Dodaj do ulubionych

Moje newsy na temat termometru elektronicznego

05.07.05, 10:50
W jednym wątku, którego nie mogę już teraz znaleźć, skarżyłam się na termometr
Microlife, że całkiem źle mierzy. Ktoś mi poradził, żebym zmieniła baterię.
Miałam to sprawdzić.

No więc wynik jest taki: Z nową baterią Microlife mierzy całkiem dobrze - w
pochwie. Wynik wychodzi o kreskę niższy niż w termometrze rtęciowym.

Ale zauważyłam jeszcze coś ciekawego: Microlife z nową baterią NIE nadaje się
do mierzenia pod pachą. Tam dalej zaniża niemożliwie. A więc ten termometr
powinien być używany w środowisku mokrym. Woda lepiej przewodzi ciepło.
Termometr przyłożony do suchej skóry wolniej zrównuje z nią temperaturę. A w
Microlife to kluczowe, bo on kończy pomiar właśnie wtedy, gdy wzrost
temperatury jest zbyt wolny.
Edytor zaawansowany
  • jur_gor 09.07.05, 07:31
    W pochwie temperatura jest w miarę stała, pod pachą jest bardzo niestabilna i
    zaczyna rosnąć po rozpoczęciu pomiaru, ze względu na dociśnięcie ręki do
    tułowia. Wilgoć niewiele tu zmienia, bo metalowa osłona termistora termometru
    styka się bezpośrednio ze źródłem ciepła (śluzówka pochwy lub skóra pod pachą).
    Przy okazji przypominam, że zgodnie z instrukcją producenta pomiar pod pachą
    powinien trwać 5 minut, a nie do sygnału.
  • osieuek 10.07.05, 13:40
    > W pochwie temperatura jest w miarę stała, pod pachą jest bardzo niestabilna i
    > zaczyna rosnąć po rozpoczęciu pomiaru, ze względu na dociśnięcie ręki do
    > tułowia. Wilgoć niewiele tu zmienia, bo metalowa osłona termistora termometru
    > styka się bezpośrednio ze źródłem ciepła (śluzówka pochwy lub skóra pod pachą).

    Bardzo możliwe. Jeszcze przed przeczytaniem twojego maila postanowiłam
    zweryfikować hipotezę z wilgocią :-) i zmierzyłam temp. pod pachą na mokro, z
    żelem. Faktycznie też zaniżał. A więc wyglada na to, że po ok. 10-minutowym
    dociskaniu ręki do tułowia dopiero robi się odpowiednia temperatura.

    > Przy okazji przypominam, że zgodnie z instrukcją producenta pomiar pod pachą
    > powinien trwać 5 minut, a nie do sygnału.

    Ależ mój termometr przestaje mierzyć po sygnale! Więc jak? (Może jednak mam inny
    model?)
  • wierzgalska1 10.07.05, 15:10
    Dzięki, osieuek, za podzielenie się newsami związanymi z wymianą baterii :).

    Generalnie muszę przyznać, że dwie rzeczy są genialne w owej wypowiedzi:

    1/odkrycie, że automatyczne wyłączenie termometru powinno się odbywać przy
    ustabilizowaniu temperatury przez jakiś dłuższy czas (nie przy takiej jak
    obecnie, tylko przy jeszcze mniejszych zmianach temperatury w czasie - może źle
    dobrany materiały półprzewodnika - termistora? Czy źle zaprogramowanej do
    wyłączenia wartości delta T? Co na to ju-gor? I twórcy termometrów...)

    Od dawna wiedziałam, że na "pikanie" lepiej nie zwracać uwagi (choćby się
    mierzyło Bóg wie gdzie...), ale nigdy nie potrafiłam zrozumieć tego
    niedopracowania: dlaczego pomiar się kończył w momencie kiedy rtęciowy jeszcze
    ciągnął??


    2/teoria z wilgocią (mimo rzekomo nieudanej próby z żelem) jest dobra. Wiele
    wyjaśnia.

    I choć ju_gor napisał, że:
    > Wilgoć niewiele tu zmienia, bo metalowa osłona termistora termometru
    > styka się bezpośrednio ze źródłem ciepła (śluzówka pochwy lub skóra pod
    pachą).

    to... na zdrowy rozum:
    No właśnie pod pachą nie bardzo się styka, pod pachą termistor nigdy nie jest w
    tak szczelnym styku jak w pochwie czy w termosie !(skóra jest nierówna, zawsze
    jakieś szpary wypełnione "krążącym" powietrzem) i to dodatkowe "chłodzenie z
    nieszczelności" powoduje zbyt wolne zmiany temperatury, a te zaś zmiany w
    rezystancji i automatyczne wyłączenie się termometru. (Teraz już wiem dlaczego
    pod pachą miałam zawsze 32,00 - 34,00 st.! Wyłączał się za wcześnie, zanim się
    temperatura całkiem ustabilizowała. Jak ktoś ma gorączkę i się zdrowo poci to
    pomiar może być słuszniejszy, bo po pierwsze detla T jest o wiele większy (nie
    wyłączy się przed czasem), a po drugie termometr "zalany" gorącym potem - ma
    ciepłą wilgoć w otoczeniu :))

    Co do testu z żelem (wpływu wilgotności) osieuek, to uważam, że jest źle
    przeprowadzony. Ten żel nigdy nie osiągnie temperatury ciała (przy okazji też
    jest chłodzony z zewnątrz, a niektóre żele mają w sobie substancje chłodzące
    (mają przez to mniejszą przewodność ciepła) np. te na poparzenia). Więc może
    być nawet czynnikiem ...zaniżającym. (tu mogę sie mylić)
    W każdym razie śluzówka w głębi pochwy wyjściowo ma temperaturę ciała, a taki
    żel jest raczej wyjściowo zimny. Może ten żel przed pomiarem nie zdążył się
    ogrzać.

    Za słusznością teorii wpływu wilgotności przemawia też fakt, że testy w
    termosach wypadają zawsze pomyślnie, a w praktyce jest różnie...
    To by wyjaśniało doskanałe wyniki uzyskane w termosach!
    Pod pachą nigdy nie stworzy się warunków jak w termosie...

    Dobrze, że chociaż w otoczeniu ciepłej śluzówki - do celów NPR/PTC w
    przybliżeniu sie nadaje.

    Pozdr.
  • jur_gor 11.07.05, 12:59
    1) Microlife MT-1622 to termometr typu maximum czyli taki który pokazuje max
    temperaturę zarejestrowaną w czasie pomiaru

    2) MT-1622 nie wyłącza się po sygnale, tylko mierzy dalej, cały czas termometr
    pokazuje na wyświetlaczu temperaturę najwyższą (może to być jednak temperatura
    chwilowo nieaktualna) stan wyświetlacza zmieni się dopiero wtedy, gdy termometr
    zarejestruje temperaturę wyższą od tej na wyświetlaczu

    3) W momencie kiedy w trakcie mierzenia temperatura zacznie spadać (jest to dla
    termometru sytuacja nienormalna) termometr może to zasygnalizować, pomimo to i
    tak będzie mierzył dalej

    4)Test z żelem jest interesujący, ale niewiele udowodni, bo na zewnątrz
    organizmu są przeciągi :) Tak czy inaczej gratuluję ŻĄDZY POZNANIA PRAWDY :)
    miło, że nie tylko ja jestem na to chory :)

    5)MT-1622 to nie jest termometr stworzony z myślą o NPR, dlatego też
    sygnał "pika" przed osiągnięciem równowagi termicznej (za to sam pomiar jest
    dużo krótszy) To jednak nie przeszkadza w używaniu 1622 w NPR. Po prostu nasz
    wykres jest trochę przesunięty w dół i tyle Ten problem nie występuje w ATOs-
    ie :) który wykonuje pomiar po kilku godzinach stabilizacji temperatury
    czujnika:)


  • osieuek 11.07.05, 14:16
    Dziękuję za wszelkie gratulacje. Pewnie jeszcze będę badać ten termometr...

    Ale ten Atos wcale taki cudowny nie jest. Musiałabym spać codziennie z takim
    "pasem cnoty". Jego końcówkę mając umieszczoną w głębi pochwy.

    Może w ogóle implantujmy sobie termometry?? ;-)

  • wierzgalska1 11.07.05, 20:23
    Kiedy Microlife MT-1622 kończy pomiar? Jak jest zdefiniowane automatyczne
    wyłączenie się termometru?

    a/ Ustabilizowaniem się temperatury przez jakiś (jaki?) czas?

    b/ typ maximum nie oznacza chyba, że łapie temp. max w jakimś z góry
    zdeterminowanym czasie, po którym sie automatycznie wyłącza?

    (Nie mam przed sobą ulotki informacyjnej z MT-1622, więc z góry dzięki za info
    czy tam coś pisze kiedy kończy pomiar, a przy okazji nie mam teraz czasu na
    wertowanie znalezisk z wyszykiwarki zanim wśród śmieci zanajdę odpowiedź na
    moje pytanie)

    sceptycznie zerkająca na wsio... dlatego ciekawa

    Szczególny uśmiech w stronę ju_gor, myślę, że na pewno wiesz jak sie defiuniuje
    koniec pomiaru? Przynajmniej w ATOsie... może też w MT-1622 i innych?
  • osieuek 11.07.05, 23:36
    Zdaje mi się, że on mierzy temperaturę w pewnych równych odstępach czasu i każdy
    pomiar porównuje z poprzednim. Jeśli różnica między nimi jest 0, czyli jeśli w
    tym odcinku czasu temperatura już nie wzrosła (czytaj: nie wzrosła wystarczająco
    szybko, żeby termometr to wyłapał), to urządzenie daje sygnał. Według mnie na
    tym też kończy mierzyć - przynajmniej mój termometr.
  • jur_gor 11.07.05, 23:54
    Nie kończy mierzyć tylko sygnalizuje
    dT < 0.1 st. /32 sek.
    decyzja o zakończeniu pomiaru zależy od mierzącego
    Spróbuj włożyć swojego MT1622 do gorącej wody po "zakończeniu pomiaru"
    A ATOs to Coca-Cola, to elitarne urządzenie stworzone z myślą o tych, którzy
    mają problemy z pomiarami PTC. Miłego pomiaru rano :)
  • osieuek 12.07.05, 08:12
    > A ATOs to Coca-Cola, to elitarne urządzenie stworzone z myślą o tych, którzy
    > mają problemy z pomiarami PTC. Miłego pomiaru rano :)

    A ja dalej uważam, że wszczepienie sobie termometru to fajny pomysł. Można by
    np. implantować termistor pod skórę pod pachą albo w pachwinie, a na zewnątrz
    wyprowadzić małe metalowe styki. W razie potrzeby pomiaru przykładamy do styków
    "resztę" termometru z baterią i wyświetlaczem. I mamy szybki gotowy pomiar, bo
    część urządzenia znajdująca się pod skórą zawsze będzie w równowadze termicznej
    z ciałem. To mój patent na ulepszenie Atosa. :-D

  • osieuek 12.07.05, 08:34
    Albo można zrobić taki implant bezstykowy - trochę trudniej, ale na pewno się
    da. Termistor z odpowiednim obwodem wszyć pod skórę (nic nie wystaje na
    zewnątrz), a druga część termometru przy zbliżeniu będzie indukować prąd w
    implancie. Dla mnie bomba.
  • jur_gor 12.07.05, 13:51
    Takie urządzonka to już są. Wszczepiany termometr-nadajnik, nadaje sygnał typu
    pi, pi :) im szybsze pi, pi tym wyższa temperatura. Sygnał jest odbierany i
    analizowany przez zewnętrzny odbiornik.
    A nie lepsza byłaby świadomość własnej temperatury?
    Wracając na ziemię
    To na co jest technologiczno-ekonomiczna szansa to termometr przypominający
    tampon i zakładany na noc.
  • wierzgalska1 12.07.05, 16:28
    jur_gor napisał:

    > A nie lepsza byłaby świadomość własnej temperatury?

    Świadomość temperatury to w sumie wtórna rzecz, ale pi razy oko przecież "na
    czuja" mamy świadomość kiedy mamy owulację? Poza tym po temperaturce zawsze
    szacujemy "po fakcie" a na czuja - po samym śluzie i libido - przed... czyli w
    samą porę.

    Rzućmy te pomiary!

    ;)
    (żarcik - a półserio, chociaż balon jak rośnie, to nie wybucha zawsze w tym
    samym momencie...) co daje PTC sens :)

  • osieuek 12.07.05, 18:39
    > To na co jest technologiczno-ekonomiczna szansa to termometr przypominający
    > tampon i zakładany na noc.

    Obawiam się, że mogłoby to być niehigieniczne. Regularnie sypiać z zatkaną
    pochwą? Mogą się rozwinąć bakterie beztlenowe czy co innego.

    Ja mam raczej pomysł na termometr wtykany na noc do ucha jak stopper. To lepsze.
    Sama sypiam z zatyczkami w uszach.
  • wierzgalska1 12.07.05, 22:13
    A w stoperze to by było higienicznie?
    Ależ stoper raczej nie może być mniej szczelny niż tampon! Inaczej by nie
    działał jak stoper...

    Mnie się wizja ju_gora -Tamponosa (nie będzie przecież pęczniał, nie będzie też
    na rozmiar, pochwa spokojnie poodycha) znacznie bardziej podoba niż wizja
    osieuek - implantu, nie mówiąc o wyprowadzniu na zewnątrz styków!!! A z takim
    nawet bezstykowym, wszytym :) :)- nie byłoby problemu na granicach? Jeszcze by
    mnie o przemyt chcieli podejrzewać i ...musieliby obadać sytuację. Odpada.

    P.S. do osieuek: dlaczego właściwie sypiasz z zatyczkami w uszach? Toż
    ignoranja dla wynalazku budzika!
    Jak budzik odpada, to jak się w takim razie budzisz do porannego mierzenia PTC?
  • osieuek 12.07.05, 23:04
    > A w stoperze to by było higienicznie?

    Tak, bo w uchu nie ma delikatnej błony śluzowej.

    > na rozmiar, pochwa spokojnie poodycha) znacznie bardziej podoba niż wizja
    > osieuek - implantu, nie mówiąc o wyprowadzniu na zewnątrz styków!!! A z takim
    > nawet bezstykowym, wszytym :) :)- nie byłoby problemu na granicach? Jeszcze by
    > mnie o przemyt chcieli podejrzewać

    Ludzie mają rozruszniki i inne rzeczy wszczepione.

    > dlaczego właściwie sypiasz z zatyczkami w uszach?

    A bo tak. Co to ma do rzeczy?

    > Jak budzik odpada, to jak się w takim razie budzisz do porannego mierzenia
    > PTC?

    Mierzę jak się zbudzę.
  • wierzgalska1 13.07.05, 12:10
    Nie rozumiem wyrazu intensywności oburzenia. Z góry przeprosiłam... Zresztą
    były to takie wypływające z całodniowej głupawki pozmęczeniowej luźne
    przemyślenia.

    > Ludzie mają rozruszniki i inne rzeczy wszczepione.

    ...ale zazwyczaj obecność rozruszników i innych wszczepów jest niezbędna
    24h/dobę do ich prawidłowego działania. Termometru - po co? Szczególnie, że
    zakłada się osiągniecie równowagi termicznej po kilku minutach (a, że wyłączają
    się przedwcześnie np. o 32 sek.(bo tak się zakłada, że mogą zaniżać o 0.1 st)
    to inna sprawa).

    Druga rzecz -(mnie, tak przywiązanej do budzików), po prostu humorystycznym
    zdało mi się jak może budzić się człowiek, który śpi w stoperach, czego dałam
    wyraz pytając:

    > dlaczego właściwie sypiasz z zatyczkami w uszach? Toż to
    > ignorancja dla wynalazku budzika!

    Cytowanie samego początku frazy i odpowiedź na pierwszą część zapytania
    naprawdę nie interesuje mnie. Zresztą po co są stopery każdy wie.
    A jak to zatyczki w innym celu, to równie dla mnie nieistotne.
    Chciałam się dowiedzieć jakie są "budziki" :) dla stopperowców. Bo brzmii to
    trochę jak oksymoron. I już wiem (thx za odp). Wewnętrzne organizmu.

    do ogółu czytających:

    Kolejna myśl mnie natchnęła – zakładając, że któraś (stosująca NPR) śpi
    w „ogromnym” hałasie (np. k/lotniska), bez stoperów. To przecież od poziomu
    hałasu podnosi się tętno, „aktywność” organizmu wzrasta nawet przez sen, więc i
    temperatura może być zawyżona np. jak obudzi po starcie samolotu (o którym nie
    ma pojęcia, bo przecież spała).
    Czy nierównomierny hałas, albo coś co podnosi stan bojowości organizmu np.
    kłócący się b. głośno sąsiedzi, wybuch petardy, czy tez płacz, załączonego w
    międzyczasie :), własnego dziecka - może być zaburzeniem pomiaru PTC?
  • wierzgalska1 12.07.05, 16:14
    Dzięki za konkret:

    jur_gor napisał:
    > dT < 0.1 st. /32 sek.

    Chociaż... czy to nie za krótko - 32 sek.? na zmianę o 0.1
    Czasami różnica 0.1 jest istotna w interpretacji. (0.1 braknie i nie ma skoku o
    0.2!..:))
    Znowuż to przewodnictwo nie jest chyba tak doskonałe (szybkie), żeby zadać mu
    taki krótki czas! Przecież im mniejsza różnica temperatur tym ciała wolniej
    dochodzą do równowagi termicznej (prawo ostygania Newtona), czyli kluczowy jest
    ostatni moment pomiaru. Pół minuty to może jest dobre do testu z gorącą wodą, a
    nie do tak wykrycia tak małych różnic... jak w NPR. Może ten czas powinien być
    chociaż 60 sek.?

    To by tłumaczyło dlaczego elektroniczne notorycznie zaniżają względem
    rtęciowych. Pomimo, że mierzę jeszcze długo po sygnale (nawiasem mówiąc po co
    to pikanie?) to i tak się "paszczak" sam wyłącza w którymś momencie (mój już
    niestety nie sygnalizuje tego momentu, żeby np.porównać z rtęciowym...),
    właśnie wtedy kiedy obserwuję, że rtęciowy jeszcze nabija.

    Twórcy przeceniają swe dzieła (i doskonałość dobranych materiów)i nie dbają
    dostatecznie o to jak one się później spisują... Podłe prawo na obecnym rynku.

    ATOs swym zamysłem przeskakuje ten problem (detla T w małym delta t). Chociaż
    Coca-Cola mi się źle kojarzy... ;) - to atut.
  • lajkonik33 12.07.05, 12:28
    jur_gor napisał:

    5)MT-1622 to nie jest termometr stworzony z myślą o NPR, dlatego też
    > sygnał "pika" przed osiągnięciem równowagi termicznej (za to sam pomiar jest
    > dużo krótszy) To jednak nie przeszkadza w używaniu 1622 w NPR. Po prostu nasz
    > wykres jest trochę przesunięty w dół i tyle

    Trochę, czyli ile?
    Pytam, bo jestem "świeżo" zaopatrzona w Microlife i próbujacą po raz 1. NPR.
    Na kartach, która są w książce Retzera i tych, jakie ściągnęłam z netu najniższa
    temp. to 36,2, a mój wykres wyglada tak: 36,2 36,0 36,01 36,04 36,09 36,14
    Niby rośnie (36,14 to dziś w 12 dc), ale mam problemy z zaznaczaniem!(musiałam
    przeskalować tabelę). Czy to fanaberie mego organizmu, czy też może to być to
    przesunięcie Microlife?
  • jur_gor 12.07.05, 13:53
    0.1 w dół, a temperatury są OK jesteś normalna :)
  • lajkonik33 12.07.05, 14:52
    jur_gor napisał:

    > 0.1 w dół, a temperatury są OK jesteś normalna :)

    Ha, ha;)) to pocieszające!;)
    Dzieki:)
  • wierzgalska1 12.07.05, 17:25
    No właśnie, jur_gor napisał:

    >5)MT-1622 to nie jest termometr stworzony z myślą o NPR,
    dlatego też
    > sygnał "pika" przed osiągnięciem równowagi termicznej

    ....właśnie - to po co? i właściwie kiedy? Bo wiadomo, że pikaniu mierzy dalej
    (o ile się go nie wyjmie :)).
    We wszystkich instrukcjach pisze, żeby kontynuować pomiar po sygnale
    (przynajmniej zawsze jest to wspomniane przy mierzeniu pod pachą) - z
    doświadczenia jednak wiemy, że wszędzie trzeba dłużej...
    Chyba, że chodzi nie o PTC, tylko wykrycie poważnego stanu zapalnego i solidnej
    gorączki. (Ale wtedy wystarczy tylko popatrzeć na chorego :), żeby to
    stwierdzić!...)
    Więc co oznacza to pikanie, jak zdefiniowane jest kiedy ma pikać? Czasowo?

    Znów poważne pytanie o definicję. Mam nadzieję, że znów dostanę konkret od
    Znawcy :).

    > (za to sam pomiar jest
    > dużo krótszy) To jednak nie przeszkadza w używaniu 1622 w NPR. Po prostu nasz
    > wykres jest trochę przesunięty w dół i tyle.

    To już wiemy, dlaczego niżej, bo się wyłącza... jak nie ma zmiany większej niż
    0,1 w 32 sek. - ale przecież przez to zakłada mniejszą dokładność! A nie tylko
    zejście w dół (w przybliżeniu tylko słuszne, bo chodzi tu, na szczęście, o
    proporcjonalność prostą (prawo ostygania/grzania), więc przeskalowywuje niby
    liniowo). Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że traci na dokładności i
    mniejsze różnice wrzuca do jednego worka.

    Raz jeszce ad. słów:
    >MT-1622 to nie jest termometr stworzony z myślą o NPR,
    >dlatego też
    > sygnał "pika" przed osiągnięciem równowagi termicznej

    !!!!! To gdzieś może być czas pomiaru (osiągnięcie równowagi termicznej)
    krótszy niż w miejscach wiarygodnych dla NPR, czyli śluzówkach wszelkiego typu.

    Ciekawa jestem gdzie????????!!!!!!!!!!!
    Z myślą o c z y m został stworzony MT-1622?

    :)
  • osieuek 12.07.05, 18:44
    > !!!!! To gdzieś może być czas pomiaru (osiągnięcie równowagi termicznej)
    > krótszy niż w miejscach wiarygodnych dla NPR, czyli śluzówkach wszelkiego typu.
    >
    > Ciekawa jestem gdzie????????!!!!!!!!!!!

    Prawdopodobnie w termosie w laboratorium.
  • jur_gor 12.07.05, 23:15
    To jest termometr kliniczny i jego podstawowym zastosowaniem jest diagnozowanie
    przebiegu chorób. Pikanie sygnalizuje moment, kiedy temperatura czujnika
    zaczyna się zbliżać do temp. otoczenia. Oznacza to, że można już zwolnić
    chorego z mierzenia. W przypadku NPR możemy zakończyć mierzenie, po pikaniu
    mając jednak świadomość, że nie znamy jeszcze rzeczywistej temperatury, albo
    odczekać pewien czas po pikaniu. Można termometr wyłączyć i włączyć ponownie
    (bez wyciągania) wtedy za jakiś czas zacznie pikać ponownie, a wtedy będziemy
    już bardzo blisko temp. rzeczywistej :)
    Temperatury, które mierzymy w NPR są generalnie do siebie zbliżone więc i błędy
    pomiarowe (za wczesne kończenie) będą do siebie zbliżone, a to oznacza
    równoległe przesunięcie wykresu w dół (wg mnie o 0.1-0.2 st.).
    A gdybym miał wybierać APT w uchu czy w pochwie to wybrałbym pochwę bo:
    - ma własne mechanizmy obronne (kwas mlekowy)
    - jest większa
    - mniej delikatna
    - jest pokryta błoną śluzową
    Twardy przedmiot w uchu to zły pomysł, co innego... :)
  • wierzgalska1 13.07.05, 11:49
    jur_gor napisał:

    > (...) Pikanie sygnalizuje moment, kiedy temperatura czujnika
    > zaczyna się zbliżać do temp. otoczenia.

    Tzn? Przy jakiej różnicy temperatur między czujnikiem a otoczeniem?
    Wiemy już, że na pewno przy większej niż 0.1- 0.2 (!).


  • jur_gor 13.07.05, 21:12
    Nie da się odpowiedzieć na to pytanie :)
    Ale jak Cię to ciekawi to weź dwa Microlify i sprawdź :)
  • wierzgalska1 14.07.05, 08:50
    Szkoda, że taką "cichą sprawą", jest to, co oznacza to głośne(?) pikanie... :/
    Dziwne.
  • osieuek 13.07.05, 20:19
    > Twardy przedmiot w uchu to zły pomysł, co innego... :)

    :-)))
    Jaki znów twardy? Czy wiesz, jak wyglądają stopery??

    Jest to rodzaj wosku, albo - w lepszej wersji - elastycznej pianki z tworzywa.
    Dzięki temu szczelnie zatyka ucho. Należy termometr otoczyć taką pianką. Wnętrze
    przewodu słuchowego, szczelnie zamknięte, będzie mieć temperaturę ciała.

    Wiem, jur_gor, że robisz propagandę twojego wynalazku i dlatego tak się
    upierasz, że wielogodzinne trzymanie różnych rzeczy w pochwie jest zdrowsze niż
    trzymanie ich gdzie indziej ;-)

    Ale doprawdy, sam nie masz pochwy, więc nieco teoretyzujesz. Może przeprowadź
    eksperyment na jakiejś znajomej kobiecie - niech przez cały miesiąc co noc,
    przez całą noc trzyma termometr (czy to "tampon", czy "drucik", jak w Atosie) w
    pochwie, a potem niech przez cały miesiąc co noc, przez całą noc trzyma
    termometr otoczony miękką pianką - w uchu. Następnie niech złoży raport, który
    sposób wydaje jej się bardziej komfortowy. Dam głowę, że ten z uchem :-))

  • jur_gor 13.07.05, 21:40
    osieuek napisała:

    > > Twardy przedmiot w uchu to zły pomysł, co innego... :)
    >
    > :-)))
    > Jaki znów twardy? Czy wiesz, jak wyglądają stopery??
    >
    > Jest to rodzaj wosku, albo - w lepszej wersji - elastycznej pianki z tworzywa.
    > Dzięki temu szczelnie zatyka ucho. Należy termometr otoczyć taką pianką.
    Wewnątrz
    > przewodu słuchowego, szczelnie zamknięte, będzie mieć temperaturę ciała.

    Wszystko pięknie, ale jakim cudem zmieścisz w uchu: procesor, zasilanie,
    coś do kontaktu z otoczeniem (co najmniej diody) i jeszcze otoczyć to wszystko
    pianką? Miniaturyzacja miniaturyzacją, ale bez cudów! Pochwa jest na tyle duża,
    że można by się pokusić o stworzenie czegoś wielkości tamponu. Termometru,
    który byłby kulką o średnicy 0.5 cm ja stworzyć nie potrafię :) Może CIA
    potrafi, ale oni rzadko finansują urządzenia dla NPR 


    > Wiem, jur_gor, że robisz propagandę twojego wynalazku i dlatego tak się
    > upierasz, że wielogodzinne trzymanie różnych rzeczy w pochwie jest zdrowsze
    niż trzymanie ich gdzie indziej ;-)

    Nie uprawiam propagandy, tylko informuję, że coś takiego jak ATOs niedługo
    zaistnieje. Bardzo trudno jest namówić kogoś, żeby bez wyraźnej potrzeby
    wkładał sobie coś do pochwy i spał z tym całą noc. Tak się jednak składa, że są
    osoby, którym APT BARDZO ułatwiło życie (to nie teoria tylko fakty) i dlatego
    dalej się tym zajmuję, pomimo, że z ekonomicznego punktu widzenia jest to
    PARANOJA (2-3% zainteresowanych z tych, które stosują NPR :)

    > Ale doprawdy, sam nie masz pochwy, więc nieco teoretyzujesz.

    Ja nie teoretyzuję. Prototypy automatycznego termometru typu ATOs są używane
    już od 4 lat i mam w sumie 15 osobo-lat doświadczeń z APT. W sumie powstało 12
    termometrów.
    Jeżeli chodzi o pochwę to rzeczywiście jej nie mam - pech :), ale mam wyniki
    ankiet od kilkunastu kobiet, które mają pochwy i sypiały z ATOs-m :) (wyniki
    ankiet na mojej stronie www).

    >Może przeprowadź eksperyment na jakiejś znajomej kobiecie - niech przez cały
    miesiąc co noc,
    > przez całą noc trzyma termometr (czy to "tampon", czy "drucik", jak w Atosie)
    w
    > pochwie, a potem niech przez cały miesiąc co noc, przez całą noc trzyma
    > termometr otoczony miękką pianką - w uchu. Następnie niech złoży raport, który
    > sposób wydaje jej się bardziej komfortowy. Dam głowę, że ten z uchem :-))

    Chętnie przyjąłbym Twoją głowę, ale nie wiem co by moja żona na to
    powiedziała :) Poza tym miło z Tobą porozmawiać, a Twoja głowa tylko by się na
    mnie gapiła, a to nie to samo :))
  • osieuek 13.07.05, 22:03
    Kontynuujmy to nasze science-fiction. Bardzo przyjemna dyskusja :-)

    > Wszystko pięknie, ale jakim cudem zmieścisz w uchu: procesor, zasilanie,
    > coś do kontaktu z otoczeniem (co najmniej diody) i jeszcze otoczyć to wszystko
    > pianką? Miniaturyzacja miniaturyzacją, ale bez cudów! Pochwa jest na tyle
    > duża,
    (...)
    > że można by się pokusić o stworzenie czegoś wielkości tamponu. Termometru,
    > który byłby kulką o średnicy 0.5 cm ja stworzyć nie potrafię :)

    Po pierwsze, nie kulką, tylko raczej walcem o długości do 1.5 cm - trochę może z
    ucha wystawać razem ze stoperem. Ciekawe, jakie duże były te pikające implanty,
    o których wcześniej mówiłeś?

    Po drugie, stamtąd może biec drucik do reszty termometru trzymanego
    (przypiętego) gdzieś osobno. Można spać z walkmanem, jak również z twoim Atosem,
    które też główną część urządzenia mają osobno.

    Piszesz, że przeprowadzałeś eksperymenty z kobietami używającymi Atosa.
    Ale nie z kobietami używającymi termometru wkładanego w ucho!

    Powtarzam: ja mówię, że gdybyś poprosił je o porównanie, to na pewno wolałyby
    mieć ciało obce w uchu niż w pochwie. Tym bardziej, jeśli to w pochwie miałoby
    mieć rozmiary aż tamponu.

    (He he, właśnie przyszły mi na myśl kulki japońskie... Jeśli zrobiłbyś termometr
    w kształcie tych kulek, to może miałoby przyszłość :-))) Chętnie noszonoby je
    również w ciągu dnia. I na pewno miałbyś większe zainteresowanie produktem...)
  • jur_gor 13.07.05, 22:35
    Nadajniki były przeznaczone do badania metabolizmu zwierząt, nie wiem jaką
    miały wielkość.
    W uchu jest bardzo delikatna błona bębenkowa, więc cały termometr musiałby być
    ukryty w uchu, żeby jej przypadkowo nie uszkodzić w czasie snu. no chyba, że w
    uchu chcesz mieć tylko termistor, a resztę na zewnątrz, ale to oznacza
    okablowanie, poza tym ucho nie jest pokryte błoną śluzową, więc i tak nie
    byłbym pewny wyników pomiarów.
    Co do kulek to się zgadzam, a gdyby jeszcze wykorzystać możliwości włączenia o
    dowolnej godzinie i uruchomić wibrujące to i owo to Super Sny gwarantowane :)
    Z tym, że mnie nie interesuje wciśnięcie kobietom nowego produktu, tylko pomoc
    tym, które tego potrzebują. Czyli kulek nie będzie.
  • wierzgalska1 14.07.05, 09:36
    osieuek napisała:
    > Powtarzam: ja mówię, że gdybyś poprosił je o porównanie, to na pewno wolałyby
    > mieć ciało obce w uchu niż w pochwie. Tym bardziej, jeśli to w pochwie miałoby
    > mieć rozmiary aż tamponu.

    Myślę, że wcale nie tak jednoznacznie.
    Chyba tylko dla tych, dla których wszystko w pochwie to perwersja, niezależnie
    czy to termometr czy kulki japońskie.

    Wady dousznego:
    1. W uchu przedmiot "czuje" się cały czas (np. poprzez to, że się nie
    słyszy...) Niektórym kobietom, by to przeszkadzało, szczególnie mamom (duży
    osetek stosujących NPR), które chciałyby usłyszeć płacz swojego dziecka).
    Przez to termometr a la stopper bardziej przeszkadzałby, niż ciało w pochwie
    (np.o tamponie czy termometrze sie po chwili zapomina, po chwili organizm się
    przyzwyczaja i nie czuje obecności ciała obcego).

    2.Z ucha łatwiej by było takiemu walcowi wypaść w trakcie snu (jest płytsze i w
    zasięgu ręki - a nikt nie kontroluje się przez sen, a jak ucho zaswędzi...).

    3.Słyszałam, że jak się notorycznie wkłada coś do ucha (to nie mogłoby być tak
    płytko jak słuchawki walkmana!)(albo "czyści" patyczkami), to przesuwa to i
    formuje wosk w koreczki woskowinowe - i wtedy słabiej się słyszy. Konieczna
    byłaby regularna wizyta u laryngologa :) i płukanie ucha (ewentualnie
    mechaniczne wydobycie koreczka).

    Więc w uchu, też nie byłoby tak higienicznie.

    4.Poza tym tam nie ma śluzówki ("wilgotno"), więc znowu elektronika by nie
    zdzierżyła i zaniżała...

    Plusy dousznych:
    1.Można na podczerwień - może by nie zaniżał.

    2.Dla mających tendencję do infekcji pochwy - jeden czynnik ryzyka mniej.

    W moich oczach najlepszą przyszłość już mają te implanty bezstykowe.
    Jeszcze jak by na wyświetlaczu zamiast samej temperatury była by jej pełna
    analiza, co może się dziać z danym momencie w organizmie, z pełną interpretacją
    i czerwonym/zielonym światełkiem dla partnera! Venus i Mars rozumieliby się bez
    słów!

    Pozdr.
  • jur_gor 14.07.05, 10:41
    Implant z matrycą czujników do pomiarów stężeń kilku hormonów i temperatury. W
    drzwiach sypialni bramka ze skanerem. Jak w sypialni czerwono to dobranoc i
    śpimy, a jak zielono to do roboty :)
    Problem w tym, że to się nie opłaca.
    Chwilowo proponuję Cross-Processing: Persona + ATOs + ocena śluzu - praktycznie
    100% pewności i w miarę niekłopotliwe.
  • wierzgalska1 14.07.05, 11:01
    Jasne, indywidaulne wykresy poziomu hormonów w każdym cyklu na wyświetlaczu...

    A jeszcze jakby ten implant z czujnikami był w okolicy pochwy to (jak to ktoś
    zaproponował w którymś wątku o ATOsie) - to jeszcze PIN dla męża, a jak nie to
    alaaarrm!!!
    Mniej zdrad by było! Mniej gwałtów!

    jur_gor napisał:

    > (...) Jak w sypialni czerwono to dobranoc i
    > śpimy, a jak zielono to do roboty :)

    Trzeba by jeszcze ustalić znaczenie sygnalizacji świetlnej, w zależności od
    planów pary!
    Zresztą niektórym z taką "robotą" bardziej kojarzy sie czerwone światełko :).


  • jur_gor 14.07.05, 11:48
    > A jeszcze jakby ten implant z czujnikami był w okolicy pochwy to (jak to ktoś
    > zaproponował w którymś wątku o ATOsie) - to jeszcze PIN dla męża, a jak nie
    to
    > alaaarrm!!!
    > Mniej zdrad by było! Mniej gwałtów!

    E tam, zaraz by ktoś zrobił piracki dekoder :)
  • wierzgalska1 14.07.05, 13:24
    Musiałby mieć silną motywację!
    :)

    A co do gwałtów to by było niezłe zabezpieczenie, nieprawdaż?
  • jur_gor 14.07.05, 17:11
    No...
    Tylko te akumulatory... :)
  • wierzgalska1 14.07.05, 17:44
    Teraz jest taka moda, że wszystkie urządzenia korzystają z akumulatorów
    telefonu komórkowego!
    Może by to wykorzystać!
    Czujnik by w razie czego nadawał, a odbiornik byłby w torebce, dopięty do
    komóreczki... :).
  • jur_gor 14.07.05, 22:05
    No to mamy ustalone :)
    Przystawka - ThermoNat Plus GSM 2005
    Teraz potrzebujemy jedynie 2.000.000$ na rozruch i wchodzimy na rynek :)
  • osieuek 25.07.05, 20:31
    Ktoś tu jakże mądrze wywodził, że codzienne wkładanie sobie różnych rzeczy do
    pochwy jest obojętne dla zdrowia.

    No to ja właśnie od czasu wymiany baterii zaczęłam sobie mierzyć temperaturę w
    pochwie - i co??? I po 2 tygodniach grzybica!!! Nie ma takich przypadków, proszę
    państwa. Grzybicy nie miałam, dziękować Bogu, od dawna i nic ostatnio
    ryzykownego nie robiłam. Tylko zaczęłam z tym termometrem, qźva!

    Owszem, jest to kwestia osobnicza, na pewno jestem bardzo podatna na różne
    infekcje, ale do diabła nie ściemniajcie, że nikomu nic się nie może stać! Macie
    już mnie jako przykład przeciwwskazań do używania Atosa i innych przyszłych
    wynalazków.

    Przy okazji, czy ktoś zna sposoby na poprawienie odporności na tego typu
    infekcje? (Poza Lactovaginalem.)
  • jur_gor 25.07.05, 21:51
    No to przykrość, jednak w Polsce temperaturę w pochwie mierzy codziennie ok.
    480.000 kobiet i chyba by tego nie robiły gdyby to powodowało ciągłe infekcje.
    Pomiar w pochwie polecają wszystkie organizacje NPR i wielu ginekologów. Być
    może w wyjątkowych przypadkach bezpieczniej jest mierzyć w ustach, ale dotyczy
    to raczej bardzo niewielkiej ilości kobiet. Ja do tej pory o takim przypadku
    jeszcze nie słyszałem. TY jesteś pierwsza.

    Jeżeli chodzi o ATOs-a to w trakcie testów zebraliśmy wyniki z ok. 200 cykli i
    w tym czasie powiadomiono nas o jednej infekcji. Poza tym nigdy nie
    twierdziłem, że ATOs jest dla wszystkich, jeżeli ktoś MA PROBLEMY z infekcjami,
    to lepiej żeby go nie używał, nie oznacza to jednak, że ATOs powoduje infekcje
    u zdrowych kobiet, które posiadają dane im przez naturę normalne mechanizmy
    obronne.
  • mimoooza 26.07.05, 08:48
    Grzybica rozwija się dłużej niż 2 tygodnie - stan zapalny na tym tle w pochwie
    jest dużo wcześniej zanim pojawią się objawy, więc termometr na pewno się do
    tego nie przyczynił. Statystycznie kobieta ma grzybicę raz do roku i czynniki
    ją powodujące cale nie muszą być zewnętrzne - wystarczy spadek odporności
    organizmu, żeby grzyby, kt. są składnikiem naturalnej flory organizmu, rozrosły
    się do zbyt dużych rozmiarów.
    Ja po kilku infekcjach zmieniłam miejsce pomiaru z pochwy na usta, ale wcale
    nie twierdzę, że termometr był ich przyczyną - miałam problem co zrobić po
    wyleczeniu, bo ile razy można kupować nowy, a dezynfekcji nie do końca
    dowierzałam.

    A w przeciwdziałaniu grzybkowi pomaga przecieranie miejsc intymnych dobrym
    jogurtem naturalnym lub kefirem w razie jakiegoś lekkiego dyskomfortu, dobry
    płyn do hig. intymnej zawierający kwas mlekowy, pranie bielizny osobistej
    osobno, a nie z wszystkimi rzeczami razem. Dobre są też preparaty, które
    wwzmacniają siły obronne organizmu, np. olej z wątroby rekina itp.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 26.07.05, 09:31
    > Grzybica rozwija się dłużej niż 2 tygodnie - stan zapalny na tym tle w pochwie
    > jest dużo wcześniej zanim pojawią się objawy

    To bardzo ciekawe. Jak długo przed objawami?
  • mimoooza 26.07.05, 10:04
    Nie wiem dokładnie, ale czytałam na ten temat w jakimś artykule medycznym i to
    samo powiedziała mi ginekolog. A potwierdziło doświadczenie - na początku marca
    miałam robioną cytologię - wyszła II grupa, brak zmian nowotworowych,
    ale "obraz cytologiczny nieprawidłowy", "zmiany odczynowe związane z
    zapaleniem". W tym czasie nie miałam żadnych dolegliwości, absolutnie żadnych
    upławów, swędzenia itp. Czułam się zdrowa. Wynik odbierałam na początku
    kwietnia i wtedy już objawy grzybicy zaczynały być widoczne. Ginekolog
    powiedziała mi, że infekcja zaczęła się dużo wcześniej, co pokazał pobierany mc
    wcześniej materiał do badania cytologicznego.
  • wierzgalska1 29.07.05, 13:03
    osieuek napisała:

    > Ktoś tu jakże mądrze wywodził, że codzienne wkładanie sobie różnych rzeczy do
    > pochwy jest obojętne dla zdrowia.

    Termometr nie jest bardziej infekcyjny niż sex sam w sobie. Chociażby ze
    względu na temperaturę "przechowalni" drobnoustrojów tu a tu. Przeżyciowość
    czegokolwiek na zimnym termometrze jest na pewno mniejsza.

    > od czasu wymiany baterii zaczęłam sobie mierzyć temperaturę w
    > pochwie - i co??? I po 2 tygodniach grzybica!!!

    ...to niecały miesiąc.
    Nie można określać zasady po pojedynczym zdarzeniu. Za krótko i na grzybicę i
    na regułę.

    Nie ma takich przypadków, prosz
    > ę
    > państwa.

    Są.
    Tylko skąd pewność, że to od termometru. Szczególnie, że piszesz, że
    obserwowałaś u siebie grzybicze epizody w przeszłości. Może, ale nie na 100%.

    P.S.Twój przykład nie może być przeciwskazaniem do stosowania Atosa/termometru
    dla ogółu wszystkich. Każda z nas jest inna...

    Zastanawiając się przychodzi mi przeciwna myśl do głowy - czy odwrotnie, po
    pomiarze temperatury (oprócz określenia płodności) nie można by wykryć przy
    okazji jakichś zmian infekcyjnych zanim dadzą jakieś objawy zewnętrzne :). Hm?
    Chyba z tą myślą założę nowy wątek.

    > Przy okazji, czy ktoś zna sposoby na poprawienie odporności na tego typu
    > infekcje? (Poza Lactovaginalem.)

    Na odporność ma też wpływ pozytywne myślenie (odrotne do hipochondrycznego) i
    wiara w to, że nie wszystko tak łatwo zaszkodzi...
    W końcu jako ludzkość przetrwaliśmy :).
    Sama się tego długo uczyłam.

    Pozdr.




  • slonisia 25.07.05, 22:56
    No to ile w końcu mierzyć (w pochwie)- minutę (po pikaniu przerwać pomiar) czy
    dłużej ?
  • jur_gor 26.07.05, 08:11
    Moja Droga Slonisiu.
    Termometr (Microlife 1622) pika NIE PO MINUCIE POMIARU tylko wtedy kiedy wzrost
    temperatury czujnika jest mniejszy niż 0.1 st/32 sekundy (poczytaj instrukcję).
    Jeżeli komuś odpowiada to, że kończy pomiar przed osiągnięciem równowagi
    termicznej pomiędzy czujnikiem, a pochwą, czyli mówiąc po ludzku zazwyczaj ok.
    0.05-0.1 st poniżej prawdziwej temperatury pochwy to odczytuje temperaturę po
    pikaniu. To pikanie może być po 25s ale może też być po 70s o czasie pomiaru
    decyduje elektronika termometru (najkrótszy czas pomiaru Microlifem 1622 wynosi
    ok. 20s.)
    Jeżeli ciekawi Cię większa dokładność pomiaru to mierz np 1.5-2 minut
    (producent nie podaje ile mierzyć w pochwie jest tylko informacja na temat
    pomiarów rektalnych 1 minuta).
    Wg mnie pomiar do momentu pikania jest OK., pomimo iż jest obarczony stałym
    błędem czyli zawsze lekko zaniżony. Jeżeli ktoś chce znać PRAWDZIWĄ temperaturę
    w pochwie to musi mierzyć dłużej np 2 minuty i to też będzie OK, a nawet lepiej
    niż OK :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka