Dodaj do ulubionych

czy to działa?

03.09.07, 11:29
Witam serdecznie, w tym miesiącu biorę ślub i chciałabym się dowiedzieć od
Was, które stosujecie naturalne metody planowania rodziny, czy to faktycznie
działa. prowadzę obserwację od trzech cykli (chwilami trochę jestem zbita z
tropu, bo temperatura mi różnie skacze i trudno mi się w tym rozeznać) Żałuję,
że nie zaczęłam tych pomiarów pół roku temu... może bym się mniej bała, że coś
źle zinterpretuje. Mogę liczyć na jakieś słowa otuchy i porady dla mnie, która
dopiero zaczynam swoją edukację? :)
Edytor zaawansowany
  • mama_frania 03.09.07, 11:33
    Stosuję npr z powodzeniem już trzy lata. Na początku tez się bałam, byłam
    niepewna itp., ale się szybko nauczyłam wszystko rozpoznawać. Jedyne co mogę
    doradzić to dokładność i systematyczność pomiarów i obserwacji- zwłaszcza na
    początku dodaje to pewności siebie. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  • gosia-poczatkujaca 03.09.07, 11:48
    mam nadzieję, że nie popełnię błędu w interpretacji :) chciałabym, żeby moje
    przyszłe dzieci zostały poczęte w porę i zgodnie z planami. trzy lata to dużo.
    jakoś mi raźniej :)Mam nadzieję, że po ślubie będzie mi o tyle łatwiej, że mój
    mąż będzie współodpowiedzialny za interpretację i systematyczność. narazie
    jestem w tym trochę zagubiona i osamotniona.wcześniej myślałam, ze jajeczkowanie
    jest mniej więcej w tym samym momencie cyklu, ale teraz widzę, że nie (14, 19
    dzień).Mam nadzieję, ze z każdym cyklem będzie już łatwiej.
  • bystra_26 03.09.07, 12:36
    1. jeszcze parę cykli i będziesz spokojniejsza - poza tym zawsze
    możesz podzielic się swoimi obserwacjami na forum i poprosić forumki
    o pomoc

    2. co do fazy niepłodności względnej to tu naprawdę można poczuć się
    bezpiecznie - dla uniknięcia błędów jest tu jedna metoda - jak są
    wątpliwości, to trzeba dodać kolejny dzień wstrzemięźliwości

    3. co do fazy niepłodności względnej - niestety jest ona WZGLĘDNA,
    to znaczy, że pewien mały odsetek uzytkowników NPR doświadcza kinder-
    niespodzianek, bo mimo nawet dużego doświadczenia w obserwacjach nie
    da się przewidzieć, że raz w tym cyklu owulacja pojawi się 5 dni
    wczesniej nie dając ostrzegawczych objawów (znam conajmniej 4
    przypadki)

    jak jest się w stanie zaakcepetować tego Perla=0.2 (2 poczęcia na
    1000 par stosującyh metodę przez 1 rok), to korzysta się i z tej
    fazy, jak nie - to ma się więcej wstrzemięźliwości
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 09:43
    narazie czeka mnie jeszcze trochę studiowania i chciałabym uniknąć kinder
    niespodzianki :) więc chyba zostanie mi tylko faza niepłodności bezwzględnej.
    choć niestety w moim przypadku miesiączka pojawia sie 12 dni po jajeczkowaniu,
    więc trochę mało w całym cyklu będzie tych dni bezpiecznych.
  • bystra_26 04.09.07, 10:19
    Napisałaś:
    > choć niestety w moim przypadku miesiączka pojawia sie 12 dni po
    > jajeczkowaniu,

    Niestety metody objawowo-termiczne nie pozwalają na dokładne
    określenie dnia owulacji. Ona może nastapić średnio między 2 dniami
    przed do 2 dni po pierwszej wyższej temperaturze. Więc 12 dni
    wyższych temperatur (czyli faza lutealna) nie oznacza 12 dni po
    owulacji.

    Niestety NPR jest najlepszy jak się uczy metod na sucho lub stara o
    dziecko. Jak się odkłada nie jest różowo.

    Polecam forum:
    www.naturalnemetody.fora.pl
  • lacitadelle 04.09.07, 10:32
    > przed do 2 dni po pierwszej wyższej temperaturze. Więc 12 dni
    > wyższych temperatur (czyli faza lutealna) nie oznacza 12 dni po
    > owulacji.

    Bystra, ale faza lutealna to jest właśnie rzeczywisty okres od owulacji do
    ostatniego dnia przed miesiączką, a nie liczba dni z podwyższoną temperaturą, bo
    to jest tylko oszacowanie jej długości. Dlatego tak samo jak dzień owulacji, tak
    i długość fazy lutealnej, określamy w przybliżeniu do +/- 2 dni. Stąd u różnych
    dziewczyn mogą się brać spore różnice w obserwowanej długości fazy lutealnej.
  • bystra_26 04.09.07, 11:09
    Jednak w domowych warunkach i forumowej nomenklaturze liczysz fazę
    lutealną dopiero od pierwszego dnia wyższych temperatur do dnia
    poprzedzającego okres. Jak owulacja wystąpi 2 dni przed pierwszą
    wyższą temp., to dla ciebie liczenie lutealnej i tak zaczyna się
    dopiero od pierwszej wyższej.

    Napisałam poprzedniego posta, by odczarować myslenie typu
    FertilityFriend - że pionowa czerwona kreska w dni skoku temp. to
    jest dzień owulacji. NIE JEST! :( Trochę szkoda, zawsze by było
    więcej bezpieczeństwa w korzystaniu z niepłodności względnej... a
    tak musisz podejrzewać, że owulacja może być nawet 4 dni przed
    skokiem. Brr!
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 11:29
    wiem, że owulacji nie można dokładnie określić. w sumie chodziło mi o to, że od
    skoku temp mija 11 dni i 12 z samego rana już mam okres.tzn, było tak w dwóch
    cyklach, które narazie obserwowałam, teraz zaczął się trzeci i zobaczę co mi
    przyniesie. a wiec w takiej sytuacji powinnam do pierwszego dnia skoku dodac 3
    dni i wtedy juz bedzie bezpiecznie, tak? czy te trzy dni to razem z pierwszym
    dniem tempki? (np. 19dc skok temp., to 22 czy 23 mozna? eh.. to mi zostaje 6-7 dni..
  • ania26a 04.09.07, 11:43
    Wrzuć swój poprzedni cykl. To dziewczyny pomogą Ci w interpretacji
    go.
    --
    mój suwaczek
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 12:39
    1-4dc miesiączka
    5dc plamienie
    6dc 36,7 (to raczej zakłócenie jakieś, bo miałam ciężki dzień)
    7dc 36,55
    8dc 36,6
    9dc 36,65 (śluz przezroczysty, ciągnący)
    10dc 36,55 (ciągnący)
    11dc 36,6 (ciągnący)
    12dc 36,65 (odczucie mokro, śluzu mało)
    13dc 36,65 (sucho)
    14dc 36,8
    15dc 36,65
    16dc 36,65
    17dc 36,7
    18dc 36,8
    19dc 36,95
    20dc 37 (śluz ciągnący)
    21dc 37,05 (sucho)
    22dc 37,1
    23dc 37
    24dc 36,9
    25dc 36,8
    następnego dnia krwawienie
    i teraz miałam problem, bo pierwszy skok 14dc nie wiedziałam, czy interpretować
    jako zakłócenie, bo temperatury znowu były niskie. ale z drugiej strony, przy
    tym drugim skoku był tylko jeden dzień śluzu. no i krwawienie powinno być 14 +-2
    dni po skoku temp, czyli chyba jednak ten skok 14 dnia cyklu... czy po skoku
    mogą być takie temp niskie znowu???
  • bystra_26 04.09.07, 12:37
    Rozpoczyna się trzeciego dnia wyższych temperatur po szczycie śluzu
    wieczorem pod warunkiem, że ta trzecia temp. jest wyższa minimum o
    0.2 C od lini podstawowej. Jak ten warunek nie jest spełniony, to
    trzeba czekać do czwartego dnia wieczorem - wtedy temp. poranna musi
    być tylko nad linią - wystarczy więcej o 0.05 C.

    Linia podstawowa jest na poziomie najwyższej z sześciu temp.
    poprzedzających pierwszą wyższą temp.

    Niestety czasami temp. zaczynają rosnąć jak śluz ma jeszcze cechy
    płodne i tych nie bierzesz jeszcze pod uwagę - liczą się 3 wyższe od
    pierwszego dnia bez śluzu płodnego.
  • ania26a 04.09.07, 10:47
    Witaj,
    Niedawno pytałam o to samo na forum. Chce stosować NPR ale narazie
    nie planuje dziecka. Obserwuje siebie już 5 cylk i proszę dziewczyny
    o potwierdzenie moich interpretacji. To znaczy jak na razie
    potwierdzenie skoku tempek i wyznacznie dnie bezwzględniej
    niepłodności. Od tego cyklu wcieliłam NPR w życie :) jaki będzie
    rezultat zobacze.

    Dziewczyny z powidzeniem stosują NPR anty, ale to na pocztąku wymaga
    samodyscypliny, mierzenia tempek o jednej godzinie (nawet w weekend
    i na wakacjach) obserwacji śluzu.

    Życze Tobie powodzenia :)
    --
    mój suwaczek
  • bystra_26 04.09.07, 11:16
    Dokonałą definicję NPR znalazłam na innym forum: "NPR polega głównie
    na wstrzemięźliwości." Takie jest i moje doświadczenie. To jest DUŻY
    MINUS NPR w czystej postaci. Są tacy, którzy mają w cyklu 9-11 dni
    wstrzemięźliwości i to jest coś innego niż cykle, gdzie na
    współżycie masz 7 dni pod rząd po 3 tygodniach celibatu.

    Skuteczność NPR to nie tylko regularne prowadzenie obserwacji,
    niestety. Jak się chce skutecznie odkładać, to kosztuje bardzo dużo,
    czasami za dużo, bo każdą wątpliwość musisz interpretować na
    niekorzyść współżycia.
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 11:23
    no właśnie z moich obserwacji wynika, że będę miała tydzień na współżycie po
    długim oczekiwaniu... nie wygląda to różowo. a na naukach w kościele mówiło się,
    że kobieta jest płodna tylko kilka dni w czasie cyklu i to brzmiało bardzo
    ładnie :)
  • bystra_26 04.09.07, 12:32
    Niestety tak to po imieniu trzeba nazwać. Ukrywanie prawdy jest
    grzechem i wszyscy wprwadzający w błąd cukierkową wizją NPR powinni
    mieć zakaz nauczania.

    Prawdą jest, że komórka jajowa zyje tylko około 24 h, ale niestety w
    metodami objawowo-termicznymi para małżeńska nie jest w stanie
    określić kiedy dokładnie te 24 h mają miejsce! Zakłada się więc
    prawie 6 dni, w których może wystąpić owulacja - od 2 przed skokiem
    temperatury do wieczora 3 dnia wyzszych temp. po warunkiem, że ta
    trzecia jest minimum 0.2 C nad linia podstawową. Do tego dochodzą
    jeszcze minimum 4 dni wczesniej - bo pleminiki średnio tyle mogą w
    szyjce zaczekać skutecznie na owulację. W najlepszym przypadku to
    jest 9 dni (!) ścisle płodnych.

    W praktyce jest ich więcej - bo do okreslania niepłodności względnej
    bierzesz najkrótszy cykl lub najwczesniejszą wyższą temp. no i jak
    zaraz po miesiączce pojawią się zjawiska śluzowe, to faza
    niepłodności względnej też się zaraz kończy.

    Może jak byście mieli jeszcze z tym kimś wykład na kursie czy w
    poradni rodzinnej, to zapytajcie o konkrety - np. jak to wygląda
    naprawdę po porodzie siłami natury, po porodzie przez cesraskie
    cięcie, gdzie trzeba z 2 lata odczekać przezd kolejna ciążą, przy
    przesuwającej się owulacji itd.? I co robić jak człowieka nosi, a
    niepłodności bezwględnej nie widać przez 3-4 tygodnie? Czy to jest
    zgodne z istota małżeństwa fundować sobie w imię NPR celibat?
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 12:43
    :) he he. faktycznie jest to propaganda. ja już wykłady i te spotkania mam za
    sobą, więc nie będę miała okazji zadać tych pytań. a szkoda, bo ciekawe, co by
    mi odpowiedziano. trochę przeraża mnie wizja tego, że dopiero po całym cyklu,
    który minie, ja zauważę, że gdzieś tam w końcu był czas na współżycie, ale go
    przegapiłam np. wszystko to jest dosyć trudne, choć na początku wydawało mi się
    łatwiejsze. do tego dochodzi jeszcze kwestia odpowiedzialności za życie, które
    stworzę jeśli coś źle zinterpretuje...
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 12:50
    to jest mój ostatni cykl. nie podoba mi sie, jak sie tempki ukladają. mało to
    wszystko czytelne. czy tak często jest? te wykresy z poradni rodzinnej jakieś
    lepsze były :)

    1-4dc miesiączka
    5dc plamienie
    6dc 36,7 (to raczej zakłócenie jakieś, bo miałam ciężki dzień)
    7dc 36,55
    8dc 36,6
    9dc 36,65 (śluz przezroczysty, ciągnący)
    10dc 36,55 (ciągnący)
    11dc 36,6 (ciągnący)
    12dc 36,65 (odczucie mokro, śluzu mało)
    13dc 36,65 (sucho)
    14dc 36,8
    15dc 36,65
    16dc 36,65
    17dc 36,7
    18dc 36,8
    19dc 36,95
    20dc 37 (śluz ciągnący)
    21dc 37,05 (sucho)
    22dc 37,1
    23dc 37
    24dc 36,9
    25dc 36,8
    następnego dnia krwawienie
    i teraz miałam problem, bo pierwszy skok 14dc nie wiedziałam, czy interpretować
    jako zakłócenie, bo temperatury znowu były niskie. ale z drugiej strony, przy
    tym drugim skoku był tylko jeden dzień śluzu. no i krwawienie powinno być 14 +-2
    dni po skoku temp, czyli chyba jednak ten skok 14 dnia cyklu... czy po skoku
    mogą być takie temp niskie znowu???
  • bystra_26 04.09.07, 13:10
    Wiesz, w poradni to "musi" ładnie wyglądać - jak reklama. Cykle są
    wzorcowe, interpretacja prosta. Pani dodaje, że jakby co, to można
    przyjść z cyklem nastręczającym trudności do niej... ciekawe kiedy,
    chyba zimą, jak nie ma oblężęnia związanego z sezonem ślubnym.
    Tylko, żeby jeszcze te trudne cykle chciały się pojawiać tylko
    zimą...

    Jakby mówili prawdę, to coś by się musiało w końcu zmienić w
    podejściu Kościoła do NPR. Niestety wielu księży nie ma o nim
    pojęcia i wierzy w te tylko KILKA dni wstrzemięźliwości w cyklu.

    Twój cykl:
    Jak dla mnie to wygląda tak:

    SZCZYT ŚLUZU - 12 dc.
    LINIA PODSTAWOWA - 36.65 C
    Trzy wyższe po szczycie śluzu - 17, 18, 19dc - tu wieczorem zaczyna
    się niepłodność bezwględna.

    9 dni fazy lutealnej - troszkę mało, ale poczekaj na kolejne cykle,
    może to tylko w tym cyklu.

    Temp. z 14 dc wygląda na zakłóconą.
    Śluz ciągnący w 20dc. w wyraźniej już fazie wyższych temp. może być
    albo pozostałością nasienia albo jak współżycia nie było wynikiem
    tego, że ciałko żółte produkuje prócz progesterony pewną ilość
    estrogenów i w fazie lutelanej ich proporcje się zmieniają. Jak
    chwilowo bardzo zwiększy się ilośc estrogenów, to śluz może nabrać
    cech płodnych, ale skoro owulacja już była, to nie stwarza to szans
    na poczęcie żadnych.

    Jak mierzysz i jakim termometrem?
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 13:22
    mierzę w pochwie, termometrem elektornicznym. ten cykl mierzyłam zawsze o 8
    rano. teraz mierze o 6.45 ale nie zauważam, żeby była jakaś wielka różnica. a
    pierwszy cykl mierzyłam rtęciowym i różnica w temp była jakaś taka bardziej
    widoczna. czy to przez termometr? czy tak sie w cyklach zmieniac moze? bo
    narazie nie mam jak porównywać, mam tylko dwa pełne cykle i początek trzeciego
  • horpyna4 04.09.07, 13:16
    Bo kobieta JEST PŁODNA tylko przez kilka dni w cyklu, tyle, że tych
    dni nie daje się precyzyjnie określić. Najgorzej jest przy nieudanych
    przymiarkach do owulacji, gdzie czas ze śluzem o cechach płodnych
    zwykle porafi przekraczać 10 dni. A dopiero po udanej owulacji
    wiadomo, że ten początek raczej nie był płodny. No i sama owulacja -
    też znamy termin z dokładnością do kilku dni, i to po fakcie.
    Jednak pozostaje faktem, że czas niepłodności poowulacyjnej jest
    pewny. I to bardziej, niż prezerwatywa, która może pęknąć, albo
    pigułki przy zaburzeniach trawienia. Wiem, rzadko się to zdarza, ale
    jak ktoś ma pecha, to i w drewnianym kościele cegła mu na łeb
    spadnie.
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 13:33
    wiem, że jest płodna kilka dni, ale właśnie chodzi mi o to, że na naukach
    podkreśla się fakt, że jest płodna kilka dni a nie mówi się, że będą takie
    trudności z oznaczeniem tej płodności :)
  • bystra_26 04.09.07, 14:38
    Tu nie chodzi o problemy z oznaczaniem płodności kobiety, ale o to,
    jak NPR wpływa na życie małżeńskie, na jego istotny element
    więziotwórczy, którym jest po prostu seks. Zakaz seksu
    przedmałżeńskiego wynika z Biblii i OK, ludzie czekają na siebie do
    ślubu. Tylko, że po ślubie, okazuje się, że muszą sobie upragniony
    seks limitować za pomocą NPR, co nie dla wszystkich jest do
    przejścia i nie odbija się negatywnie na związku.

    Na kursach przedmałżeńskich i w poradniach rodzinnych mówi się, że
    ci, co stosują NPR mają lepszy i więcej seksu niż ci, co stosują
    antykoncepcję. Twierdzi się, że wstrzemięźliwość dobrze wpływa na
    małżeństwo... i to jest prawda, jak trwa 9 dni, a nie 20 (no chyba,
    że komuś z natury wsytarcza raz na 3 tygodnie).
  • gosia-poczatkujaca 04.09.07, 17:25
    dobrze to nazwałaś - ISTOTA RZECZY. Faktycznie, trudno zrozumieć ograniczanie
    więzi fizycznej po ślubie. właściwie nie wiem, czy to jest zdrowe trzy tygodnie
    zaciskać zęby i później wykorzystywać ten tydzień, kiedy "można". a znajac
    życie, akurat w tym tygodniu przyjedzie rodzina, któreś z małżonków zachoruje,
    albo wypadnie jakiś wyjazd służbowy. im bardziej o tym myślę, tym bardziej się
    boję. z tym, że pewien czas wstrzemięźliwości się przydaje i dobrze wpływa, to
    się zgodzę. prosta zasada - czekanie wyostrza apetyt. ale to czekanie w zbyt
    dużym wymiarze czasowym napewno nie jest dobre. zastanawiam sie, czy są kobiety,
    które mają faktycznie dużo tych dni, kiedy bez stresu mogą współżyć. mam
    nadzieję, że jakoś to z moim przyszłym mężem dobrze wprowadzimy w życie. ale już
    sobie wstępnie obliczyłam, że po upragnionym ślubie nici z upragnionej nocy
    poślubnej, bo będę akurat w trakcie miesiączki... czyli... dodatkowe tygodnie
    czekania :(
  • yloco 04.09.07, 21:16
    Ja mam mniej wiecej 8-11 wyzszych temp przy cyklach 30 dniowych. A z
    nieplodnosci wzlednej nie umiem korzystac, bo nie mam wyraznych objawow sluzu.

    I jak tu stosowac NPR? Dodam, ze jestem mloda mezatka ;)
  • bystra_26 04.09.07, 21:24
    masz maila
  • horpyna4 05.09.07, 10:41
    Kochana, teraz to mały pikuś. Poczekaj, jak się będzie zbliżać
    menopauza, to przyjdą półroczne cykle. I to owulacyjne. Znam trzy
    babki, które w takich okolicznościach zaciążyły i miały małe dzieci,
    gdy poprzednie już dorosły.
  • gosia-poczatkujaca 05.09.07, 12:30
    tak sobie myślę,że już niebawem okaże się, czy potrafię korzystać z npr. dziś
    np. mam skok temp. bo jestem przeziębiona. ciekawe ile jeszcze takich skoków
    będzie :) chyba żaden mój cykl nie będzie taki ładniutki, jak te wzorcowe ;)
  • bystra_26 05.09.07, 12:41
    hmm... czyli mam się pocieszać tym, że w sumie teraz to nie mam co
    narzekać, bo w przyszłości będzie jeszcze gorzej... ? nie bardzo to
    motywujące do stosowania NPR na dłuższą metę.
  • horpyna4 05.09.07, 13:45
    No wiesz, do tego czasu może się komuś będzie chciało opracować
    porządny test śluzu szyjkowego, taki, jak papierek lakmusowy. Wtedy
    może już nie być trudności z niepłodnością przedowulacyjną.
  • lacitadelle 05.09.07, 14:30
    > No wiesz, do tego czasu może się komuś będzie chciało opracować
    > porządny test śluzu szyjkowego, taki, jak papierek lakmusowy. Wtedy
    > może już nie być trudności z niepłodnością przedowulacyjną.

    wolne żarty - niestety, nie każdemu taki papierek pomoże. Ja mam śluz przez
    średnio 10 dni w cyklu, raz miałam ponad 20 dni, często też po kilka podejść...
  • bystra_26 05.09.07, 16:13
    Ale na co mi papierek, jak w momencie "pomiaru" mam jeszcze śluz
    gorszej jakości, a w trakcie współżycia szyjka zaczyna już wydzielać
    śluz płodny?

    Przecież są poczęcia z dobrze wyznaczonych dni niepłodności
    względnej - zero zaobserwowania jakiegokolwiek śluzu i... kinder
    niespodzianka.

    Czy uważasz, jako doświadczony użytkownik NPR, że przy śluzie
    gorszej jakości jeszcze jest niepłodność względna? Że szanse na
    poczęcie są znikome i do przyjęcia dla odkładających?
  • horpyna4 05.09.07, 19:04
    Oczywiście, że w przypadku odkładania należy wątpliwości tłumaczyć
    na niekorzyść. Ja tylko wyraziłam nadzieję, że za ileś tam lat będzie
    można ten niepewny dziś śluz lepiej testować. A co, pomarzyć nie
    można?
  • gosia-poczatkujaca 06.09.07, 09:43
    czyli dla odkładających chyba lepiej całkiem zrezygnować ze współżycia w fazie
    bezpł. względnej? jak duże jest prawdopodobieństwo poczęcia dziecka wtedy?
  • bystra_26 06.09.07, 10:10
    PI=0.2 (2 poczęcia na 1000 par stosującyh metodę przez rok) i jak
    stosujesz się stricte do zasad, to nie wzrasta

    jak się stosuje ortodoksyjnego NPR i nie spłaciło jeszcze długu
    wobec ludzkości w postaci dwójki dzieci, to korzystanie tylko z
    niepłodności bezwględnej zostanie nazwane antykoncepcją - ale ja tam
    się nie przejmuję, co tacy ortodoksi gadają
  • gosia-poczatkujaca 06.09.07, 14:12
    co???? czyli teoretycznie po to przed ślubem uczą o npr, byśmy mogli decydować o
    poczęciu dziecka, ale jeśli nie chcemy go począć, to to jest antykoncepcja? no
    nie mogę... naprawdę??? Nie podoba mi się narzucanie i naciski z zewnątrz. npr
    tak naprawdę zainteresowało mnie, bo jest ekologiczne i warto coś wiedzieć o
    swoim organizmie.właściwie prawie wszystko w małżeństwie okazuje się grzechem z
    pkt-u widzenia KK. no cóż... czyli albo pozostaje nie przejmowanie się tym
    wszystkim i normalna więź między małżonkami, albo poczucie winy (że nie chcemy
    mieć dzieci jeszcze) i spięcia? hmmm... właściwie mój narzeczony już się wścieka
    na myśl o tym, że zamiast nocy poślubnej czeka nas nic nie robienie, bo akurat
    zacznie się faza względnej bezpłodności i nie będziemy ryzykować. trudno.
  • bystra_26 06.09.07, 14:34
    Każda para małżeńska ma prawo decydować o ilości dzieci, ale
    odkładać to można tylko z ważnych powodów. Takim ważnym powodem jest
    potrzeba pobycia najpierw tylko mężem i żoną, i dotarcia się we
    wspólnym życiu.

    KK nie uznaje ŻADNEJ antykoncepcji - czyli też pieszczoty kończące
    się orgazmem bez wytrysku w pochwie kobiety jest zakazane, bo ...
    jest działaniem przeciw poczęciu.

    NPR to nie są same metody, to są metody plus katolicka etyka
    seksualna. Tu nie chodzi o ekologie, tylko by być otwartym na
    życie... ciekawe dlaczego, jak chce mieć x dzieci, ale za y czasu,
    to jestem zamknięta na życie wg KK? Według siebie nie jestem, więc
    się w poczucie winy nie daję wpędzić.

    Same metody to FAM, czyli Metoda Świadomej Płodności. NPR to cały
    styl życia, na którego jakoś mało katolików się decyduje.

    Czy stosowanie metod będzie antykoncepcją zależy więc od
    motywacji... jak się nie chce począć za wszelką cenę i korzysta
    tylko z niepłodności bezwględnej, i nie ma ważnych powodów, to jest
    to antykoncepcja.
  • gosia-poczatkujaca 07.09.07, 08:51
    w taki sposób, to się zgadzam :) Może zadaję głupie pytania, ale tak naprawdę
    niewiele wiedziałam o npr i nauki przed ślubem też były kiepskie. na tych
    spotkaniach zamiast mówić coś o płodności, mówiono o tym, jak zła jest aborcja i
    antykoncepcja. właściwie to byliśmy tam traktowani tak, jakbyśmy wszyscy żyli w
    konkubinacie, stosowali antykoncepcje i już kilka razy dokonali aborcji... nie
    przesadzam. o tym, czym naprawdę jest npr dowiedziałam się od starszej siostry,
    która pożyczyła mi trochę materiałów i poleciła internet. dlatego dopiero teraz
    próbuję poznać i przyswoić npr. z dnia na dzień jest jednak coraz więcej rzeczy,
    których nie rozumiem. czytałam ostatnio o przyzwoleniu na masturbację dla
    kobiety, która w trakcie stosunku nie osiągnęła orgazmu. trochę mnie to wszystko
    przeraża. KK tak dokładnie określa sferę seksualną, że mam wrażenie, że nie ma w
    niej miejsca na temperament i własne pomysły. ale może się mylę. i boję się, że
    zrobię coś "nie tak" zupełnie przez przypadek. Chyba to całe podejście jest
    bardzo trudne, jeśli się chce go ściśle przestrzegać. ale ekologiczne na pewno
    jest, bo chodziło mi tu o to, że nie przyjmuje się hormonów.tylko jaki ma wpływ
    na psychikę?? Zawsze odnajdowałam spokój w Kościele, a teraz (i to przed samym
    ślubem!!!) czuję się jakoś zagrożona i stłamszona :(
  • gosia-poczatkujaca 06.09.07, 14:18
    zastanawia mnie, jak długo stosujecie npr i czy korzystacie tylko z fazy
    niepłodności bezwzględnej czy ze względnej też i czy któraś z was zaszła w
    ciążę, mimo że wyglądało na to, że ma dni niepłodne? mój ślub coraz bliżej i
    chcę się dowiedzieć jak najwięcej o npr zanim wcielę je w życie :)
  • kasiap75 06.09.07, 15:11
    Dziewczyny często piszą, że NPR (Naturalne Planowanie Rodziny) to nie tylko
    metoda, ale też i pewien światopogląd (powiązany z wiarą Kościoła
    Rzymskokatolickiego). Tak więc ja nie mogę powiedzieć, że stosuję stricte NPR.
    Wolę mówić NRP (Naturalna Regulacja Poczęć). Przy takim określeniu mogę
    stwierdzić, że stosuję NRP od 9 lat małżeństwa.

    Teraz, gdy już seks ma służyć wyłącznie nam samym (mamy już trójkę dzieci),
    korzystamy zarówno z fazy niepłodności bezwzględnej, jak i z fazy niepłodności
    względnej do 10-11dc na luzie. Jeśli objaw śluzu ciągnie się niemiłosiernie
    długo, to nie katujemy się wstrzemięźliwością...:)
    Nie było u nas wpadki.
  • modernista 07.09.07, 23:28
    NPR stosowany w celu antykoncepcyjnym działa...tylko czasem
    delikatnie mówiąc jest dokuczliwy bo zamienia się w abstynencję. To
    propaganda kościelna ukrywa.
    U części par może być stosowany skutecznie (zarówno jako regulacja
    urodzeń jak i ze względu na budowanie więzi)przez wiele lat. Ci z
    trudnymi cyklami i nie przystającym do NPRowej regularności trybem
    życia moga jedynie zaciskać zęby i pocieszać się zgodnością ze swoją
    katolicką religią.
    Nie sądzę by w ogóle były pary dla których NPR będzie przez 20 lat
    bez zarzutu. Okres poporodowy, menopauza, rózne zakłócenia dopadną
    prędzej czy później każdego. Wtedy unikając długotrwałej abstynencji
    przy niepewnych objawach warto stosować prezerwatywy o ile
    oczywiście nie rodzi to konfliktu sumienia - w przeciwnym wypadku
    pozostaje przyzwyczaić się do tej uciążliwości -niektórzy nawet tak
    sie identyfikują z Metodą, że zaczynają to chwalić- wszytko można
    sobie wmówić :).
    Idealna jest sytuacja kiedy z solidną wiedzą teoretyczną (należy
    obłożyć się książkami i ew. chociażby pytać na tym Forum gdzie
    naprawdę część pań ma sporą wiedzę i do upadłego odpowiadają na
    podobne pytania)i po roku obserwacji przechodzi się do praktyki.
    3 cykle to bardzo mało ale teorię można bez problemu w 2 tygodnie
    nadrobić, a stosujac rygorystyczne zasady w ciążę się nie zachodzi.
    Jeśli ew. ciąża nie jest jakimś wielkim problemem to można po kilku
    cyklach wydłużać czas względnej niepłodności w I fazie stosujac
    metodę ostatniego dnia suchego -oczywiście szansa na dziecko się
    wtedy zwiększa tego należy być zawsze świadomym!
    Dzieci warto mieć a jakby ktoś się obawiał że będzie miał dzięki
    NPRowi o jedno czy dwa więcej niż mu się wydawało to dla pocieszenia
    zerknijcie na tę szaloną rodzinę:
    www.duggarfamily.com/index.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka