Dodaj do ulubionych

Między słowami

IP: *.fbx.proxad.net 24.01.04, 15:21
Jeden z lepszych filmow ostatniego roku, Bill Murray jest *doskonaly* (a
potrafi byc okrutnie zmanierowany), partnerujaca mu Scarlett Johansson jest
dla mnie wielkim odkryciem (chociaz grala juz w wielu filmach, miedzy innymi
w The Horse Whisperer). Prosze zwrocic uwage na scene w ktorej Murray
spiewa 'More Than This' Roxy Music, swoja droga rzeczywiscie trudno spiewac
te piosenke. Beda nagrody.
(Dystrybutor francuski pozostawil tytul oryginalny i dobrze zrobil.)
Edytor zaawansowany
  • Gość: Aga IP: *.pmintl.ch 26.01.04, 10:50
    Swietny film. Sofia Coppola potwierdza swoja klase po znakomitym
    debiucie "Virgin suicides". Polskie tlumaczenie tytulu : beznadziejne.
    Dlaczego nie po prostu "Zagubione w tlumaczeniu" ? Jak panietna ksiazka S.
    Baranczaka ?
  • Gość: A IP: *.acn.pl 07.02.04, 17:56
    Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
    zręczne. "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
    przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.
    Natomiast tu chodzi o to, że pewnych sformułowań w danym języku nie da się
    przetłumaczyć na inny tak, by zachować wszystkie niuanse i cały urok tekstu -
    chodzi tu o dobór słów, ich długość, melodię, znaczenie... Najlepsi tłumacze
    nie tłumaczą tekstów z absolutną wiernością - szukają znaczeń.
  • sinisza 20.02.04, 17:14
    Gość portalu: A napisał(a):

    > Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
    > zręczne. "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
    > przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.

    tak, ja bym dokladnie tak to skojarzyla.
    ze ktos sie zgubil tlumaczac cos
    beznadzieja
  • Gość: Marco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:49
    --------------------------------------------------------------------------------
    Skad te 6 gwiazdek. Ten film jest pusty i zalosny.

    Droga gazeto, od dawna ogladam wylacznie filmy otrzymujace od was wiecej niz 5
    gwiazdek. Przez kilka lat schemat ten zapewnia mi dostep do najwyzszej jakosci
    obrazu. Teraz jednak jestem zalamany gdyz w zadnym wypadku nie zgadzam sie
    by "Miedzy slowami" otrzymalo 6 gwiazdek!!!!! To skandal. Ten film zasluguje
    zaledwie na 2-3. Rozumiem ze to nazwisko rezyserki tak podzialalo na zawyzenie
    oceny, bo nie podejrzewam jakis komercyjnych powiazan :)
  • Gość: Sprawiedliwy IP: *.chello.pl 23.11.04, 19:45
    mi tez jest bardzo przykro ze jestes taki PUSTY I ZALOSNY.
    Brakuje Ci 7 gwiazdki ktora spadajac na Twoja glowe otworzy Ci
    oczy ... lol
  • Gość: aronia IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 12:51
    > Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
    > zręczne.
    > "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
    > przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.

    A u mnie tytuł "Zagubione w tłumaczeniu" budzi zupełnie inne skojarzenia - to
    rodzaj refleksji nad tym, co się traci na styku dwóch języków, kultur, czy -
    drążac dalej - jednostek. Sugestia, że są zjawiska nieprzekładalne, że nie
    wszystko (łatwo) daje się wyrazić w kodzie zrozumiałym i dostepnym innej
    osobie. Taki symbol ograniczeń wzajemnego poznania i komunikacji. "Miedzy
    słowami" tez jest dobrym tytułem, ale moim zdaniem niepotrzebnie odchodzi od
    oryginału.

    Pozdr.

    Pozdr.
  • Gość: Pawełek IP: *.bci.net.pl 02.03.04, 14:23
    Gość portalu: A napisał(a):

    > Akurat nie mogę się tu zgodzić - uważam, że tłumaczenie jest
    > zręczne. "Zagubione w tłumaczeniu" oznacza, że ktoś nie umiał czegoś
    > przetłumaczyć i to pominął, a więc sugeruje fuszerkę.
    > Natomiast tu chodzi o to, że pewnych sformułowań w danym języku nie da się
    > przetłumaczyć na inny tak, by zachować wszystkie niuanse i cały urok tekstu -
    > chodzi tu o dobór słów, ich długość, melodię, znaczenie... Najlepsi tłumacze
    > nie tłumaczą tekstów z absolutną wiernością - szukają znaczeń.


    Zgadzam się. Lost in translation nie należy w polskim tłumaczyć na Zagubione w
    tłumaczeniu, bo zmieniamy sens i znaczenie. Między słowami jest bardzo dobrym
    przełożeniem lost in translations.
  • Gość: Marco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:47
    Skad te 6 gwiazdek. Ten film jest pusty i zalosny.

    Droga gazeto, od dawna ogladam wylacznie filmy otrzymujace od was wiecej niz 5
    gwiazdek. Przez kilka lat schemat ten zapewnia mi dostep do najwyzszej jakosci
    obrazu. Teraz jednak jestem zalamany gdyz w zadnym wypadku nie zgadzam sie
    by "Miedzy slowami" otrzymalo 6 gwiazdek!!!!! To skandal. Ten film zasluguje
    zaledwie na 2-3. Rozumiem ze to nazwisko rezyserki tak podzialalo na zawyzenie
    oceny, bo nie podejrzewam jakis komercyjnych powiazan :)
  • Gość: chatka_ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 15:58
    Baranczaka??? A nie chodzi Ci o "Zagubione w przekładzie" Evy Hoffman?
  • Gość: maryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 22:30
    Własnie "Zagubione w przekładzie", tak nalażałoby przełożyc ten tytuł. Brzmi o
    wiele bardziej poetycko niż "w tłumaczeniu".
  • Gość: ewka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.02.04, 18:36
    nuda, nieporadność reżyserska, brak koncepcji. Trzeba się pouczyć u Coppoli
    seniora.
  • Gość: Ida IP: *.pai.net.pl 06.03.04, 22:58
    zupełnie się nie zgadzam. dla mnie jest to jeden z lepszych filmów jaki
    ostatnio widziałam. berdzo nastrojowy , pięknie wprowadzajacy w klimat
    opowiesci. bardzo podobały mi sceny w miescie - szczególnie te na poczatku
    filmu.
  • Gość: asdfghjk IP: *.local.family / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 17:51
    jezu... a co Ty dziecko wiesz o reżyserii?
  • Gość: aronia IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 12:31
    > Dlaczego nie po prostu "Zagubione w tlumaczeniu" ? Jak panietna ksiazka S.
    > Baranczaka

    Akurat książka Barańczaka nosi tytuł "Ocalone w tłumaczeniu", czyli dokładnie
    odwrotny.

    Pozdr.
  • Gość: ginger IP: *.tele2.pl 01.03.04, 23:05
    Pamietna ksiazka Baranczaka to jest akurat "Ocalone w przekladzie". "Zagubione
    w przekladzie" czyli "Lost in Translation" napisla pamietna Eva Hofman
    A film rzeczywiscie dobry,
    pozrd
    Lodzia Mur :))))))))))
  • Gość: aronia IP: *.acn.waw.pl 02.03.04, 10:37
    > Pamietna ksiazka Baranczaka to jest akurat "Ocalone w przekladzie".

    "Ocalone w tłumaczeniu"!!!

    Pozdr.
  • ignatz 26.01.04, 11:48
    Bardzo mi się podobał. Takie spokojny, niespieszny, świetnie skadrowany i
    zgrabnie opowiadziany - oglądałem z niekłamaną przyjemnością.
  • Gość: haiko IP: 81.15.254.* 26.01.04, 19:27
    ja chwytam każdą choć troche ciekawsza propozycję, jeżeli jest tam ribisi-
    facet to perła, zawsze mnie ruszy.
  • Gość: kioto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 15:11
    super!
  • Gość: sosin IP: 193.193.181.* 09.02.04, 12:43
    Już dawno nie wychodziłem z kina w tak dobrym nastroju.
    Polecam wszystkim
  • sinisza 20.02.04, 17:18
    Gość portalu: sosin napisał(a):

    > Już dawno nie wychodziłem z kina w tak dobrym nastroju.
    > Polecam wszystkim

    ja ten film ogladalam juz 4 razy. I mysle ,ze co jakis czas bede do niego wracac
  • lee.miller 05.03.04, 15:12
    Gość portalu: haiko napisał(a):

    > ja chwytam każdą choć troche ciekawsza propozycję, jeżeli jest tam ribisi-
    > facet to perła, zawsze mnie ruszy.

    zgadzam się w pełni :))
  • Gość: megzzz IP: *.2.12.vie.surfer.at 29.02.04, 17:14
    Mimo ze akcja toczy sie rzeczywiscie niespiesznie, filmik godny obejrzenia.
    Bill Murray jest faktycznie dobry w tej roli. No a co do polskiego
    tłumaczenia... hm, nikt nie jest doskonały :)
  • Gość: fima IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 31.01.04, 19:54
    wciągający film, od pierwszego, hipnotyzującego kadru (cudownie zdjęta pupa
    głównej bohaterki). zosia coppola ma wspaniałe wyczucie kobiecego piękna. no i
    potrafi tworzyć atmosferę.
  • Gość: ascia IP: *.ipt.aol.com 02.02.04, 22:10
    To jest dokladnie takie kino, jakie lubie! Niby takie nic... dwoje ludzi,
    bezsennosc, whisky, neony i rude (?) wlosy Scarlett. Wchlonelam kazda minute!
    A te sceny z Japonii! LIP MY STOCKINGS! - zderzenie dwoch swiatow pokazane bez
    banalow, ale tez i smieszne.
    Polecam!
    a
    ps. Esther - Scarlet gra rowniez w The Girl With The Pearl Earing - film
    rowniez rewelacyjny!
  • sinisza 20.02.04, 17:26
    Gość portalu: ascia napisał(a):

    LIP MY STOCKINGS!
    to mnie rozbroilo !
    lip
    frip
    brip
    Bill jest niesamowity
  • Gość: o. IP: 82.143.148.* 07.02.04, 02:22
    Komedia inteligentna , dobre zdjecia i muzyka oraz Bill.
    Sofie stac na wiecej , i moze juz bez tych pomocniczych skladnikow.
    moja ocena: 4/6
  • Gość: Boy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 09:34
    Swietny film. Obejrzalem wczoraj i autentycznie sie wzruszylem.
  • mmadi 07.02.04, 17:46
    bardzo przyjemnie opowiedziana historia
    ze smakiem i wyczuciem
    4,5/6
  • Gość: ewolucja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 15:05
    Znakomity film. Zarówno gra aktorów, sam pomysł na film, konsekwencja zdarzeń,
    wreszcie- "japońskie klimaty", humor zasługują na najwyższą ocenę. Film ogląda
    się z przyjemnością. Możliwe, że niektórym może się jednak wydać nudny (jeśli
    lubi wartką akcję), gdzyż tutaj wszystko dzieje się powoli, jest dużo refleksji
    (ale nie nudy).
    Polecam wszystkim!
  • Gość: diabolooo IP: *.telsten.com / *.telsten.com 29.02.04, 15:35
    film pelen humoru, "pastwienia się" nad japońskim pedem życia, a między słowami
    chwila refleksji nad......... życiem, pędem ku mamonie......

    SUPER FILM - TRZEBA ZOBACZYĆ

    p.s. nie polecam siadania kolo kobiet z nadwaga i duzym kubłem popcornu w
    dłoni ..... w połowie filmu mogą nastąpić nieprzewidziane :)) efekty
    specjalne .......
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 13.02.04, 01:22
    Wreszcie naprawdę dobre kino .Piękne zdjęcia , a scena gry w golfa na tle
    Fujiyamy to już właściwie obraz malowany kamerą! Wszystko zresztą zrobione
    fachowo - i muzyka , i aktorstwo , i reżyseria . Oby takich więcej.
    Pozdrawiam.
  • Gość: wola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 09:37
    Swietny film, solidna historia, ciekawe spotkanie dwoch kultur, dwoch pokolen,
    obrazki, muzyka, swietna gra aktorska, polecam wszystkim. no i mozna zarowno
    sie posmiac i poplakac ale bez wrazenia ze ktos celowym sentymentalizmem
    wyciska z nas lezki. Marsz do kina!
  • sinisza 20.02.04, 17:34
    tak masz racje
    ta historia jest bardzo bliska mojemu sercu
    mnie tez spotkala taka przygoda z mezczyzna starszym
    wlasciwie reprezentujemy takie same pokolenia jak w filmie
    i wlasciwie tez musialabym sie zastanowic coktyje sie miedzy slowami
  • Gość: mjoofka IP: *.31.10.208.Dial1.NewYork1.Level3.net 24.02.04, 05:48
    ach jak sie ciesze,ze ktos tez tak sie zachwycil ta golfowa scena,wciaz to do mnie wraca.
    kto sie nudzil to trudno ,taka wrazliwosc........
    pozdro dla sympatykow filmu.
  • malen_a 13.02.04, 20:27
    brak mi slow... rewelacja
  • Gość: kubu IP: *.41-151.net24.it 14.02.04, 00:07
    a ja takich filmow widzialem .....dziesiat i wyszedlem z kina rozczarowany
    jedyne dwie dobre rzeczy to zachwycajacy Bill Murray i ladna kompozycja
    poszczegolnych kadrow
    reszta to nieudolne zmagania rezyserki ze srednim materialem
    THE VIRGIN SUICIDES polozyla na calej linii (osala sie jeno dobra muzyka), tutaj
    niby maly postep, ale i tak WIELKI SUKCES to kwestia jej nazwiska a nie poziomu
    jej filmow
    gdyby to nakrecil ktokolwiek inny, zaden z jej filmow nie wszedlby nigdy do
    szerokiej dystrybucji :/
  • Gość: Olga IP: *.chello.pl 15.02.04, 12:06
    Uwielbiam ten film!!!!!!!!!!!!
  • sinisza 20.02.04, 17:36
    Gość portalu: Olga napisał(a):

    > Uwielbiam ten film!!!!!!!!!!!!

    a ja film i Billa
  • Gość: janusz IP: *.nsm.pl 15.02.04, 14:16
    zupelnie niekonsekwentny, ani to komedia, ani film o przyjazni, ani o kryzysie
    wieku sredniego, ani o barierach czy roznicach kulturowych... mozna by tak
    jeszcze wymieniac duzo, o czym ten film moglby byc, a o czym - moim zdaniem -
    nie jest. zupelnie mnie ten film nie przekonuje
  • Gość: Olga IP: *.chello.pl 15.02.04, 22:20
    A życie to konsekwentne jest? Gdyby zawsze takie konsekwentne było to dopiero
    miałbyś flaki z olejem...
  • Gość: maci IP: *.poulsci.ncsu.edu 20.02.04, 14:50
    zgadzam sie w 100%. Nie moge sie oprzec wrazeniu ze Sofia nie dostalaby tylu
    nagrod i takiego aplauzu gdyby nie byla spokrewniona z Francisem... Ten film
    jest pusty, dla mnie NUUUUDA.
  • Gość: maci IP: *.poulsci.ncsu.edu 20.02.04, 14:54
    I jeszcze jedno: ten film dostal wiele wyroznien za scenariusz - PRZECIEZ TAM
    NIE MA SCENARIUSZA!!! Wszyscy sie tylko szwedaja caly film przed kamera. Ze
    niby tacy samotni i zagubieni w obcym kraju. Moj Boze, w US sa tysiace takich
    ludzi, nie ma co sie podniecac.
  • Gość: Semafor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:13
    Moj Boze, w US sa tysiace takich
    > ludzi, nie ma co sie podniecac.

    No właśnie - takich ludzi są tysiące (nie tylko w USA) i dlatego ten film do
    nas przemawia. To jest film wrażliwy i bardzo zgrabnie opowiedziany. Nie
    rozumiem, dlaczego tak się unosisz.
  • Gość: maci IP: *.poulsci.ncsu.edu 23.02.04, 18:01
    Nie unosze sie, tylko nie moge pojac dlaczego taki przecietny film wzbudza tyle
    zainteresowania. A na przyklad rewelacyjny "Cooler" zostal kompletnie pominiety.
    Ale na "Lost..." ludzie sie smiali, wiec rozumiem, ze jestem w mniejszosci
    jesli chodzi o opinie w tym temacie..

    na ra
  • Gość: Anitka IP: 195.245.213.* 25.02.04, 09:31
    O rany, po tych wszystkich zachwytach nareszcie słowo prawdy o tym filmie. Jest
    to film, z którego połowa widzów wyszła w trakcie seansu, a na koniec cała sala
    odetchnęła że się nareszcie skończył - ja chyba najgłośniej. Dramat,
    rozwleczony, naciągnięty scenariusz, obraz który ani nie skłania do refleksji -
    ani do śmiechu, a chyba taki był zamiar twórców...?
    Pozdrawiam
  • Gość: Andryew IP: *.serwer / *.chello.pl 14.12.04, 12:23
    tak skrajna wypowiedz wzgl poprzednich sklania mnie do refleksji...
    moze by zrobic ankiete, komu sie ten film podobal, a komu nie, z podaniem wieku
    i kilku cech o sobie. daloby to przyblizony profil zadowolonego widza wlasnie z
    tego filmu.
    pozdrawiam.
    A.
  • Gość: kajamaja IP: *.net81-66-19.noos.fr 16.02.04, 15:37
    wzruszajacy, niebanalny, cudnie niedopowiedziany, ...piekny film, polecam
  • Gość: Miśkov IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 21:53
    Ja ide jutro na pierwszy seans jaki będzie w Katowicach czyli coś koło 11.15 a
    oglądał już ktoś jak wrażenia?
  • Gość: piter IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.04, 10:51
    Przynudnawy!!! A co takie zamieszanie? Film bardzo przeciętny.
  • Gość: Agus IP: *.crowley.pl 23.02.04, 10:54
    Tak, film jest nudny - czy jak kto woli "cudownie niedopowiedziany". W zasadzie
    nie wiadomo o co chodzi. Żadna scena nie jest konsekwencją poprzedniej.
    Kompletny brak akcji (zaznaczam że miłośniczką kina akcji nie jestem ani
    trochę). Brak jest właściwie historii, a te mgliste refleksje na temat
    samotności i zagubienia - czyż to nie banalne w naszym dekadenckim ze wszech
    miar świecie i kinie. Obejrzeć można, jak się już nie ma inego pomysłu na
    wieczór, ale wybitne czy nawet udane to to nie jest. Ciekawe co pisałaby
    większość z Was gdyby na gazetka tak go nie zachwalala tymi swoimi gwiazdkami.
  • Gość: Olga IP: *.chello.pl 26.02.04, 15:36
    Film obejrzałam zanim dostał jakiekolwiek gwazdki i spodobał mi się bardzo
    (sama dałabym mu tyle samo)!
  • aguszak 20.02.04, 13:08
    Pod linek podpieta jest galeria zdjęć z Trzynastki!
    Proszę o poprawkę :)
    Pozdrawiam

    --
    Sygnaturki wszystkich krajów!
    Łączcie się ;)
  • Gość: martina IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 13:27
    między swoj są fajni ale nie tak bardzo oddaje 1głos
  • kotka_kulka 20.02.04, 16:36
    czesc :) wlasnie wrocilam z kina. wlasciwe to nie wiem, od czego zaczac:)
    slyszalam tyle opowiesci o Tokio, ze to 25-ty wiek, niesamowita technika.
    tymczasem tutaj widziany jest oczami dziewczyny, przepojony emocjami... ech,
    film byl doskonaly, bez zbednych podsycaczy emocji, glupiej przemocy i seksu (
    idac na wspolczesny film mozna byc pewnym, ze trafi sie jedna z "tych" scen...
    np w Marzycielach bertolluciego...) zauroczyl mnie spokoj, muzyka, zblizenia
    twarzy, statyczne ujecia, jej spacery, japonskie dawanie prezentow przy
    przywitaniu, symbole, to, ze mimo swoich niedoskonalosci i wad, ktorych w sobie
    nie lubi, czlowiek moze czuc sie kochany... wszystko w tym filmie bylo dla mnie
    smutne, gdy charlotte siedziala na oknie przez ekran przezierala samotnosc, gdy
    powiedziala "jestem taka przecietna" uderzylo to, ze czuje sie rozczarowana
    miloscia, niezauwazona... tyle ciepla teraz we mnie siedzi, goraco polecam,
    swietny film:)\kulka
  • sinisza 20.02.04, 17:12
    mam dokladnie takie samo zdanie.
    widzialam ten film na plycie juz dwa tygodnie temu.
    Film jest niesamowicy.. Ma glebie.
    Mnie ujal w kazdym calu .
  • Gość: m IP: *.poulsci.ncsu.edu 20.02.04, 19:41
    SKAD WY TO JUZ MACIE NA PLYCIE???????
  • jacekm22 01.03.04, 00:31
    Gość portalu: m napisał(a):

    > SKAD WY TO JUZ MACIE NA PLYCIE???????
    Film jest dostepny na DVD w USA od conajmniej 3 tygodni !! W wersji USA i
    francuskiej , napisy takiez!
  • sinisza 20.02.04, 17:25
    ale powiedzcie mi jedno
    cztery razy cofalam ostatnie 5 minut i nie moge uslyszec co on jej szepce na
    ucho
    powiedzcie... co myslicie ???
    w zadnych tlumaczeniach tego nie ma... ale cos to jest
  • kotka_kulka 20.02.04, 19:07
    co jej szeptal? hm:) szkoda, ze nie bylo glosniej:) moze, ze nie bedzie w zyciu
    tak zle, bo ona ma je dopiero przed soba:) szkoda, ze jest to
    rodzaj "niespelnionej" milosci i po prostu nie mogacej dojsc do skutku...wiec
    niestety nie mozemy myslec, ze powiedzial cos zobowiazujacego:|
  • Gość: olka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 23:55
    Przecież właśnie o to chodzi,że nie słychać co on jej szepcze na ucho. To już
    tylko ich sprawa.Lubię takie filmy.....
  • corgan 20.02.04, 19:14
    Świetne zdjęcia, film strasznie nudny i banalny. Atmosfera wokół tego filmu
    przypomina mi zachwyty nad "Powiedz to Gabi" - również kiepskim filmem o
    miłości.
  • staua 20.02.04, 20:49
    Mnie sie podobal film, problem i jego przedstawienie, i Scarlett Johansson.
    Bill Murray troche mniej, ale tez jest OK. Na pewno nie jest to film akcji,
    trzeba przy nim pomyslec i mozna odniesc go do siebie (co jest w zyciu wazne?
    Co moze nas zmienic?), nie moge nazwac go nudnym jak niektorzy powyzej.
    Bardzo lubie Sofie Coppola, juz "The Virgin Suicides" byly w podobnym stylu,
    takiego troche snu, bardzo specyficzne.
    --
    ----------------------------------
    All you ever see or seem
    is just a dream within a dream
  • Gość: Gepart IP: *.pai.net.pl 07.03.04, 22:11
    Nie wiem czy on jest nudny czy nie. Pewnie w takim zwyczajnym rozumieniu jest
    nudny , bo tam przecież nic się nie dzieje. A dla mnie dzieje się cały czas
    tylko to coś co się dzieje nie jest w typowo filmowy ( amerykański) sposób
    pokazywane , bo ani muzyki sentymentalnej w tle w kluczowych momentach nie
    słychac ani zbliżeń twarzy , ani nic innego co pomogłoby widzowi łatwiej trawić
    film. Nie ma tam nic co woła( uwaga! obudzić sie właśnie jest finałowa scena
    rozstania, albo o! -teraz on jej wyznaje miłośc, albo -płaczą -znaczy muszą
    sie kochać)Film mnie urzekł od pierwszej sceny w Tokyo (od jazdy taxówką
    zmęczonego , niedospanego, zblazowanego gościa w osobie Billa Murraya.
    Fajna muzyka , fajny Bill i fajne kawałki Tokyo - naprawdę bardzo , bardzo
    fajny film. Dodam jeszcze ,ze B. Murray mnie też zachwycił- zawsze kojarzyl mi
    sie z ghoustbusters i dniem świstaka a teraz z bardzo prawdziwym kawałkiem
    człowieka - jakich pełno łazi po ziemi. Trochę się rozkręciłam ale dawno nic
    mi się tak nie podobało....
  • Gość: Kasia IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 09:22
    Jeśli ktos chce iść do kina żeby smiac się do łez, albo pooglądć efekty
    specjalne czy też sex to niech na ten film nie idą. Jak ktos sie spodziewa
    romansu takiego ze aż lecą fajerwerki niech nie idzie. To jest bardzo
    specyficzny film, leniwy, skłaniajacy do refleksji. TO JEST FILM O KTÓRYM SIE
    NIE ZAPOMINA OD RAZU PO WYJŚCIU Z KINA. Super, ekstra, niebanalny, inny. dla
    każdego konesera dobrego kina, polecam.
  • Gość: maci IP: *.poulsci.ncsu.edu 21.02.04, 14:27
    Slucham wiec, do jakich refleksji sklonil Cie ten film?
  • Gość: rybka IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 21.02.04, 20:07
    nuuuuda jak flaki z olejem, nie film
  • Gość: Fuglar IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.02.04, 21:21
    Jestem przerazony ilością pozytywnych opinii. Lepszych filmów tego typu
    powstało już wiele w przeszłości. Miałem wrażenie że dystrybutorzy filmu
    opłacili pozytywną recenzję w gazecie. Sześć gwiadek! To powinno być
    arcydzieło. I jeszcze to robienie z japończyków idiotów, którzy do obcokrajowcó
    mówią w ich języku. Tam dzieci uczą się angielskiego od podstawówki i nie jest
    to taka nauka jak w Polsce. Generalnie film nudny i właściwie o niczym. Kilka
    zabawnych dialogów i min Billa i to wszystko.
  • Gość: alka23 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 22:06
    Piękny film, zbudowany z niuansów, delikatnych gestów, subtelnych uczuć. Dawno
    nie było w kinie tak wspaniale i konsekwentnie opowiedzianej historii o
    porozumieniu "między i ponad słowami". Mnie zachwycił.
  • Gość: Ech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:26
    Gość portalu: Fuglar napisał(a):

    > Jestem przerazony ilością pozytywnych opinii.

    Usiądź i oddychaj głęboko.

    >Lepszych filmów tego typu
    > powstało już wiele w przeszłości.

    Jaki jest limit dobrych dzieł z przeszłości, od którego już nie należy się
    zachwycać obecnymi? Czy minęliśmy ten magiczny moment w V w. p.n.e.? Wcześniej?
    Później?

    I jeszcze to robienie z japończyków idiotów, którzy do obcokrajowcó
    >
    > mówią w ich języku.

    Oczywiście nie zdarzyło się jeszcze, żeby np. w Polsce panienka w kasie
    biletowej albo w urzędzie mówiła do obcokrajowca po polsku. Podobnie w Japonii
    wszyscy mówią do obcokrajowców po angielsku (w tym filmie jeden mówił po
    francusku, ale to był na pewno przypadek potwierdzający regułę). W ogóle ze
    wszystkich kontynentów najławiej się dogadać z ludźmi w Azji - podobne do
    naszych języki, kultury, gesty - prawda?

    > Tam dzieci uczą się angielskiego od podstawówki i nie jest
    > to taka nauka jak w Polsce.

    Owszem, w Japonii *wszyscy* Japończycy od podstawówki znają angielski, łącznie
    z tymi po siedemdziesiątce, a takie typowe błedy i nieporozumienia jak dziwne
    napisy na szyldach i mylenie "l" z "r" to konspiracja i zmowa oczerniająca
    Japończyków.

    Generalnie film nudny i właściwie o niczym. Kilka
    > zabawnych dialogów i min Billa i to wszystko.

    A może ta egzotyczna, niezrozumiała, męcząca, połyskliwa, pełna absurdów i
    zderzeń kultur Japonia odgrywała w filmie rolę ważniejszą niż komiczny
    przerywnik? Może była symbolem, metaforą?
  • Gość: maci IP: *.poulsci.ncsu.edu 23.02.04, 18:03
    myslisz wiec ze gdyby pani nie nazywala sie Coppola to i tak dostalaby tyle
    nominacji?
  • Gość: sas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 03:06
    Dużo tu typowych wypowiedzi ocennych, tak naprawdę nic nie wyjaśniających. Mało
    uzasadnień.
  • Gość: rybaK IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 21.02.04, 22:40
    Straszliwie nudny film o straszliwej nudzie. Jakie dłuuużyzny! Jeśli Coppoli
    chodziło o oddanie nudy, to udało się w 100%. Nie wiem, za co tam nominacje do
    Oskarów i za co ten film chwalicie. Na żadnym innym filmie nie patrzyłem tyle
    razy na zegarek. Nawet mojej żonie się nie podobał.
  • Gość: Farys IP: *.11thav01.fl.comcast.net 22.02.04, 02:06
    Film jest kompletnie nudny. Jedyna zacheta do obejrzenia to gra Bill Murray. On
    jest bardzo dobrym aktorem.Ten film tylko jemu zawdziecza nominacje do Oskara.
  • Gość: Aga IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 20:43
    No właśnie. Nie wiem o czym jest ten film i na czym polegać ma jego
    oryginalność? Zdjęcia piękne, a i owszem, aktorzy świetni, ale o co chodzi?
    Przeplatanka scen wolnych, na pograniczu z "rozwlekłością" i kadrów
    upiornego, "techno" Tokio. Nuda prawdę mówiąc, i to straszna nuda. Może
    jedyny "zaskakujący" element to fakt, że główny bohater nie "z tą" idzie do
    łóżka ... hi, hi,hi. A może to film o bezsenności ... tylko jak na nie śpiących
    coś bardzo aktywni i wypoczęci ci bohaterowie. Kino się kończy, jeśli to ma być
    taki wspaniały, pięciogwiazdkowy film.

  • siostraihope 22.02.04, 20:55
    No tu zgodzić sie nie mogę. Mnie sie ten film bardzo podobał właśnie przez że
    był taki (jak to nazwałaś)nudny...Dla mnie było to bardzo ciekawe ukazanie
    przezyc ludzkich i emocji...wyraźnie obaj bohaterowie poczuli sie zagubieni w
    tym wielkim, kolorowym, a jakże pustym mieście.A z drugiej strony jak mozna
    nudzic sie w takim miejscu, ale to juz inna kwestia. ;-)
    --
    Roots Rock Reggae
  • a.polonia 23.02.04, 00:53
    Dzisiaj ogladalam, nie zachwycil mnie. Po przeczytaniu recenzji spodziewalam
    sie czegos lepszego, wiekszosc ludzi tutaj twierdzi, ze film ma glebie i
    sklania do refleksji, a ja sie zastanawiam jakich refleksji, na jaki temat?
    Naprawde jestem ciekawa
    Irytowaly mnie momentami kolorowe sceny japonskie, nie zauwazylam wielkiej
    glebi. Film moge nazwac najwyzej przyjemnym, czasem zabawnym. Mysle, ze
    Scarlett stac na wiecej. Murray byl ok, ale w jego przypadku wydaje mi sie sie,
    ze gra przychodzi mu latwo, bo zawsze gra siebie, pamietacie Dzien Swistaka?
    Podobna postac dla mnie :)
    Pozdrawiam
    PS. Natomiast jesli chodzi o filmy przyjemne, to przyjemniej ogladalo mi sie
    np. Love Actually
    --
    Pola
  • wij-drewniak 23.02.04, 08:46
    Nuda, nuda, nuda.
    - Kto wybierał ten film? Niech lepiej się nie przyznaje - takie podsłuchałam
    głosy z grupki wesołej młodzieży.
    A ja się nie zgadzam. Film był taki własnie życiowy. Nie
    romans "serdceszczipatielnyj", nie piękny, sielankowy. A jak jest w życiu?
    Nagłe zwroty akcji co kwadrans też się zdarzają, ale "średnia krajowa" jest
    inna. A.polonia pyta o jakie refleksje chodzi. O takie np, że w tym świecie
    (niekoniecznie w obcym kraju) trudno się już porozumieć z drugim człowiekiem.
    Że schematy kontaktów międzyludzkich sprawiają, że bardzo łatwo pójść do łóżka
    z przypadkową osobą. Że dryfujemy przez świat torując sobie drogę, szukając
    spokoju, zatoki, a nie raf. I że jest milion odcieni miłości, niekoniecznie
    płomiennych, bardziej szarawych i niesprecyzowanych.
  • Gość: anja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:01
    Droga Polu, porównywanie tych filmów to jakieś nieporozumienie, tak jak i
    nieporozumieniem jest sposób w jaki film się reklamuje(wychodzi na to, że to
    niby sympatyczna komedyjka z wieloma zwrotami akcji, stąd tak wiele
    rozczarowanych osób Ja spodziewałam się prawdziwej opowiesci i dostałam nawet
    więcej niż oczekiwałam. Rozumiem tych, którym się nudziło i których nie
    zachwyca bo mają po prostu inny rodzaj wrażliwości. W moją wrażliwość film
    trafił w 100% i dlatego przyłaczam sie do entuzjastów tego wyjatkowego filmu.
    A poza tym, to nie koniecznie do Ciebie Polu, ludzie odwiedzajcie częściej
    kino, tylko tam jesteście w stanie całkowicie ponieść się historii, barwom,
    muzyce, a nie w domu na przed ekranem komputera.
  • a.polonia 23.02.04, 11:51
    Mowiac o filmie Love Actually nie chodzilo mi o porownanie jako takie, ale
    raczej o moje subiektywne odczucia po wyjsciu z kina po oejrzeniu obu filmow,
    o podsumowanie ogolne, o to, ze w obydwu przypadkach wyszlam z poczuciem, ze
    obejrzalam przyjemny, czasem zabawny i wzruszajacy film, powtarzam, ze to sa
    odczucia subiektywne - to tak jak w przypadku naszej wrazliwosci.
    W mojej ocenie chodzilo mi raczej o to, ze film nie powalil mnie na kolana i
    nie uznalabym go za wybitny czy odkrywczy.
    Na 6, daje "cztery w porywach do 3,5" (pozwolilam sobie zacytowac Urszullke:))
    Pozdrawiam
    --
    Pola
  • Gość: anja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:05
    Sorry, Poloniu, a nie Polu :-)
  • Gość: sas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 03:08
    Dobry film na dyplom w filmówce.
  • anutka1 23.02.04, 01:44
    Gość portalu: Aga napisał(a):

    > No właśnie. Nie wiem o czym jest ten film i na czym polegać ma jego
    > oryginalność? Zdjęcia piękne, a i owszem, aktorzy świetni, ale o co chodzi?
    > Przeplatanka scen wolnych, na pograniczu z "rozwlekłością" i kadrów
    > upiornego, "techno" Tokio. Nuda prawdę mówiąc, i to straszna nuda. Może
    > jedyny "zaskakujący" element to fakt, że główny bohater nie "z tą" idzie do
    > łóżka ... hi, hi,hi. A może to film o bezsenności ... tylko jak na nie
    śpiących coś bardzo aktywni i wypoczęci ci bohaterowie. Kino się kończy,
    jeśli .to ma być
    >
    > taki wspaniały, pięciogwiazdkowy film.
    >


    droga Ago!
    Widzę że nie potrafisz czytać "między słowami" - - - film jest moim zdaniem
    rewelacyjny, obejrzałam go tylko z taką znajomością że jest to komedia. Moim
    zdaniem nie jest to gatunek klasycznej komedi, z tym się każdy zgodzi. Owszem
    humor się pojawia - dość ciekawy, inny niż do tej pory - a przez to że
    właściwie rzadko widzi się konfrontację kulury japońskiej i amerykańskiej.
    Miłość - - - ? - - - fantastycznie ukazane narastaanie więzi między głownymi
    bohaterami...i ta niedopowiedziana sytuacja na końcu kiedy on jej szepcze
    jakieś słowa do ucha....ach -ten film ma w sobie to coś.
    Pozdrawiam
    --
    anutkaa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka