Dodaj do ulubionych

Placek po węgiersku

08.02.06, 20:31
Cześć!
Czytam Was od jakiegoś dluższego czasu no i w końcu musiałem się ujawnić :)

Dlaczego placek jak w tytule wątku? :)
ak pewnie wiekszość z Was wie, jest to w Polsce najpopularniejsza węgierska
potrawa, żeby bylo jeszcze śmieszniej po moim przyjezdzie do Chicago bedac w
węgierskiej restauracji prowadzonej przez autentycznego Węgra , w menu
zobaczyłem własnie tą potrawe. Oczywiście został on zamowiony (kelnerka była
polką) no i okazało się , że była to tylko smętna kopia tego co robi moj
tatuś :) Doszedłem wiec do wniosku, ze ten osławiony przedmiot węgierskiej
ekspansji kulturowej to taki pic na wode, to tak jak z ta nieszczęsną "rybą
po grecku" która jest najpopularniejsza na Swieta Bozego Narodzenia i którą
to grecy po jej zjedzeniu pewnie by niezle odchorowali :)))
No ale jakby nie patrzeć to placek po węgiersku musi być w Polsce w każdej
restauracji i zajezdzie , tak samo jak tu w Chicago, gdziekolwiek nie
jesteście w polskim miejscu zbiorowego żywienia, zawsze znajdziecie kawałek
Węgier :) Sądze , że jest to dowód na tą nasza przyjazń miedzynarodową :)

To jest link do tej restauracji
www.paprikashrestaurant.com/
dodam jeszcze , że to nie jest ot taka sobie restauracja, jest to jedna z
lepszych i bardziej utytuowanych restauracji narodowych w Chicago i
okolicach, szczegolnie znana z win.

A co do mnie, jestem dziedzicznie obciażony miłościa do Węgrów i
Węgier...tylko nie wiem dlaczego. Nigdy tam nie byłem. Za to byli tam
wielokrotnie moi rodzice (lata 70-80) Pamietam jak dziś, te napoje wiśniowe,
te cudownej smakowitości pasty paprykowe...rewelacja. No i te zdjecia :)
Cudownie piękny Budapeszt... Miałem też sprawozdania koleżanek i kolegów z
wycieczek objazdowych po węgierskich piwnicach...same plusy....No i dodam
jeszcze Istvana Bathorego, Józefa Bema, Rewolucje węgierską z 1956, nasze
wspolne granice i Jana Nowickiego ożenionego z Marta Meszaros.....

czyli podsumowując ten przydługi post....Kocham wszystkich Węgrów i nie moge
się doczekać wyjazdu nad Balaton

Trzymajcie sie!

z pozdrowieniami
m
--
My i FORUM CHICAGO
Edytor zaawansowany
  • lujzi 09.02.06, 21:22
    Czesc,
    Bardzo ci dziękuję za te ciepły słowa w naszym kierunki (Węgrzy).
    Pisalesz o nas, naszym kraju, jędzienie, wino w bardzo miły sposób.
    Co do placki się zgadzam, u mnie w pracy w bufecie raz w tygodniu muszi być
    placki po węgiersku, każdy mi pyta czy ja dużo tego jem u siebie a ja ciągle
    tłumaczy, to wcale nie jest węgierski na Węgrzych.
    (ostatnio w menu pojawił się kurczak po węgiersku, co oznacza prosty kurczak
    polany z sosem pomidorowym - nazwy węgierski chyba doda egzotyki do potraw).

    Mam nadzieje że niedługo uda ci się ten wyjazd nad Balaton :))

    pozdr
    --
    Polak Węgier dwa bratanki...
  • marxx 11.02.06, 17:56
    Dziekuje za zyczenia dotyczace Balatonu :) Gratuluje tez dobrego jezyka
    polskiego tym bardziej , ze tylko dzieki takiej znajomosci polskiego mozemy sie
    porozumiec.
    Co do placka po "wegiersku" ...kiedy bylem w tej restauracji dostalem menu ,
    oczywiscie bylo wszystko po angielsku z nazwami po wegiersku...ale dwie rzeczy
    byly po polsku...zgadnijcie jakie :).....placek po wegiersku i gulasz po
    wegiersku :))))

    Poznalem tu w Chicago jednego Wegra, jest tu moze ze trzydziesci lat, jest
    glownym szefem w jednym z duzych budynkow w Downtown Chicago, na swojego
    zastepce wybral Polaka, po kilku latach wypchnal tego Polaka na inne tak samo
    wysokie stanowisko a na jego miejsce przyjal jego brata ....czyzby kolejny
    dowod na nasza wzajemna milosc?
    :)))

    pozdrowienia

    m
    --
    My i FORUM CHICAGO
  • molnarannamaria 11.02.06, 20:23
    Czesc! Milo mi slyszec tak mile rzeczy na temat mojego narodu. Dziekujemy! :)
    A'propos plackow... Na Wegrzech nie ma czegos takiego... Tzn. na terenach
    wegierskich nalezacych do SLowacji jest takie danie, nazywa sie tocsni albo
    lepcsanka, ale podejrzewam, ze wiekszosc Wegrow nigdy w zyciu o tym nie
    slyszala. Jest za to na Wegrzech kalafior po polsku...
  • marpol10 11.02.06, 23:05
    pojęcia nie mam skąd się wziął ten placek "po węgiersku", mieszkam już na
    Węgrzech 27 lat i jeszcze nie spotkałam się z takim tradycyjnym daniem.
    Zupełnie błędne pojęcie zakorzenione od bardzo dawna. Nareszcie sprawa "placków
    węgierskich" została wyjaśniona!
  • hudefak 11.02.06, 23:30
    I spróbuj w Japonii zamówić śledzia po japońsku :-D

    Z tym plackiem to jest prawie jak ze świnką morską: ani świnka, ani morska
  • sariba 13.02.06, 21:41
    Witaj Marxx!
    Jaka wielka może być fascynacja Twoich Rodziców Węgrami, skoro Ciebie potrafili
    tak zarazić mieszkając za morzami... za lasami..., mając wokół tyle egzotyki!
    W Chicago jest też mnóstwo Węgrów. Mieszka tam np. Węgierka z mojej
    miejscowości rodzimej, która tam rozstała się z pierwszym mężem (Węgrem) i
    wyszła za mąż za Polaka. Mówi, że nie ma lepszych mężów od Polaków! Ja też mogę
    to potwierdzić.
    Niesłychanie miło jest nam, Węgrom usłyszeć tyle ciepłych słów o nas. Czasem
    wydaje się, że aż przesadna jest ta fascynacja. Wiemy, że na to się złożyła
    cała nasza wspólna 1000-letnia historia. Brakuje mi natomiast pochwał w stronę
    Polaków. Mieszkam wśród Was już kawał czasu – lepiej się nie przyznać ile...,
    w każdym razie zaraz po maturze poznałam blondyna o niebieskich oczach. Wtedy
    turystyka była jeszcze prawdziwa, a w Polsce można było jeździć autostopem,
    oglądać filmy kowbojskie, chodzić do kościoła nauczycielom a nawet tym, co
    mieli legitymację partyjną. Dla mnie to był wolny kraj. Polacy tak naprawdę nie
    znają reżimu, który był na Węgrzech (ze skutkami do dziś). Widzieli tylko
    dobrze zaopatrzone sklepy... dla turystów. No, ale daleko odeszłam od tematu!
    Lubię spróbować potrawy różnych narodów, dlatego też nie mogłam słuchać
    narzekań wczasowiczów z Węgier na zupy mleczne. Przywieźli ze sobą kocioł i
    paprykę... a szkoda, bo polska kuchnia jest wspaniała! Ja uczyłam się gotować
    z „Kuchni polskiej” i często porównywałam z przepisami węgierskiej kuchni. Na
    ogół wybrałam polski. Uważam, że smaczniejsze są potrawy, jeżeli nie daje się
    do wszystkiego czerwonej papryki. Pamiętam, że według mojej babci zupy były za
    blade bez papryki. Gotowała wspaniale! Ale bez przesady! Żurek, barszcz, a
    zwłaszcza ukraiński nie zamieniłabym już na żadną naszą czerwoną zupę. Owszem,
    gulyásleves, halászlé, itp. są bardzo lubiane przez moją już polska rodzinę.
    Poza tym uważam, że polska wendlina jest najwspanialsza na świecie! Brakuje
    tylko jednej odmiany kiełbasy: z papryką.... Wspomnę już tylko o przetworach
    robionych przez Polki bez konserwantów, w prawdziwych weckach, ale to już
    historia. Teraz uczymy się po chińsku gotować, kupujemy owoce południowe i
    paprykę przez okrągły rok, no i czy mamy na co narzekać? Tylko tyle, że stajemy
    się coraz bardziej agresywni, zaborcze, nietolerancyjni i tu i tam, bo w
    mentalności ludzi nie widzę wiele różnicy między naszymi krajami. Zależy w
    jakim środowisku człowiek się obraca.
    Spotkałam w Polsce wiele serdeczności i życzyłabym wszystkim Polakom
    mieszkającym na Węgrzech (jest ich znacznie więcej), aby doświadczyli podobnych
    pozytywnych doznań tam! A Tobie Marxxie, abyś się nie rozczarował przy
    spotkaniu z rzeczywistością! Pozdrowienia!
  • marxx 13.02.06, 23:11
    Dzieki za mile i rozsadne slowa.

    Co do mojego ew. rozczarownia Wegrami, Budapesztem itp. ...nie wiem czy jest to
    mozliwe, czy to ze zobacze smieci na ulicach, to ze moze okazac sie ze zobacze
    rozpadajace sie kamienice lub ktos mnie zruga jak psa po wegiersku jeszcze nie
    spowoduje , ze bede generalizowal i znienawidze wszystkich Wegrow.

    Napisalas ze "Brakuje mi natomiast pochwał w stronę Polaków", no to teraz czas
    na Was....ale tak serio , zawsze zachodze w glowe i nie rozumiem tego zupelnie,
    ze kilkaset tat wspolnej historii, wspolne granice, bliskie polozenie
    geograficzne, wspolne ulozenie polityczne nie spowodowalo wspolnego duzego
    zainteresowania na poziomie kulturowo turystycznym, wszystko bardziej mi
    przypomina dzialanie po omacku , troche szkoda. \
    Tym bardziej dlatego, chcialbym napisac jedna wazna rzecz (wg. mnie), ze to
    forum ktore jest zdaje sie moderowane przez Wegrow zaczyna (i tak powinno
    byc!) byc platforma wspolnego poznawania sie w bardziej miedzyludzki sposob
    niz tylko przez biuro podrozy lub poprzez placek po wegiersku w dowolnej
    restauracji na swiecie.
    Polskojezyczni Wegrzy , nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wiele od Was zalezy
    obraz statystycznego mieszkanca Wegier, no i cale szczescie ze jestescie tacy
    jacy jestescie , bo z tego pisania widac, ze nie wszyscy w bylym bloku panstw
    komunistycznych powariowali i rzucaja sie nawzajem do bicia lub sa teraz
    neutralnie zlewczo-obojetni.

    Co Wy macie takiego co Polaka przyciaga? Nie mam zielonego pojecia, po swojemu
    napisze , ze pewnie slonce daje Wam to Cos , ew. papryka w proszku niepozwala
    byc zbyt spokojnym, statecznym narodem i dlatego upodobnilismy sie do siebie
    nawzajem :)))
    Moze, bo jak sami wiecie to co my Polacy sami sobie fundujemy czy w Polsce czy
    wsrod Polonii zagranicznej czasami powoduje, ze mozemy uchodzic za
    dosc "niespokojny" i nierozsadny narod :))))

    Co do kuchni polskiej, nasze zupy smiem twierdzic , ze sa najlepsze na swiecie,
    i nie pisze dlatego, ze jestem Polakiem :) a tylko dlatego, ze lubie jesc
    potrawy rownych narodowosci i wiem co jest podawane w innych krajach
    jako "zupa". Papryke lubie w kazdej postaci (nawet w tej meksykanskiej) ale
    dodawac do wszystkich potraw to zakrawa na absurd :) Na Boga nie dodawajcie
    papryki do lodow! :) Co do wegierskiej kielbasy z papryka czasami ja tu kupuje,
    jest rewelacyjna.
    No i tak sobie o tym pisze... i tylko mam nadzieje, ze trafie na Wegry, zanim
    na kazdym wolnym placu w Budapeszcie powstanie nowy multiplex lub mega centrum
    handlowe a wszedzie krolowac beda restauracje gdzie beda dostepne krewetki,
    sushi, steki a nie normalne miejscowe jedzenie.

    pozdrawiam wszystkich czytajacych
    marxx


    --
    My i FORUM CHICAGO
  • hudefak 13.02.06, 23:39
    marxx napisał:
    > Co do kuchni polskiej, nasze zupy smiem twierdzic , ze sa najlepsze na swiecie,

    Zgadzam się marxx, są naprawdę super. Chociaż, jak pierwszy raz zobaczyłem
    ogórkową czy barszcz czerwony (zupa z buraków???), byłem zdziwiony. A teraz to
    są moje ulubione zupy.

    Co do papryki, to naprawdę nie do wszystkiego się jej dodaje. Jest dużo dań
    mięsnych bez papryki (np. tokany).
    No i hurka też nie jest doprawiana papryką i jest dla mnie dużo smaczniejsza od
    polskiej kaszanki. Ale to może dla tego, że kasza gryczana to jedno z mała
    polskich potraw, do których się nigdy nie przyzwyczaję.

    Pozdrawiam i czekam na wątek o wrażeniu z Węgier.
  • sariba 14.02.06, 11:48
    Zapomniałam dołączyć uśmiechu do mojej wypowiedzi na temat papryki we
    wszystkich potrawach – oczywiście to przesada. Co do hurka, to się zgadzam
    100%, w kaszance jest jakiś niejadalny tłuszcz. Ale jeżeli chodzi o kaszę
    gryczaną, to polecam koniecznie ze skwarkami (drobniutkimi) z boczku wędzonego
    (mała ilość), z jajkiem sadzonym i z kiszoną kapustą. Warunek: musi to być
    jedno- albo pierwsze danie, na pusty żołądek. Nie znosiłam nawet zapachu kaszy,
    ale taki sposób bardzo polubiłam, a jest to b. zdrowa i szybka potrawa na zimę.
    Okazuje się, że nasz paprikáskrumpli tak nisko oceniony w ojczyźnie, tu
    świetnie się nadaje (z kociołka) na przyjęcie gości w plenerze.
  • pietia12 14.02.06, 12:30
    Ostatnio w tanchazie w Budapeszcie spotkalem Wegra z Toronto, ktory zaczal mi
    spiewac piosenki goralskie. Nauczyl go tych piosenek kolega - Polak z Toronto :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka