Odnoszę wrażenie że recenzent ogrywa rolę studenta z recenzowanego filmu. Taki
elokwentny, skrzący sarkazmem ale mało wiarygodny.
To moim zdaniem ważny film i tyle. Fakt ma swoje słabe strony, nie jest też
kamieniem milowym kinematografii. Ale mówi o rzeczach ważnych zawsze i wszędzie.
Kompletnie nie zgadzam się z autorem recenzji że jest to film o niczym. I na
pewno cytowany w tytule nie powiedział by tego w kontekście filmu Redforda...
Ten film jest bardzo osadzony tu i teraz, przypomina bardziej reportaż z
ukrytej kamery.
Po prostu jeszcze jeden dzień jak co dzień.
A co do dydaktyzmu to bardzo bym sobie życzył by takie filmy omawiała młodzież
w szkole. Może komuś pomoże w wybraniu życiowej drogi.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.