Cytując za tym linkiem (który kiedyś może zniknąć):
www.polskieradio.pl/iar/wiadomosci/?id=92320
Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej
Poniedziałek, 23 marca 2009
Już po raz trzeci obchodzony jest Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Z tej
okazji do Polski przyjeżdża prezydent Węgier Laszlo Solyom. O 10.30 oficjalnie
w Pałacu Prezydenckim powita go Lech Kaczyński.
Istvan Gordon, dyrektor Węgierskiego Instytutu Kultury, mówi, że taki dzień
przyjaźni jest potrzebny, bowiem wśród Węgrów i Polaków jest wielu zwolenników
zacieśniania więzów. Jego zdaniem, właśnie dlatego oba kraje ustanowiły Dzień
Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.
Istvan Gordon przekonuje, że powiedzenie "Polak, Węgier, dwa bratanki" powinno
nabrać nowego znaczenia. Jak przekonuje, przyjaźń polsko-węgierskiej można
ożywić poprzez inicjowanie większej liczby wydarzeń kulturalnych, z dziedziny
literatury czy muzyki.
Zdaniem Istvana Gordona, również na arenie międzynarodowej Polska i Węgry
mogłyby więcej współpracować, niż rywalizować i podejmować więcej wspólnych
działań w Unii Europejskiej.
Sejm ustanowił 23 marca Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w 2007 roku.
Posłowie w uchwale przypomnieli łączące nas więzy historyczne - między innymi
panowanie w Polsce Stefana Batorego, udział w walce o wolność Węgier generała
Bema i wsparcie, jakiego Polacy udzielili uczestnikom i ofiarom powstania
węgierskiego w 1956 roku.
Posłowie przyjęli uchwałę przez aklamację.Podobną uchwałę o ustanowieniu Dnia
Przyjaźni Polsko-Węgierskiej przyjęło węgierskie Zgromadzenie Narodowe.
I jeszcze kilka moich słów:
Wszystko ładnie pięknie, ale nie sądzicie, że w sumie rzadko się mówi w tv o
jakichś polityczno-gospodarczych więzach między nami, a Węgrami? Z pewnością
jakieś tam są, ale jak na taką wielką przyjaźń między nami, to wyglądają na
mdłe. Niby chcielibyśmy (politycy chcieliby), żeby ta współpraca była jakaś
taka żywsza, ale nijak nie wychodzi. Z drugiej strony patrząc, to są też
rzeczy, które sporo nas różnią: Węgrzy paktują z Putinem w sprawie gazu i
ciągną sobie gazociąg przez swój kraj. My z kolei z Putinem zawsze mamy na
pieńku i chcemy mieć ich jak najdalej od siebie, ale trudno będzie, bo to nasi
sąsiedzi. My się z Unią szarpiemy o byle jajo, Węgrzy siedzą cicho i wyciągają
tylko ręce po wielomiliardowe unijne pożyczki.
Nie mówię już o węgierskiej sztuce i kulturze w Polsce, bo nic mi na ten temat
nie wiadomo. No, raz w życiu widziałem węg. film w tv:) Tak więc już chyba
nie jest nam tak blisko do tej przysłowiowej szabli i szklanki, a szkoda.