Dodaj do ulubionych

Prosba o interpretację

19.10.06, 09:19
Edytor zaawansowany
  • florencja29 19.10.06, 10:02
    Sorry, za szybko mi sie enter wcisnął.
    Drogie dziewczyny, mam prośbe oceńcie, czy ja dobrze oceniam.
    1) 05.10 - okres
    2) 06.10 - okres
    3) 07.10 - okres
    4) 08.10 - okres
    5) 09.10 - końcówka okresu, 6.30 - 36,35
    6) 10.10 - plamienie, 6.30 - 36,35 (szyjka nisko, twarda – chyba?, na razie mam
    problem ze zinterpretowaniem jej stanu)
    7) 11.10 - 6.30 - 36,35 - mokro, śluz rozciągliwy-przezroczysty
    8) 12.10 - 6.30 - 36,50 - mokro, śluz rozciągliwy – przezr.
    9) 13.10 - 6.30 - 36,40 - mokro, śluz rozciągliwy – przezr.
    10)14.10 - brak pomiaru - mokro, śluz rozciągliwy – przezr.
    11)15.10 - 6.30 - 36,30 - mokro, śluz b. rozciągliwy - białko kurze
    12)16.10 - 6.45 - 36,40 - mokro, śluz b. rozciągliwy - białko kurze, od 22.00 b.
    silny ból brzucha jak przed okresem, owulacyjny?, jeszcze w życiu mnie brzuch
    tak nie bolał w połowie cyklu (nawet przed tabletkami), wzięłam nospę. Rano na
    drugi dzień jeszcze pobolewał, ale w ciągu dnia przestał.
    13)17.10 – 6.50 - 36,60 - mokro, śluz najb. rozciągliwy, białko kurze
    14)18.10 – 6.40 – 36,70 – prawie sucho
    15)19.10 – 7.00 – 36,82 – na razie sucho
    Moje pytania i ocena:
    owulacja ok. 12 dnia - ten ból owulacyjny, skok temp. i śluz na to wskazują i
    to, ze temp. podwyższona się utrzymuje.
    A skąd w ogóle te wątpliwości? Bo wykres sobie "rysuję” nmpr.bfe, który załączam
    i tam nie ma owulacji.
    Oczywiście wiem , ze nie ma co patrzeć na interpretację z nmpr.bfe, ale wiecie
    jak to jest i dlatego też chcę się upewnić i Was pytam, ale moim zdaniem
    owulacja była. Tym bardziej, ze gdy wpisuję 8-dnia temp. 36,45, nmpr.bfe zmienia
    interpretację i owulacja pokazuje się właśnie 12-go dnia.
    A gdy temp. Z tego dnia zostawiam właśnie tak jak była czyli 36,50 to już nie
    pokazuje owulacji. Moim zdanie tego 8-go dnia było to jakieś jednorazowe
    podwyższenie temp. kt. chyba można nie brać pod uwagę. Właściwie to nie wiem,
    dlaczego jest ten wzrost, bo poprzedniego dnia nie działo się też nic dziwnego,
    chyba, że z braku wprawy czegoś nie wychwyciłam.
    Jestem 9-ty cykl po odstawieniu tabl. i pierwszy raz po odstawieniu miałam tak
    dużo śluzu.
    Wiem, że w zasadzie na to nie powinno się zwracać uwagi, ale po zakończ tabl.
    cykle mam 25-dniowe raz miałam 28-dniowy i raz 31-dniowy.
    Wiem, że żeby określić tak na więcej %, że owulacja naprawdę się odbyła trzeba
    poczekać jeszcze czy jutrzejsza i z następnego dnia temp. też będzie się
    utrzymywać na podwyższonym poziomie.
  • emilia_a 19.10.06, 16:12
    Wg Kippleyów:

    Linia podstawowa 36,5
    Linia temp wyższych 36,7

    Szczyt śluzu: nie wiem co to znaczy "prawie sucho", ale dla bezpieczeństwa
    dzień 14.

    Trzy temperatury po szczycie muszą być wyższe od 36,5, a trzecia 36,7 lub
    wyższa, a wiec:
    15
    16
    17?

    Jeśli 17dc będzie 36,7 lub więcej to wieczór tego dnia to początek niepłodności
    poowulacyjnej
    Jeśli 17dc będzie pomiędzy 36,5-36,7, to czekamy do 18dc i 18dc temp musi być
    powyżej 36,5, wtedy wieczor 18dc to początek niepłodności poowulacyjnej.

    Tu reguły:

    npr.pl//index.php/content/view/41/53/

    Jeśli patrzeć na same temperatury, to trzy wyższe to: 13, 14, 15, ale ten
    szczyt śluzu trzeba uwzględnić j/w.

    Też mam przeważnie szczyt śluzu w drugi dzień skoku:/
  • emilia_a 19.10.06, 17:36
    > Szczyt śluzu: nie wiem co to znaczy "prawie sucho", ale dla bezpieczeństwa
    > dzień 14.

    Jeśli uznasz, że tego 14 dc "prawie sucho" jest nieistotne, bo nie było to
    odczucie mokrości, śliskości, nie było śluzu rozciągliwego lub przezroczystego,
    to dzień 13 jest szczytem śluzu i trzy temp wyższe to:
    14
    15
    16- jeśli będzie to co najmniej 36,7 to wieczorem początek niepłodności
    poowulacyjnej
    jeśli 16 nie będzie co najmniej 36,7, to czekasz do 17, która ma być tylko
    wyższa od 36,5 i wieczorem 17dc początek niepłodności poowulacyjnej.
  • nglka 19.10.06, 21:02
    Śluz ma prawo spływać jeszcze dzień po owulacji. Szczyt śluzu nie musi zgadzać
    się z dniem szczytu szyjki czy w dzień ostatni przed skokiemj tempki. Śluz tylko
    wskazuje, że okres płodny się jeszcze nie zakończył - ale nie ma to związku z
    oznaczaniem temperatury, która powinna być uznana za dzień najbardziej płodny w
    12 dc (jak to zrobiła autorka). Temperatura zakłąda 3 możliwe dni płodne, więc
    nie widzę tu żadnych podstaw, bvy orzekać, że ma czekać na 17 dc. Na jakiej
    podstawie tak stwierdzasz?
  • emilia_a 20.10.06, 13:22
    > Śluz ma prawo spływać jeszcze dzień po owulacji. Szczyt śluzu nie musi zgadzać
    > się z dniem szczytu szyjki czy w dzień ostatni przed skokiemj tempki.

    Owszem.

    Śluz tylk
    > o
    > wskazuje, że okres płodny się jeszcze nie zakończył - ale nie ma to związku z
    > oznaczaniem temperatury,

    W takim razie po co w ogóle wgapiamy się w śluz i wyznaczamy dzień szczytu
    śluzu?

    Temperatura zakłąda 3 możliwe dni płodne, więc
    > nie widzę tu żadnych podstaw, bvy orzekać, że ma czekać na 17 dc. Na jakiej
    > podstawie tak stwierdzasz?

    Trzy temperatury PO szczycie śluzu są istotne, a nie trzy pierwsze wyższe.

    13dc jest temp wyższa, ale w tym dniu jest ewidentnie śluz płodny, więc nie
    bierzemy pod uwagę tej temperatury

    14dc
    a)- jeśli "prawie sucho" było przez cały dzień, to 13dc jest szczytem śluzu i
    pierwsza temp wyższa, jaką bierzemy pod uwagę to ta z dnia 14.
    b)- jeśli "prawie sucho" to znaczy np. do południa mokro, a po południu sucho,
    to 14dc jest szczytem śluzu i pierwsza temp wyższa, jaką bierzemy pod uwagę to
    ta z dnia 15.

    Interpretacja w przypadku:
    a) 13dc szczyt śluzu (temp wyższa, której nie bierzemy pod uwagę, bo w tym dniu
    jest śluz płodny)
    14 pierwsza temp wyższa, którą bierzemy pod uwagę
    15 druga temp wyższa, którą bierzemy pod uwagę
    16 trzecia temp wyższa - jeśli jest co najmniej 36,7 to wieczorem początek
    niepłodności poowulacyjnej, jeśli nie, to czekamy do 17dc na temp powyżej 36,5
    i wieczorem 17dc będzie początek niepłodności poowulacyjnej


    b) 14 dc szczyt śluzu i analogicznie:
    15
    16
    17 - jeśli nie jest co najmniej 36,7 to czekamy do 18.


    Taka samą inetrpretację (a lub b - zależnie od tego, jak Florencja określi
    odczucie w 14 dc) uzyskamy w metodzie Kippleyów, Rotzera, i angielskiej (w
    angielskiej tylko linia podstawowa jest 0,025 stopnia wyżej niz u Rotzera i
    Kippleów)

    Zamiast sypać regułki podam Ci przykład wykresu, w którym szczyt śluzu wypada w
    drugi dzień temp wyższej. Pomijamy te dwie temp wyższe i liczymy trzy temp PO
    szczycie śluzu. Jest to drugi wykres na tej stronie. To metoda Rotzera, ale u
    Kippleów i w angielskiej jest tak samo:
    embrion.pl/npr/nietyp.htm

    Wszystko jasne?


  • skrzynka3 20.10.06, 13:31
    Pisalysmy w tym samym czasie tylko ja z doskoku i przed wyslaniem nie widzialam
    jeszcze Twojego postu :))))Wyjasnienie mamy takie samo Ty dodatkowo zwrocilas
    uwage (i slusznie) na okreslenie "prawie sucho" :))
    Skrzynka
    --
    "Koń odezwał się najprościej - moja rzecz to dziury w moście"
  • emilia_a 20.10.06, 13:44
    > Pisalysmy w tym samym czasie tylko ja z doskoku i przed wyslaniem nie
    widzialam
    >
    > jeszcze Twojego postu :))))

    a ja Twojego:)) to dobrze, że sie zgadza:))
  • emilia_a 20.10.06, 13:41
    > Wszystko jasne?

    Może jeszcze tak: Ty zinterpretowałaś wykres wg Metody Termicznej, pominęłaś
    śluz. Ja go zinterpretowałam wg Metody Objawowo-Termicznej (temperatura+śluz).

    Chyba najjaśniej opisuje to metoda angielska:
    1-wyzaczamy trzeci dzień po szczycie szyjki lub śluzu,
    2-wyznaczamy trzeci dzień temp wyższych, jeśli trzecia temp jest co najmniej
    0,2 wyższa od przedwzrostowej szóstki (czwarty, jeśli trzecia temp jest wyższa
    mniej niż 0,2 stopnia od przedwzrostowej szóstki).

    Bierzemy pod uwagę dzień Późniejszy. Wieczór tego dnia jest początkiem
    niepłodnosci poowulacyjnej.
    Interpretacja Rotzera i Kippleów będzie identyczna tylko innymi słowy zapisana.
  • nglka 20.10.06, 14:18
    emilia_a napisała:

    > Może jeszcze tak: Ty zinterpretowałaś wykres wg Metody Termicznej, pominęłaś
    > śluz. Ja go zinterpretowałam wg Metody Objawowo-Termicznej (temperatura+śluz).

    > Chyba najjaśniej opisuje to metoda angielska:
    > 1-wyzaczamy trzeci dzień po szczycie szyjki lub śluzu,
    > 2-wyznaczamy trzeci dzień temp wyższych, jeśli trzecia temp jest co najmniej
    > 0,2 wyższa od przedwzrostowej szóstki (czwarty, jeśli trzecia temp jest wyższa
    > mniej niż 0,2 stopnia od przedwzrostowej szóstki).

    Wiem na czym polega metoda angielska, bo się nią posługuję. Pytałam zupełnie o
    coś innego niż odpowiedziałaś. Spróbuję sprecyzować to inaczej - DLACZEGO każesz
    dziewczynie czekać z niepłodnością do 17 dc mając na względzie temperaturę?
    Cytuję Twoją wypowiedź:
    "16- jeśli będzie to co najmniej 36,7 to wieczorem początek niepłodności
    poowulacyjnej
    jeśli 16 nie będzie co najmniej 36,7, to czekasz do 17, która ma być tylko
    wyższa od 36,5 i wieczorem 17dc początek niepłodności poowulacyjnej."

    I tu jest pies pogrzebany. Bo to, że miała szczyt śluzu 13 dc świadczy TYLKO O
    TYM, że należy do dnia szczytu śluzu doliczyć 3 dni i wtedy można współżyć. Nie
    ma to nic do temperatury, która ma prawo skoczyć przedwcześnie natomiast o
    zakończeniu płodności świadczy ostatni objaw, czyli: ostatnim płodnym objawem
    jest tu śluz, więc nie ma żadnego powodu, by pisać, że 16dc tempka powinna
    wynosić minimum 36,7. 16 dc temperatura może znajdować się ledwo nad linią
    pokrywającą.
    Dziewczyna powinna mieć na względzie śluz. Natomiast wszystkie poowulacyjne
    temperatury powinny znajdować się nad linią pokrywającą, z wyjątkami na
    jednodniowy spadek, który ma prawo się zdarzyć i właśnie - gdyby spadek zdarzył
    się 16 dc to NIE MA TO ZNACZENIA, bo temperatura została potwierdzona trzecią
    wyższą o 0,2 stopnia. Swoją drogą racja jest w tym, że powinna czekać do
    zakończenia wszystkich objawów.

    Metoda objawowo - termiczna ma to do siebie, że łączysz w badaniu 3 czynniki -
    ale nie jest to jednoznaczne z faktem, że temperaturę uzależniasz od śluzu i na
    odwrót. Tak, jak o rozpoczęciu okresu płodności świadczy pierwszy objaw
    płodności, tak o jego zakończeniu świadczy ostatni objaw. temperatura
    potwierdziła owulację w 15 dc, więc należy tylko odczekać 3 dni od ostatniego
    objawu śluzu.
  • emilia_a 20.10.06, 16:02
    > Wiem na czym polega metoda angielska, bo się nią posługuję.

    W takim razie nie wiem dlaczego wyznaczyłaś wieczór 15 dnia jako początek
    niepłodności poowulacyjnej.

    > Metoda objawowo - termiczna ma to do siebie, że łączysz w badaniu 3 czynniki -
    > ale nie jest to jednoznaczne z faktem, że temperaturę uzależniasz od śluzu i
    na
    > odwrót. Tak, jak o rozpoczęciu okresu płodności świadczy pierwszy objaw
    > płodności, tak o jego zakończeniu świadczy ostatni objaw. temperatura
    > potwierdziła owulację w 15 dc, więc należy tylko odczekać 3 dni od ostatniego
    > objawu śluzu.

    No to teraz już wiem, o co Ci chodziło. Tak jest w metodzie angielskiej, fakt.
    I teraz zastanawia mnie jak jest u Rotzera i Kippleyów. Piszą, że bierzemy pod
    uwagę tylko temperatury po szczycie, a trzecia ma być 0,2 stopnia wyższa od
    linii podstawowej. Ja to rozumiałam w ten sposób, że trzecia z tych po szczycie
    ma być 0,2 stopnia wyższa, ale może faktycznie chodzi o trzecią wyższą w ogóle
    niezaleznie od śluzu (czyli tak jak w metodzie angielskiej). I nie wiem, bo nie
    jest to sprecyzowane na stronach, a książki pożyczyłam i nie mogę sprawdzić.
    Nie miałam z tym nigdy problemu, bo trzecia temperatura w cyklu i następne
    zawsze były u mnie wyższe o 0,2 stopnia, więc się nad tym nie zastanwiałam. No
    ale sprawdzić wypada.
    Mnie chodziło tylko o to, że w ogóle pominęłaś śluz i wyznaczyłaś wieczór 15
    dnia jako niepłodność.
  • emilia_a 20.10.06, 16:17
    > No to teraz już wiem, o co Ci chodziło. Tak jest w metodzie angielskiej,
    fakt.
    > I teraz zastanawia mnie jak jest u Rotzera i Kippleyów. Piszą, że bierzemy
    pod
    > uwagę tylko temperatury po szczycie, a trzecia ma być 0,2 stopnia wyższa od
    > linii podstawowej. Ja to rozumiałam w ten sposób, że trzecia z tych po
    szczycie
    >
    > ma być 0,2 stopnia wyższa,

    No znalazłam (zreszta już to tu wklejałam niżej). U Rotzera trzecia z
    temperatur PO szczycie ma być wyższa o 0,2, a więc tu jest różnica z metodą
    angielską.

    "Obrysować kółkiem pierwszą wyższą temperaturę po szczycie, która jest wyższa
    od 6-u niższych temperatur poprzedzających.
    Ponumerować wstecznie 6 niższych temperatur.
    Wykreślić przerywaną linię podstawową przez najwyższy punkt z sześciu niższych
    temperatur.
    Oznaczyć kółkami dalsze temperatury wyższe.
    Jeżeli trzecia z nich jest wyższa o minimum 0,2 oC..."

    Jeszcze Kipplyeów będę musiała znaleźć.
    Tak więc w szczególnych przypadkach metoda Rotzera zakłada większy margines
    bezpieczeństwa niz met. angielska. A mi na tym najbardziej zależy.
  • nglka 20.10.06, 16:45
    > Tak więc w szczególnych przypadkach metoda Rotzera zakłada większy margines
    > bezpieczeństwa niz met. angielska. A mi na tym najbardziej zależy.

    Nie do końca się zgadza. Nie ma dowodów na to, że metoda Roetzera jest
    bezpieczniejsza. Angielska zakłada przecież ostatni objaw + 3 dni, więc wychodzi
    na to samo.
    Różnica jest "tylko taka" (sugerując się Twoimi cytatami), że w Roetzerze muszą
    być jeszcze spełnione warunki 3 temperatur wyższych. ALE - gdyby ktoś wystosował
    metodę, w której liczonoby 6 temperatur po szczycie śluzu? Też nie znaczyłoby,
    że jest bezpieczniejsza. Można by było powiedzieć, że jest tak samo skuteczna.
    Metody rządzą się różnymi prawami. Nie można powiedzieć, że jednak jest
    skuteczniejsza od drugiej tylko dlatego, że zakłada dłuższy margines ryzyka.
    Trzeba najpierw udowodnić, że to ryzyko faktycznie istnieje. Dla przykładu - w
    samej metodzie termicznej współczynnik zajścia w ciążę wynosi 0,035 na około 400
    cykli różnych zdrowych kobiet starających się u dziecko - gdy w przypadku
    współżycia przy stosowaniu metody Billingsów - ryzyko wuynosi 0,000, czyli
    zwykłe "zero". Więc ja tu nie widzę dowodu większej skuteczności.
  • nglka 20.10.06, 16:47
    nglka napisała:

    > Dla przykładu - w samej metodzie termicznej współczynnik zajścia w ciążę
    > wynosi 0,035 na około 400 cykli różnych zdrowych kobiet starających się u
    > dziecko - gdy w przypadku współżycia przy stosowaniu metody Billingsów -
    > ryzyko wuynosi 0,000, czyli zwykłe "zero". Więc ja tu nie widzę dowodu
    > większej skuteczności.

    Mowa o współżyciu:
    - w 2 dni po skoku
    - w 2 dni po szczycie śluzu
  • nglka 20.10.06, 16:48
    Idę po kawę

    Nie w 2 dni po skoku, tylko 2 dni po wzroście temperatury
  • emilia_a 20.10.06, 16:59
    Nie można powiedzieć, że jednak jest
    > skuteczniejsza od drugiej tylko dlatego, że zakłada dłuższy margines ryzyka.

    Też tak sądzę.
    Właśnie dlatego celowo(!) użyłam tylko słów "większy margines bezpieczeństwa" a
    nie "jest bardziej skuteczna".

    > > Tak więc w szczególnych przypadkach metoda Rotzera zakłada większy margin
    > es
    > > bezpieczeństwa niz met. angielska. A mi na tym najbardziej zależy.
  • emilia_a 23.10.06, 10:52
    > No znalazłam (zreszta już to tu wklejałam niżej). U Rotzera trzecia z
    > temperatur PO szczycie ma być wyższa o 0,2, a więc tu jest różnica z metodą
    > angielską.
    >
    > "Obrysować kółkiem pierwszą wyższą temperaturę po szczycie, która jest wyższa
    > od 6-u niższych temperatur poprzedzających.
    > Ponumerować wstecznie 6 niższych temperatur.
    > Wykreślić przerywaną linię podstawową przez najwyższy punkt z sześciu
    niższych
    > temperatur.
    > Oznaczyć kółkami dalsze temperatury wyższe.
    > Jeżeli trzecia z nich jest wyższa o minimum 0,2 oC..."
    >
    > Jeszcze Kipplyeów będę musiała znaleźć.

    Dowiedziałam się. U Kippleyów tak samo jak u Rotzera.
  • nglka 20.10.06, 16:37
    emilia_a napisała:

    > W takim razie nie wiem dlaczego wyznaczyłaś wieczór 15 dnia jako początek
    > niepłodności poowulacyjnej.

    Przyznaję, mój błąd. Powinnam była wziąć pod uwagę szczyt śluzu i wzięłam, ale
    nie w tym dniu co trzeba - w pierwszym poście zasugerowałam się godziną pomiaru
    jako wartością temperatury i przyjęłam do wiadomości, że szczyt śluzu nastąpił
    wcześniej, a gdy już zobaczyłam, że źle odczytałam, to nie skorygowałam śluzu.
    Muszę chyba wcześniej kawę pić...

  • skrzynka3 20.10.06, 13:28
    Bo Roetzer pozwala za wyzsze uznac tylko te temperatury ktore wystapia PO
    szczycie sluzu a 13 dnia jest zaznaczony sluz wybitnie plodny. Dlatego za
    wyzsza mozna uznac dopiero ta z 14 dnia i kolejne 15 i 16 -nieplodnosc wg. tej
    metody zacznie sie tego dnia wieczorem jesli bedzie spelniony warunek -
    temperatura wyzsza o 2 kreski od najwyzszej z przedwzrostowej szostki lub
    dopiero 17 dnia wieczorem jesli ten warunek nie bedzie spelniony.

    Mysle, ze to zabezpieczenie przed wariantem - przedwczesny skok tempki
    spowodowany wydzielaniem sie progesteronu z niepeknietego jeszcze pecherzyka.
    Wtedy przy przedwczesnym uznaniu skoku te 3 dni marginesu moglyby nie
    wystarczyc.
    Zreszta nie tylko Roetzer wiaze oznaczanie dnia nieplodnosci poowulacyjnej ze
    wszystkimi objawami -a wiec rowniez ze sluzem. Inna z metod mowi o wieczorze
    trzeciego dnia po szczycie ktoregos z objawow (skok tempki, sluz, szyjka) i
    decyduje objaw, ktory utrzymal sie NAJDLUZEJ czyli jesli plodny sluz byl
    jeszcze 13 dnia to niezaleznie od tego ze tempka mogla juz skoczyc a szyjka sie
    zamknac licza sie trzy dni PO ostatnim objawow czyli znowu 14, 15, 16. I w
    innej sytuacji nawet jesli szyjka zamknieta i po sluzie ani widu ani slychu
    czekamy na trzy wyzsze pomiary.
    --
    "Koń odezwał się najprościej - moja rzecz to dziury w moście"
  • nglka 20.10.06, 14:23
    skrzynka3 napisała:

    > Bo Roetzer pozwala za wyzsze uznac tylko te temperatury ktore wystapia PO
    > szczycie sluzu a 13 dnia jest zaznaczony sluz wybitnie plodny. Dlatego za
    > wyzsza mozna uznac dopiero ta z 14 dnia i kolejne 15 i 16 -nieplodnosc wg. tej
    > metody zacznie sie tego dnia wieczorem jesli bedzie spelniony warunek -
    > temperatura wyzsza o 2 kreski od najwyzszej z przedwzrostowej szostki lub
    > dopiero 17 dnia wieczorem jesli ten warunek nie bedzie spelniony.

    - Nie posługuję się metodą Roetzera natomiast metoda angielska za pierwszą
    wyższą temperaturę uznaje tę tempkę, która znajduje się powuyżej linii
    pokrywającej. Cytat z metody angielskiej: "Wzrost (skok) temperatury jest
    rozpoznawany wtedy, gdy różnica wynosi 0,2oC lub więcej pomiędzy najwyższą z
    sześciu ostatnich niższych, a trzecią z następujących po sobie, niezakłóconych,
    wyższych temperatur."

    > Mysle, ze to zabezpieczenie przed wariantem - przedwczesny skok tempki
    > spowodowany wydzielaniem sie progesteronu z niepeknietego jeszcze pecherzyka.
    > Wtedy przy przedwczesnym uznaniu skoku te 3 dni marginesu moglyby nie
    > wystarczyc.
    > Zreszta nie tylko Roetzer wiaze oznaczanie dnia nieplodnosci poowulacyjnej ze
    > wszystkimi objawami -a wiec rowniez ze sluzem. Inna z metod mowi o wieczorze
    > trzeciego dnia po szczycie ktoregos z objawow (skok tempki, sluz, szyjka) i
    > decyduje objaw, ktory utrzymal sie NAJDLUZEJ czyli jesli plodny sluz byl
    > jeszcze 13 dnia to niezaleznie od tego ze tempka mogla juz skoczyc a szyjka sie
    >
    > zamknac licza sie trzy dni PO ostatnim objawow czyli znowu 14, 15, 16.

    - Zgadzam się całkowicie. Nie zgadzam się tylko z tym, że wyższe tempki należy
    liczyć od szczytu śluzu. Tempka swoje, śluz swoje a szyjka swoje. Decyduje objaw
    ostatni + 3 dni.
  • skrzynka3 20.10.06, 19:38
    nglka napisała:

    > >
    > > >
    > > > ->
    > >
    >
    > - Nie zgadzam się tylko z tym, że wyższe tempki należy
    > liczyć od szczytu śluzu. Tempka swoje, śluz swoje a szyjka swoje. Decyduje
    objaw ostatni + 3 dni.

    Tylko tu nie chodzi o zgadzanie czy nie ;)))W metodzie ktora Ty sie poslugujesz
    tak jest ale osoby poslugujace sie Roetzerem maja do przestrzegania takie
    wlasnie zasady interpretacji
    ... "Dopiero po ostatnim dniu (relatywnie) "najlepszego sluzu" mozna ocenic
    wzrost temperatury. Pomiary mozna uznac za "wyzsze" dopiero wtedy, jesli
    wystapily po dniu szczytu."... cytat z "Naturalnej Regulacji Poczec" wyd.
    Hlondarium 1994
    ..." Jesli kobieta nie moze zaobserwowac sluzu najlepszej jakosci, wtedy sluz
    slabszej jakosci swiadczy jeszcze o relatywnie najlepszym okresie plodnym, a
    ostatni dzien takiego sluzu oznaczamy punkt szczytu."... tamze :)

    Dyskusja jest troche akademicka bo te wszystkie metody choc roznymi drogami
    prowadza do takich samych rezultatow. Chodzi mi tylko o uporzadkowanie i
    mieszanie osobom ktore beda to czytac a stosuja Roetzera. Robienie wlasnych
    mixow z metod niekoniecznie musi wyjsc na dobre.Lepiej wybrac sobie jedna i
    scisle sie jej trzymac. Dla mnie osobiscie najprostszy i najbardziej
    przejrzysty jest wlasnie Roetzer ale komus innemu bardziej podpasuje
    Angielska.Byleby nie mieszac regul ;)
    Skrzynka
    --
    "Koń odezwał się najprościej - moja rzecz to dziury w moście"
  • nglka 21.10.06, 00:14
    > Tylko tu nie chodzi o zgadzanie czy nie ;)))W metodzie ktora Ty sie poslugujesz

    Jasne ale odpisałaś bezpośrednio na mojego posta pisząc "jasno i wyraźnie"
    dlaczego jest tak, a nie inaczej. Eilia pisała o interpretacji NIE wskazując na
    konkretną metodę, dlatego zadałam pytanie takie - a nie inne. Ty podpięłaś się
    pod Jej post również nie pisząc o metodzie. I właśnie po to, by metod NIE
    mieszać - chciałam, by napisała dlaczego w ten sposób. Nie znam metody Roetzera
    dogłębnie (mimo, że jestem w trakcie czytania, na to trzeba czasu) a Kippley'ów
    tym bardziej. I dlatego zaznaczyłam, że JA stosuję metodę angielską.
    Nie mieszam metod, pisałam od razu, że posługuję się metodą angielską i dlatego
    prosiłam emilię o wyjaśnienie.

    Myślę, że w celu uniknięcia tego typu sytucaji (dlaczego Ty tak, skoro ja
    słyszałam inaczej itp.) dobrze byłoby, by każdy, kto odwołuje się do
    interpretacji - pisał wg jakiej metody interpretuje. Bo w innym ptrzypadku
    właśnie brak informacji - a nie dyskusja - może doprowadzić do pomieszania metod.

    Pozdrawiam
  • skrzynka3 21.10.06, 11:49
    Postulat sluszny -wyjdzie z korzyscia zwlaszcza poczatkujacym zeby sie wszystko
    nie pomajtalo :)))
    --
    "Koń odezwał się najprościej - moja rzecz to dziury w moście"
  • emilia_a 23.10.06, 10:38
    Eilia pisała o interpretacji NIE wskazując na
    > konkretną metodę,

    Wskazałam.
    "Wg Kippleyów" to pierwsza linijka mojego postu z interpretacją:))

    > Myślę, że w celu uniknięcia tego typu sytucaji (dlaczego Ty tak, skoro ja
    > słyszałam inaczej itp.) dobrze byłoby, by każdy, kto odwołuje się do
    > interpretacji - pisał wg jakiej metody interpretuje.

    Jestem za.
    A każdy, kto czyta interpretację przeczytał tez wg jakiej metody ona jest.

    > Nie mieszam metod, pisałam od razu, że posługuję się metodą angielską i
    dlatego
    > prosiłam emilię o wyjaśnienie.

    Dopiero po wyjaśnieniu się dowiedziałam jaka metodę stosujesz. Może coś
    przeoczyłam.
  • florencja29 19.10.06, 10:11
    www.nmpr.bfe.pl/
    teraz powinno być ok, te same dane.
  • maalza 19.10.06, 11:54
    Witaj Florencjo.
    Moim zdaniem interpretujesz poprawnie, nie wiem na jakiej zasadzie działa ten
    program, ale może on sie pogubił bo 10 dnia nie wpisałaś danych. Nie ma tez
    wyraźnego skoku tylko tempka rośnie powoli, więc to, że była owulacja czy nie,
    nie jest jeszcze pewne na 100%.
    Poczekaj jeszcze 2 dni, czy będzie wyższa temperatura, wtedy już będzie widac
    że jest po owulacji. A jak szyjka? Byla miekka w fazie sluzu a teraz jest
    twarda?

    Wszystkiego dobrego!

    --
    To, co nas zieje i grzębi
  • nglka 19.10.06, 12:54
    Wg mnie interpretacja nie jest poprawna. Wg mnie owulacja wystąpiła w okolicach
    14 dnia (najbardziej prawdopodobne) ale to muszą potwierdzić jeszcze minimum 2
    przyszłe tempki, albo i trzy.
  • nglka 19.10.06, 12:57
    przepraszam, wryło się mi w głowę stałe przyzwyczajenie, czyli: najpierw tempka
    a potem podanie czasu mierzenia (u Ciebie jest na odwrót, co mnie właśnie
    zmyliło a 3 przed 6:40 dodałam sobie, widać, automatycznie ;) ).
    Owulacja wystąpiła najprawdopodobniej w okolicach 12 dni + 2 dni. Trzecia
    temperatura potwierdziła przebytą owulację. Jeśli dziś jest 15dc to wieczorem
    rozpoczyna się okres bezpłodności poowulacyjnej.
  • florencja29 19.10.06, 13:41
    Witaj Maalzo,

    z szyjką jeszcze mam problemy, wydaje mi się, że w obrębie przypuszczalnej
    owulacji była jakby taka rozpulchniona, ale jeszcze nie potrafię określać, tak
    na prawdę, jak jest, a teraz ostatnio zapomniałam badać :(
    No właśnie zobaczę, jaka będzie temp. w 2 następnych dniach.
    Odnośnie skoku: a to że 12-dnia (16.10) była temp. 36,40, a 13-go (17.10) 36,60
    to nie jest skok (wydawało mi się że wg Kipplejów, tak - w końcu kupiłam sobie
    książkę J) U nich nie jest tak, że 0,2 stopnia to skok?. Ale faktem jest, w
    poprzednich nie miałam skoków tylko stopniowy wzrost temp. Chyba taka moja uroda.
    Tym programem się nie przejmuję, bo przekłamuje, co widać. Ale chciałam, żeby
    ktoś mnie jeszcze poparł w tym.
    Pozdrowienia i powodzenia.
  • maalza 19.10.06, 13:58
    Wybacz, z tym skokiem to zrobiłam skrót myślowy. Nie wiem jak jest u Kippleyów,
    bo ja mam Rotzera, ale chodzi mi o linie podstawową.
    jesli przeprowadzisz ją przez najwyższą z 6 niższych temperatur to przejdzie
    ona przez punkt 36,5, w związku z czym pierwsza temperatura wyższa (13 dc)nie
    jest nad tą linią o 0,2 stopnia tylko ciut mniej. W związku z czym musza byc 4
    wyzsze temperatury
    Moim zdaniem od jutra wieczorem rozpocznie się niepłodnośc bezwzględna, jesli
    temperatura utrzyma sie na wysokim poziomie.
    --
    To, co nas zieje i grzębi
  • florencja29 19.10.06, 14:14
    A mi sie coś ubzdurało(z e-maili), że masz Kipplejów, ale jak widać tylko coś mi
    się ubzdurało ;). Jeszcze musze doczytać. Ale całe szczeście temp. tez może
    rosnąć stopniowo, bo kiedyś myslałam błędnie oczywście, że musi byc koniecznie
    skok, zeby stwierdzić przebytą owulację. A włśnie jak pisałam u mnie nie
    występuje wyraźny skok, stwierdzam to na podstawie poprzednich cykli.
    Zobaczę, co pokażą następne temperatury.
  • nglka 19.10.06, 14:45
    Wyższa o 0,2 o6 przedwzrostowych musi być TYLKO 3 temperatura. Jeśli nie spałnia
    ona warunku bycia wyższej, wtedy czekamy na 4tą temperaturę, która już tylko
    musi być wyższa od linii pokrywającej.
    Zaś WSZYSTKIE wzrostowe temperatury powinny znajdować się nad linią pokrywającą
    i to wystarczy, wcale nie musi być tak, że pierwsza i druga będą miały więcej
    niż 0,2 (właściwiej - rzadko tak jest)
  • florencja29 19.10.06, 15:44
    Dzięki za wyjaśnienie. Muszę jeszcze to doczytać.
  • emilia_a 19.10.06, 17:00
    > ona przez punkt 36,5, w związku z czym pierwsza temperatura wyższa (13 dc)nie
    > jest nad tą linią o 0,2 stopnia tylko ciut mniej. W związku z czym musza byc
    4
    > wyzsze temperatury


    Nieprawda, przede wszystkim bierzemy pod uwagę temperatury PO dniu szczytu
    śluzu (a więc na pewno po 13, albo i po 14 ("prawie sucho"?)).
    I u Rotzera i u Kippleyów pierwsza i druga temp wyższa muszą być powyżej linii
    podstawowej (36,5), a dopiero trzecia musi być 36,7. Jeżeli trzecia jest
    pomiedzy 36,5-36,7 to czekamy do czwartej, która musi być powyżej 36,5.

    U Rotzera i Kippleyów jest tylko różnica w wyznaczaniu dniu szczytu. U
    Kippleyów szczyt to ostatni dzień ze śluzem o jakiejkolwiek własności:
    -rozciągliwy powyżej 1cm,
    -przezroczysty,
    -dający uczucie mokrości, śliskości.

    U Rotzera tak:


    Wyznaczanie końca okresu płodności a zarazem początku okresu niepłodności
    bezwzględnej:


    Proszę zaznaczyć szczyt objawu śluzu. Dzień szczytu objawu śluzu to ostatni
    dzień występowania śluzu relatywnie najlepszej jakości w danym cyklu.
    Obrysować kółkiem pierwszą wyższą temperaturę po szczycie, która jest wyższa od
    6-u niższych temperatur poprzedzających.
    Ponumerować wstecznie 6 niższych temperatur.
    Wykreślić przerywaną linię podstawową przez najwyższy punkt z sześciu niższych
    temperatur.
    Oznaczyć kółkami dalsze temperatury wyższe.
    Jeżeli trzecia z nich jest wyższa o minimum 0,2 oC od linii podstawowej,
    wówczas wieczór tego dnia możemy przyjąć jako początek okresu niepłodności
    poowulacyjnej.
    Jeżeli trzecia z wyższych temperatur nie jest o minimum 0,2 oC wyższa od linii
    podstawowej, to musimy poczekać na czwartą wyższą temperaturę. Powinna ona
    leżeć powyżej linii podstawowej, ale nie musi być wyższa o 0,2 oC. Wieczór tego
    dnia możemy przyjąć jako początek okresu niepłodności poowulacyjnej.
    Wskazana jest dalsza obserwacja i mierzenie temperatury aż do wystąpienia
    miesiączki. Po uzyskaniu doświadczenia nie jest to konieczne.

    Okres niepłodności poowulacyjnej trwa aż do miesiączki.
    www.iner.pl/?x=1&s=4

    Tak więc u Florencji szczyt to dzień 13 wg Rotzera, a 13 lub 14 wg Kippleyów
    (to Florencja musiałaby określić).
  • emilia_a 20.10.06, 13:55
    > U Rotzera i Kippleyów jest tylko różnica w wyznaczaniu dniu szczytu.

    Ech... własciwie nie ma. To samo zapisane inaczej.
  • florencja29 20.10.06, 09:01
    Dzięki za rozłożenie moich obserwacji na czynniki pierwsze - b.pomaga to w
    nauce. Temp. sie utrzymuje, dziś o 6.45 była 36,80. Tylko ciekawy jest dla mnie
    śluz. Bo dzisiaj rano był mętny i biały, ale i też pomieszany z rozciągliwym,
    przezroczystym.
  • emilia_a 20.10.06, 14:13
    Temp. sie utrzymuje, dziś o 6.45 była 36,80. Tylko ciekawy jest dla mnie
    > śluz. Bo dzisiaj rano był mętny i biały, ale i też pomieszany z rozciągliwym,
    > przezroczystym.

    No właśnie w takim przypadku nie wiem, co robić. Tez mi sie tak zdarza. Czy
    pominąć ten śluz, czy uznać, że to może być dopiero szczyt śluzu. Bo trzy temp
    wyższe możemy zacząć liczyć dopiero po szczycie śluzu.


    Florencja, możesz to uzupełnić:
    13)17.10 – 6.50 - 36,60 - mokro, śluz najb. rozciągliwy, białko kurze
    14)18.10 – 6.40 – 36,70 – prawie sucho (przez cały dzień tak czy było tez
    odczucie mokro?)
    15)19.10 – 7.00 – 36,82 – na razie sucho ?
    16)?

    Jeśli dzień 13 to szczyt śluzu, to 16 dc wieczorem niepłodność poowulacyjna
    Jeśli 16 to szczyt, to dopiero 19 wieczorem niepłodność.
  • florencja29 20.10.06, 14:28
    15)19.10 - 7.00 - 36,82 - wilgotno
    16)20.10 - 6.45 - 36,80 - śluz biały mętny, lepki + rozciągliwy, przezroczysty
    (jednak nadal).
    Czyli wersja - 16-ty dzień to szczyt - 19-ty dzień to niepłodność. Chyba,ze
    jeszcze jutro śluz się utrzyma.

    Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc w odczytaniu.
  • nglka 24.10.06, 23:53
    > No właśnie w takim przypadku nie wiem, co robić. Tez mi sie tak zdarza. Czy
    > pominąć ten śluz, czy uznać, że to może być dopiero szczyt śluzu. Bo trzy temp
    > wyższe możemy zacząć liczyć dopiero po szczycie śluzu.

    Przez przypadek znalazłam coś, co może Cię Emilio zainteresować. Pisałaś, że
    posługujesz się regułami określonymi przez Kippleyów. Na npr.pl znalazłam takie coś:
    "John i Sheila Kippleyowie w swojej książce „Sztuka naturalnego planowania
    rodziny” sugerują, że jeśli po dniu szczytu, w trakcie odliczania, śluz bardziej
    płodnego typu lub odczucie mokrości pojawią się znów na jeden dzień, wówczas
    wystarczy odczekać dwa dni, ale już przy dwudniowej zmianie znów odliczamy
    cztery dni po szczycie. (zob. Sztuka naturalnego planowania rodziny, wyd. III,
    s. 198)."
  • nglka 24.10.06, 23:57
    "Z kolei Josef Rötzer wyodrębnia cztery nietypowe sytuacje, mogące wystąpić u
    kobiet, które obserwowały pierwszy typ podstawowego modelu niepłodności (sucho),
    podając, że w swojej praktyce badawczej nie spotkał się z przypadkiem poczęcia,
    przy stosowaniu się do poniższych zaleceń (zob. www.iner.pl/?x=1&s=7):

    1.„Po dniu szczytu śluz gorszej jakości utrzymuje się 4 lub 5 dni, a 5 lub 6
    dnia nie ma już objawów płodności. W takim wypadku okres niepłodności względnej
    zaczyna się wieczorem pierwszego dnia bez objawów płodności.

    2.Po dniu szczytu śluz gorszej jakości utrzymuje się dłużej niż 5 dni, a potem
    zanika. W takim przypadku nowy znak dnia szczytu stawiamy ostatniego dnia z
    gorszym śluzem i rozpoczynamy odliczanie. Okres niepłodności względnej
    rozpoczyna się wieczorem czwartego dnia po szczycie, jeśli w ciągu tych 4 dni
    nie wystąpiły żadne objawy płodności.

    3.Po dniu szczytu wśród dni ze śluzem gorszej jakości jest dzień ze śluzem
    trochę lepszym od pozostałych, ale gorszym od tego w dniu szczytu (na przykład
    żółtawym, ale rozciągliwym – przyp BG). Wówczas przyjmujemy nowy dzień szczytu w
    dniu o odrobinę lepszym śluzie.

    4.W ciągu 4 dni po szczycie śluz gorszej jakości zanikł, a następnie pojawił się
    na nowo. W takiej sytuacji wyznaczamy nowy dzień szczytu w nowej “wyspie” śluzu.”
  • emilia_a 27.10.06, 12:34
    W razie niepeności co do śluzu można zastosować regułę temperaturową:
    4 dzień wyższych tempek o ile 3 ostatnie sa wyzsze o co najmniej 0,2, jak nie
    to czeka się dalej zeby byly 3.
    (wychodzi na to, że to tak samo jak w metodzie termicznej ścisłej - albo
    przynajmniej podobnie, ale nie będę porównywać bo znów coś poplączę.)
    Obserwacje szyjki też mogą zastąpić określanie dnia szczytu w przypadku
    niepewności co do śluzu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka