Mnie też się podobały te celowe zabiegi reżyserskie, które doprowadziły do tego, że film niby to o obcych nie jest kolejnym "Dniem Niepodległości, gdzie wyjechane w kosmos stateczki śmigają po niebie a wielkookie humanoidy pomimo swej pojechanej broni nie dają rady dzielnemu amerykańskiemu żołnierzowi. Ukazanie obcej cywilizacji jako istoty raczej nieinteresujące i żyjące na śmietnisku daje naprawdę ciekawy efekt i jest czymś niewątpliwie świeżym dla znudzonej już "superoskimi" efektami specjalnymi widowni. A najlepsze jest to, że to wcale nie jest film o tym, że jacyś tam obcy pojawili się na Ziemi. W związku z czym skupianie się na fabule, przy takiej a nie innej konstrukcji filmu, jest nieporozumieniem. A żeby nie uderzać w inteligencki ton zblazowanego intelektualisty na koniec dodam, że film i wykonanie są po prostu bardzo fajne. Magia kina.
--
w podzięce dla Pani Doroty:
DeeDeeArt
niepowtarzalna biżuteria i nie tylko