyka zapadnietego,
    napompowanego- bo to nie pęcherzyk dominujacy (równolegle istniał sobie ten
    sflaczały).Rozumiem, że lekarz śledził zmiany, bo chciał zobaczyć, czy to
    napompowane cudo w końcu sie wchłonie- to normalne procedury, jesli nie ma
    potrzeby podawania od razu hormonów.
  • 22.03.05, 11:04
    "owulacja była lub miała być "- chodziło mi o to, że w danym cyklu zapowiadała
    się owulacja; o tym, czy była, mozna było stwierdzić dopiero pod koniec cyklu,
    jak mozna zaobserwować ciałko żółte.
  • 22.03.05, 11:04
    "owulacja była lub miała być "- chodziło mi o to, że w danym cyklu zapowiadała
    się owulacja; o tym, czy była, mozna było stwierdzić dopiero pod koniec cyklu,
    jak mozna zaobserwować ciałko żółte.
  • 20.03.05, 23:07
    A w ogóle to przecież pisze się "pęcherzyk Graafa". Nie wiem, dlaczego
    uporczywie pisałam nieprawidłowo :-/
  • 21.03.05, 09:46
    w moim przypadku do zaplodnienia doszlo tydzien po niby owulacji (ktora
    stwierdzilam na podst. odpowiednich zachowan temperatury, szyjki i sluzu).
    Pecherzyk Graafa nie pekl w okolicach skoku temperatury, tylko tydzien pozniej.
    Obecnie owoc tego cudu ma 5 m-cy. Dodam, ze sama bym sobie tak tej ciazy nie
    wytlumaczyla - takie uzasadnienie przedstawil lekarz ginekolog (konsultant NPR)
    w oparciu o usg na ktorym wielkosc dzidziusia wkazywala ze do jego poczecia
    doszlo wlasnie tydzien pozniej niz wykres na to wskazywal (osobom
    zainteresowanym moge przedstawic karte obserwacji cyklu)
    --
    kim11
  • 21.03.05, 13:05
    ale czy to jest możliwe?Burczykowa w odpowiedzi na wątek Artusa odpowiadała,że
    jeśli jest skok temperatury to jest już wydzielany progesteron,który hamuje
    pracę jajników i owulacja nie jest możliwa.Czy dobrze rozumiem?
    Po to czeka się na 3 doby podwyższonej temperatury-powyżej lini
    pokrywającej,ponieważ rzekomo po tym czasie mamy 100 % pewności,że do poczęcia
    nie dojdzie.
    Może w tym cyklu miałaś jakieś zakłócone pomiary temperatur i za szybko wzięłaś
    to za skok związany z owulacją.

  • 21.03.05, 19:57
    Co do mozliwości "wykrycia" tygodniowej róznicy w wieku dziecka (która- ja
    rozumiem miała miejsce u Ciebie- poczęło się tydzień po stwierdzonej przez
    Ciebie owulacji), to wklejam post Zamii. Co prawda, dotyczy to róznicy między
    bliźniakami, ale sedno sprawy jest takie, że nijak nie mozna stwierdzić różnicy
    1 tygodnia- nawet na USG:

    • Re: wielokrotne jajeczkowanie jest możliwe
    zamia1 01.02.2005 17:18 + odpowiedz


    Wkleję Wam to, co napisał mi na temat bliźniaków w różnym wieku lekarz
    ginekolog. Taki wątek pojawił się na forum "zdrowie kobiety" jakiś czas temu;
    wywołał go "ginekolog" - ktoś to parę dni temu wklejał. Poszukałam na naszej
    stronie adresu lekarza, zapytałam, co on na to - odpisał tak:

    "II. Ginekolodzy próbują ustalać termin porodu na podstawie daty ostatniego
    krwawienia miesiączkowego (chociaż dzieci nie powstają z krwi miesiączkowej
    i plemników), przy cyklach nieregularnych taki "ustalenie terminu porodu"
    jest obarczone dużym błędem (nawet 2 miesiące). Ginekolodzy wykonując USG
    kobiecie w ciąży dość często mylą się przy określaniu płci, a czasami mylą
    się przy rozpoznaniu ciąży mnogiej (również w ciąży zaawansowanej), dlatego
    bladego pojęcia nie mam na jakiej podstawie ginekolog rozpoznał różnicę
    wieku u bliźniaków i określił ja na tydzień. Bliźnięta nigdy nie rozwijają
    się jednakowo, zawsze jedno z bliźniąt jest większe, a drugie mniejsze. Po
    porodzie różnica może wyglądać nawet na 1 miesiąc, ale nie świadczy to o
    różnym czasie poczęcia."

    Nie opisano dotychczas żadnej ciąży, do której doszło po prawidłowym
    stwierdzeniu końca fazy płodności. W świetle badań jest to niemozliwe.
  • 21.03.05, 20:58
    powtarzam ze taka hipoteze wysnął lekarz ginekolog - konsultant NPR na
    Wielkopolske (chyba nie pomylilam tytulu)
    oczywiscie dodal ze nie jest to rzecz normalna i jak najbardziej do leczenia
    --
    kim11
  • 21.03.05, 21:05
    i jeszcze jesli by teoria lekarza nie byla prawdziwa to druga mozliwosc
    poczecia to ze wspolzycia na 7 dni przed skoniem temperatury - a to tez jak
    literatura donosi jest prawie ze niemozliwe

    -----------------
    kim11
  • 22.03.05, 10:33
    A to akurat jest jak najbardziej możliwe: skok PTC może się pojawić nawet na 2
    dni przed owulacją. Plemniki żyją nawet 6-7 dni.Wersja bardziej prawdopodobna,
    niz poprzednia.
  • 23.03.05, 21:33
    > A to akurat jest jak najbardziej możliwe: skok PTC może się pojawić nawet na
    2
    > dni przed owulacją. Plemniki żyją nawet 6-7 dni.Wersja bardziej
    prawdopodobna,
    > niz poprzednia.

    nie do konca rozumiem, skoro jak piszesz nawet dwa dni PO skoku PTC moze byc
    owulacja, wiec u mnie w takim razie plemniki mogly przezyc 9 dni???? to juz na
    pewno mozliwe nie jest

    a co do przezywalnosci przez te 6-7 dni to warunkiem jest odpowiednie
    srodowisko, inaczej gina w przeciagu kilku godzin, a w moim przypadku w dniu
    wspolzycia (5 dc - na 7 dni przez ostatnia niska temperatura) oraz dzien po
    wspolzyciu bylo sucho, dopiero 7 dc pojawil sie sluz rozciagliwy
    --
    kim11
  • 30.03.05, 09:44
    Do kim11: pewnie chodziło o to, ze skok temperatury pojawia się nawet 2 dni po
    owulacji. Co do tego, że sluzu nie było wcześniej- jeżeli w 7 dc pojawił się
    juz rozciągliwy- tak napisałaś- to przynajmniej 2-3 dni wczesniej był mniej
    płodny (jak sama nazwa wskazuje mniej a nie w ogole nie-płodny). Poza tym na
    szyjce wewnatrz juz mógł być nawet bardzo płodny, tylko jeszcze nie wypływał na
    zewnatrz.
  • 30.03.05, 12:46
    byla to obserwacja sluzu z wewnatrz
    ______________
    kim11
  • 30.03.05, 16:01
    A możesz wkleic tu ten cykl?
  • 30.03.05, 21:21
    moge, jasne, tyle ze mialam go kiedys na FF, dlugo sie nie logowalam i teraz
    nie moge sie tam dostac, moze ktos moglby mi pomoc zeby te dane odzyskac
    --
    kim11
  • 30.03.05, 21:22
    to link do cyklu
    --
    kim11
  • 30.03.05, 21:22
    to link do cyklu
    www2.fertilityfriend.com/home/yucami

    --
    kim11
  • 22.03.05, 13:53
    Mocno mnie zaintrygowała Twoja wypowiedź:
    kim11 napisała:

    > powtarzam ze taka hipoteze wysnął lekarz ginekolog - konsultant NPR na
    > Wielkopolske (chyba nie pomylilam tytulu)
    No własnie- co to za konsultant NPR na Wielkopolske, skoro- o ile wiem- takich
    nie ma?
    > oczywiscie dodal ze nie jest to rzecz normalna i jak najbardziej do leczenia
    Co- konkretnie- nie było rzeczą normalną w Twoim przypadku i w związku z tym-
    co należało leczyć?
  • 22.03.05, 15:38
    > No własnie- co to za konsultant NPR na Wielkopolske, skoro- o ile wiem-
    takich nie ma?

    nie upieram sie, w kazdym badz razie specem od NPR jest na pewno - promowanym
    przez LMM

    > Co- konkretnie- nie było rzeczą normalną w Twoim przypadku i w związku z tym-
    co należało leczyć?

    do leczenia a przynajmniej do sprawdzenia sa hormony - dokladnie w temat nie
    wnikalam, bo na tamten czas ciaza byla bardzo zagrozona i fakt w jaki sposob
    ona powstala mniej mnie interesowala

    --
    kim11
  • 22.03.05, 14:15
    A co z torbielami, ktore sie tworza wlasnie z niepeknietego pecherzyka? Co jest
    przyczyna ich powstawania? Czy ktoś (może burczykowa) może to jakoś naukowo i
    przystępnie wyjaśnić?
  • 23.03.05, 13:18
    przyczyn jest troche i nie wszystkie poznane, ale na pewno problemy z
    prolaktyna (za dużo)i generalnie z wydzielaniem LH i FSH przez przysadkę (nawet
    jak prolaktyna w normie). Żeby prawidłowo mógł rosnąć i dojrzewać pęcherzyk, to
    musi byc pobudzany przez FSH- jesli tego hormonu nie ma za duzo, albo pęcherzy
    jest na niego oporny (czyli nie reaguje), to sa problemy ze wzrostem, podobnie
    wzrost bedzie zaburzony, jak FSH będzie za duzo. Potem do dzieła przystepuje LH
    (jak pęcherzyk sobie urósł, dojrzał i ma ochotę się wydostać)- jak LH za mało,
    to otoczka się nie rozpuści (bo to tak naprawdę nie pekanie, ale rozpuszczanie,
    rozpulchnianie otoczki). Poza tym- wiek. Niestety- jesli mamy np. 35 lat, to
    nasze pęcherzyki też (bo one są tam od okresu płodowego- tylko te pierwotne i z
    tej puli nam dojrzewaja). A im starsze, tym gorzej mogą reagować na pobudzanie
    do wzrostu i pekania, no i częście trafiaja się uszkodzone (np. lekami,
    promieniami, zatrutym powietrzem czy generalnie środowiksiem, konserwantami
    itd.) . Generalnie: zaburzenia zwrostu i dojrzewania, zaburzenia hormonalne
    (nawet takie jednorazowe, jak np. po ponadprzecietnym wysiłku fizycznym).
    Prolaktyna skutecznie miesza czasami wydzielanie FSH i LH- stąd po porodzie , w
    hiperprolaktynemii takie niepękające pęcherzyki są całkiem zwyczajną rzeczą.
    Wiek- niestety- w okresie przekwitania LUFy sa częste.
    To pewnie najczęstsze przyczyny. Ważne, żeby nie przeoczyć i w porę reagować-
    takie niewchłoniete pęcherzyki to "obcy " materiał dla organizmu (ma tylko
    połowę chromosomów)- a z tego może potem coś niepotrzebnego urosnąć.
    Gdzieś wyczytałam, że problemy takie mają częściej kobiety, które były kiedys-
    jako parotygodniowe niemowlaczki- obowiązkowo prześwietlane (w kierunku
    dysplazji bioderek)- ale to spotkałam tylko w jednym opracowaniu.
  • 23.03.05, 13:26
    A ja czytalam na bocianie chyba, ze dziewczynki z niska waga urodzeniowa moga
    miec problemy z plodnoscia... No wlasnie :) jak duzo rzeczy ma wplyw na
    plodnosc. A sama z wlasnego doswiadczenia widze jak koszmarnie na moje cykle
    wplywa stres i niedosypianie... Mi wlasnie nie pekl pecherzyk. Mam 2 cm
    torbiela. Lekarz (ten sam gin i ta sama pani z proadni chorob sutka) choc wie o
    moich bolach piersi, choc pokazalam badanie USG z zasugerowana hyperPRL
    stwierdzila, ze nie mam zadnych fizjologicznych objawow (chyba o wycieki z
    iersi jej chodzilo) to badanie hormonow (prolaktyny) nie jest konieczne. Coz,
    chyba na nia nacisne ;) i powiem zeby dala skierowanie to prywatnie zrobie ;)
    Bo cos Castagnus ostatnio na bol piersi nie pomaga.
  • 23.03.05, 13:45
    Z tego co piszesz (stresy, niedosypianie) sugerują, że możesz mieć
    hiperprolaktynemię (to podnosi poziom PRL). Bóle piersi to tez może byc objaw.
    No i pewnie bóle głowy- jesli tak, to zrób PRl i nawet po metoclopramidzie
    dodatkowo (najlepiej na czczo). Czekanie na wyciek z piersi- ot, niezły pomysł!
  • 23.03.05, 14:22
    Mam pytanie. Zorientowalam sie z forum dla starjacych sie, ze PRL najlepiej
    robic po owulacji czyli w II fazie cylku. Co konkretnie daje ten metoclopramid?
    Czy wykrywa hyperPRL czynnosciowe i co to oznacza?
  • 23.03.05, 16:40
    Marudo!Faza cyklu tak naprawdę nie ma znaczenia. Jeśli masz zlecone inne
    badania (np. LH czy FSH) to wtedy mozna tez od razu zrobic PRL, a jesli nie-
    wybierz sobie dowolny dzień (najlepiej, jesli przez 3 kolejne dni przed
    badaniem w mairę będzie bezstresowo i przespane noce), na czczo, potem podają
    metoclopramid i po godzinie kolejne pobranie. W ten sposób mozna wykryć
    hiperprolaktynemię czynnościową (czyli taką, gdy nie jest to sprawka choroby
    przysadki, a np. stresów).
  • 23.03.05, 14:26
    Czym wytłumaczyć, że od jakiegoś czasu piersi zaczynają mnie pobolewać już od dnia, gdy występują u mnie pierwsze objawy płodności tzn. pojawia się śluz płodny? Czasem pobolą przez kilka dni i nawrót nastepuje od skoku temp. ale czasami jest tak już do końca cyklu, z tym że po skoku temp się ten objaw bardzo nasila :-(

    --
    Prawdy nie szuka się jako prawdy, ale jako dobra.
    /Simone Weil/
  • 23.03.05, 14:30
    A sprawdzalaś progesteron? A robilas USG piersi?
  • 23.03.05, 14:53
    Nie, bo nie dostałam skierowania na progesteron, choć skoki temp. do tej pory miałam ladne. Usg piersi robię co roku i jest ok, poza zmianami mastopatycznymi (u mnie chyba skutek hiperprolaktynemii).

    --
    Prawdy nie szuka się jako prawdy, ale jako dobra.
    /Simone Weil/
  • 23.03.05, 16:44
    Fiammo!
    Piersi bolą z 2 podsatwowych powodów: duzo progesteronu (czyli po owulacji) i
    wskutek wysokiego poziomu prolaktyny. A jesli masz do tego zmiany mastopatyczne-
    to piersi mają prawo Cię boleć. W okolicach okołoowulacyjnych zwieksza sie
    wydzielanie prolaktyny- stąd pewnie masz początek bólu mastopatycznych piersi,
    a po owulacji do tego dołącza jeszcze progesteron. Chyba takie wytłumaczenie.
  • 23.03.05, 16:57
    To normalne, że piersi moga boleć po skoku PTC- bo to sprawka progesteronu.
    Jesli jednak jest to wina prolaktyny, to ją trzeba obniżać. Po pierwszej ciąży
    ponoć piersi tak nie bolą po skoku temperatury (pod wpływem progesteronu nasze
    piersi przygotowuja się do karmienia- każdy cykl, a skoro już się przygotowały
    porządnie podczas ciąży, to po niej juz jakby mniej reagują na comiesięczny
    zastrzyk progesteronu).
    Czy próbowałyście Mastodynon? Ponoc daje dobre efekty.
  • 23.03.05, 22:58
    Co do Mastodynonu jestem przeciwniczką leków homeopatycznych.
    W tej chwili wróciłam do bromergonu :-( (pewnie na kilka ładnych miesięcy) z
    tym, że nie wiążę większych nadziei, że na sam ból piersi pomoże (choć może
    zlikwiduje ten w fazie płodnej). Prolaktynę pewnie w miarę szybko zbiję, oby
    się udało i oby znowu nie rosła (tym razem z niewiadomego powodu zrobiła mi
    taki brzydki kawał).
    --
    Prawdy nie szuka się jako prawdy, ale jako dobra.
    /Simone Weil/
  • 23.03.05, 13:54
    Prywatnie prolaktynę zrobisz bez skierowania.
    Mi Castagnus też nie pomógł na bóle piersi(choć one potrafią mnie porządnie boleć nawet przy dobrych wynikach prolaktyny). Bromergon choć zbija prolaktynę, też mi na to nie pomaga :-(
    Mi pęcherzyki pekają przy nawet wysokiej prolaktynie (sprawdzone na usg) nie wiem jak było w zeszłym cyklu, bo pierwszy raz od bardzo dawno miałam opóźnioną luteinizację (fatalny wzrost temp.) i prolaktyna strasznie poszła mi w górę :-(

    --
    Prawdy nie szuka się jako prawdy, ale jako dobra.
    /Simone Weil/
  • 23.03.05, 14:01
    :) Ok zrobie i zaniose wyniki lekarce na następna wizytę :) Moje cykle sa ok -
    widziala je Pani w poradni przykościelnej pare m-cy temu chodzilismy na
    spotkania przeslubne :) Mam piekny sluz plodny odpowiedni skok tempki tylko te
    bole piersi juz od 3-go dnia wyzszej temperatury :( no i 10 max 11 dniowa II
    faza. Dzieki za sugestie pozdrawiam :)Zauwazylam, ze jak mam mniej stresu w
    pracy, wysypiam sie to i piersi nie bola ;)
  • 23.03.05, 14:29
    Hm... Ja staram sie dyskutować z lekarzami i wyciągać informacje ;) Ale
    niewiele konkretow wynika z tych rozmow ;) Ostatnio na USG probowalam
    wyciagnac cos z pani dr. Powiedziala ze przyczyna boli piersi wcale nie musi
    byc podwyzszona prolaktyna... Wiec co? Tego juz sie nie dowiedzialam. Dlaczego
    lekarze traktuja pacjentki jak nic nierozumiejące pięciolatki? Smutne to...
  • 23.03.05, 14:32
    Zgadzam się z Tobą. Czasami mam wrażenie, że sami czegoś nie wiedzą, ale się nie przyznają.

    --
    Prawdy nie szuka się jako prawdy, ale jako dobra.
    /Simone Weil/
  • 23.03.05, 14:41
    No wlasnie... Rozumiem państwowe przychodnie bronią sie rekami i nogami przed
    dodatkowymi badaniami, ale jak sie chodzi prywtanie? Ale to temat na odrębny
    wątek.
  • 23.03.05, 16:48
    Lekarze najczęściej uważają, że pewna wiedza nie jest nam potrzebna. No i
    niektórzy nie są zbyt komunikatywni, niestety :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.