Dodaj do ulubionych

Fiozoficzny/Teologiczny wątek NPR

14.01.06, 11:51
Mam pytanie do Katolików stosujących NPR. Ostatnio zacząłem się interesować
poprzez czytanie publikacji , głównie w sieci odnośnie nakazów kośćóła w
sprawach NPR.Stwierdziłem że npr nie może byc stosowana jako środek
antykoncepcyjny bo jest to taki sam grzech jak np : prezerwatywa. Natomiast
każde zbliżenie między dwojgiem ludzi musi być robione ze świadomością /
otwartością n aprzyjęcie nowego życia.Taka jest katolicka istota tej
metody.Mam pytanie do katolików jak podhodzicie do tego , czy przy każdym
żbliżeniu wyrażacie wewnętrzną zgodę na przyjęcie nowego życia ? Wiem że w
dniach niepłodnycjh poczęcie jest bardzo mało prawdopodobne , ale jednak
możliwe , jak podchodzicie do tego problemu ciągłej otwartości na dar życia?
Edytor zaawansowany
  • fiamma75 14.01.06, 12:21
    Dla mnie ten problem jest mocno naciągany. KK zapędził się sam w kozi róg. No
    chyba, że jako przyjęcie nowego życia należy uznać, że się go nie zabije.
    A tak przy okazji - jestem w ciąży i współżyjąć z mężem jak mam się otwierać na
    kolejne nowe życie, skoro jedno nosze w sobie? ;-) Albo jak małżeństwo, w
    którym kobieta jest po menopauzie ma podchodzić z otwartością na nowe życie?
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz wiercipięta
    *****
    Każdy z nas otrzymuje na świecie jakąś cząstkę szczęścia./Maria Kalegris/
  • mamalgosia 14.01.06, 16:55
    Mnie bardzo wiele brakuje do doskonałości i powiem tak: przyjęłabym poczęte
    dziecko w każdej sytuacji. Ale będę szczera: radość by to nie była
    (przynajmniej na początku)
    --
    pójdźmy i my...
  • malinois 16.01.06, 13:26
    Ciekawa jestem, z jakich źródeł czerpiesz taką wiedzę? Wiem, że z sieci, ale
    jest to bardzo ogólne stwierdzenie, będąc świadomym tego, jak różne można
    znaleźć tam informacje, czasami zakłamane i mieszające w głowie. Mała rada,
    patrz zawsze na źródło informacji-niepewnych nie czytaj.

    Przede wszystkim Twoje zdanie, cyt."npr nie może być stosowana jako środek
    antykoncepcyjny..." jest nieprawdziwe, ponieważ tak naprawdę NPR nie może być
    UWAŻANE za formę antykoncepcji, bo antykoncepcja, jest niszczeniem płodności a
    NPR jej rozpoznawaniem, wspólnym decydowaniem o poczęciu czy też odłożeniu go z
    różnych przyczyn. Powtarzam, to nie jest metoda antykoncepcji, tylko świadomej
    decyzji o poczęciu poprzez wybór czy współżyć w okresie płodnym czy niepłodnym.
    Kościół dopuszcza wręcz namawia małżonków do regulacji poczęć, rozpoznawania,
    czy są warunki do poczęcia dziecka. Powody mogą być fizyczne, psychiczne,
    materialne, bytowe czy też zachowanie odpowiedniego odstępu między wiekiem dzieci.
    Istnieją opcje religijne nie uznające żadnych sposobów ograniczania liczby
    dzieci (np. skrajnie konserwatywne grupy chrześcijańskie obrządku zachodniego,
    islamskie czy prawosławie). Ale nam tu przecież chodzi o Kościół
    Rzymsko-Katolicki, o zdrowe podjeście do płodności.

    Tak więc Kościół naucza, że stosowanie NPR i współżycie w okresie niepłodnym w
    celu odłożenia poczęcia ze słusznych przyczyn nie łamie zasad moralnych.
    (Encyklika Humanae vitae z 1968). Współżycie w okresie niepłodnym warunkuje
    jakby pytanie o poczęcie, czywiście nie jest to forma przymusu, ale jest
    indywidualną sprawą każdego małżeństwa. Współżycie w okresie niepłodnym jest
    potrzebne, aby okazywać sobie miłość w sposób seksualny. Wstrzemięźliwość w
    okresie płodnym pomaga w okazywaniu miłości w sposób nieseksualny. Traktowanie
    płodności jako wspólnego dobra, decydowanie razem o poczęciu, czy też odłożeniu
    go, jest też wyrazem wzajemnej odpowiedzialności za siebie.
    Mam nadzieję, że jest już jasne dla Ciebie, że takie stosowanie NPR (a
    konkretnie planowanie poczęcia, ewentualne jego odłożenie przez współżycie w
    okresie niepłodnym) nie jest grzechem.

    A teraz trochę o tej otwartości.
    Postawa otwartości na każde nowe życie polega na traktowaniu swojego
    rodzicielstwa jako ważnego zadania do wypełnienia i rozpoznania woli Boga, co do
    poczęcia dziecka. Postawa otwartości na życie to nie koniecznie "wewnetrzna
    zgoda na przyjęcie nowego życia przy każdym zbliżeniu", bo kłóciłoby się to ze
    współżyciem w okresie niepłodnym, o czym pisałam wyżej, to m.in. przeciwieństwo
    antykoncepcji, aborcji, eutanazji, sztucznego zapołodnienia, "wyrzucania" dzieci
    na śmietnisko, zwątpienie w sensowność daru życia. Może zbytnio rozszerzyłam to
    pojęcie, ale chciałam Ci uświadomić, że otwartość na życie jest szerszym
    pojęciem niż myślisz. Otwartość na życie nie sprowadza się jedynie do aktów
    małżeńskich, ale równeż ma wymiar czysto duchowy, jest świadomościa przeżywania
    małżeńskiej jedności w sposób duchowy, w którym DOJRZEWA miłość obdarowująca
    życiem. Postawa otwartości na życie to też czystość małżeńska, dzięki której w
    poczuciu odpowiedzialności małżonkowie rezygnują dobrowolnie z przysługującego
    im seksulanego znaku miłości małżeńskiej.

    TO WSZYSTKO JEST KATOLICKĄ ISTOTĄ TEJ METODY, za którą stoi też medycyna
    przecież nie ze względów światopoglądowych tylko naukowych.O tym tez można się
    dużo rozpisac, ale nie to jest tematem tego postu.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • mamalgosia 16.01.06, 13:55
    malinois napisała:


    >
    > Przede wszystkim Twoje zdanie, cyt."npr nie może być stosowana jako środek
    > antykoncepcyjny..." jest nieprawdziwe, ponieważ tak naprawdę NPR nie może być
    > UWAŻANE za formę antykoncepcji, bo antykoncepcja, jest niszczeniem płodności a
    > NPR jej rozpoznawaniem,

    Bez przesady. Antykoncepcja to świadome zapobieganie poczęciu. I zapewniam Cię,
    że NPR jak najbardziej może być stosowane jako antykoncepcja. Wszytsko zależy
    od nastawienia osób stosujących daną metodę.


    wspólnym decydowaniem o poczęciu czy też odłożeniu go z
    > różnych przyczyn.
    jeżeli odkładam poczęcie, to czyż nie oznacza to, że nie chcę teraz poczęcia?
    Anty - koncepcja, jak najbardziej





    --
    pójdźmy i my...
  • fiamma75 16.01.06, 14:09
    Zgadzam się z mamalgosią.
    Cała otoaczka nauki KK o npr jest wg mnie (i nie tylko) mocno naciągana, na
    siłę.
    Jestem jak najbardziej zwolenniczką npr, ale widzę, że ideologizowanie npr
    przynosi mu sporą krzywdę.
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz wiercipięta
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • malpolid 16.01.06, 14:34
    Będę broniła jednak tego co pisał i o czym mówił śp. prof. Fijałkowski , że NPR
    nie da się po prostu stosować jako antykoncepcji, bo przecież nie zaburzamy
    tutaj w jakikolwiek sposób samego aktu małżeńskiego tylko świadomie wybieramy
    taki a nie inny czas na współżycie. Ponadto jest ogromna różnica w podejściu
    antykoncepcyjnym a w odkładaniu poczęcia na później . W pierwszym przypadku jest
    absolutne zamkniecie się na ew. poczęcie a w drugim ODŁOŻENIE go w czasie z
    różnych ważnych przyczyn.
  • fiamma75 16.01.06, 14:36
    Ale przecież npr można też zastosować, żeby absolutnie uniknąć poczęcia.
    Przecież istnieją nawet specjalne reguły dla kobiet chorych, które muszą
    absolutnie uniknąć poczęcia.
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz wiercipięta
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • qma_ta 16.01.06, 15:39
    Jak dla mnie, to w ogóle śmieszne jest sformułowanie "odkładanie poczęcia", tak
    jakby fakt unikania zapłodnienia w danym momencie nie mógł co poniektórym
    przejść przez usta. Pachnie ideologicznymi naukami przedmałżeńskimi. Jasne, że
    na początku poczęcie się "odkłada", ale przecież małżeństwo trwa także i po
    urodzeniu zaplanowanej liczny dzieci - i co, dalej tylko odkładamy? Nazwijmy
    rzecz po imieniu - unikamy zapłodnienia, bo nie chcemy w tym momencie dzieci
    (nie ważne, czy chwilowo, czy już więcej nie w ogóle i na zawsze). Każdy, kto
    prowadząc obserwacje i stosując reguły npr wybiera na zbliżenia okres
    niepłodny - świadomie unika zapłodnienia, a niekoniecznie "odkłada poczęcie",
    choćby uparcie tak to nazywał.
    Poza tym naukowe i ideologiczne podejścia do możliwości zapłodnienia są
    sprzeczne: fizjologia cyklu dowodzi, że w czasie prawidłowo oznaczonym jako
    niepłodność poowulacyjna do poczęcia dojść nie może (npł bezwzględna), gdy
    tymczasem KK każde nam w każdym momencie być "otwartym na życie". Nie bardzo
    widzę, jak pogodzić współżycie w III fazie cyklu (świadomie właśnie wtedy, po
    żmudnym wyznaczeniu tejże fazy) z otwartością na życie - toż to próba zabawy w
    ciuciubabkę z Panem Bogiem! I oszukiwanie samego siebie.
  • fiamma75 16.01.06, 15:46
    qma_ta napisała:

    > Jak dla mnie, to w ogóle śmieszne jest sformułowanie "odkładanie poczęcia",
    tak
    >
    > jakby fakt unikania zapłodnienia w danym momencie nie mógł co poniektórym
    > przejść przez usta. Pachnie ideologicznymi naukami przedmałżeńskimi. Jasne,
    że
    > na początku poczęcie się "odkłada", ale przecież małżeństwo trwa także i po
    > urodzeniu zaplanowanej liczny dzieci - i co, dalej tylko odkładamy? Nazwijmy
    > rzecz po imieniu - unikamy zapłodnienia, bo nie chcemy w tym momencie dzieci
    > (nie ważne, czy chwilowo, czy już więcej nie w ogóle i na zawsze). Każdy, kto
    > prowadząc obserwacje i stosując reguły npr wybiera na zbliżenia okres
    > niepłodny - świadomie unika zapłodnienia, a niekoniecznie "odkłada poczęcie",
    > choćby uparcie tak to nazywał.

    Masz rację. należy nazywać rzeczy po imieniu.


    > Poza tym naukowe i ideologiczne podejścia do możliwości zapłodnienia są
    > sprzeczne: fizjologia cyklu dowodzi, że w czasie prawidłowo oznaczonym jako
    > niepłodność poowulacyjna do poczęcia dojść nie może (npł bezwzględna), gdy
    > tymczasem KK każde nam w każdym momencie być "otwartym na życie". Nie bardzo
    > widzę, jak pogodzić współżycie w III fazie cyklu (świadomie właśnie wtedy, po
    > żmudnym wyznaczeniu tejże fazy) z otwartością na życie - toż to próba zabawy
    w
    > ciuciubabkę z Panem Bogiem! I oszukiwanie samego siebie.
    Tak :-)
    I powtarzam pytanie: co z otwartością na nowe życie, gdy kobieta jest po
    menopauzie albo jest w ciąży?


    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz wiercipięta
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • malinois 16.01.06, 16:22
    flamma 75 odpowiadajac na Twoje pytanie: co z otwartością na nowe życie, gdy
    kobieta jest po menopauzie albo jest w ciąży?
    Napisałam już o otwartości na życie.
    Wklejam:
    Otwartość na życie nie sprowadza się jedynie do aktów
    małżeńskich, ale równeż ma wymiar czysto duchowy, jest świadomościa przeżywania
    małżeńskiej jedności w sposób duchowy, w którym DOJRZEWA miłość obdarowująca
    życiem. Postawa otwartości na życie to też czystość małżeńska, dzięki której w
    poczuciu odpowiedzialności małżonkowie rezygnują dobrowolnie z przysługującego
    im seksulanego znaku miłości małżeńskiej.

    Współżycie w okresie niepłodnym jest potrzebne, aby okazywać sobie miłość w
    sposób seksualny. Wstrzemięźliwość wokresie płodnym pomaga w okazywaniu miłości
    w sposób nieseksualny. Traktowanie płodności jako wspólnego dobra, decydowanie
    razem o poczęciu, czy też odłożeniu go, jest też wyrazem wzajemnej
    odpowiedzialności za siebie.

    Poza tym, cytuję z linku od Nord 1977: "Kościół zawsze niezmiennie zachęcał
    małżonków do wielkodusznego przyjmowanie liczniejszego potomstwa, ale też nie
    twierdzi, że jedynym celem aktu małżeńskiego ma być prokreacja. Intymna bliskość
    małżonków służy przecież także umacnianiu ich więzi, wyrażaniu miłości - to jest
    drugi aspekt, bez którego nie można mówić o prawdziwym pożyciu małżeńskim. Gdyby
    z nauki Kościoła wynikało, że w małżeństwie chodzi wyłącznie o spłodzenie
    potomstwa, to oznaczałoby to czysto instrumentalne traktowanie osób i rodziłoby
    poważne problemy na przykład w podejściu do małżeństw niepłodnych. Jak pisze
    Karol Wojtyła w swojej pracy pt. "Miłość i odpowiedzialność": Współżycie
    małżeńskie wypływa i powinno wypływać z wzajemnej miłości oblubieńczej. Jest ono
    potrzebne miłości, a nie tylko prokreacji."
  • poprzezknieje 16.01.06, 20:55
    > Otwartość na życie nie sprowadza się jedynie do aktów
    > małżeńskich, ale równeż ma wymiar czysto duchowy, jest świadomościa przeżywania
    > małżeńskiej jedności w sposób duchowy, w którym DOJRZEWA miłość obdarowująca
    > życiem. Postawa otwartości na życie to też czystość małżeńska, dzięki której w
    > poczuciu odpowiedzialności małżonkowie rezygnują dobrowolnie z przysługującego
    > im seksulanego znaku miłości małżeńskiej.

    Jednym słowem można być otwartym na życie stosując antykoncepcję i tyle.
    Albo inaczej ... stosując antykoncepcję jestem tak samo otwarty na życie jak
    kobieta w ciązy w trakcie stosunku ;-)
    No to wszystko jasne.
  • poprzezknieje 17.01.06, 07:33
    > Współżycie w okresie niepłodnym jest potrzebne, aby okazywać sobie miłość w
    > sposób seksualny.
    Mozna tez wspolzyc w okresie plodnym i okazywac sobie milosc
    >Wstrzemięźliwość wokresie płodnym pomaga w okazywaniu miłości
    > w sposób nieseksualny.
    ale akurat nie jest to konieczne - bo mamy juz okres menstruacji kiedy okazujemy
    sobie milosc w sposob nieseksualny wiec po co dodawac kolejny okres
    wstrzemiezliwosci ???
    >Traktowanie płodności jako wspólnego dobra, decydowanie
    > razem o poczęciu, czy też odłożeniu go, jest też wyrazem wzajemnej
    > odpowiedzialności za siebie.
    akurat dotyczy to kazdej metody regulacji poczec czy to NPR czy antykoncepcji
  • mamalgosia 16.01.06, 16:12
    malpolid napisała:

    > Będę broniła jednak tego co pisał i o czym mówił śp. prof. Fijałkowski , że
    NPR
    > nie da się po prostu stosować jako antykoncepcji, bo przecież nie zaburzamy
    > tutaj w jakikolwiek sposób samego aktu małżeńskiego tylko świadomie wybieramy
    > taki a nie inny czas na współżycie.
    I co z tego, ż enie zaburzamy? W takim razie jest to tylko mniejsze zło. Ale
    uważam, że najważniejsze są INTENCJE człowieka. A jeśli ja nie planuję już
    dzieci (z jakichś przyczyn), to jest to myślenie antykoncepcyjne. A wybór
    metody jest sprawą tylko drugorzędną (oczywiście pomijam metody poronne)


    Ponadto jest ogromna różnica w podejściu
    > antykoncepcyjnym a w odkładaniu poczęcia na później .
    A jeśli nie chodzi o odkładanie poczęcia na później, tylko na w ogóle? Jeśli
    matka ma wiek nie ten, zdrowie nie to , jeśli sytuacja materialna nie taka jak
    powinna i sa już dzieci? To co?





    --
    pójdźmy i my...
  • malinois 16.01.06, 15:02
    Owszem w ujęciu terminologicznym nazywa się to zapobieganiem ciąży poprzez
    bezpośrednie działanie, a zaniechanie współżycia nie jest "bezpośrednim działaniem".

    Plemnikobójcze środki antykoncepcyjne (w skrócie) polegają na upośledzeniu
    funkcji plemników-niszczenie płodności czy nie?

    Tabletki antykoncepcyjne hamują owulację, hamują wydzielanie hormonów przez
    przsadkę móżgową-niszczenie płodności.

    Wkładki wewnątrzmaciczne utrudniają zagnieżdżenia się zarodka, jony miedzi mają
    działanie plemnikobójcze.Akurat jest to środek wczesnoporonny, ale również
    niszczy płodność.

    To powyższe to tak w skrócie. Antykoncpecja jest naruszeniem lub całkowitym
    niszczeniem płodności. Różniece między antykoncepcją a NPR polegają też tym,że
    stosowanie antykoncepcji powoduje skutki uboczne (psychiczne i fizyczne),
    zaburza naturalną biologie człowieka (cykl płodności i niepłodności), zaś
    stosowanie NPR jest zgodne z naturą człowieka, jest oznaką zdrowia
    prokreacyjnego.Różnica między antykoncepcją a NPR jest podstawowa niepolega na
    skutku, ale- podjeście do człowieka.
  • fiamma75 16.01.06, 15:44
    malinois napisała:
    [...]
    Różniece między antykoncepcją a NPR polegają też tym,że
    > stosowanie antykoncepcji powoduje skutki uboczne (psychiczne i fizyczne),

    Przecież npr też może wywoływać uboczne skutki psychiczne! Np. długi okres
    wstrzemięźliwości moze neikorzystnie wpływać na małżeństwo.

    > zaburza naturalną biologie człowieka (cykl płodności i niepłodności), zaś
    > stosowanie NPR jest zgodne z naturą człowieka, jest oznaką zdrowia
    > prokreacyjnego.Różnica między antykoncepcją a NPR jest podstawowa niepolega na
    > skutku, ale- podjeście do człowieka.


    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz wiercipięta
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • poprzezknieje 16.01.06, 21:05
    > Owszem w ujęciu terminologicznym nazywa się to zapobieganiem ciąży poprzez
    > bezpośrednie działanie, a zaniechanie współżycia nie jest "bezpośrednim działan
    > iem".

    Czy aby NPR to tylko zaniechanie współżycia ???
    Oj nie upraszczajmy tak bardzo a gdzie tutaj termometr, zeszyt,wykresy, śluz,
    szyjka macicy, codzienna pobudka o stałej porze, konsultacje, kursy,książki...
    jakoś zapomnieliśmy o tym wszystkim ...
    Przecież NPR to świadome działanie rozłożone niemal na cały miesiąc
    Innymi słowy małżeństwo z wyprzedzeniem wręcz kilku miesięcy czyni wysiłki aby
    później uniknąć poczęcia wiec nie udawajmy ze nic nie robią

    Po drugie malinois pisałaś o tym aby badać źródła wiedzy a sama dokonujesz
    manipulacji !
    Oto cytat z Humanae Vitae:
    "Odrzucić również należy wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu
    zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego
    naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby
    do tego "

    A więc jest mowa o WSZELKIM działaniu i nie ma znaczenia czy jest ono pośrednie
    czy bezpośrednie tak jak ty tutaj wypisujesz.
    Po drugie jeżeli mi wykazesz że badanie śluzu i mierzenie temperatury przez
    kobietę ktora chce uniknąć wspolzycia w II fazie nie jest działaniem które "bądź
    to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w
    rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub
    prowadziłoby do tego" to Cię ozłocę !!!
  • poprzezknieje 17.01.06, 07:38
    > Plemnikobójcze środki antykoncepcyjne (w skrócie) polegają na upośledzeniu
    > funkcji plemników-niszczenie płodności czy nie?

    w jaki sposob prezerwatywa niszczy moją płodność ?
    co sie dzieje z moją płodnoscią po zdjęciu prezerwatywy ? Odradza sie w jakis
    cudowny sposob?

    malinois czy widzisz różnicę pomiedzy autentycznym niszczeniem płodnosci poprzez
    ubezpłodnienie np. w formie kastracji a wydumanym niby niszczeniem płodnosci
    przez antykoncpecję ???
    Przeciez osoby stosujace antykoncpecje wlasnie chca zachowac swoja plodnosc a
    antykoncpecja pozwala im ja kontrolowac jedynie.
    Jednym slowem malinois odwracasz kota ogonem bo gdyby ktos chcial zniszczyc
    plodnosc to by sie po prostu wykastrowal i tyle ! A antykoncepcja do rzadnego
    nieszczenia nie sluzy a jedynie do rozumnego zarzadzania swoja plodnoscią.

    Czy wkladajac na noc zatyczki do uszu bedziesz analogicznie twierdzic ze
    NISZCZYSZ swój słuch ??? przeciez to absurd !
  • malinois 16.01.06, 15:44
    Cieszę się, że podałeś ten link, ponieważ sama dużo się dowiedziałam na ten
    temat, poza tym jest tam bardzo skrupulatna odpowiedź na Twoje pytania.
  • nord1977 16.01.06, 15:59
    Mimo wszystko ja już niechcę stosować npr ( stosowałem 5 lat) z tego mamy
    poczętych 2 dzieci jedno planowane drugie nieplanowane.Żona nie chce słyszeć o
    innych środkach antykoncepcyjnych, Ja zresztą niechce jej namawiać , więc mamy
    w perspektywie białe małżeństwo.....
  • malinois 16.01.06, 16:06
    To niezbyt optymistyczne.
    Chodzi Ci o skuteczność tych metod, a raczej nieskuteczność? Dlaczego, jeśli
    można wiedziec,nie chcesz juz ich stosować? Może porozmawiacie z żoną o swoich
    argumentach i dojdziecie do porozumienia.
  • nord1977 16.01.06, 16:15
    Przedewszystkim niechcę stosować własnie ze względu na tę otwartość na
    przyjęcie życia.Poprostu nie chcę mieć więcej dzieci, w końcu mam prawo o tym
    decydować.Ten problem już istnieje od kilku miesięcy ale niestety nie potrafimy
    dojśc do porozumienia ... i chyba nie dojdziemy więc ostatnio doszliśmy razem
    do wniosku że będzie too najlepsze rozwiązanie ....
  • mamalgosia 16.01.06, 16:17
    Ci, którzy mnie znają bliżej, wiedza, jaki jest mój stosunek do tych spraw.
    Stram się ufać Kosciołowi, który kocham - jesli mówi, ż etak jest dobrze dla
    mojej duszy, to stosuję. A jeszcze bardziej ufam Janowi Pawłowi II, który - jak
    wiadomo - był wielkim zwolennikiem takiego własnie podejścia do płciowości w
    małżeństwie.
    Natomiast moje osobiste zdanie jest takie, że przy nprze mozna nieźle grzeszyć
    mentalnością antykoncepcyjną
    --
    pójdźmy i my...
  • malinois 16.01.06, 16:34
    mamalgosia na Twoją słowa odpowedziałam już troszkę wyżej (flammie godz.16.22).
    I zgadzam się z Tobą, że "przy nprze mozna nieźle grzeszyć mentalnością
    antykoncepcyjną".
  • aloska11 16.01.06, 20:15
    Bog nie robi nigdy na zlosc, jesli sie mu zaufa. Ufajac NPR, ufam swemu cialu i
    przede wszystkim ufam Bogu.

    --
    Ten Dzień
  • qma_ta 16.01.06, 20:39
    Oj, mocno to naciągane! Może po prostu zaufaj Bogu - po co Ci jeszcze npr?
    Przecież i tak wszystko w Jego rękach - po co chcesz coś więcej wiedzieć?
    Chcesz Go przechytrzyć? Nie uda Ci się... Czyli: ufasz Panu Bogu, ale na
    wszelki wypadek współżyjesz (w zależności od celu stosowania npr) - tylko w
    wybrane dni, które nauka każe uznać za płodne (lub niepłodne) - czy tak? Ufasz
    metodzie, ale Panu Bogu już mniej.
  • poprzezknieje 16.01.06, 21:14
    qma_ta napisała:

    > Oj, mocno to naciągane!

    tym bardziej naciągane że NPR jest znane od jakiś 50 - 60 lat
    wiec ludzie nie mieli okazji ufać Bogu przez te setki a nawet tysiące lat ;-)))
    w jakich my szczesliwych czasach zyjemy !
  • poprzezknieje 16.01.06, 21:12
    nord1977

    Nakua katolicka o zakazie antykoncepcji jest wewnętrznie sprzeczna.
    Aby to wykazać wystarczy zestawić ze sobą dwa cytaty z HV:
    "Odrzucić również należy wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu
    zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego
    naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby
    do tego "

    oraz
    "Jest prawdą, że w obydwu wypadkach [przyp. poprzezknieje: NPR i antykoncepcja]
    małżonkowie przy obopólnej i wyraźnej zgodzie chcą dla słusznych powodów uniknąć
    przekazywania życia i chcą mieć pewność, że dziecko nie zostanie poczęte. "

    a więc ewidentnie w jednym miejscu masz napisane czarno na bialym ze KAŻDA
    metoda której celem jest unikanie poczecia jest zła a w drugim miejscu masz
    napisane ze metoda ktorej celem jest unikanie poczecia jest dobra (NPR)

    nord1977
    ja bym sie tez zastanowil nad tym co jest na poczaku HVnapisane iz wspolzycie
    musi miec aspekt jednoczacy i prokreacyjny ! I teraz odpowiedz sobie na pytanie
    dlaczego musi miec oba znaczenia ? Kto tak powiedział? lub z czego to wynika?
  • reszka2 16.01.06, 21:24
    W kólko to samo z tymi samymi.
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
    Dyżurka - dla lekarzy i nie tylko.
  • poprzezknieje 16.01.06, 21:42
    reszka2 napisała:

    > W kólko to samo z tymi samymi.

    rzekłbym ze zostałem wywołany do tablicy ... :-)

    a tak na serio reszka zwróć uwagę że o NPR mozna poczytać tylko na katolickich
    stronach które zieją teologiczną propagandą
    Jak człowiek ma wątpliwości i chce normalnie porozmawiać aby je wyjaśnić to ma
    na to jedno jedyne miejsce związane z NPR w całym polskim internecie: WŁAŚNIE TU
    A to ze co jakis czas pojawia sie ktos z wątpliwosciami ... no coż mnie to nie
    dziwi
  • aloska11 17.01.06, 10:00
    Alez nikt wam nie kaze stosowac NPR.
    Ja wybralam te metode, chociaz bylam na poczatku sceptycznie do niej nastawiona.
    Chcialam jednak sprobowac, bo opinie mozna wyrobic sobie dopiero wtedy, gdy sie
    cos pozna. Nic (nic!!!), co mowili na kursie, nie okazalo sie propaganda, a
    korzysci z NPR-u przekroczyly moje oczekiwania. Nie doświadczylam zadnych
    (zadnych!!!) wad NPR-u.

    --
    Ten Dzień
  • mamalgosia 17.01.06, 11:41
    Oczywiście, że nikt nie każe. Podjęłam decyzję i jest to moja decyzja. Ale to
    nei znaczy, że wszytsko musi mi się podobać i że nie moge tego wyrazić. I że
    nie mogę nmieć wątpliwości.
    --
    pójdźmy i my...
  • fiamma75 17.01.06, 12:11
    To też nasz świadomy wybór, ale to nie znaczy, że nie widzimy wad. tylko , że
    te wady w stosunku do zalet nie są dla nas sper istotne. To, że npr jest
    najlepszy, nie znaczy od razu, że jest idealny.
    --
    Aniołek 5tc 13.10.2005 i Nasz wiercipięta
    *****
    Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. /Jean Paul Sartre/
  • hic_mulier 17.01.06, 13:01
    Jakos nie wydaje mi się zeby setki osób stosujacych npr i nawet zadowolonych
    mierzyły temperaturę robiły wykresy itd z myśla otwartosci na nowe życie.
    Przeiwnie robią to w najwiekszej obawie przed poczęciem dziecka. Wstaja
    codziennie o tej samej porze. pisza posty myśląc głównie o jednym, jak zapobiec
    niechcianemu poczęciu. Taka jest prawda.
    I prawda odwrotna. Znam wiele osób ze mna na czele, ktore sa otwarte na nowe
    życie stosujac ta okropna sztuczna antykoncepcję. Ciąża - trudno- rodzimy. I
    zmam tez osoby ktore usunęły po wpadce z NPR. Wiec to nie takie proste.
  • mamalgosia 17.01.06, 15:06
    otóż to.
    Ja akurat nie znam kogoś, kto usunął ciążę z wpadki nprowskiej, ale to nie ma
    nic dorzeczy. Natomiast wiem, że to co ma znaczenie, to mentalność
    antykoncepcyjna.
    Nożem można ukroić chleb, ale i zabić sąsiadkę. Pytanie: czy odebrać ludziom
    noże?
    --
    pójdźmy i my...
  • 0golone_jajka 17.01.06, 23:00
    Mimo wszystko faktem jest, że NPR jest stosowany najczęściej jako sposób na NIEPOCZYNANIE nowego życia. Też nie wiem co to ma wspólnego z otwartością na nowe życie. Prawdziwa katolicka otwartość na nowe życie jest w tzw. rodzinach patologicznych, gdzie nie stosuje się antykoncepcji bo po pierwsze za droga a po drugie ksiądz zabronił, a NPRu bo zbyt skomplikowany (vide wątek sion). I w takich właśnie rodzinach dzieci przychodzą na świat co rok - i to jest chrześcijańskie otwarcie sie na życie.

    --
    Zapraszam na Kościół, religia dla każdego oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • spokofacet 18.01.06, 09:44
    uwazam ze NPR to nie to samo co MRP (metody rozpoznawania plodnosci). to tak
    jak z obuwiem sportowym, na ktore mowi sie adidasy, nawet jak sa one firmy
    NIKE; to samo z pieluchami jednorazowymi - nieraz mozna uslyszec "ja kupuje
    pampersy HUGGIS" :)

    MRP sa rozne: te naturane i te techniczne tj.persona itd. NPR to styl zycia, w
    zgodzie z natura, ktora sie przyjmuje taka jaka jest, a nie zarzadzanie
    natura/plodnoscia. ot, moja opinia.

    zupelnie inna kwestia jest swiadomosc i wiedza rodzin czy patologicznych czy
    bardziej zdrowych spolecznie, nie wspominajac jak niska jest swiadomos i wiedza
    kleru nt. plodnosci - nikt ich tego dobrze nie uczy, bo nie ma
    dobrej "polityki" rodzinnej w kosciele, ale to jet juz fakt a nie opinia.
    --
    forum Pro-Life
  • majkabis 21.01.06, 19:18
    hic_mulier napisała:

    > Jakos nie wydaje mi się zeby setki osób stosujacych npr i nawet zadowolonych
    > mierzyły temperaturę robiły wykresy itd z myśla otwartosci na nowe życie.

    Dokładnie- setki osób codziennie łykające tabletki czy sprawdzające od czasu do
    czasu nitki od wkładki, albo naciagające gume na męskie przyrodzenie robią to z
    otwartościa na zycie (?). Otwartość na zycie nie zalezy wg mnie od stosowanej
    metody, ale od wyznawanej ideologii czy systemu wartosci. Tylko , kurczę, jak
    mozna być za otwartościa na zycie mając np. załozona spiralkę?

    > Przeiwnie robią to w najwiekszej obawie przed poczęciem dziecka.

    A skąd to możesz wiedziec, skoro nie stosujesz NPRu?
    Łykając osstatnia tabletke z opakowania czy naklejając ostatni plaster przed
    przerwą, nie masz żadnej schizy, czy aby za parę dni przyjdzie na pewno
    miesiączka?

    Wstaja
    > codziennie o tej samej porze.

    ... albo łykaja codziennie tablete o tej samej porze. Aby o tym nie zapomniec,
    kupują niezapominajki czy przypominajki albo inne gadżety, albo nastawiają
    komórki na przypominanie.

    pisza posty myśląc głównie o jednym, jak zapobiec
    >
    > niechcianemu poczęciu. Taka jest prawda.

    Masz na mysli TO forum?
    To może przejrzyj dokładniej to forum i znajdź, ile zeschizowanych dziewczyn
    zakłada tu swoje wątki. I zrób to samo z sąsiednim forum ANTYKONCEPCJA. Tam to
    dopiero jest ostra jazda: tablety, gumki i do tego stosunek przerywany, no i
    schiza, czy aby nie wpadłam? Tutaj nie zauwazyłam, aby pojawiały sie posty
    tych, które prawidłowo stosuja NPR i obawiaja się, czy aby tym razem dostana
    okres.
    Przy antykach dopiero dostałabym schizy! Czy mogę spokojnie zjeść ciasto u
    teściowej? A obiad w pensjonacie podczas wakacji? Nie dostane biegunki po
    lodach? A co z alkoholem? Mam ochote, ale przecież te tabletki... Jak dostane
    kaca, to zwymiotuję :( No a antybiotyk? Kurczę, przecież nie będę zabezpieczona
    do końca cyklu i zostaną nam gumki... A niestrawność? Tak lubie bigos, ale
    jesli ma źle wpłynąc na wchłanianie i działanie tabletki, to powinnam
    zrezygnować :( Nocleg u znajomych, bo się zasiedzieliśmy? No nie, jedziemy, bo
    przeciez te moje tablety zostały w domu ... Gumka? A jak pęknie??? ITP
    Jak widzisz- przy antykoncepcji tez mozna się nieźle naschizować.
    To tak a propos Twojego pierwszego zdania.
    --
    **********************************
    "Dobrodziejstwo" szczepionek
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=29794265
  • osieuek 22.01.06, 09:45
    A propos schizy ciążowej. Mieszacie przyczyny ze skutkami. Osoby nerwowe, ze
    skłonnością do wpadania w taką schizę nie staną się mniej nerwowe, gdy zaczną
    stosować NPR. Nie staną się też mniej nerwowe przy stosowaniu tabletek (bo tam
    trzeba nie zażywać antybiotyków, nie mieć biegunek itp.). Osoba z taką
    skłonnością będzie się denerwowała przy każdej metodzie, przy której
    natychmiastowo i naocznie nie da się sprawdzić jej skuteczności. Tylko
    prezerwatywa pozwala na łatwe sprawdzenie: pękła - nie pękła.

    Druga rzecz, to schiza na tle zbyt małej ilości seksu. Kto ma skłonności do
    takiej, nie powinien stosować hard-NPR. A uważam, że wbrew żartobliwej nazwie,
    którą nadałam zjawisku, taka schiza jest zjawiskiem naturalnym i zdrowym u
    większości ludzi.

    Jak zwykle polecam NPR + prezerwatywy w I fazie.

    Niestety, osoby ze skłonnością do schizy na tle zgodności z katolicyzmem nie
    będą się dobrze czuły stosując tę metodę.

    Właściwie, wszystkim ze skłonnościami do jakiejkolwiek schizy zalecam
    psychoterapię. Tam się przekonają, która schiza jest chorobliwa, a która nie.
  • wierzgalska1 24.01.06, 17:28
    > A propos schizy ciążowej. Mieszacie przyczyny ze skutkami. Osoby nerwowe, ze
    > skłonnością do wpadania w taką schizę nie staną się mniej nerwowe, gdy zaczną
    > stosować NPR.

    Bzdura. Nie zgadzam się.
    Główną przyczyną „schizowania” jest n i e w i e d z a . Przy NPR m a się wiedzę kiedy współżycie było w terminie obejmującym dni (choć potencjalnie) płodne, co jest podparte jakimiś obiektywnymi zapisami pomiarów, obserwacji. Subiektywne odczucia to ktoś schizujący może mieć wszystkie dni w miesiącu! NPR zawęzi jego obawy.
    Dla osób żywiołowych, chaotycznych, o małej pamięci terminów w sposób szczególny notatki uspokoją… :)

    > Druga rzecz, to schiza na tle zbyt małej ilości seksu. Kto ma skłonności do
    > takiej, nie powinien stosować hard-NPR.

    Dlaczego? Jak ktoś nie ma schizy ciażowej to niech używa i wersji hard… w obojętnie jakim celu.
    Nie każdy łatwo zachodzi w ciążę.

    A propos schizy „na tle zbyt małej ilości seksu” to myślę, że takowa znika odkąd mieszka się na co dzień wspólnie z partnerem we wspólnym gospodarstwie i seks jest odbiciem relacji wyrażonej w wielu wspólnych sprawach…i nawet drobnych emocji do nich się odnoszących.
    Czasami zmęczenie po obowiązkach gasi pole do popisu, ale każdy odkrywa sam w związku, ile każdej parze potrzeba by nie być zmierzłym (wpływ seksu na :)), nie robić niczego wbrew sobie i niczego wbrew parterowi.

    > A uważam, że wbrew żartobliwej nazwie,
    > którą nadałam zjawisku, taka schiza jest zjawiskiem naturalnym i zdrowym u
    > większości ludzi.

    Tak? ;/ Hm…

    Bardziej zdrowym i naturalnym jest ta pierwsza schiza… „Schiza ciążowa” jest zjawiskiem nawet pożytecznym. Najczęściej występuje u ludzi młodych i wpływa na kształtowanie odpowiedzialności. Wyobrażenie, co miesiąc ;)) by było, gdyby to już się miało zostać rodzicem (czy kolejny raz rodzicem) stanowi o kolejności działań, co trzeba zrobić w życiu, uregulować zanim się to stanie. Kształtuje to gotowość na przyjęcie dzieciątka, jak i również postawę wobec siebie i spręż w działaniu ku temu.

    Jeżeli kogoś nie stać (czasowo, emocjonalnie, finansowo) na dziecko, to uważam, że lepiej by miał nadmierny strach przed ciążą niż był całkowicie beztroski.

    Strach przed ciążą w momencie braku gotowości studzi zapały i jest również swoistym mechanizmem regulacji poczęć :))).

    > Jak zwykle polecam NPR + prezerwatywy w I fazie.

    Tu się jak zawsze zgodzę.

    > Niestety, osoby ze skłonnością do schizy na tle zgodności z katolicyzmem nie
    > będą się dobrze czuły stosując tę metodę.

    Nie potrafię pojąć takich osób. Nie wiem czy chcą tego „czego naprawdę osobiście chcą”, czy chcą być wzorowo subordynowane, bo wpojono im, że tak jest prawidłowo, jak się bezwzględnie potrafi podporządkować autorytetom… Ma to swoje zalety, ale nie w dziedzinie, jeżeli cała odpowiedzialność spoczywa na cegiełce, a nie na odgórnym autorytecie.

    > Właściwie, wszystkim ze skłonnościami do jakiejkolwiek schizy zalecam
    > psychoterapię. Tam się przekonają, która schiza jest chorobliwa, a która nie.

    :) To nic nie da.
    „Umiesz liczyć – licz na siebie”.
    Jeżeli coś sami przed sobą nie uznamy, że to jest chorobliwa wersja jakiejś postawy i przedstawimy to w wersji łagodnej – to po wysłuchaniu terapeuta uzna, ze jest wszystko jest w normie. Jeżeli zaś sami uświadomimy sobie, że coś jest nie tak, to po co nam terapeuta. Sami, czy po oświeceniu przez terapeutę – to sami pracujemy nad sobą i ponosimy odpowiedzialność za smak owoców konsekwencji pracy / braku pracy nad sobą.

    w.
  • abeba 21.01.06, 17:20
    jak mialaś doświadczyć najpowazniejszych złych stron skoro jesteś "18 months and 3 weeks untill wedding day"??
    Wyszłam za maż 4 mce temu, schizę ciążową mam co drugi cykl (łącznie z kupowaniem ogórków), choć analizuję obsesyjnie a nie na oko. Dziś mogę sie kochać z meżem po raz 1. od 19 dni. (a są ludzie którzy mają gorzej). Jak tego doswiadczysz, wtedy dopiero będziesz miała co oceniać.
  • abeba 21.01.06, 17:23
    ups, sama padłam ofiarą ideologii! Przecież to że wybrałaś NPR nie znaczy od razu że jesteś katoliczką.
  • vibe-b 21.01.06, 17:27
    abeba napisała:


    > Wyszłam za maż 4 mce temu, schizę ciążową mam co drugi cykl (łącznie z
    kupowani
    > em ogórków), choć analizuję obsesyjnie a nie na oko.


    Schiza ciazowa to stan umyslu a nie wynik takiej czy innej antykoncepcji. Smiem
    twierdzic, iz spirala + prezerwatywa by Cie od schizy nie uchronila. Sa
    kobiety, ktore nie wspolzyja, a schize ciazowa tez maja.



    --
    ###
  • vibe-b 21.01.06, 17:34
    aloska11 napisała:

    > Alez nikt wam nie kaze stosowac NPR.
    > Ja wybralam te metode, chociaz bylam na poczatku sceptycznie do niej
    nastawiona
    > .
    > Chcialam jednak sprobowac, bo opinie mozna wyrobic sobie dopiero wtedy, gdy
    sie
    > cos pozna. Nic (nic!!!), co mowili na kursie, nie okazalo sie propaganda, a
    > korzysci z NPR-u przekroczyly moje oczekiwania. Nie doświadczylam zadnych
    > (zadnych!!!) wad NPR-u.


    Moge zadac niedyskretne pytania?
    -ile dni w miesiacu powstrzymujesz sie od seksu?
    albo: -czy wspolzyjesz regularnie?
    i jeszcze
    - nie zdarzyla sie Tobie/Wam sytuacja, ze mieliscie chec na wspolzycie,
    ale "nie bylo wolno"?

    Oczywiscie nie musisz odpowiadac na pytania.
    --
    ###

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka