13.03.07, 15:05
Przepraszam, że tutaj, ale wysmażyłem recenzje filmu "300" i kiedy próbuję ją
wstawiać na forum Kino - recenzje dostaję komunikat "Błąd wewnętrzny. Spróbuj
ponownie". Tak się dzieje od ponad doby, redakcja portalu nie odpowiada na
maile, więc pomyślałem, że wstawię ją tutaj a tam może uda się zlinkować.

Jeden z najgorszych filmów, jaki zdarzyło mi się widzieć. Nudny, kiczowaty,
pełen stereotypów.

Dylemat króla muszącego zdecydować, czy ryzykować (a w zasadzie poświęcić)
życie swoje i, co ważniejsze, swoich żołnierzy, idąc na wojnę z gigantyczną
armią, czy też szukać innych (jakich?) wyjść, to mógł być materiał na całkiem
przywoity film. Można też było pokusić się o opisanie tragedii żołnierzy
ginących po obu stronach, dojrzewania chłopców poznających, że wojna to
płacz, ból i łzy, można było pokazać mechanizmy dochodzenia do trudnych
decyzji przez dzierżących władzę w państwie.

Niestety film nawet nie próbuje dotknąć czegoś poważniejszego, jest
napakowanym testosteronem hymnem na cześć zabijania jako drogi do wolności
(?), a król nie ma najmniejszych wątpliwości, że jedynym rozwiązaniem jest
wojna. Większość czasu spędzamy więc oglądając rzeź, filmowaną w dziwaczny
sposób przy akompaniamencie irytującej "muzyki" bębnów, czasem gitar
elektrycznych.

============ UWAGA PONIŻEJ LICZNE SPOILERY ===========

Reżyser chyba miał ambicję zrobić film atrakcyjny wizualnie, i przedobrzył
popadając w totalny kicz. Kolory są delikatnie mówiąc dziwaczne, kontrast
nadmierny, ujęcia wydumane. Bohaterowie przyjmują pozy jak z
socrealistycznych pomników. W scenach walki nadużywa się zwolnienia i
przyspieszenia taśmy, niby-efektownych ujęć i zbliżeń, poozornych ruchów
kamery w stylu matrixowo - grokomputerowym. Nie przepadam za tym, ale zwykle
jestem w stanie to znieść. Ale nie, kiedy tak zrobione jest co drugie
ujęcie!!!

Wiele filmów powstałych w dobie CGI przedobrzało z podobnymi efektami, jak i
z wszelkimi ilościami i rozmiarami. Ale tutaj bombastyczność sięgnęła zenitu.
Armie zasnuwają krajobraz po horyzont, flota takoż, skały są niebotyczne,
słonie kilka razy za duże (ktoś chyba zrecyklował program z LOTR).
Dodajmy do tego przekombinowany wygląd wojsk perskich - pomijając
przerośnięte słonie i nosorożce, mamy zmniejszoną wersję trolla jaskiniowego
z LOTR (i pozbawioną uroku tegoż), mamy króla o wzroście 2.5 do 3 m, mamy
wojownicze żółwie ninja w srebrnych maskach.


Liczba stereotypów i bzdur w filmie jest wręcz porażająca.

Mamy łajdaka, który oczywiście przede wszystkim chce, hm, odbyć stosunek z
żoną dobrego króla. Łajdak jest przy tym naturalnie zdrajcą, który pieniądze
otrzymane od złych za zdradę nosi cały czas przy sobie. Więc gdy zostanie
słusznie zabity, pieniądze się rozsypią pokazując wszystkim, jaki z niego był
łajdak i zdrajca. Pieniądze, żeby było łatwiej poznać łajdaka i zdrajcę, mają
wybity profil złego króla.

Mamy ojca, który patriotycznie nie chce uchronić syna przed pójściem na
wojnę. Jak łatwo się domyśleć, syn następnie ginie na oczach tegoż ojca. Przy
tym syn ów, świetnie wyszkolony spartański żołnierz, zostaje zaatakowany od
tyłu przez jeźdźca jadącego z odległości jakichś 20 metrów, ojciec i koledzy
wrzeszczą ostrzegając syna, by się bronił, a ten wybitny żołnierz stoi jak
tępy pień i czeka, aż mu zetną głowę. Nawiasem mówiąc, po ścięciu głowy krew
powinna sikać z tętnic szyjnych, a siła uderzenia powinna przewrócić kadłub -
krew jednak nawet nie płynie, a kadłub stoi nadal, by po dłuższej chwili
majestatycznie się osunąć na ziemię.

Wojsko spartańskie idzie na wojnę nie mając ze sobą nawet jednego worka z
prowiantem czy jakimikolwiek zapasami. Co nie przeszkadza Leonidasowi, gdy
znajdują się już na pustym skalistym polu bitwy, chrupać apetyczne jabłuszko.
Skąd on je wziął? W majtkach przyniósł? (A wiele miejsca w tych majtkach nie
było...)

Scena wrzucenia posłów perskich do studni cierpi znów z powodu
bombastyczności - studnia ma chyba z osiem metrów średnicy, i nie ma wokół
niej żadnej barierki - ot, ogromna okrągła dziura w ziemi. Cóż, może to jest
klucz do przegranej Spartan - mieli za mało wojska, bo połowa populacji
(zwłaszcza dzieci i osobnicy zawiani) zginęła im w studni.

Spartanie są biali, mocarni, męscy i piękni, i pięknie robią dobrze swoim
pięknym białym kobietom. Źli są natomiast albo ciemnoskórzy, albo pokręceni,
albo zaatakowani przez choroby skórne, albo mają mnóstwo kolczyków i
łańcuszków w różnych miejscach twarzy, albo oddają się dziwnym wyzudanym
praktykom seksualnym, albo charakteryzują się kombinacją wyżej wymienionych
cech. Rasizmem i propagandą porządnych białych heteroseksualnych nadludzi
pachnie na kilometr. Gdy podsumować ten obraz białych bohaterskich Spartan
twierdzących, że walczą o wolność (Sparta była społeczeństwem niewolniczo-
kastowym, ale to drobiazg wszak) i perskich hord brzydkich zboczeńców nasuwa
się poważne podejrzenie, że film jest agitką zrobioną na zamówienie Pentagonu
przed atakiem na Iran. Persja, przypominam, to dawna nazwa Iranu.

Pojęcie rozwoju czy przemiany bohatera jest scenarzystom kompletnie nieznane -
wszyscy są dokładnie tacy sami przez cały film. No, może jeden, który
najpierw chciał walczyć po stronie Sparty zmienia zdanie i zdradza, ale
ponieważ od początku był paskudny i garbaty, więc wiadomo, że zły.

Maniera wygłaszania budujących mów przed- i okołobitewnych jest tu
doprowadzona do absurdu - 60% filmu to jatka, 30% pompatyczne bzdury
wywrzeszczane głosem z głębi trzewi. Co trudniejsze fragmenty filmu (czytaj:
niezrozumiałe dla trzylatka) są dodatkowo tłumaczone przez narratora zza
kadru.

W sumie film mogę polecić dwóm grupom widzów.

Po pierwsze, nastolatkom z mózgami wyżartymi od ciągłego grania w gry FPS i
fantasy, których zachwycą fontanny krwi, fruwające głowy i kończyny, i
fantazyjne kształty grotów strzał.

Po drugie, miłośnikom męskich ciał - Spartanie jeden w drugiego mają mięśnie
piersiowe jak koła Ikarusa, kaloryfery na brzuchach, i demonstrują to
nieustannie chodząc w mocno niekompletnych strojach i przyjmując malownicze
pozy. Niekompletnie ubrane ciała damskie też się pojawiają, niektóre całkiem,
całkiem (wyrocznia i królowa), ale na tyle krótko, że chyba nie warto tracić
dwóch godzin.



--
Grzeczność Bartosza Węglarczyka
grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
Edytor zaawansowany
  • Gość: Mike IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 15:17
    Scena wrzucenia posłów perskich do studni cierpi znów z powodu
    > bombastyczności - studnia ma chyba z osiem metrów średnicy, i nie ma wokół
    > niej żadnej barierki - ot, ogromna okrągła dziura w ziemi. Cóż, może to jest
    > klucz do przegranej Spartan

    miałem dłużej odpisać na twoją recenzję, ale ten fragment do którego się
    przyczepiasz mówi wystarczająco dużo. Jak ci zbyt duża studnia BEZ BARIEREK
    przeszkadza w filmie, to twoja recenzja jest psu na budę warta. Szkoda w sumie
    czasu żeby całą ją komentować. Może lepiej napij się szkalnkę zimnej wody to
    może trochę ochłoniesz i sam zobaczysz jaki żałosne są twoje pretensje do tego
    filmu
  • bwv1004 13.03.07, 23:42
    Gość portalu: Mike napisał(a):


    > miałem dłużej odpisać na twoją recenzję, ale ten fragment do którego się
    > przyczepiasz mówi wystarczająco dużo.

    Oj chyba nie zrozumiałeś. Chyba widac, że w filmie nie podobało mi się wiele
    rzeczy, a studnia to swego rodzaju kropla, która przelała czare. jakby poza
    studnią wszystko było w porządku, to najwyżej uśmiechnąłbym sie ze ot taka mała
    bzdurka. Ale to jest tylko jeden z wielu przykładów.


    > Może lepiej napij się szkalnkę zimnej wody to
    > może trochę ochłoniesz i sam zobaczysz jaki żałosne są twoje pretensje do
    tego
    > filmu

    Ależ jestem całkiem ochłonięty. A poza zarzutami o "żałosność" masz jakieś
    merytoryczne argumenty?

    Gość portalu: Aa napisał(a):

    > a nie zauważyłes najważniejszego, że
    > to przeniesienie na ekran komiksu. W zamierzeniu więc film ma byc
    przerysowany
    > i nierealny, przy tym z racji tematyki mocno "bombastyczny" :).

    Jak najbardziej zauważyłem, ale nie musi mi się to podobać! :-)

    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • Gość: Mike IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 11:37
    > Ależ jestem całkiem ochłonięty. A poza zarzutami o "żałosność" masz jakieś
    > merytoryczne argumenty?

    mam i to do każdego akapitu twojej wypowiedzi, ale jak pisałem wyzej szkoda mi
    czasu na komentowanie twoich bzdurnych zarzutów bo bym musiał co najmniej tak
    samo długi post napisać co ty.
    Generalnie to mogłeś sobie oszczędzić pisania i umieszczania publicznie swoejej
    recenzji bo jest ona zupełnie bezwartościowa.
    A to że konwencji komiksu nie potrafisz zrozumieć, jak widać po twoich
    zarzutach to zupełnie inna historia.
  • bwv1004 14.03.07, 17:29
    Gość portalu: Mike napisał(a):

    > mam i to do każdego akapitu twojej wypowiedzi, ale jak pisałem wyzej szkoda
    mi
    > czasu na komentowanie twoich bzdurnych zarzutów bo bym musiał co najmniej tak
    > samo długi post napisać co ty.
    > Generalnie to mogłeś sobie oszczędzić pisania i umieszczania publicznie
    swoejej
    > recenzji bo jest ona zupełnie bezwartościowa.

    Nie mój drogi, to Twoje zarzuty wobec moich opinii są bezwartosciowe - własnie
    dlatego, że odmawiasz ich uzasadnienia.


    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • Gość: M IP: *.toya.net.pl 24.03.07, 01:09
    dziwaczne kolory - hihihi - facet TY SIĘ LECZ !!!
  • Gość: "" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 09:24
    to jest na podstawie komiksu wiec jak liczyles na jaka normalna bitewke to sie
    przeliczyles
  • Gość: Aa IP: *.mmj.pl 13.03.07, 15:18
    Fajna recenzja ale napłodziłeś się tyle, a nie zauważyłes najważniejszego, że
    to przeniesienie na ekran komiksu. W zamierzeniu więc film ma byc przerysowany
    i nierealny, przy tym z racji tematyki mocno "bombastyczny" :). Cokolwiek złego
    sie o tym filmie nie napisze i tak pójdą na niego tłumy, w tym ja :).
  • dobiasz 14.03.07, 00:27
    Wszystkoście nam, kolego BWV pięknie wyśpiewali tyle, że... wszystko to trochę
    mija się z celem ;-)

    Film jest EKRANIZACJĄ KOMIKSU.

    I po skonstatowaniu tego prostego faktu można 99% Twojej argumentacji wyrzucić
    do kosza.

    Oczywiście stylistyka jest przerysowana. Bo taka jest stylistyka komiksu.

    Oczywiście postaci są jednowymiarowe. Bo tak bywa w komiksach.

    Oczywiście jest wiele scen nierealistycznych. Takie są prawa komiksu - liczy się
    bardzie estetyka, kreska, styl, niż realizm (czy od ekranizacji Tytusa, Romka i
    Atomka też wymagałbyś realizmu?).

    Oczywiście dobrzy są piękni, a źli brzydcy i brudni. Takie są reguły tego
    gatunku (a przynajmniej jego części - załóżmy, że nie bierzemy pod uwagę Lobo,
    hie hie hie).

    Oczywiście realia historyczne bywają ignorowane. W ekranizacji Thorgala
    spodziewałbyś się 100% wierności realiom historycznym?

    Oczywiście film wpisuje się w narastający konflikt USA-Iran. Ale wszystkie
    powyższe "zarzuty" odnoszą się do komiksu narysowanego chyba z 15 albo 20 lat
    temu - wybacz, raczej trudno podejrzewać, żeby był wówczas rysowany na
    zamówienia Dżordża Dablju Busza. Owszem, myślę, że tematyka miała wpływ na
    decyzję, że wyciągnięto go z szuflady i pchnięto do produkcji. Ale też nie
    stałoby się to, gdyby nie wcześniejszy sukces Sin City i wiele innych mniej lub
    bardziej ważnych czynników. A mieć pretensje do ekranizacji komiksu, że jest
    utrzymana w estetyce komiksowej? Wybacz, ale to cokolwiek komiczne :-P

    --
    Dobiasz
  • bwv1004 14.03.07, 00:50
    dobiaszu,

    ja to wszystko rozumiem, ale mimo komiksowego rodowodu chyba wolno mi napisać,
    ze film mi się nie podoba?

    Może komiks mimo identycznych wad podobałby mi się - ale pewne rzeczy pasują
    pewnym gatunkom, innym nie.

    Stylistykę można przerysowac stylowo - tu moim zdaniem to nie nastąpiło.

    Postaci jednowymiarowe - można pogłębić. Ekranizacja nie musi być wiernym
    przeniesieniem słowo w słowo. W zasadzie po co przenosić idealnie wiernie?

    > Oczywiście jest wiele scen nierealistycznych. Takie są prawa komiksu - liczy
    si
    > ę
    > bardzie estetyka, kreska, styl, niż realizm (czy od ekranizacji Tytusa, Romka
    i
    > Atomka też wymagałbyś realizmu?).

    TRiA (czy powiedzmy "Co w kaloryferze piszczy' i "W pustyni i w paszczy", że
    odwołam się do wiekopomnych klasyków) jest komiksem wybitnie nierealistycznym.
    300 (film) udaje komiks pararealistyczny. Również pararealistyczny Thorgal
    przenosil się w czasie i latał balonostatkami, ale poza konwencją był
    realistyczny, nie rosły mu fiołki na głowie, nie nadmuchiwał duszka, nie
    odkrywał kopalni zegarków. Nie ma najmniejszego powodu by 300 nie mogło mieć ze
    sobą prowiantu.

    Nawiasem mówiąc, komiks nierealistyczny a la wspomniane wyżej cenię sobie
    daleko wyżej od Thorgalopodobnego.

    A poza tym estetyka tego filmu jest bardzo marna - nawet jeśli w komiksie była
    podobna, to ze względu na odmienność medium tam mogła pasowac, tu nie.

    > Oczywiście realia historyczne bywają ignorowane. W ekranizacji Thorgala
    > spodziewałbyś się 100% wierności realiom historycznym?

    Zwróć uwagę, że ja nie stawiam zarzutów niewierności historycznej. Nie
    przeszkadza mi, że może Spartan było naprawdę 5000. Przeszkadza mi brak
    wierności zdrowemu rozsądkowi - jak w kwestii prowiantu, czy studni.

    > Oczywiście dobrzy są piękni, a źli brzydcy i brudni.

    To razi i nudzi (podobnie jak w LOTR), ale w ramach konwencji mogłoby być.
    Ale w połączeniu z
    > Oczywiście film wpisuje się w narastający konflikt USA-Iran.
    zaczyna pachnąc brzydko.

    > Ale wszystkie
    > powyższe "zarzuty" odnoszą się do komiksu narysowanego chyba z 15 albo 20 lat
    > temu - wybacz, raczej trudno podejrzewać, żeby był wówczas rysowany na
    > zamówienia Dżordża Dablju Busza.

    9 lat temu, ale to nieważne. Nie znam komiksu, więc moge tylko pytac, czy to i
    owo nie zostało w fimie podjaskrawione...

    >A mieć pretensje do ekranizacji komiksu, że jest
    > utrzymana w estetyce komiksowej? Wybacz, ale to cokolwiek komiczne :-P

    Powtórzę sie - nie zgadzam się, bo estetyka musi byc w harmonii z formą, z
    medium. Zreszta estetyka filmu daleko bardziej kojarzy mi się z estetyka gry
    komputerowej niż komiksu...



    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • wampuka 14.03.07, 00:56
    E, coś tak tendencyjnie mi to tu pachnie, ale wypowiem się, jak obejrzę, a nie
    mogę się doczekać :)
    --
    into the West
  • dobiasz 14.03.07, 10:10
    bwv1004 napisał:

    > dobiaszu,
    >
    > ja to wszystko rozumiem, ale mimo komiksowego rodowodu chyba wolno mi napisać,
    > ze film mi się nie podoba?

    Oczywiście. Pytanie tylko, czy film nie podoba Ci się z powodów, które wynikają
    i musiały wyniknąć z tego, że jest ekranizacją komiksu, czy z innych ;-) No i
    oczywiście, pozostają pytania, które zadałeś - które z tych rzeczy musiały
    wystąpić w ekranizacji komiksu.

    > Może komiks mimo identycznych wad podobałby mi się - ale pewne rzeczy pasują
    > pewnym gatunkom, innym nie.

    Może. Ekranizacja komiksu to w ogóle jest wbrew pozorom trudny orzech do
    zgryzienia. Widziałem wiele ekranizacji, które na wielkim ekranie zamieniały się
    w autoparodie. Jedyne dwie, które mi się podobały to te, w których reżyser
    poszedł w skrajną estetyzację obrazu: Batman Burtona i Sin City.

    300 grają u mnie w Pcimiu Dolnym już od paru dni jeśli nie tygodni, ale
    zaplanowałem obejrzeć w święta, w Bolandzie, więc z resztą argumentów (także
    tych dotyczących estetyki filmu) zmierzę się po zapoznaniu z obiektem dyskusji
    ;-) Ale tak czy owak pominięcie zaopatrzenia Spartan w grochówę nie wydaje mi
    się wielką ujmą w kontekście reguł tego gatunku.

    Nawiasem mówiąc, przypomniałem sobie wczoraj Sin City - widziałeś? podobało Ci
    się? Które ekranizacje komiksów Ci się podobały a które nie? To ważne w dyskusji
    na taki temat.

    --
    Dobiasz
  • bwv1004 14.03.07, 17:26
    Dobiaszu, dzięki za miła dyskusję, która coraz lepiej pozwala mi zrozumiec,
    dlaczego nie lubię tego filmu :-).

    > Oczywiście. Pytanie tylko, czy film nie podoba Ci się z powodów, które
    wynikają
    > i musiały wyniknąć z tego, że jest ekranizacją komiksu, czy z innych ;-) No i
    > oczywiście, pozostają pytania, które zadałeś - które z tych rzeczy musiały
    > wystąpić w ekranizacji komiksu.

    Tak jak pisałem, trudno mi powiedzieć, bo nie znam tego konkretnego komiksu.
    Moge jednak powiedziec, że:
    1. film estetycznie nie przypomina komiksu (z tych, które widziałem), a raczej
    grę komputerową, z typową dla niej prymitywną estetyką obliczona na zachwycenie
    targetu, czyli 13-18 latka.
    2. jeśli wady tego filmu wynikają z inherentnych cech komiksu, to może nalezało
    albo adaptowac twórczo unikając odtwarzania wad komiksu, albo w ogóle nie
    przekładać na film. Niektórych rzeczy się nie da, miałes może nieprzyjemność
    widziec film oparty na arcydziele jaki jest Sposób na Alcybiadesa?

    > Nawiasem mówiąc, przypomniałem sobie wczoraj Sin City - widziałeś? podobało Ci
    > się? Które ekranizacje komiksów Ci się podobały a które nie? To ważne w
    dyskusj
    > i
    > na taki temat.

    Widziałem fragment Sin City i chociaż to nie moje klimaty, doceniłem
    konsekwencję wizualną i estetyczny majstersztyk. Co do Batmanów, to mam
    głęboki uraz do wszystkich amerykańskich superbohaterów i ciężko mi się do nich
    zmusić. Co nie znaczy, że preferuję wyłącznie realizm - Edward Nozycoreki
    podobał się mi nie tylko ze względu na Winonę, również ze względu na odjazdową
    estetykę.

    Tak samo w komiksach: znacznie wyżej cenię Tytusa czy Bąbelka i Kudłaczka, niż
    Thorgala, który wizualnie jest realistycznie nudny. Nawet Szninkiel był
    oryginalniejszy, czy Funky Koval, chociaż wszyscy byli kwadratowi, no może z
    wyjątkiem Brendy szukającej pieska.

    300 jakby sie nie może zdecydowac w którą stronę pójść - realistyczną czy
    komiksowo-przerysowaną. Niby zachowuje realizm w wygladzie osób i większości
    miejsc, ale poprzez dziwne barwy, światło, nadużywanie kombinacji
    przyspieszonych i zwolnionych ujęć, i te nieszczęsne pozy a la robotnik i
    kołchoźnica jest po prostu nadęty. I jest to nadętość nudna, za którą nic
    ciekawego czy nowego nie stoi. To jest nadętość Tu es Petrus, a nie nadętość
    Missa solemnis.

    I ta grochówka też jest problemem wynikajacym z braku zdecydowania. Gdyby było
    to na 100% odjechane, jak jakiś Batman czy Babelek i Kudłaczek, nie byłoby
    problemu. Ale jak widzę oddział niemal realistycznie wygladających facetów
    którzy idą na wojnę mając tylko tarcze, miecze i pelerynki (i coś w rodzaju
    skąpych majtek), to czuję dysonans.


    Bardzo jestem ciekaw co powiesz po zobaczeniu filmu.


    Gość portalu: Mike napisał(a):

    > może ci sięniepodobać tylko że twoje pretensje pod względme tego filmu są
    > bzdurne. Ciekawe dlaczego nie przyczepiłeś się do wiązania sandałów u
    żołnierzy
    >
    > spartańskich lub do tego że miecze są o 30 cm za długie, twoj zarzuty są tego
    > samego rodzaju.

    Chyba znowu nie rozumiesz. Takich pretensji nie zgłaszam - to były pretensje o
    brak wiernosci historycznej (nawiasem mówiąc chyba nie widziałeś filmu, bo
    miecze są raczej krótkie). Której nie oczekuję, choć gdyby była, to bym ja
    cenił.

    Natomiast oczekiwałbym tu fabuły o chocby odrobinie głębi, estetyki wizualnej i
    spójności wewnętrznej. Zobaczyłem płycizne, kicz, i brak zdecydowania między
    realizmem a konwencja komiksową, dodatkowo popsuty zbyt duzym budżetem na CGI.

    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • dobiasz 15.03.07, 02:19
    bwv1004 napisał:

    > 2. jeśli wady tego filmu wynikają z inherentnych cech komiksu, to może nalezało
    >
    > albo adaptowac twórczo unikając odtwarzania wad komiksu, albo w ogóle nie
    > przekładać na film.

    Może. Pozwól, że ocenię to, jak obejrzę film. Bazując na Twojej recenzji mam
    wrażenie, że WSZYSTKIE (albo PRAWIE wszystkie) Twoje zarzuty odnoszą się nie do
    filmu, a do komiksu, na którego kanwie powstał.

    > Niektórych rzeczy się nie da, miałes może nieprzyjemność
    > widziec film oparty na arcydziele jaki jest Sposób na Alcybiadesa?

    Spona? Nie. Nie zaryzykowałem ;-) To prawda, że się nie da niektórych rzeczy.
    Tak jak pisałem poprzednio - udane ekranizacje komiksów potrafię policzyć na
    palcach - i to dwóch! Nieudane - pomińmy milczeniem.


    > Co do Batmanów, to mam
    > głęboki uraz do wszystkich amerykańskich superbohaterów i ciężko mi się do nich
    > zmusić.

    Przekonaj się. Burton to naprawdę Artysta przez wielkie A.

    > Co nie znaczy, że preferuję wyłącznie realizm - Edward Nozycoreki
    > podobał się mi nie tylko ze względu na Winonę, również ze względu na odjazdową
    > estetykę.

    To już omawialiśmy na innym forum ;-)

    > 300 jakby sie nie może zdecydowac w którą stronę pójść - realistyczną czy
    > komiksowo-przerysowaną. Niby zachowuje realizm w wygladzie osób i większości
    > miejsc, ale poprzez dziwne barwy, światło, nadużywanie kombinacji
    > przyspieszonych i zwolnionych ujęć, i te nieszczęsne pozy a la robotnik i
    > kołchoźnica jest po prostu nadęty. I jest to nadętość nudna, za którą nic
    > ciekawego czy nowego nie stoi. To jest nadętość Tu es Petrus, a nie nadętość
    > Missa solemnis.
    >
    > I ta grochówka też jest problemem wynikajacym z braku zdecydowania. Gdyby było
    > to na 100% odjechane, jak jakiś Batman czy Babelek i Kudłaczek, nie byłoby
    > problemu. Ale jak widzę oddział niemal realistycznie wygladających facetów
    > którzy idą na wojnę mając tylko tarcze, miecze i pelerynki (i coś w rodzaju
    > skąpych majtek), to czuję dysonans.
    >
    >
    > Bardzo jestem ciekaw co powiesz po zobaczeniu filmu.

    No właśnie, te zarzuty są konkretniejsze i po obejrzeniu filmu zobaczymy... być
    może Cię poprę ;-) A może nie. Daj mi czas do Wielkanocy - wtedy się wybieram do
    kina.

    --
    Dobiasz
  • Gość: Mike IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 11:39
    > ja to wszystko rozumiem, ale mimo komiksowego rodowodu chyba wolno mi
    napisać,
    > ze film mi się nie podoba?

    może ci sięniepodobać tylko że twoje pretensje pod względme tego filmu są
    bzdurne. Ciekawe dlaczego nie przyczepiłeś się do wiązania sandałów u żołnierzy
    spartańskich lub do tego że miecze są o 30 cm za długie, twoj zarzuty są tego
    samego rodzaju.
  • warmi2 14.03.07, 16:59
    "Owszem, myślę, że tematyka miała wpływ na
    decyzję, że wyciągnięto go z szuflady i pchnięto do produkcji. "

    Typowo polskie myslenie ...
    Czy powaznie myslisz ze Bush czy jakikolwiek polityk w USA ma wplyw na co
    zostanie nakrecone w Hollywood ?
    Hollywood to biznes i praktycznie jedyna wytyczna to zarabianie kapuchy.
  • aiczka 16.03.07, 17:12
    Ja przede wszystkim zastanawiam się, jak niby film o starożytnych ma siać
    współczesną propagandę - przecież tzw. "szerokie rzesze" nie skojarzą w ogóle
    Persów z Irakijczykami czy Irańczykami (ostatnio widziałam filmik, w którym
    szereg osób sugerował, że Irak leży w Australii...).
  • Gość: divad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.07, 10:18
    nawet nie chce mi sie czytac twojej recenzji. z góry wiadomo że zarzucasz temu
    filmowi ze nie jest filmem, którego nie powstydzilby sie Bergman albo Antonioni.
    a dla mnie "300" to najbardziej wyczekiwana premiera kinowa tego roku.
    spodziewam sie uczty dla oka. i tyle.
  • warmi2 14.03.07, 17:01
    Ogolnie mowiac film byl OK ... osobiscie bylem zdziebko zawiedziony ,
    szczegolnie zwazywszy ze trailer wygladal o wiele lepiej.
  • wraczek 15.03.07, 10:00
    do bani. Jest to infantylne i jednostronne przedstawienie wydarzenia
    historycznego. Nie czepiam się Spidermena, Punishera czy Sin City, bo te
    historie są od początku wymyślone. A tutaj autor chwycił się historycznego
    samograja i spłycił go do niemozliwości. Czego to było wynikiem? Mnie
    przychodzi na myśl jedynie brak weny.
  • Gość: divad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 15:47
    dżizas, to jest komiks!
    mam to głęboko czy spłycił czy nie. film jest atrakcyjny wizualnie i to jest
    jego najważniejszą cechą. nie jest jego celem, żeby ktokolwiek wyszedł z kina i
    zastanawiał się na temat "być albo nie być?"
  • jirzik 16.03.07, 00:25
    Gość portalu: divad napisał(a):


    > mam to głęboko czy spłycił czy nie. film jest atrakcyjny wizualnie i to jest
    > jego najważniejszą cechą. nie jest jego celem, żeby ktokolwiek wyszedł z kina
    > i zastanawiał się na temat "być albo nie być?"


    I oto właśnie zabrzmiał głos pokolenia wychowanego na komiksach i grach
    komputerowych. Pokolenia, "mającego głęboko" fakt czy film jest głęboki czy
    płytki, pokolenia, dla którego książka bez obrazków nie ma żadnej wartości.
    Przyszłość rysuje się marnie, bardzo marnie...

  • kossace 16.03.07, 00:52
    az dziwi mnie fakt,ze tak wielu negatywnie wypowiada sie o filmie, przywiazujac
    przy tym tak wielka wage do historii, czesto nie znajac wlasnej, przy okazji
    wytykajac bledy historyczne, który to film jest jedynie ekranizacja komiksu.
    Film jest dla oczu, z zasady ma on byc komercyjny, tym bardziej tego typu ( na
    podstawie komiksu), jesli chce sie poznac fakty historyczne zapraszam do
    ksiazek, zrodel a nie mozna czerpac wiedzy z ekranizacji oraz opierac sie o
    niej, bo zawsze na swoj sposob bedzie wypaczona..
    Ja na film napewno sie wybiore, by oczy nacieszyc i z pewnoscia bedzie czym,
    jednak napewno nie bede uczyl sie na podstawie tej ekranizacji historii
    starozytnej Grecji.
    Krytykujacych film prosze o odrobine dystansu, zreszta o czym ja pisze, my
    Polacy mamy wrodzony dar do krytykanctwa a nie do krytyki.
    pozdr

    --
    "Niech ten, kto szuka, nie przestaje, dopóki nie znajdzie. A kiedy znajdzie,
    zadrży. A kiedy zadrży, będzie zadziwiony"
  • wraczek 16.03.07, 08:58
    Mimo, że nie jestem historykiem, historia jest moim hobby. Zgadzam się, że film
    zapewne będzie atrakcyjnym wizualnie łubudu i nie zaprzeczam, ze chadzam
    równiez na takie filmy. Bitwa pod Termopilami jest jednym z najbardziej
    pobudzjących wyobraźnie historycznych wydarzeń. Do Epigramu Simonidesa
    przybywają tysiące ludzi. Autor zrobił z tego szopkę na miarę walki ludzi z
    kosmitami. Niby licentia poetica, ale nie jestem do końca pewien czy autor miał
    prawo skorzystać z odwiecznego samograja dla własnych celów bezczeszcząc go
    przy tym ohydnie.
  • haryjesion 20.03.07, 01:33
    Jestem 27 latkiem wychowanym na komiksach, grach komputerowych, różnego
    rodzaju filmach, ale przede wszystkim na książkach.
    Zastanawiam się czy autor tej rozległej recenzji pokusił się o poczytanie na
    temat faktów historycznych dotyczących bitwy pod Termopilami w 480 roku p.n.e.,
    albo na temat II-iej wojny grecko-perskiej? Szczerze wątpie. Czy są mu znane
    prace prof. Krawczuka? Po co zarzuca niezgodność faktów historycznych jeśli nie
    ma bladego nawet pojęcia o stosunku sił, ukształtowaniu terenu, wyszkoleniu
    jednostek, specyfice życia w Laecedaemoni polis? O tak, oprócz tych 300 bylo
    jeszcze 4000 Greków. TYLKO TO JEST ADAPTACJA KOMIKSU!!! Czy poszedł na "300"
    oczekując dramatu moralnego niepokoju, względnie rodzaju ambitnego kina
    europejskiego?
    Ja pójdę na ten film pojutrze. Wiem, że to będzie sieka, pełno banałów i
    jedna wielka bajeczka. Będzie mi się to niesamowicie podobać, będę chłonął te
    10 metrowe nosorożce, 3,5 metrowego króla, 8 metrowe studnie, głosy wykrzyczane
    z głębi trzewi, wątłe dialogi i spektakularne odrealnione sceny bitew. Bo kino
    to sztuka, a nie usilne naśladowanie rzeczywistości. Komiks to również sztuka,
    a jego kinowe adaptacje należy traktować troszkę inaczej niż filmy odmiennego
    gatunku.
    Gratuluję mimo wszystko recenzji, autor poświęcił jej sporo pracy.
    Pozdrawiam.
  • Gość: divad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.07, 11:01
    hahahaha, oceniles mnie na podstawie tego posta. brawo!
    skąd wiesz ile mam lat i na czym zostałem wychowany? a jesli bym ci napisal ze w
    zyciu przeczytalem moze 2 komiksy a gre komputerowa gralem ostatnio 8 lat temu
    to jak bys to skomentowal? a moze wychowalem sie na T.Mannie, Dostojewskim,
    W.Allenie, itd.?
    nie jestem w stanie ogarnac kogos kto oczekuje od filmu "300" wielkich wartosci.
    przyznam ze to mnie nawet troche smieszy. dla mnie to jest film rozrywkowy. ale
    widac ze czesci osob na tym forum za nic w swiecie nie stac na odrobine dystansu
    do zycia. cyt.: "przyszlosc rysuje sie marnie, bardzo marnie..."
  • braineater 16.03.07, 09:55
    FILM REVIEW; Battle of the Manly Men: Blood Bath With a Message
    Print


    By A.O. SCOTT
    Published: March 9, 2007, Friday

    ''300'' is about as violent as ''Apocalypto'' and twice as stupid. Adapted from a graphic novel by Frank Miller and Lynn Varley, it offers up a bombastic spectacle of honor and betrayal, rendered in images that might have been airbrushed onto a customized van sometime in the late 1970s. The basic story is a good deal older. It's all about the ancient Battle of Thermopylae, which unfolded at a narrow pass on the coast of Greece whose name translates as Hot Gates.

    Hot Gates, indeed! Devotees of the pectoral, deltoid and other fine muscle groups will find much to savor as King Leonidas (Gerard Butler) leads 300 prime Spartan porterhouses into battle against Persian forces commanded by Xerxes (Rodrigo Santoro), a decadent self-proclaimed deity who wants, as all good movie villains do, to rule the world.

    The Persians, pioneers in the art of facial piercing, have vastly greater numbers -- including ninjas, dervishes, elephants, a charging rhino and an angry bald giant -- but the Spartans clearly have superior health clubs and electrolysis facilities. They also hew to a warrior ethic of valor and freedom that makes them, despite their gleeful appetite for killing, the good guys in this tale. (It may be worth pointing out that unlike their mostly black and brown foes, the Spartans and their fellow Greeks are white.)

    But not all the Spartans back in Sparta support their king on his mission. A gaggle of sickly, corrupt priests, bought off by the Persians, consult an oracular exotic dancer whose topless gyrations lead to a warning against going to war. And the local council is full of appeasers and traitors, chief among them a sardonic, shifty-eyed smoothy named Theron (Dominic West, known to fans of ''The Wire'' as the irrepressible McNulty).

    Too cowardly to challenge Leonidas man to man, he fixes his attention on Queen Gorgo (Lena Headey), a loyal wife and Spartan patriot who fights the good fight on the home front. Gorgo understands her husband's noble purpose, the higher cause for which he is willing to sacrifice his life. ''Come home with your shield or on it,'' she tells him as he heads off into battle after a night of somber marital whoopee. Later she observes that ''freedom is not free.''

    Another movie -- Matt Stone and Trey Parker's ''Team America,'' whose wooden puppets were more compelling actors than most of the cast of ''300'' -- calculated the cost at $1.05. I would happily pay a nickel less, in quarters or arcade tokens, for a vigorous 10-minute session with the video game that ''300'' aspires to become. Its digitally tricked-up color scheme, while impressive at times, is hard to tolerate for nearly two hours (true masochists can seek out the Imax version), and the hectic battle scenes would be much more exciting in the first person. I want to chop up some Persians too!

    There are a few combat sequences that achieve a grim, brutal grandeur, notably an early engagement in which the Spartans, hunkered behind their shields, push back against a Persian line, forcing enemy soldiers off a cliff into the water. The big idea, spelled out over and over in voice-over and dialogue in case the action is too subtle, is that the free, manly men of Sparta fight harder and more valiantly than the enslaved masses under Xerxes' command. Allegory hunters will find some gristly morsels of topicality tossed in their direction, but you can find many of the same themes, conveyed with more nuance and irony, in a Pokémon cartoon.

    Zack Snyder's first film, a remake of George Romero's ''Dawn of the Dead,'' showed wit as well as technical dexterity. While some of that filmmaking acumen is evident here, the script for ''300,'' which he wrote with Kurt Johnstad and Michael B. Gordon, is weighed down by the lumbering portentousness of the original book, whose arresting images are themselves undermined by the kind of pomposity that frequently mistakes itself for genius.

    In time, ''300'' may find its cultural niche as an object of camp derision, like the sword-and-sandals epics of an earlier, pre-computer-generated-imagery age. At present, though, its muscle-bound, grunting self-seriousness is more tiresome than entertaining. Go tell the Spartans, whoever they are, to stay home and watch wrestling.

    ''300'' is rated R (Under 17 requires accompanying parent or adult guardian). Much butchery, some lechery.


    <jedna z najbardziej wrednych recenzji, jaką widziałem na tych łamach:) Mnie zachęca do obejrzenia, bo aż się nie chce wierzyć, że cos może być głupsze od Apocalypto i LOTR'a razem wziętych:)

    P:)
    --
    Nieruchome Pikczers TM
  • bwv1004 16.03.07, 15:47
    braineater napisał:

    >Mni
    > e zachęca do obejrzenia, bo aż się nie chce wierzyć, że cos może być głupsze
    od
    > Apocalypto i LOTR'a razem wziętych:)

    Apocalypto nie widziałem, ale LOTR to szczyty głębi;-) urody i mądrości przy
    300.


    Washington Post's Express

    This cartoonified version of the hard days’ work on the coast of Greece, where
    300 Spartans stood against a much larger horde of Persians, fails to offer any
    theories of Spartan greatness. The movie makes no argumentation at all; it’s
    entirely an overblown visual document with an IQ in the lower 20s. The action
    is all showy and stylized, never quite realistic. Director Zack Snyder overdoes
    the slow motion until it becomes comic, and the whole package aestheticizes
    violence, leaching its meaning, distancing us.
    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • bwv1004 16.03.07, 15:51
    Pełniejsza wersja w Washington Post:

    "300," the new cartoonified version of the hard day's work on the coast of
    Greece where 300 Spartans stood against a much larger horde of Persians, fails
    to offer any theories of Spartan greatness. "300," alas and to its shame, makes
    no arguments at all; it's entirely an overblown visual document with an IQ in
    the lower 20s.

    We get a Spartan culture that seems notable primarily for one thing: the
    invention of the ab machine. You never saw so many six-packs in one place
    outside a Budweiser warehouse! So the movie isn't set in history or in time but
    in some dank feverish swamp of the imagination that betrays its comic book
    origins (by "Sin City's" Frank Miller). Some of this finds its causation in the
    technical: Like Robert Rodriguez's version of that earlier Miller work, the
    movie is one of those computer-painted jobs, in which real men do real stuff in
    a big blue room and then digital artists invent a world around them that can be
    manipulated, tweaked and turned to infinite perversity.

    The action is all showy and stylized, never quite realistic. Director Zack
    Snyder hasn't a gift for kinetic action, and the battle choreography is
    stilted. He overdoes the slow motion until it becomes comic, and the whole
    package aestheticizes violence, leaching its meaning, distancing us.

    Anyway, the film begins with -- and ends with, and uses pretty much as a one-
    man band -- Leonidas, the king, played by brawny Scotsman Gerard Butler, who
    has enough charisma to bring it off. Quickly enough, Snyder gets us to the
    action. Countless Persians land on a Greek beach, but the only way to the
    heartland is through a narrow pass. Only 300 Persians at a time are able to try
    the Spartan line, so we get war as Ohio State football: three yards and a cloud
    of blood.

    It's kind of a ghastly hoot, and while I suppose it does no harm, it also
    contributes nothing. It's a guilty unpleasantness.


    -- Stephen Hunter


    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • bwv1004 16.03.07, 15:57
    O, znalazłem jeszcze pełniejszą, sorry, że tak cykam :-)

    '300': A Losing Battle in More Ways Than 1

    By Stephen Hunter
    Washington Post Staff Writer
    Friday, March 9, 2007; C01



    Go tell the Spartans that their sacrifice was not in vain; their long day's
    fight under the cooling shade of a million falling arrows safeguarded the West
    and guaranteed, all these years later, the right of idiots to make rotten
    movies about them.

    The story has been told and will be told again as long as there are tellers and
    listeners, because most people get it. Even kids get it. But "300" -- the new
    cartoonified version of the hard day's work at the Hot Gates on the coast of
    Greece, where 300 stood against a million-man march of Persians--is clueless.

    The theory of Spartan greatness argues that the Spartans bought time with
    blood, and allowed the other Greek city-state armies to slip away and fight
    another day and eventually triumph. Thus this frail bloom we call Western
    civilization continued to survive in the rocky Attic soil. And thus we speak
    English, not Farsi, and trace our government back to a neighbor of Sparta's.
    The argument also dramatizes a continuing reality in democratic societies that,
    while it's nice to have Athenians around to invent government and theater and
    the sandal, every once in a while it's necessary to dig up some Spartans to get
    in real close and bayonet the bad guys right smack in the guts.

    "300," alas and to its shame, makes no argument at all. It's entirely an
    overblown visual document with an IQ in the lower 20s. It doesn't even bother
    to mention the strategic context of the Battle of Thermopylae or to follow the
    story through to its end at Salamis, where the Athenians sent the Persian
    minions to meet Mr. Jones at the bottom of the Aegean, and drove the Persian
    Big Boy Xerxes back to his harem where he ultimately perished on an intriguer's
    knife. Meanwhile, the Greeks went on to invent the rest of history.

    Instead, we get a Spartan culture that seems notable primarily for one thing:
    the invention of the ab machine. You never saw so many six-packs in one place
    outside of a Budweiser warehouse! So the movie isn't set in history or in time
    but in some dank, feverish swamp of the imagination that betrays its comic book
    origins (it's based on the graphic novel by "Sin City's" Frank Miller). Some of
    the problem is a result of the technical: Like Robert Rodriguez's "Sin City,"
    the movie is one of those computer-painted jobs, in which real men do real
    stuff in a big blue room, and then digital artists invent a world around them,
    which can be manipulated, tweaked and turned to infinite perversity. Who can
    care about history when you can spend a hundred hours tuning a geyser of
    Persian blood until it resembles a tulip opening on Mars?

    There's also trouble in the staging: The action is all showy and stylized,
    never quite realistic, in a kind of van-art gray-brown patina. The director,
    Zack Snyder, hasn't a gift for kinetic action and the battle choreography is
    stilted. He overdoes the slow-mo until it becomes comic and the whole package
    aestheticizes violence, leaching its meaning, distancing us. There's nothing
    like the horror of the close-in stuff in "The Seven Samurai" or "Zulu," to name
    two great battle movies.

    Anyway, the film begins with -- and ends with, and uses pretty much as a one-
    man band -- Leonidas, the king, played by brawny Scotsman Gerard Butler, who
    has enough charisma to pull it off. (He's a lot better than Richard Egan in
    1962's campy "The 300 Spartans," I'll tell you.) He bellows and struts and
    declaims -- he once played Attila! -- and he looks good in spandex and velvet.

    After establishing Leonidas as a stud among studs (he looks like he's got a
    seven-pack!), the movie gets to its setup: the arrival of Persian emissaries to
    warn the Spartans to give up or face annihilation. The movie plays it one-on-
    one, Sparta vs. Persia to the death, and the Spartans make the gathering storm
    inevitable by kicking the Persian emissaries down a well. So much for
    diplomatic immunity.

    In Snyder's conceit, the Persians represent effeminate decadence. Xerxes
    (Rodrigo Santoro) looks like Geoffrey Holder in a photo by Helmut Newton.
    There's an androgynous quality to all of them, as if their secret mission is to
    blur the sexes and turn the Spartan studs into women; it's unsettling and
    undoubtedly effective, though it would probably bring a smile to Ann Coulter's
    lips.

    As for the masculine Spartans, they could be NFL wide receivers. But . . . oh,
    endless, fascinating coils of life! -- they're also kind of gay. The movie has
    an unmistakable homoerotic undercurrent, ripe as the smell of sweat in a locker
    room. All those hard Nautilus-tortured bodies, gleaming, greasy, smeared with
    blood, those sinewy arms, the vein patterns, as the camera notices things about
    the male body that John Ford would find scandalous.

    Quickly enough, Snyder gets us to the action. The Persians land on a Greek
    beach a million strong but the only way to the heartland is through a narrow
    pass. That is where they will run into Spartan bronze. In the tight confines of
    the pass, when the men are face to face, it's pretty equal. Only 300 Persians
    at a time are able to try the Spartan line, so we get war as Ohio State
    football; three yards and a cloud of blood.

    Meanwhile, and for reasons not historical but purely dramatic, the script cuts
    back to the capital, where Leonidas's wife, Gorgo (Lena Headey), is holding the
    fort against cut-and-runners led by leering Theron (Dominic West of "The
    Wire"). The politics here are strictly BYO: Are the cut-and-runners Democrats
    betraying Leonidas-Bush as he fights the scum of the East, or are they moderate
    Muslims betraying Leonidas-Osama as he fights the scum of the West? You get to
    make that call.

    But a bigger question remains, and that's why? Why this movie? It's kind of a
    ghastly hoot, but it flees from history and it mocks men who gave so much, and
    while I suppose it does no harm, it also contributes nothing. It's a guilty
    unpleasantness. I just think some moments, when history turned on guts and
    bronze, deserve more than a comic book.



    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • haryjesion 20.03.07, 01:56
    No nie.Powoływać się na krytyka amerykańskiej gazety, który uważa Woody
    Allena za jedynego wartościowego twórcę to już gruba przesada. Przecież oni
    mają płacone za uwalanie Warner Bros. i Legendary Pictures. Gościu, zlituj się.
    BTW, czytając tą recenzję zauważyłem ziejące nienawiścią wręcz aluzje do 6paków
    na brzuchach aktorów, u Leonidasa nawet 7paków. Autor to jakiś cherlawy
    dziennikarzyna z kompleksami. Tego jest więcej: "Big Boy Xerxes back to his
    harem where he ultimately perished" - a gó.. prawda. Xerkses, zył do 465 r. i
    miał się dobrze. Posłał nawet wkrótce Grekom flotę na zadymę
    pl.wikipedia.org/wiki/Kserkses
    Co, nasz cherlawy dziennikarzyna też ma problemy z historią starożytną?
    Wschodniowybrzeżni dziennikarze to jednak, niestety, straszne debile.
  • bwv1004 20.03.07, 20:09
    haryjesion napisał:

    > No nie.Powoływać się na krytyka amerykańskiej gazety, który uważa Woody
    > Allena za jedynego wartościowego twórcę to już gruba przesada. Przecież oni
    > mają płacone za uwalanie Warner Bros. i Legendary Pictures. Gościu, zlituj
    się.

    Recenzję przytoczyłem jako ciekawostkę, że film jest głęboko marny, to inna
    sprawa.

    PS Chyba "staff" writer

    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • haryjesion 20.03.07, 21:48
    bwv1004 napisał:
    Recenzję przytoczyłem jako ciekawostkę, że film jest głęboko marny, to inna
    > sprawa. PS Chyba "staff" writer


    STUFF - ang. noun - bzdura, nonsens.
    Celowo użyłem tego słowa. Cytujesz amerykańskie recenzje a załapać aluzji w
    jęz. ang. nie potrafisz? Dobra, tłumaczę: "Pisarz bzdur z Washington Post".
    Teraz już zaakceptujesz?
  • bwv1004 21.03.07, 16:08
    haryjesion napisał:

    > bwv1004 napisał:
    > Recenzję przytoczyłem jako ciekawostkę, że film jest głęboko marny, to inna
    > > sprawa. PS Chyba "staff" writer
    >
    >
    > STUFF - ang. noun - bzdura, nonsens.
    > Celowo użyłem tego słowa. Cytujesz amerykańskie recenzje a załapać aluzji w
    > jęz. ang. nie potrafisz? Dobra, tłumaczę: "Pisarz bzdur z Washington Post".
    > Teraz już zaakceptujesz?

    Dzięki, nie znałem tego znaczenia. Nawiasem mówiąc, www.m-
    w.com/dictionary/stuff akurat dokładnie takiego znaczenia nie podaje, najbliżej
    jest "writing, discourse, talk, or ideas of little value". Ale znaczeń jest tam
    wiele, i wiekszość nie jest pejoratywna. Jeszcze raz dziękuję za rozszerzenie
    językowych horyzontów.

    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • Gość: Ja p... IP: *.osprey.ie 14.04.07, 03:51
    Weglarczyk!

    Ale z Ciebie amator! Koles pozuje na wytrawnego znawce amerykanskiej sztuki
    publicystycznej i Cie sciemnia przy tym ze "stuff", a Ty lykasz jak
    pierwszorzedna paryska kokota. Kurnia, uwielbiam te dyskusje domoroslych
    Polakow, kiedy jeden z drugim swoje matolectwo obnaza i sie intelektualnie
    wyklada na tak pozbawionym znaczenia odchodzie, jakim "300" bez watpienia jest.

    I Ty jestes aspirujacym dziennikarzem? Ja pie... Co za kraj! Tylko wierzby
    rosochate, starce i niedolegi sie niedlugo ostana.
  • Gość: naiwna IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.07, 03:42
    STUFF - ang. noun - bzdura, nonsens???

    W życiu się z takim znaczeniem tego słowa nie spotkałam, a od prawie dziesięciu
    lat właściwie "żyję" angielskim... "stuff" to może być "coś" mało ważnego,
    niesprecyzowanego, ale żeby "bzdura", a tym bardziej "nonsens"? Tę definicję,
    haryjesionie, przytaczasz za którym słownikiem?
  • Gość: mixtet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.07, 14:39
    widziałem dwa dni temu. słaaaabyyyy!
    nie warto iść
  • ron_obvious 16.03.07, 16:08
    czyli jednym słowem powtórka z "Braveheart" i "Patrioty". BLEEEEE
    --
    "Wenn ist das Nunstück git und Slotermeyer? Ja! ... Beiherhund das Oder die
    Flipperwaldt gersput"
  • cinemadriver 17.03.07, 20:30
    wyborze ekranizacji któregoś z komiksów, padło by na `Thorgala`, może kiedyś
    doczeka się takiej, a `300` nie mogę się doczekać, parę dni zostało do premiery...

    --
    . :: ::: For Your Freedom and Ours ::: :: :.
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.03.07, 23:06
    No proszę, jednak widać, że komiks to jedno medium, a film - drugie i nie
    należy automatycznie przenosić rzeczy z jednej dziedziny w drugą bez
    uwzględnienia pewnych rzeczy... jeśli ktoś kiedykolwiek wziąłby się za
    Thorgala, urwałabym mu jajca, gdyby zrobił bzdurę ;)
    Tak, czy owak, raczej 300 nie obejrzę, skoro zawiera (z opisu) wszystkie te
    rzeczy, których nienawidzę w filmach.
  • dyzurna 18.03.07, 21:11
  • Gość: aya IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 12:41
    Gość portalu: jaija napisał(a):

    > Tak, czy owak, raczej 300 nie obejrzę, skoro zawiera (z opisu) wszystkie te
    > rzeczy, których nienawidzę w filmach.

    Zawsze robisz to, co inni ci mówią? Zawsze oglądasz tylko to, co inni dobrze
    ocenią? Zawsze idziesz za stadem?
    Ja cudze opinie mam w d.. - oglądam, na co mam ochotę. Czy film ma 1 pozytywną
    opinię, czy same dobre, i tak go obejrzę, jeżeli mnie zainteresuje, choby wbrew
    wszystkim recenzjom.
    Życzę dalszej spolegliwości, ominie cię masa filmów;)
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.03.07, 13:46
    Dziękuję, że pofatygowałeś/aś się i nakreśliłeś/aś mój profil psychologiczny.
    Tak akurat się składa, że "nie idę za stadem", nie zdarza mi się to. Jednak
    jeśli czytam, że film jest mieszanką słabej fabuły, niezamierzenie śmiesznego i
    głupiego patosu oraz efektów komputerowych, nie chce mi się sprawdzać, czy
    akurat ja będę miała inne zdanie, bo podejrzewam, że w obliczu wyżej
    wymienionych - nie.
    A co do mojej rzekomej spolegliwości - zdziwił(a)byś się - nie omija mnie masa
    filmów, bo na własną rękę wygrzebuję "spod ziemi" takie, o których większość
    zjadaczy popcornu zapewne nie ma pojęcia. Omija mnie za to filmowa masa kałowa,
    ale to już mój wybór.
  • llukiz 20.03.07, 13:22
    Filmu nie widziałem, recenzja wesoła, ale z tą sygnaturką o węglarczyku to się
    kompromitujesz :)
    --
    korwin-mikke.blog.onet.pl/
  • bwv1004 21.03.07, 18:06
    llukiz napisał:

    > Filmu nie widziałem, recenzja wesoła, ale z tą sygnaturką o węglarczyku to się
    > kompromitujesz :)

    Jakieś uzasadnienie? Bo osobiście nie sądzę?

    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • mwookash 22.03.07, 22:26
    "Bo osobiście nie sądzę?"
    Może właśnie w tym problem? ;-)
  • bwv1004 22.03.07, 22:39
    mwookash napisał:

    > "Bo osobiście nie sądzę?"
    > Może właśnie w tym problem? ;-)

    Może! Ale z uzasadnieniem mógłbym sobie podyskutowac, a tak co?? ;-D


    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • Gość: sybil_ramkin IP: *.agora.pl 21.03.07, 17:12
    a ja tak czytam i czytam i się po cichutku zastanawiam, gdzie Wy wszyscy
    recenzenci widzieliście 300? bo polska premiera dopiero w piątek
    hurtem mieszkacie zagranicą, jesteście na liście Warnera i chodzicie na pokazy
    prasowe, czy też po prostu piratujecie co się rusza?
  • haryjesion 21.03.07, 22:28
    Np w Kinopleksach oficjalne, wczoraj natomiast dla "zaufanych znajomych" .
    Podobno dostępne były przedpremierowe pokazy również wcześniej,tylko nie powiem
    gdzie i za ile :) I nie z piratów.
    Mam za sobą. Jestem rozczarowany tym filmem, ale na pewno nie na tyle żeby tak
    miażdżąco wytykać wszystkie jego błędy, obrażać twórców, aktorów, scenarzystów
    itd. Popsioczę tylko na Snydera, bo ze świetnego materiału zrobił pod sam
    koniec filmu kiczowatą propagandówkę.
  • bwv1004 21.03.07, 23:33
    Gość portalu: sybil_ramkin napisał(a):

    > a ja tak czytam i czytam i się po cichutku zastanawiam, gdzie Wy wszyscy
    > recenzenci widzieliście 300?

    Ja widziałem za granicą, skoro już musze się tłumaczyć. Bilety mam okazać?
    (dobrze, że przynajmniej lustracja mnie nie dotyczy...)

    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • dobiasz 22.03.07, 01:10
    Gość portalu: sybil_ramkin napisał(a):

    > a ja tak czytam i czytam i się po cichutku zastanawiam, gdzie Wy wszyscy
    > recenzenci widzieliście 300? bo polska premiera dopiero w piątek
    > hurtem mieszkacie zagranicą, jesteście na liście Warnera i chodzicie na pokazy
    > prasowe, czy też po prostu piratujecie co się rusza?

    Ja jeszcze nie widziałem, ale u mnie na wiosce w Sony Center na Potsdamer Platz
    to już chyba od miesiąca idzie.

    --
    Dobiasz
  • Gość: Adam IP: *.iFiber.telenet-ops.be 22.03.07, 14:33
  • Gość: NY IP: *.as.kn.pl 23.03.07, 08:57
    Ze uproszczony, ze bez wielkich ambicji - no to co? Przecież to komiks. Dla
    mnie swietne rozrywkowe kino. A podniet intelektualnych szukam gdzie indziej.
  • Gość: mnd IP: *.beresfords.com 23.03.07, 14:29
    W swojej "recenzji" przegapiles wiele istotnych rzeczy

    - Spartanie mieli bardzo biale zeby. W owych czasach nie bylo dentystow a
    tymsamym jak wybielali sobie zeby?
    - Pszenica na polach byla zbyt... doskonala. Za rowna. Jak amerykanskie
    trawniki. A podmuchy wiatru wprawialy ja w nienaturalne kolysanie
    - Jablko ktore jadl Leonidas nie bylo greckie! Wyglada jak wziete z
    hipermarketu. Czerwone, lsniace bez zadnej skazy. Takiej odmiany w Grecji nie ma
    - Dzwiek pieniedzy spadajacych na ziemie swiadczy o tym ze nie byly one zlote!
    - Rannych "latali" szmatkami. Gdzie lekarz, nosze, bandaze, szwy, woda
    utleniona... Chwila, zapomnialem ze to starozytnosc, nie mieli wody utlenionej.
    Ale gdzie lekarz?!
    - Wilk nie jest wilkiem!
    - "Pokraka" potrafi machac dzida, ale tarczy juz podniesc nie potrafi. Gdzie tu
    logika?
    - Z Zolwi Ninja wystapil tylko jeden - Leonardo (pomnozony razy 1000). Pewnie
    dlatego ze brzmi podobnie jak Leonidas ^^. Gdzie Michelangelo, Rafaello,
    Donatelo? Czuje sie oszukany!
    - Konie Persow nie byly masci arabskiej. Powinny byc mniejsze i
    bardziej "zgrabne"
    - No i wogole co to za motyw ze studnia? Wrzucaja tam ludzi zeby zdechli a
    potem pija stamtad wode. Toz to wylegarnia zarazkow. Wolac mi tu zaraz sanepid!
    - (Jeszcze milion innych niedociagniec, ktorych niesposob wymienic jednym tchem)

    Zarty na bok.
    Przez ostatnie lata wiele glupot sie naczytalem, ale Twoje bija wszystko na
    leb, na szyje. Ten film potraktowales jak "chlopca do bicia", jest winny
    wszystkiemu. Za jednym zamachem wylales wszystkie swoje problemy opluwajac
    jedna rzecz
    Moze nastepnym razem zrob jak "nastolatki z wyzartymi mozgami" - pograj w FPS
    czy fantasy, to pomaga w odreagowaniu stresu

    Zycze zdrowia. Psychicznego
    Bez odbioru
  • bwv1004 23.03.07, 17:03
    Gość portalu: mnd napisał(a):

    > W swojej "recenzji" przegapiles wiele istotnych rzeczy

    uznałem, że przykłady idiotyzmów wystracza, pełna lista jest niepotrzebna

    > Zarty na bok.
    > Przez ostatnie lata wiele glupot sie naczytalem, ale Twoje bija wszystko na
    > leb, na szyje.

    uzasadnienie?

    > Ten film potraktowales jak "chlopca do bicia", jest winny
    > wszystkiemu.

    No bez przesady... To, że w filmie wiele rzeczy mi się nie podobało, nie
    znaczy, że obwiniam go o globalne ocieplenie. Jestem otwarty na zarzuty, ale
    niech one dotyczą mojej wypowiedzi, a nie Twoich imaginacji!

    >Za jednym zamachem wylales wszystkie swoje problemy

    Domorosły psycholog się znalazł.


    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • inaa1 23.03.07, 15:50
    gdyby wszystkie filmy miały głębie, rozstrząsały dylematy moralne i etyczne,
    których reżyserzy pochylaliby się nad marnością tego świata, tudzież miały
    fabułę tak skomplikowaną, ze sami twórcy by się w niej gubili, to cała
    kinematografia stanęłaby na granicy bankructwa. pies z kulawą nogą by do kina
    nie chodził. no może za wyjątkiem wszelkich krytyków, którzy pławiliby się we
    własnych zachwytach.
    i dobrze, że istnieje kino czysto rozrywkowe - kiczowate, przesysowane, czasem
    z dowcipem przekraczającym granice dobrego smaku.
    człowiek ma przynajmniej wybór - idzie do kina albo się ,,wyluzować" i rozerwać
    albo pofilozofować.
  • Gość: Adam IP: *.iFiber.telenet-ops.be 23.03.07, 17:19
    Wszystko co bylo w Sparcie wybudowane lub wyprodukowane pochodzilo od
    niewolnikow - hellotow. W Persji zas tak Dariusz jak i Xerxes byli
    przeciwnikami niewolnictwa a niewolicy stanowili duzo mniejszy procent ludnosci
    niz w Atenach czy juz o Sparcie nie wspomne. Przy sparcie to Rosja Stalina jawi
    sie jako demokratyczny raj.

    Cale persapolis np: zostalo zbudowne nie przez niewolnikow ale platnych
    najemnych pracownikow - jeden z pierwszych takich przypadkow w historii
    ludzkosci. Sa na to dokumenty - liczne dowody ksiegowania zaplaty. Persowie nie
    specjalnie byli dobrymi zolnierzami bo woleli sie bogacic. Grecy stracili 10
    razy wiecej ludzi w wojnach miedzy sobo niz z reki Persow.

    Acha jeszcze jedno Persowie bardzo szanowali dzielnie broniacego sie przeciwnki
    i posidali wysoki kodeks honorowy. Leonidas przez niebranie jencow go zlamal i
    dlatego wyjatkowo zostaly jego zwloki zbeszczeszczone jednak po latach Xerxes
    zwrocil je Sparcie.
  • Gość: Adam IP: *.iFiber.telenet-ops.be 23.03.07, 17:23
    straszne wrazenie. Normalni ludzie nie rozumieja dlaczego przedstawia sie ich w
    ten sposob.

    Jestem ciekawy jakbyscie sie czuli gdyby tak przedstawiono Polan oraz Boleslawa
    Chrobrego czy Mieszka w jakims filmidle, nawet fikcyjnym ale tak naprawde
    niefikcyjnym.
  • Gość: p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 19:56
    bwv1004 do twoich niedorzecznosci dorzuce tylko dwie, ale bardzo ciekawe:
    - po pierwszym starciu spartanie ukladaja z martwych przeciwnikow ogromny mur
    po to by zrzucic go pozniej na glowe jednemu tylko niesmiertelnemu (!)
    - na koncu mamy taka niby zasadzke - spartanie utworzyli kryjac sie za tarczami
    cos na ksztal zolwia, pozniej robi sie luka i wyskakuje z niej gosciu, ktory
    pcha z impetem dzidą w pierwszego persa z rzedu. ku.. gosciu mial tyle miejsca
    i taki wyskok, ze mogl rzucac w cherszta. ja wiem oni za bardzo glowami nie
    ruszali, woleli sie nawalac. spoko.
    niedorzecznosci i glupoty mnoza sie w tym filmie ostro. szkoda bo potencjal byl,
    ale i tak fani borisa valejo sa usatysfakcjonowani.

    ps. nie bede tu dyskutowal z kolesiami, ktorzy na wszystko maja odpowiedz "ale
    to jest na podstwaie komiksu". komiksy bywaja rozne, dobre i kiepskie. tutaj po
    prostu z kiepskiego komiksu powstal kiepski film. nie ma sie co dziwic. zreszta
    zakladacie, ze komiks to jest rzecz tylko jednego rodzaju i powinna byc
    traktowana z przymrozeniem oka, lub na specjalnych warunkach. zachecam do
    lektury "ghost world", "mause", "niebieskie pigułki", "black hole" etc etc. to
    tez sa komiksy. i nie licza na taryfe ulgową.
    ps2. oczywiscie rozrywka rozrywką. tez lubie filmy rozrywkowe. lubie tez pop,
    ale pop to justin timberlake i piasek, peter gabriel i np. jakas zuzia typu
    mandaryna. w odpowiednich gatunkach rozgrywaja sie rzeczy gorsze i lepsze, rozne
    po prostu. wiec teksty typu: "to jest komiks" czy "to jest kino rozrywkowe" przy
    dyskusji ciut bardziej zaawansowanej nie sprawdzaja sie w ogole. od muzyki czy
    filmu rozrywkowego tez mozna miec jakies wymagania, nie poddawac sie biernie
    kazdej bzdurze ...
  • Gość: p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 19:58
    'herszta' of course ...
  • dobiasz 23.03.07, 20:16
    Gość portalu: p napisał(a):

    > ps. nie bede tu dyskutowal z kolesiami, ktorzy na wszystko maja odpowiedz "ale
    > to jest na podstwaie komiksu".

    To po co dalej dyskutujesz?

    > zreszta
    > zakladacie, ze komiks to jest rzecz tylko jednego rodzaju i powinna byc
    > traktowana z przymrozeniem oka, lub na specjalnych warunkach.

    Nie. Zakładam, że konwencja TEGO KONKRETNEGO KOMIKSU narzuca w dość silny sposób
    to, czego można wymagać od filmu zrobionego na jego podstawie. I jeżeli komuś
    nie podoba się konwencja komiksu to nie rozumiem po co katuje się jego
    ekranizacją. Równie dobrze ktoś mógłby pójść na "Ligę niezwykłych dżentelmenów"
    i zżymać się, że "podówczas nie było samochodów na parę".

    > zachecam do
    > lektury "ghost world", "mause", "niebieskie pigułki", "black hole" etc etc. to
    > tez sa komiksy. i nie licza na taryfe ulgową.

    I wobec ekranizacji któregokolwiek z nich miałbym inne wymagania.

    > ps2. oczywiscie rozrywka rozrywką. tez lubie filmy rozrywkowe. lubie tez pop,
    > ale pop to justin timberlake i piasek, peter gabriel i np. jakas zuzia typu
    > mandaryna. w odpowiednich gatunkach rozgrywaja sie rzeczy gorsze i lepsze,

    I jeśli ktoś po płycie Piaska spodziewa się muzyki na poziomie Petera Gabriela
    to powinien się puknąć w głowę.

    > od muzyki czy
    > filmu rozrywkowego tez mozna miec jakies wymagania,

    Można. Od muzyki do tańczenia mam inne, niż od muzyki na którą idę do
    filharmonii. Gdzie tu problem i kto go ma?

    --
    Dobiasz
  • Gość: p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 21:25
    generalnie widze, ze we wszystkim sie zgadzamy wiec o co cho ? :) moj post nie
    byl odpowiedzią na jakiegos z twoich tylko ogolna wypowiedzią dotyczaca tematu
    ... widzielem najpierw film bo nie lubie franka millera. natomiast 'sin city'
    jako film podobalo mi sie bardzo.

    > > ps. nie bede tu dyskutowal z kolesiami, ktorzy na wszystko maja odpowiedz
    > "ale
    > > to jest na podstwaie komiksu".
    >
    > To po co dalej dyskutujesz?

    nie "dalej" tylko moze zaczne z kims, kto nie wymachuje argumentem, ze komiksowi
    to mozna wybaczyc mielizny fabuly ... bo to komiks.
  • Gość: jop IP: *.icpnet.pl 23.03.07, 23:09
    Zgadzam się z p. To, że film odwołuje się do "konwencji komiksowej" i "jest
    rozrywką" nie znaczy, że można go traktować ulgowo czytaj: cieszyć się, że
    wciskają mu tandetę i ochoczo za to płacić. W tym wypadku konwencja komiksowa
    nie wzbogaca, lecz podkreśla braki filmu. To nie kamp, to badziewie i jak do tej
    pory nikt mnie nie podał przekonujących argumentów, że jest inaczej.

    Natomiast atak na recenzenta w wykonaniu uczestników forum jest poniżej poziomu.
  • dobiasz 24.03.07, 03:26
    Gość portalu: p napisał(a):

    > nie "dalej" tylko moze zaczne z kims, kto nie wymachuje argumentem, ze komiksowi
    > to mozna wybaczyc mielizny fabuly ... bo to komiks.

    Ekranizacji komiksu można zarzucać wiele rzeczy. Problem w tym, że BWV zarzucił
    akurat te, które wynikały właśnie z tego, że to ekranizacja komiksu pt. 300 a
    nie z czego innego. To tak, jakby zarzucać ekranizacji "Krzyżaków", że Niemcy są
    źli, okrutni i zdradliwi, a Polacy szczerzy, uczciwi i chrześcijańscy. Albo
    ekranizacji "Ogniem i mieczem", że kozacy są przedstawieni jako okrutni i
    wiecznie pijani barbarzyńcy...

    Można. Tylko po co? Co to wnosi?

    --
    Dobiasz
  • bwv1004 24.03.07, 15:54
    dobiasz napisał:

    > Problem w tym, że BWV zarzucił
    > akurat te, które wynikały właśnie z tego, że to ekranizacja komiksu pt. 300 a
    > nie z czego innego.

    > Można. Tylko po co? Co to wnosi?

    Tak jak chyba juz tu pisałem, uważam, że ekranizując nie trzeba koniecznie
    trzymac się niewolniczo źródła. W książce Ellen miała ciemne włosy a May
    jasne, w filmie na odwrót. Czy to dyskwalifikuje "Wiek niewinności' jako
    ekranizację? W LOTR papierowym bodajże Saruman palił Shire, w filmie tylko
    któryś z bohaterów miał taką wizję. Czy to przestała byc ekranizacja? Popatrz
    na Herculesa Poirot w wykonaniu Davida Sucheta a w innych wykonaniach - to
    zupełnie inny człowiek. Która z wersji nie jest ekranizacją?

    I uważam, że można było dokonać ekranizacji 300 tak, bym nie był w stanie
    postawić tylu zarzutów. Można było przede wszystkim pogłębić pewne wątki,
    odpapierzyc fabułę i bohaterów. Może mogliby mieć wątpliwości jakieś, myśleć
    nad czymś? Nie trzeba było koniecznie kopiować ujęć z komiksu - np sceny
    wkopnięcia ze studni.

    Albo można było pójśc na zdecydowanie nierealistyczną i komiksową konwencję
    wizualną, bo ta co jest - niemal realistyczna z podciągniętym kotrastem,
    dziwnymi (tak!) kolorami i nadetymi pozami - jest najzwyczajniej kiczowata.

    I nie wszystkie moje zarzuty bezpośrednio wynikają z komiksowego rodowodu.
    chociażby ten o nadużywaniu zwolnionego ruchu (czasem przyspieszonego) w
    scenach walki. Albo ten o przemowach okołobitewnych. Chyba, bo komiksu nie
    widziałem, ale to, co oni gadają chyba nie zmieściłoby sie w żadnych sensownych
    dymkach.


    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • bupu 23.04.07, 23:02
    To nie miało być kino moralnego niepokoju ani sandałowa wersja "łowcy jeleni" No
    litości, no...
    --
    "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze
    normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
    Stephen King

    waathewitch.blox.pl
  • Gość: ha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.07, 17:12
    To była baśń dla dorosłych a nie film dokumentalny. Czekam na twoją recenzję
    Harrego Pottera i pracowite wyliczenie wszystkich bzdur tam pokazanych:)
  • vazz 25.03.07, 19:41
    bwv1004 napisał:


    > Dylemat króla muszącego zdecydować, czy ryzykować (a w zasadzie poświęcić)
    > życie swoje i, co ważniejsze, swoich żołnierzy, idąc na wojnę z gigantyczną
    > armią, czy też szukać innych (jakich?) wyjść,

    Dylemat? Jakos nie zauwazyłem,zeby Leonidas w 300 ozwazał inne wyjscia niz
    wojna.


    Można też było pokusić się o opisanie tragedii żołnierzy
    > ginących po obu stronach, dojrzewania chłopców poznających, że wojna to
    > płacz, ból i łzy, można było pokazać mechanizmy dochodzenia do trudnych
    > decyzji przez dzierżących władzę w państwie.

    No tak mozna,skupic sie także na problemach w rozwoju psychofizycznym garbatego
    Efialthesa ;) i zrobic nudne "niezalezne" kino ;)

    > Niestety film nawet nie próbuje dotknąć czegoś poważniejszego,

    ...ojeju,a kto powiedział,ze to bedzie kino w stylu Woodego Allena?? Nie
    wszystkie filmy muszą "dotykać czegos powaznego".


    >
    W scenach walki nadużywa się zwolnienia i
    > przyspieszenia taśmy, niby-efektownych ujęć i zbliżeń, poozornych ruchów
    > kamery w stylu matrixowo - grokomputerowym. Nie przepadam za tym, ale zwykle
    > jestem w stanie to znieść. Ale nie, kiedy tak zrobione jest co drugie
    > ujęcie!!!

    Nie ma co narzekac,jak sie nie podoba to obejrzyj sobei po raz
    setny "Krzyżaków" tam nie ma spowolnien ;). Mi osobiscie podobało takie
    pokazanie bitwy.


    > Wiele filmów powstałych w dobie CGI przedobrzało z podobnymi efektami, jak i
    > z wszelkimi ilościami i rozmiarami. Ale tutaj bombastyczność sięgnęła zenitu.
    > Armie zasnuwają krajobraz po horyzont, flota takoż, skały są niebotyczne,
    > słonie kilka razy za duże (ktoś chyba zrecyklował program z LOTR).
    > Dodajmy do tego przekombinowany wygląd wojsk perskich - pomijając
    > przerośnięte słonie i nosorożce, mamy zmniejszoną wersję trolla jaskiniowego
    > z LOTR (i pozbawioną uroku tegoż), mamy króla o wzroście 2.5 do 3 m, mamy
    > wojownicze żółwie ninja w srebrnych maskach.

    Mamy takze nieludzkich Niesmiertelnych z twarzami orków,miecze Spartan tez nei
    były zgodne z oryginałami, Spartanie rzucali włóczniami choc kazdy miał tylko
    po jednej, w rzeczywistosci oprócz 300 spartan było kilka tysiecy atenczyków i
    wojsk z teb. itp,itd...zapomniałes jednak,ze to film,a nie kanał historyczny z
    discavery



    > Mamy łajdaka, który oczywiście przede wszystkim chce, hm, odbyć stosunek z
    > żoną dobrego króla. Łajdak jest przy tym naturalnie zdrajcą, który pieniądze
    > otrzymane od złych za zdradę nosi cały czas przy sobie. Więc gdy zostanie
    > słusznie zabity, pieniądze się rozsypią pokazując wszystkim, jaki z niego był
    > łajdak i zdrajca. Pieniądze, żeby było łatwiej poznać łajdaka i zdrajcę, mają
    > wybity profil złego króla.

    NO tak,lepiej nakrecic 30min scene gdzie bedzie wytłumaczone kto jest zdrajcą i
    jak go zdemaskowali ;),ale tym sposobem to z kina bys nie wyszedł.
    Stereotypy sa stosowane jako skróty myslowe,zeby film nei trwał 6 godz.


    > Wojsko spartańskie idzie na wojnę nie mając ze sobą nawet jednego worka z
    > prowiantem czy jakimikolwiek zapasami. Co nie przeszkadza Leonidasowi, gdy
    > znajdują się już na pustym skalistym polu bitwy, chrupać apetyczne jabłuszko.
    > Skąd on je wziął? W majtkach przyniósł? (A wiele miejsca w tych majtkach nie
    > było...)

    Zapewne policzyłes wszystkich 300 i obejrzałes dokładnie co niosa a czego
    nie ;),chciałes dodatkowej sceny z pakowania prowiantu?

    > Scena wrzucenia posłów perskich do studni cierpi znów z powodu
    > bombastyczności - studnia ma chyba z osiem metrów średnicy, i nie ma wokół
    > niej żadnej barierki - ot, ogromna okrągła dziura w ziemi. Cóż, może to jest
    > klucz do przegranej Spartan - mieli za mało wojska, bo połowa populacji
    > (zwłaszcza dzieci i osobnicy zawiani) zginęła im w studni.

    ?? tego zupełnei nie rozumiem...czyli studnie bez barierek jest jakims błedm
    czy co?

    > Spartanie są biali, mocarni, męscy i piękni, i pięknie robią dobrze swoim
    > pięknym białym kobietom. Źli są natomiast albo ciemnoskórzy, albo pokręceni,
    > albo zaatakowani przez choroby skórne, albo mają mnóstwo kolczyków i
    > łańcuszków w różnych miejscach twarzy
    albo oddają się dziwnym wyzudanym
    > praktykom seksualnym, albo charakteryzują się kombinacją wyżej wymienionych
    > cech. Rasizmem i propagandą porządnych białych heteroseksualnych nadludzi
    > pachnie na kilometr. Gdy podsumować ten obraz białych bohaterskich Spartan
    > twierdzących, że walczą o wolność (Sparta była społeczeństwem niewolniczo-
    > kastowym, ale to drobiazg wszak) i perskich hord brzydkich zboczeńców nasuwa
    > się poważne podejrzenie, że film jest agitką zrobioną na zamówienie Pentagonu
    > przed atakiem na Iran. Persja, przypominam, to dawna nazwa Iranu.

    O jeju,ale nagiołes ;)...a Amerykanie to potomkowie Spartan ;) hehehehe. Jakbys
    dokłądnei patrzył to po stronie pesów zobaczyłbys hindusów,afrykanczyków itp.
    armia kserksesa składała sie z ponad 45 narodów,a ty masz pretensje do
    kserksesa,ze nie miał w niej europejczyków??


    >
    > Pojęcie rozwoju czy przemiany bohatera jest scenarzystom kompletnie nieznane -
    > wszyscy są dokładnie tacy sami przez cały film.

    Ile trwała bitwa? Gdyby u głównych bohaterów przechodziła przemiana co 2 dni to
    dopiero byłoby smieszne.

    Uważam,ze juz przed obejrzeniem filmu dorobiłes sobie do niego teorie i w
    filmie szukałes tylko potwierdzenia swojej teorii ;)
  • Gość: BaBa IP: 89.161.71.* 25.03.07, 23:10
    Przechodniu powiedz Sparcie, tu leżym jej syny.
    Prawom jej do ostatniej posłuszni godziny.
    Autor: Symonides
    Epitafium wyryte na kamiennej tablicy postawionej
    w miejscu śmierci Leonidasa i jego oddziału.
  • Gość: incogutto IP: 84.38.27.* 25.03.07, 23:12
    Powiem tak:
    Nic nie mam do komiksowych modyfikacji i manipulowania obrazem, ale ta studnia
    to faktycznie trochę przesada.
    Jestem b.pozytywnie zdziwiony dużą świadomością historyczną w narodzie, ale boję
    się, że pod tym względem uczestnicy tego forum biją na głowę takich np.
    obywateli USA. Niektórzy z nich są święcie przekonani, że Europa to kraj!
    Szkoda, że takiego g dowiedzą się z filmu i nie idzie mi tu o detale(ilość
    Greków, czy fakt, że w tamtych czasach nie znano żelaza).
    Film jest ordynarną agitką republikańską, mającą mobilizować publikę w USA do
    poparcia rozpierduchy na bliskim wschodzie("wyślijcie więcej wojsk, nie
    zostawiajcie naszych biednych chłopców bez pomocy" mówi pani Bush skorumpowanemu
    kongresowi pełnemu tchórzy-demokratów).
    Ciężko się ogląda głównie propagandę no i patos narracji trudny do zniesienia.
    Jeżeli chodzi o rdzeń, czyli konwencję obrazu i sceny mordobicia to pierwsza
    połowa filmu jest rzeczywiście świetna.
    Typowa jest tu tzw. grzeczna przemoc, taka czysta - sama krew i jaka estetyczna.
    Niezły jest tekst Leonidasa o dzieleniu się "kulturą spartańską" z perskimi
    wojskami!
    Poza wszystkim strasznie gejowski klimat!
    Ogólnie da się oglądać.
    PS.
    Jak patrzę na wasze kłótnie o ten film,
    to staje mi przed oczami scena u studni:
    - this is madness!!! - mówi bwv1004 i jemu podobni
    - Nie! - krzyczą ich przeciwnicy - THIS IS SPARTA!!!
    Nic dodać nic ująć.
  • dobiasz 25.03.07, 23:25
    Gość portalu: incogutto napisał(a):

    > - this is madness!!! - mówi bwv1004 i jemu podobni
    > - Nie! - krzyczą ich przeciwnicy - THIS IS SPARTA!!!

    ARRRRGHHH!!! ;-)

    --
    Dobiasz
  • vazz 26.03.07, 08:36
    Ojeju,ale dlaczego nikt nie postrzega w ten sposób ,ze to Kserkses władca
    wielkiego imperium z wielonarodową armią (USA)najeżdża mniejsze słabsze panstwo
    (Irak)i mówi ,ze chce tylko zeby uznali jego zwierzchnictwo i chce sie dzielic
    perską kultura,a na drodze spotyka garstke fanatyków,którzy niei chca słuchac
    swojego parlamentu tylko chca wojny.

    Każdy zauwazy w filmie to co chce zobaczyc.
  • Gość: incogutto IP: 84.38.27.* 26.03.07, 13:44
    Mógłbym cię godzinę zanudzać odpowiedzią dlaczego, ale byłoby to marnowanie
    mojego i co gorsze twojego czasu... Otwórz czasem gazetę, albo książkę jakąś,
    no wiesz dla odmiany.
    Nie mam nic przeciwko odrzuceniu, albo całkowitemu ignorowaniu propagandy w
    filmie akcji, stworzonym na bazie komiksu. Sam nieźle się przy nim ubawiłem
    POMIMO "przesłania", ale twój głos to chyba jednak trochę przesada.

    a propos przesady: genialny jest post o miłujących pokój, cywilizowanych
    szlachetnych kupcach - Persach!!! "Nie umieli walczyć bo woleli rozwijać handel"!
    Naród, który podbił cały współczesny cywilizowany świat, nie licząc kawałka
    Europy (który zresztą wtedy był totalnym zadupiem i nic nie znaczył) i okupował
    go dosyć skutecznie, nazywać pokojowym i kupieckim.
    Kolego historyku, przy Dariuszu (tatusiu Kserksesa) Hitler to był pikuś.
    Co polecam szanownej pamięci.
  • vazz 26.03.07, 15:05
    Gość portalu: incogutto napisał(a):

    > Mógłbym cię godzinę zanudzać odpowiedzią dlaczego, ale byłoby to marnowanie
    > mojego i co gorsze twojego czasu...

    Moze jednak nie masz nic ciekawego do powiedzenia,oprócz negowania mojej
    wypowiedzi ;)

    Otwórz czasem gazetę, albo książkę jakąś,
    > no wiesz dla odmiany.

    PO czym wnosisz,ze nie "otwieram" ksiazek i gazet?

    > Nie mam nic przeciwko odrzuceniu, albo całkowitemu ignorowaniu propagandy w
    > filmie akcji, stworzonym na bazie komiksu. Sam nieźle się przy nim ubawiłem
    > POMIMO "przesłania", ale twój głos to chyba jednak trochę przesada.

    No tak, zaraz udowodnisz mi,ze Leonidas był protoplastą amerykanów ;).
    Mój głos przesadą? Poprostu pokazałem inny punkt widzenia.


    Naprawde nijak nie moge dopasowac Spartan do Amerykanów w Iraku,bo:

    1.Amerykanie jak Spartaniewyjechali poza dom na wojne- lecz Spartanie nie
    wyszli poza ojczyzne.
    2.Amerykanie nie sa tą słabsza stroną w konflikciwe tak jak Spartanie
    3.To USA tak jak Persja jest swiatowym hegemonem (co zresztą w swoim poście
    napisałeś ;))
    4Spartanie prowadzili wojne obronną,a nie inwazje na inny kraj
    itp itd.

    Wiec dla mnie przesadą jest popadanie w paranoie i wyszukiwanie sie we
    wszystkim amerykanskiej propagandy i ukrytego "przesłania".
    Mysle,ze jak obejrzysz film od tyłu to odnajdziesz przekaz podprogowy
    nakazujący zgłaszanie sie na ochotnika do marines ;)

  • Gość: incogutto IP: 84.38.27.* 26.03.07, 17:14
    I tu się chłopcze wyłożyłeś na całej linii, bo gdzie Termopile a gdzie Sparta!
    Sądzę, że twój samobój zwalnia mnie z konieczności komentowania reszty twoich
    argumentów.
    Polecam w dalszym ciągu książki, albo wiki, co wolisz.
  • Gość: incogutto IP: 84.38.27.* 26.03.07, 18:10
    Zmieniłem zdanie, bo przecież jest nikła szansa, że nie jest to zwykła
    internetowa pyskówka, tylko coś kogoś rzeczywiście interesuje.

    Dlatego pozwolę sobie na polemikę z twoimi argumentami:
    1) Jak już ustaliliśmy Sparta grała meczy wyjazdowy, i tak jak US&A bronili
    swojego kraju poza jego granicami.
    2) Święta prawda, ale cóż szkodzi pograć na emocjach przeciętnego zjadacza
    hamburgerów. On czuje się zagrożony "ekspansją radykalnego islamu", jest tylko
    zwykłym szaraczkiem i się boi. Pamiętaj, że to islam uderzył w nich pierwszy
    (takie myslenie to oczywista bzdura, ale przed 9/11 Amerykanie nie wiedzieli nic
    o bliskim wschodzie. Dla nich konflikt zaczął od agresji islamu na ich terytorium)
    3) Jeszcze raz: jak by to wyglądało, gdyby taki detal (choć niestety zgodny z
    prawdą) jaką jest miażdżąca przewaga USA zawrzeć w agitce. Toż w tym nie ma
    bohaterstwa! Cóż szkodzi pominąć ten drobiazg...(pominięto też np. fakt, że
    Spartanie mieli więcej niewolników na głowę obywatela niż Persowie też pominięto
    i wielkiej straty nie było)
    4) Spytaj którego chcesz Amerykanina - każdy ci powie, że oni też się tylko bronią!

    Jest wiele innych argumentów częściowo już wypisanych w tym poście i w
    zacytowanych recenzjach obcojęzycznych.
    To nie są spekulacje, tylko fakty jak woły, dlatego odwracanie kota ogonem
    trudno traktować inaczej niż przekomarzanie ...
    Jeżeli faktycznie Cię one interesują to zmarnujemy jeszcze trochę czasu...
    I jeszcze cytat z gazety:
    "Miller wobec wojny z terroryzmem zajmuje stanowisko, przy którym poglądy Oriany
    Fallaci wydają się gołębie. Uważa, że w tym konflikcie cywilizowany świat XXI
    wieku walczy ze średniowiecznymi barbarzyńcami, zatem wszystkie chwyty są
    dozwolone."
    pozdrawiam
  • vazz 27.03.07, 09:21
    Gość portalu: incogutto napisał(a):

    >> Dlatego pozwolę sobie na polemikę z twoimi argumentami:
    > 1) Jak już ustaliliśmy Sparta grała meczy wyjazdowy, i tak jak US&A bronili
    > swojego kraju poza jego granicami.

    No dobra, uściślijmy,zeby nie wprowadzac innych w bład. Termopile nie leżały w
    Persji i dla Spartan to nie była zagranica w dzisiejszym znaczeniu. Termopile
    leżały niedaleko Dalf greckiego miasta,a zakładając ,ze pod Termopilami
    walczyło także kilka tys ateńczyków, wojsk z teb i także delf,to nie może być
    mozy,ze nie walczyli oni na swojej ziemi.
    Pozwolisz,ze z reszta argumentó nei bede polemizował bo nei o to mi chodzi,zeby
    spierac sie o prawde starożytnej grecji.


    Swoim postem chciałem tez pokazac,że to nei całkiem takie oczywiste ,ze 300
    jest pochwała ameryki i w innych warunkach geopolitycznych możnaby było ten
    film przypisać całkiem innym ideą i to w duzej mierze zalezy od ludzi jak sobie
    go dopasują.

    Załóżmy,ze film ten wychodzi w chwili trwania wojny rosyjsko0-czeczenskiej,
    podniosłyby sie głosy,ze film ma wydzwiek antyrosyjski.Oglądając ten film
    np.Czeczen odniósłby go do wojny na kaukazie

    Gdyby sie ukazał podczas inwazji Izraela na Liban to film byłby postrzegany
    jako antyizraelski.
    itp itd.

    Wiec nie warto zaciekle bronic tezy,ze ten film jest akurat proamerykański
    nakręcony specjalnie na okazje wojny w Iraku.

    Autor filmu odcina sie od takich tez, nei mówi jednoznacznie "Tak to film ku
    pokrzepieniu serc", mówi,ze to poprostu kino majace zapewniac rozrywke.
  • Gość: Sławek73 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 10:04
    Noż cholera jasna, nie można było obejrzeć filmu i zająć się czymś
    konstruktywnym zamiast siedzieć tu i płakać nad jego miałkością? Nie podoba się
    jednemu z drugim - wasz problem, po co robić z tego 100-postową pyskówkę? Film
    jak film. Komiksowy i tyle. Jest na czym oko zawiesić. a po seansie zająć się
    domem,dziećmi, pracą tudzież obejrzeć inny film. Narzekacie na tę papkę
    amerykańską- rozumiem - tylko dlaczego (skoro tak was mierzi) w nieskończoność
    ową papkę przeżuwacie?! Ja w fpsy gram w rpg od maleńkości w komiksach siedze,
    a lat mam 34 i studia pokończone i wszelakie dostojewskie czy inne josephy
    conrady przeczytane i dzieciaczki są i praca świetna i historia mi nieobca bo
    się w życiu trochę z niej egzaminów zdało i 300 mmnie się podobał. Pozdr ;)
  • Gość: kakaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 21:58
    Zaczales swietnie:
    >a w fpsy gram w rpg od maleńkości w komiksach siedze,
    > a lat mam 34 i studia pokończone i wszelakie dostojewskie czy inne josephy
    > conrady przeczytane i dzieciaczki są i praca świetna i historia mi nieobca bo
    > się w życiu trochę z niej egzaminów zdało i ...
    i? i???? i????
    > 300 mmnie się podobał.
    No i nie ma sie czym chwalic;-)))
  • Gość: Sławek73 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.07, 10:50
    aczkolwiek ;) nie podobało mi się zakończenie. leonidas winien tą włócznią
    przyszpilić czerep tyrana do ściany, a jego team po tym jak przez parę dni
    szlachtował persów, nie powinien w finałowej scenie dać się wyrżnąć w niespełna
    minutę. Po kiego grzyba rozmontowali tę swoją formację żółwiojeża? Przecież
    tyle strzał leciało, a pod tarczami mieli cień ;)
  • dobiasz 16.04.07, 13:26
    Gość portalu: Sławek73 napisał(a):

    > aczkolwiek ;) nie podobało mi się zakończenie. leonidas winien tą włócznią
    > przyszpilić czerep tyrana do ściany,

    To by wtedy nie zdążył poczuć upokorzenia :-)

    --
    Dobiasz
  • Gość: Sławek73 IP: *.chello.pl 16.04.07, 21:28
    phi,też mi upokorzenie, takie draśnięcie.......trzystu chłopa przyjmuje na gołe
    klaty po kilkanaście strzał od jakiejś hałastry po tym jak z tejże zgrai sobie
    szańce sypali... to dopiero kaszana
    zaraz mie się pythonów żywot Briana przypomniał i ten oddział samobójców z
    Frontu Wyzwolenia Palestyny, jak to otworzywszy klapki w pancerzach wbili sobie
    w klaty noże ze słowami "aleśmy im (Rzymianom) pokazali"
    I dlatego zakończenie filmu oceniam negatywnie ;)
    pozdr.
  • Gość: d. IP: *.dip.t-dialin.net 16.04.07, 21:51
    > phi,też mi upokorzenie, takie draśnięcie......

    Dla Ciebie może tak. Ale dla króla-boga, ponoć nieśmiertelnego... No i makijaż
    mu się rozmazał. Zapytaj swojej kobiety jak się czuje z rozmazanym makijażem ;-)

    D.
  • bupu 23.04.07, 22:58
    Na mroki Hadesu, Miller napisał swój komiks przed drugą wojną w Zatoce,
    interwencją w Afganistanie, and so on. Przed. Mam rozumieć że doznał napadu
    jasnowidzenia i przewidział że Republikanie będą potrzebowali agitki?

    --
    "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze
    normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
    Stephen King

    waathewitch.blox.pl
  • ala-81 28.03.07, 11:45
    dopiero wczoraj obejrzałam ten film. NIe jestem wytrawną kinomanką ani nie
    czytałam komiksu, więc moja opinia i tak pewnie dla Was nic nie znaczy :)
    WIęcej na ten temat mógłby powiedzieć mój chłopak ale jeszcze nie zdążyliśmy
    obgadać filmu :)

    nie czytałam też wszystkich postów.
    Postu autora wątku,który jest szukaniem dziury w całym i czepianiem sie do
    mniej istotnych spraw

    dla mnie to super film, jestem pozytywnie zaskoczona, bo w sumie niechętnie
    wybrałam sie na ten film, nie żałuję teraz i obejrzałabym jeszcze raz.

    > Pojęcie rozwoju czy przemiany bohatera jest scenarzystom kompletnie nieznane -
    > wszyscy są dokładnie tacy sami przez cały film.

    po co te przemiany? skoro byli idealni? doskonali wojownicy kierujący sie
    honorem i szacunkiem, co mieli w sobie zmieniać? oni nie pokazywali lęku,
    strachu emocji, taka była ich mentalność tak byli wychowani. walczyli do końca,
    nei poddawali się, nie zmieniali zdania.

    tak trochę po kobiecemu żałuję że król nie powiedział żonie że ją kocha :) no
    ale cóż nie o tym miał być film

    > Mamy ojca, który patriotycznie nie chce uchronić syna przed pójściem na
    > wojnę. Jak łatwo się domyśleć, syn następnie ginie na oczach tegoż ojca. Przy
    > tym syn ów, świetnie wyszkolony spartański żołnierz, zostaje zaatakowany od
    > tyłu przez jeźdźca jadącego z odległości jakichś 20 metrów, ojciec i koledzy
    > wrzeszczą ostrzegając syna, by się bronił, a ten wybitny żołnierz stoi jak
    > tępy pień i czeka, aż mu zetną głowę.

    a nie chciałbyś doszukać sie w tej scenie czegoś więcej? nikt nie jest
    nieśmiertelny nawet ci świetnie wyszkoleni żołnierze, a może po prostu nie
    potrafił czytac z ruchu warg :P tego ich chyba nie uczyli


    jabłuszko tez mnie zastanowiło :) ale bez przesady, to film o walce a nie spis
    menu!

    z tą studnią to już przeginasz jak dla mnie
    to nie jest malownicze USA gdzie jak się potkniesz na śliskiej podłodze to
    dostaniesz odszkodowanie :) czy ty na prawdę sądzisz ze oni nie mieli wiekszych
    zmartwień na głowie jak barierka wokół studni??

    Cóż, może to jest
    > klucz do przegranej Spartan - mieli za mało wojska, bo połowa populacji
    > (zwłaszcza dzieci i osobnicy zawiani) zginęła im w studni.

    oglądałeś wogóle ten film??? do walki wyszło 300 najlepszych, bo król nie
    dostał całej armii. Tych 300 to była jego osobista ochrona, jak sam powiedizał,
    a nie pozostałości po tych co spadli do studni.

    czy zauważyłeś ze król perski był na swoich pieknych i magicznych schodkach? on
    mmiał wzbudzać lęk i respekt, wyeksponować swoją boskość, a jego wzrost 2,5-3m
    to złudzenie opytczne idealnie wprawiające w strach ludzi stojącyh na dole, z
    takiej własnie perspektywy oglądaliśmy jego postać.

    przerośnięte słonie i nosorożce :)
    czy Grecy widzieli kiedykolwiek te "potwory" na żywo?? wątpię
    a my oglądamy film oczami Spartan, którzy wcześniej nie mieli doczynienia z
    Afryką dziką :)

    > Spartanie są biali, mocarni, męscy i piękni, i pięknie robią dobrze swoim
    > pięknym białym kobietom. Źli są natomiast albo ciemnoskórzy, albo pokręceni,
    > albo zaatakowani przez choroby skórne, albo mają mnóstwo kolczyków i
    > łańcuszków w różnych miejscach twarzy, albo oddają się dziwnym wyzudanym
    > praktykom seksualnym, albo charakteryzują się kombinacją wyżej wymienionych
    > cech.

    to taki "culture shock" - dwa odległe kraje, dwie odległe mentalności, kontrast
    musi być
    dlaczego spartanie byli idealni? odpowiedz masz już na poczatku filmu. Wątłe i
    słabe niemowlęta były zrzucane ze skały. Podrośnięci Spartanie byli poddawani
    bardzo surowej dyscyplinie, byli szkoleni na obywateli-wojowników. kto nie
    wytrzymywał surowego życia w koszarach umierał przedwcześnie.

    ten tekst że robią dobrze swoim kobietom, to przepraszam do czego? nie
    rozśmieszaj mnie nawet i nie zmuszaj do komentowania, Twojego zażalenia na ten
    temat


    > W sumie film mogę polecić dwóm grupom widzów.
    >
    > Po pierwsze, nastolatkom z mózgami wyżartymi od ciągłego grania w gry FPS i
    > fantasy, których zachwycą fontanny krwi, fruwające głowy i kończyny, i
    > fantazyjne kształty grotów strzał.

    nie jestem już nastolatką, ciągle gram ale w ROller Coastera :) fontanny krwi
    nic nie ujmują, jaki masz pomysł na przedstawienie bitwy? szachy?

    > Po drugie, miłośnikom męskich ciał - Spartanie jeden w drugiego mają mięśnie
    > piersiowe jak koła Ikarusa, kaloryfery na brzuchach, i demonstrują to
    > nieustannie chodząc w mocno niekompletnych strojach i przyjmując malownicze
    > pozy. Niekompletnie ubrane ciała damskie też się pojawiają, niektóre całkiem,
    > całkiem (wyrocznia i królowa), ale na tyle krótko, że chyba nie warto tracić
    > dwóch godzin.

    Tak jestem miłośniczką pięknych ciał, zarówno męskich jak i kobiecych
    a powiedz mi kto woli oglądac zapadniętych chudzielców???


    dziękuję za uwagę i pozdrawiam :)

    przepraszam za pisanie małymi literami i pozostałe orty:)
    --
    mój suwaczek

    ślub i wesele Częstochowa
  • dobiasz 28.03.07, 13:16
    > > Po drugie, miłośnikom męskich ciał - Spartanie jeden w drugiego mają mięś
    > nie
    > > piersiowe jak koła Ikarusa, kaloryfery na brzuchach, i demonstrują to
    > > nieustannie chodząc w mocno niekompletnych strojach

    Moja żona twierdzi, że w zbyt kompletnych. Jak widać - kwestia gustu ;-PPP

    --
    Dobiasz
  • bupu 23.04.07, 23:00
    Nie musiał jej tego mówić, nie słowami przynajmniej. Spojrzenie Leonidasa było w
    tym momencie wystarczająco wymowne. Jedna z moich ulubionych scen w tym filmie.
    --
    "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze
    normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
    Stephen King

    waathewitch.blox.pl
  • bf109 28.03.07, 12:05
    A co innego mieli pokazac w tym filmie?? Złych Spartan i dobrych Persów, któzy
    jak rozumiem przyszli nieśc dobro, szczęście i miłość?? Na szczęście poprwaność
    polityczna nie wszystkim jeszcze do reszty odwaliła i od czsu do czasu można
    zobaczyc jak bialy zabija śniadego bez konieczności ucałowania go na odchodne w
    czary zad za dyskryminacje rasową. I tak założę się że zaraz jakis oszołom
    nakręci jakiś nowy sztandar chwały czyli Termopile oczami Persów. Poza tym ten
    film do adaptacja komiksu i czepianie sie nosorożców, mumakili i innych uruk
    hai nie ma sensu bo ten film nie miał byc lekcją historii. A dokładanie na siłe
    relacji USA - Iran jest równie trafne jak Rosja - Gruzja, Izrael - Hezbollah
    itp. Z rezstą, nawet jesli to ahamdineżad sobie zasłuzyl:D Amen
  • Gość: Sardi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 15:04
    >W swojej "recenzji" przegapiles wiele istotnych rzeczy

    - Spartanie mieli bardzo biale zeby. W owych czasach nie bylo dentystow a
    tymsamym jak wybielali sobie zeby?
    - Pszenica na polach byla zbyt... doskonala. Za rowna. Jak amerykanskie
    trawniki. A podmuchy wiatru wprawialy ja w nienaturalne kolysanie
    - Jablko ktore jadl Leonidas nie bylo greckie! Wyglada jak wziete z
    hipermarketu. Czerwone, lsniace bez zadnej skazy. Takiej odmiany w Grecji nie ma
    - Dzwiek pieniedzy spadajacych na ziemie swiadczy o tym ze nie byly one zlote!
    - Rannych "latali" szmatkami. Gdzie lekarz, nosze, bandaze, szwy, woda
    utleniona... Chwila, zapomnialem ze to starozytnosc, nie mieli wody utlenionej.
    Ale gdzie lekarz?!
    - Wilk nie jest wilkiem!
    - "Pokraka" potrafi machac dzida, ale tarczy juz podniesc nie potrafi. Gdzie tu
    logika?
    - Z Zolwi Ninja wystapil tylko jeden - Leonardo (pomnozony razy 1000). Pewnie
    dlatego ze brzmi podobnie jak Leonidas ^^. Gdzie Michelangelo, Rafaello,
    Donatelo? Czuje sie oszukany!
    - Konie Persow nie byly masci arabskiej. Powinny byc mniejsze i
    bardziej "zgrabne"
    - No i wogole co to za motyw ze studnia? Wrzucaja tam ludzi zeby zdechli a
    potem pija stamtad wode. Toz to wylegarnia zarazkow. Wolac mi tu zaraz sanepid!"

    mnd nie napisałeś/łaś najważniejszego - że zupa była za słona:D

  • Gość: Adalbert IP: *.pool8291.interbusiness.it 31.03.07, 18:35
    No coz... krytyk i eunuch sa z jednej parafi; obaj wiedza jak, ale zaden nie
    potrafi...
    Moze by tak "panie cenzorze" ksiazek madrych poczytac? Np: wstep do logiki?
  • Gość: morszczuk IP: *.icpnet.pl 04.04.07, 18:14
    tak czytam z zapartym tchem te wszystkie posty i sam juz nie wiem co mam
    myslec:) wczoraj obejrzalem film i pierwsze co rzuca sie w oczy to obraz ktory
    moim zdaniem jest rewelacyjny, wszystkie te spowolnienia i zatrzymania robily na
    mnie duze wrazenie. faktycznie jest wiele niedociagniec, choc scena z jablkiem
    jest genialna, to i tak jestem bardzo zadowolony z seansu. jedyne co naprawde
    niepodobalo mi sie w filmie to ten prze-patos na koniec filmu ale wynagrodzil mi
    ryczacy ze smiechu siedzacy obok widz:)
    aha mam 24 lata w gry, glownie ftp'y, od 13 roku zycia, film byl kozacki :)
  • dobiasz 10.04.07, 22:17
    Byliśmy.
    Zobaczyliśmy.
    Rzadko zdarza nam się bić brawo w kinie. Tym razem się zdarzyło.

    Z całym szacunkiem BWV, wszystkie Twoje zarzuty są po prostu śmieszne ;-P
    Wygląda na to, że jestem "nastolatkiem z mózgiem wyżartym od ciągłego grania w
    gry FPS i fantasy".
    ROTFL

    --
    Dobiasz
  • bwv1004 11.04.07, 01:00
    Dobiaszu, wstrząsnąłeś mym jestestwem do głębi.

    Rozumiem, że niektóre z moich zarzutów mogą się wydac nieco przesadzone, ale
    BRAWA? Za co? Zechcesz zdradzić??

    PS. Kolejny dowód na to, ze estetyka pokrętnymi drogami chodzi. Są subtelni i
    wrazliwi fani thrash metalu, mogą być i inteligentni i szerokohoryzontowi
    milośnicy 300... Ty wyżarty nastolatku.... ;-D


    --
    Grzeczność Bartosza Węglarczyka
    grzecznybartosz.w.interia.pl/index.html
    Bartosz Węglarczyk uciekł, próbując zatrzeć ślady...
  • dobiasz 11.04.07, 01:39
    bwv1004 napisał:

    > Dobiaszu, wstrząsnąłeś mym jestestwem do głębi.
    >
    > Rozumiem, że niektóre z moich zarzutów mogą się wydac nieco przesadzone, ale
    > BRAWA? Za co? Zechcesz zdradzić??

    Za to wszystko, co nie podobało się Tobie, ha ha ha ;-)

    Za taniec wyroczni.
    Za choreografię walk, której nie powstydziłby się niejeden współczesny balet.
    Za kolory, za sceny stylizowane na kino lat 20-tych (lądowanie Persów - estetyka
    żywcem z Metropolis).
    Za wszystkie zatrzymania akcji, w których postaci tworzyły niemal klasyczne
    grupy rzeźbiarskie.
    Za Xerxesa, który był owszem, z innej kultury i w innej mentalności wychowany,
    ale męski na 150%. Idę o zakład, że przed wyjazdem na tą wycieczkę do Hellady
    zaśpiewał sobie w ogrodzie "Ombra mai fu". Kontratenorem, ofcourse ;-)))
    Za scenę z jabłkiem ;-)
    Za patos, który w tej historii ani w tej konwencji nie raził mnie ani trochę :-P
    Za cohones, z jakimi był ten film zrobiony (choćby scena z nosorożcem, czy ta z
    jabłkiem) - autentycznie wyłaził ze mnie gó..arz w tym momencie, ale ja to
    traktuję jako wielki komplement dla twórców filmu :-)

    Ja wiem, że jestem dziwny, ale te wszystkie teorie jakie Ty i inni recenzenci
    dorabiacie do tego filmu przyszłyby mi do głowy może przy dziesiątym obejrzeniu.
    Przy pierwszym - siedziałem z opadniętą szczęką od początku do końca i bawiłem
    się rewelacyjnie. A właściwie siedzieliśmy i bawiliśmy - bo Królewnie też się
    podobał. Może dlatego, że dużo baletu ostatnio oglądamy ;-)

    > PS. Kolejny dowód na to, ze estetyka pokrętnymi drogami chodzi. Są subtelni i
    > wrazliwi fani thrash metalu, mogą być i inteligentni i szerokohoryzontowi
    > milośnicy 300... Ty wyżarty nastolatku.... ;-D

    Przeterminowany chyba ;-)

    --
    Dobiasz
  • nikita696 11.04.07, 13:20
    Właśnie wczoraj byłam na nim w kinie, film bardzo mi sie podobał, robi
    wrażenie;)
    --
    lavira.pl/lustracja

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka