Dodaj do ulubionych

Testy owulacyjne,kto ma doświadczenie z tym?

03.11.05, 11:14
Cześć dziewczyny,ponieważ w moich cyklach wiele jest niejasności lekarz
polecił mi testy owulacyjne.problem w tym że nie bardzo wiem jak sie do tego
zabrać...:( moje cykle nie sa krotkie -trwaja okolo róznie długo dla
przykładu:
- w sierpniu-34dni
-we wrzesniu-35dni
-w październiku natomiast- 28dni
i teraz mam problem kiedy mam zacząc robić testy?i jak to jest tak wogóle jak
np.zacznę w 13dc a mam ich 5 to muszę robić codziennie?aż do plusowego?i czy
może być tak że już za pierwszym razem bedzie +?i co potem robi sie dalej?a
co jak wykorzystam wszystkie 5 i nic jeszcze nie bedzie?
Proszę o pomoc i radę kogoś kto ma doświadczenie z tymi wynalazkami:o)
z góry dziękuję pozdrawiam Basia
Edytor zaawansowany
  • ole125 04.11.05, 13:48
    Witaj.
    może nie jestem jakąś specjalistką, ale stosowałam testy owulacyjne i tak:
    przez dwa miesiące okazało się że nie miałam owulacji, a przynajmniej test w
    tym czasie nie wskazał a stosowałam siedem dni.
    W ostatnim cyklu kolejny raz podjęłam próbę testami i wyszło:))) tzn. wyszedł
    test że zbliża się owulacja.
    Czy udało się dopiero przekonam się za jakieś 10 dni. Robiąc testy postępowałam
    zgodnie z instrukcją. Mój cykl ma 28 dni i zaczęłam robić test w 12dc i wyniki
    były następujące:
    12dc - (-)
    13dc - wieczorem (-/+)taki ten plus bardzo nie wyraźny, bardzo blady
    14dc - ok. godz. 12 (-/+) ale tym razem ten plus już bardziej wyraźny, choć
    jeszcze nie aż tak jak powinien
    14dc - wieczorem ok. 18 (+) wyszedł już całkiem super no i w ten wieczór z
    mężem współżyliśmy, no i potem jeszcze rano 15dc poprawka:)) i wieczorem
    poprawak:)))
    Długo mieliśmy abstynetcji więc nic nie było na siłę.
    16dc byłam u lekarza i potwierdził, że są oznaki owulacji aczkolwiek nie mógł
    stwierdzić jakiej "jakości" była.
    Mam nadzieję, ze tym razem udało się.

    No i jescze dodatkowo od 4 cykli mierzę temperaturę, to też jest bardzo
    przydatne.Jak narazie jest cały czas wysoka:)

    Może powinnaś wziąć jakieś tabletki na wyregulowanie cyklu. Wtedy zawsze
    łatwiej.
    Koleżanki lekarz zalecił jej na wyregulowanie cyklu jakieś proszki ( nie
    pamiętam nazwy), które biorą również kobiety na podtrzymanie ciąży, więc w
    przypakdu zajścia nie ma zagrozenia.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia
  • wierzgalska1 04.11.05, 15:08
    ole125 napisała:

    > W ostatnim cyklu kolejny raz podjęłam próbę testami i wyszło:))) tzn. wyszedł
    > test że zbliża się owulacja.

    czyli co on wskazuje?

    > 16dc byłam u lekarza i potwierdził, że są oznaki owulacji aczkolwiek nie mógł
    > stwierdzić jakiej "jakości" była.

    Na podstwie czego lekarz tak stwierdził? USG? Wykres temperatury? WYnik testu
    owulacyjnego?
    Skąd watpliwości o jakość?

    > No i jescze dodatkowo od 4 cykli mierzę temperaturę, to też jest bardzo
    > przydatne.Jak narazie jest cały czas wysoka:)

    Jak cały czas jest taka sama to skąd wiesz, że wysoka? a nie podstawowa?

    > Może powinnaś wziąć jakieś tabletki na wyregulowanie cyklu. Wtedy zawsze
    > łatwiej.
    > Koleżanki lekarz zalecił jej na wyregulowanie cyklu jakieś proszki ( nie
    > pamiętam nazwy), które biorą również kobiety na podtrzymanie ciąży, więc w
    > przypakdu zajścia nie ma zagrozenia.

    Basiu - proszki na to - to hormony!
    Odradzam!!!!
    Mozna cały czas jechać na sztucznym podtrzymaniu hormonalnym, potem również
    ciązy... Tylko im dłużej na "nie swoich hormonach" tym bardziej wycisza sie
    swoje własne hormony i dłużej blokuje się jajeczkowanie - bo po co ma być jak
    progesteron jest dostarczany z zewnątrz, więc sygnał do mózgu (podwzgórza, czy
    przysadki)- jest, więc jest ok.
    A nie jest ok. Bo nie jest to sygnał od jajnika (sprzężenie zwrotne), tylko od
    sztucznego progesteronu.
    Regularne jest wtedy krwawienie, a nie jajeczkowanie. Bo tego ostatniego
    po"proszkach na wyregulowanie cyklu" po prostu nie ma...

    A jak myślicie, po co zalecono Wam kontrolę testami owulacyjnymi???

    Pozdrawiam

    P.S. Dla zrozumienia sprawy - Basiu i Olu!!!
    Napiszcie proszę:
    Dlaczego testy owulacyjne?
    1/czy robicie testy owulacyjne by znaleźć optymalny czas na przytulanko, by
    zajść w ciążę? bo stracie się o baby?
    2/bo macie nieregularne cykle?
    3/i czy ma to związek /lub nie/ z pigułkami (hormonalną antykoncepcją)
    wcześniej, czy tez niekoniecznie (nie brałyście hormonów przez dłuzszy czas lub
    w ogóle). Jak jesteście po odstawieniu pigułek - to ile czasu minęło od
    odstawienia? I jakie cykle miałyście -w przypadku stosowania hormonalnej
    antykoncepcji - przed pigułkami.

    Thx
  • fiamma75 04.11.05, 15:17
    wierzgalska1 napisała:
    > Basiu - proszki na to - to hormony!
    > Odradzam!!!!
    > Mozna cały czas jechać na sztucznym podtrzymaniu hormonalnym, potem również
    > ciązy... Tylko im dłużej na "nie swoich hormonach" tym bardziej wycisza sie
    > swoje własne hormony i dłużej blokuje się jajeczkowanie - bo po co ma być jak
    > progesteron jest dostarczany z zewnątrz, więc sygnał do mózgu (podwzgórza,
    czy
    > przysadki)- jest, więc jest ok.
    > A nie jest ok. Bo nie jest to sygnał od jajnika (sprzężenie zwrotne), tylko
    od
    > sztucznego progesteronu.
    > Regularne jest wtedy krwawienie, a nie jajeczkowanie. Bo tego ostatniego
    > po"proszkach na wyregulowanie cyklu" po prostu nie ma...

    Chyba pomyliłaś działanie hormonów. Progesteron ( w postaci luteiny czy
    Duphastonu) przyjmowany po owulacji w żaden sposób nie hamuje jajeczkowania!!!
    Miesiączka jest normalną miesiączką!!!
    Poza tym są sytuacje, gdy suplementacja progesteronem jest wskazana.
    Oczywiście branie go bez wskazań lekarskiech jest niebezpieczne.


    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*]
    *****
    Wszystko można człowiekowi zabrać, a niczego nie straci, bo ma miłość.
  • wierzgalska1 04.11.05, 15:48
    No dobrze, ale na zdrowy rozum. Suplementacja progesteronem zawsze powoduje, ze
    organizm sie rozleniwi przy produkcji własnego (czy może spowodować na trwałe
    zakodowaną niedomogę ciałka żółtego?), nie jest to sprzężone zwrotnie?
    Dobry poziom progesteronu = znak, że jestem wydolna jeżeli chodzi o płodność,
    więc po co organizm ma coś poprawiać w sobie.
    Jestem zwolenniczką, że im mniej chemii dostarczamy tym lepiej.
    Lepiej odczekać niż się szpikować, bo chcemy np.począć dziecko w tym roku a nie
    w następnym.
    Oczywiście przy w i e l o l e t n i c h staraniach skłaniam się do pomocy
    farmakologicznej i rozumiem pobudki.

    Flammo, a jakie "proszki" się zapisuje na powrócenie jajeczkowania?
    Np. po pigulkach, jak nie wraca???

    Pozdr.
  • fiamma75 04.11.05, 18:18
    wierzgalska1 napisała:

    > No dobrze, ale na zdrowy rozum. Suplementacja progesteronem zawsze powoduje,
    ze
    >
    > organizm sie rozleniwi przy produkcji własnego (czy może spowodować na trwałe
    > zakodowaną niedomogę ciałka żółtego?), nie jest to sprzężone zwrotnie?

    Nie zauważyłam po sobie :-)

    > Dobry poziom progesteronu = znak, że jestem wydolna jeżeli chodzi o płodność,
    > więc po co organizm ma coś poprawiać w sobie.

    Sam prawidłowy poziom progesteronu nie jest równoznaczny z byciem płodną.
    Organizm jest dużo bardziej skomplikowany i dużo więcej hormonów wpływa na
    płodność.

    > Jestem zwolenniczką, że im mniej chemii dostarczamy tym lepiej.
    > Lepiej odczekać niż się szpikować, bo chcemy np.począć dziecko w tym roku a
    nie w następnym.

    Odczekanie nie pomoże, gdy ktoś ma np. za krótką fazę lutealną.


    > Oczywiście przy w i e l o l e t n i c h staraniach skłaniam się do pomocy
    > farmakologicznej i rozumiem pobudki.
    >
    > Flammo, a jakie "proszki" się zapisuje na powrócenie jajeczkowania?
    > Np. po pigulkach, jak nie wraca???

    Tzw. "clo" lub estrogeny - szczegółów nie znam - zapytaj na "niepłodności" -
    wiem tyle, że dziewczyny biorą to zazwyczaj przez 5 dni od 2-3dc, muszą mieć
    robiony monitoring oraz często mają szybciej owulację.
    >
    > Pozdr.


    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*]
    *****
    Wszystko można człowiekowi zabrać, a niczego nie straci, bo ma miłość.
  • wierzgalska1 06.11.05, 10:38
    fiamma75 napisała:

    > wierzgalska1 napisała:
    >
    > > No dobrze, ale na zdrowy rozum. Suplementacja progesteronem zawsze powodu
    > je,> ze
    > > organizm sie rozleniwi przy produkcji własnego (czy może spowodować na tr
    > wałe
    > > zakodowaną niedomogę ciałka żółtego?), nie jest to sprzężone zwrotnie?
    >
    > Nie zauważyłam po sobie :-)

    Tzn. nie zauważyłaś po odstawieniu suplementacji.
    Bo podczas nie jesteś w stanie rozróżnić udziału właśnego a dadatkowego w
    wykresie, cztż nie?
    >
    > > Dobry poziom progesteronu = znak, że jestem wydolna jeżeli chodzi o płodn
    > ość,
    > > więc po co organizm ma coś poprawiać w sobie.
    > Sam prawidłowy poziom progesteronu nie jest równoznaczny z byciem płodną.
    > Organizm jest dużo bardziej skomplikowany i dużo więcej hormonów wpływa na
    > płodność.


    Ale sygnał wg. pierwotnych sygnałów, że owulacja była - a wiemy, że mogło jej
    nie być...

    > > Jestem zwolenniczką, że im mniej chemii dostarczamy tym lepiej.
    > > Lepiej odczekać niż się szpikować, bo chcemy np.począć dziecko w tym roku
    > a
    > nie w następnym.
    >
    > Odczekanie nie pomoże, gdy ktoś ma np. za krótką fazę lutealną.

    Zabawa w większe usztucznienia hormonalne też nic nie da. Pogłębi zależność
    organizmu od czegoś niewłasnego.
    Może gorące kąpiele, relaks, odstresowanie? Prędzej wróca jajeczkowanie.
    Mojej koleżance pomogły szczęśliwe beztroskie dłuższe niż zwykle wakacje!!!!

    > >
    > > Flammo, a jakie "proszki" się zapisuje na powrócenie jajeczkowania?
    > > Np. po pigulkach, jak nie wraca???
    >
    > Tzw. "clo" lub estrogeny - szczegółów nie znam - zapytaj na "niepłodności" -
    > wiem tyle, że dziewczyny biorą to zazwyczaj przez 5 dni od 2-3dc, muszą mieć
    > robiony monitoring oraz często mają szybciej owulację.

    Na tak, musi być odpowiednio wysoki poziom estrogenów i FSH by ruszyło LH i
    owulacja!
    To potwierdza moją tezę w uwikłanie, które nie pozwala się uniezależnić
    organizmowi od sztucznych hormonów.
    W pigułkach antykoncepcyjnych były serwowane do organizmu takie dawki
    estrogenów, że organizm rozleniwił się do produkcji własnych.
    Zanim organizm nauczy się, że jednak o obecności tego hormonu dociera zbyt mało
    sygnałów i zacznie to poprawiać - my zaserujemy sztuczne wywoływanie owulacji,
    jeszcze większą dawką sztucznego estrogenu.

    Dla mnie błędne koło...

    Pozdrawiam, szczególnie te uwikłane we wspomagacze.
    Polecam wziąć sobie dłuższy urlop i odpocząć od wszystkiego...
    ...od hormonów również.

    Nie sugeruję. To wybór każdej z osobna.
    Ale jestem przekonana, że sztuczne hormony uzależniają organizm od siebie.
    Można wziąć odwyk z każdego nałogu.
    Tylko trzeba się przekonać, że to marna pomoc. Te hormony (sztuczne e. czy p.,
    nieważne) to jak matka, która zamiast uczyć córkę wszystkiego, we wszystkim ją
    wyręcza!!!

    Pozdr.
  • fiamma75 06.11.05, 11:04
    wierzgalska1 napisała:
    [...]
    >
    > Tzn. nie zauważyłaś po odstawieniu suplementacji.
    > Bo podczas nie jesteś w stanie rozróżnić udziału właśnego a dadatkowego w
    > wykresie, cztż nie?

    Na razie nie odstawiam, będe brać tak długo aż zajdę w ciążę i w ciąży też. ale
    moje wykresy przed i po niczym się nie różnią.
    > >
    > > > Dobry poziom progesteronu = znak, że jestem wydolna jeżeli chodzi o
    > płodn
    > > ość,
    > > > więc po co organizm ma coś poprawiać w sobie.
    > > Sam prawidłowy poziom progesteronu nie jest równoznaczny z byciem płodną.
    >
    > > Organizm jest dużo bardziej skomplikowany i dużo więcej hormonów wpływa n
    > a
    > > płodność.
    >
    >
    > Ale sygnał wg. pierwotnych sygnałów, że owulacja była - a wiemy, że mogło jej
    > nie być...

    Owulacja może być, ale kiepskiej jakości - sama owulacja też nie świadczy o
    płodności.
    [...]
    > > Odczekanie nie pomoże, gdy ktoś ma np. za krótką fazę lutealną.
    >
    > Zabawa w większe usztucznienia hormonalne też nic nie da. Pogłębi zależność
    > organizmu od czegoś niewłasnego.
    > Może gorące kąpiele, relaks, odstresowanie? Prędzej wróca jajeczkowanie.

    Cały czas mylisz pojęcia. Progesteron przyjmują kobiety, które naturalnie
    jajeczkują, więc nie ma co tu wracać, tylko że z różnych powodów mają problem z
    niewydolnością ciałka żółtego lub z innymi hormonami.

    > Mojej koleżance pomogły szczęśliwe beztroskie dłuższe niż zwykle wakacje!!!!

    To, że twojej koleżance to pomogło, to nie znaczy, że innym tak.
    Gdyby to było takie proste, to w ogóle nie trzbea by było stosować leków.
    Prolaktyna sama by spadała (dla mnie np. nierealne do osiągnięcia), porgesteron
    sam sobie rósł mimo niewydolnego ciałka - bajka...
    [...]

    > Ale jestem przekonana, że sztuczne hormony uzależniają organizm od siebie.
    > Można wziąć odwyk z każdego nałogu.
    > Tylko trzeba się przekonać, że to marna pomoc. Te hormony (sztuczne e. czy
    p.,
    > nieważne) to jak matka, która zamiast uczyć córkę wszystkiego, we wszystkim

    > wyręcza!!!

    Antyki pewnie rozleniwiają, ale nie zgodzę się, że dotyczy to innych hormonów.
    Czy tak trudno Ci przyjąć do wiadomości, że podaje się je zazwyczaj by pomóc?
    Ze niektóre organizmy same z siebie nie będą pracować na 100%? Trzeba
    podchodzić z rozsądkiem, nie traktować jak cukierki, ale jako lek, którym w
    istocie są.

    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*]
    *****
    Wszystko można człowiekowi zabrać, a niczego nie straci, bo ma miłość.
  • basia013 05.11.05, 09:34
    mi zalecił testy lekarz ponieważ według tempki owulacja wystepuje u mnie około
    20-22dc a to jest późno stwierdził doktor!natomiast ostatnio bylam u lekarza
    myśląc ze jestem jeszcze przed ponieważ nie było skoku a lekarz na usg
    stwierdził ze jest juz niestety po owulacji! i stad ta decyzja o testach
    jesli chodzi o pigułki to w życiu nie więlam ani jednej
    dzieki za reakcje i pomoc
    pozdrawiam wszystkich
  • majkabis 05.11.05, 11:36
    basia013 napisała:

    > mi zalecił testy lekarz ponieważ według tempki owulacja wystepuje u mnie
    około
    > 20-22dc a to jest późno stwierdził doktor!natomiast ostatnio bylam u lekarza
    > myśląc ze jestem jeszcze przed ponieważ nie było skoku a lekarz na usg
    > stwierdził ze jest juz niestety po owulacji! i stad ta decyzja o testach
    > jesli chodzi o pigułki to w życiu nie więlam ani jednej
    > dzieki za reakcje i pomoc
    > pozdrawiam wszystkich
    Basiu, naprawdę nie ma znaczenia, w którym dniu cyklu jest owulacja- począc
    mozna zawsze podczas owulacji bez względu na to, że jest to nawet 40 dc. Jesli
    masz trochę pózniej owulację, niż przecietna kobieta, to tez oznacza, że np.
    Twoje endometrium tez rozrasta się nieco wolniej, i komórka dopjrzewa tez nieco
    wolniej. Do prawidłowej owulacji wszystko jest gotowe- takze endometrium, bo to
    wynika z działania hormonów, które doprowadzając do dojrzewania, stymuluja też
    endometrium.
    Jesli masz własne owulacje, to zajdziesz w ciążę jak wiele innych, które nie
    trafiły na specjaliste od skracania fazy przedowulacyjnej. Przejrzyj na FF
    wykresy ciążowe to zauwazysz, że jest tam także sporo takich, gdzie do owulacji
    doszło nawet pózniej, niz 22 dc. Co do testów- jesli juz masz wyrzucać
    pieniądze, aby je stosowac, to stosuj z głowa, tzn. dopiero od dnia, gdy
    zauwazysz zmiane sluzu (pierwsze oznaki śluzu który może się zmieniac w
    kierunku płodnego- tylko musisz do tego poznac śluz, bo u Ciebie może np.
    jakikolwiek sluz pojawiac się dopiero przed owulacja, ale u części pojawia się
    od poczatku cyklu jakiś śluz.
    Czy owulacja faktycznie miała miejsce wczesniej, niz to pokazała Twoja tempka?
    To łatwo mozna sprawdzić, znając dzień cyklu, kiedy był monitoring i dzień,
    kiedy był skok tempki. jesli masz obserwacje z poprzednich cykli (nawet tylko
    np. 2), to juz na ich podstawie możesz powiedzieć, po ilu dniach wyższej tempki
    po skoku pojawia się miesiączka. sprawdx, czy tak było tez w cyklu, gdzie
    miałas monitoring. Jesli od monitoringu do miesiączki miałas więcej dni, niż
    poprzednio wyszło ze skoku tempki, to wcześniejszej owulacji nie miałas- aby ją
    potwierdzić na USG, trzeba odczekać parę dni -widac wtedy tworzące się juz
    ciałko żółte. Aha- może być róznica miedzy skokiem tempki a owulacja- mniej
    więcej 2 dni w obie strony, czyli np. owulacja i po 2 dniach skok, albo całkiem
    odwrotnie- najpierw skok tempki, a po 2 dniach owulacja (tuz przed owulacja
    wydziela się juz progesteron, bo to jeden z warunków owulacji- wzrost
    progesteronu, ale najczęściej i tak jest to tylko symboliczny wzrost i często
    nawet nie widac tego na wykresie temperatury.
    Ależ Ci namieszałam pewnie. W każdym razie głównie obserwuj sluz i nim sie
    kieruj przy planowaniu ciąży, testy to tylko jak juz nie możesz się bez nich
    obejść.Powodzenia!
    --
    **********************************
    "Dobrodziejstwo" szczepionek
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=29794265
  • basia013 05.11.05, 16:27
    fajnie że są jakieś reakcje na to co piszę bo to daje jakąś nadzieje
    u mnie sprawa wygląda tak:dwa cykle merzylam termometrem rteciowym i w
    pierwszym cyklu skok był w 27 dniu a @ juz w 35 wiec faza lutealna trwała tylko
    7 dni! przeraziło mnie to troche ale to byl moj pierwszy miesiąc obserwacji
    więc nie moglam sie tym sugerować mimo wszytsko zaczęłam brać magneB6(nie
    zaszkodzi-może pomóc)nastepny cyklu skok był w 24dc i faza lutealna trwała już
    12 dni!więc już całkiem dobrze i cały cykl 35 dni. a natomiast ostatni cykl
    troche mi wszytsko pomieszał bo to miał byc ten właśnie ...troche sobie sama
    skomplikowałam bo zmieniłam termometr z rtęciowego(pewnego) na elektroniczny no
    i właśnie w tym cyklu nie zaobserwowałam skoku ale myslałam że skok będzie
    około 21-22 dc. będąc natomiast u lekarza w 22 dniu cyklu usłyszałam że
    owulacja już byla!ale kiedy? nie wiem.albo skoku nie zaobserwował termometr
    alebo nie było go??niw mam pojęcia i dlatego właśnie lekarz zalecił mi te testy
    i nadal mam mierzyc temperaturke.jeśli chodzi o sluz i szyjke to jeszcze nie
    mam dużej wprawy i nie za bardzo mi to wychodzi.sytuacje utrudnia jeszcze to ze
    jestem i pracuje za granica a mąż jest w polsce,widzimy sie tak prawie co
    miesiąc a w polsce jestem tak srednio co trzy wiec lekarz nie ma tu zbyt dużej
    kontroli i muszę liczyc bardziej na te metody npr
    i co wy na to?
    strasznie to wszystko pokomplikowane prawda?
    mam tylko nadzieje ze sie wszystko wyprostuje i ze w koncu trafimy w "ten czas"
    pozdrawiam
  • wierzgalska1 15.11.05, 12:44
    TESTY OWULACYJNE a PTC

    Zgodnie z tym co napisała P. burczykowa testy owulacyjne nie są wcale lepszym
    (pewniejszym) wskaźnikiem owulacji niż PTC+objaw(y) śluz,szyjka.
    Są moim zdaniem na tym samym poziomie „czułości”.

    WNIOSEK:
    Wskazują tylko „termin” działania odpowiednich hormonów, a nie odpowiedź
    fizjologiczną na ich działanie!

    Testy owulacyjne) wskazują na powstanie (w następstwie wysokiego poziomu
    estrogenów) szczytu wydzielania hormonu LH (pik LH), który występuje tuz przed
    uwolnieniem komórki jajowej z pęcherzyka Graafa, lub przed próbą uwolnienia
    komórki (osiągnięciem pewnej dojrzałości), lecz z rezultatem w postaci LUF.
    A zgodnie z tym co burczykowa napisała wydzielanie LH wcale nie oznacza, że nie
    może dojść do LUF zamiast uwolnienia komórki jajowej. Może, bo dany pęcherzyk
    będzie tak oporny, że dany poziom LH go nie rozpuści.
    Więc test owulacyjny też nie stanowi dowodu, tylko sama ciąża :))))).
    Więc po co je robić?
    Więc po co mierzyć PTC?
    Ktoś pochopnie może zadać sobie takie pytanie?
    Odp. prosta: Ponieważ do owulacji dojść MOŻE tylko w terminie przez nie
    wskazanym.

    Czyli zarówno mierzenie temperatury jak i robienie testów owulacyjnych wskaże
    to samo, termin kiedy organizm był hormonalnie gotowy na owulację:
    NPR: objawy śluzu, szyjki +niższa temp.
    Test owu: „+” od piku poziomu szczytowego hormonu LH
    i kiedy gotowość ta się skończy –a zaczęło się wydzielanie progesteronu przez
    c.ż.
    NPR: wzrost temperatury i pozostanie na wyższym poziomie
    Test owu: brak”+” czy słabsza kreska, aż po ujemne wskazanie

    Tak więc po co robić testy owulacyjne strzelając w domniemany termin (i tracąc
    więcej niż komplet 5 pasków), jak można go stwierdzić dość precyzyjnie śledząc
    objawy i PTC.
    Szczególnie, że autorka wątku wspomniała, że mierzy temperaturę...
    Niejasności i rozbieżność z USG zaczęła się w momencie zmiany termometru
    rtęciowego na elektroniczny...

    Te zaś w porównaniu z rtęciowymi zaniżają i nie doczekała się skoku..., bo
    spodziewała się wskazań analogicznych do tych jakie osiągała termometrem
    rtęciowym. A skok może i był...choć nieznaczny w porównaniu do poprzednich
    miesięcy rtęciowym...
    Szkoda, że nie podała wskazań dzień po dniu z tego feralnego miesiąca!
    Lekarz widząc obraz USG zdziwił się, że pacjentka twierdzi, że jest przed
    owulacją (skokiem). I nie wierząc jej obserwacjom* (bo swojej znajomości
    obrazu USG ufa bardziej), zaproponował dodatkowe wskazanie – testu
    owulacyjnego, by sprawdzić czy to koreluje z mierzona temperaturą (czyli czy
    pacjentka dobrze to robi, czy ufać też jej notatkom, bo zakładam, że ten lekarz
    samą metodę termiczną (lub objawowo-termiczną) skoro zaleca to chyba i docenia!
    *Nie chodzi tu o to, że lekarz nie ufa pacjentce jako osobie, lecz dopuszcza
    popełnienie błędu pomiarowego i dlatego chce zweryfikować dane. W zasadzie dla
    dobra pacjentki.

    Pozdrawaiam cieplutko...
    ...szczególnie Basię013

    P.S. Basiu spróbuj zmienić termometr/lub baterię w termometrze, lub wrócić do
    rtęciowego. Osobiście mniej ufam elektronicznym. Przynajmniej na próbę...

  • basia013 15.11.05, 18:47
    bardzo ale to bardzo dziękuje za opinie,po prostu strasznie jestem wdzięczna za
    pomoc kogos kto ma doświadczenie!!fajnie że jest to forum!
    jesli chodzi o termometr to wróciłam w tym cyklu do rtęciowego i czekam na
    skok, dzisiaj jest 15dc i zrobiłam test( bo skoro je już mam..)ale jest (-
    ).sluzu co prawda jako takiego nie ma ,jest gęsty maziowaty ale zaczyna sie
    rozrzedzać tak "na oko" :o) szyjka tez sie "jakby" podniosła,mówię "jakby" bo
    co do szyjki to nie mam jeszcze wprawy .no i pozostaje czekac,ciekawi mnie
    bardzo jak będzie wygladała "współpraca" testu z temperaturką ,czy się to
    faktycznie tak zejdzie razem,będę informować na bieżąco.
    pozdrawiam wszystkich ciepło i jeszcze raz dziękuję za reakcje!
  • wierzgalska1 15.11.05, 21:56
    OK.
    Bedziem z niecierpliwością czekać na wieści!

    Pozdrowionka!
    w.
  • wierzgalska1 04.11.05, 14:45
    Najlepszym testem owulacyjnym, do stwierdzenia, ze owulacja już była i że na
    pewno była - jest Pani Temperatura.
    Po owulacji uwolnione ciałko żółte wydziela progesteron, który podwyższa
    temperaturę i zaczyna się poziom wyższych temperatur aż do okresu.
    Jeżeli chcesz mieć pewność, że na pewno jajeczkujesz, to polecam najpierw
    pomierzyc temperaturę - choćby 1 cykl !!!(i zobaczysz jakie symptomy
    zapowiadają owulację u Ciebie, jaki śluz, jakie libido etc.)

    Tak bez mierzenia tempki to takie zgadywanie, szkoda kasy na paski do testów,
    jak mierzysz tempkę, to te 5 testów powinno wystarczyć, zawsze trafisz.
    Albo się przekonasz, że jeszcze jajeczkowaanie nie wróciło...

    Niech zgadnę. Jestes po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych?
    Odpisz proszę, czy zgadłam.
    Ewentualnie coś analogicznego np. permamentny stres.

    Jak wycziasz, że skok temperatury i przejście na wyzszy poziom temperatur jest
    np. ok. 15 dc, to warto zacząć apteczne testy owulacyjne w bezpośrednie
    przedednie owego skoku, np.od 12-13 dnia do 2-3 dni po skoku.
    5 testów pasuje jak ulał.

    Od ok. 7 dni przed skokiem do 2 dni po skoku jesteś płodna, to chyba wiesz.

    A właściwie jak te apteczne testy owulacyjne działają? Co one wskazują? Zmiany
    postaci śluzu? Słyszałam, że są też testy wskazujące ze śliny.
    Czyli wskazują zbliżającą się owulację, czy fakt że ona się juz odbyła?

    Jaki parametr jest decydujący, że test wskazuje "+" czy "-".
    Tak jak np. testy ciążowe wskazują obecność gonadotropiny kosmówkowej (wtedy
    jest pozytywny) - a w teście owulacyjnym "+" to obecność czego???

    Jestem leniwa, nie chce mi się wrzucać w wyszukiwarkę. Poza tym uważam, że jak
    juz nabyłas to cacko - to najbardziej wnoszące informację znajdują sie na
    ulotce informacyjnej. Skrobnij coś o tym? Przepisz zasadę działania.

    Pozdr.
    wierzgalska
    :)
  • niebieskaosmiornica 04.11.05, 15:08
    Do wierzgalskiej: Wykrywaja LH - zwiastuja zblizajaca sie owulacje. Tempka nie
    jest dowodem,ze owu byla, jest tylko dowodem, ze wytworzylo sie cialko zolte, a
    moglo sie wytworzyc mimo ze pecherzyk nie pekl.

    Do autorki pytania: moze sprobuj robic, jak sluz plodny sie pojawi?
  • wierzgalska1 04.11.05, 15:37
    niebieskaosmiornica napisała:

    > Wykrywaja LH - zwiastuja zblizajaca sie owulacje.

    Dzięki za info!!!

    > Tempka nie
    > jest dowodem,ze owu byla,

    Ależ w 99% jest!

    > jest tylko dowodem, ze wytworzylo sie cialko zolte,a
    > moglo sie wytworzyc mimo ze pecherzyk nie pekl.

    A skąd by się wzięło??? Ciałko żółte sie uwalnia w wyniku pęknięcia pęcherzyka
    Graafa!!! Jak nie pęknie, to się wchłonie...

    Nie wiem czy mam w to wierzyć, ale słyszałam, że Cos takiego podobno jest
    możliwe przy niepękających pęcherzykach. Jak komórki jajowe nie są
    wystarczająco dojrzałe, bo hormony są w stanie spowodować tego, że pękną, to sa
    takie historie, ze przy wchłanianiu uwalnia sie troche progesteronu...
    I wtedy temp. jest wyższa bardzo krótko (3-4 dni)(wnioskuję, że potem spadek
    temp. na dłużej niż 1-2 dni do @- nie wiem, bo tak nie miewam), bo jakieś małe
    ilości progesteronu się wydostają mimo braku "pęknięcia" (rozpuszczenia) przez
    błonę pęcherzyka. Ale nie jestem pewna. Moim zdaniem ciałko żółte też musi
    dojrzec do wydzielania progesteronu. Doczytam sobie. Wydawało mi się, że takie
    dopiero uwolnione c. żółte wydziela progesteron.
    Niech mnie ktoś poprawi.
    Nie będę nic pisać, że na pewno, bo nic nie wiem, tylko wydaje mi się to
    intuicyjnie wyczuwalne.

    WIęc jak faza wyższych temperatur trwa 10 dni i dłużej, aż do @ (przededni @)
    to tak czy siak = znak, że owulacja na 100% się odbyła!!!

    niebieskaosmiornica napisała:
    > Do autorki pytania: moze sprobuj robic, jak sluz plodny sie pojawi?

    Popieram. Popieram. Podpisuję sie pod tym.
    Wyjęłaś mi to z ust, uciekło mi. Świetnie uzupełniłaś nas o najwłaściwszą
    wskazówkę!!! Lepiej nie można było tego sformułować.

    Pozdrawiam
  • niebieskaosmiornica 04.11.05, 15:52
    Myslalam, ze dowod to musi byc na 100%, bo inaczej jest przypuszczeniem. A tak
    nawiasem mowiac, to skad te 99% pochodzi?
    Cytuje dr E. Wójcik: "Warto wiedzieć, ze obecność objawu sluzu i podwyższenie
    temperatury nie są bezwzglednymi dowodami odbytego jajeczkowania. Może się
    zdarzyć, że nie dochodzi do pęknięcia dojrzałego juz pęcherzyka. Wówczas w
    ścianie tego niepękniętego pęcherzyka tworzy się ciałko żółte, wydzielające
    progesteron. Zapobiega on dalszej owulacji i niepękniety pęcherzyk wraz z
    zawartą w nim komórką jajową stopniowo zanika. Ciałko żółte utworzone w ściance
    takiego pęcherzyka MOŻE być nieraz słabsze niż zwykle. Okres wyższej temperatury
    jest wówczas krótszy (poniżej 10 dni), co związane jest ze słabszym ciałkiem
    żółtym"

  • niebieskaosmiornica 04.11.05, 17:00
    > Niech mnie ktoś poprawi
    Przeczytalam Twojego posta dokladniej i wezme sobie do serca Twoja prosbe


    A skąd by się wzięło??? Ciałko żółte sie uwalnia w wyniku pęknięcia pęcherzyka
    >
    > Graafa!!! Jak nie pęknie, to się wchłonie...

    Cialko zolte sie nie musi z niczego uwalniac. Z pecherzyka uwalnia sie komorka
    jajowa i jest zassana do jajowodu,gdzie czeka na plemniki. Z resztek pecherzyka
    tworzy sie cialko zolte i zaczyna wytwarzac progesteron czekajac na sygnal od
    zaplodnionego jajeczka, zeby ew. zwiekszyc aktywnosc lub na brak sygnalu zeby
    zaniknac. A jak pecherzyk nie peknie to patrz moj porzedni post

    >
    > Nie wiem czy mam w to wierzyć, ale słyszałam, że Cos takiego podobno jest
    > możliwe przy niepękających pęcherzykach. Jak komórki jajowe nie są
    > wystarczająco dojrzałe, bo hormony są w stanie spowodować tego, że pękną, to sa
    Wole wierzyc,ze to przejezyczenie o tych pekajacych komorkach....... Misz masz
    jakis w kazdym razie

    >
    > takie historie, ze przy wchłanianiu uwalnia sie troche progesteronu...

    Albo dojrzewajacy pecherzyk sie wchlania i w ogole nie ma skoku tempki, albo
    zadazyl dojrzec, ale nie pekl (bo zabraklo LH) i wytworzylo sie cialko zolte,
    wiec jest skok tempki



    > I wtedy temp. jest wyższa bardzo krótko (3-4 dni)(wnioskuję, że potem spadek
    > temp. na dłużej niż 1-2 dni do @- nie wiem, bo tak nie miewam), bo jakieś małe
    > ilości progesteronu się wydostają mimo braku "pęknięcia" (rozpuszczenia) przez
    > błonę pęcherzyka.
    Nie, skrocona faza cialka zoltego (lutealna) = wczesniejsza miesiaczka

    Ale nie jestem pewna. Moim zdaniem ciałko żółte też musi
    > dojrzec do wydzielania progesteronu. Doczytam sobie. Wydawało mi się, że takie
    > dopiero uwolnione c. żółte wydziela progesteron.

    Znów: skąd uwolnione? Bo jesli chodzi o to, ze takie utworzone w miejscu
    peknietego pecherzyka wydziela, a takie w scianie nie peknietego pecherzyka nie
    wydziela to tak nie jest.
    Nie slyszalam nic o dojrzewaniu cialka zoltego do wydzielania progesteronu (no
    chyba ze juz jest ciaza - to wtedy sie jeszcze jakos rozwija i wzmaga
    aktywnosc). Zawsze myslalam, ze jak sie utworzy to od razu wydziela progesteron.
    Ale nie bede sie upierac, bo biologiem nie jestem. W kazdym razie skoro skok byl
    to znaczy, ze juz "dojrzalo" do wydzielania progesteronu.......

    > WIęc jak faza wyższych temperatur trwa 10 dni i dłużej, aż do @ (przededni @)
    > to tak czy siak = znak, że owulacja na 100% się odbyła!!!

    Nie. Ktos moze miec "normalna" faze lutealna np. 15-16 dni, i u niego slabsze
    cialko zolte wytworzone mimo braku owulacji bedzie "zylo" 11 dni......... No i
    zeby jeszce skomplikowac to moze miec taka "normalna" faze raz na jakis czas, bo
    przekwita wlasnie..........albo w ogole, bo przysadka cos szwankuje i LH nie
    wydziela.........A zreszta pani dr pisze, ze moze byc slabsze a nie ze musi.

  • fiamma75 04.11.05, 18:11
    niebieskaosmiornica napisała:
    [...]
    > > WIęc jak faza wyższych temperatur trwa 10 dni i dłużej, aż do @ (przededn
    > i @)
    > > to tak czy siak = znak, że owulacja na 100% się odbyła!!!
    >
    > Nie. Ktos moze miec "normalna" faze lutealna np. 15-16 dni, i u niego slabsze
    > cialko zolte wytworzone mimo braku owulacji bedzie "zylo" 11 dni......... No i
    > zeby jeszce skomplikowac to moze miec taka "normalna" faze raz na jakis czas,
    b
    > o
    > przekwita wlasnie..........albo w ogole, bo przysadka cos szwankuje i LH nie
    > wydziela.........A zreszta pani dr pisze, ze moze byc slabsze a nie ze musi.
    >
    Masz rację. Właśnie na tym polega LUF. Rozmawiałam kiedyś nt. z moją ginką i
    ona mówi, że nawet na wykresie temp. może być nie do rozróżnienia, bo faza
    wyższych temp. jest, czasem nie najgorsza (zazwyczaj jest niewielka różnica
    temp. ale to się też czasem zdarza przy normalnej owulacji), badanie hormonalne
    na poziom progesteronu też nie jest miarodajne, bo taki zluteinizowany
    pęcherzyk też wytwarza progesteron - jedynie monitoring usg lub ciąża są
    potwierdzeniem faktycznie odbytego jajeczkowania :-) Poza tym są kobiety, u
    których często pęcherzyk nie pęka i ulega luteinizacji (stosunkowo częste
    zjawisko przy hiperprolaktynemii) - dostają wtedy pregnyl
    na pęknięcie pęcherzyka.
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*]
    *****
    Wszystko można człowiekowi zabrać, a niczego nie straci, bo ma miłość.
  • wierzgalska1 06.11.05, 10:21
    często pęcherzyk nie pęka i ulega luteinizacji.

    A co to jest dokładnie luteinizacja?
  • fiamma75 06.11.05, 11:09
    wierzgalska1 napisała:

    > często pęcherzyk nie pęka i ulega luteinizacji.
    >
    > A co to jest dokładnie luteinizacja?

    Przekształcenie w ciałko żółte (w tej sytuacji nazywa się je LUF-em)
    wytwarzajace progesteron.
    Dlatego dam pomiar temp. nie daje 100% pewności, że było jajeczkowanie. LUF
    zdarza się rzadko, ale się zdarza - sama (nie u siebie) widziałam kilka takich
    wykresów temp., gdzie LUF został potwierdzony za pomocą monitoringu - temp.
    były podwyższone, osiągały nawet 2 kreski skoku! LUF ma też tendencje do
    przekształcania się w torbiel.

    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*]
    *****
    Wszystko można człowiekowi zabrać, a niczego nie straci, bo ma miłość.
  • wierzgalska1 06.11.05, 10:18


    > Myslalam, ze dowod to musi byc na 100%, bo inaczej jest przypuszczeniem. A tak
    nawiasem mowiac, to skad te 99% pochodzi?

    Ze skuteczności metody (wsp, Pearla <1!). Z 99% umiejętności „przewidywania”
    kiedy będzie @ etc. etc. +/- 10dni z haczykiem po skoku – (+/- owu).
    Bo w 99% raczej fazy wyższych temp. trwaja właśnie tak długo.
    Można zrobić ankietę.
    To z obserwacji i rozmów. Nie są to oficjalne dane, ale wg mnie oddają obraz
    rzeczywistości – przynajmniej wg. moich spostrzeżen.-

    Od zawsze wiadomo, że obecność śluzu zwiastuje tylko przygotowania organizmu do
    owu, a nie świadczą o jej odbyciu!!!
    A Ty piszesz:

    > Cytuje dr E. Wójcik: "Warto wiedzieć, ze obecność objawu sluzu i podwyższenie
    > temperatury nie są bezwzglednymi dowodami odbytego jajeczkowania. Może się
    > zdarzyć, że nie dochodzi do pęknięcia dojrzałego juz pęcherzyka.

    Tak?????????????

    A jak ma się to do tego, co podaje literatura i źródła i wreszcie Ty sama (1-
    wszy cytat):

    niebieskaośmiornica napisała:

    > „Cialko zolte sie nie musi z niczego uwalniac.

    Też prawda, w terminologii książkowej się nie uwalnia tylko...
    Z pecherzyka uwalnia sie komorka
    jajowa (...).

    Powstanie ciałka żółtego zaś następuje z :

    > Z resztek pecherzyka
    > tworzy sie cialko zolte

    Z resztek – czyli pęcherzyk musi „uwolnić się” z komórki jajowej ;).
    Dla mnie to to samo.
    Po prostu muszą się rozłączyć – kom. jajowa a pozostała część pęcherzyka Graafa.
    Moim zdaniem to właśnie owe rozłączenie jest biochemicznym sygnałem do
    przekształcenia dopiero w c. Ż. I do produkcji progesteronu, ale może się
    mylę...

    > i zaczyna wytwarzac progesteron
    ok.

    czekajac na sygnal od
    > zaplodnionego jajeczka, zeby ew. zwiekszyc aktywnosc lub na brak sygnalu zeby
    zaniknac”

    P.S. Jak nie dochodzi do zapłodnienia to też zanika. Przemienia się w ciałko
    białawe i też zanika. Czym różni się to zanikanie?

    „Opróżniony pęcherzyk Graafa PRZEKSZTAŁCA się w tzw. ciałko żółte. Z koli c.ż.
    produkuje progesteron”
    Podr. Kl. 2 Gim. BIOLOGIA Gołda, Kłyś, Wardas Wyd. „Era” wyd 6 W-wa 2005

    „Wysokie stężenia LH powodują PRZEKSZTAŁCENIE RESZTEK pęcherzyka Graafa w
    ciałko żółte (corpus luteum), które zaczyna wytwarzać estrogeny oraz duże
    ilości progestrogenu.”
    www.mediweb.pl/womens/wyswietl_vad.php?id=641
    czyli jak rozumiem jest jedno (p.G) a jak pęknie i uwoni komórkę jajową, to
    tworzy coś całkiem innego pod względem składu i funkcji, oraz pod względem
    sygnałów chemicznych jakie wysyła do otoczenia.
    Dojrzały pęcherzyk Graafa daje kopa LH, a ciałko żółte – pęcherzyk bez komórki
    jajowej – daje kopa (sygnały chemiczne) progesteronowi...

    Skąd więc ta teoria?
    Co to za pozycja książkowa pani E. Wójcik. Podrzuć tytuł. Bo mnie się to trochę
    mało klei...

    > Wówczas w
    > ścianie tego niepękniętego pęcherzyka tworzy się ciałko żółte,

    a w ścianie!!! Ale od środka czy na zewnątrz ;)

    A to udowodnione, zaobserwowane, czy to taka teoria?
    Czy to wniosek, bo zaobserwowano na USG, że nie było jajeczkowania (choć
    ilokrotnie takie USG może być powtarzane w jednym cyklu!) a poziom progesteronu
    był badany i był jako taki???

    > wydzielające
    > progesteron. Zapobiega on dalszej owulacji
    ???????????????
    Zaraz sytuacja nie-dojścia do owulacji może blokować owulację????
    Natura by tego sama nie wymyśliła!!!!

    > i niepękniety pęcherzyk wraz z
    > zawartą w nim komórką jajową stopniowo zanika.

    W pełni się zgadzam. Zanika.

    > Ciałko żółte utworzone w ściance

    ??????????

    > takiego pęcherzyka MOŻE być nieraz słabsze niż zwykle.

    Na moją definicję ciałka żółtego, to nie jest właściwe ciałko żółte.... Może by
    dać inną nazwę temu źródłu progesteronu...

    > Okres wyższej temperatury
    > jest wówczas krótszy (poniżej 10 dni), co związane jest ze słabszym ciałkiem
    > żółtym"

    „ciałkiem żółtym”...

    I co wtedy? Po tych mniej niż 10 - powiedzmy 3-4 dniach nadchodzi @ i cykl
    jest krótszy np. 17 dniowy???
    OK., znalazłam już odpowiedź w Twojej wtpowiedzi:
    > Nie, skrocona faza cialka zoltego (lutealna) = wczesniejsza miesiaczka.
    Czyli OK.
    Czyli wtedy, przy LUF cykle sa b. krótkie – czy tak?

    Proszę o oświecenie.

    Sprostowanie:
    1.
    W:
    >>Jak komórki jajowe nie są
    >> wystarczająco dojrzałe, bo hormony są w stanie spowodować tego, że pękną, to
    (...)

    niebieskaośmiornica:
    > Wole wierzyc,ze to przejezyczenie o tych pekajacych komorkach....... Misz masz
    > jakis w kazdym razie

    Jaki misz masz? Przecieżto właśnie od dojrzałości komórek jajowych zależy
    czy „pęknie” pęcherzyk Graafa, można rzec, że od dojrzałości pęcherzyka
    dominującego, ale wiadomo o co chodzi (bo to one pękają, a nie komórki jajowe,
    nie łap mnie za słówka, bo nie tedy droga...) Każdy zrozumiał jednoznacznie o
    co chodz.

    2.
    W:
    Wydawało mi się, że takie
    > dopiero uwolnione c. żółte wydziela progesteron.

    Niebieskaośmiornica:
    > Znów: skąd uwolnione?

    Uwolnione = oddzielone od kom. jajowej!
    Sorry,.Pisałam z głowy, a nie przepisywałam z książki. Mój błąd, bo warto dla
    jasności używać jednolitej terminologii. Tej ustalonej książkowo.
    :_

    3.
    w:
    > WIęc jak faza wyższych temperatur trwa 10 dni i dłużej, aż do @ (przededni @)
    > to tak czy siak = znak, że owulacja na 100% się odbyła!!!

    niebieskaośmiornica:
    Nie. Ktos moze miec "normalna" faze lutealna np. 15-16 dni, i u niego slabsze
    cialko zolte wytworzone mimo braku owulacji bedzie "zylo" 11 dni......... No i
    zeby jeszce skomplikowac to moze miec taka "normalna" faze raz na jakis czas, bo
    przekwita wlasnie..........albo w ogole, bo przysadka cos szwankuje i LH nie
    wydziela.........A zreszta pani dr pisze, ze moze byc slabsze a nie ze musi.

    Dobrze. Czyli jednak, tak czy siak, owulacja czy LUF.
    Tak czy siak, jest wydzielanie progesteronu (mniejsze lub większe) i jak
    piszesz nawet to mniejsze jest sygnałem dla organizmu, że dalej owulacji już
    na pewno nie będzie.

    WNIOSEK poddyskusji:
    Czy była owulacja czy nie (LUF) - 3-4 dni (i wzwyż) wyższych temperatur
    oznacza na 100% niepłodność bezwzględną aż do @.

    :)

    Tylko, że wniosek ten stanowi wartość merytoryczna dla unikających w danej
    chwili poczęcie, a niestety nic nie wnosi dla starających się...

    Więc duży uśmiech w kierunku testów owulacyjnych!!!!
    Pik LH i już wszystko wiadomo kiedy było i czy było...
    I wtedy można przepatrzyć na USG.

    :)
  • burczykowa 06.11.05, 13:17
    Czytam, czytam i... nie wytrzymałam- muszę wtrącić swoje trzy grosze, bo trochę
    nie jest tak, jak opisałaś, a moze byc to istotne dla zainteresowanej –i nie
    tylko.

    Jedynym 100% dowodem na odbycie owulacji jest ciąża. Nawet badanie poziomu
    progesteronu po owulacji wcale nie musi byc dowodem na owulacje, ze wzgledu na
    LUF. To prawda, że nawet ksiązkowy rozwój objawu śluzowego nie świadczy o tym,
    ze na pewno bedzie owulacja- tylko mozna przypuszczać, ze są wielkie szanse na
    owulację. BTW- owulacja to uwolnienie, wydostanie się dojrzałej komórki jajowej
    z pęcherzyka Graafa, a w LUFie nie dochodzi do owulacji, tylko jest wydzielany
    progesteron, mimo, ze komórka nie opusciła pęcherzyka.
    moze powrócę do tego, jakie hormony bezpośrednio wywołują owulację- jest to
    oczywiście LH, ale ten LH nie pojawia sie ot, tak sobie, z nieba, ale jest
    odpowiedzią na wysoki poziom estrogenów. Prawidłowo podczas dojrzewania komórki
    jajowej jej otoczki wydzielaja estrogeny. w miarę Wzrostu tej komórki, rosnie
    też otoczka, a skoro staje się coraz wieksza, to i wydziela coraz więcej
    estrogenów. czyli mozna poniekad stwierdzić, że obecnośc wysoce płodnego sluzu
    przemaiwa za tym, że lada chwila dojdzie do owulacji, bo estrogeny osiągając
    pewien poziom (a one dostaja się przeciez do krwi i razem z nią także do
    przysadki mózgowej), stają się sygnałem, gdzie przysadka, a tak naprawdę jej
    przedni płat, zaprzestaje wydzielania FSH, które stymuluje wzrost i dojrzewanie
    komórki pierwotnej, a wysyła bardzo duzo LH. Jest to jednorazowy, tak duży
    wyrzut LH, który działając (poprzez krążenie) na jajnik i wzrastający
    pęcherzyk , powoduje rozpuszczanie, utrate struktury przez ten pęcherzyk i tym
    samy toruję drogę dla dojrzałej już komórki jajowej. Czyli mozna powiedzieć, że
    o dojrzałości i gotowości komórki jajowej do owulacji, świadczy wydzielany
    przez nią poziom estrogenów.
    tak naprawdę, to do owulacji potrzebne sa równiez i inne czynniki , np.
    progesteron. To nie do konca jest prawda, że progesteron wydziela się u nas
    dopiero po owulacji- on jest produkowany juz przez pęcherzyk Graafa, kikla-
    kilkanaście godzin przed owulacją. Sa to bardzo skomplikowane mechanizmy,
    jednak na tyle poznane, że wiadomo juz dzisiaj, ze wzrost estrogenów poza pewna
    granicę to także sygnał do tego, by pecherzyk –jeszcze z zawartą w sobie
    komórką- już produkowal pewną ilość progesteronu. czasami na podstawie wykresu
    temperatury nie widać jej zmian pod wpływem tego hormonu, ale przecież to
    zalezy od tego, kiedy mierzymy PTC, a kiedy rozpoczęła się produkcja
    progesteronu. Jesli np. produkcja progesteronu rozpoczęła się w nocy, to rano
    już możemy miec jakiś niewielki wzrost temperatury, a dopiero nastepnego ranka
    zobaczymy zdecydowany wzrost PTC, który będzie juz spodowowany przez
    progesteron z ciałka żółtego. Jesli np. dopiero w ciągu dnia dojdzie do
    wiekszego uwalniania progesteronu (ale jeszcze przed owulacją), to mierząc z
    rana PTC, nie zauwazymy zmian, dopiero nastepnego ranka może byc gwaltowny,
    wyraźny wzrost temperatury, a to z powodu owulacji, które miała miejsce np.
    nocą czy wieczorem, i ten poranny pomiar juz odzwierciedlał progesteron z
    ciałka żółtego.

    to oczywiście nie jest takie proste i są jeszcze inne mozliwe sytuacje, np.
    opóxnione tworzenie sie ciałka zółtego- niby był szczyt wydzielania estrogenów,
    był tez sluz płodny, ale skoku PTC jakos nie widać i dopiero po 1-2-3 dniach
    jest wyraxny, albo w ciągu tych dni wzrasta sobie powoli nasza PTC . Czyli w
    miejscu po uwolnieniu sie komórki jajowej tworzy się ciałko żółte, ale wolniej,
    a stąd i progesteron nie bedzie najlepszy i nasza PTC także. Swoje najlepsze
    parametry i czynnośc wydzielnicza ciałko żółte osiaga ok. 6-7 dni po owulacji-
    dlatego w tym czasiwe zrobiony poziom progesteronu adekwatnie informuje o
    czynnosci i wydolności tego ciałka.

    Mamy przecież czesto do czycnienia z tzw. przedwczesnym wzrosten PTC, które
    wystepuje jeszcze przed szczytem sluzu, i własnie to najpewniej świadczy o
    wydzielaniu progesteronu jeszcze przed owulacją (dlatego nie biezre się tych
    temperatur za skok- przynajmniej w niektórych metodach NPR).

    Wspomne jeszcze o tym, że tuż przed owulacją, na „dany znak”, np. wzrost
    estrogenów, ale nie tylko, do jeszcze niepekniętego pęcherzyka Graafa, wnikaja
    naczynia krwionośne- i stąd tą drogą juz w organizmie krążą małe ilości
    progesteronu, wpływając na ośrodek termoregulacji, który odpowiada za maszą
    PTC – jak PTC reaguje- to juz pisałam wyżej.

    Co do LUF- czasami wszystko zapowiada owulacje, ale nagle coś się wydarza, co
    jednak nie doprowadza do owulacji- np. stres , ale nie tylko, bo np. problemy z
    przysadka mózgową, która nie radzi sobie z wydzielaniem FSH czy LH, albo sama
    dojrzewająca komórka nie jest idealna (np. wiek, działanie leków,
    promieniowania, czy zmiany w materiale genetycznym) czy jakiś niezbyt udany
    pęcherzyk Graafa sie trafi i nie reaguje na LH. czyli: dojrzała komórka jest,
    ale coś się stało – była jakas przeszkoda i komórka nie ma szans na uwolnienie.
    Jednak jesli LH zostało wyrzucone, to mimo niepęknięcia, w pęcherzyku tworzy
    sie coś, co mozna nazwać ciałkiem żółtym, bo zaczyna on wydzielac progesteron .
    Czasami widac nawet wyraxny skok PTC, a faza lutealna bywa normalnej długości;
    nawet badanie poziomu progesteronu może się mieścić w granicach normy, chociaz
    zazwyczaj w dolnych granicach. Jesli np. dojrzewająca komórka, a własciwie
    pęcherzyk nie jest w stanie zareagowac na LH (np. w okresie premenopauzy, kiedy
    wzrasta opornośc pęcherzyków na LH i FSH), to na wykresie PTC można zauwazyc
    jakiś skok, ale często taki „byle jaki”, krótkotrwały , a czasami po 2-3 dniach
    temperatura znowu opada. To skutek tego, że nie powstało ciałko zółte, bo LH
    nie było w stanie „przekonać” pęcherzyka do pęknięcia, a skoro brakuje LH, to
    nie wytworzy się ciałko żółte. Mamy jednak wtedy te małe ilości progesteronu,
    bo przeciez wcześniej juz się go trochę wytworzyło. Tak zdarza się własnie w
    premenopauzie. A skoro nie ma progesteronu, to i ze złuszczaniem się
    narosniętej błony sluzowej w macicy będą problemy- z czasem musi byc podany
    progesteron albo wręcz trzeba wyłyżeczkować narastające endometrium, bo wskutek
    niedoborów progesteronu nie jest w stanie nalezycie się złuszczyć.

    Tak więc to, co napisałaś:
    „Dojrzały pęcherzyk Graafa daje kopa LH, a ciałko żółte – pęcherzyk bez komórki
    jajowej – daje kopa (sygnały chemiczne) progesteronowi...”

    Nie jest do końca prawdą- może w bardzo , bardzo duzym uproszczeniu.


    ”Po prostu muszą się rozłączyć – kom. jajowa a pozostała część pęcherzyka
    Graafa.
    Moim zdaniem to właśnie owe rozłączenie jest biochemicznym sygnałem do
    przekształcenia dopiero w c. Ż. I do produkcji progesteronu, ale może się
    mylę... „

    No własnie- niekonieczne jest to uwolnienie, by pojawił się progesteron- on
    pojaiwa się tuz przed owulacją, ale także podczas LUF.

    Na USG widać niepeknięty pęcherzyk, czasami bywa nawet wypełniony krwią i
    nazywa sie bodaj czekoladową torbielą (?).


    > wydzielające
    > progesteron. Zapobiega on dalszej owulacji
    ???????????????
    Zaraz sytuacja nie-dojścia do owulacji może blokować owulację????
    Natura by tego sama nie wymyśliła!!!!”

    Alez wymysliła, wymysliła. Skoro był juz wyrzut LH, to kolejny będzie dopiero
    po ponownym wzroście estrogenów, a te pojawia się dopiero z nowej, wzrastającej
    i dojrzewającej komórki pod wpływem FSH, a skoro mamy wyższy poziom
    progesteronu, to musi on najpierw opaść (-> miesiączka), aby mógł odblokować
    wydzielanie FSH przez prezdni płat przysadki mózgowej. Bo podwyższony
    progesteron jest jak blokada dla przysadki.



    ”I co wtedy? Po tych mniej niż 10 - powiedzmy 3-4 dniach nadchodzi @ i cykl
    jest krótszy np. 17 dniowy
  • burczykowa 06.11.05, 13:20
    ”I co wtedy? Po tych mniej niż 10 - powiedzmy 3-4 dniach nadchodzi @ i cykl
    jest krótszy np. 17 dniowy???
    OK., znalazłam już odpowiedź w Twojej wtpowiedzi:
    > Nie, skrocona faza cialka zoltego (lutealna) = wczesniejsza miesiaczka.
    Czyli OK.
    Czyli wtedy, przy LUF cykle sa b. krótkie – czy tak?”

    Zazwyczaj tak, chociaz to nie jest norma. Czasami dlugośc fazy lutealnej jest
    OK, ale temperatura jest tylko nieco wyższa, niż przed skokiem (skok
    kilkudniowy, a potem opadanie). czyli progesteron jest niski (stąd tylko nieco
    wyższa PTC, niz w fazie przedowulacyjnej), ale na tyle wysoki, że nie powoduje
    miesiączki.


    ”Jaki misz masz? Przecieżto właśnie od dojrzałości komórek jajowych zależy
    czy „pęknie” pęcherzyk Graafa, można rzec, że od dojrzałości pęcherzyka
    dominującego, ale wiadomo o co chodzi „

    Od dojrzalości tez, ale sa i inne czynniki- jak pisałam.

    ”WNIOSEK poddyskusji:
    Czy była owulacja czy nie (LUF) - 3-4 dni (i wzwyż) wyższych temperatur
    oznacza na 100% niepłodność bezwzględną aż do @.”

    Oczywiście- tak.

    :)

    ”Tylko, że wniosek ten stanowi wartość merytoryczna dla unikających w danej
    chwili poczęcie, a niestety nic nie wnosi dla starających się...”

    Alez wnosi, wnosi- jeśli LUF, to warto poszukac przyczyny, bo w wieku hm,
    młodszym produkcyjnym, takie LUFY wystepują rzadko i zazwyczaj wskazuja na
    powazniejszy problem (np. PCO czy niedoczynnośc tarczycy albo
    hiperprolaktynemia z innego powodu).

    ”Więc duży uśmiech w kierunku testów owulacyjnych!!!!
    Pik LH i już wszystko wiadomo kiedy było i czy było...
    I wtedy można przepatrzyć na USG.”

    No niestety- tak nie jest. Test owulacyjne sa dokładnie jak sluz- wskazuja, ze
    z duzym prawdopodobieństwem moze być owulacja, bo LH zostało wyrzucone. A skoro-
    jak pisałam- rózne rzeczy tak naprawdę warunkuja owulacje, to pozytywny test
    owulacyjny wcale nie świadczy o tym, że owulacja odbędzie się na 100%.
    Pozdrawiam

    PS Przepraszam za literówki- moja klawiatura jest już wyeksploatowana do granic
    przyzwoitości i doprowadzona do ostateczności.
    A Wójcikowa to naprawdę porządna firma :)
    Do tego polecam podręczniki dla nauczycieli NPRu (i nie tylko) pod red.
    Szymańskiego, a drugi- pod red. Troszyńskiego


    PS Mam nadzieję, że za 2-3 miesiące dołączę do dyskusji na forum.
    --
    ================
    - Synku, zegarmistrz naprawia zegary, a kto naprawia buty?
    - Przecież butomistrz, mamo.
  • fiamma75 06.11.05, 13:24
    Witaj z powrotem! świetnie, że wróciłaś choć na chwilę, z niecierpliwością
    czekam na stały powrót i dzięki za wspaniały wykład! Można się od ciebie tyle
    nauczyć...
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*]
    *****
    Wszystko można człowiekowi zabrać, a niczego nie straci, bo ma miłość.
  • burczykowa 06.11.05, 14:06
    Fiammo, współczuję Ci z powodu tego, co napisałas w sygnaturce.

    Ja jestem tu w miarę regularnie- podglądam i podczytuję, o ile czas mi pozwala.
    A czasu wolnego w tym semestrze nie mam w ogóle, więc nie pisuję.
    Pozdrawiam raz jeszcze.
    Byle do stycznia!
    --
    ================
    - Synku, zegarmistrz naprawia zegary, a kto naprawia buty?
    - Przecież butomistrz, mamo.
  • maja744 06.11.05, 21:01
    Basiu, owu w 20dc, przy cyklach 34-35d, to nie jest wcale pozno! nie martw sie.
    Co do skoku, to u mnie jest zawsze ok 3 dni po odbytej owu, i z tego co wyczytalam i
    wypytalam, jest to rzecz normalna.

    Co do testow: ciemna kreska testowa wskazuje (wg instrukcji), ze owu nastpai za 24-36 godz.
    Po dwoch cyklach monitorowanych i rownoczesnym testowaniu, uwaga... u mnie kreska
    testowa wskazuje ze owu wlasnie sie odbywa. "Przylapalam" swoj pecherzyk na usg jak juz
    sie zmniejszal :)) Pytalam o to Ewe Analityk i moja ginke i powiedzialy, ze moze tak byc,
    aczkolwiek to rzadkosc.

    Basiu, skad jestes? w Twoim wypadku warto byloby monitorowac pecherzyk codziennie. Sa
    to koszty, ale moze masz mozliwosc tzw abonamentu, czyli caly cykl bez wzgledu na ilosc
    wizyt za okreslona sume.
  • ole125 09.11.05, 12:06
    Basiu napisałaś, że
    "Co do testow: ciemna kreska testowa wskazuje (wg instrukcji), ze owu nastpai
    za > 24-36 godz."
    Z tego co wyczytałam z ulotki to owulacja może wystąpić w ciągu 24-36 godzin a
    nie za 24-36 godz. a to jest różnica, bo jeżeli wyjdzie test pozytywny to
    owulacja może być nawet za 6 godz. a przynajmniej ja tak rozumiem ten zapis z
    ulotki.

    W tym cyklu stosowałam testy i jak na początku forum pisałam wyszły i cały czas
    czekam na rezultat. Jak narazie a to 27 dc. nie mam żadnych objawów
    przed "miesiączkowych", w ogóle nie boli mnie dół brzucha, ani piersi jak to
    bywało zawsze przed okresem. Ale jak narazie nie robię sobie aż tak wielkich
    nadziei, bo boję się kolejnego rozczarowania.
    No i mierzę temp. cały czas i jak narazie przez ostatnie dni była taka
    24 dc 37,3
    25 dc 37,1
    26 dc 37,2
    27 dc 37,0

    No i martwi mnie ten dzisiejszy spadek, choć nie spadła poniżej najwyższych
    przed owulacją, bo wtedy miałam najwyższe mniej więcej 36,7 - 36,8 - piszę
    mniej więcej,bo nie mam wykresu przed sobą i nie pamiętam.

    Już w piątek się wyjaśni czy @ czy zaczyna kiełkować fasolka.


  • basia013 09.11.05, 14:21
    no masz racje! w sumie sama zaczęłam się zastanawiać co jak rozumiec sytuację
    jeśli zrobie pierwszy test i będzie np + a na drugi dzien znowu i znowu by było
    + ?? bo moze tak przecież byc?? czy jesli jest + to juz sie nie robi?moze
    pytania wydadza sie glupie :o) ale jestem zielona.
    dzisiaj jest 9dc i niestety jeszcze nie mierzyłam temperatur ale zaczynam od
    piątku i mysle ze od 11 dc zacznę robić testy co o tym sądzisz?czy 11dc przy
    moich nieregularnych cyklach to rozsądny moment?dodam ze mam 10 testów i jesli
    to bedzie konieczne to będe robila az do skutku!bo moze sie tez okazać ze
    wystapi dopiero w 20-21 dc
    dzieki za reakcje i porady
    pozdrawiam i trzymam kciuki!!powodzenia!P>Sw przypadku sukcesu czekam na
    pozytywne fluidy
  • niebieskaosmiornica 07.11.05, 11:29
    > Myslalam, ze dowod to musi byc na 100%, bo inaczej jest przypuszczeniem. A tak
    nawiasem mowiac, to skad te 99% pochodzi?

    Ze skuteczności metody (wsp, Pearla <1!). Z 99% umiejętności „przewidywania”
    kiedy będzie @ etc. etc. +/- 10dni z haczykiem po skoku – (+/- owu).
    Bo w 99% raczej fazy wyższych temp. trwaja właśnie tak długo.
    Można zrobić ankietę.
    To z obserwacji i rozmów. Nie są to oficjalne dane, ale wg mnie oddają obraz
    rzeczywistości – przynajmniej wg. moich spostrzeżen.-

    Tylko, ze z poprzednich Twoich postow wynika, ze wzrost tempki ma byc dowodem na
    to, ze owulacja sie odbyla, a nie na to, ze juz w danym cyklu sie nie odbedzie.
    I tego dotyczyły procenty. Odpowiadasz na inne pytanie niz zadalam.



    Od zawsze wiadomo, że obecność śluzu zwiastuje tylko przygotowania organizmu do
    owu, a nie świadczą o jej odbyciu!!!
    A Ty piszesz:

    > Cytuje dr E. Wójcik: "Warto wiedzieć, ze obecność objawu sluzu i podwyższenie
    > temperatury nie są bezwzglednymi dowodami odbytego jajeczkowania. Może się
    > zdarzyć, że nie dochodzi do pęknięcia dojrzałego juz pęcherzyka.

    Tak?????????????

    Po raz drugi przypisujesz mi teze, ktorej nie postawialam.
    Moze powinna podkreslic slowa "podwyzszenie temperatury", bo o tym byla dyskusja


    A jak ma się to do tego, co podaje literatura i źródła i wreszcie Ty sama (1-
    wszy cytat):

    niebieskaośmiornica napisała:

    > „Cialko zolte sie nie musi z niczego uwalniac.

    Też prawda, w terminologii książkowej się nie uwalnia tylko...
    Z pecherzyka uwalnia sie komorka
    jajowa (...).

    Powstanie ciałka żółtego zaś następuje z :

    > Z resztek pecherzyka
    > tworzy sie cialko zolte

    Z resztek – czyli pęcherzyk musi „uwolnić się” z komórki jajowej ;).
    Dla mnie to to samo.

    Cos uwalania sie ze srodka czegos, to nie to samo co pozbyc sie czegos


    Skąd więc ta teoria?
    Co to za pozycja książkowa pani E. Wójcik. Podrzuć tytuł. Bo mnie się to trochę
    mało klei...

    Ten jeden cytaj jaki podalam malo sie klei? Wg mnie sie klei. Reszta ksiazki tez
    - polecam Ci lekture, moze sie przekonasz


    > Wówczas w
    > ścianie tego niepękniętego pęcherzyka tworzy się ciałko żółte,

    a w ścianie!!! Ale od środka czy na zewnątrz ;)

    A to udowodnione, zaobserwowane, czy to taka teoria?
    Czy to wniosek, bo zaobserwowano na USG, że nie było jajeczkowania (choć
    ilokrotnie takie USG może być powtarzane w jednym cyklu!) a poziom progesteronu
    był badany i był jako taki???

    Z cytatu wynika tylko, ze jesli ktos ma dobre wykresy temparatury, to nie znaczy
    ze odbyla sie owulacja.(Informacja dla przecietnych uzytkowniczek termometru,
    nie naukowcow od bezplodnosci) Co ma do tego badanie poziomu progesteronu?
    A co do USG, to mozna je robic codziennie i nieraz sie robi.



    I co wtedy? Po tych mniej niż 10 - powiedzmy 3-4 dniach nadchodzi @ i cykl
    jest krótszy np. 17 dniowy???
    OK., znalazłam już odpowiedź w Twojej wtpowiedzi:
    > Nie, skrocona faza cialka zoltego (lutealna) = wczesniejsza miesiaczka.

    Cale cykle nie musza byc krotsze. Pierwsza faza moze miec 25 dni a druga (wyzsze
    tempki) - 6 dni


    Czyli OK.
    Czyli wtedy, przy LUF cykle sa b. krótkie – czy tak?


    niekoniecznie, bo LUF nie rowna sie skrocona faza lutealna



    Sprostowanie:
    1.
    W:
    >>Jak komórki jajowe nie są
    >> wystarczająco dojrzałe, bo hormony są w stanie spowodować tego, że pękną, to
    (...)

    niebieskaośmiornica:
    > Wole wierzyc,ze to przejezyczenie o tych pekajacych komorkach....... Misz masz
    > jakis w kazdym razie

    Jaki misz masz? Przecieżto właśnie od dojrzałości komórek jajowych zależy
    czy „pęknie” pęcherzyk Graafa, można rzec, że od dojrzałości pęcherzyka
    dominującego, ale wiadomo o co chodzi (bo to one pękają, a nie komórki jajowe,
    nie łap mnie za słówka, bo nie tedy droga...) Każdy zrozumiał jednoznacznie o
    co chodz.

    No wlasnie nie jetsem pewna czy kazdy zrozumial . Byc moze kazdy kto wie o co
    chodzi domyslil sie. Ale jesli ktos nie wie o co chodzi, to dziwne teorie, w
    ktorych raz peka to raz to moga niezle namieszac.


    2.
    W:
    Wydawało mi się, że takie
    > dopiero uwolnione c. żółte wydziela progesteron.

    Niebieskaośmiornica:
    > Znów: skąd uwolnione?

    Uwolnione = oddzielone od kom. jajowej!

    Tak tez zrozumialam Twoja wypowiedz (mimo niejasnego sformulowania) i w takim
    rozumieniu ja sprostowalam.

    Sorry,.Pisałam z głowy, a nie przepisywałam z książki. Mój błąd, bo warto dla
    jasności używać jednolitej terminologii. Tej ustalonej książkowo.
    :_

    3.
    w:
    > WIęc jak faza wyższych temperatur trwa 10 dni i dłużej, aż do @ (przededni @)
    > to tak czy siak = znak, że owulacja na 100% się odbyła!!!

    niebieskaośmiornica:
    Nie. Ktos moze miec "normalna" faze lutealna np. 15-16 dni, i u niego slabsze
    cialko zolte wytworzone mimo braku owulacji bedzie "zylo" 11 dni......... No i
    zeby jeszce skomplikowac to moze miec taka "normalna" faze raz na jakis czas, bo
    przekwita wlasnie..........albo w ogole, bo przysadka cos szwankuje i LH nie
    wydziela.........A zreszta pani dr pisze, ze moze byc slabsze a nie ze musi.

    Dobrze. Czyli jednak, tak czy siak, owulacja czy LUF.
    Tak czy siak, jest wydzielanie progesteronu (mniejsze lub większe) i jak
    piszesz nawet to mniejsze jest sygnałem dla organizmu, że dalej owulacji już
    na pewno nie będzie.

    WNIOSEK poddyskusji:
    Czy była owulacja czy nie (LUF) - 3-4 dni (i wzwyż) wyższych temperatur
    oznacza na 100% niepłodność bezwzględną aż do @.

    Ale nadal wzrost tempki nie oznacza, ze owu byla. Czyli wracamy do poczatku.




    Tylko, że wniosek ten stanowi wartość merytoryczna dla unikających w danej
    chwili poczęcie, a niestety nic nie wnosi dla starających się...

    I tu sie zgadzamy.


    Podsumowanie dyskusji z mojego punktu widzenia:
    1. Sprostowalam Twoja wypowiedz o tym, ze wzrost temperatury oznacza odbyta
    owulacje.
    2. Podyskutowalysmy o tym
    3. W poscie, na ktory wlasnie odpowiadam: przekrecasz kota ogonem, przypisujac
    mi tezy jakich nie postawilam. Kwestionujesz autorytet lekarza znajacego sie na
    cyklu, przeciwstawiajac mu tezy oparte na Twojej intuicji. Zadajesz tendencyjne
    pytania rzekomo sprowadzajace dyskusje na wyzszy poziom szcegolowosci, a w
    istocie ja zaciemniajace. Nie odpowiadam na nie, bo po pierwsze nic nie wnosza
    (co ma tu do rzeczy cialko bialawe? ). Po drugie Burczykowa na czesc z nich juz
    odpowiedziala znacznie lepiej niz ja bylabym w stanie. Po trzecie musialabym sie
    powaznie doksztalcic (biologiem ani lekarzem nie jestem), bo ja jednak
    wstydzialabym sie publicznie wypowiadac niczym nie poparte teorie z ksiezyca.

    Mysle ze dalsza dyskusja nie ma sensu. Kazdy kto chcial, juz zapewne wyrobil
    sobie zdanie na ten temat.





  • wierzgalska1 15.11.05, 12:35
    niebieskaosmiornica napisała:
    > (...)z poprzednich Twoich postow wynika, ze wzrost tempki ma byc dowodem n
    > a
    > to, ze owulacja sie odbyla,... ->
    (> a nie na to, ze juz w danym cyklu sie nie odbedzie

    - ale odpowiedziałam, w ten sposób, bo tego dotyczyło te 100% pewności! Ty
    wmawiasz mi, że chodziło o słowo "dowód", którego to Ty - nie ja użyłam...
    I kto tu działa "przypisujac (...) tezy jakich ktoś nie postawił"? )

    ... -> Zresztą w większości przecież tak jest! (choć owszem nie jest to
    bezwzględny (100%) dowód, jak zresztą pisze dr.E.Wojcik). Taka jest podstawa
    NPR!.
    Jednak nie wątpię w to, że jest dowodem względnym (przecież tak odkryto tą
    zależność temperaturową – biorąc pod uwagę korelację wskazań temp.+ monitoring
    USG!+ciąże, oczywiście). Powtórzę jeszcze raz, że ta zależność przecież jest
    podstawą NPR.
    Nie zaś dowodem bezwzględnym (że za każdym razem na pewno komórka jajowa jest
    uwolniona z pęcherzyka i jest dostępna plemnikom, gotowa do zapłodnienia). I na
    pewno to miała na myśli pani dr.E.Wójcik.
    Pełni się z tym zgadzam.

    Myślę, że w większości zmiana temp. świadczy o owulacji, bo przecież LUFy w
    wieku produkcyjnym to - stosunkowo do prawidłowych cykli - rzadkość! (o czym
    wspomniała burczykowa - w stronę której kieruję głębokie ukłony!!!).
    Dlatego warto wspomnieć o LUF, lecz zaznaczyć, że są wyjątkową i rzadko (!!!)
    zdarzającą się sytuacją, i że temp. poza tymi nielicznymi przecież przypadkami
    raczej wskazuje na odbytą owulację!

    Poza tym przekręcasz kota ogonem:
    Pisząc że temperatura jest na pewno wskazaniem, że owulacja już się odbyła:
    > Najlepszym testem owulacyjnym, do stwierdzenia, ze owulacja już była i że na
    > pewno była - jest Pani Temperatura.
    nie użyłam słowa "dowodem"
    To Ty je pierwsza użyłaś.

    Może powinnam odpowiadając Ci podkreślić, że nie chodzi mi o „dowód” w sensie
    stricte lecz powinnam słowa, że jest "wskaźnikiem" przybliżonego czasu
    owulacji (wtedy, albo nigdy w tym cyklu - i to nie jest przypuszczenie, tylko
    pewnik), bo to miałam na myśli... Bo przecież chodziło o to kiedy warto zacząć
    robić testy owulacyjne... Więc w okolicach przededni i samego skoku temp. w
    poprzednim zmierzonym (PTC + notka objawów śluzu/szyjki z przededni) cyklu.
    Tylko to chciałam powiedzieć.

    Dyskusja rozrosła się z pociągnięcia mnie do odpowiedzialności za rzekomo
    użyte, przepraszam potwierdzone przeze mnie słowo "dowód" (sorry nie jestem
    prawnikiem, robię błędy językowe i uznałam w przybliżeniu, że chodziło Ci o
    wskaźnik a nie dowód), poza tym względnym dowodem jest, tylko bezwzględnym nie.
    i ujęcie olbrzymia większość symbolicznym - 99%... - to dość popularna
    przenośnia!

    Nie chciałabym, by ktoś świeży w temacie NPR zniechęcił się tym, że skok wcale
    nie oznacza owulacji - bo to oznacza niepewność, chaos i brak nabrania zaufania
    do metody.
    Właśnie to KIEDY „była” owulacja* rozpoznajemy po skoku! (*największa i jedyna
    szansa na owulację w cyklu udana lub nieudana, czyli uwolnienie kom. jajowej
    lub dojrzał pęcherzyk dominujący lecz uległ luteinizacji nie uwalniając kom.
    jajowej)

    Zawsze lepiej by wyszło, gdybyś nie obalała tego (dla ludzi z zewnątrz tematu
    to może tak wyglądać), lecz sprostowała czy dodała wzmiankę o tych nielicznych
    przypadkach, choć mogących się zdarzyć... o przyp.LUF, co jednak jest
    zjawiskiem marginalnym w stosunku do reguły.
    Poza tym:
    Testy owulacyjne też nie są w stanie jak i temperatura wykryć LUF. Zgodnie z
    tym co sama mi podałaś - wskazują na powstanie (w następstwie wysokiego poziomu
    estrogenów) szczytu wydzielania hormonu LH (pik LH), który występuje tuz przed
    uwolnieniem komórki jajowej z pęcherzyka Graafa, lub przed próbą uwolnienia
    komórki (osiągnięciem pewnej dojrzałości), lecz z rezultatem w postaci LUF.
    A zgodnie z tym co burczykowa napisała wydzielanie LH wcale nie oznacza, że nie
    może dojść do LUF zamiast uwolnienia komórki jajowej. Może, bo dany pęcherzyk
    będzie tak oporny, że dany poziom LH go nie rozpuści.
    Więc test owulacyjny też nie stanowi „dowodu bezwzględnego”, tylko sama
    ciąża :))))).
    Więc po co je robić?
    Więc po co mierzyć PTC?
    Ktoś pochopnie może zadać sobie takie pytanie?
    Odp. prosta: Ponieważ do owulacji dojść MOŻE tylko w terminie przez nie
    wskazanym, a w żadnym innym już nie.


    PODSUMOWANIE:
    Niebiaskaośmiornico,
    Cenię sobie Twoją wiedzę i kompetencję wypowiedzi! -w przeciwieństwie do Twojej
    bardzo negatywnie opiniującej mnie ocenie!
    Jednakże Ty –
    – chociaż nie gubisz się „w wyższym poziomie szczegółowości” (cóż, ja marne
    dziecię, przyznaję, że uczę się i zapominam wiele rzeczy...uważam, że całe
    życie się człowiek uczy...)
    – zapominasz w tej znakomitej wiedzy o wszystkim o gradacji ważności, co
    szczegół a co ogół!!!.
    (Nie będę komentować, kto wszedł w większy poziom szczegółowości i dlaczego...)

    Bo przecież co reguła to reguła, a co odstępstwo, to odstępstwo...

    Więc, mimo, że doceniam Twą wiedzę... sądzę jednak, że tu próbowałaś posunąć
    się za daleko...
    Próbowałaś w powyższej dyskusji wywrócić kota ogonem – zaznaczyć, że odstępstwo
    (jakim jest LUF) jest ważniejsze od reguły! Bądź ma wagę nie ujmującą regule.
    A przecież tak nie jest.
    ...
    czyż nie? Niebieskaośmiornico?

    Pozdrawiam
    :)
  • niezapominajka76 07.11.05, 20:24
    bardzo mnie zaciekawiła poruszana na tym wątku kwestia tzw. LUFów i mam w
    związku z tym pytanie. Mam 26, 27 dniowe cykle. Niedawno podczas badania
    prolaktyny (do badania skłonił mnie pokarm w piersiach mimo, że nie karmię od
    1,5 roku), jednocześnie wykonałam badanie progesteronu (obydwa badania ok 7 dni
    po owulacji). Progesteron wyszedł ładny 18,69 ,rolaktyna jest niestety
    podwyższona prawie 35 ng/l. No i nie wiem teraz czy owu u mnie występuje. Dodam,
    że druga faza drwa u mnie 13 dni, przez trzy pierwsze dni rośnie z 36,6 do 37
    stopni i utrzymuje się na tym poziomie do 13 dni II fazy, po czym 14 dnia
    gwałtownie spada do 36.6
    Czy waszym zdaniem powinnam poddać się leczeniu tym całym bromkiem jak zaleca
    lekarz ( jestem w trakcie starań)? Mam nadzieję, że pomożecie mi rozwiać wątpliwości
    pozdrawiam
    aga
  • basia013 13.11.05, 18:15
    dzisiaj 13dc i jeszcze nie ma sluzu,nie jest sucho bo jest ten gesty maziowaty
    ale nie ma sladu takiego plodnego sluzu,czekac jeszcze az bedzie?czy zaczac
    jutro testy?poradzcie coś...dzięki pozdrawiam
  • fiamma75 13.11.05, 18:38
    Czekaj. Szkoda testu.
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 [*] i Nasza nadzieja
    *****
    Nie zasłaniaj się przed światłem radości. /Dona Rose/
  • madziczek79 15.11.05, 22:43
    dziewczyny czytam i w życiu sie tam nie ubawiłam,bez obrazy ale dziewczyna
    chciała zapytać o testy owu a nagle rozpętała się zażarta dyskusja typu która
    z was jest lepszym ekspertem w NPR.Wyluzujcie,bo ta nerwowa atmosfera i mnie
    się udzieliła,wymieńcie się numerami gg i tam sobie dyskutujcie,bo nawet jak
    człowiek chce sie czegoś dowiedzieć o testach owu to nie może, bo nie ma tu
    konkretnych odpowiedzi tylko wasze "udawadnianie sobie"-tego nie było w temacie
    postu.
    pozdrawiam
    --
    moje dziecko jest aniołem
  • wierzgalska1 15.11.05, 23:55
    Jak umie czytać i segregować informacje w głowie to się dowie.
    A wszystko zalizuje o temat. Jak się wczytasz, to nie stracisz.
    Jak nie umiesz wybiórczo czrpać informacji z wątku - to może rób sobie
    strewszczenie w punktach, jak w szkole.
    Dzisiaj jesteśmy tak epatowani zewsząd informacjami, że jak nie założysz sobie
    swojego prywatnego filtru (ważności informacji i odpowiedniego poziomu
    sceptycyzmu/zaufania do nich), to zginiesz w dzisiejszym świecie.
    Albo będzie Cię drażniło wszystko...

    A myślisz, że Twoja wypowiedź wnosi coś "konkretnego" w przewodni temat?
    Skoro tak źle oceniasz brak konkretów, to dlaczego piszesz, a nie ograniczasz
    sie do czytania?
    To może publicznie (i dla siebie) rozpisz te punkty dotyczące testów
    owulacyjnych, które już zastały powiedziane! Jest ich niemało! Ciekawe ile
    potrafisz wydobyć z tej dyskusji... Basia potrafiła coś wyciągnąć. Ja też.
    Nawet bardzo dużo!...

    ;)

    Pozdr.
  • basia013 17.11.05, 13:31
    dzisiaj 17 dc ,śluz jest nadal gęsty i maziowaty,chyba zrobię dzis wieczorem
    test (mam już tylko trzy)następne pięć trzymam na grudzień bo wtedy widzę się z
    mężem :o).zrobie dzisiaj i jak nadal będzie (-) to znowu jutro chyba że nadal
    nie będzie śluzu to wstrzymam się do pojutrza.Bo w sumie te dwa poprzednie to
    robiłam w 12 i 15dc (to już tak ze zniecierpliwienia!).temperaturka jes
    odpowiednio:
    11dc-36.6
    12dc-36.5
    13dc-36.5
    14dc-36.4
    15dc-36.4
    16dc-36.5
    17dc-36.5
    pozdrawiam wszystkich-trzymajcie się ciepło w te zimne i długie wieczorki
    jesienno-zimowe!
    Basia
  • basia013 18.11.05, 13:17
    Dzisiaj 18dc sluz jaki był taki jest.
    tempka spadła - 36.2
    czekam do jutra z testem-jutro zrobie po poludniu.
    pozdrawiam
  • basia013 20.11.05, 17:04
    dzisiaj 20 dc-temp.36.1
    śluz rozciągliwy
    test dzisiaj o 16.30- baaardzo jasna kreseczka....
    i co dalej?
    jutro znowu robic?rozumiem
    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka