Dodaj do ulubionych

Dlaczego Budapeszt jest taki brudny?

23.12.05, 10:51
Budapeszt jest potwornie brudny. Warszawa to szczyt czystosci w porownianiu
ze stolica Wegier. Skad sie tam biora takie ilosci smieci na ulicach?
Wystarczy zejsc z glownej ulicy i od razu pojawiaja sie psie odchody na
chodnikach, gazety i inne smiecie leza wszedzie w a domy sa czarne z brudu.
Tragedia.
Edytor zaawansowany
  • 23.12.05, 12:25
    :-(
    Przykro mi ...

    Torsten1 co pisał, teraz może ktoś wysłać ten info dla Pana Demszky???? :-)))

  • 23.12.05, 14:18
    no coz, to co brudne a co nie to bardzo relatywna sprawa. dla mnie tam na
    przyklad budapeszt wcale nie jest brudniejszy od warszawy.
  • 23.12.05, 20:02
    czy ja wiem,czy brudny,moze troche? Ja mam wrazenie,ze Budapeszt jest duzo
    mniej nowoczesny niz Warszawa-np wagoniki metra- takie same jezdza w Wawie.W
    zasadzie nie takie same tylko podobne, bo duzo czysciejsze, a i tak sa
    wymieniane na nowe. Wydaje mi sie,ze Wegrzy nie maja zamilowania do szczegolow-
    wykonczenie chodnikow etc. Budpaeszt jest potwornie szary. Ostatnio widzialem
    ekipe odnawiajaca budynek-na jeki kolor? SZARY. A potem sie mowi o melancholii
    Wegrow... Oni chyba ie czuja potrzeby takich zmian jak Polacy- moze przez
    lagodniejszy komunizm?
  • 03.01.06, 16:06
    pietia12 napisał:

    > czy ja wiem,czy brudny,moze troche? Ja mam wrazenie,ze Budapeszt jest duzo
    > mniej nowoczesny niz Warszawa-np wagoniki metra- takie same jezdza w Wawie.W
    > zasadzie nie takie same tylko podobne, bo duzo czysciejsze, a i tak sa
    > wymieniane na nowe. Wydaje mi sie,ze Wegrzy nie maja zamilowania do
    szczegolow-
    > wykonczenie chodnikow etc. Budpaeszt jest potwornie szary. Ostatnio widzialem
    > ekipe odnawiajaca budynek-na jeki kolor? SZARY. A potem sie mowi o
    melancholii
    > Wegrow... Oni chyba ie czuja potrzeby takich zmian jak Polacy- moze przez
    > lagodniejszy komunizm?


    Zgadzam sie! Zacznijmy od metra - brudne i zaniedbane. Warszawskie metro to
    szczyt czystosci w porownaniu z budapesztanskim. Po wyjsciu z metra na przyklad
    przy Blaha Lujza ter - z jednej strony 8 dzielnica, gorzej niz na Pradze w
    Warszawie, z drugiej strony niby cywilozowane tereny, na przyklad Dohany utca,
    ale tez - brud wszedzie, na chodnikach walaja sie psie kupy. Obok Rakoczy utca -
    to samo, co drugi sklep zamkniety, wystawy pozaklejane plakatami, w wejsciu
    leza bezdomni i smierdza...
  • zauważyłem tego bo podróżuję po Budapeszcie metrem, tj. pod ziemią... i rzadko
    mam okazję podziwiać to co jest na powierzchni. Na szczęście(?!?) w Warszawie
    mi to nie grozi... Tą 0,75 linią metra podróżować po Wwie się nie da... :-((((
  • 04.01.06, 20:42
    Zgadzam sie z autorem postu, chociaz mam wielki sentyment do Budapesztu, to
    niestety uwazam ze to potwornie brudne miasto. Smieci na ulicach, smieci w
    podziemiach, bezdomni spia gdzie popadnie, a miejscowe wladze zdaja sie nie
    widziec problemu. Zdaje mi sie ze zadna stolica europejska nie jest w stanie
    odebrac Pestowi niechlubnego przodownictwa w brudzie..
  • 07.01.06, 00:57
    torsten1 napisała:

    > Zgadzam sie! Zacznijmy od metra - brudne i zaniedbane. Warszawskie metro to
    > szczyt czystosci w porownaniu z budapesztanskim. Po wyjsciu z metra na przyklad
    > przy Blaha Lujza ter - z jednej strony 8 dzielnica, gorzej niz na Pradze w
    > Warszawie, z drugiej strony niby cywilozowane tereny, na przyklad Dohany utca,
    >
    > ale tez - brud wszedzie, na chodnikach walaja sie psie kupy. Obok Rakoczy utca
    > -
    > to samo, co drugi sklep zamkniety, wystawy pozaklejane plakatami, w wejsciu
    > leza bezdomni i smierdza...

    Nie zgadzam się, i będę adwokatem diabla. (Az én városom – Zorán :)
    W Warszawie nie ma metra, jest tylko kolejka schowana pod ziemia.
    Nie porównaj ponad stuletnia kolejkę podziemna (földalatti) do tych kilka stacji.
    Jasne że tych kilku stacji od niedawna funkcjonujących łatwiej utrzymać w
    czystości niż 3 linie w Budapeszcie ( i jest decyzja o budowie czwartej).
    Naprawdę nie rozumiem w czym jest lepsza warszawska Praga od VIII. (Józsefváros)
    dzielnicy?
    W Józsefváros jeździ metro (M2 i M3), a na Pradze za mojego życia metra nie
    będzie.
    Odnośnie psich odchodów, zapraszam na spacer po Mokotowie, Żoliborzu czy inne
    „cywilizowane” miejsce w Wa-wie.
    Bardzo mi się podobały parkometry w Budapeszcie, z podajnikami na woreczki
    foliowe dla psich odchodów (nie mam psa).
    W którym mieście w Polsce są takie pojemniki? Czy straż miejska w Warszawie
    pilnuje żeby właściciele psów sprzątali po swoich zwierzątkach? Mieszkam tu od
    14 lat ale jeszcze tego nie widziałem.
    Co do Rákóczi út (a nie utca!) to się zgadzam, kiedyś to było centrum a teraz
    się robi powoli slums.
    Co do bezdomnych, węgierski ombudsman twierdzi, że to styl życia i za to nie
    można karać ludzi i usuwać ich z miejsc publicznych nawet jak śmierdzą.
  • 07.01.06, 02:20
    W Warszawie jest wiecej terenow zielonych, parkow, wiec psz sa niezauwazalne az
    tak bardzo jak tutaj w Bp. Z tego co sie orientuje, to wiekszosc lini metra ma
    w Bp nie 100, a 30 lat. Zolta linia metr jest akurat najbardziej znosna. Pragza
    tym sie rozni od Jozsefvaros,ze nie jest cenrum miasta- nie obrazajac
    mieszkancow Pragi i dlatego przez jeszcze pare lat nie bedzie tam metra :) ALe
    wystarczy zobaczyc jak sie zmienil aokolica dworca wilenskiego, jak sa
    odnawiane niektore budynki i ile sie buduje nowych na Pradze. Za pare lat nie
    bedzie tam zbyt wiele starych , ruderowatych kamienic. Odchody na Zoliborzu?
    Wystarczy obejrzec plac Wilsona, nowe chodniki etc. W Wawie jest ped do
    nowosci,a w Bp tego nie widac. Jesli chodzi o parkometry- to w wielu miejscach
    sa rozstawione co 200m,wiec sporo sie trzeba nachodzic, zwlaszcza, gdy ktorys
    nie dziala. W niektorych miejscach Bp jest podobny do Wawy,ale czasami to
    zupelnie inna bajka (na korzysc i na niekorzysc). Co do stylu zycia bezdomnych-
    pewnie jest to jakis styl :)
  • 12.01.06, 20:43
    dezoxiribonukleinsav napisał:


    > Nie zgadzam się, i będę adwokatem diabla. (Az én városom – Zorán :)
    W Warszawie nie ma metra, jest tylko kolejka schowana pod ziemia.
    Nie porównaj ponad stuletnia kolejkę podziemna (földalatti) do tych kilka
    stacji.
    Jasne że tych kilku stacji od niedawna funkcjonujących łatwiej utrzymać w


    co to za forma "nie porównaj" ?? polska język trudna język
  • 12.01.06, 22:26
    Do tescovodka:
    Takie czepianie sie literowek na tym forum nie ma sensu i uwazam,ze jest nie na
    miejscu. Wiele osob, ktore tu pisza, uczy sie polskiego, czesto mowia dwoma
    jezykami-takie bledy,albo powazniejsze to nic waznego. Ze nie wspomne o
    dobrodziejstwach przesiadania sie z klawiatury polskiej na wegierska. Z i Y -
    krew zalewa jak sie placza.
  • 04.01.06, 22:36
    Ostatnio moi znajomi z Londynu zachłystywali się czystością w Krakowie, który w
    moim mniemaniu jest średnio czysty.Może chodzi o punkt widzenia?
  • 05.01.06, 10:22
    wlasnie mialem o tym napisac. Zawsze wydawalo mi sie, ze Krakow jest brudny i
    porownywalem do Budapesztu. Ostatnio po drodze do Budapesztu zatrzymalem sie w
    Krakowie i o dziwo stwierdzilem,ze jest w lepszym stanie niz Budapest.
    Wymieniane sa chodniki etc.
  • 06.01.06, 14:31
    Prawda jest taka, że w Krakowie nie tylko wymieniają chodniki (zauważcie, że
    płytki chodnikowe wymieniają na kostkę. A jakie chodniki są w Bp? Asfaltowe!),
    ale i lampy, kosze na śmieci, pojazdy komunikacji miejskiej. Widać, że drogowcy
    pracują, drogi są nowe, dziury łatane (przynajmniej na tych trasach, po których
    stale się poruszam). Warszawa jest bardzo czysta, a metro wręcz sterylne (w
    porównaniu z budapeszteńskim). W Bp za to mamy kocie łby, dziury i koleiny,
    których nikt nie rusza... Pomimo całej mojej miłości do Węgier stwierdziłam ze
    smutkiem, że są zaniedbane, zaściankowe i biedne. I przykro mi bardzo, że muszę
    to pisać.
  • 06.01.06, 16:24
    W tym roku zdebialem jak zobaczylem,ze przy remoncie Bajcsy-Zsilinszky wylewaja
    nowe- asfaltowe chodniki :) Uwazam,ze przy calym tym brudzie i momentami
    rozwiazaniami sprzed 20 lat Budapeszt jest ciekawym miejscem. Ma klimat:)
    Sklepy sa urokliwe- takich sklepikow w Warszawie coraz mniej :( Nie ma tez tylu
    szewcow, krawcow. U nas tak bylo kiedys i jeszcze moze jest w niektorych
    miejscach Polski. Apropos metra- wczoraj ogladalem Kontrolerow -to jest film z
    klimatem....
  • 06.01.06, 21:19
    To prawda Kontrolerzy to od wielu lat pierwszy wielki sukces węgierskiej
    kinematografii.Wielowątkowy, śmieszny, wzruszający, miejscami przerażający
    zrobiony skromnymi środkami film.Myślę, że zawiera dużo prawdy o współczesnych
    Węgrzech.
  • 09.01.06, 09:53
    pollyester napisała:
    > ...Pomimo całej mojej miłości do Węgier stwierdziłam ze
    > smutkiem, że są zaniedbane, zaściankowe i biedne. I przykro mi bardzo, że muszę
    > to pisać.

    Witaj pollyester!
    Mysle ze to nie bieda i zasciankowosc, Budapest jest dekadencki po prostu.
    Uswiadomilem to sobie, ze zawsze tak bylo, tylko mieszkajac tam trudno to zauwazyc.
    A Warszawa wcale czysta nie jest.
  • 09.01.06, 13:46
    Może i masz rację. Dekadencki, przesiąknięty węgierską mentalnością (sposób, w
    jaki siebie spostrzegamy niejako przekłada się na naszą rzeczywistość).
    Co do Warszawki - nie wiem, w stolicy byłam tylko raz w życiu i tylko przez 3
    dni i średnio mi się podobało.
  • 09.01.06, 19:31
    pollyester napisała:

    > Dekadencki, przesiąknięty węgierską mentalnością (sposób, w
    > jaki siebie spostrzegamy niejako przekłada się na naszą rzeczywistość).

    Bardzo mi sie podoba to zdanie!
  • 18.01.06, 22:08
    Miałem okazje mieszkac w BP 3 lata - od 84 do 86. Warszawa to była niestety
    zapuszczona metropolia. Byłem w BP 3 lata temu. I co widze - syf malaria i
    korniki. NIew wiem co sue stalo, ale to nie jest to samo schludne i
    zorganizowane miasto. Mieszkałem na Bekasmegyer. Taki Ursynow. Tyle ze ładniej,
    bo górki pod bokiem i wszysto lepiej zorganizowane. Gdy byłem 3 lata temu,
    widziałem ze gorki zabudowane nowobogackimi willami, na chodnikach
    blachoszczeki, stoly ping-pongowe zdewastowane i boiska (takie wielkosci do
    recznej otoczone siatka) zdewastowane. Wszedzie pelno smieci - a ludzie zaczeli
    je wyrzucac prosto z bakonow. Na Csobanka ter tez pelno blachoszczek, i ten
    okropny brud. Jeden plus, z budynkow zginely olbrzymie czerwone gwiazdy.
    --
    "Donald lubi majstekować, ale za co sie nie weźmie to spieprzy." M. Tusk
  • 19.01.06, 13:28
    No wiec wlasnie! Porowanie Budapesztu i Warszawy pietnasie lat temu i teraz
    wypadal dokladnie odwrotnie. Pietnascie lat temu Budapeszt to byl czysty,
    kolorowy zachod, a Warszawa byla bardzo brudna. Teraz jest dokladnie odwrotnie.
    Co sie stalo w tym czasie z Budapesztem?
  • 19.01.06, 18:49

    --
    czerwone półwytrawne
  • 28.01.06, 11:10
    dlatego, że od 14 lat takie a nie inne są właśnie władze tego pięknego miasta,
    słowa, przecinanie wstęgi, obiecanki, kłamstwa i puszenie się.... drogi w
    mieście tragiczne, dziury, w których można połamać resory a jazda przypomina
    slalom. Brud, zaniedbanie i z każdym dniem coraz gorzej.
  • 28.01.06, 12:10
    Budapesztanom pozostaje więc czekać do następnych wyborów.Nam i wszystkim,
    którzy kochają to miasto również.
  • 30.01.06, 11:41
    Mieszkam tu 2 lata i nie zauwazylam zeby Warszawa byla czystsza...Zdecydowanie
    tu jest czysciej ale mozna by sie czasami przyczepic to fakt.
  • 30.01.06, 13:27
    Też jestem rozczarowany stanem Budapesztu. Po długiej przerwie miałem okazję
    spędzić w Budapeszcie kilka dni. Pojechałem ze swoją kobietą, której
    opowiadałem jaki piękny jest Budapeszt. Moje opowieści opierałem na swoich
    wspomnieniach z siedemnastoletniego pobytu w Budapeszcie (lata 1976- 1993).
    Zawstydziła mnie rzeczywistość. Główne drogi w mieście dziurawe!. Śmieci
    mnóstwo! I dręczy mnie pytanie dlaczego tak jest? Dlaczego można posprzątać w
    I. i V. dzielnicy, a w XI. już nie? Może mieszkańcy byli przyzwyczajani powoli
    i tego nie dostrzegają. Dla mnie to prawdziwy sok. Dodatkowe atrakcje negatywne
    to bezdomni śpiący na Nagykörút, ale również w prawie każdym parku, nie
    wykluczając wzgórza Gellért'a. Wiem jest to problem każdego dużego miasta ale
    trudno uwierzyć, żeby nie można było ich przenieść do jakieś noclegowni.
    Szkoda że moje wyobrażenie zderzyło się z tak brutalną rzeczywistością.
  • 31.01.06, 14:09
    kurna chatka, może ja się obracam w wirtualnej rzeczywistości?

    w warszawie bez przerwy się potykam o psie g..., w bp jeszcze mi się nie
    trafiło ;o)

    a najbrudniejsze miasto, jakie kiedyś w życiu widziałam, to Saloniki :o)

    pozdrawiam
    Judyta
  • 31.01.06, 16:32
    judytak napisała:

    > kurna chatka, może ja się obracam w wirtualnej rzeczywistości?
    >
    > w warszawie bez przerwy się potykam o psie g..., w bp jeszcze mi się nie
    > trafiło ;o)
    >
    > a najbrudniejsze miasto, jakie kiedyś w życiu widziałam, to Saloniki :o)
    >
    > pozdrawiam
    > Judyta

    psie kupy na popekanych, nierownych, brudnych, asfaltowych (i to niestety
    najgorsza ich cecha) chodnikach Budapesztu to widok tak powszechny jak widok
    Cygana w VIII dzielnicy. Twierdzisz, ze w Bp nie potknelas sie jeszcze o psia
    kupe... no coz, mialas widocznie absolutnie wyjatkowe, zupelnie niespotykane
    szczescie, uragjace wszelkim prawom statystyki :-) gratuluje ;-)
  • 31.01.06, 22:37
    Budapeszt jest bardzo zaniedbany to wina mera Demszky (czy podobnie) niedawno
    znajomi Wegrzy z oburzeniem opowiadali mi jak sie tlumaczyl z tego, iz jest tez
    europoslem i laczenie tych funkcji mu nie przeszkadza bo na wszystko ma czas.
    Wszyscy ktorzy znaja BP nawet z lat 90 tych z przykroscia patrza jak to teraz
    wyglada. Ale w dalszym ciagu jest to zywa metropolia pelna geba, natomiast Wwa
    to prowincjonalna dziura. Kto jezdzi na Wegry to wie, ze do BP przyjezdzaja
    tysiace turystow z calego swiata, a po co mieliby przyjezdzac do WWy.
    Za jakis czas Wegrzy zamiota ulice Bp, dadza troche farby i bedzie to
    metroplia, a w WWie w tym czasie powstanie troche osiedli nawet i luksusowych w
    formie blokowisk plus dodatkowe centra handlowe i nic wiecej.
    Badzcie sprawiedliwi i porownajcie tez inne mniejsze miasta, te wegierskie sa
    bardzo zadbane i w miare dobrze utrzymane, u nas miasteczka sa zapyziale.
    Jezeli porownujecie to moze porownjacie tez drogi, ale tutaj nie ma czego
    porownywac bo nie mamy autostrad i jeszcze dlugo ich nie bedzie.
  • 01.02.06, 10:36
    Wegrzy zamiota ulice, dadza troche farby i bedzie metropolia? To chyba nie
    wystarczy. Rzeczywiscie Bp nie moze byc porownywany pod wzgledem zabytkow do
    Wawy,ale ja utrzymuje,ze roznica nie polega na tych kilku litrach farby. U mnie
    na klatce schodowej jest winda,ktora pamieta monarchie. ok, to trudno wymienic.
    Jak wytlumaczyc to,ze wszystkie wlaczniki sa z lat 50tych? Czy to duzy wydatek?
    Roznica jest w mentalnosci,albo jak ktos tu wczesniej pisal- otoczenie- mam na
    mysli miasto jest objawem stanu ducha. objawem wegierskiej melancholii jest
    szarosc... Tu jest taka estetyka. Problem lezy wiec nie w technice, braku
    materialow,ale psychice. W Polsce jest ped do nowoczesnosci- moim zdaniem
    wynika z duzych kompleksow. Wiele rzeczy jest wymienianych, usprawnianych,
    budowanych.
    Jesli chodzi o autostrady-zgoda maja-ale spora czesc z nich od niedawna. W
    dodatku jesli podsumuje sie dlugosc autostrad wegierskich to trudno
    powiedziec,ze jest imponujaca- taka sama ilosc autostrad w Polsce to kropla w
    morzu potrzeb. Mam tez wrazenie,ze w Polsce choc drogi sa ogolnie gorsze,to te
    glowne sa chyba czasem lepiej zadbane. Sa koleiny,ale nie ma potwornych dziur,
    ktore groza powazna awaria samochodu- odkreslam, mam na mysli glowne drogi-
    miedzynarodowe (dla porownania zachecam do przejazdu z Hontu do Budapesztu),
    Krotko,ale fajnie... Z plakatu w Budapeszcie (dowcip-pytanie do mera Bp)
    -Co omijaja ludzie?
    -Dziury na ulicach.
  • 01.02.06, 11:30
    > Problem lezy wiec nie w technice, braku
    >materialow,ale psychice.

    Pietia, zgadzam sie z Toba w stu procentach. Ten przyklad na urzadzenia z lat
    50tch jest bardzo trafny...
    W Polsce w ciagu ostatnich 17 lat wymieniono doslownie wszystko. W Budapeszcie
    polki w sklepie czesto sa to te same polki ktore byly i 30 lat temu. To jest
    dla mnie totalnie niezrozumiale... jak im to moze nie przeszkadzac?
    Wystawy sklepowe - u nas w Warszawie sa ladne, porzadne, jakies takie z
    konceptem. W Budapeszcie - na przyklad na Nagykorut - wystawy sa potwornie
    zawalaone, byle jak, zagracone po prostu.
    Jesli chodzi o odnowienie Budapesztu, to nie sadze by i 50 lat wystarczylo, bo
    to na prawde nieludzka praca cos zrobic z tymi wszystkimi
    kilkudziesiecioletnimi zaniedbaniami. Tym bardziej nieludzka, ze mieszkancom
    Budapesztu raczej ten brud nie przeszkadza, po prostu sie przyzwyczaili i nie
    widza go, czyli to jest ten czynnik mentalny, o ktorym mowimy. Natomiast chyba
    wladze miasta zdaja sobie sprawe z tego balaganu, bo turystow ukierunkowuje sie
    na trasy dla turystow (czyli w miare wygladajace), od Varhegy przez gore
    Gelerta, Szabadsag hid, przez Vaci utca do Vorosmary ter, pozniej Andrassy do
    Hosok tere, jeszcze lacznikiem sa rakparty. I tak turysci jesli nie zejda z tej
    trasy to moze im sie wydawac ze Budapeszt to przyjemne i tylko troche brudne
    miasto...
  • 01.02.06, 12:39
    Jest jeszcze jedna rzecz, ktorej nie jestem w stanie zrozumiec. W sklepach
    sklepowe dlugopisem bazgrola cene na towarze. Jak tak mozna robic? Czy to jakas
    chorobliwa oszczednosc na metkownicach? W Polsce czegos takiego nie
    widzialem.,..
  • 01.02.06, 14:07
    pietia12 napisał:

    > Jesli chodzi o autostrady-zgoda maja-ale spora czesc z nich od niedawna.

    a to dobrze czy źle?

    > W dodatku jesli podsumuje sie dlugosc autostrad wegierskich to trudno
    > powiedziec,ze jest imponujaca- taka sama ilosc autostrad w Polsce to kropla w
    > morzu potrzeb.

    taka sama ilość autostrad w Polsce to BYŁABY kropla w morzu potrzeb
    ale tej kropli też nie ma :o)

    pozdrawiam
    Judyta
  • 01.02.06, 14:03
    motocykl1 napisał:

    > Budapeszt jest bardzo zaniedbany to wina mera Demszky (czy podobnie) niedawno
    > znajomi Wegrzy z oburzeniem opowiadali mi jak sie tlumaczyl z tego, iz jest
    tez
    >
    > europoslem i laczenie tych funkcji mu nie przeszkadza bo na wszystko ma czas.

    tak dla ścisłości: Demszky był europosłem od wyborów w czerwcu 2004 do początku
    stycznia 2005

    pozdrawiam
    Judyta
  • 01.02.06, 14:01
    torsten1 napisała:

    > no coz, mialas widocznie absolutnie wyjatkowe, zupelnie niespotykane
    > szczescie, uragjace wszelkim prawom statystyki :-) gratuluje ;-)

    dzięki :o)
    ja porównuję głównie dwie dzielnice, jedno w bp, jedno w wawie, które znam na
    co dzień
    dzielnice nie w centrum nie eleganckie czy modne, ani nie nowe, złożone po
    części z blokowisk, po części z starych, małych domów

    w wawie mam pod nosem wielki park, w parku plac zabaw, sprawnych zabawek coraz
    mniej, chociaż co roku coś tam naprawiają, fontanna, która od lat nie
    funkcjonuje i betonowe stawy, które są albo puste, albo brudne, w zeszłym roku
    powstały dwa malutkie, ogrodzone placyki, są owszem nowe bloki, ale jeden taki
    wielki już od 6 lat straszy w stanie surowym, bez okien, ulicę, gdzie mieszkam,
    brukowali 4 lata temu, przedtem była nieutwierdzona, ulica obok nadal jest
    błotnista (nie są to dopiero co założone ulice, a takie, przy których stoją
    domy przynajmniej od 50 lat), szkoły, przedszkola pochodzą z czasów Gierka, w
    szkole mojej córki w te wakacje wymieniali okna, od tego czasu nie wolno je
    otwierać, ani dotykać, bo podobno mogą wypadać, jest za to nowy basen; żadna
    iluminacja świąteczna, żadne kwiaty latem

    w bp parków praktycznie nie ma, w odległości 15 min spacerkiem 6 placów zabaw,
    w tym 4 ogrodzone, wyłożone płytami gumowymi, i 2 ogrodzone wybiegi dla psów, z
    drabinkami itp., w centrum dzielnicy deptak, w ostatnich latach 2 nowe pomniki,
    fontanna (czynna), błotnistych ulic i przerwanych budów brak, nowe bloki są,
    cyganie owszem też są, basenu krytego w dzielnicy nie ma, baseny odkryte
    odnawiane w zeszłym sezonie, ładna iluminacja świąteczna, dość duży (miejscowy)
    pokaz zimnych ogni i bal uliczny w sylwestra i na św stefana, na każdym słupie
    oświetleniowym kwietniki (podlewane codziennie)

    widocznie każdy widzi to, co chce zobaczyć ;o)

    pozdrawiam
    Judyta
  • 01.02.06, 14:16
    Zgodze sie, ze kazdy ma w oczach jakis tam filtr i tak lub inaczej postrzega
    rzeczywistosc.
    Jak wytlumaczyc jednak, ze moi znajomi Wegrzy pieli z zachwytu nad czystoscia
    warrszawskiego metra i przejsc podziemnych? Wrecz uwierzyc nie mogli, ze tak tu
    czysto? A inna zupelnie osoba po dluszym pobycie w Bp i powrocie samolotem
    stwierdzila, ze po tak szybkiej zmianie z Bp na Warszawe, czystosc Warszawy
    uderza, i wtedy widac, jaki brud jest w Bp.

    Ale tak jak mowie, to zalezy troche od filtru w oczach. Kazdy widzi cos
    innego...
  • 01.02.06, 16:02
    torsten1 napisała:

    > Zgodze sie, ze kazdy ma w oczach jakis tam filtr i tak lub inaczej postrzega
    > rzeczywistosc.
    > Jak wytlumaczyc jednak, ze moi znajomi Wegrzy pieli z zachwytu nad czystoscia
    > warrszawskiego metra i przejsc podziemnych? Wrecz uwierzyc nie mogli, ze tak tu
    > czysto?

    Filtr filtrem... :o) Ale co do metra, to porozmawiamy o tym może za 20-30 lat,
    gdy i dla Warszawy będzie to normalna komunikacja z historią, a nie nowość. Bo
    mimo upływu lat, to metro to jest namiastką tego, czym być powinno.
    Ale wiesz - ja się w metrze budapesztańskim (w wagonach i na stacjach) nie
    boję... Póki w Warszawie ilekroć muszę jechać, to mnie coś trafia... Mimo, iż
    jest czystsze, to dla mnie groźniejsze... A wagony też - może i te u nas są
    gorsze, ale funkcjonalniejsze, jest się gdzie złapać, i jak wjechać z wózkiem
    dziecięcym bądź inwalidzkim, póki w Warszawie niestety, ale z wózkiem
    inwalidzkim mieliśmy problem...
    Więc filtrujmy, każdy na swój sposób, ale i zwracajmy uwagę na szczegóły ;o)

    --
    "Wybaczmy praworęcznym, bo nie wiedzą, co czynią"
    <ggigus>
    :o)
  • 04.02.06, 11:48
    Roznica jest w mentalnosci,albo jak ktos tu wczesniej pisal- otoczenie- mam na
    mysli miasto jest objawem stanu ducha. objawem wegierskiej melancholii jest
    szarosc... Tu jest taka estetyka

    Szarość jest najpopularniejszym kolorem na polskiej wsi, plus domy bez
    charakteru.
    Węgierska wieś jest kolorowa, domy jakies kształne i o ludzkich wymiarach,to
    juz poludnie, dostrzegam to za kazdym razem kiedy jade pociagiem przez Wegry.

  • 13.02.06, 13:53
    ale się czepiacie. rok temu była w Bp i uważam, że jest to przepiękne miasto.
    mieszkaliśmy przy głównej drodze przy stacji Keleti i owszem głośno, szaro i
    zadziwiające rzeczy zdażały sie tam po zapadnięciu mroku, ca. 22-23h
    mnóstwo "wystawek" zużytych mebli, części samochodów itd., a do tego wszędzie
    wysokie krawężniki i mnóstwo "popsutych" samochodów (czy to przypadek czy to z
    powodu drogich miejsc parkingowych?) ale uczciwie mówiąc w naszej RP dużo
    lepiej nie jest. a jeśli chcecie jechać do wypieszczonego, czystego miasta to
    jedźcie do Pragi, z tym że po trzech dniach pobytu tam człowiek się nudzi i
    chce do czegoś bardziej życiowego, np. Bp.ja tam jestem pod wielkim wrażeniem
    uroku tej stolicy. pozdrawiam
  • 14.02.06, 10:22
    Co innego przyjechac na wakacje,a co innego pomieszkac troche- np .tez lubie
    Prage w Warszawie,ale mieszkac bym na Zabkowskiej nie chcial-ale to kwestia
    gustu. Praga Czeska, pewnie wypieszczona,ale czy nudna? W Bp wystarczy zejsc z
    glownej ulicy,zeby znalezc ciekawostke. Nie twierdze, ze podobnie czasem nie
    jest w RP. Klimat Budapesztu- z tym sie zgadzam,ale moze byc przygnebiajacy-
    zwlaszcza w listopadzie, na jesieni.
  • 14.02.06, 13:53
    pietia12 napisał:

    > Co innego przyjechac na wakacje,a co innego pomieszkac troche- np .tez lubie
    > Prage w Warszawie,ale mieszkac bym na Zabkowskiej nie chcial-ale to kwestia
    > gustu. Praga Czeska, pewnie wypieszczona,ale czy nudna? W Bp wystarczy zejsc
    z
    > glownej ulicy,zeby znalezc ciekawostke. Nie twierdze, ze podobnie czasem nie
    > jest w RP. Klimat Budapesztu- z tym sie zgadzam,ale moze byc przygnebiajacy-


    No i znowu musze sie totalnie zgodzic :-)
    Dla mnie glowna rzecza ktora nie moglem wytrzymac w peszcie byl brak troski o
    ogolna oglade miasta. Wszystko lezy totalnie odlogiem, jak sie zepsulo 20 lat
    temu, tak do tej pory jest popsute. Kamienice stare - bylyby moze piekne,gdyby
    nie - bylyby piekne, ale sa tak brudne i zdewastowane, ze tworza dzielnice
    slamsow. No i brak nowoczesnosci w miescie... warszawa jest juz nowoczesna,
    pesztstraszy latami w najlepszym wypadku 80tymi.
    > zwlaszcza w listopadzie, na jesieni.
  • 14.02.06, 14:28
    Umowmy sie w ten sposob - kto nie mowi po wegiresku, nie jest Wegrem nie mieszkal w Bp chociaz przez pare lat - ten, obawiam sie, nie bedzie w stanie docenic specyfiki miasta.
  • 14.02.06, 14:48
    ja przez pierwszy rok docenialem te poetyke,pozniej zaczela mnie ona meczyc...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.