Dodaj do ulubionych

NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK

IP: *.ny325.east.verizon.net 21.12.03, 04:32
Nawet nie wiem ,czy ta lista 10 najlepszych aktorek mnie wyjdzie,bo dobrych
aktorek nie ma jak na lekarstwo.
Widze to w ten sposob,ze mezczyzni sa jednak duzo bardziej utalentowani.
Nawet jak spojrze na tenis,to gra bardzo wielu dobrych facetow i tylko kilka
dziewczyn,ktore miedzy soba wymieniaja sie tytulami.
Tak naprawde to podobala mnie sie kiedys Hepburn tylko nie wiem czy Audrey
czy Katherine,ta co byla w "On golden pond"
Poza tym to poza konkurencja jest :
1-Sigourney Weaver(Heartbreakers)
2-Jennifer Connelly(A Beautiful Mind)
3-Meg Ryan
4-Nicole Kidman
5-Sharon Stone
6-Jodie Foster
7-Leelee Sobieski(Glass House,Joy Ride)
8-Renee Zellweger(Nurse Betty)
9-Jennifer Love-Hewitt(Heartbreakers)
10-Jennifer Aniston
11-Jennifer Lopez
12-Hale Berry
13-Sandra Bullock
Edytor zaawansowany
  • Gość: kpsting IP: 12.152.252.* 21.12.03, 04:54
    Gdzie jest Meryl Streep? Wymieniasz 12 amerykanskich aktorek, tzw. gwiazd
    Holywoodu to przydalo i by sie o niej wspomniec jako ze uznawana jest za
    najlepsza (a moze to Jodie Foster?). Warto tez wspomniec Cate Blanchett, Holy
    Hunter, i z mlodego pokolenia... Scarlett Johansson
  • maksimum 21.12.03, 14:45
    Gość portalu: kpsting napisał(a):

    > Gdzie jest Meryl Streep?

    No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?

    > Wymieniasz 12 amerykanskich aktorek, tzw. gwiazd
    > Holywoodu to przydalo i by sie o niej wspomniec jako ze uznawana jest za
    > najlepsza (a moze to Jodie Foster?).

    Jodie Foster sama siebie uznaje za najlepsza aktorke i dlatego jest nie tylko
    rezyserem ale i producentem filmow w ktorych wystepuje.


    > Warto tez wspomniec Cate Blanchett, Holy Hunter

    Podobala mnie sie Holy Hunter w "Raising Arizona".

    >, i z mlodego pokolenia... Scarlett Johansson

    A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
    widziales?
  • Gość: kpsting IP: *.new-york-10rh15rt.ny.dial-access.att.net 22.12.03, 00:27
    <font color=red>No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?</font color=red>

    Witam w roku 2003... a prawie 2004!... jak sie mieszkalo w jaskinii?
    Mozesz sobie popatrzec gdzie zagrala w ciagu ostatnich trzech lat tutaj:
    us.imdb.com/name/nm0000658/
    > A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
    > widziales?

    Po co bede ukladac swoja liste jak moge skrytykowac czyjas? Niemniej jednak na
    mojej liscie trzy pierwsze miejsca nalezaly by do: Meryl Streep, Franki
    Potente, Jodie Foster...
  • maksimum 22.12.03, 03:15
    Gość portalu: kpsting napisał(a):

    > <font color=red>No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?</font color=red>
    > Witam w roku 2003... a prawie 2004!... jak sie mieszkalo w jaskinii?
    > Mozesz sobie popatrzec gdzie zagrala w ciagu ostatnich trzech lat tutaj:
    > us.imdb.com/name/nm0000658/

    Niestety nie ma sie czym popisac.
    Jedyny w miare znany film to "Bridges of Madison County" i The Hours" ale oba
    sa identyczne jak ona:romantyczne i niemodne.

    > > A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
    > > widziales?
    >
    > Po co bede ukladac swoja liste jak moge skrytykowac czyjas? Niemniej jednak
    na mojej liscie trzy pierwsze miejsca nalezaly by do: Meryl Streep, Franki
    > Potente, Jodie Foster...

    Sam wiesz ze obie wielkie slawy nie maja wziecia.
    Jodie Foster sama produkuje i rezyseruje swoje filmy,a Meryl Streep w ciagu
    ostatnich 10 lat zagrala w dwoch intelektualnych bzdetach i ostatnio raczej
    glos podlada niz gra.
    Obie blondynki bez zycia i energii.
    Zobacz ,ze Sigourney Weaver jest w tym samym wieku co Meryl Streep i ile ona
    gra i z jaka energia.
    Nie ma nawet porownania,bo zaskoczyl Cie XXI wiek.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 07:18
    jakos nie widac jej wcale
  • maksimum 21.12.03, 20:51
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > jakos nie widac jej wcale

    Jedno dobre MIX KOLANKO i ludzie pamietaja latami.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 18:48
    w sumie ona nie jest jakas wielka aktorka ale keidy ja pierwszy raz zobaczylam
    na Scenie Kameralnej to zamarlam
    byla to tak piekna kobieta ze mozna sie bylo gapic i gapic tylko z otwartymi
    szeroko oczami
    tym razem to byl teatr dwoch aktorow bo grala tylko z Fryczem w jakiejs
    amerykanskiej sztuce, on byl As Finansjery a ona jego Szparka -Sekretarka.
    Nudne jak flaki z olejem.
    Ale pokochalismy ja wszyscy za cudowne chwile w Teatrze STU.
    Kiedys dali tam noworoczny spektakl. Wszyscy ubrani na bialo spiewali szlagiery
    noworoczne z polskimi tekstami i aranzacjami. W jednej z piosenek wystapila
    Rybotycka jako frywolna anielica ktorej nie mogl zapedzic do nudnego nieba
    Darek Gnatowski ubrany w dluga zlota szate z mieczem ognistym w reku.
    Rybotycka w kusej sukieneczce i wielkimi skrzydlami na plecach spiewala ze woli
    ziemskie uciechy i niebo jej jest straszne, bo nie ma tam takich fajnych
    chlopakow jak tutaj.
    Na koniec wszyscy skladalismy sobie zyczenia z szampanem w dloni a po scenie
    krecilo sie jakies malenstwo przebrane za Nowy Roczek.
    Spektakl skonczyl sie nad ranem i po ciemnicy szlo sie pzrez gluchy wtedy i
    zaspany Rynek.
    Fajne to byly czasy.
    Teraz Rybotycka sie wyglupia przed kamerami w Wawie ale to juz nie jest to.

  • Gość: sunny IP: 213.17.133.* 21.12.03, 21:58
    A gdzie Julienne Moore do cholery?! Gdzie Judy Dench?
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 22:14
    a gdzie Liv Ulmann?
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 22:15
    a gdzie vanessa Reedgrave?
  • the_reda 21.12.03, 22:24
    I Sissy Spacek?
    A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
  • maksimum 21.12.03, 23:46
    the_reda napisała:

    > I Sissy Spacek?
    > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)

    Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graja.
  • the_reda 22.12.03, 10:46
    maksimum napisał:

    > the_reda napisała:
    >
    > > I Sissy Spacek?
    > > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
    >
    > Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graja.

    Mówimy o aktorstwie a nie o modzie i modelkach. Wygląd nie ma żadnego znaczenia.

    Biorąc pod uwagę całą filmografię Sigourney Weaver to może się ona pochwalić
    tylko "Obcym-cała seria" i no powiedzmy ostatnio "Burza lodowa". Reszta to jakieś komedyjki.

    A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś świadczą.

    Sissy Spacek przez jakiś czas mało się udzielała zawodowo, ale nadrabia zaległości.
    Ostatnio można podziwiaś jej zdolności aktorskie w "Prosta historia" i "Za drzwiami
    sypialni".
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 17:00
    mialam to kiedys w rece w wypozyczalni ale nie zdecydowalam sie
    moze jednak trzeba bylo to obejrzec
    to ponoc jakas dosyc ciekawa historyjka z trupem w tle
  • maksimum 22.12.03, 19:59
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > the_reda napisała:
    > >
    > > > I Sissy Spacek?
    > > > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
    > >
    > > Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graj
    > a.
    >
    > Mówimy o aktorstwie a nie o modzie i modelkach.

    Modelki nie sprawdzaja sie w filmach,bo sa pustoglowe.

    > Wygląd nie ma żadnego znaczenia

    PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
    Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?


    > Biorąc pod uwagę całą filmografię Sigourney Weaver to może się ona pochwalić
    > tylko "Obcym-cała seria" i no powiedzmy ostatnio "Burza lodowa". Reszta to
    jakieś komedyjki.

    A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
    facetow.
    us.imdb.com/name/nm0000244/

    Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.

    > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
    świadczą

    Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki.

    > Sissy Spacek przez jakiś czas mało się udzielała zawodowo, ale nadrabia
    zaległości.
    > Ostatnio można podziwiaś jej zdolności aktorskie w "Prosta historia" i "Za
    drzwiami sypialni".

    NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.
  • the_reda 22.12.03, 23:10
    maksimum napisał:

    >
    > PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
    > Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?

    Oczywiście, że u aktorek wygląd nie ma znaczenia. Przecież na potrzeby filmu
    wcielając się w różne postacie zmieniają się często nie do poznania. Prawdziwy
    wygląd zewn. aktorki przestaje być ważny, bo grając w filmie i tak gra swoją
    bohaterkę, która często chodzi w pospolitych ciuchach bez makijażu.
    Liczą się zdolności aktorskie(oczywiście mówię tu o potencjalnie poważnych
    produkcjach filmowych).



    >
    > A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
    > facetow.
    > us.imdb.com/name/nm0000244/
    >
    > Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.

    Stare powiedzenie mówi: Ilość nie zawsze oznacza jakości.

    >
    > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
    > świadczą
    >
    > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki.

    Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pomocy
    też nie jest łatwo.

    >
    > NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.

    "Prostą historię" niektórzy uważają za dośc przynudny film, być może dlatego
    iż opowiada prostą historię. Film ma niewątpliwie swój specyficzny klimat,
    spokojny klimat.

  • maksimum 23.12.03, 02:37
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > >
    > > PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
    > > Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?
    >
    > Oczywiście, że u aktorek wygląd nie ma znaczenia. Przecież na potrzeby filmu
    > wcielając się w różne postacie zmieniają się często nie do poznania. Prawdziwy
    > wygląd zewn. aktorki przestaje być ważny, bo grając w filmie i tak gra swoją
    > bohaterkę, która często chodzi w pospolitych ciuchach bez makijażu.
    > Liczą się zdolności aktorskie(oczywiście mówię tu o potencjalnie poważnych
    > produkcjach filmowych).

    Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
    Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i powiedz
    mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
    Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamtad
    Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
    Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ich
    zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
    Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?

    > > A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
    > > facetow.
    > > us.imdb.com/name/nm0000244/
    > >
    > > Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.
    >
    > Stare powiedzenie mówi: Ilość nie zawsze oznacza jakości.

    Tak,z tym ze dotyczy to glownie jablek i garniturow,no i ilosci studentow na
    wyzszych uczelniach.
    Czym wiecej studentow-tym nizszy poziom.
    Na role filmowa natomiast,trzeba sobie zapracowac talentem.

    > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
    > > świadczą

    To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl ja
    XXI wiek.

    > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki
    > .
    > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pomocy
    > też nie jest łatwo.

    A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
    pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedziczy ja
    w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
    Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
    Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.Weaver
    przemawia do winnerow.

    > > NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.
    >
    > "Prostą historię" niektórzy uważają za dośc przynudny film, być może dlatego
    > iż opowiada prostą historię. Film ma niewątpliwie swój specyficzny klimat,
    > spokojny klimat.

    Nie moge nic powiedziec,bo nie widzialem.
  • the_reda 23.12.03, 11:29
    maksimum napisał:
    >
    > Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
    > Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i powiedz
    > mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
    > Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamtad
    > Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
    > Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ich
    > zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
    > Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?

    Widzisz, mnie życie prywatne aktorów/aktorek nie interesuje. Jak zasiadam do filmu
    to mam nadzieję, że ten film choć trochę zaintresuje, że zobaczę dobry film z
    dobrą grą aktorów.
    A aktorki które otrzymują propozycję grania tylko lub przede wszystkim dlatego
    że są ładne, są dla mnie nic nie warte.
    Podtrzymuję swoją teorię, że dla aktorki wygląd zewn się nie liczy, bo i tak
    w filmie wciela się w kogoś innego.
    Spójrz na J.Roberts. W filmie "Mary Reilly" jest tak brzydka, że nawet z trudem
    przypomina siebie.
    H.Swank w "Boys dont cry" zagrała b.przekonująco chłopaka, zresztą otrzymałaby
    za tą rolę nie jednego, a przynajmniej dwa Oscary.
    N.Kidman w "Godzinach" też nie gra super piękności.
    Prawdziwe aktorki w filmie nie prezentuja swoich wdzięków, ale talent.


    >
    > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o
    > czymś
    > > > świadczą
    >
    > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl ja
    > XXI wiek.

    Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo inaczej
    bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
    Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po znajomości.


    >
    > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej o
    > pieki
    > > .
    > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pom
    > ocy
    > > też nie jest łatwo.
    >
    > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
    > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedziczy ja
    > w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
    > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
    > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.Weave
    > r
    > przemawia do winnerow.

    Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać rolę.
    Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to robię
    na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor ma w swoim
    dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
    Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lubię
    "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy z inną
    aktorką.
    To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wisi.
    Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.
  • maksimum 23.12.03, 21:54
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    > >
    > > Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
    > > Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i pow
    > iedz
    > > mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
    > > Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamt
    > ad
    > > Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
    > > Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ic
    > h
    > > zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
    > > Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?
    >
    > Widzisz, mnie życie prywatne aktorów/aktorek nie interesuje. Jak zasiadam do
    fi
    > lmu
    > to mam nadzieję, że ten film choć trochę zaintresuje, że zobaczę dobry film z
    > dobrą grą aktorów.
    > A aktorki które otrzymują propozycję grania tylko lub przede wszystkim dlatego
    > że są ładne, są dla mnie nic nie warte.
    > Podtrzymuję swoją teorię, że dla aktorki wygląd zewn się nie liczy, bo i tak
    > w filmie wciela się w kogoś innego.
    > Spójrz na J.Roberts. W filmie "Mary Reilly" jest tak brzydka, że nawet z
    trudem przypomina siebie.
    > H.Swank w "Boys dont cry" zagrała b.przekonująco chłopaka, zresztą otrzymałaby
    > za tą rolę nie jednego, a przynajmniej dwa Oscary.
    > N.Kidman w "Godzinach" też nie gra super piękności.
    > Prawdziwe aktorki w filmie nie prezentuja swoich wdzięków, ale talent.

    Sprawa widze komplikuje sie nie na zarty.
    A ja to widze tak.
    Uroda jest odbiciem duszy,takim oknem duszy na swiat.
    Kazda rola wymaga jakichs tam cech charakteru i za bardzo oszukiwac sie nie
    da,bo co bys nie robila to Ryder nie zamienisz z Weaver w "Heartbreakers".
    Czyli kazdyma charakter i urode pasujaca do jakichs tam historii i filmow.
    Popatrz na najpopularniejszych aktorow i aktorki na swiecie i bardzo malo z
    nich ma normalne studia ukonczone,co by wskazywalo na to,ze popularnosc nie
    wiaze sie w zaden sposob z jakoscia.
    Demi Moore nawet hi-schoolu nie ma,a Nicolas Cage skonczyl wprawdzie hi-school
    ale to by bylo na tyle.
    Popularnoscia aktorow mozna manipulowac,bo kazdy wie,ze mozna zrobic bardzo
    dobry film bez popularnych aktorow jak np "Pearl Harbor" albo tylko z jednym
    popularnym aktorem jak "Life as a House".
    Mozna tez zrobic calkiem przecietny film "Ocean's Eleven" z cala kupa bardzo
    znanych aktorow.
    Na ile byli znani aktorzy "Harry Potter" ?
    Wniosek z tego bylby taki,ze to film czyli aktora popularnego a nie odwrotnie.
    Jesli mozna z takich wyrzutkow spolecznych ktorzy cpaja,nie koncza szkoly
    sredniej i kradna zrobic znanych na calym swiecie aktorow,to wcale nie znaczy
    ze trzeba tych aktorow lubic,bo poza planem filmowym oni(e) moga nie miec nic
    do przekazania publicznosci.

    > > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara
    > też o czymś świadczą
    > >
    > > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl
    > ja XXI wiek.
    >
    > Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo
    inaczej bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
    > Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po
    znajomości.

    Nie mowie o braku talentu,ale o uplywie czasu.
    Streep ma tyle lat co Weaver i S.W. daje sobie bardzo dobrze rade a M.Streep
    nie bardzo.

    > > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciag
    > lej opieki
    > > > .
    > > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuj
    > e pomocy też nie jest łatwo.
    > >
    > > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
    > > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedzicz
    > y ja w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
    > > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
    > > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.
    > Weaver przemawia do winnerow.
    >
    > Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać
    rolę.
    > Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to
    robię
    > na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor ma w
    swoim dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
    > Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lubię
    > "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy z
    inną aktorką.
    > To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wisi.
    > Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.

    A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa?
    Ach,niezle mnie sie z Toba kloci!
  • the_reda 24.12.03, 13:45
    maksimum napisał:

    > Sprawa widze komplikuje sie nie na zarty.
    > A ja to widze tak.
    > Uroda jest odbiciem duszy,takim oknem duszy na swiat.
    > Kazda rola wymaga jakichs tam cech charakteru i za bardzo oszukiwac sie nie
    > da,bo co bys nie robila to Ryder nie zamienisz z Weaver w "Heartbreakers".
    > Czyli kazdyma charakter i urode pasujaca do jakichs tam historii i filmow.
    > Popatrz na najpopularniejszych aktorow i aktorki na swiecie i bardzo malo z
    > nich ma normalne studia ukonczone,co by wskazywalo na to,ze popularnosc nie
    > wiaze sie w zaden sposob z jakoscia.
    > Demi Moore nawet hi-schoolu nie ma,a Nicolas Cage skonczyl wprawdzie hi-school
    > ale to by bylo na tyle.
    > Popularnoscia aktorow mozna manipulowac,bo kazdy wie,ze mozna zrobic bardzo
    > dobry film bez popularnych aktorow jak np "Pearl Harbor" albo tylko z jednym
    > popularnym aktorem jak "Life as a House".
    > Mozna tez zrobic calkiem przecietny film "Ocean's Eleven" z cala kupa bardzo
    > znanych aktorow.
    > Na ile byli znani aktorzy "Harry Potter" ?
    > Wniosek z tego bylby taki,ze to film czyli aktora popularnego a nie odwrotnie.
    > Jesli mozna z takich wyrzutkow spolecznych ktorzy cpaja,nie koncza szkoly
    > sredniej i kradna zrobic znanych na calym swiecie aktorow,to wcale nie znaczy
    > ze trzeba tych aktorow lubic,bo poza planem filmowym oni(e) moga nie miec nic
    > do przekazania publicznosci.

    No widzę,że pomału dochodzimy do sedna sprawy.
    Nie widzę sensu aby łaczyś zycie prywatne z życiem zawodowym aktorów. Prawdziwy
    aktor nigdy na plan nie przynosi swoich spraw osobistych tylko gra swoją rolę.
    Oczywiście to film robi aktora popularnego nigdy odwrotnie. Ewentualnie popularność
    może przyciągnąc widza do kina ale nigdy nie powinien być czynnikiem decydującym
    o jakośc gry danego aktora.


    > > > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Os
    > cara
    > > też o czymś świadczą
    > > >
    > > > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zask
    > oczyl
    > > ja XXI wiek.
    > >
    > > Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo
    > inaczej bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
    > > Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po
    > znajomości.
    >
    > Nie mowie o braku talentu,ale o uplywie czasu.
    > Streep ma tyle lat co Weaver i S.W. daje sobie bardzo dobrze rade a M.Streep
    > nie bardzo.

    Oj widzę że będziemy się kłócic dalej.
    >
    > > > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace
    > ciag
    > > lej opieki
    > > > > .
    > > > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potr
    > zebuj
    > > e pomocy też nie jest łatwo.
    > > >
    > > > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego
    > do
    > > > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dzie
    > dzicz
    > > y ja w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
    > > > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze
    > .
    > > > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadz
    > ie S.
    > > Weaver przemawia do winnerow.
    > >
    > > Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać
    > rolę.
    > > Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to
    > robię
    > > na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor m
    > a w
    > swoim dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
    > > Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lub
    > ię
    > > "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy
    > z
    > inną aktorką.
    > > To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wi
    > si.
    > > Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.
    >
    > A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa?

    ALE TO CO INNEGO!!!!!!
    Stwierdzam tylko, że życie prywatne aktorów mnie nie interesuje.Ważne jest dla mnie aby
    w filmie w którym gra, grała dobrze.Chodzi o profesjonalizm w pracy. A to co
    robi poza planem to już inna sprawa. Jej sprawa co zrobi ze swoim życiem.


    > Ach,niezle mnie sie z Toba kloci!

    Z wzajemnością:)
  • maksimum 21.12.03, 23:09
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > a gdzie vanessa Reedgrave?

    Mowimy o czasach nowozytnych,czyli ostatnie 10 lat,bo M.Monroe tez by mozna
    wcisnac,ale po co.
  • maksimum 21.12.03, 23:44
    Gość portalu: sunny napisał(a):

    > A gdzie Julienne Moore do cholery?! Gdzie Judy Dench?

    Nawet slyszalem o tej pierwszej,tylko gdzie ona grala.
  • maksimum 22.12.03, 17:50
    Gość portalu: sunny napisał(a):

    > A gdzie Julienne Moore do cholery?! Gdzie Judy Dench?

    To moze podaj film,gdzie graja glowne role.
  • maniaczytania 23.12.03, 10:09
    J. Moore:
    Godziny, Hannibal, i jeszcze jeden film, nominowany w tym roku do Oscara, tylko
    zapomnialam tytulu
    J. Dench:
    Mrs.Browne, Zakochany Szekspir
  • Gość: sunny IP: 213.17.133.* 04.01.04, 19:58
    Julienne Moore - Kroniki portowe, Daleko od nieba, Godziny
    Judy Dench - Iris, Kroniki portowe i inne
  • Gość: Mix Kolanko IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 00:08
    no wlasnie o tym mowie: ja wyroslam z kina w wieku 14-15 lat i dlatego pamietam
    tylko stare pudla

    no dobra ale nazwisko Hepburn nie nalezy raczej do wspolzcesnych czasow i o ile
    wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja
  • Gość: kpsting IP: *.new-york-10rh15rt.ny.dial-access.att.net 22.12.03, 00:16
    > wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja

    Troche szacunku dla zmarlych prosze! jesli nie moga oddac to nie znaczy ze
    wolno je wykozystywac... ;-)
  • maksimum 22.12.03, 00:16
    Gość portalu: Mix Kolanko napisał(a):

    > no wlasnie o tym mowie: ja wyroslam z kina w wieku 14-15 lat i dlatego
    pamietam
    >
    > tylko stare pudla
    >
    > no dobra ale nazwisko Hepburn nie nalezy raczej do wspolzcesnych czasow i o
    ile wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja

    Katharine Hepburn dostala 4 z kolei Oscara za "On Golden Pond" gdzies w latach
    1980tych czyli wtedy kiedy jeszcze chodzilas do kina.Powinnas ja pomietac.
  • the_reda 22.12.03, 10:52
    Wymieniasz Jenifer Lopez jako jedną z lepszych aktorek? Chyba to lekka
    przesada. Przecież widać na ekranie jak jeszcze nienaturalnie gra. Może się
    kiedyś wyrobi, ale jak narazie to lepiej niech się skupi na śpiewaniu.

    Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
  • maksimum 22.12.03, 17:48
    the_reda napisała:

    > Wymieniasz Jenifer Lopez jako jedną z lepszych aktorek? Chyba to lekka
    > przesada. Przecież widać na ekranie jak jeszcze nienaturalnie gra. Może się
    > kiedyś wyrobi, ale jak narazie to lepiej niech się skupi na śpiewaniu.

    Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle przede
    mna zagrala.

    > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.

    Madonna jest sztywna i bez wyrazu,a Britney to kto wie.
  • the_reda 22.12.03, 23:12
    maksimum napisał:


    >
    > Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle przede
    >
    > mna zagrala.

    To już wiadomo czemu umieściłeś ją w gronie najlepszych aktorek.


    >
    > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
    >
    > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,

    Święta racja.


    >a Britney to kto wie.

    To taki żart jak rozumiem?
  • maksimum 23.12.03, 02:51
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle p
    > rzede mna zagrala.
    >
    > To już wiadomo czemu umieściłeś ją w gronie najlepszych aktorek.

    Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.

    > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
    > >
    > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
    >
    > Święta racja.
    >
    >
    > >a Britney to kto wie.
    >
    > To taki żart jak rozumiem?

    Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.
    Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
    airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
    Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blondyne
    bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wymagac
    nie mozna.
    Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
    ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
    roli by dobrze wypadla.
    To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 03:55
    ma tyle kasy ze moze bez trudu miec oryginal Russella Crow a nie jego marna (w
    pzreliczeniu na dolary) kopie
    wiec po co mialaby szminkowac sie do Maksimusa?
    zreszta kobieta jej klasy nie szminkuje sie publicznie
  • maksimum 23.12.03, 05:28
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > ma tyle kasy ze moze bez trudu miec oryginal Russella Crow a nie jego marna
    (w
    > pzreliczeniu na dolary) kopie
    > wiec po co mialaby szminkowac sie do Maksimusa?
    > zreszta kobieta jej klasy nie szminkuje sie publicznie

    Ja jestem przekonany,ze Ty jako tako wiesz co wypada a co nie wypada w Krakowie
    bo twoja opinia na temat ochroniarzy w Stanach byla w 100% bledna.
    Wiekszosc aktorow chodzi po NYC bez ochroniarzy.
    Tu nie jesttaka dzungla jak w Polsce.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 07:47
    ja myslalam ze jest tak samo jak w Warszawie, gdzie strach wyjsc z domu o 19.00
  • maksimum 24.12.03, 02:00
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > ja myslalam ze jest tak samo jak w Warszawie, gdzie strach wyjsc z domu o
    19.00

    Dziewczyny same chodza w nocy po Manhattanie i to nie o 22.00 ale o 2.00 rano.
    Tu zycie nocne zaczyna sie po seansie filmowym o 20.00 czyli okolo 22.00 ludzie
    ida do restauracji,a pozniej do barow.
    Lower East Side i Greenwich Village sa zapchane ludzmi w czwartki,piatki i
    soboty do 5 rano.
    Podpalani i czarni lubia chodzic z obstawa dla szpanu,ale biali chodza
    sami,nawet slawni ludzie.
    Spotykasz ich w sklepie,w restauracji,barach i na ulicach.
  • Gość: / IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 17:42
  • the_reda 23.12.03, 11:38
    maksimum napisał:


    > Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.

    Ja również. Niestety. Takich najlepszych można na palcach policzyć i tak by
    pare zostało wolnych.


    >
    > > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zesta
    > wieniu.
    > > >
    > > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
    > >
    > > Święta racja.
    > >
    > >
    > > >a Britney to kto wie.
    > >
    > > To taki żart jak rozumiem?
    >
    > Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.

    Hehe to nie oglądaj. Bo na ten film nie ma co patrzeć.


    > Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
    > airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
    > Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blondyne
    > bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wymagac
    >
    > nie mozna.
    > Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
    > ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
    > roli by dobrze wypadla.
    > To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.

    Już prędzej nauczą śpiewać S.Penna(grać już umie- w "słodkim draniu zaprezentował
    swoje umiejętności) niż Britney zagra dobrze w jakimś filmie.
  • Gość: marcee IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 17:28
    ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
    bo nie spiewa w Tosce?
  • the_reda 23.12.03, 19:37
    Gość portalu: marcee napisał(a):

    > ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
    > bo nie spiewa w Tosce?


    Droga Marcee - powiedz mi na jakiej podstawie wysunęłaś taki wniosek?

    Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie oceniam poziomu inteligencji u Britney,
    a jedynie jej zdolności aktorskie. A przyznasz, że to znaczna różnica.
    A że jej zdolności aktorskie są bliskie zeru (co widziałam na własne oczy)czyni
    ją marną aktorką.
    To czy śpiewa w Tosce czy gdziekolwiek indziej nie ma znaczenia w filmie. Ot, co
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 09:53
    Sluchaj no Kolezanko
    ja nie jestem dla ciebie jakas dorga marcee
    odpowiem moze prosto jak olowek na twoje pytanie:
    nie wyszedl jej jakis glupi film a to nic nie znaczy bo ona jest tylko
    produktem dla ktorego wymyslono taki a nie inny imidz
  • the_reda 24.12.03, 13:20
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > Sluchaj no Kolezanko

    Słucham, słucham...

    > ja nie jestem dla ciebie jakas dorga marcee

    Nie jakaś tylko droga. Zwrot miał być w założeniu kulturalny.

    > odpowiem moze prosto jak olowek na twoje pytanie:
    > nie wyszedl jej jakis glupi film a to nic nie znaczy

    Znaczy znaczy.. Bo udowodnił że z Britnej marna aktorka jest.

    >bo ona jest tylko
    > produktem dla ktorego wymyslono taki a nie inny imidz

    Imidz nie ma nic wspólnego z aktorstwem. Albo się umie grać albo nie, a imidz
    to ewentualnie może przyciągnąc ludzi do kina.
  • maksimum 24.12.03, 02:13
    Gość portalu: marcee napisał(a):

    > ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
    > bo nie spiewa w Tosce?

    Sam fakt,ze zagrala w filmie w ktorym byla beznadziejna i film byl beznadziejny
    nie wystawia jej dobrego swiadectwa.
    Poza tym porownaj umiejetnosc wypowiadania sie,ona jest prosta jak olowek.
    Ma talent do spiewania,naklada na siebie mase makijazu no i najmodniejsze ciuchy
    zeby jako tako przyciagnac oko widza.
    Justin Timberlane,czy jak mu tam,jest do dupy nie podobny i sie na nia wypial.
    Ona po prostu nie ma rowno pod sufitem i to wszystko.
  • maksimum 24.12.03, 02:06
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.
    >
    > Ja również. Niestety. Takich najlepszych można na palcach policzyć i tak by
    > pare zostało wolnych.

    I to bez zdejmowania skarpetek.

    > > > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym
    > zestawieniu.
    > > > >
    > > > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
    > > >
    > > > Święta racja.
    > > >
    > > > >a Britney to kto wie.
    > > >
    > > > To taki żart jak rozumiem?
    > >
    > > Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.
    >
    > Hehe to nie oglądaj. Bo na ten film nie ma co patrzeć.

    Tak wlasnie slyszalem,ze to szkoda czasu.

    > > Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
    > > airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
    > > Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blond
    > yne
    > > bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wy
    > magac nie mozna.
    > > Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
    > > ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
    > > roli by dobrze wypadla.
    > > To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.
    >
    > Już prędzej nauczą śpiewać S.Penna(grać już umie- w "słodkim draniu
    zaprezentował swoje umiejętności) niż Britney zagra dobrze w jakimś filmie.

    Chyba sie z Toba zgodze po raz pierwszy.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 09:56
    no wlasnie skoro nauczono grac Seana Penna to dlaczego Britney moglaby sie tego
    nie nauczyc?
    bo glupio paple machlujac sie rzesami?
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 14:53
    i cos mi swita bo ja widzialam w dwoch filmach kiedy juz byla dosyc wiekowa i
    trzesla jej sie mocno glowa
    pamiatam doskonale ze miala twarzowo i elegancka fruzyre z kokiem z tylu glowy
    i miala krecone wlosy
    no wiec pamietam dwa filmy
    jeden kiedy grala razem z antyczna Bette (Betty ?) Davis pielegnujac ogrod
    a w drugim grala role w takim filmie cos jakby o przezytym wspolnie zyciu z
    mezem i zdaje sie ze odwiedzila ich corka i syn, z tym ze cos z tym synem bylo
    nie bylo jej stary nie mogl znalezc jezyka
    to bylo wieki temu i moglo mnie sie juz zatrzec w pamieci
    ja nie sciemniam nigdy i kiedy mialam 14-15 lat chodzilam do kina
    z tym ze ten z antyczna Davis bardziej mnie sie podobal jednak

    zdaje sie ze hepburn miala meza aktora, ktory mial powazny problem alkoholowy i
    na tle gwiazd hollywoodu wiodla unormowane zycie bez skandali, no bo wszyscy
    wiedzieli ze jej stary zapija i to zadna sensacja byla
  • maniaczytania 22.12.03, 16:31
    Hepburn nie miala meza, zyla ze Spencerem Tracy, ktory byl zonaty
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 16:47
    o wlasnie ! Tracy
    nie moglam go skojarzyc ale pamietalam ze aktor, taki grubawy blondyn
    mozliwe ze mial zone, ja sie interesowalam kinem wiele lat temu
    w kazdym razie ona uwazala ze on byl najwybitniejszym aktorem na swiecie
  • maniaczytania 22.12.03, 17:23
    oni zyli w takim troche dziwnym zwiazku, bo on sie nie chcial rozwiesc, a jego
    zona sie na to zgadzala
  • maksimum 22.12.03, 17:54
    maniaczytania napisała:

    > oni zyli w takim troche dziwnym zwiazku, bo on sie nie chcial rozwiesc, a
    jego zona sie na to zgadzala

    I trzeba przyznac,ze stworzyli uklad do nasladowania.
    Nie to co te polskie pazerne baby,niewiele soba reprezentuja a chcialyby faceta
    tylko dla siebie i z domu go jeszcze nie wypuszczac.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 18:40
    jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
    i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie
    skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowila o
    nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
    aktorka jak twierdzi Maks

  • maksimum 22.12.03, 20:02
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
    > i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie

    I to jest wlasnie najzdrowszy uklad dla obu stron.

    > skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowila o
    > nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
    > aktorka jak twierdzi Maks

    CZTERECH OSCAROW PO ZNAJOMOSCI NIE MOZNA DOSTAC!
  • maksimum 22.12.03, 20:13
    maksimum napisał:

    > Gość portalu: ble-ble napisał(a):
    >
    > > jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
    > > i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie
    >
    > I to jest wlasnie najzdrowszy uklad dla obu stron.
    >
    > > skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowil
    > a o
    > > nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
    > > aktorka jak twierdzi Maks
    >
    > CZTERECH OSCAROW PO ZNAJOMOSCI NIE MOZNA DOSTAC!

    --------------------------------------------------------------------------------
    us.imdb.com/name/nm0000031/
    K.Hepburn w wieku 86 lat tuz przed swoja smiercia zagrala w 3 filmach.
    Chyba kazdy by chcial byc tak popularny.

  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 03:45
    no ale ty widziales raptem TYLKO jeden film z nia i to nawet poczatkowo nie
    bardzo jarzyles czy to przypadkiem Audrey nie byla taka popularna
    a pozostale 3 jej role nagrodzone Oskarem widziales ???
  • maksimum 23.12.03, 05:34
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > no ale ty widziales raptem TYLKO jeden film z nia i to nawet poczatkowo nie
    > bardzo jarzyles czy to przypadkiem Audrey nie byla taka popularna

    One obie byly popularne ale mnie podobala sie Katharine i tego bylem w 100%
    pewien,ale jak zobaczylem ,ze w
    <filmweb.pl> umieszczona jest Audrey i to w drugiej setce,a na pierwszym miejscu
    ten niewydarzeniec J.Stuhr,to od razu wiedzialem,ze ci ogladacze filmow w Polsce
    maja mocno skrzywiony widok na swiat.

    > a pozostale 3 jej role nagrodzone Oskarem widziales ???

    Za mlody jestem,zeby je pamietac.
  • Gość: rasta IP: *.one.pl / *.ns.net.pl 22.12.03, 22:17
    Winona Ryder poprostu uwielbiam !!!! dlaczego nikt jeszcze jej nie wymienil
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 22.12.03, 22:47
    Malutka i kanciasta,ze o narkotykach i kradziezach nie wspomne,choc niektore
    role miala dobre,jak ta z Jerry Lewis.
  • the_reda 22.12.03, 23:14
    Lubię jej dośc wczesne role np. "Syreny" czy "Orbitowanie bez cukru".

    Później już było coraz gorzej. Niestety.
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 23.12.03, 02:20
    Ona jest niemal w kazdym filmie przekonywujaca,problem w tym,ze nie ma
    osobowosci.
    Niezle gra,ale niechcialbym zeby byla moja sasiadka.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 03:58
    a ja ja widzialam tylko w takim melodramacie razem z Michele Pfeifer i byla tam
    znakomita
  • maksimum 23.12.03, 05:38
    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

    > a ja ja widzialam tylko w takim melodramacie razem z Michele Pfeifer i byla
    tam znakomita

    Ja sie dosc dobrze oglada,ale to nie jest osoba z ktora bym chcial spedzic
    wakacje.
    Tak samo nie wpuscilbym do domu Sean'a Penn,choc jego brat Christopher jest
    calkiem przyjemny.Ten z Corky Romano.
  • Gość: hble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 07:44
    A z kim spedziles ostatnie wakacje? O kurde! Z bratkiem-kwiatkiem w internecie
  • maksimum 24.12.03, 01:37
    Gość portalu: hble-ble napisał(a):

    > A z kim spedziles ostatnie wakacje? O kurde! Z bratkiem-kwiatkiem w internecie

    Z dziecmi w Milford Pa. w lesie i na basenie.
    Poza tym gralismy duzooooo w tenisa,koszykowke,ping-ponga.
    Codziennie bilard i jazda na rowerze.
    Sarenek nawet nie liczylismy bo bylo ich tak duzo,ani zlowionych ryb w jeziorze.
    Orly nawet mam na zdjeciach i poza tym mnostwo innych atrakcji.
  • Gość: ble-ble IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 11:05
    no wlasnie caly czas podejzrewalam ze masz te orly na zdjeciach i ja ci powiem
    szczerze (jak zawsze) ze wolalabym je ogladac zamiast tych ktore widzialam
    ale swoja droga to zadne wakacje, tylko weekendy , bo przez cale lato dzien w
    dzien nawijales na poscie Katarynowym
    wolne weekendy to nie wakacje
    ale nie o to chodzi bo pracowac ktos musi na rachunki tylko pisz jak na umysl
    scisly pzrystalo

    ps. twoje "recenzje" na Gospodarce sa TRAGICZNIE NIEUDOLNE i jak wroce z Wrocka
    po 10 stycznia to napisze ci tam Moj Boski antyrecenzje twoich wypocin
    pani reda na pewno sie nie smiala z tego jak miesien utkwil jakiejs lasce w
    gardzieli, a juz na pewno Baske to tez nie smieszylo
    nie kazda kobieta jest jak ja, zabawna i wesola, a sam wiesz ze polskie damy na
    widok draga raczej uciekaja, no chyba ze ukradkiem moga se pomacac (sam
    doswiadczyles polskiej moralnosci na Kraju i wiesz jak dulszczyzna smakuje a
    pakujesz sie dalej w to samo tym razem tutaj)

    a zreszta tutaj otwozre watek pt. Remcemzjem Maksimuma czyli memlanie po
    amerykansku

    i pamietaj ze baba jak nie lubi innych ladnych bab to musi byc podejrzane
    ot co! ze zacytuje Pania Reda

  • Gość: Paxon IP: *.cxt.pl / *.zlo.cxt.pl 23.12.03, 22:17
    Winona Ryder jest zdecydownie najlepsza, po prostu "kupuje" postacie, ktore ona
    kreuje. Inna sprawa, ze ostatnimi czasy dobór ról mogłby byc lepszy...
    Co do uwag na temat osobowości, to dajmy spokoj - to zaden argument - to tak
    jakby sadzic o osobie na podstawie rol jakie gra...
    Wspolne wakacje ? Biore w ciemno!
  • maksimum 24.12.03, 01:51
    Gość portalu: Paxon napisał(a):

    > Winona Ryder jest zdecydownie najlepsza, po prostu "kupuje" postacie, ktore
    ona kreuje. Inna sprawa, ze ostatnimi czasy dobór ról mogłby byc lepszy...
    > Co do uwag na temat osobowości, to dajmy spokoj - to zaden argument - to tak
    > jakby sadzic o osobie na podstawie rol jakie gra...

    Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak to
    zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".
    Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma sie
    wyglad.
    Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?
    Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarzem.
    Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
    Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z filmu
    wychodzi knot.
    Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie bija
    dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z dobrego filmu
    Miotla zrobila knota.
    O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
    ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.
    "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.
    Gdybys tam wsadzil Ryder i J.Roberts to bylby kicz.

    > Wspolne wakacje ? Biore w ciemno!
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 24.12.03, 05:09
    Wlasnie krotko po obejrzeniu tego filmu,Janek F. z NJ mowi do mnie:Mam cos do
    zalatwienia na Brooklynie,idz tam,zalatw za mnie a ja ci nawet zaplace".
    Bo to bylo dosc dlugie zawracanie doopy,a chodzic mnie sie tam w ogole nie
    chcialo.
    Wchodze tam i patrze,Jennifer Connelly.
    Patrze sie na nia jak osiol i oblizuje,a wtedy jeszcze bylem bezdzietny i ona
    tez sie patrzy i jakby czekala na moj pierwszy ruch.
    Ale nie popisalem sie za bardzo,slina mnie pociekla po brodzie i na tym sie
    skonczylo.
    Wszystkiego sie spodziewalem po oblizywaniu sie do niej jak grala w "Career
    Opportunities" ale nie tego ze bede sie oblizywal stojac pare metrow od niej.
    Ona jest rzeczywiscie z Brooklynu i drugi raz juz jej nie spotkalem.
    Az tu ogladam"A Baeutiful Mind" i patrze,ona nie ona?
  • the_reda 24.12.03, 21:05
    maksimum napisał:


    > Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak to
    > zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".

    Ale się uwziołeś na tą W.Ryder i jej zastępstwo za S.Weaver.


    > Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma sie
    > wyglad.

    I znów się nie zgodzę. Gra się takie role do jakich ma się przedyspozycje aktorskie. Po to są charekteryzatorzy na planie aby z brzydkiego kaczątka zrobić
    pięknośc, a czasem z piękności brzydala, jeśli wymaga tego rola.



    > Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?

    A napisałeś że lubisz Meg Ryan a ona podobnie zresztą jak Judie Foster nie jest
    wielkich rozmiarów.


    > Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarzem.
    > Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
    > Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z filmu
    > wychodzi knot.

    Właśnie, kwalifikacje. Z tym, że prawdziwy dobry aktor potrafi zagrać wszelkie
    role poczynając od komedii, sensacji czy dramatu. Aktor jak kameleon musi się
    dostosowac do danej roli. Zaszufladkowanie jest chyba jedną z gorszych rzeczy
    które mogą spotkać aktora.
    I to nie ma nic wspólnego z urodą. Bo na potrzeby komedii aktorka może być piękna
    i pociągająca a w dramacie przeistoczyć się w zwykłą kurę domową chodzącą po domu
    w podomce bez makijażu i wyglądać jeszcze gorzej niż w rzeczywistości.
    A zresztą uroda czy jak np. jedzenie jest pojęciem względnym. Każdy lubi
    co innego.


    > Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie bija
    > dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z dobrego filmu
    >
    > Miotla zrobila knota.
    > O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
    > ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.

    To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi przez
    niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic wspólnego.

    "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią sceną
    tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za J.Roberts nikt
    się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje się sprawami i
    życiem osobistym aktorów.

    > "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.

    Ok. racja, wiarygodny. Co nie zmienia faktu, że jak na komedię to nudny.


    Wesołych świąt życzę
  • maksimum 25.12.03, 06:31
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    >
    > > Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak t
    > o
    > > zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".
    >
    > Ale się uwziołeś na tą W.Ryder i jej zastępstwo za S.Weaver.
    >
    >
    > > Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma si
    > e wyglad.
    >
    > I znów się nie zgodzę. Gra się takie role do jakich ma się przedyspozycje
    aktorskie. Po to są charekteryzatorzy na planie aby z brzydkiego kaczątka zrobić
    > pięknośc, a czasem z piękności brzydala, jeśli wymaga tego rola.

    Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja czy
    bez.
    A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryzacji.

    > > Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?
    >
    > A napisałeś że lubisz Meg Ryan a ona podobnie zresztą jak Judie Foster nie
    jest wielkich rozmiarów.

    Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpetach
    nawet jak idzie spac i mnie oziebila.

    > > Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarze
    > m. Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
    > > Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z fil
    > mu wychodzi knot.
    >
    > Właśnie, kwalifikacje. Z tym, że prawdziwy dobry aktor potrafi zagrać wszelkie
    > role poczynając od komedii, sensacji czy dramatu. Aktor jak kameleon musi się
    > dostosowac do danej roli.

    NIE MUSI I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
    K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
    COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
    STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
    BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
    KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
    ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????


    > Zaszufladkowanie jest chyba jedną z gorszych rzeczy
    > które mogą spotkać aktora.
    > I to nie ma nic wspólnego z urodą. Bo na potrzeby komedii aktorka może być
    piękna i pociągająca a w dramacie przeistoczyć się w zwykłą kurę domową
    chodzącą po domu
    > w podomce bez makijażu i wyglądać jeszcze gorzej niż w rzeczywistości.
    > A zresztą uroda czy jak np. jedzenie jest pojęciem względnym. Każdy lubi
    > co innego.

    To sie jak najbardziej zgadza i dlatego przystojny prawie magister Kwasniewski
    jest calkiem dobry w roli prezydenta.

    > > Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie
    > bija dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z
    dobrego filmu
    > >
    > > Miotla zrobila knota.
    > > O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
    >
    > > ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.
    >
    > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi
    przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic
    wspólnego.

    To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest troche
    bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latwo
    nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.

    > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią
    sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
    J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje
    > się sprawami i życiem osobistym aktorów.

    Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
    Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy interesuja
    sie jego zyciem.
    Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie na
    twarz aktora.
    Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troche
    bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
    twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
    uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.



    > > "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.
    >
    > Ok. racja, wiarygodny. Co nie zmienia faktu, że jak na komedię to nudny.

    No nie,obejrzalem 2X.

    > Wesołych świąt życzę

    Tez serdecznie zycze wesolych swiat.
  • the_reda 27.12.03, 11:54
    maksimum napisał:

    >
    >
    > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja czy
    > bez.
    > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryzacji.


    Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
    jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
    poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.




    > Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpetach
    > nawet jak idzie spac i mnie oziebila.


    Meg Ryan prawie zawsze gra takie słodkie i miłe kobietki. Wprawiła się i dlatego
    dobrze jej to wychodzi. Królowa komedii romantycznych bez wątpienia.


    I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
    > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
    > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
    > STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
    > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
    > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
    > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????
    >


    Eh, aż uszy bolą od tego krzyku.

    Chętnie zobaczyłam K.Klina w roli kryminalisty, a S.Penna wykładającego
    na uczelni. Bo jako aktorzy powinni umieć wcielić się w każdą rolę.


    > > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi
    > przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic
    > wspólnego.
    >
    > To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest troche
    > bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latwo
    > nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.


    Próba podjęcia psychoanalizy mojej osobowości jest jak najbardziej błędna i przede
    wszystkim niepotrzebna. Prosiłabym o zaniechanie takich czynności.


    Wiesz dlaczego we wszystkich amerykańskich filmach numer telefonu zaczyna się
    od 555?

    Jest to właśnie wynik utożsamiania aktora z bohaterem którego gra.
    Marlin Monroe w jednym ze swoich filmów(nie pamiętam dokładnie o który chodzi) podaje
    numer telefonu (autentyczny, taki który można znaleźć w książce telef.)do
    apartamentu w którym mieszka grana przez nią bohaterka. Ludzie, którzy oglądali
    ten film myśleli, że dzwoniąc pod ten numer naprawdę dodzwonią się do samej
    M.Monroe. Oni nie rozumieli, że to tylko film. Nie rozumieli, że M.Monroe i grana
    przez nią bohaterka to dwie rożne osoby. I tym sposobem właściciel tego numeru
    odbierał setki telefonów od fanów Monroe i za każdym razem wyjaśniał, że film jest
    obrazem fikcyjnym.

    Dlatego nie widzę sensu aby porównywać sprawy osobiste aktorów i granych przez
    nich postaci. Jeśli myślisz inaczej, no cóż, Twój wybór, ale ja na ten temat
    nie będę dalej dyskutować.

    >
    > > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią
    > sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
    > J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje
    > > się sprawami i życiem osobistym aktorów.
    >
    > Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
    > Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy interesuja
    > sie jego zyciem.


    Nie wszyscy bo ja nie, ale to już sobie wyjaśniliśmy.


    > Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie na
    > twarz aktora.

    A ja nie, bo twarz aktora jest jak guma. Potrafi zagrać wszystko, a przynajmniej
    powinien, bo tego wymaga się od aktora. Taki jego zawód.

    > Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troche
    > bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
    > twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
    > uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.

    I znów temat zależności rysów od wykształcenia. Dla mnie to żadna zależność,
    Ale tak jak prosiłam wyżej rozwiń tą teorię. Odnosi się ona tylko do aktorów
    czy wszystkich ludzi?
  • maksimum 29.12.03, 00:44
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja
    > czy bez.
    > > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryz
    > acji.
    >
    > Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
    > jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
    > poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.

    Rysy nabieraja szlachetnosci,tak jak umiejetnosci pilkarza,ktory najpierw gra w
    2 lidze,pozniej w pierwszej lidze a pozniej w reprezentacji narodowej,a pozniej
    w jednym z najlepszych klubow zagranicznych.
    Powolny proces,ale do zaobserwowania szczegolnie u mlodych ludzi.
    U wiekszosci te rysy nie uszlachetniaja sie i edukacja konczy sie na szkole
    sredniej.


    > > Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpet
    > ach nawet jak idzie spac i mnie oziebila.
    >
    > Meg Ryan prawie zawsze gra takie słodkie i miłe kobietki. Wprawiła się i
    dlatego dobrze jej to wychodzi. Królowa komedii romantycznych bez wątpienia.
    >
    > I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
    > > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORAN
    > GE
    > > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
    > > STUDIACH???????????????????????????????????????????????????????????????
    > > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
    > > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
    > > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????
    >
    > Eh, aż uszy bolą od tego krzyku.
    >
    > Chętnie zobaczyłam K.Klina w roli kryminalisty, a S.Penna wykładającego
    > na uczelni. Bo jako aktorzy powinni umieć wcielić się w każdą rolę.

    Ja wiem,ze bys chetnie zobaczyla aktora w roli do niego nie pasujacej,ale
    zapewniam Cie,ze bylby to bardzo slaby film.
    W Polsce moze jest taka jeszcze moda,ze J.Stuhr moze zagrac kazdego,ale kino
    amerykanskie jest dlatego najlepsze na swiecie,poniewaz umiejetnosc robienia
    filmow jest duzo wieksza niz gdziekolwiek indziej.
    Wyobraz sobie,ze Ty sie tez nadajesz do jednej jedynej roli w zyciu i
    szczesciem Twoim bedzie,jesli to swoje miejsce w zyciu znajdziesz.
    Kazdy ma jakies tam uzdolnienia i nadaje sie najlepiej TYLKO do jednej roli i
    wtedy powstaje film niepowtarzalny.

    > > > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z gra
    > nymi przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie
    mają nic wspólnego.
    > >
    > > To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest tro
    > che
    > > bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latw
    > o nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.
    >
    > Próba podjęcia psychoanalizy mojej osobowości jest jak najbardziej błędna i
    przede wszystkim niepotrzebna. Prosiłabym o zaniechanie takich czynności.

    Ja caly czas myslalem o J.Roberts.

    > Wiesz dlaczego we wszystkich amerykańskich filmach numer telefonu zaczyna się
    > od 555?
    > Jest to właśnie wynik utożsamiania aktora z bohaterem którego gra.
    > Marlin Monroe w jednym ze swoich filmów(nie pamiętam dokładnie o który
    chodzi) podaje
    > numer telefonu (autentyczny, taki który można znaleźć w książce telef.)do
    > apartamentu w którym mieszka grana przez nią bohaterka. Ludzie, którzy
    oglądali
    > ten film myśleli, że dzwoniąc pod ten numer naprawdę dodzwonią się do samej
    > M.Monroe. Oni nie rozumieli, że to tylko film. Nie rozumieli, że M.Monroe i
    grana
    > przez nią bohaterka to dwie rożne osoby. I tym sposobem właściciel tego numeru
    > odbierał setki telefonów od fanów Monroe i za każdym razem wyjaśniał, że film
    jest obrazem fikcyjnym.
    >
    > Dlatego nie widzę sensu aby porównywać sprawy osobiste aktorów i granych przez
    > nich postaci. Jeśli myślisz inaczej, no cóż, Twój wybór, ale ja na ten temat
    > nie będę dalej dyskutować.

    Jak bardzo bys nie chciala,to charakter masz tylko jeden,tak jak kazdy aktor i
    w zwiazku z tym kazdy aktor nadaje sie TYLKO do rol do jakich jego charakter
    jest odpowiedni.

    > > > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza osta
    > tnią
    > > sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
    > > J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie intere
    > suje się sprawami i życiem osobistym aktorów.
    > >
    > > Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
    > > Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy intere
    > suja sie jego zyciem.
    >
    >
    > Nie wszyscy bo ja nie, ale to już sobie wyjaśniliśmy.
    >
    >
    > > Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie
    > na twarz aktora.
    >
    > A ja nie, bo twarz aktora jest jak guma. Potrafi zagrać wszystko, a
    przynajmniej powinien, bo tego wymaga się od aktora. Taki jego zawód.
    >
    > > Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troc
    > he bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
    > > twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
    > > uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.
    >
    > I znów temat zależności rysów od wykształcenia. Dla mnie to żadna zależność,
    > Ale tak jak prosiłam wyżej rozwiń tą teorię. Odnosi się ona tylko do aktorów
    > czy wszystkich ludzi?

    Nie bede sie z Toba spieral,bo w Polsce rzeczywiscie stolarz moze wygladac
    identycznie jak wykladowca na wyzszej uczelni.
  • maksimum 02.01.04, 06:24
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja
    > czy bez.
    > > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryz
    > acji.
    >
    >
    > Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
    > jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
    > poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.

    Tu masz buzie czlowieka ,ktory jest plumberem i na dodatek bardzo popularnym.
    Nie wiem kiedy przestaly mu sie rysy zmieniac na szlachetne,ale domyslam sie ze
    w bardzo wczesnej mlodosci.
    www.cnn.com/2004/SHOWBIZ/Music/01/01/world.idol.ap/index.html

    Ja tam nie widze po nim Stanfordu,ale moznaby go obsadzic w jakiejs ciekawej
    roli.

  • maniaczytania 06.01.04, 16:23
    maksimum napisał:
    > NIE MUSI I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
    > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
    > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
    > STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
    > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
    > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
    > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????

    Kryminaliste K.Kline gral chociazby w "Rybce zwanej Wanda", czy we "Francuskim
    pocalunku", a takze gral tepaka w takim filmie, gdzie zona chciala go
    zamordowac, czy zamordowala (nie pamietam teraz tytulu) i mnie bardziej kojarzy
    sie wlasnie z takimi tepaczkami, prostaczkami aczkolwiek wzbudzajacymi sympatie.
  • Gość: Paxon IP: *.cxt.pl / *.zlo.cxt.pl 24.12.03, 23:46
    Oczywiście, że nie wyobrazam sobie Winony grającej - wysoką ponetną brunetkę
    ale tylko dlatego, że... jest niską ponętną brunetką. Zresztą widać, ze
    dyskusja rozbija sie o osobiste gusta względem kobiecej urody a nie
    umiejętności stricte aktorskie - wszak Makismum sam przyznajesz, ze "nie
    przepadasz za malymi kanciastymi". Rownie dobrze ja moge powiedziec, że
    S.Weaver ma uroku nie wiele więcej niż Obcy, którego bedzie likwidowac chyba do
    konca zycia. (O ironio, jesli dobrze pamietam - raz pomagała jej w tym Winona).

    Jezeli "Heartbreakers" jest dobrym filmem to dlatego ze ma dobry scenariusz,
    ktoremu rezyser i aktorzy pomogli choc rownie dobrze mogli go spieprzyc...

    "Ocean's Eleven" jest słaby bo scenariusz jest przeciętny. Zawsze uwazalem że
    wszystko rozbija sie o scenariusz. Z dobrego mozna zrobic zly film ale ze złego
    nigdy nie zrobi sie dobrego filmu.

    Maksimum zgadzam sie z toba co jednego - Julia Roberts to strszna miotła,
    rzekłbym królowa mioteł w Hollywood.

    A Winona Ryder jest najlepszą aktorką, a to czy w życiu osobistym jest
    adorowana, że coś tam ukradła - mało mnie interesuje - no chyba, że bedę miał
    szanse poznac JĄ osobiscie:)


  • maksimum 25.12.03, 06:44
    Gość portalu: Paxon napisał(a):

    > Oczywiście, że nie wyobrazam sobie Winony grającej - wysoką ponetną brunetkę
    > ale tylko dlatego, że... jest niską ponętną brunetką. Zresztą widać, ze
    > dyskusja rozbija sie o osobiste gusta względem kobiecej urody a nie
    > umiejętności stricte aktorskie - wszak Makismum sam przyznajesz, ze "nie
    > przepadasz za malymi kanciastymi". Rownie dobrze ja moge powiedziec, że
    > S.Weaver ma uroku nie wiele więcej niż Obcy, którego bedzie likwidowac chyba
    do konca zycia. (O ironio, jesli dobrze pamietam - raz pomagała jej w tym
    Winona).
    >
    > Jezeli "Heartbreakers" jest dobrym filmem to dlatego ze ma dobry scenariusz,
    > ktoremu rezyser i aktorzy pomogli choc rownie dobrze mogli go spieprzyc...

    Scenariusz jest najwazniejszy w filmach rysunkowych,bo tam dobor postaci jest
    dowolny.
    W filmach fabularnych musisz bardzo dobrze dobrac aktora do roli,a czasami
    nawet role pisane sa pod aktorow.
    "Heartbreakers " jest o tym jak babki naciagaja facetow i zeby to bylo realne
    to te babki MUSZA byc atrakcyjne bez makijazu,bo inaczej film bedzie knot.

    > "Ocean's Eleven" jest słaby bo scenariusz jest przeciętny. Zawsze uwazalem że
    > wszystko rozbija sie o scenariusz. Z dobrego mozna zrobic zly film ale ze
    >złego nigdy nie zrobi sie dobrego filmu.

    Eliminujesz Miotle i wsadzasz tam duet z "Heartbreakers" oraz skracasz akcje
    planowania napadu na rzecz rozwiniecia watka romantycznego i masz film nie do
    przebicia.

    > Maksimum zgadzam sie z toba co jednego - Julia Roberts to strszna miotła,
    > rzekłbym królowa mioteł w Hollywood.
    >
    > A Winona Ryder jest najlepszą aktorką, a to czy w życiu osobistym jest
    > adorowana, że coś tam ukradła - mało mnie interesuje - no chyba, że bedę miał
    > szanse poznac JĄ osobiscie:)

    Winona dobrze wypada,bo jest dobrze osadzana.
    Gdyby Winona zagrala w "Ocean's Eleven" zamiast Miotly,to by tego filmu nie
    uratowala.
    Gdyby Winona zagrala w "Heartbreakers" to by film rozlozyla.
    Grajac zone Jerry Lewisa byla dobrze obsadzona.
    Przypomnij mnie ile glownych rol zagrala Winona Ryder.
    Ja nie mowie o glownej kobiecej,jak obok Jerry Lewisa,tylko glownej roli w
    filmie,tak jak S.Weaver w "Heartbreakers".
  • maksimum 25.12.03, 06:56
    Musze sie z wami zgodzic ,ze Winona najlepiej sie wczuwa w role nawiedzonych.
    us.imdb.com/name/nm0000213/
    Girl Interrupted,Heathers itd.
    PS Wcale Ci nie zazdroszcze wakacji z nia.
  • maksimum 04.01.04, 23:00
    Gość portalu: sunny napisał(a):

    > Julienne Moore - Kroniki portowe, Daleko od nieba, Godziny
    > Judy Dench - Iris, Kroniki portowe i inne

    A zwrociles uwage na to,jakie one sa brzydkie??????????????
    Ta Julienne Moore,to troche mlodsze wydanie tak samo brzydkiej aktorki
    z "Sophie's Choice" Meryl Streep.
    Apetyt na jedzenie przechodzi i sztywna jest jak sztacheta.
  • maniaczytania 06.01.04, 16:32
    dla mnie i tak jest 10x ladniejsza od Zellwegger, chocby tamta nie wiem jak sie
    ucharakteryzowala
  • maksimum 06.01.04, 20:59
    maniaczytania napisała:

    > dla mnie i tak jest 10x ladniejsza od Zellwegger, chocby tamta nie wiem jak
    sie ucharakteryzowala

    Gusta ksztaltowane sa przez spoleczenstwo i tak np "Beagle 2" -wiadomo
    europejski-osiagnal wielki sukces trafiajac w Marsa.
    A nasz amerykanski "Spirit" nadaje z Marsa kolorowe zdjecia-co nie jest zadnym
    sukcesem,tylko normalka.
    Dlatego tez ta deska do prasowania Julienne Moore podoba sie EUropejczykom,a
    Zellweger Amerykanom.
  • marcepanna 07.01.04, 19:40
    Ona jest b. ladna babeczka.
    A beata ryborycka okropnie sie starzeje pomimo ze nie tyje, coz nie da sie
    nijak porownac slizcnej niespelna trzydzistolatki (renee)z 50 letnim
    Klimakterem chocby to byla nawet Marys samego Prezydenta USA. Piecdziesiatka na
    karku to zawsze jest klimakter i szczescie jak babsko ma dzieciaki to ma czym
    rece i umysl zajac.
    Beata nagrala ostatnio plyte Szurum burum ale ja tak naprawde zawsze patrze do
    przodu -dlatego slucham Christine Aquilere
    i to by bylo wszystko na tym forum
  • maksimum 09.01.04, 01:23
    marcepanna napisała:

    > Ona jest b. ladna babeczka.

    Strasznie slimakowata jest Renee,ale wole juz na nia patrzec niz na Julienne
    Moore.

    > A beata ryborycka okropnie sie starzeje pomimo ze nie tyje, coz nie da sie
    > nijak porownac slizcnej niespelna trzydzistolatki (renee)z 50 letnim

    Ja spotkalem ostatnio kumpla na ulicy i nie poznalem go.
    Moze to zima i wiecej ciuchow,ale zmienil sie tez.
    Kupil sobie dom do remontu ze dwa lata temu i po pracy juz dwa lata go
    remontuje.
    Dom wyglada coraz lepiej,a on coraz gorzej.
    Zostala mu jeszcze sypialnia! Nie wiem jak on to przezyje.

    > Klimakterem chocby to byla nawet Marys samego Prezydenta USA. Piecdziesiatka
    na karku to zawsze jest klimakter i szczescie jak babsko ma dzieciaki to ma
    czym rece i umysl zajac.
    > Beata nagrala ostatnio plyte Szurum burum ale ja tak naprawde zawsze patrze
    do
    > przodu -dlatego slucham Christine Aquilere
    > i to by bylo wszystko na tym forum

    Napisz jeszcze ze dwa,trzy,cztery razy.Dobrze sie Ciebie czyta.
  • Gość: riczi IP: 195.164.30.* 06.01.04, 14:04
    Ja też wie wiem, czy ta lista "Cie" wyjdzie, czy nie, ale w tym przypadku to
    chyba w ogóle nieistotne. Najważniejsza jest śmiała teza, że "dobrych aktorek
    nie ma jak na lekarstwo", choć trudno pojąć, o co w zasadzie chodzi. I
    pomyśleć, że ktoś, kto posługuje się tak wstrząsającą składnią wygłasza takie
    opinie na temat kobiecego aktorstwa... No i to porównanie tenisa z filmem -
    jedno z drugim ma mnóstwo wspólnego i oczywiście świadczy o przewadze tzw. płci
    brzydkiej :)Proponuję jeszcze zgłębić górnictwo odkrywkowe, skoki narciarskie,
    szydełkowanie i podobne dyscypliny, a nuż do czegoś dojdziemy?
  • maksimum 09.01.04, 06:03
    Gość portalu: riczi napisał(a):

    > Ja też wie wiem, czy ta lista "Cie" wyjdzie, czy nie, ale w tym przypadku to
    > chyba w ogóle nieistotne. Najważniejsza jest śmiała teza, że "dobrych aktorek
    > nie ma jak na lekarstwo", choć trudno pojąć, o co w zasadzie chodzi. I
    > pomyśleć, że ktoś, kto posługuje się tak wstrząsającą składnią wygłasza takie
    > opinie na temat kobiecego aktorstwa...

    Tak jakbys zapomniala jaka byla skladnia za Reja?

    > No i to porównanie tenisa z filmem -
    > jedno z drugim ma mnóstwo wspólnego i oczywiście świadczy o przewadze tzw.
    >płci brzydkiej :)

    Tu widze, dobrze kumasz.
    Konkurencja wsrod mezczyzn jest duzo wieksza,co wskazuje na wieksza ambicje
    wybicia sie.
    Baby wiadomo,umalowac sie i zaszpanowac i to by bylo na tyle.


    > Proponuję jeszcze zgłębić górnictwo odkrywkowe, skoki narciarskie,
    > szydełkowanie i podobne dyscypliny, a nuż do czegoś dojdziemy?

    Cos mnie siem zdaje,ze szydelkujesz na slepo w czasie ogladania Zlotopolskich.
  • Gość: riczi IP: 195.164.30.* 09.01.04, 10:15
    Może nie tyle pamiętam "składnię za Reja" - o to byłoby dość trudno - ale ze
    względu na wykształcenie kierunkowe wiem sporo na ten temat...
    Co do męskiej ambicji i ambicji w ogóle - dobra to rzecz, o ile nie występuje w
    nadmiarze i jest poparta wiedzą, talentem, wykształceniem itp. A tak się jakoś
    dziwnie ostatnio dzieje, że kobiety radzą tu sobie nieco lepiej niż panowie :)
    Nawet powoli zaczynamy tęsknić za jakąś porządną konkurencją.
    No, a Ty widocznie spotykasz tylko takie, co to "umalowac sie i zaszpanowac i
    to by bylo na tyle"... Może tylko takich szukasz?
    A skoro już puszczasz wodze fantazji na temat mojego szydełkowania przy
    Złotopolskich (nie bardzo mam czas na oglądanie TV, poza wybranymi programami
    tak że szydełkować muszę np. prowadząc auto. No, ale kobiety mają na szczęście
    podzielną uwagę), to pozwól, że się domyślę: ten stereotyp kobiety jest Ci
    dobrze znany, pewnie z autopsji?
  • maksimum 09.01.04, 21:58
    Gość portalu: riczi napisał(a):

    > Może nie tyle pamiętam "składnię za Reja" - o to byłoby dość trudno - ale ze
    > względu na wykształcenie kierunkowe wiem sporo na ten temat...
    > Co do męskiej ambicji i ambicji w ogóle - dobra to rzecz, o ile nie występuje
    w nadmiarze i jest poparta wiedzą, talentem, wykształceniem itp. A tak się
    jakoś dziwnie ostatnio dzieje, że kobiety radzą tu sobie nieco lepiej niż
    panowie :)

    To TYLKO dlatego,ze panowie wiedzeni niepohamowana ambicja juz wyjechali na
    zachod.

    > Nawet powoli zaczynamy tęsknić za jakąś porządną konkurencją.
    > No, a Ty widocznie spotykasz tylko takie, co to "umalowac sie i zaszpanowac i
    > to by bylo na tyle"... Może tylko takich szukasz?

    Taki niestety wybor paraduje po ulicach,albo moze zle sie rozgladam.

    > A skoro już puszczasz wodze fantazji na temat mojego szydełkowania przy
    > Złotopolskich (nie bardzo mam czas na oglądanie TV, poza wybranymi programami
    > tak że szydełkować muszę np. prowadząc auto.

    Ciekawe,bo ja w czasie jazdy czytam gazete.

    > No, ale kobiety mają na szczęście
    > podzielną uwagę), to pozwól, że się domyślę: ten stereotyp kobiety jest Ci
    > dobrze znany, pewnie z autopsji?

    U nas w Stanach Zlotopolscy nie leca w TV i nie ma czasu na szydelkowanie,ale
    znalazlbym ci ciekawsze zajecie.
  • Gość: kestante IP: *.zwnet.bmj.net.pl / 212.106.191.* 08.01.04, 19:33
    Dziwna ta twoja lista niby 10 aktorek, a jest tam ich 13. Brakuje wielu, ale
    nie wiem jakie kryteria brales pod uwage - chyba tylko to, że sa amerykanskimi
    aktorkami (mnie brakuje europejskich aktorek przede wszystkim Kristin Scott
    Thomas i Juliette BInoche). Pewne nazwiska sa mocno kontroweryjne: Jennifer
    LOpez, Jennifer Connelly, Hale Berry czy Sandra Bullock- moze to popularne
    aktorki, a niektóre kasowe, ale na pewno nie az tak dobre zeby mogly sie
    znalezc na liscie najlepszych. Bo skoro one tu sa to gdzie powinny być Meryl
    Streep, Julianne Moore, Diane Lane, Ashley Judd. NO i co do Sigourney Weaver
    role w Obcym czy komediach (Wielki podryw ostatnio?) to nie wybitne role wiec
    ten numer 1 tez troche kontrowersyjny.
  • maksimum 10.01.04, 00:20
    Gość portalu: kestante napisał(a):

    > Dziwna ta twoja lista niby 10 aktorek, a jest tam ich 13. Brakuje wielu, ale
    > nie wiem jakie kryteria brales pod uwage - chyba tylko to, że sa
    amerykanskimi aktorkami

    No oczywiscie,bo co najlepsze to w Stanach.

    >(mnie brakuje europejskich aktorek przede wszystkim Kristin Scott
    > Thomas i Juliette BInoche).

    Nie tesknie za EUropa,taka jakas nudna i smutna.


    > Pewne nazwiska sa mocno kontroweryjne: Jennifer
    > LOpez, Jennifer Connelly, Hale Berry czy Sandra Bullock- moze to popularne
    > aktorki, a niektóre kasowe, ale na pewno nie az tak dobre zeby mogly sie
    > znalezc na liscie najlepszych.

    Sandry Bulloch nienawidze,ale Jennifer Connelly bardzo lubie.

    > Bo skoro one tu sa to gdzie powinny być Meryl
    > Streep, Julianne Moore, Diane Lane, Ashley Judd. NO i co do Sigourney Weaver
    > role w Obcym czy komediach (Wielki podryw ostatnio?) to nie wybitne role wiec
    > ten numer 1 tez troche kontrowersyjny.

    Ale ma wyglad,co??
  • Gość: asia IP: 195.47.239.* 09.01.04, 10:51
    Koles, chyba nie znasz sie za dobrze na kinie i na aktorkach, skoro nie
    odróżniasz Audrey Hepburn od Kathrine Hepburn... Hehehe!
  • maksimum 13.01.04, 01:54
    Gość portalu: asia napisał(a):

    > Koles, chyba nie znasz sie za dobrze na kinie i na aktorkach, skoro nie
    > odróżniasz Audrey Hepburn od Kathrine Hepburn... Hehehe!

    Ja z filmow znalem Katharine Hepburn,ale imiona mnie sie czasem mylily.
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 13.01.04, 03:40
    Obejrzalem "Vanilla Sky" i patrze na te Hiszpanke i ja jej nigdy na oczy nie
    widzialem.
    Anorexia straszna,nie dosc ze malenstwo,to jeszcze ze 40 kilo wazy.
    Gorna szczeka wyglada na sztuczna,stiff upper lip,duze problemy z wymowa.
    Ja bym do takiego czupiradla w zyciu sie nie odezwal.
    Ja poznalem Salma Hayek,twarz bardzo ladna,dziewczyna bardzo mila i spokojna.
    Wytlumaczyla,ze przyjechala z Mexyku gdzie jest aktorka,robic filmy w USA.
    Na mnie Mexyk to jak plachta na byka,ale ze byla bardzo mila to dalem sie
    wciagnac w rozmowe i dosc szybko zauwazylem ze od pasa w dol jest troche w
    nadmiarze rozbudowana,a u gory troche jakby za malo miala.
    A ze byla bardzo mila,to nie mialem odwagi sie jej pozbyc i popatrz jaka
    aktorka sie z niej zrobila.
  • maksimum 13.01.04, 23:43
    Po ich rozstaniu sie Nicole Kidman zrobila od 2001 do 2003 w sumie 8 filmow
    a trzy z nich "Moulin Rouge" 2001, "The Hours"2002 i "Cold Mauntain" 2003
    to dobre filmy z nominacjami na Oscara.
    W tym samym czasie Tom Cruise zrobil 3 knoty:
    "Vanilla Sky" z tym bublem genetycznym Penelopa Cruz
    "Minority Reports" i "The Last Samuraj"
    Zaden z tych filmow nawet sredniej jakosci nie jest.
    Tom Cruise to jest zwykle beztalencie,ktory sam produkuje filmy i sam sie w
    nich obsadza i tego swoje nowego bubelka tez.
    Czy ktos wiedzial o tym,ze ten superman Cruise(samuraj) ma az 170 wzrostu w
    butach i nie umie spiewac,a Nicole Kidman ma 180 i ladnie spiewala w "Moulin
    Rouge",ze o rudych wlosach nie wspomne!!!!!
    Toma Cruise'a nikt nie chce zatrudniac,dlatego on sam produkuje swoje filmy!
  • Gość: marcee IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.04, 08:47
    Nicole jest bajecznie piekna, kiedys pokazala cialo w takim glupim filmie
    Stanleya Kubricka gdzie grala razem z Tomem
    scena kiedy sie ubieraja wspolnie na jakies pzryjecie
    zamarlam
    ciekawe jak bedzie wygladac po 50 tce
  • maksimum 14.01.04, 14:57
    Nicole ma nie tylko wyglad ale i talent.
    W "Mouli Rouge" spiewala wspaniale i dla niej to bylo blogoslawienstwo,ze
    rozstala sie z tym beztalenciem T.Cruisem.
    T.Cruise bez niej ani jednego dobrego filmu nie zrobil,a Kidman bez niego robi
    same przeboje.
  • maksimum 14.01.04, 22:07
    the_reda napisała:

    > > A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa
    > ?
    >
    > ALE TO CO INNEGO!!!!!!
    > Stwierdzam tylko, że życie prywatne aktorów mnie nie interesuje.Ważne jest
    dla mnie aby
    > w filmie w którym gra, grała dobrze.Chodzi o profesjonalizm w pracy. A to co
    > robi poza planem to już inna sprawa. Jej sprawa co zrobi ze swoim życiem.

    Ja tam jestem taki prosty,ze zycie dla mnie jest tylko jedno i czescia zycia
    jest praca.
    Tak jakos sobie ubzduralem,ze nie mozna w pracy byc doskonalym a poza praca
    dennym jak np.Miotla czy W.Ryder.

  • eowyn 14.01.04, 23:22
    a ja czekam grzecznie na odpowiedz na mojego posta w watku dotyczacego 10
    najlepszych aktorow...
    pozdrawiam
  • maksimum 15.01.04, 04:27
    eowyn napisała:

    > a ja czekam grzecznie na odpowiedz na mojego posta w watku dotyczacego 10
    > najlepszych aktorow...
    > pozdrawiam

    Zadalas mnie bardzo duza prace domowa i musze sie solidnie przygotowac z
    odpowiedzia,bo widze,ze z Toba nie ma zartow.
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 15.01.04, 23:36
    us.imdb.com/gallery/granitz/1461/ChristaCam_Grani_499384_400.jpg
    Bardzo podobal mnie sie "A.I.-Artificial Intelligence" gdzie grala Monike,matke
    Davida.
    Sex od stop do glowy.Czy ona ma tatuaz na lewej lydce?
    No i w "Importance of being Earnest" widac ze ma figure,nie tak jak ta mala
    blondynka z ktorej probuja zrobic dame!
  • maksimum 16.01.04, 03:22
    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

    > us.imdb.com/gallery/granitz/1461/ChristaCam_Grani_499384_400.jpga
    > Bardzo podobal mnie sie "A.I.-Artificial Intelligence" gdzie grala
    Monike,matke
    >
    > Davida.
    > Sex od stop do glowy.Czy ona ma tatuaz na lewej lydce?
    > No i w "Importance of being Earnest" widac ze ma figure,nie tak jak ta mala
    > blondynka z ktorej probuja zrobic dame!

    us.imdb.com/gallery/ss/0300556/Ss/0300556/T-8721.jpg?path=pgallery&path_key=O%27Connor,%20Frances%20(II)

    To o to zdjecie mnie chodzilo.
  • maksimum 18.01.04, 05:11
    Tylko 29 filmow od 1991 roku i w tym kilka dobrych.
    Wysoka,szczupla i niezle spiewa,sama spiewala w "Duets".
    us.imdb.com/name/nm0000569/
  • maksimum 18.01.04, 20:58
    us.imdb.com/name/nm0000658/
    The Reda twierdzi,ze najlepsza aktorka jest M.Streep,a mnie ciekawi tylko jak
    by ona zagrala w "Moulin Rouge" zamiast Nicole Kidman.
    Czasy M.Streep dawno minely,bo ona ani figury nie ma ani talentu do spiewania.
    Byl czas,ze byla popularna ,ale to bylo 15 lat temu!
    REDA obudz sie!
  • maksimum 18.01.04, 21:16
    us.imdb.com/name/nm0000182/
    Jennifer Lopez od 1993 nagrala 24 filmy i jest duuuuuuuuuuuuuzo bardziej
    popularna i duuuuuuuuuuzo lepsza aktorka niz J.Malkovich aktorem.
    To chyba LOVELLY pisala,ze J.Lopez nie jest aktorka,bo LOVELLY nie widziala
    "Wedding Planner" "Maid in Manhattan" "Selena" "Anaconda" i we wszystkich
    filmach w ktorych gra jest ona pierwszo-planowa aktorka,nie tak jak ten
    chickenshit Dzon Malkovich w 2go planowych rolach!
  • maksimum 22.01.04, 22:34
    us.imdb.com/title/tt0264472/
    Ciekawi mnie,czy ten film podobal sie w EUropie?
    To jest taki film dla myslakow,a wiadomo w EUropie wiecej sie mysli,a w USA
    tylko action movies.
    Takie smieszne zagadnienia moralne mnie tez przesladuja,ze ja moglem
    zaproponowac wam calkiem inne spojrzenie na kinematografie niz przecietny Polak
    czy EUropejczyk ma,a ze upieram sie za bardzo przy swoim,to wyszlo na to ze
    wojne wytoczylem wszystkim tym ktorzy sa innego zdania niz ja.
    Rzeczywiscie,troche wiecej skromnosci by sie przydalo niektorym,tak jak i Ben
    Affleckowi w "Changing Lanes".
    Niby niewinna stluczka na FDaRze i sie malo faceci nie pozabijali.
    Czarny wzial Bena dokumenty sadowe,to Ben go za to zbankrutowal.
    To Czarny mu sruby na kolach poodkrecal i Ben na tym nieszczesnym FDR sie malo
    nie zabil.
    FDR-to jest taka obwodnica ze wschodniej strony Manhattanu i tez tam kiedys
    mialem wypadek.
    Sprawa wrecz glupia,bo padalo dosc mocno a mnie sie spieszylo i na zakrecie w
    lewo,lewe przednie kolo wpadlo mnie w dziure i juz zderzakiem jade po betonowej
    przegrodzie oddzielajacej traffic.
    Jeszcze tylko troche tylem do przodu pojechalem i praktycznie nic sie nie stalo
    poza pogietym zderzakiem.
    Nawet nie chce myslec co by bylo gdyby nie bylo betonowej przegrody
    oddzielajacej przeciwlegly traffic.
    Koniec koncow,pod koniec dnia trzeba podsumowac czy zrobilo sie wiecej dobrego
    niz zlego.
    Poklocilem sie z wami niezle,wy zostajecie przy swoich pogladach,a ja przy
    swoich.
  • maksimum 27.01.04, 05:45
    www.msnbc.msn.com/id/4010495/
    A nie mowilem,ze ten piach w jajach mu kiedys na glowe padnie!
    Chodzil biedak na spacerki i obiadki i w dalszym ciagu nie strzyka.
    Jedno jest pewne,ze taki bubel jak Penelopa od niego nie ucieknie.
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 29.01.04, 06:06
    entertainment.msn.com/photos/gallery.aspx?gallery=3374
    I trzeba przyznac ze mamcia lepiej wyglada niz narzeczona!
    Juz ma dwie,z ktorych zadna od niego nie ucieknie.
  • maksimum 02.02.04, 05:27
    us.imdb.com/name/nm0001573/
    "Orange County" to zdecydowanie najlepsza komedia jaka w ciagu ostatnich kilku
    lat widzialem.
    Usmialem sie tez na "Witness Protection" ale to nie to samo.
    Na "Orange County"praktycznie caly czas mozna sie smiac.
    Nie ma minuty,zeby sie za brzuch nie trzymac.
    Glowna role gra Colin Hanks.Tak,tak,to syn Toma Hanksa i sa nawet podobni.
    Takie same nerdowskie twarze i on jest jedyna powazna postacia w tym filmie.
    Jego brat,cpun daje prochy ojczymowi na wozku inwalidzkim,a mamuska wstawiona
    winem udaje caly czas Meryl Streep.
    Tylko do kogo ja to pisze,jak eowyn na komedie nie chodzi?
  • the_reda 04.02.04, 22:17
    Ten link to u mnie nie działa. O czym pisali na tej stronie?

    W sklepach filmy DVD nie schodzą poniżej 50zł. Ale mamy ostanio modę na
    dołączanie do gazet filmów na DVD, ceny nie przekraczają 10zł. Różnica
    zasadnicza i dlatego moda się rozpowszechnia.
    Jakość nie zawsze dobra, ale za te pieniądze nie ma co wymagać.
    Ostanio był "Wielki podryw" - Twoja ulubiona komedia. Nie kupiłam, czekam
    na coś lepszego.

  • maksimum 05.02.04, 00:54
    the_reda napisała:

    > Ten link to u mnie nie działa. O czym pisali na tej stronie?

    Ten link i u mnie nie dziala,bo nie caly zostal skopiowany.
    Columbia House ma jakas oferte i wychodzi im 49 centow za DVD.
    Mnie to o tyle nie interesuje ,ze ja mam kablowke i te wszystkie filmy leca na
    kablu kilka tygodni po premierach w kinach.
    Ale specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze raz tej okazji i sprobuje prawidlowo
    skopiowac.

    > W sklepach filmy DVD nie schodzą poniżej 50zł. Ale mamy ostanio modę na
    > dołączanie do gazet filmów na DVD, ceny nie przekraczają 10zł. Różnica
    > zasadnicza i dlatego moda się rozpowszechnia.
    > Jakość nie zawsze dobra, ale za te pieniądze nie ma co wymagać.
    > Ostanio był "Wielki podryw" - Twoja ulubiona komedia. Nie kupiłam, czekam
    > na coś lepszego.

    Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
    "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.
    A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
    Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.
    Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmieszniejsze
    ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.


  • Gość: marcee IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 02:05
    ale bedziesz stamtad klepal w sieci czy nie?
  • the_reda 05.02.04, 15:53
    maksimum napisał:

    > Ten link i u mnie nie dziala,bo nie caly zostal skopiowany.
    > Columbia House ma jakas oferte i wychodzi im 49 centow za DVD.
    > Mnie to o tyle nie interesuje ,ze ja mam kablowke i te wszystkie filmy leca na
    > kablu kilka tygodni po premierach w kinach.
    > Ale specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze raz tej okazji i sprobuje prawidlowo
    >
    > skopiowac.


    Dziękuję bardzo, ale nie ma takiej potrzeby. Dowiedziałam się już z Twojej
    wypowiedzi wszystkiego czego chciałam. Mam teraz porównanie, u nas wytłoczenie
    płyty z okładką to koszt 2zł.



    >
    > Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
    > "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.

    Już się o to kłóciliśmy! Za żadne skarby nie dam się przekonać, że to
    dobra komedia. "Wielki podryw" to "Wielki bzdet". Nie wart nawet tych 8zł...no i teraz mam przechlapane u Ciebie :)


    > A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
    > Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.


    "Orange Country" z pewnością obejrze ku pierwszej sposobności. Ma nawet niezłe
    recenzje.


    > Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmieszniejsze
    > ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.

    Miłej podróży zatem życzę.
  • maksimum 05.02.04, 23:14
    the_reda napisała:

    > > Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
    > > "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.
    >
    > Już się o to kłóciliśmy! Za żadne skarby nie dam się przekonać, że to
    > dobra komedia. "Wielki podryw" to "Wielki bzdet". Nie wart nawet tych
    8zł...no i teraz mam przechlapane u Ciebie :)

    Nie o to chodzi.
    Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZYMS"
    Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.
    Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyduje
    na ile potrafi on wciagnac widza.
    Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podrzedny
    gatunek w kinematografii.
    "Heartbreakers" i "Orange County" to sa komedie i to bardzo dobre i filmy
    kostiumowe jak "Gangs of New York" nie maja nad nimi zadnej przewagi.

    > > A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
    > > Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.
    >
    > "Orange Country" z pewnością obejrze ku pierwszej sposobności. Ma nawet niezłe
    > recenzje.
    >
    > > Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmiesznie
    > jsze ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.
    >
    > Miłej podróży zatem życzę.

    Dziekuje serdecznie.
  • Gość: marcee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 10:01
    Szkoda ze odchodzisz Macieju
    Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
    Przepraszam za awantury i przykrosci
    ps
    filmy nie musza byc o czyms koniecznie
    szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Amerykanow
    a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
    ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia
  • maksimum 06.02.04, 19:19
    Gość portalu: marcee napisał(a):

    > Szkoda ze odchodzisz Macieju
    > Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
    > Przepraszam za awantury i przykrosci
    > ps
    > filmy nie musza byc o czyms koniecznie
    > szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Amerykanow
    > a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
    > ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia

    us.imdb.com/title/tt0199931/
    W filmie "Partners"-2000 doswiadczony zyciowo Axel tlumaczy Bob'owi
    If someone takes You for a ride,to nie musisz odpowiadac "thank You" and "You
    welcome" lecz na thank you mowisz "leave it in peace"
  • maksimum 07.02.04, 00:39
    maksimum napisał:

    > Gość portalu: marcee napisał(a):
    >
    > > Szkoda ze odchodzisz Macieju
    > > Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
    > > Przepraszam za awantury i przykrosci
    > > ps
    > > filmy nie musza byc o czyms koniecznie
    > > szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Ameryka
    > now
    > > a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
    > > ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia
    >
    > us.imdb.com/title/tt0199931/
    > W filmie "Partners"-2000 doswiadczony zyciowo Axel tlumaczy Bob'owi
    > If someone takes You for a ride,to nie musisz odpowiadac "thank You" and "You
    > welcome" lecz na thank you mowisz "leave it in peace"

    Byla tez druga uwaga,ktora poczynil Axel,Bobowi-"You roamed"
  • the_reda 07.02.04, 22:14
    maksimum napisał:


    > Nie o to chodzi.
    > Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZYMS"
    > Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.

    Nie ma nic gorszego jak filmy "o niczym" albo "o wszystkim" co zazwyczaj kończy
    się, że są o niczym. Ale "o czymś" to nie znaczy, że zaraz ma być historyczny.
    Oby opowiadał jakąś historię, która wciąga i nie pozostawia po sobie wrażenia
    pustki, niedopowiedzenia i zlekceważenia widza ukazując swoją powierzchowność.


    > Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyduje
    > na ile potrafi on wciagnac widza.


    No popatrz! To jak u nas! Niesamowite, co?



    > Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podrzedny
    >
    > gatunek w kinematografii.


    Nie jest to tak do końca jak mówisz. Komedie to specyficzny gatunek filmowy.
    Jeśli nie wypełni on swojego założenia czyli rozśmieszenia widza nie jest komedią. A takich filmów widziałam, aż nadto. Zaraz... niech sobie przypomne
    jakiś tytuł...hmmmm...o, np. "Legalna blondynka"- i gdzie tu śmiech? Żenada
    co najwyżej. Albo "Zakręcony piątek" - wyrosłam już z takich filmów, albo
    "Hollywood Homicide" z szacownym H.Fordem, w założeniu miała być komedia senasacyjna
    a wyszło badziewnie do potęgi. Albo "American pie"- drażnią mnie w swojej głupocie
    takie filmy.

    Nie oznacza to wcale, że dobrych komedii nie ma, są. Np. "Oscar" albo niezawodne
    "Pól żartem pól serio". Wymieniam tylko te,bo piszę tak z pamięci, ale jest więcej.


    Pozdrawiam
  • maksimum 08.02.04, 02:18
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    >
    > > Nie o to chodzi.
    > > Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZY
    > MS" Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.
    >
    > Nie ma nic gorszego jak filmy "o niczym" albo "o wszystkim" co zazwyczaj
    kończy
    > się, że są o niczym. Ale "o czymś" to nie znaczy, że zaraz ma być historyczny.
    > Oby opowiadał jakąś historię, która wciąga i nie pozostawia po sobie wrażenia
    > pustki, niedopowiedzenia i zlekceważenia widza ukazując swoją powierzchowność.

    Glebia,glebia,wlasnie o tym mowilem.

    > > Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyd
    > uje na ile potrafi on wciagnac widza.
    >
    > No popatrz! To jak u nas! Niesamowite, co?

    To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?

    > > Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podr
    > zedny gatunek w kinematografii.
    >
    >
    > Nie jest to tak do końca jak mówisz. Komedie to specyficzny gatunek filmowy.
    > Jeśli nie wypełni on swojego założenia czyli rozśmieszenia widza nie jest
    komed
    > ią. A takich filmów widziałam, aż nadto. Zaraz... niech sobie przypomne
    > jakiś tytuł...hmmmm...o, np. "Legalna blondynka"- i gdzie tu śmiech? Żenada
    > co najwyżej. Albo "Zakręcony piątek" - wyrosłam już z takich filmów, albo
    > "Hollywood Homicide" z szacownym H.Fordem, w założeniu miała być komedia
    senasacyjna
    > a wyszło badziewnie do potęgi. Albo "American pie"- drażnią mnie w swojej
    głupocie takie filmy.
    > Nie oznacza to wcale, że dobrych komedii nie ma, są. Np. "Oscar" albo
    niezawodne
    > "Pól żartem pól serio".

    Ta komedia jest chyba starsza od Ciebie!

    > Wymieniam tylko te,bo piszę tak z pamięci, ale jest więcej.

    No wiec masz obejrzez 3:
    1-"Orange County"
    2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
    3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do Reno
    Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.

    us.imdb.com/title/tt0219400/
    Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie bohater
    zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w dlugo
    planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
    Ameryka od podszewki jak na dloni.

    > Pozdrawiam
  • the_reda 09.02.04, 14:32
    maksimum napisał:

    > To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?


    A żebyś wiedział! Czasem jak coś napiszesz to nie wiem czy mam się najpierw
    śmiać czy płakać!



    > Ta komedia jest chyba starsza od Ciebie!


    I to 2x! Jak na prawdziwego maniaka filmowego oglądam wszystko, a stare filmy
    nie tyle co z konieczności (wychodzę z założenia, że trzeba rozwijać poszerzać swoje horyzonty) co
    z prawdziwej przyjemności. Mają one swoją magię, coś co mnie zawsze przyciągało,
    dziś już takich filmów się nie robi. Wczoraj wieczorem oglądałam np."Buntownika
    bez powodu" z J.Deanem.


    > No wiec masz obejrzez 3:
    > 1-"Orange County"
    > 2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
    > 3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do Reno
    > Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.
    >
    > us.imdb.com/title/tt0219400/
    > Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie bohater
    > zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w dlugo
    > planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
    > Ameryka od podszewki jak na dloni.


    Coś mi się wydaje, że te filmy średnie będą, takie nie w moich guście.
    Ale zobaczę, jeśli trafi się okazja.

    Przypomniała mi się jeszcze jedna świetna jak dla mnie komedia:"Żądło" z'73r
    z Redfordem i P.Newmanem. Widziałeś?


  • maksimum 11.02.04, 01:27
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?
    >
    > A żebyś wiedział! Czasem jak coś napiszesz to nie wiem czy mam się najpierw
    > śmiać czy płakać!

    Smiej sie caly czas,nawet przez lzy.

    > > No wiec masz obejrzez 3:
    > > 1-"Orange County"
    > > 2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
    > > 3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do
    > Reno Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.
    > >
    > > us.imdb.com/title/tt0219400/
    > > Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie boh
    > ater zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w
    dlugo planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
    > > Ameryka od podszewki jak na dloni.
    >
    >
    > Coś mi się wydaje, że te filmy średnie będą, takie nie w moich guście.
    > Ale zobaczę, jeśli trafi się okazja.

    Bedziesz miala okazje do smiechu,przyrzekam!

    > Przypomniała mi się jeszcze jedna świetna jak dla mnie komedia:"Żądło" z'73r
    > z Redfordem i P.Newmanem. Widziałeś?

    "Sting" to jest klasyka i widzialem go ze dwa razy,bo pierwszym razem nie
    wpatrzylem sie w akcje na czym mialo to oszustwo na koniach polegac i kto do
    kogo strzelal i za co,a kto zostal wydudkany na strychu.
  • lovelly 07.06.04, 17:41
    coś Ci się kotku pomyliło
  • maksimum 08.06.04, 06:09
    lovelly napisała:

    > coś Ci się kotku pomyliło

    Kotku,ja tyle na Ciebie czekalem,ze mialo prawo mnie sie pomylic!
  • Gość: Jola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 08:34
    Co tam aktorki, najważniejsze że Maksimum wysłał Spirita na Marsa i że nadaje.
    Normalka.
  • Gość: Mada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 01:17
    Wmieniłeś tylko jedną naprawde dobrą aktorkę, tzn. Nicole Kidman. Reszta to są
    aktorki przeciętne, a takich są setki. Z innych zdolnych wymienię choćby- Jodie
    Foster, Kate Blanchet czy Meryl Streep, no i moja ulubiona Juliane Moore (jest
    boska)






  • maksimum 05.02.04, 04:09
    Gość portalu: Mada napisał(a):

    > Wmieniłeś tylko jedną naprawde dobrą aktorkę, tzn. Nicole Kidman. Reszta to
    >są aktorki przeciętne, a takich są setki.

    Zartujesz ze mnie?
    A Sigourney Weaver,Jennifer Connelly,Rene Zellweger,Frances O'Connor?

    Widzialas kiedys Katherine O'Hara?
    Obejrzyj "Orange County" i przyjrzyj sie matce glownego bokatera K.O'Hara.
    Meryl Streep nigdy tak nie zagrala i nie zagra.

    > Z innych zdolnych wymienię choćby- Jodie Foster, Kate Blanchet czy Meryl
    Streep, no i moja ulubiona Juliane Moore (jest boska)

    Foster i Streep maja najlepsze lata za soba i ich po prostu nie ma w nowych
    dobrych filmach.
    J.Moore owszem,ale nie ma tego wygladu co Sharon Stone czy Leelee Sobieski.
    Pozdr Maciej
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 05.02.04, 04:50
    Jest bardzo dużo dobrych aktorek tylko o dobre role i scenariusze dla nich jest
    ciężko . Hollywoodem żądzą męscy szowiniści i to dlatego. Maciej jak
    prawdziwy , amerykański macho wciska Wam kit !!!!!!Na ten temat jeszcze nie
    wyrażałem swojej łysej opinii więc czynię to niniejszym . Nie potrafie
    rozgraniczyć ostatnich 5 , 10 , czy 20 lat . Klasy aktorskiej nie traci się
    najczęściej wraz z upływem czasu. Dla mnie najlepsze to ;
    1. Meryl Streep
    2.Emma Thompson
    3.Susan Sarandon
    4.Mary Stuart Masterson
    5.Helen Hunt
    6.Meg Ryan
    7.Uma Thurman
    8.Nicole Kidman
    9.Marisa Tomei
    10.Bridget Fonda
    11.Kathy Bates
    12.Sissy Spacek
    13.Mia Farrow
    14.Elisabeth Shue
    15. Debra Winger
    i za znakomite role w pojedynczych filmach : Sharon Stone , Natalie Portman ,
    Patricia Arquette,Julia Roberts , Sandra Bullock ,Winona Ryder, i wiele innych.
    Bardzo wielu dobrych aktorek nie wymieniłem , co przy tego typu rankingach
    jest nieuniknione. Pozdrawiam wszystkich fanów kobiet - aktorek i kobiet w
    ogóle .
  • the_reda 07.02.04, 16:38
    Gość portalu: łysy napisał(a):


    > 4.Mary Stuart Masterson

    Bardzo "sympatyczna" z niej aktorka, że się tak grzecznie wyrażę. Potrafi
    zagrać, aż szkoda, że tak rzadko pokazuje się na ekranie. "Usłane różami"
    widziałam 2x, taki ciepły filmik na zimowe wieczory. Z lekka przerysowany,
    ale miło się go ogląda. Żałuję ale nie widziałam jej chyba jak dotąd najbardziej
    znanego filmu "Benny i Joon".



    > 9.Marisa Tomei


    Gdy słyszę jej nazwisko to przed oczami mam momentanie "Oscara" z '91r. Film
    jest tak świetny, że bez cienia wahania uznaję go za jedną z najlepszych komedii
    jakie dotąd widziałam! Za każdym razem pękam ze smiechu, te wszystkie gagi, pomyłki.
    Rewelacja jednym słowem! A S.Stalone znany i rozpoznawalny jako "mięśniak"
    udowodnił, że talent komiczny nie jest mu obcy.

    Za "Za drzwiami sypialni" służnie została nominowana min do Oscara, bo to
    dobry film z dobrze zagraną przez nią rolą.


    > 10.Bridget Fonda

    Po sukcesie "Sublokatorki" można było się spodziewać, że jej osoba będzie
    wręcz rozchwytywana i mianowana na nową gwiazdę, gdy tymczasem....czy ja wiem...
    jej filmy są w większości jakoś takie średnie. Wczoraj widziałam "Małego buddę".
    Skonczyłam oglądać po pół godzinie, takiego kiczu moje oczy nie ścierpiały
    dłużej oglądać.

    Ale z kolei "Dwa miliony dolarów napiwku" mam w domu na DVD. Ona jest tak urocza,
    ciepła, że bez problemu pasuje do komedii zwłaszcza romantycznych.

    > 11.Kathy Bates

    Jak domniemam za "Misery" znalazła się u Ciebie w pierwszej 10-ce? Jak widziałam
    film pierwszy raz to przy scenie łamania nóg, szklanka o mały włos mi z ręki nie
    wypadła. Thiller jakich mało. Wystąpiła jeszcze w jednej adaptacji powieści S.Kinga
    "Dolores Claiborne", ale jej odpowiednik książkowy był o wiele lepszy. Swoją drogą
    King to król horrorów, częsciej powinni kręcić filmy na podstawie jego opowiadań,
    bo komu jak komu ale jemu historii do opowiedzenia nie brakuje. Śpać po nich nie
    mogę.

    Czy też może urzekła Cię w "Schmidt'cie"? Czy ona tam czasem nago się nie pokazała?:)))


    Pozdrawiam
  • maksimum 08.02.04, 02:52
    the_reda napisała:

    > Gość portalu: łysy napisał(a):
    >
    > > 4.Mary Stuart Masterson
    >
    > Bardzo "sympatyczna" z niej aktorka, że się tak grzecznie wyrażę. Potrafi
    > zagrać, aż szkoda, że tak rzadko pokazuje się na ekranie. "Usłane różami"
    > widziałam 2x, taki ciepły filmik na zimowe wieczory. Z lekka przerysowany,
    > ale miło się go ogląda. Żałuję ale nie widziałam jej chyba jak dotąd
    >najbardziej znanego filmu "Benny i Joon".

    Skad Ty tyle filmow znasz?
    Ja nawet na nia nie zwrocilem uwagi,chociaz dziewczyna z NYC.No zdjeciu a
    owszem bardzo przyjemnie wyglada.

    > > 9.Marisa Tomei
    >
    > Gdy słyszę jej nazwisko to przed oczami mam momentanie "Oscara" z '91r. Film
    > jest tak świetny, że bez cienia wahania uznaję go za jedną z najlepszych
    komedii jakie dotąd widziałam! Za każdym razem pękam ze smiechu, te wszystkie
    gagi, pomyłki.
    > Rewelacja jednym słowem! A S.Stalone znany i rozpoznawalny jako "mięśniak"
    > udowodnił, że talent komiczny nie jest mu obcy.
    >
    > Za "Za drzwiami sypialni" służnie została nominowana min do Oscara, bo to
    > dobry film z dobrze zagraną przez nią rolą.

    Zaskakujesz mnie coraz bardziej Reda.Ja tych filmow nie pamietam.
    Marisa dziewczyna z Brooklyna,z ciekawym akcentem mnie kojarzy sie zawsze z
    filmem "My Cousin Vinny" gdzie grala z Pesci.
    Taka typowa brooklynska next door neighbour,chociaz w Ozarowie tez widzialem
    podobne.
    us.imdb.com/name/nm0000673/
    > > 10.Bridget Fonda
    >
    > Po sukcesie "Sublokatorki" można było się spodziewać, że jej osoba będzie
    > wręcz rozchwytywana i mianowana na nową gwiazdę, gdy tymczasem....czy ja
    wiem..
    > jej filmy są w większości jakoś takie średnie. Wczoraj widziałam "Małego
    buddę"
    > Skonczyłam oglądać po pół godzinie, takiego kiczu moje oczy nie ścierpiały
    > dłużej oglądać.
    >
    > Ale z kolei "Dwa miliony dolarów napiwku" mam w domu na DVD. Ona jest tak
    urocza, ciepła, że bez problemu pasuje do komedii zwłaszcza romantycznych.

    U nas to sie nazywa "It could Happen to You" gdzie grala z Nicolasem Cage'em i
    to bez watpienia jej najlepszy film.Widzialem moze jeden wiecej,ale nie
    pamietam.Masz racje,ze tej jej inne filmy to cienizna.Ja nawet myslalem,ze ona
    jest corka Jane,ale sie okazalo ze to corka Petera.I teraz wszystko staje sie
    jasne,bo Peter to beztalencie,a po Jane odziedziczylaby moze wiekszy talent.

    > > 11.Kathy Bates
    >
    > Jak domniemam za "Misery" znalazła się u Ciebie w pierwszej 10-ce? Jak
    widziałam
    > film pierwszy raz to przy scenie łamania nóg, szklanka o mały włos mi z ręki
    nie wypadła. Thiller jakich mało. Wystąpiła jeszcze w jednej adaptacji powieści
    S.Kinga
    > "Dolores Claiborne", ale jej odpowiednik książkowy był o wiele lepszy. Swoją
    drogą King to król horrorów, częsciej powinni kręcić filmy na podstawie jego
    opowiadań,
    > bo komu jak komu ale jemu historii do opowiedzenia nie brakuje. Śpać po nich
    nie mogę.
    > Czy też może urzekła Cię w "Schmidt'cie"? Czy ona tam czasem nago się nie
    pokazała?:)))

    Lysy jest zboczony!
    Babka po czterdziestce sie rozbiera w filmie i on ja za to do 10-tki wpycha.
    Domyslam sie Lysy ,ze u was pornoli w wypozyczalni nie ma.
    Ja na nia nigdy nie zwrocilem uwagi.

    > Pozdrawiam

    Tez serdecznie pozdrawiam,ale Lysego mniej.
    Maciej
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 11.02.04, 01:19
    My w Europie oglądamy DOBRE AMERYKAŃSKIE FILMY !!!Więc nic dziwnego , że The
    Reda je zna , a Ty dalej podniecasz się tymi klasy "Ż".
    Kathy Bates po rolach w "Misery" i "Smażone zielone pomidory" powinna zostać
    wykładowcą w aktorskiej szkole dla niedaczników filmowych typu:Lopez ,
    Connely, Weaver ,Kline..... and company . Ona chyba jest już po 50-siątce,
    jest za bardzo "przy kości",może nie goli włosów pod pachami,może lubi sobie
    wypić(nie wiem),może nie jest z NYC , może nie skończyła West Point ALE .....
    WSZYSTKICH TWOICH IDOLI BIJE AKTORSKO NA GŁOWĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Łysy jest zboczony jak jasna cholera i marzy by nie tylko popatrzeć ale
    również wystąpić w roli głownej , razem z gołą Jennifer Lopez w pornusie
    produkcji europejskiej !!! I poprzez rewelacyjną kopulację (oraz konwersację
    filmową przed,w trakcie i po) udowodnić jej i Tobie wyższość kultury i seksu
    starego kontynentu nad amerykańskim badziewiem.
    Serdecznie pozdrawiam .
  • maksimum 11.02.04, 01:34
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > My w Europie oglądamy DOBRE AMERYKAŃSKIE FILMY !!!Więc nic dziwnego , że The
    > Reda je zna , a Ty dalej podniecasz się tymi klasy "Ż".

    Tej aluzji nie rozumiem.Co to za klasa?

    > Kathy Bates po rolach w "Misery" i "Smażone zielone pomidory" powinna
    zostać
    > wykładowcą w aktorskiej szkole dla niedaczników filmowych typu:Lopez ,
    > Connely, Weaver ,Kline..... and company . Ona chyba jest już po 50-siątce,
    > jest za bardzo "przy kości",może nie goli włosów pod pachami,może lubi sobie
    > wypić(nie wiem),może nie jest z NYC , może nie skończyła West Point ALE .....
    > WSZYSTKICH TWOICH IDOLI BIJE AKTORSKO NA GŁOWĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    To kiedy wreszcie zacznie grac role pierwszoplanowe?
    Bo jak ma wyglad kucharki w polskim barze mlecznym,to od razu u was ma
    powodzenie.

    > Łysy jest zboczony jak jasna cholera i marzy by nie tylko popatrzeć ale
    > również wystąpić w roli głownej , razem z gołą Jennifer Lopez w pornusie
    > produkcji europejskiej !!! I poprzez rewelacyjną kopulację (oraz
    konwersację
    > filmową przed,w trakcie i po) udowodnić jej i Tobie wyższość kultury i seksu
    > starego kontynentu nad amerykańskim badziewiem.

    Ona juz paru mezow przerobila i byle czyms bys jej nie nastraszyl.

    > Serdecznie pozdrawiam .

    Podoba mnie sie ten tytul dlatego Ci odpowiadam,otherwise forgetted.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 11.02.04, 00:41
    Dzięki za interesujący komentarz . Nie wymieniłem jeszcze wielu dobrych
    aktorek ale nie da się tak na gorąco ułozyć mojej idealnej 10 najlepszych
    aktorek . Masterson i Bates urzekły mnie szczególnie w filmie "Smażone zielone
    pomidory" - jeden z najlepszych jakie w życiu widziałem -jesli nie widziałas
    gorąco polecam (film z przed ok. 10 lat).Tomei i Fonda zagrały w wielu
    marnych filmach ale ja może trochę irracjonalnie uwielbiam je oglądać . Żeby
    być docenionym trzeba tez dostawać dobre role (Streep miała to
    szczęście!!!!!), a wiele dobrych aktorów pokazuje klasę kiedy wreszcie taka im
    sie trafi.Np. wcześniej znana z młodzieżówek Elisabeth Shue - cudowna rola
    w "Leaving Las Vegas", Kevin Kline - naprawdę dobry w "Życie jak dom" i wiele
    innych. Masterson , a szczególnie Bates mają taką "aparycję" , że trudno im
    trafić na jakieś oskarowe role ale nigdy nie widziałem by zepsuły jakis film.
    Ile co roku na rynku filmowym jest ról , w których aktorki mogą naprawdę
    pokazać całą gamę swych możliwości? Kilka ? Niech będzie kilkanaście - a
    niezłych aktorek pewnie kilkaset - prawdopodobieństwo trafienia dobrej roli w
    dobrym filmie niestety małe . Chyba , że uda się wejść na aktualny szczyt
    popularności , wtedy można wykorzystać swoje kilka minut i role sypią się jak
    z rękawa. Np.Nicole Kidman potrafiła je idealnie wykorzystać i z drętwej
    aktoreczki przeistoczyła się w naprawdę dużej klasy aktorkę. Wiele dobrych
    aktorek nie ma tej siły przebicia i pozostaje im czekać w kącie , aż ktoś je
    zauważy, inne nie wykorzystały czasu gdy były modne (może Fonda?), inne się
    zestarzały i będzie im coraz trudniej . Takie bywa to życie filmowe piękne ale
    niestety również brutalne .
    Znowu nic dobrego nie napisałem o Sigurey Weaver (w tajemnicy Ci powiem, że
    ją lubię) więc Maximum będzie niepocieszony .
    Gorące pozdrowienia .
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 11.02.04, 00:48
    To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !
  • the_reda 11.02.04, 20:34
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !


    I ja dziękuję za odpowiedź.
    Z miłą chęcią obejrzę "Smażone zielone pomidory" jeśli nadaży się okazja (nie mam
    niestety video, a to nieco komplikuje sytuację). Filmu nie widziałam, ale nie tak
    dawno wpadła mi książka pod tym samym tytułem, więc jeśli to na jej podstawie
    nakręcono film, to zapowiada się on na interesującą historię. Plus świetna
    obsada. K.Bates myślę, że z łatwością może posłużyć za przykładad aktorki, która
    powróciła ponownie na szczyt po graniu w dość średnich filmach. Jej rola w "Schmidt" jest
    tym godna uwagi, że ona tam w ciągu całego filmu pojawia się na ekranie przez
    ok.15min. I dostała za nią nominację do Oscara. Talent i odwaga- pomimo, swoich
    lat i figury odbiegającej zdecydowanie od norm hollywoodckich piękności, na
    ogół sztucznie poprawianych, zgodziła się na pokazanie swojego ciała, zasługuje na uznanie (a Maksimum od razu wykorzystał ten fakt do szerzenia swoich amerykańskich perwersji seksualnych.)

    E.Shue wymienianą przez Ciebie jaką wybitną aktorkę traktuję jako aktorkę jednego
    filmu "Zostawić Las Vegas". Zagrala rewelacyjnie, to nie podlega dyskusji,
    pokazała swoją klasę i talent dramatyczny, ale dla mnie to trochę za mało, aby
    umieścić ją w gronie tych najlepszych. Jestem zdania, że na uznanie pracuje się
    latami, a na wysokośc oceny wpływa cała twórczość. Wiadomo, że nawet u tych
    wielkich można znaleźć wpadki i filmy, o których sami chcieliby zapomnieć. Dla
    mnie E.Shue poza wymienianym wyżej filmem nie zapisała się na dłużej w pamięci.
    Gra b.mało jak na aktorkę. Może to wynik prowadzonej polityki hollywood, gdzie
    dominuje komercja, gdzie trudno o scenariusz z dobrą rolą kobiecą nawet drugoplanową, a może postawiła na zycie osobiste widząc, że nijak mają się jej
    ambicje z wizją grania w srednich filmach. Niewątpliwie trudno się przebić aktorce,
    nawet mającej nominację do Oscara. Niestety, trzeba być jeszcze medialnych, wywołać jakiś skandal albo mieć szczęście. Nawet sam Oscar nie daje pewności, że
    posypią się ciekawe propozycje dla aktorki.

    Pozdrawiam
  • maksimum 12.02.04, 23:04
    the_reda napisała:

    > Gość portalu: łysy napisał(a):
    >
    > > To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !

    Znowu sie wam wtracam.

    > I ja dziękuję za odpowiedź.
    > Z miłą chęcią obejrzę "Smażone zielone pomidory" jeśli nadaży się okazja (nie
    mam niestety video, a to nieco komplikuje sytuację). Filmu nie widziałam, ale
    nie tak
    > dawno wpadła mi książka pod tym samym tytułem, więc jeśli to na jej podstawie
    > nakręcono film, to zapowiada się on na interesującą historię. Plus świetna
    > obsada. K.Bates myślę, że z łatwością może posłużyć za przykładad aktorki,
    która powróciła ponownie na szczyt po graniu w dość średnich filmach. Jej rola
    w "Schmidt" jest
    > tym godna uwagi, że ona tam w ciągu całego filmu pojawia się na ekranie przez
    > ok.15min. I dostała za nią nominację do Oscara. Talent i odwaga- pomimo,
    swoich lat i figury odbiegającej zdecydowanie od norm hollywoodckich piękności,
    na ogół sztucznie poprawianych, zgodziła się na pokazanie swojego ciała,
    zasługuje
    > na uznanie (a Maksimum od razu wykorzystał ten fakt do szerzenia swoich
    >amerykańskich perwersji seksualnych.)

    Bo mnie sie podobalo,jak dziewczyny W "Coyote Ugly" tanczyly na barze,ale to
    takie nie europejskie.beeeeeee

    > E.Shue wymienianą przez Ciebie jaką wybitną aktorkę traktuję jako aktorkę
    jednego
    > filmu "Zostawić Las Vegas". Zagrala rewelacyjnie, to nie podlega dyskusji,
    > pokazała swoją klasę i talent dramatyczny, ale dla mnie to trochę za mało,
    aby umieścić ją w gronie tych najlepszych. Jestem zdania, że na uznanie pracuje
    się latami, a na wysokośc oceny wpływa cała twórczość. Wiadomo, że nawet u tych
    > wielkich można znaleźć wpadki i filmy, o których sami chcieliby zapomnieć. Dla
    > mnie E.Shue poza wymienianym wyżej filmem nie zapisała się na dłużej w
    pamięci.

    Rzeczywiscie w "Leaving Las Vegas" byla duzo lepsza od Nicolasa Cage'a.
    Widzialem ja w kilku innych filmach i gra podobnie.

    > Gra b.mało jak na aktorkę. Może to wynik prowadzonej polityki hollywood, gdzie
    > dominuje komercja, gdzie trudno o scenariusz z dobrą rolą kobiecą nawet
    drugoplanową, a może postawiła na zycie osobiste widząc, że nijak mają się jej
    > ambicje z wizją grania w srednich filmach. Niewątpliwie trudno się przebić
    aktorce,
    > nawet mającej nominację do Oscara. Niestety, trzeba być jeszcze medialnych,
    wywołać jakiś skandal albo mieć szczęście. Nawet sam Oscar nie daje pewności, że
    > posypią się ciekawe propozycje dla aktorki.

    Ta Heche sypie skandalami raz za razem i dobra nigdy nie byla,bo gdzie jej tam
    do E.Shue.

    > Pozdrawiam
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 14.02.04, 01:40
    Poczułem się zdopingowany przez Ciebie do wyjaśnień skąd w mojej 15 aktorek
    znalazły się Masterson,Tomei,Fonda.Moja łysa pamięć filmowa zaczyna trochę
    szwankować więc musiałem trochę poszperać i przypomnieć sobie co z nimi
    widziałem. Jeśli Ty "strzelasz" wszystkimi informacjami filmowymi z pamięci to
    jestem pod dużym wrażeniem !!! Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
    (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę filmowe
    lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc
    oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
    koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes nie
    był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej ,
    amerykańskiej komercji .Pocieszam się , że kilkanastu może klientów "filmowo
    wychowałem" i zachęciłem do szukania w kinie czegoś więcej niż rozrywki.
    A teraz do rzeczy.
    Mary Stuart Masterson - "Smażone zielone pomidory","Benny i Joon" , "Rodzina
    zastępcza", "Wszystko jest możliwe","Usłane różami""Kamienne ogrody"
    Marisa Tomei - "Zawód dziennikarz","Skryta namietność","Tylko
    ty","Equinox","Mój kuzyn Vinny"
    Bridget Fonda - "2 miliony dolarów napiwku","Kryptonim
    Nina","Sublokatorka","W rytmie serca","Singles-Samotnicy"
    Wymieniłem tylko te dobre filmy z nimi , które były w mojej wypożyczalni.
    Polubiłem Mary,Marisę i Bridget za filmy i role , które były dla mnie wazne -
    kilka z nich powyżej. Maximum ma pewnie trochę racji ,że to oznaka starzenia
    się ale ja po prostu jestem wierny swoim sympatiom i może zbyt mało krytycznie
    oceniam ich póżniejsze dokonania. Tak jak w wieku może 16 -17 lat
    zobaczyłem "Absolwenta" i mija ćwierć wieku ,a ja dalej kocham muzykę Simona i
    Garfunkela!!! To nie znaczy , że nie interesuja mnie nowości ale trochę
    staromodne gusta zostały - Maciek będzie miał ubaw jesli to przeczyta! Jeszcze
    trochę o moim "romantycznym odchyleniu" - w tym czasie spotkałem miłośc mojego
    życia (nie jestesmy razem) i świat dla mnie zwariował!!! Może dlatego tamte
    rzeczy tak dobrze utkwiły mi w pamięci???
    Przykro mi , że zmuszam Cię do czytania takich wynurzeń ale starego pryka
    onieśmiela Twoja erudycja i spokój. I czuje się trochę jak uczeń tłumaczący się
    nauczycielce ze swoich postępków.
    Jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to przepraszam za to ględzenie i
    Pozdrawiam.

  • the_reda 14.02.04, 15:32
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Poczułem się zdopingowany przez Ciebie do wyjaśnień skąd w mojej 15 aktorek
    > znalazły się Masterson,Tomei,Fonda.

    Mam nadzieję, że nie odebrałeś mojej wypowiedzi jako naskok na swoje gusta filmowe,
    absolutnie nie chciałam aby tak została ona odebrana. Zdziwiło mnie troszkę,
    że ktoś pamięta, lubi te aktorki i co najważniejsze docenia ich dokonania.


    >Moja łysa pamięć filmowa zaczyna trochę
    > szwankować więc musiałem trochę poszperać i przypomnieć sobie co z nimi
    > widziałem. Jeśli Ty "strzelasz" wszystkimi informacjami filmowymi z pamięci to
    > jestem pod dużym wrażeniem !!!

    Aż tak dobrze z moją pamięcią nie jest, bardzo bym chciała, by pomieściła
    wszystkie napływające do niej informacje, ale czasem nie daje rady. Co prawda
    głowa ma nie łysa a ciemna to i ja czasem muszę podprzeć się netem, aby sobie
    przypomnieć tytuł albo jakieś nazwisko.


    > Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
    > (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę filmowe
    > lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc
    > oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
    > koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes nie
    > był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej ,
    > amerykańskiej komercji .Pocieszam się , że kilkanastu może klientów "filmowo
    > wychowałem" i zachęciłem do szukania w kinie czegoś więcej niż rozrywki.

    I oby takich jak Ty było więcej. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybym miała możliwość
    pracy w wypozyczalni filmów, bez żadnego zastanowienia przyjełabym ją
    i to w podskokach z usmiechem na twarzy. Robic to co się lubi i dostawać za to
    pieniądze to szczęście jakich mało.
    Osobiście bardzo rzadko zachodziłam do wypożyczalni bo nigdy nie miałam i nadal
    nie mam video. A od spoglądania na okładki filmów, których nie miałam szans
    obejrzeć, krajało się mi serce. Teraz gdy mam kompa w domu, sytuacja polepszyła
    się u mnie na lepsze, choć z klasykami (które wprost uwielbiam) i tak dalej są
    trudnośi w zdobyciu, ale pomału i ja nadrabiam zaległości.


    > A teraz do rzeczy.
    > Mary Stuart Masterson - "Smażone zielone pomidory","Benny i Joon" , "Rodzina
    > zastępcza", "Wszystko jest możliwe","Usłane różami""Kamienne ogrody"

    Widziałam niestety tylko te 2 ostatnie. "Kamienne ogrody" całkiem nie dawno
    w tv, na Ale kino.


    > Marisa Tomei - "Zawód dziennikarz","Skryta namietność","Tylko
    > ty","Equinox","Mój kuzyn Vinny"

    "Skrytą namiętnośc" przyznam się widziałam 2x, gdy wyświetlali w telewizji.
    Polecam "Oscar"- jeśli lubisz humor polegający na nieciągnących się pomyłkach
    gangsterów, to spodoba Ci się na bank. Ciekawym filmem jest "Aleja snajperów"-
    relacja dziennikarzy z Bośni.


    > Bridget Fonda - "2 miliony dolarów napiwku","Kryptonim
    > Nina","Sublokatorka","W rytmie serca","Singles-Samotnicy"

    Ostatnio widziałam "Pocałunek smoka" i jako aktorka o subtelnym wyglądzie
    nieźle zaprezentowała się na tle bandziorów-karateków.


    > Wymieniłem tylko te dobre filmy z nimi , które były w mojej wypożyczalni.
    > Polubiłem Mary,Marisę i Bridget za filmy i role , które były dla mnie wazne -
    > kilka z nich powyżej. Maximum ma pewnie trochę racji ,że to oznaka starzenia
    > się ale ja po prostu jestem wierny swoim sympatiom i może zbyt mało krytycznie
    > oceniam ich póżniejsze dokonania.

    Całkiem dla mnie zrozumiałe. Ja również mam swoje sympatie wśród aktorek, które
    lubię oglądać przez co nie zawsze jestem obiektywna w ich ocenie. Np. Winona Ryder
    lub trochę zapomniana dzisiej Mira Sorvino.



    >Tak jak w wieku może 16 -17 lat
    > zobaczyłem "Absolwenta" i mija ćwierć wieku ,a ja dalej kocham muzykę Simona i
    >
    > Garfunkela!!!

    Wstyd przyznać, ale jeszcze nie widziałam Absolwenta. Jest moją jedną z najpilniejszych
    perełek jakie chciałabym zobaczyć.



    >To nie znaczy , że nie interesuja mnie nowości ale trochę
    > staromodne gusta zostały - Maciek będzie miał ubaw jesli to przeczyta!

    To co powie o mnie, gdy usłyszy, że lubię czarno-białe filmy sprzed 50-ciu lat!
    I które w dodatku swoim wiekiem przerastają mnie 2x!


    >Jeszcze
    > trochę o moim "romantycznym odchyleniu" - w tym czasie spotkałem miłośc mojego
    > życia (nie jestesmy razem) i świat dla mnie zwariował!!! Może dlatego tamte
    > rzeczy tak dobrze utkwiły mi w pamięci???

    Takie rzeczy pozostają w pamięci. W każdym tkwi coś z romantyka, nawet w Macieju. Pozostaje mi życzyć Tobie aby tamte chwile powróciły z dwojoną siłą lub
    przynajmniej w takiej mierze, aby wspomnienie ich w przyszłości dawało tyle
    radości, co te, które minęły.


    > Przykro mi , że zmuszam Cię do czytania takich wynurzeń ale starego pryka
    > onieśmiela Twoja erudycja i spokój.

    No, teraz to się czerwienię, dziękuję za miłe słowa. I dodam, że to to żadne
    wynurzenia dla mnie i miło mi się Twoje wypowiedzi czyta.



    > I czuje się trochę jak uczeń tłumaczący się
    >
    > nauczycielce ze swoich postępków.
    > Jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to przepraszam za to ględzenie i
    > Pozdrawiam.


    Myślę i myślę, przewijam i przewijam i jakoś tego ględzenia nie widzę!

    Również pozdrawiam


  • maksimum 14.02.04, 20:21

    > > Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
    > > (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę film
    > owe lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc

    > > oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
    > > koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes
    > nie był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej ,
    > > amerykańskiej komercji .Pocieszam się , że kilkanastu może klientów "filmo
    > wo wychowałem" i zachęciłem do szukania w kinie czegoś więcej niż rozrywki.

    Panie kolego Lysy ,najlepiej sie uczy przez rozrywke.
    Dobry film musi miec ramy rozrywkowe,w ktore wbudowane sa wielowarstwowe watki.
    Od poziomu widza zalezy na ktory watek sie zalapie,a do ogladania jest dla
    kazdego.
    You know what I mean?

    > I oby takich jak Ty było więcej. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybym miała
    możliwość pracy w wypozyczalni filmów, bez żadnego zastanowienia przyjełabym ją
    > i to w podskokach z usmiechem na twarzy. Robic to co się lubi i dostawać za to
    > pieniądze to szczęście jakich mało.
    > Osobiście bardzo rzadko zachodziłam do wypożyczalni bo nigdy nie miałam i
    >nadal nie mam video.

    Ja lubie sobie pozartowac,ale Ty Reda to jestes radykalna.
    Teraz ludzie juz pozbywaja sie videos na rzecz DVD players,a Ty przespisz i ten
    okres.

    > A od spoglądania na okładki filmów, których nie miałam szans
    > obejrzeć, krajało się mi serce. Teraz gdy mam kompa w domu, sytuacja
    polepszyła
    > się u mnie na lepsze, choć z klasykami (które wprost uwielbiam) i tak dalej są
    > trudnośi w zdobyciu, ale pomału i ja nadrabiam zaległości.
    >
    >
    > > A teraz do rzeczy.
    > > Mary Stuart Masterson - "Smażone zielone pomidory","Benny i Joon" , "Rod
    > zina zastępcza", "Wszystko jest możliwe","Usłane różami""Kamienne ogrody"
    > Widziałam niestety tylko te 2 ostatnie. "Kamienne ogrody" całkiem nie dawno
    > w tv, na Ale kino.

    Zabijcie mnie,ale nie kojarze Masterson.

    > > Marisa Tomei - "Zawód dziennikarz","Skryta namietność","Tylko
    > > ty","Equinox","Mój kuzyn Vinny"

    "My cousin Vinny" to bylo dzielo sztuki.

    > > Bridget Fonda - "2 miliony dolarów napiwku","Kryptonim
    > > Nina","Sublokatorka","W rytmie serca","Singles-Samotnicy"
    >
    > Ostatnio widziałam "Pocałunek smoka" i jako aktorka o subtelnym wyglądzie
    > nieźle zaprezentowała się na tle bandziorów-karateków.
    >
    >
    > > Wymieniłem tylko te dobre filmy z nimi , które były w mojej wypożyczalni.
    > > Polubiłem Mary,Marisę i Bridget za filmy i role , które były dla mnie wazn
    > e -
    > > kilka z nich powyżej. Maximum ma pewnie trochę racji ,że to oznaka starzen
    > ia się ale ja po prostu jestem wierny swoim sympatiom i może zbyt mało krytyc
    > znie oceniam ich póżniejsze dokonania.
    >
    > Całkiem dla mnie zrozumiałe. Ja również mam swoje sympatie wśród aktorek,
    które lubię oglądać przez co nie zawsze jestem obiektywna w ich ocenie. Np.
    >Winona Ryder lub trochę zapomniana dzisiej Mira Sorvino.

    Winona dobrze gra,ale ja jej nie lubie,za to Mira Sorvino jest bardzo slodka.

    > >Tak jak w wieku może 16 -17 lat
    > > zobaczyłem "Absolwenta" i mija ćwierć wieku ,a ja dalej kocham muzykę Sim
    > ona i Garfunkela!!!

    Bo ich muzyka byla kiedys popularna i Simon niezle dawal sobie sam rade,bo ten
    drugi faggot z Brooklyna juz odpuscil.
    Widze Lysy,ze ty masz sentyment do Jew guys from Brooklyn.
    Kiedys Sandler,teraz te dwie przylepy.

    > Wstyd przyznać, ale jeszcze nie widziałam Absolwenta. Jest moją jedną z
    >najpilniejszych perełek jakie chciałabym zobaczyć.

    Obejrzyj lepiej "Laurel Canyon" i opisz go moze bardziej obiektywnie niz ja.

    > >To nie znaczy , że nie interesuja mnie nowości ale trochę
    > > staromodne gusta zostały - Maciek będzie miał ubaw jesli to przeczyta!

    Jeszcze troche i ja Cie tu zaprosze do NYC i zalatwie Ci mieszkanie na
    Brooklynie,zebys mogl tej kulturze sie lepiej przyjrzec.

    > To co powie o mnie, gdy usłyszy, że lubię czarno-białe filmy sprzed 50-ciu
    lat! I które w dodatku swoim wiekiem przerastają mnie 2x!

    Ty mnie juz nie raz powalilas na plecy i zaczynam do Was nabierac szacunku.

    > >Jeszcze
    > > trochę o moim "romantycznym odchyleniu" - w tym czasie spotkałem miłośc mo
    > jego życia (nie jestesmy razem) i świat dla mnie zwariował!!! Może dlatego
    >tamte rzeczy tak dobrze utkwiły mi w pamięci???
    >
    > Takie rzeczy pozostają w pamięci. W każdym tkwi coś z romantyka, nawet w
    >Macieju.

    Obiecuje przy nastepnym goleniu przyjrzec sie sobie troche lepiej.

    > Pozostaje mi życzyć Tobie aby tamte chwile powróciły z dwojoną siłą lub
    > przynajmniej w takiej mierze, aby wspomnienie ich w przyszłości dawało tyle
    > radości, co te, które minęły.

    Wlasnie to chcialem napisac!

    > > Przykro mi , że zmuszam Cię do czytania takich wynurzeń ale starego pryk
    > a onieśmiela Twoja erudycja i spokój.
    >
    > No, teraz to się czerwienię, dziękuję za miłe słowa. I dodam, że to to żadne
    > wynurzenia dla mnie i miło mi się Twoje wypowiedzi czyta.

    A ja zaczynam byc zazdrosny!

    > > I czuje się trochę jak uczeń tłumaczący się
    > > nauczycielce ze swoich postępków.
    > > Jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to przepraszam za to ględzenie i
    > > Pozdrawiam.
    >
    >
    > Myślę i myślę, przewijam i przewijam i jakoś tego ględzenia nie widzę!
    >
    > Również pozdrawiam

    Ludzie,WY mnie chcecie wykonczyc!
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 15.02.04, 01:45
    Panie kolego Maximum ja uwielbiam komedie i wbrew pozorom nie jest tak łatwo
    nakręcić dobrą. Co Pan taki dziś miły ,czyżby to zbawienny wpływ The Redy?
    Nie kojarzysz Masterson? Lubisz komedie więc może widziałeś z nią "Chanses
    are"? Facet umiera i idzie do nieba , tam awanturuje się , że zostawił na ziemi
    dziewczynę(Cybill Shephard) , którą kocha i chce wrócić na ziemię. By się go
    pozbyć pozwalają mu wrócić z powrotem ale przez reinkarnację (odrodzić się w
    innym ciele).Z pośpiechu zapominają mu wyczyścić pamięci. Mija 20 lat i z
    noworodka robi się przystojny młodzian (Robert Downey jr.) , który zakochuje
    się w pewnej dziewczynie (M.S.Masterson).Po jakimś czasie miłość zaczyna
    pączkować i trafia do jej domu.I tam doznaje szoku ,skądś zbyt dobrze go
    zna .... Dalej nie piszę bo gdybyś go gdzies oglądał to zepsuł bym Ci cały
    efekt.
    "Usłane różami" - facet(Christian Slater) spacerując nocą widzi w oknie smutną
    dziewczynę(M.S.Masterson). Lubi cieszyć się radością innych więc posyła jej
    kwiaty. Ona nie wiedząc kto ją tak obdarował zaczyna szukać........(film trochę
    zepsuty ale gra aktorów-cymes).
    "Smażone zielone pomidory" - zahukana kura domowa (Kathy Bates) będąc w
    szpitalu- domu opieki spotyka starszą panią (Jessica Tandy) ,która opowiada jej
    niesamowite historie z życia dwóch kobiet(M.S.Masterson i M.L.Paker).
    Opowiadanie(filmowe) wciąga ją tak bardzo , że zaczyna robić rewolucję w swoim
    życiu..... Marna zapowiedż ale film cudowny!!!
    Nieudolnie starałem Ci się przybliżyć M.S.M. może coś pamiętasz?
    Simon i Garfunkel znowu śpiewają razem (sondażowe koncerty spotkały się z takim
    zainteresowaniem ,że jest już zaplanowana trasa w kilkudziesięciu miastach
    USA)!!!!!
    Sandlera próbujesz mi wcisnąć od miesiąca (choć ani razu nie stwierdziłem ,
    że jestem jego fanem) "Happy Gilmore"był dobry - reszta niestety badziewie.
    Natomiast jestem na 100 % przekonany , że jest lepszym aktorem niż Jennifer
    Lopez aktorką (u Ciebie czołówka).
    Jesteś bardzo miły z tym zaproszeniem do NYC(wiem , że to żart) ale ja
    trochę jeżdziłem po obcych krajach i doszedłem do wniosku ,że Polska jest tak
    piękna i tak mało ją znamy , że od kilku lat staram się ją bardziej dogłębnie
    poznać - i jestem coraz bardziej zafascynowany.
    Na koniec - NIKT TU NIE CHCE CIĘ WYKOŃCZYĆ -doceniamy Twój wielki wkład we
    wprowadzaniu twórczego zamętu na tym i innych forach!!!!!!!Pozdrawiam.
  • maksimum 15.02.04, 06:37
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Panie kolego Maximum ja uwielbiam komedie i wbrew pozorom nie jest tak łatwo
    > nakręcić dobrą. Co Pan taki dziś miły ,czyżby to zbawienny wpływ The Redy?
    > Nie kojarzysz Masterson? Lubisz komedie więc może widziałeś z nią "Chanses
    > are"? Facet umiera i idzie do nieba , tam awanturuje się , że zostawił na
    ziemi
    > dziewczynę(Cybill Shephard) , którą kocha i chce wrócić na ziemię. By się go
    > pozbyć pozwalają mu wrócić z powrotem ale przez reinkarnację (odrodzić się w
    > innym ciele).Z pośpiechu zapominają mu wyczyścić pamięci. Mija 20 lat i z
    > noworodka robi się przystojny młodzian (Robert Downey jr.)

    Jak Robert Downey Jr. jest przystojny mlodzian,to by Ci skali zabraklo jakbys
    mnie zobaczyl.

    >, który zakochuje
    > się w pewnej dziewczynie (M.S.Masterson).Po jakimś czasie miłość zaczyna
    > pączkować i trafia do jej domu.I tam doznaje szoku ,skądś zbyt dobrze go
    > zna .... Dalej nie piszę bo gdybyś go gdzies oglądał to zepsuł bym Ci cały
    > efekt.
    us.imdb.com/title/tt0097044/
    Ten film pamietam,tylko z dwoch powodow,ze obok Downey'a Jr. gral rowniez ten
    bardzo znany aktor,ktory byl drugim mezem wdowy.
    A M.S.Masterson miala calkiem ciekawa urode,okragla na twarzy i na pazia
    ostrzyzona
    -identycznie jak moja corka -i takie same jasniutkie wlosy.Pupcie miala tez
    pulchna,czyli typowa polska uroda.I to sie dzialo wszystko w Waszyngtonie i jej
    maz byl jakims senatorem czy czyms podobnym.

    > "Usłane różami" - facet(Christian Slater) spacerując nocą widzi w oknie
    smutną
    > dziewczynę(M.S.Masterson). Lubi cieszyć się radością innych więc posyła jej
    > kwiaty. Ona nie wiedząc kto ją tak obdarował zaczyna szukać........(film
    trochę zepsuty ale gra aktorów-cymes).

    Za krotki opis i nie zalapalem.

    > "Smażone zielone pomidory" - zahukana kura domowa (Kathy Bates) będąc w
    > szpitalu- domu opieki spotyka starszą panią (Jessica Tandy) ,która opowiada
    jej niesamowite historie z życia dwóch kobiet(M.S.Masterson i M.L.Paker).
    > Opowiadanie(filmowe) wciąga ją tak bardzo , że zaczyna robić rewolucję w
    swoim życiu..... Marna zapowiedż ale film cudowny!!!
    > Nieudolnie starałem Ci się przybliżyć M.S.M. może coś pamiętasz?

    Moze te pomidory widzialem,ale za malo napisales.
    Nie mozesz tak opisac jak ja "Laurel Canyon" ?

    > Simon i Garfunkel znowu śpiewają razem (sondażowe koncerty spotkały się z
    takim zainteresowaniem ,że jest już zaplanowana trasa w kilkudziesięciu
    >miastach USA)!!!!!

    Przejada sie po zydowskich gettach i to by bylo na tyle.

    > Sandlera próbujesz mi wcisnąć od miesiąca (choć ani razu nie stwierdziłem ,
    > że jestem jego fanem) "Happy Gilmore"był dobry - reszta niestety badziewie.

    To prawda,"Happy'ego " ogladalem 2x,a to dlatego,ze moim ulubionym sportem jest
    hokey.

    > Natomiast jestem na 100 % przekonany , że jest lepszym aktorem niż Jennifer
    > Lopez aktorką (u Ciebie czołówka).

    J.Lopez grala w kilku filmach i to dobrze,a A.Sandler ma jeden dobry film.

    > Jesteś bardzo miły z tym zaproszeniem do NYC(wiem , że to żart) ale ja
    > trochę jeżdziłem po obcych krajach i doszedłem do wniosku ,że Polska jest tak
    > piękna i tak mało ją znamy , że od kilku lat staram się ją bardziej dogłębnie
    > poznać - i jestem coraz bardziej zafascynowany.
    > Na koniec - NIKT TU NIE CHCE CIĘ WYKOŃCZYĆ -doceniamy Twój wielki wkład we
    > wprowadzaniu twórczego zamętu na tym i innych forach!!!!!!!Pozdrawiam.

    Tworczy zamet polega na tym,ze probuje wam poprzewracac w glowie a wy i tak
    swoje myslicie?
  • the_reda 15.02.04, 15:10
    maksimum napisał:

    > Ja lubie sobie pozartowac,

    Ja wiem, że lubisz się śmiać, pośmiać a czasem wyśmiać (z kogoś-tego nie toleruję)
    Wiem, że lubisz komedie, a aktorki w nich grające oceniasz po wyglądzie, choć
    sam twierdzisz, że jest inaczej, to oboje wiemy, że to nie prawda. Wiem również,
    że aktorki te muszą odpowiadać Twoim kryterium (koniecznie wysoka,szczupła-ale nie Miotła) i najlepiej, żeby odkrywały swoje wdzięki np.tańcząc na scenie.
    Ja też lubię tą scenę w "Coyote Ugly" ale oczywiście z całkiem innych powodów,
    ma się rozumieć. Fajny staroć wtedy śpiewały. Chiałam sprawdzić co to dokładnie
    za piosenka, ale film nie chce mi chodzić... pieron jeden, zepsuł się chyba...


    >ale Ty Reda to jestes radykalna.
    > Teraz ludzie juz pozbywaja sie videos na rzecz DVD players,a Ty przespisz i ten
    >
    > okres.

    Pozbywają się i dlatego nie mam zamiaru go kupować, a odtwarzacz DVD sprawiłam
    sobie kilka lat temu, więc idąc za Twoją radą, mogę SPAĆ spokojnie.



    > Obejrzyj lepiej "Laurel Canyon" i opisz go moze bardziej obiektywnie niz ja.


    Maciej, Ty ten film opisałeś prawie w całości. To po co mam go teraz oglądać?
    Wszystko już będę wiedzieć!



    > Ludzie,WY mnie chcecie wykonczyc!

    Pytanie tylko jak to zrobić!

    To taki żart oczywiście, żebyś nie mówił, że na żartach się nie znam.
  • maksimum 15.02.04, 20:33
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Ja lubie sobie pozartowac,
    >
    > Ja wiem, że lubisz się śmiać, pośmiać a czasem wyśmiać (z kogoś-tego nie
    >toleruję)

    A jak mam okreslic those two Jewish boys Simon&Garfunkel jesli Simon pedal
    w moich ustach jest nielegalne?
    Zreszta Garfunkel jest jeszcze wiekszy pedal.

    > Wiem, że lubisz komedie, a aktorki w nich grające oceniasz po wyglądzie, choć
    > sam twierdzisz, że jest inaczej, to oboje wiemy, że to nie prawda.

    Przyznam szczerze,klamalem w zywe oczy!

    > Wiem również że aktorki te muszą odpowiadać Twoim kryterium (koniecznie
    wysoka,szczupła-ale
    > nie Miotła) i najlepiej, żeby odkrywały swoje wdzięki np.tańcząc na scenie.
    > Ja też lubię tą scenę w "Coyote Ugly" ale oczywiście z całkiem innych powodów,
    > ma się rozumieć. Fajny staroć wtedy śpiewały. Chiałam sprawdzić co to
    dokładnie
    > za piosenka, ale film nie chce mi chodzić... pieron jeden, zepsuł się chyba...

    One way,or another
    I,m gonna get You,get you
    One way,or another
    I'm gonna meet you

    > > Obejrzyj lepiej "Laurel Canyon" i opisz go moze bardziej obiektywnie niz ja.
    >
    > Maciej, Ty ten film opisałeś prawie w całości. To po co mam go teraz oglądać?
    > Wszystko już będę wiedzieć!

    Ja wiem,ze moje opisy sa duzo lepsze niz sam film jest nakrecony,ale nie
    opisalem w calosci,ze Alex jest wysoka szczupla szatynka i nosi cieniutkie
    okulary,a dlugie wlosy spina z tylu do gory gdy chce byc bardziej zalotna.

    > > Ludzie,WY mnie chcecie wykonczyc!
    >
    > Pytanie tylko jak to zrobić!
    >
    > To taki żart oczywiście, żebyś nie mówił, że na żartach się nie znam.

    Nie wyglada mnie to na zart,ale ja jestem odporny na zarty i ciezki do za.......
    Pozdr Maciej
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 15.02.04, 00:32
    Ja się bardzo cieszę , że zechciałaś skomentować moje aktorskie wybory,
    Zmusiłaś mnie równocześnie do przemyśleń dlaczego akurat te aktorki umieściłem
    obok takich tuzów jak Streep,Thompson czy Sarandon .Dobrze mi zrobiło trochę
    wspomnień . Cieszę się , że oglądasz również stare filmy nawet te czarno-białe
    bo tylko dobre rzeczy mogą przetrwać taką próbę czasu. Na odrabianie zaległości
    nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepiej być
    nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!! Z tą pracą
    w wypożyczalni to nie jest taki miód jakby na oko wyglądało -po przyjściu 25
    klieta w jednym dniu , który domaga sie nowości z Segalem,Van Dammem i innymi
    tego typu ,ręce opadają .Wypożyczalnie ogólnie padają na twarz , tak że chyba
    musisz szukać innego miejsca by połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy .Bardzo
    dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikarstwa
    filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wiem,
    że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły. Jak
    czytam Szczerbę czy Mossakowskiego z GW - to bijesz ich na głowę!!!
    Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręcają.
    Dzięki za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.
  • the_reda 15.02.04, 19:58
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Ja się bardzo cieszę , że zechciałaś skomentować moje aktorskie wybory,
    > Zmusiłaś mnie równocześnie do przemyśleń dlaczego akurat te aktorki umieściłem
    > obok takich tuzów jak Streep,Thompson czy Sarandon .Dobrze mi zrobiło trochę
    > wspomnień . Cieszę się , że oglądasz również stare filmy nawet te czarno-białe
    > bo tylko dobre rzeczy mogą przetrwać taką próbę czasu. Na odrabianie zaległości
    >
    > nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepiej być
    >
    > nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!!


    Widziałam kilka razy! Świetny film, z gatunku tych, w którym wszyscy wypadli
    idealnie, po prostu lepiej być nie może! J.Nicholson ze swoim paraliżyjącym wręcz
    wzrokiem, H.Hunt pełna wewnętrznej siły. Rewelacja jednym słowem! Para, która
    bez wątpienia zasłużyła na Oscara. Świetne dialogi pomiędzy nimi. Te w kawiarni
    w drugiej części filmu, gdy Nicholson mówi podirytowany do Hunt: "Mnie kazali
    założyć elegancji garnitur, a ciebie wpuścili w zwykłej sukience" rozbawiły mnie
    do łez, albo jak później składał zamówienie wydzierając się do kelnera stojącego
    w drugim końcu budynku. Pamiętasz jak Jack przedstawiał Carol Simonowi przed ich
    wyjazdem? Carol kelnerka-Simon pedał. Cała kwintesencja jego zachowania, które
    ulega przemianie pod wpływem wydarzeń i ludzi. Film, który ogląda się za każdym
    razem z uśmiechem na twarzy. Rewelacja!


    >Z tą pracą
    >
    > w wypożyczalni to nie jest taki miód jakby na oko wyglądało -po przyjściu 25
    > klieta w jednym dniu , który domaga sie nowości z Segalem,Van Dammem i innymi
    > tego typu ,ręce opadają .

    Albo z Chuckiem Norisem czy Dudikofem (czy jakoś tak)!!! Była tez taka pani...
    nie pamiętam, chyba nazwisko na R, potrafiła nieźle dokopać. Wszyscy bohaterowie
    typu "zabili go i uciekł". Można nieźle się uśmiać się na takich filmach! A Segal
    to swoją drogą ciekawy przypadek. Aktor z niego o "dwóch minach" i jest przykładem
    na to, że każdy może zostać aktorem, nawet największe beztalencie.


    >Wypożyczalnie ogólnie padają na twarz , tak że chyba
    > musisz szukać innego miejsca by połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy .

    Padają rzeczywiście. Te większe nie chcąc skapitulować zmuszone są iść z biegiem czasu
    i przerzucają się na filmy DVD, które pomału ale zdecydowanie wypierają VHSy.


    >Bardzo
    > dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikarstwa
    > filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wiem,
    > że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły.

    Byłoby pięknie, rzeczywiście, darmowe bilety do kina, o tym marzy prawdziwy kinoman!
    Dzięki serdeczne za miłe słowa. Choć taki ze mnie znów dobry pisarz to nie jest,
    staram się pisać to co myślę, jak każdy zresztą.



    > Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręcają.

    Właściwie to oglądam wszystkie jakie mi wpadną w ręce. Rózne gatunki z różnych
    lat. Selekcja następuje dopiero po kilku minutach i zazwyczaj kończy się
    przewijaniem, bo większośc jest niestety poniżej poziomu średniego.
    Mam oczywiście swoich faworytów np. M.Streep i jej np."Co się wydarzyło w Madison
    County". Filmy z A.Hopkinsem a zwłasza "Milczenie owiec" czy "Okruchy dnia" uważam za niezwykłe i niepowtarzalne. Dotyczy się to również R.de Niro choć
    on ostatnio niezbyt celnie wybiera sobie role. I oczywiście starocie np.: "12 gniewnych
    ludzi"- klasyka filmu psychologicznego. Ostatnio odkrywam uroki filmów Kurosawy
    (lepiej późno niż wcale). Widziałeś "Dersu Uzała"? Można obejrzeć na Ale Kino.
    Film o męskiej przyjaźni rozgrywany w rosyjskiej tajdze. Zrobił na mnie spore
    wrażenie.
    To by było tak po krótce. Komentarz byłby bardzo mile widziany, jeśli najdzie
    Cię ochota to krytykuj śmiało!

    Pozdrawiam
  • maksimum 15.02.04, 20:16
    the_reda napisała:

    > Gość portalu: łysy napisał(a):
    >
    > > Ja się bardzo cieszę , że zechciałaś skomentować moje aktorskie wybory,
    > > Zmusiłaś mnie równocześnie do przemyśleń dlaczego akurat te aktorki umieśc
    > iłem
    > > obok takich tuzów jak Streep,Thompson czy Sarandon .Dobrze mi zrobiło troc
    > hę
    > > wspomnień . Cieszę się , że oglądasz również stare filmy nawet te czarno-b
    > iałe
    > > bo tylko dobre rzeczy mogą przetrwać taką próbę czasu. Na odrabianie zaleg
    > łości
    > >
    > > nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepie
    > j być
    > >
    > > nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!!
    >
    >
    > Widziałam kilka razy! Świetny film, z gatunku tych, w którym wszyscy wypadli
    > idealnie, po prostu lepiej być nie może! J.Nicholson ze swoim paraliżyjącym
    wrę
    > cz
    > wzrokiem, H.Hunt pełna wewnętrznej siły. Rewelacja jednym słowem! Para, która
    > bez wątpienia zasłużyła na Oscara. Świetne dialogi pomiędzy nimi. Te w
    kawiarni
    > w drugiej części filmu, gdy Nicholson mówi podirytowany do Hunt: "Mnie kazali
    > założyć elegancji garnitur, a ciebie wpuścili w zwykłej sukience" rozbawiły
    mni
    > e
    > do łez, albo jak później składał zamówienie wydzierając się do kelnera
    stojąceg
    > o
    > w drugim końcu budynku. Pamiętasz jak Jack przedstawiał Carol Simonowi przed
    >ich wyjazdem? Carol kelnerka-Simon pedał.

    TYLKO,ZE JAK JA MOWIE: SIMON PEDAL,TO JUZ JESTEM ZLE WYCHOWANY.

    > Cała kwintesencja jego zachowania, które
    > ulega przemianie pod wpływem wydarzeń i ludzi. Film, który ogląda się za
    każdym
    > razem z uśmiechem na twarzy. Rewelacja!
    >
    >
    > >Z tą pracą
    > >
    > > w wypożyczalni to nie jest taki miód jakby na oko wyglądało -po przyjściu
    > 25
    > > klieta w jednym dniu , który domaga sie nowości z Segalem,Van Dammem i inn
    > ymi
    > > tego typu ,ręce opadają .
    >
    > Albo z Chuckiem Norisem czy Dudikofem (czy jakoś tak)!!! Była tez taka pani...
    > nie pamiętam, chyba nazwisko na R, potrafiła nieźle dokopać. Wszyscy
    bohaterowi
    > e
    > typu "zabili go i uciekł". Można nieźle się uśmiać się na takich filmach! A
    Seg
    > al
    > to swoją drogą ciekawy przypadek. Aktor z niego o "dwóch minach" i jest
    przykła
    > dem
    > na to, że każdy może zostać aktorem, nawet największe beztalencie.
    >
    >
    > >Wypożyczalnie ogólnie padają na twarz , tak że chyba
    > > musisz szukać innego miejsca by połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy .
    >
    > Padają rzeczywiście. Te większe nie chcąc skapitulować zmuszone są iść z
    biegie
    > m czasu
    > i przerzucają się na filmy DVD, które pomału ale zdecydowanie wypierają VHSy.
    >
    >
    > >Bardzo
    > > dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikar
    > stwa
    > > filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wi
    > em,
    > > że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły.
    >
    > Byłoby pięknie, rzeczywiście, darmowe bilety do kina, o tym marzy prawdziwy
    kin
    > oman!
    > Dzięki serdeczne za miłe słowa. Choć taki ze mnie znów dobry pisarz to nie
    jest
    > ,
    > staram się pisać to co myślę, jak każdy zresztą.
    >
    >
    >
    > > Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręc
    > ają.
    >
    > Właściwie to oglądam wszystkie jakie mi wpadną w ręce. Rózne gatunki z różnych
    > lat. Selekcja następuje dopiero po kilku minutach i zazwyczaj kończy się
    > przewijaniem, bo większośc jest niestety poniżej poziomu średniego.
    > Mam oczywiście swoich faworytów np. M.Streep i jej np."Co się wydarzyło w
    Madis
    > on
    > County". Filmy z A.Hopkinsem a zwłasza "Milczenie owiec" czy "Okruchy dnia"
    uwa
    > żam za niezwykłe i niepowtarzalne. Dotyczy się to również R.de Niro choć
    > on ostatnio niezbyt celnie wybiera sobie role. I oczywiście starocie np.: "12
    g
    > niewnych
    > ludzi"- klasyka filmu psychologicznego. Ostatnio odkrywam uroki filmów
    Kurosawy
    > (lepiej późno niż wcale). Widziałeś "Dersu Uzała"? Można obejrzeć na Ale Kino.
    > Film o męskiej przyjaźni rozgrywany w rosyjskiej tajdze. Zrobił na mnie spore
    > wrażenie.
    > To by było tak po krótce. Komentarz byłby bardzo mile widziany, jeśli najdzie
    > Cię ochota to krytykuj śmiało!
    >
    > Pozdrawiam
  • maksimum 15.02.04, 20:46

    > > nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepie
    > j być nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!!
    >
    >
    > Widziałam kilka razy! Świetny film, z gatunku tych, w którym wszyscy wypadli
    > idealnie, po prostu lepiej być nie może! J.Nicholson ze swoim paraliżyjącym
    wręcz
    > wzrokiem, H.Hunt pełna wewnętrznej siły. Rewelacja jednym słowem! Para, która
    > bez wątpienia zasłużyła na Oscara. Świetne dialogi pomiędzy nimi. Te w
    kawiarni
    > w drugiej części filmu, gdy Nicholson mówi podirytowany do Hunt: "Mnie kazali
    > założyć elegancji garnitur, a ciebie wpuścili w zwykłej sukience" rozbawiły
    mnie do łez, albo jak później składał zamówienie wydzierając się do kelnera
    stojącego
    > w drugim końcu budynku. Pamiętasz jak Jack przedstawiał Carol Simonowi przed
    >ich wyjazdem? Carol kelnerka-Simon pedał.

    I podobalo Ci sie to?????
    Serdecznie watpie!!!!!

    > Cała kwintesencja jego zachowania, które ulega przemianie pod wpływem
    wydarzeń i ludzi. Film, który ogląda się za każdym razem z uśmiechem na twarzy.
    >Rewelacja!

    Wierze Ci na slowo i nie bede ogladal.

    > >Bardzo
    > > dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikar
    > stwa
    > > filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wi
    > em, że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły.
    > Byłoby pięknie, rzeczywiście, darmowe bilety do kina, o tym marzy prawdziwy
    kinoman!
    > Dzięki serdeczne za miłe słowa. Choć taki ze mnie znów dobry pisarz to nie
    >jest staram się pisać to co myślę, jak każdy zresztą.

    A ja pisze,to co widze i to co czuje i staram sie nie myslec przy pisaniu i
    wychodzi as good as it gets i moze dlatego tak wam podpadam.

    > > Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręc
    > ają.
    >
    > Właściwie to oglądam wszystkie jakie mi wpadną w ręce. Rózne gatunki z różnych
    > lat. Selekcja następuje dopiero po kilku minutach i zazwyczaj kończy się
    > przewijaniem, bo większośc jest niestety poniżej poziomu średniego.
    > Mam oczywiście swoich faworytów np. M.Streep i jej np."Co się wydarzyło w
    Madison
    > County". Filmy z A.Hopkinsem a zwłasza "Milczenie owiec" czy "Okruchy dnia"
    uważam za niezwykłe i niepowtarzalne. Dotyczy się to również R.de Niro choć
    > on ostatnio niezbyt celnie wybiera sobie role. I oczywiście starocie np.: "12
    gniewnych ludzi"- klasyka filmu psychologicznego. Ostatnio odkrywam uroki
    filmów Kurosawy
    > (lepiej późno niż wcale). Widziałeś "Dersu Uzała"? Można obejrzeć na Ale Kino.
    > Film o męskiej przyjaźni rozgrywany w rosyjskiej tajdze. Zrobił na mnie spore
    > wrażenie.
    > To by było tak po krótce. Komentarz byłby bardzo mile widziany, jeśli najdzie
    > Cię ochota to krytykuj śmiało!
    >
    > Pozdrawiam
  • maksimum 15.02.04, 20:50
    us.imdb.com/title/tt0119822/
    Przeciez Jacek tam sam nie gra i jest cala kupa dobrych aktorow,dlatego film
    dobrze wypadl.
  • the_reda 15.02.04, 22:56
    Maciej, wydaje mi się, ze doszło do małego nieporozumienia.

    "Carol-kelnerka, Simon-pedał" to cytat z filmu, usłyszysz go mniej więcej
    w połowie filmu. Tak przedstawił sobie swoich znajomych bohater grany przez
    J.Nicholsona. Cytat ten jest całym podsumowaniem jego charakteru, bo bohater
    tego filmu jest niekulturalny, niegreczny, egoistyczny i widzi tylko siebie.

    Nie wiem czemu się złościsz, nie mam takiej mocy, aby zmieniać scenariusz i
    to nie ode mnie zależy poprawność słowna filmu.

    A film jest dobry, naprawdę. Myslę, że by Ci się spodobał. Każdy znajdzie w nim
    coś dla siebie. Jest dużo śmiechu ale i refleksji.

    Ps. Dzięki serdeczne za słowa piosenki z "Coyote Ugly". Zepsuł się mi film na amen.
    Jeśli poczułeś się urażony moim żartem w tamtym poście, to przepraszam. Nie
    chcę się z nikim kłócić, a już tym bardziej nikogo obrażać, bo nie na tym
    polega dyskusja na forum.

    Pozdrawiam i pędzę na finał z San Jose Roddick-Fish.
  • maksimum 15.02.04, 23:29
    the_reda napisała:

    > Maciej, wydaje mi się, ze doszło do małego nieporozumienia.
    >
    > "Carol-kelnerka, Simon-pedał" to cytat z filmu, usłyszysz go mniej więcej
    > w połowie filmu. Tak przedstawił sobie swoich znajomych bohater grany przez
    > J.Nicholsona. Cytat ten jest całym podsumowaniem jego charakteru, bo bohater
    > tego filmu jest niekulturalny, niegreczny, egoistyczny i widzi tylko siebie.
    >
    > Nie wiem czemu się złościsz, nie mam takiej mocy, aby zmieniać scenariusz i
    > to nie ode mnie zależy poprawność słowna filmu.

    Wie,wiem,chodzilo glownie o to,ze to jest zabawne jesli sie uslyszy w filmie,a
    zupelnie nie zabawne jak ja uzyje w rozmowie.

    > A film jest dobry, naprawdę. Myslę, że by Ci się spodobał. Każdy znajdzie w
    nim coś dla siebie. Jest dużo śmiechu ale i refleksji.
    >
    > Ps. Dzięki serdeczne za słowa piosenki z "Coyote Ugly". Zepsuł się mi film na
    amen.
    > Jeśli poczułeś się urażony moim żartem w tamtym poście, to przepraszam. Nie
    > chcę się z nikim kłócić, a już tym bardziej nikogo obrażać, bo nie na tym
    > polega dyskusja na forum.

    Gdzie bym sie poczul urazony?
    Mnie nie tak latwo obrazic i nie zostawiaj mnie tu samego z Lysym!

    > Pozdrawiam i pędzę na finał z San Jose Roddick-Fish.

    Fish,Tent ,Roddick i bracia Brayant sa kadrze Davis Cupowej.
    Mysle,ze bez Agassiego moga zdobyc Cup.
    I to sa wszystko mlode chlopaki,wiec ja sie nie martwie o przyszlosc tenisa w
    USA.

    Serdecznie pozdr Maciej
  • the_reda 16.02.04, 12:08
    maksimum napisał:


    > Wie,wiem,chodzilo glownie o to,ze to jest zabawne jesli sie uslyszy w filmie,a
    > zupelnie nie zabawne jak ja uzyje w rozmowie.


    O, właśnie, o to dokładnie chodzi. Nie wszystkie cytaty z filmów nadają się
    do powtarzania i użycia w zyciu, choć czasem mnie świerzbi, żeby co niektórych
    uzyć.


    > Gdzie bym sie poczul urazony?
    > Mnie nie tak latwo obrazic i nie zostawiaj mnie tu samego z Lysym!


    Ale Wam tak się razem przyjemnie dyskutuje...mimo,wszystko nie tak łatwo
    zrezygnuję z podważania Twoich co niektórych teorii! Kłócić się z Tobą to ja
    lubię najbardziej! I obiecuję z ręką na sercu poprawić się w żartach, czarny
    humor dozwolony?


    > Fish,Tent ,Roddick i bracia Brayant sa kadrze Davis Cupowej.
    > Mysle,ze bez Agassiego moga zdobyc Cup.
    > I to sa wszystko mlode chlopaki,wiec ja sie nie martwie o przyszlosc tenisa w
    > USA.

    Bez Agassiego będzie im ciężko. Wszyscy co prawda młodzi, ale tylko Roddick
    jest tym, który gra świetnie i prezentuje najrówniejszą formę przez rok.
    Ale muszę przyznać, że wczoraj Fish mnie miło zaskoczył. Nie było widać, az
    takiej przewagi Roddicka jakby to mogło wynikać z ich rankingu. Problem Fisha
    polega na tym, iż nie potrafi jescze wygrywać tych najważniejszycr punktów,
    w chwili zagrożenia popełnia za banalne błędy. Jak z tym smeczem-uderzyl w piłkę
    jak z patelni. Sam się po tym uderzeniu uśmiał.


    Pozdrawiam reda
  • maksimum 16.02.04, 21:54
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    >
    > > Wie,wiem,chodzilo glownie o to,ze to jest zabawne jesli sie uslyszy w film
    > ie,a zupelnie nie zabawne jak ja uzyje w rozmowie.
    >
    > O, właśnie, o to dokładnie chodzi. Nie wszystkie cytaty z filmów nadają się
    > do powtarzania i użycia w zyciu, choć czasem mnie świerzbi, żeby co niektórych
    > uzyć.

    Idz na calosc.Ulzyj sobie a zobaczysz jak chlopaki na Ciebie inaczej spojrza!

    > > Gdzie bym sie poczul urazony?
    > > Mnie nie tak latwo obrazic i nie zostawiaj mnie tu samego z Lysym!
    >
    >
    > Ale Wam tak się razem przyjemnie dyskutuje...mimo,wszystko nie tak łatwo
    > zrezygnuję z podważania Twoich co niektórych teorii! Kłócić się z Tobą to ja
    > lubię najbardziej! I obiecuję z ręką na sercu poprawić się w żartach, czarny
    > humor dozwolony?

    NO RULES!
    EVERYTHING GOES.

    > > Fish,Tent ,Roddick i bracia Brayant sa kadrze Davis Cupowej.
    > > Mysle,ze bez Agassiego moga zdobyc Cup.
    > > I to sa wszystko mlode chlopaki,wiec ja sie nie martwie o przyszlosc tenis
    > a w USA.
    >
    > Bez Agassiego będzie im ciężko. Wszyscy co prawda młodzi, ale tylko Roddick
    > jest tym, który gra świetnie i prezentuje najrówniejszą formę przez rok.
    > Ale muszę przyznać, że wczoraj Fish mnie miło zaskoczył. Nie było widać, az
    > takiej przewagi Roddicka jakby to mogło wynikać z ich rankingu. Problem Fisha
    > polega na tym, iż nie potrafi jescze wygrywać tych najważniejszych punktów,
    > w chwili zagrożenia popełnia za banalne błędy. Jak z tym smeczem-uderzyl w
    >piłkę jak z patelni. Sam się po tym uderzeniu uśmiał.

    Ja tez mam takie smieszne momenty w grze.
    Oni dobrze graja,tylko ze przy Roddicku rzadko kto dobrze wyglada.
    Gdzie Ty to widzialas? Bo ja szukalem na ESPN i nie znalazlem.

    > Pozdrawiam reda

    Serdecznie pozdr Maciej
  • the_reda 17.02.04, 11:08
    maksimum napisał:

    > Idz na calosc.Ulzyj sobie a zobaczysz jak chlopaki na Ciebie inaczej spojrza!


    Zagalopowałeś się za daleko. Takie rady zachowaj sobie dla swoich znajomych, swojej rodziny.
    Ja to nie Ty. Nie potrzebuje się na nikogo wydzierać, nikogo obrażać, żeby się
    dogadać. I dobrze mi z tym. A Ty, Maciej najwidoczniej masz z tym jakieś problemy,
    skoro sobie używasz wyładowywując swoją złość na mnie. Nie muszę chyba pisać,
    że z tego powodu nie dojdziemy do żadnego porozumienia, w żadnym temacie. A
    szkoda.


    > Ja tez mam takie smieszne momenty w grze.
    > Oni dobrze graja,tylko ze przy Roddicku rzadko kto dobrze wyglada.
    > Gdzie Ty to widzialas? Bo ja szukalem na ESPN i nie znalazlem.

    Eurosport, niezawodny eurosport.

    Do widzenia.
  • maksimum 17.02.04, 17:28
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Idz na calosc.Ulzyj sobie a zobaczysz jak chlopaki na Ciebie inaczej spojr
    > za!
    >
    >
    > Zagalopowałeś się za daleko. Takie rady zachowaj sobie dla swoich znajomych,
    >swojej rodziny.

    Zauwazylem,ze u was modne jest trzymanie sztywnych ram zachowywania sie.
    Inny sposob zachowania,np taki jaki zaprezentowal Jack ,wcale nie znaczy,ze
    trzeba kogos obrazac,jest to po prostu luzniejszy sposob wyrazania mysli.
    Jesli nie czujesz sie dobrze,to nawet Cie na to nie namawiam.

    > Ja to nie Ty. Nie potrzebuje się na nikogo wydzierać, nikogo obrażać, żeby się
    > dogadać. I dobrze mi z tym. A Ty, Maciej najwidoczniej masz z tym jakieś
    >problemy, skoro sobie używasz wyładowywując swoją złość na mnie.

    A gdzie Ty zauwazylas,ze ja wyladowuje zlosc na Tobie?
    Krzyknalem troche na Talibow w innym watku,ale Ty jestes dla mnie bardzo
    ciekawa osoba i nawet do glowy mnie nie przyszlo,zeby Cie obrazac.


    > Nie muszę chyba pisać,
    > że z tego powodu nie dojdziemy do żadnego porozumienia, w żadnym temacie. A
    > szkoda.

    Widze,ze czujesz sie urazona,choc nie wiem czym.
    Przepraszam bardzo.

    > > Ja tez mam takie smieszne momenty w grze.
    > > Oni dobrze graja,tylko ze przy Roddicku rzadko kto dobrze wyglada.
    > > Gdzie Ty to widzialas? Bo ja szukalem na ESPN i nie znalazlem.
    >
    > Eurosport, niezawodny eurosport.
    >
    > Do widzenia.

    Pozdr Maciej
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 16.02.04, 02:43
    Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko trafia
    się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili w
    zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w wydawnictwie ,jak
    młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam sobie
    mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat).
    Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!! Podobne
    teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył w knajpce)!
    Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum????? Musimy go zapytać czy czasem
    nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi trochę dziwnym monthypythonowskim
    krokiem po chodniku! A w rzeczywistości jest misiem o czułym serduszku ,który
    ze strachu przed światem ( ew.Cubą Goodingiem) udaje amerykańskiego macho .
    Ale stary Jack najbardziej położył mnie na kolana tą sceną kiedy musiał oddać
    pieska i za zamkniętymi drzwiami zapłakał (ciarki mi przeszły).
    Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu! Akcenty
    kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór Zofii","Dom dusz"
    i "Sprawa Kramerów". Zawsze tak jak Nicholson gra na najwyższym poziomie ale te
    właśnie filmy zachwyciły mnie najbardziej.
    "Co się wydarzylo w Madison County" pamiętam doskonale z innego powodu ,Może
    nie uwierzysz ale zdarzyło mi się w życiu coś dokładnie identycznego - tylko
    to ja byłem w sytuacji Meryl,trwało to 3 lata i też niestety bez happy endu.
    Sam film (jak i książkę) oceniam średnio ale to raczej z winy Eastwooda -
    reżysera.
    "Milczenie owiec" dobry film lecz bez zachwytu . Szczerze powiem ,że wolał
    bym mniej epatowania okrucieństwem ,kanibalizmem ,maską na twarzy , a zrobić to
    samo najprostszymi środkami (Hopkins by sobie doskonale dał radę)tak jak kiedyś
    Hitchcok tylko w nowoczesnym wydaniu. Jakoś nie lubię w filmach
    różnych "ozdobników", a to super-okrucieństwo,super efekty specjalne,super
    scenografia - zawsze mam wrażenie , że reżyser chce w ten sposób zakryć braki w
    swoim dziele i nie wierzy do końca w swoją robotę. Aktualna publiczność pewnie
    tego potrzebuje ale ja wolę prosto opowiedziane historie tak jak np. "Lost in
    translation" jak zobaczysz to koniecznie opisz swoje wrazenia(nie jest to
    arcydzieło ale po prostu dobry , normalny film)
    "Okruchy dnia" - piękne,wspaniale zagrane,mądre kino !!! Hopkins,DeNiro,
    trochę zapominany już Hoffman ,Pacino to bez wątpienia herosi aktotrstwa.
    Bardzo starych filmów już nie oglądam ,kiedyś pasjonowałem się Fellinim,nową
    falą francuską,Bergmanem, Kurosawy też parę widziałem ("Dersu Uzałę chyba też)
    ale zauważyłem , że moja mentalność i sposób patrzenia na świat zmieniły się
    tak bardzo ,iż nie trafiają już do mnie tak jak kiedyś. Muszę to z bólem
    stwierdzić lecz zamerykanizowałem się trochę!!! - a Maciej i tak uzna , że to
    jeszcze dalece za mało ! Pozdrawiam.
  • maksimum 16.02.04, 04:33
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko
    trafia
    > się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili w
    > zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w
    wydawnictwie ,jak
    > młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam sobie
    > mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat).
    > Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!!

    Powiem Ci szczerze,ze sporo ludzi probuje mnie nasladowac i Jackowi wychodzi to
    calkiem niezle.
    Moze wlasnie dlatego nie przepadam za nim ,ze nie doszedl do perfekcji.


    > Podobne teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył
    w knajpce)
    > !
    > Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum?????

    Cieplo,cieplo.

    > Musimy go zapytać czy czasem nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi
    trochę dziwnym monthypythonowskim
    > krokiem po chodniku! A w rzeczywistości jest misiem o czułym serduszku ,który
    > ze strachu przed światem ( ew.Cubą Goodingiem) udaje amerykańskiego macho .
    > Ale stary Jack najbardziej położył mnie na kolana tą sceną kiedy musiał oddać
    > pieska i za zamkniętymi drzwiami zapłakał (ciarki mi przeszły).
    > Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu!
    Akcenty kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór
    Zofii", "Dom dusz" i "Sprawa Kramerów". Zawsze tak jak Nicholson gra na
    najwyższym poziomie ale te
    > właśnie filmy zachwyciły mnie najbardziej.
    us.imdb.com/name/nm0000658/
    "Wybor Zoski" byl bardzo dobry,ale to film z 1982 roku i ja nie przecze,ze
    wtedy Meryl byla bardzo dobra.
    Troche cos tak jak z Walesa,lepszy od Tyminskiego,ale gorszy od Kwacha.

    > "Co się wydarzylo w Madison County" pamiętam doskonale z innego
    powodu ,Może
    > nie uwierzysz ale zdarzyło mi się w życiu coś dokładnie identycznego - tylko
    > to ja byłem w sytuacji Meryl,trwało to 3 lata i też niestety bez happy endu.

    Chcialbym przy okazji zapytac ,nie wchodzac w szczegoly:Czy to wtedy wlasnie
    wlos sie zaczal sypac?

    > Sam film (jak i książkę) oceniam średnio ale to raczej z winy Eastwooda -
    > reżysera.
    > "Milczenie owiec" dobry film lecz bez zachwytu . Szczerze powiem ,że wolał
    > bym mniej epatowania okrucieństwem ,kanibalizmem ,maską na twarzy , a zrobić
    to samo najprostszymi środkami (Hopkins by sobie doskonale dał radę)tak jak
    kiedyś Hitchcok tylko w nowoczesnym wydaniu. Jakoś nie lubię w filmach
    > różnych "ozdobników", a to super-okrucieństwo,super efekty specjalne,super
    > scenografia - zawsze mam wrażenie , że reżyser chce w ten sposób zakryć braki
    >w swoim dziele i nie wierzy do końca w swoją robotę.

    Popatrz,a juz myslalem,ze sie nigdy w niczym z Toba nie zgodze!

    > Aktualna publiczność pewnie tego potrzebuje ale ja wolę prosto opowiedziane
    historie tak jak np. "Lost in translation" jak zobaczysz to koniecznie opisz
    swoje wrazenia(nie jest to arcydzieło ale po prostu dobry , normalny film)

    Dokladnie tak.

    > "Okruchy dnia" - piękne,wspaniale zagrane,mądre kino !!! Hopkins,DeNiro,
    > trochę zapominany już Hoffman ,Pacino to bez wątpienia herosi aktotrstwa.
    > Bardzo starych filmów już nie oglądam ,kiedyś pasjonowałem się
    Fellinim,nową
    > falą francuską,Bergmanem, Kurosawy też parę widziałem ("Dersu Uzałę chyba
    też)
    > ale zauważyłem , że moja mentalność i sposób patrzenia na świat zmieniły się
    > tak bardzo ,iż nie trafiają już do mnie tak jak kiedyś. Muszę to z bólem
    > stwierdzić lecz zamerykanizowałem się trochę!!!

    Niestety w dobie globalizacji nie masz innego wyjscia.
    Czym szybciej,tym lepiej.

    > - a Maciej i tak uzna , że to jeszcze dalece za mało ! Pozdrawiam.

    Moze tak,moze nie,bo na wieksze zamerykanizowanie powinienes byc wlasnie tutaj.
    Pozdr Maciej
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 16.02.04, 13:05
    Dwa razy wczoraj wysyłałem komentarz dla Ciebie i dwa razy się nie udało (dalej
    coś mi szwankuje z netem). Więc po kolei .
    Jestem niestety hetero !!! i nie będę w stanie docenić Twojej boskiej urody .
    Robert Downey jest wg kobiet przystojny więc zacytowałem ich opinię.Obok niego
    grał w tym filmie Ryan O'Neil ("Love story")
    Mary Stuart Masterson oceniamy jako aktorkę , a nie kobietę.A jeśli już
    chcesz znać moje zdanie to jest ładna i delikatna i kochać się z nią trzeba tak
    po europejsku - czulę i z miłością. Biedna trafiła na maciejopodobnego
    senatora . Będę się za nią modlić.
    "Smażone zielone pomidory" bardzo ciężko dobrze opisać więc nie będę
    próbować . W końcu do cholery może byś ruszył tyłek i wypożyczył go sobie.
    Zniszczyliście Indian,wykorzystaliście Murzynów , a teraz chcecie by Europa
    robiła u was za darmowego nauczyciela filmowego??? SPADÓWA!!!!
    Masz jakiś problem z Żydami!!!odchył? kompleksy? ukryty syjonizm? Dziadek
    Moshe pochodził z Ożarowa , a babcia Rebeka z Ukrainy? Wstydzisz się swojego
    pochodzenia? Może trzeba zrobić zrzutkę na forum i wysłać Cię w końcu do
    psychiatry? Czy Ci pomoże to trudna sprawa ale Maciuś próbować TRZEBA!!!!
    Koszykówka jest ciekawsza od hokeja , a Agassi ma więcej finezji niż Roddick.
    Andre zajarzył ,że to co europejskie jest lepsze - bierz z niego przykład!!!
    Jack pisze scenariusz o swoim życiu ,cholera może powinien napisać o Twoim -
    wybacz staruszkowi wszystko mu się pieprzy.
    O włosach - słyszałeś , że na mądrej głowie włosy nie rosną??? Moja fryzura
    jest identyczna z "afro" Agassiego.
    Miałeś napisać, że się ze mną NIE ZGADZASZ !!!! - jeszcze chwila i będziesz
    mi chciał dać buzi na forum brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! fuj !!!
    "Sophie's choice" był wspaniały ale tego o Wałesie nie rozumiem.
    My jako światli Europejczycy korzystamy z osiągnięć wielu kultur
    (amerykańskiej również), a Wam bubkom amerykańskim powinno to być nakazane
    prawem ogólnoświatowym. Tak jak powinno Wam się nakazać noszenie
    turbanów,przefarbowanie skóry na żółto i obowiązkowe obrzezanie!!!!Trzeba
    pomyśleć na forum jak to zrobić byle nam tylko George po chrześcijańsku nie
    zbombardował "GW" . Pozdrawiam.
  • the_reda 16.02.04, 13:48
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko trafia
    > się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili w
    > zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w wydawnictwie ,jak
    > młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam sobie
    > mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat).


    Kto jak kto ale Jack w tym filmie potrafił słownie "dofasolić". Komplementy,czy
    raczej ich zaprzeczenie, wręcz wbijały mnie w fotel, ale jak się postarał to
    potrafił z siebie wykszesać trochę romantyzmu: "Sprawiasz, że chcę być lepszym
    człowiekiem"- te słowa wręcz wykrztusił w restauracji do H.Hunt.



    > Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!! Podobne
    >
    > teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył w knajpce)
    > !


    Rzeczywiście, coś w tym musi być, tym bardziej, że Maciej nie zaprzecza takiemu
    podobieństwu.



    > Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum????? Musimy go zapytać czy czasem
    >
    > nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi trochę dziwnym monthypythonowskim
    > krokiem po chodniku! A w rzeczywistości jest misiem o czułym serduszku ,który
    > ze strachu przed światem ( ew.Cubą Goodingiem) udaje amerykańskiego macho .
    > Ale stary Jack najbardziej położył mnie na kolana tą sceną kiedy musiał oddać
    > pieska i za zamkniętymi drzwiami zapłakał (ciarki mi przeszły).


    Jedna z lepszych scen. Ten piesek taką śliczną miał mordkę... Kto by przypuszczał,
    że Jack, który najpierw tak niecierpiał pieska, że wrzucił go do zsypu(a ten później
    lizał twarz swojego właściciela - a fuj!), a później tak zwiąże się z nim, że
    zapłacze gdy będzie trzeba go oddać.


    > Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu! Akcenty
    > kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór Zofii","Dom dusz"
    >
    > i "Sprawa Kramerów".

    To również były dobre filmy. Widziałam je już jakiś czas temu i chętnie bym je
    obejrzała po raz kolejny.




    > "Co się wydarzylo w Madison County" pamiętam doskonale z innego powodu ,Może
    > nie uwierzysz ale zdarzyło mi się w życiu coś dokładnie identycznego - tylko
    > to ja byłem w sytuacji Meryl,trwało to 3 lata i też niestety bez happy endu.
    > Sam film (jak i książkę) oceniam średnio ale to raczej z winy Eastwooda -
    > reżysera.


    A mnie podobał się ten film właśnie między innymi za sposób jego reżyserii a
    dokładnie za sposób jego opowiedzenia. Gdy na początku filmu usłyszałam od dzieci M.Streep, że miała ona romans to automatycznie potępiłam ją za jej zachowanie, dopiero gdy obejrzałam całą historię głównej bohaterki jej własnymi
    oczyma zrozumiałam jej postepowanie i wybór. Reżyser opowiedział historię ale
    powstrzymał się od oceny psychologicznej bohaterki, tą ocenę pozostawił widzowi
    zmuszając go wcześniej do zobaczenia całej historii w retrospekcji. Tak więc
    moje uczucia z początku filmu zmieniły się o 180stopni po jego zakończeniu.
    Ten film nauczył mnie, że zanim wydam jakiś osąd to powinnam poznać całą historię,
    wszystkie jej wydarzenia i okoliczności. Tej zasady trzymam się do dziś.



    > "Milczenie owiec" dobry film lecz bez zachwytu . Szczerze powiem ,że wolał
    > bym mniej epatowania okrucieństwem ,kanibalizmem ,maską na twarzy , a zrobić to
    >
    > samo najprostszymi środkami (Hopkins by sobie doskonale dał radę)tak jak kiedyś
    >
    > Hitchcok tylko w nowoczesnym wydaniu.


    Hopkins podobnie jak Nicholson potrafi samym wzrokiem wyrazić swoje uczucia,
    a to rzadka zdolność. "Milczenie owiec" podobał mi się ze względu na
    psychologię postaci, na magnetyzm bohatera, jak przypomnę sobie jego
    spojrzenie,to mnie dreszcze przechodzą, a okrucieństwa nie było tam aż tak wiele. W drugiej części "Kanibal" jest pod tym względem zdecydowanie gorzej.
    Widzieli Panowie? Tam Hopkins rozcina pokrywę czaszkową, aby dostać się do mózgu
    w celu jego skonsumowamia. To dopiero obrzydlistwo.


    > Jakoś nie lubię w filmach
    > różnych "ozdobników", a to super-okrucieństwo,super efekty specjalne,super
    > scenografia - zawsze mam wrażenie , że reżyser chce w ten sposób zakryć braki w
    >
    > swoim dziele i nie wierzy do końca w swoją robotę.


    Mają Panowie rację. Zgadzam się w stu procentach.



    >Aktualna publiczność pewnie
    > tego potrzebuje ale ja wolę prosto opowiedziane historie tak jak np. "Lost in
    > translation" jak zobaczysz to koniecznie opisz swoje wrazenia(nie jest to
    > arcydzieło ale po prostu dobry , normalny film)


    Oczywiście, jeśli obejrzę, ale może to nie być prędko. U mnie w mieście tylko
    jedno kino, tym samym 2 filmy na tydzień. Myślę, że może w marcu wyświetlą.

    > Hopkins,DeNiro,
    > trochę zapominany już Hoffman ,Pacino to bez wątpienia herosi aktotrstwa.


    Niewątpliwie tak, zapisali się w historię kinematografii. Gorzej trochę
    z bieżącymi filmami. Zwłaszcza Pacino z tej grupy wybiera kiepskie filmy,
    psując tym samym swój wizerunek, przynajmniej w moich oczach. "Simeone"
    "Rekrut" "Ludzie, których znam" czy nawet "Bezsenność" to niezbyt dobre filmy.
    Zresztą użycie przymiotnika dobry to za duży komplement dla tych filmów.


    Z tym amerykanizowaniem to i też mnie się trochę tyczy. Wszak większośc filmów
    pochodzi właśnie stamtąd. Niektóre dobre niektóre nie. Grunt aby wybierać te
    lepsze, niezależnie z jakiego kraju pochodzą, bo np.Jugosowianie też potafią
    niezłe filmy kręcić. Na "Czarny kot, biały kot" Kusturicy uśmiałam się do łez.

    Wracając do Bergmana to musze przyznać, ze nie przepadam za nim. Widziałam
    "Tam gdzie rosną poziomki" i czym specjalnym mnie nie zachwycił. Może za mało
    się "wczułam", nie wiem, może nie zrozumiałam przesłania filmu.

    Pozdrawiam reda
  • maksimum 17.02.04, 04:55
    the_reda napisała:

    > Gość portalu: łysy napisał(a):
    >
    > > Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko tr
    > afia
    > > się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili
    > w zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w wydawnictwie
    > ,jak młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam
    sobie mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat

    Caly ja.

    > Kto jak kto ale Jack w tym filmie potrafił słownie "dofasolić".
    Komplementy,czy
    > raczej ich zaprzeczenie, wręcz wbijały mnie w fotel, ale jak się postarał to
    > potrafił z siebie wykszesać trochę romantyzmu: "Sprawiasz, że chcę być lepszym
    > człowiekiem"- te słowa wręcz wykrztusił w restauracji do H.Hunt.

    Hunt ,to i ja bym sie wyspowiadal.

    > > Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!! Po
    > dobne teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył w
    >knajpce)

    Powiedzialbym wrecz,ze Jacek mnie tak niezbyt zdolnie nasladuje.
    Nie moge z wami isc na calosc,bo wy juz teraz sie obrazacie,dlatego miarkuje
    sie bardzo ,NA CZYM SZTUKA TRACI.

    > Rzeczywiście, coś w tym musi być, tym bardziej, że Maciej nie zaprzecza
    >takiemu podobieństwu.

    Totalny luz&luz ludzie,tylko luz.

    > > Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum????? Musimy go zapytać czy c
    > zasem nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi trochę dziwnym
    >monthypythonowskim krokiem po chodniku!

    Z tymi sztuccami to niezly numer,bo nawet corka po mnie to przejela!
    Chodze bardzo specyficznie,bo zauwazylem,ze ludzie z drogi mnie ustepuja.

    > > Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu! Akc
    > enty kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór
    Zofii","Dom dusz" i "Sprawa Kramerów".
    >
    > To również były dobre filmy. Widziałam je już jakiś czas temu i chętnie bym
    >je obejrzała po raz kolejny.

    Daj se spokoj,bylo minelo.

    > Wracając do Bergmana to musze przyznać, ze nie przepadam za nim. Widziałam
    > "Tam gdzie rosną poziomki" i czym specjalnym mnie nie zachwycił. Może za mało
    > się "wczułam", nie wiem, może nie zrozumiałam przesłania filmu.

    Z Bergmanem,to jest tak jak z komuna,jak nie masz innego wyboru,to sie
    przygladasz i szukasz glebszego sensu.
    Gdy masz za to duzo wiekszy wybor,to Bergman moze sobie spokojnie polezec na
    polce.

    > Pozdrawiam reda
  • Gość: Mada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:50
    maksimum,
    Sigourney Weaver wcale do wybitnych aktorek się nie zalicza-może poza Obcym
    (gdzie była poprostu dobra), reszta jej kreacji nie zasługuje na wielki
    zachwyt. To co najwyżej dobra rzemieślniczka. To samo można powiedzieć o
    Zellweger, krórej aktorski repertuar to głównie robienie kwaśnych min. Choć
    przyznaję ma osobisty urok i wdzięk. Za to przecież kochamy gwiazdy(ja ją
    również lubię), ale wybitną aktorką nie jest, chyba przyznasz mi obiektywnie
    rację. Connely jest dobra i ma w sobie jakąś tajemnicę, ale wybitna również nie
    jest(sorry-mimo Oskara). No Frances O'Connor jest aktorką pełną gębą. Tu się
    zgadzam.Dalej...
    Niestety Orange County nie widziałam(jaki jest polski tytuł? to jakaś nowość?).
    Ale i tak uwazam, że Meryl jest w stanie zagrać niemal wszystko(bo czy ktoś
    oprócz może Hopkinsa czy Nicholsona jest w stanie zagrać wszystko?). Takie
    aktorki zdarzają się kilka na jedno pokolenie. I nie ma znaczenia, ze teraz
    grywa rzadziej(hmm ile jest wybitnych ról do zagrania dla aktorek w jej
    wieku?). Ten temat nie podlega dla mnie dyskusji.
    Cóż znaczy, że Moore nie ma wyglądu tej czy tamtej?
    To cóż my tu oceniamy?
    Urodę czy talent?
    Zresztą uroda jest rzeczą gustu w przeciwieństwie do talentu, który jest z
    innej kategorii oceny. Powiedzmy tylko, że od gustu nie zależy a od obiektywnej
    opini.
    Z innych wybitnych aktorek mozna jeszcze wymienić choćby Kathy Bates czy Susan
    Sarandon. Ale jak ktoś wymienia Meg Ryan czy Winona Ryder wybitności, to mówiąc
    krótko szlag mnie trafia...
    Pozdrawiam
    Mada
  • Gość: Mada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 00:53
    Re
    Mea culpa, dopiero później się zorientowałam, że się pomyliłam. Miałam na myśli
    raczej Frances McDormand a nie O'Connor, bo ta druga szczególneie wybitna nie
    jest. Zresztą uważam, że na "wybitność" pracuje się latami. Młode aktorki
    bywają obiecujące czy też zdolne.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 06.02.04, 01:20
    Muszę w końcu gdzieś dorwać to "Orange County" by dać odpór Maximumowi.Polski
    tytuł brzmi chyba "Kwaśne pomarańcze" . Co do Meryl Streep masz całkowitą
    rację ! Ale co do Meg i Winony możemy kruszyć kopie .Meg Ryan jest naprawdę
    królową komedii romantycznych (jak już ktoś napisał), w tym najlepszego dla
    mnie filmu tego typu "Kiedy Harry poznał Sally" (powinna dostać Oskara - a
    scena orgazmu w restauracji już przeszła do historii kina). Ostatnio zmienia
    chyba image , zagrała w dobrym "Dowodzie życia" z Crowem i w "Tatuażu" . Winona
    10 lat temu była dla mnie najlepszą aktorką młodego pokolenia ( Syreny ,
    Czarownice z Salem , Orbitowanie bez cukru) teraz ma trochę gorsze propozycje
    ale klasy aktorskiej nie straciła . Sorry , że wyraziłem opinię nie pytany ,
    Wielki Amerykanin wyrazi na pewno swoją . Pozdrawiam .
  • maksimum 06.02.04, 05:23
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Muszę w końcu gdzieś dorwać to "Orange County" by dać odpór Maximumowi.Polski
    > tytuł brzmi chyba "Kwaśne pomarańcze" .

    Tak to bywa jak na wsi jest jedna wypozyczalnia i najlepszy film od pol roku
    trzyma juz soltys.

    > Co do Meryl Streep masz całkowitą
    > rację ! Ale co do Meg i Winony możemy kruszyć kopie .Meg Ryan jest naprawdę
    > królową komedii romantycznych (jak już ktoś napisał), w tym najlepszego dla
    > mnie filmu tego typu "Kiedy Harry poznał Sally" (powinna dostać Oskara - a
    > scena orgazmu w restauracji już przeszła do historii kina). Ostatnio zmienia
    > chyba image , zagrała w dobrym "Dowodzie życia" z Crowem i w "Tatuażu" .

    us.imdb.com/name/nm0000212/
    GEM RANY najbardziej mnie sie podobala w "City of Angels" i "Sleepless in
    Seatle"

    > Winona 10 lat temu była dla mnie najlepszą aktorką młodego pokolenia (
    Syreny ,
    > Czarownice z Salem , Orbitowanie bez cukru) teraz ma trochę gorsze propozycje
    > ale klasy aktorskiej nie straciła . Sorry , że wyraziłem opinię nie
    >pytany , Wielki Amerykanin wyrazi na pewno swoją . Pozdrawiam .

    Winona klasy nie stracila,bo widzialem ja w filmie jako zone Jerry Lewis'a,ona
    po prostu zatrzymala sie w rozwoju i pasuje tylko do rol malolatek,ktore maja
    trudne zycie.Nie moze w zaden sposob z tego wyrosnac.

    Bold is beautiful.
  • maksimum 06.02.04, 04:55
    Gość portalu: Mada napisał(a):

    > maksimum,
    > Sigourney Weaver wcale do wybitnych aktorek się nie zalicza-może poza Obcym
    > (gdzie była poprostu dobra), reszta jej kreacji nie zasługuje na wielki
    > zachwyt.

    us.imdb.com/name/nm0000244/
    Powiedzmy sobie szczerze droga Mada,ze poza "Alien" i "Working Girl" nie
    widzialas,"Dave" "Heartbreakers " i "Tadpole".
    Poza tym,to babka z klasa i ma 180 wzrostu i nie bedzie taka cute jak Holy
    Hunter czy Helen Hunt.

    > To co najwyżej dobra rzemieślniczka. To samo można powiedzieć o
    > Zellweger, krórej aktorski repertuar to głównie robienie kwaśnych min. Choć
    > przyznaję ma osobisty urok i wdzięk.

    Moge spytac ,czy widzialas "Nurse Betty" i "Chicago" ?

    > Za to przecież kochamy gwiazdy(ja ją
    > również lubię), ale wybitną aktorką nie jest, chyba przyznasz mi obiektywnie
    > rację. Connely jest dobra i ma w sobie jakąś tajemnicę, ale wybitna również
    nie jest(sorry-mimo Oskara). No Frances O'Connor jest aktorką pełną gębą. Tu
    się zgadzam.Dalej...
    > Niestety Orange County nie widziałam(jaki jest polski tytuł? to jakaś
    nowość?).
    > Ale i tak uwazam, że Meryl jest w stanie zagrać niemal wszystko(bo czy ktoś
    > oprócz może Hopkinsa czy Nicholsona jest w stanie zagrać wszystko?).

    Nie rozsmieszaj Mada!
    Czy Meryl Streep moglaby zagrac zamiast S.Weaver w "Heartbreakers" ???????
    To by dopiero byla komedia.
    Zeby zagrac babke na ktora faceci leca,to TRZEBA MIEC WYGLAD!
    Meryl Streep nigdy wygladu nie miala,a Weaver zawsze ten wyglad miala.
    Z tym sie czlowiek rodzi,tu charakteryzacja na nic sie nie zda.
    A czy zamiast Jennifer Love-Hewitt moglaby zagrac ta mala i pekata Wynona Ryder?

    > Takie
    > aktorki zdarzają się kilka na jedno pokolenie. I nie ma znaczenia, ze teraz
    > grywa rzadziej(hmm ile jest wybitnych ról do zagrania dla aktorek w jej
    > wieku?).

    M.Streep jest w tym samym wieku co S.Weaver i nawet razem do szkoly
    chodzily,tylko ze jedna ma wyglad a druga nie ma.


    > Ten temat nie podlega dla mnie dyskusji.
    > Cóż znaczy, że Moore nie ma wyglądu tej czy tamtej?
    > To cóż my tu oceniamy?
    > Urodę czy talent?

    Czas sluchowisk radiowych minal i wiekszosc facetow ocenia dziewczyny po urodzie
    chociaz ja jestem wyjatkiem.
    Jak dla mnie,to Moore nie ma ani twarzy ani ciala.

    > Zresztą uroda jest rzeczą gustu w przeciwieństwie do talentu, który jest z
    > innej kategorii oceny. Powiedzmy tylko, że od gustu nie zależy a od
    >obiektywnej opini.

    Moore jest bardzo odwazna i dlatego role jej dobrze wychodza.

    > Z innych wybitnych aktorek mozna jeszcze wymienić choćby Kathy Bates czy
    Susan Sarandon. Ale jak ktoś wymienia Meg Ryan czy Winona Ryder wybitności, to
    mówiąc krótko szlag mnie trafia...

    Ryder ma to samo co Moore,jest bardzo odwazna i wszystko zagra,bardzo dobrze
    wczuwajac sie w role,ale ja rowniez nie lubie Ryder.
    Meg Rayan kiedys lubilem,bo ona takie slodkie dziewczyny grala,ale ostatnio jej
    te operacje plastyczne bokiem wychodza.

    > Pozdrawiam
    > Mada

    Tez serdecznie pozdawiam
    Maciej
  • Gość: Mada IP: 80.53.143.* 07.02.04, 01:49
    Maksimum,
    Wiesz, przypomniałam sobie jak widziałam "Goryle we mgle". Sigourney Weaver
    była naprawdę świetna! Ona jest naprawdę dobra, ale według mnie nie wybitna.
    Nie wiem czy dokońca wiesz o co mi chodzi. Ja nie mówię, że jej nie cenię. Ale
    dla mnie prawdziwa artystka to coś więcej niż dobra aktorka. Taka np. Michelle
    Pfeiffer. W filmie choćby np."Frankie and Johnny" czy "Wiek niewinności"- to po
    prostu jest poezja i artyzm. A Ty mi tu o "klasie" wylatujesz. Ja mówię o
    sztuce aktorkiej a nie o wyborach miss. Bo jeżeli Ty w tym temacie to nic tu po
    mnie
  • Gość: Mada IP: 80.53.143.* 07.02.04, 01:53
    Sorki- pozdrowienia!
  • maksimum 07.02.04, 05:31
    Gość portalu: Mada napisał(a):

    > Maksimum,
    > Wiesz, przypomniałam sobie jak widziałam "Goryle we mgle". Sigourney Weaver
    > była naprawdę świetna! Ona jest naprawdę dobra, ale według mnie nie wybitna.
    > Nie wiem czy dokońca wiesz o co mi chodzi. Ja nie mówię, że jej nie cenię.
    >Ale dla mnie prawdziwa artystka to coś więcej niż dobra aktorka.

    Racze Ci przypomniec,ze uniknelas pytania:Czy M.Streep zagralaby tak jak
    S.Weaver w "Heartbreakers" ?
    Jesli wedlug Ciebie S.Sarandon,M.Pfeiffer i M.Streep potrafia zagrac wszystko,to
    jak one by wypadly w "Heartbreakers" ?
    Odpowiedz wreszcie,kto sie do roli romansowych nadaje lepiej?
    Trzy Twoje ulubienice razem wziete,czy S.Weaver?

    > Taka np. Michelle
    > Pfeiffer. W filmie choćby np."Frankie and Johnny" czy "Wiek niewinności"- to
    po prostu jest poezja i artyzm. A Ty mi tu o "klasie" wylatujesz.

    Klasa sie przydaje,a i owszem.
    Czy wolalabys sie zadawac z chlopakiem po maturze,czy z takim po dobrych
    studiach?


    > Ja mówię o sztuce aktorkiej a nie o wyborach miss.

    I uroda Katharine Hepburn nie przeszkodzila jej w osiagnieciu wyzyn sztuki
    aktorskiej.
    Uroda M.Monroe tez jej nie zaszkodzila.
    Tak sie sklada,ze w niektorych filmach jak "Heartbreakers" S.Weaver gra
    przedmiot pozadania,a w "Ocean's Eleven" robi to samo beznadziejna Miotla.
    Jak zobaczylem,ze G.Clooney i A.Garcia konkuruja na smierc i zycie o wzgledy
    Julie Roberts ,to sie wytarzalem niezle po podlodze.
    Gdyby tam byla Zellweger czy Love-Hewitt,J.Connelly,F.O'Connor to jeszcze by
    sie dalo film uratowac.
    Mozna tam wsadzic dwie dziewczyny zamiast jednej i wtedy film bylby
    interesujacy,tak jak to bylo w "Heartbreakers".

    > Bo jeżeli Ty w tym temacie to nic tu >po mnie

    Ja tez mowie o sztuce aktorskiej i nie przeszkadza mnie,gdy ta sztuke wykonuja
    aktorki o przyjemnym wygladzie.
    Ty chyba cos na przekor jedziesz tutaj,ze jak ladna,to od razu glupia i
    beztalencie,a w tych brzydszych upatrujesz glebi duszy.
  • maksimum 12.02.04, 23:16
    us.imdb.com/name/nm0000223/
    Dzieci zreszta niedawno urodzone.
    Poza tym jest niziutka,jakies 155 czy cos.
  • maksimum 13.02.04, 23:19

    --------------------------------------------------------------------------------
    us.imdb.com/title/tt0298408/
    Nigdy nie myslalem,ze polubie Frances McDormand po tym jak zagrala kluche,wolno
    choc logicznie myslaca w "Fargo".
    Cala rzecz rozgrywa sie w Hollywood i dotyczy alternative lifestyle.
    Mlody chlopak ,Sam zaczyna praktyke w szpitalu po studiach i razem ze swoja
    narzeczona Alex szukaja mieszkania.
    Tu przychodzi z pomoca mamuska Sam'a Jane,grana wlasnie przez Frances McDormand.
    Mieszka ona w przepieknym mansion z basenem,bo ze starym sie poprztykala i
    wyslala go do summer house.
    Mamuska sciaga cala grupe pop,owa na nagranie plyty do domu,a chodzilo jej
    bardziej o to,zeby lidera grupy,16 lat mlodszego od niej Iana wyssac do sucha.
    Mamuska mala jest ,wygladu nie ma i zostal jej ino slad po cycach,ale za to
    siorbie dzide jak nalezy i Ian nie spieszy sie z nagrywaniem plyty,lecz cpaja
    od rana do nocy.
    Ale mamisynek Sam jest przeciwienstwem mamuski,nalogow sie zadnych nie trzyma
    i wszystko robi correct.
    A narzeczona Sama,Alex to juz pain in the ass,ze swoja stuprocentowa
    poprawnoscia manier i charakteru.
    I tak jej sie we lbie namieszalo,ze nawet doktorat robi o jakims rozmnazaniu
    sie muszek czy innych widliszek,a moze nawet ich sklonnosciach seksualnych.
    W kazdym razie Alex zycie zna od strony przeczytanych ksiazek i w zadne
    experymenty z facetami sie nie wdawala.
    No wiec jak Sam przychodzi do domu po swoim dyzurze w swirowie,bo mu do lba
    przyszlo specjalizowac sie w psychiatrii,kladzie sie do lozka ze swoja Alex,to
    ta zaczyna jakby z obowiazku mu memlac,zeby pokazac narzeczonemu jak go lubi,a
    przy okazji se cos cieplego w usta wlozyc poza rosolem.
    Poobracala mokra kluske jezyczkiem,ale ze klucha byla leniwa,to zawiedziona
    memlaniem wali sie spac.
    Sam nie ma samochodu ,wiec do pracy i z pracy wozi go kolezanka,ktora z nim
    pracuje Sara i ta przynajmniej wie co chce i jak to mlonowi zakomunikowac.
    Siedza samotnie w bryczce na parking lot i Sara az pali sie do lykania,wiec
    zapytowywuje Sama:Czy ty myslisz o mnie od czasu do czasu?
    -Tak,oczywiscie ,odpowiada Sam.
    -A jak o mnie myslisz?
    -hmmmmmmmmm?
    -Czy myslisz o mnie w sexualny sposob?
    -Tak,a ty?
    -Ja tez mysle,ze biore ci do buzi i nawet wiem ze bedzie slodko smakowac.
    Pocalowali sie wreszcie i akcja przenosi sie do domu z basenem ,gdzie mamuska
    z Ianem popijaja drinki w basenie a zaciekawiona zyciem Alex,schodzi na dol im
    sie poprzygladac.
    Co miala w glowie,to z gory wiadomo,bo przeciez ostatniej nocy memlala i nic
    nie wymemlala,z tez widac ze sie az slinila do siorbania dzidy nie gorzej niz
    mamusia jej narzeczonego.
    Ian zacheca wystraszona Alex do wejscia do wody i zaczyna sie klasyczne trio.
    Najpierw Ian caluje sie ze swoja narzeczona,pozniej z narzeczona syna swojej
    narzeczonej,a pozniej tak calkiem bez namyslu mamuska z synowa sie caluje i to
    z jezyczkiem.
    Tak juz calkiem pozniej obie dziewczyny siorbia dzide Ianowi do sucha i
    zostawiaja go nagusienkiego w basenie.
    Sam zaczyna cos kumac,a ze zastaje ich w niedwuznacznej sytuacji to wywala z
    piesci Ianowi,co by znaczylo,ze mimo slabego wzwodu jeszcze jest zazdrosny o
    swoja Alex,a ze mamuska sie wtraca to tez dostaje w dziob.
    Wychodzi na to,ze Samowi tak za bardzo smiglo nie furczy,wiec godzi sie tak z
    mamuska jak i narzeczona.
    Zostawia tez furtke otwarta dla Sary jakby chciala pomemlac.




  • maksimum 14.02.04, 04:40
    us.imdb.com/title/tt0298408/
    > Nigdy nie myslalem,ze polubie Frances McDormand po tym jak zagrala
    kluche,wolno choc logicznie myslaca w "Fargo".
    > Cala rzecz rozgrywa sie w Hollywood i dotyczy alternative lifestyle.
    > Mlody chlopak ,Sam zaczyna praktyke w szpitalu po studiach i razem ze swoja
    > narzeczona Alex szukaja mieszkania.
    > Tu przychodzi z pomoca mamuska Sam'a Jane,grana wlasnie przez Frances
    McDormand
    > Mieszka ona w przepieknym mansion z basenem,bo ze starym sie poprztykala i
    > wyslala go do summer house.
    > Mamuska sciaga cala grupe pop,owa na nagranie plyty do domu,a chodzilo jej
    > bardziej o to,zeby lidera grupy,16 lat mlodszego od niej Iana wyssac do sucha.
    > Mamuska mala jest ,wygladu nie ma i zostal jej ino slad po cycach,ale za to
    > siorbie dzide jak nalezy i Ian nie spieszy sie z nagrywaniem plyty,lecz cpaja
    > od rana do nocy.
    > Ale mamisynek Sam jest przeciwienstwem mamuski,nalogow sie zadnych nie trzyma
    > i wszystko robi correct.
    > A narzeczona Sama,Alex to juz pain in the ass,ze swoja stuprocentowa
    > poprawnoscia manier i charakteru.
    > I tak jej sie we lbie namieszalo,ze nawet doktorat robi o jakims rozmnazaniu
    > sie muszek czy innych widliszek,a moze nawet ich sklonnosciach seksualnych.
    > W kazdym razie Alex zycie zna od strony przeczytanych ksiazek i w zadne
    > experymenty z facetami sie nie wdawala.
    > No wiec jak Sam przychodzi do domu po swoim dyzurze w swirowie,bo mu do lba
    > przyszlo specjalizowac sie w psychiatrii,kladzie sie do lozka ze swoja
    Alex,to
    > ta zaczyna jakby z obowiazku mu memlac,zeby pokazac narzeczonemu jak go
    lubi,a przy okazji se cos cieplego w usta wlozyc poza rosolem.
    > Poobracala mokra kluske jezyczkiem,ale ze klucha byla leniwa,to zawiedziona
    > memlaniem wali sie spac.
    > Sam nie ma samochodu ,wiec do pracy i z pracy wozi go kolezanka,ktora z nim
    > pracuje Sara i ta przynajmniej wie co chce i jak to mlonowi zakomunikowac.
    > Siedza samotnie w bryczce na parking lot i Sara az pali sie do lykania,wiec
    > zapytowywuje Sama:Czy ty myslisz o mnie od czasu do czasu?
    > -Tak,oczywiscie ,odpowiada Sam.
    > -A jak o mnie myslisz?
    > -hmmmmmmmmm?
    > -Czy myslisz o mnie w sexualny sposob?
    > -Tak,a ty?
    > -Ja tez mysle,ze biore ci do buzi i nawet wiem ze bedzie slodko smakowac.
    > Pocalowali sie wreszcie i akcja przenosi sie do domu z basenem ,gdzie mamuska
    > z Ianem popijaja drinki w basenie a zaciekawiona zyciem Alex,schodzi na dol
    im sie poprzygladac.
    > Co miala w glowie,to z gory wiadomo,bo przeciez ostatniej nocy memlala i nic
    > nie wymemlala,z tez widac ze sie az slinila do siorbania dzidy nie gorzej niz
    > mamusia jej narzeczonego.
    > Ian zacheca wystraszona Alex do wejscia do wody i zaczyna sie klasyczne trio.
    > Najpierw Ian caluje sie ze swoja narzeczona,pozniej z narzeczona syna swojej
    > narzeczonej,a pozniej tak calkiem bez namyslu mamuska z synowa sie caluje i
    to z jezyczkiem.
    > Tak juz calkiem pozniej obie dziewczyny siorbia dzide Ianowi do sucha i
    > zostawiaja go nagusienkiego w basenie.
    > Sam zaczyna cos kumac,a ze zastaje ich w niedwuznacznej sytuacji to wywala z
    > piesci Ianowi,co by znaczylo,ze mimo slabego wzwodu jeszcze jest zazdrosny o
    > swoja Alex,a ze mamuska sie wtraca to tez dostaje w dziob.
    > Wychodzi na to,ze Samowi tak za bardzo smiglo nie furczy,wiec godzi sie tak z
    > mamuska jak i narzeczona.
    > Zostawia tez furtke otwarta dla Sary jakby chciala pomemlac.

    Zaraz sie dowiem,ze Frances McDormand nie ma wielbicieli na tym forum!
    No niezle ludzie,bo to przeciez zmarszczona twarzyczka sie nie liczy,ani brak
    zderzakow ale talent i w tym filmie talent pokazala.
  • haruko 16.02.04, 18:03
    Ona nie zagrala tam kluchy, tylko byla ciezarna, tak w filmie, jak i w
    rzeczywistosci...
    I nie zauwazylam zeby tam "wolno" myslala...
    Byla najinteligentniejsza postacia w calym zestawie z tamtego filmu...Swietnego
    zreszta.
  • maksimum 16.02.04, 21:58
    haruko napisała:

    > Ona nie zagrala tam kluchy, tylko byla ciezarna, tak w filmie, jak i w
    > rzeczywistosci...
    > I nie zauwazylam zeby tam "wolno" myslala...

    Tempo zycia w Dakocie czy Minnesocie jest duzo wolniejsze niz w NYC,cos
    podobnie jak porownanie Warszawy z Hajnowka.

    > Byla najinteligentniejsza postacia w calym zestawie z tamtego
    filmu...Swietnego zreszta.

    To nie ulega watpliwosci,ale "Laurel Canyon" byl jak na speedzie i Frances byla
    calkiem inna i bardzo na miejscu.
    Pozdr Maciej
  • maksimum 24.02.04, 04:29
    us.imdb.com/title/tt0106926/
    Komu podobal sie "Lot nad Kukulczym gniazdem" ten bedzie zachwycony"Flesh &Bone"
    Poza Meg Ryan gra tam jej maz Dennis Quaid,w ktorym Meg zakochala sie na zaboj
    uciekajac od swojego meza,ktory bil ja regularnie,a podczas jej nieobecnosci w
    domu sprzedal wszystkie meble z wyjatkiem fortepianu.
    Niestety ten film nie jest taki prosciutki jak "Lot nad .." i trzeba sie niezle
    zastanowic zeby go zrozumiec,a Lysy to powinien go ze dwa razy obejrzec.
    Ojciec Dennisa,stary kryminalista grany przez Jamesa Canna ma zycie pelne
    klopotow i pistolet zawsze przy sobie,a gdy jego syn wychodzi na prosta i
    spotyka dziewczyne w ktorej sie zakochal,to okazuje sie,ze tatko wykonczyl cala
    jej rodzinke.
    Meg bez rodzinki wyrastala byle jako i faceci jej czesto spodnie sciagali,az
    nadszedl moment,co zrobic z dziewczyna,ktora byla swiadkiem zbrodni.
    "Lot nad kukulczym gniazdem" to jest przy "Flesh & Bone" male piwo!
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 26.02.04, 03:07
    Hej Max !!! Mnie się podobał "Lot" ,a "Flesh & Bone"niestety NIE !!! Łysy go
    widział kiedy miał jeszcze afro na głowie. Chyba żartujesz ,że jest w tym
    filmie nad czym się zastanawiać!
    Filmowe arcydzieła - "Klub imperatora","Coyote ugly" i "Flesh & Bone" - chyba
    pęknę ze śmiechu !!!!!Boże chyba popuściłem!!!
    Maciuś weż się w garść bo niedługo będziesz musiał zmienić nicka na Minimum !!!
    Pozdrowienia od zawsze przyjaznego,choć filmowo kochającego inaczej łysego.
  • maksimum 27.02.04, 04:41
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Hej Max !!! Mnie się podobał "Lot" ,a "Flesh & Bone"niestety NIE !!! Łysy
    go widział kiedy miał jeszcze afro na głowie. Chyba żartujesz ,że jest w tym
    > filmie nad czym się zastanawiać!

    Lysy,kolego drogi ja nic na to nie poradze,ze Ty sie zatrzymales w rozwoju w
    drugiej polowie lat 1970 tych.
    Rzeczywiscie bylo wtedy duzo dobrych filmow,w tym rowniez polskich,ale czas mija
    i wiesz jak to z kotem jest ,jak tylko jednej dziury pilnuje?
    Niestety zdycha,bo nie jest sie w stanie przeorientowac na nowoczesnosc.
    Mnie tez sie "Lot .." podobal,tak jak i "ziemia obiecana" i smiem
    twierdzic,ze "Ziemia obiecana" byl lepszym filmem niz "Lot".
    Przechodzisz milosc do "Lotu" jak grype,a za rok jest nastepna grypa i nastepne
    filmy.
    Zastanow sie przez chwile nad konstrukcja "Lotu"-jest bardzo prosciutka i
    granie osob opoznionych w rozwoju jest rowniez bardzo prosciutkie.
    Amerykanin Polaka moze zawsze zagrac,ale Polak Amerykanina nigdy.
    USA Army wygrala z Irakiem w 3 miesiace,a czy polska armia wygralaby w Iraku?
    Inni ludzie,inny sprzet.
    Teraz przypatrz sie na filmy jak "Coyote Ugly" ktory jest genialny,ale Ty nie
    uwazasz go za dobry.
    Jesli tak,to dlaczego nie zostal w Polsce nakrecony i USA na pewno by go kupilo.
    To zeby spiewac,grac i tanczyc jak w "Coyote UGly" to trzeba miec talent i Jack
    Z "Lotu nad kukulczym gniazdem "takiego talentu nie ma.
    Zeby zagrac w "Moulin Rouge" to trzeba miec talent muzyczny jak Nicole Kidman i
    Meryl Streep takiego talentu nie ma.
    Zelwegger grala lekko opozniona w "Nurse Betty" i jest to arcydzielo i zagrala
    tez we wcale nie gorszym "Chicago" i to jest wlasnie talent.
    Zupelnie rozne role,obie zagrane znakomicie-TO JEST TALENT.
    A Jack zawsze gra nawiedzonych i to by bylo na tyle.

    > Filmowe arcydzieła - "Klub imperatora","Coyote ugly" i "Flesh & Bone" -
    chyba pęknę ze śmiechu !!!!!Boże chyba popuściłem!!!

    Wyrwij sie lepiej z lat 70tych,bo gorycz przez Ciebie przemawia.

    > Maciuś weż się w garść bo niedługo będziesz musiał zmienić nicka na
    Minimum !!
    > !
    > Pozdrowienia od zawsze przyjaznego,choć filmowo kochającego inaczej łysego.

    Powinienem sie obrazic,ale tym razem jeszcze Ci daruje.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 28.02.04, 02:35
    W latach 70-tych chodziłem do podstawówki więc filmowo byłem mało rozwinięty -
    tak jak Ty obecnie. "Lot" był dla mnie rewelacyjny i takim pozostanie. Co wg.
    Ciebie oznacza prosta konstrukcja? Niby "Coyote" miał skomplikowaną?????
    Oglądając film nie zastanawiam się nad szczegółami jesli dany obraz mną
    wstrząśnie,wzruszy,wkurzy ,rozśmieszy to jest to dla mnie (i tylko dla mnie)
    dobry film.Cały problem polega pewnie na tym,że kazdego coś innego
    porusza,śmieszy itd.
    A dyskusję na różne tematy pojmuję tak jak Don Kichot - PODOBA MI SIĘ DULCYNEA
    Z TOBOSO I BRONIĘ JEJ CZCI DO KIEDY STARCZY MI SIŁ .To nie oznacza ,że inne
    damy mi się nie podobają ale wybrałem ją i POZOSTANĘ JEJ WIERNY !!!
    Nowe filmy oglądam i niektóre mi się podobają.
    "Moulin rouge" i "Chicago" doceniam jako dobre filmy ale bez zachwytu.
    Nicole i Renee to dobre aktorki ale bardziej podobały mi się inne filmy z ich
    udziałem."Dogville" von Triera (Nicole) i "Bridget Jones" (Renee -wiem ,że mam
    lekki odchył na punkcie dobrych komedii romantycznych ).
    "Moulin rouge" i "Chicago" niczym mnie nie zaskoczyły -naprawdę niczym.
    "Dogville" natomiast zaskoczył mnie całkowicie.
    po 15 mionutach myślałem by wyłączyć film
    po godzinie byłem tylko ciekawy czy tak będzie cały czas
    po 2 godzinach już mnie wciągnęło
    po 3 godzinach byłem zszokowany,że kawałek życia zmarnowałem na oglądanie
    kilkunastu ludzi,na wielkim placu z namalowanymi na nim liniami -i jeszcze
    chciałbym więcej
    sam sobą byłem zaskoczony ,że mam tak pozytywne odczucia
    że tak w sumie prosty film dał mi tyle wrazeń
    że jeszcze przez wiele dni miałem o czym rozmyślać
    Ciekawy jestem czy widziałeś ten film ?
    Watpię czy jakiś inny miał prostszą konstrukcję!-czyli teoretycznie powinien
    Ci sie podobac! ale praktycznie -mam baaaaardzo duże watpliwości.
    Jack grał różne postaci- od 30 lat jest najlepszy.Ale każdego króla czeka
    kiedyś koniec - mam nadzieję,że następcą będzie Johnny Depp ( "Piraci" to
    badziewie ale Depp ZAGRA DOBRZE KAŻDĄ ROLĘ).Tak jak Jack zresztą.
    Mam nadzieję,że Twa Maxymalna Dobroć po raz kolejny wybaczy te łyse obelgi !!!
    Pozdrawienia od ucznia Don Kichota ,łysego Sancho Pansy.
  • maksimum 28.02.04, 03:57
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > W latach 70-tych chodziłem do podstawówki więc filmowo byłem mało
    rozwinięty -
    > tak jak Ty obecnie. "Lot" był dla mnie rewelacyjny i takim pozostanie. Co wg.
    > Ciebie oznacza prosta konstrukcja?

    Ze ludzie niezbyt rozgarnieci umyslowo sa uwiezieni w swirowie,cos tak jak
    Polacy za komuny i pozniej przychodzi rozbicie tego symbolicznego muru i ci
    ujarzmieni przez cale zycie uzyskuja wolnosc.
    Cos jak bajka dla doroslych.
    Bo zeby zagrac w "Moulin Rouge" to trzeba poza aktorstwem rowniez umiec
    spiewac,czego u Jacka nie zauwazylem.
    Grac kogos bardzo dobrego jest bardzo trudno,a grac kogos opoznionego w rozwoju
    jest stosunkowo latwo,bo sam chyba wiesz,ze opozniony w rozwoju nie zagra
    dobrze menadzera!


    > Niby "Coyote" miał skomplikowaną?????

    Tak,bo dochodzi muzyka i spiew.

    > Oglądając film nie zastanawiam się nad szczegółami jesli dany obraz mną
    > wstrząśnie,wzruszy,wkurzy ,rozśmieszy to jest to dla mnie (i tylko dla mnie)
    > dobry film.Cały problem polega pewnie na tym,że kazdego coś innego
    > porusza,śmieszy itd.

    Hitler i Stalin tez wzruszali ludzi,prawda?
    Nie chodzi o wzruszenie,lecz o pozytywne wzruszenie.

    > A dyskusję na różne tematy pojmuję tak jak Don Kichot - PODOBA MI SIĘ
    DULCYNEA
    > Z TOBOSO I BRONIĘ JEJ CZCI DO KIEDY STARCZY MI SIŁ .To nie oznacza ,że inne
    > damy mi się nie podobają ale wybrałem ją i POZOSTANĘ JEJ WIERNY !!!
    > Nowe filmy oglądam i niektóre mi się podobają.
    > "Moulin rouge" i "Chicago" doceniam jako dobre filmy ale bez zachwytu.
    > Nicole i Renee to dobre aktorki ale bardziej podobały mi się inne filmy z
    ich udziałem."Dogville" von Triera (Nicole) i "Bridget Jones" (Renee -wiem ,że
    mam lekki odchył na punkcie dobrych komedii romantycznych ).

    Jesli ta szmira"Bridget Jones" Ci sie podoba,to od razu wiem,ze nie widziales
    "NURSE BETTY".

    > "Moulin rouge" i "Chicago" niczym mnie nie zaskoczyły -naprawdę niczym.
    > "Dogville" natomiast zaskoczył mnie całkowicie.
    > po 15 mionutach myślałem by wyłączyć film
    > po godzinie byłem tylko ciekawy czy tak będzie cały czas
    > po 2 godzinach już mnie wciągnęło
    > po 3 godzinach byłem zszokowany,że kawałek życia zmarnowałem na oglądanie
    > kilkunastu ludzi,na wielkim placu z namalowanymi na nim liniami -i jeszcze
    > chciałbym więcej sam sobą byłem zaskoczony ,że mam tak pozytywne odczucia
    > że tak w sumie prosty film dał mi tyle wrazeń
    > że jeszcze przez wiele dni miałem o czym rozmyślać
    > Ciekawy jestem czy widziałeś ten film ?
    > Watpię czy jakiś inny miał prostszą konstrukcję!-czyli teoretycznie powinien
    > Ci sie podobac! ale praktycznie -mam baaaaardzo duże watpliwości.

    Nie widzialem i jak ma prosta konstrukcje,to nie bede go ogladal.

    > Jack grał różne postaci- od 30 lat jest najlepszy.Ale każdego króla czeka
    > kiedyś koniec - mam nadzieję,że następcą będzie Johnny Depp ( "Piraci" to
    > badziewie ale Depp ZAGRA DOBRZE KAŻDĄ ROLĘ).Tak jak Jack zresztą.
    > Mam nadzieję,że Twa Maxymalna Dobroć po raz kolejny wybaczy te łyse
    obelgi !!!
    > Pozdrawienia od ucznia Don Kichota ,łysego Sancho Pansy.

    Czy Ty Lysy nie widzisz,ze Johnny Depp to jaskinia?

    --------------------------------------------------------------------------------
    ---thefilmasylum.com/database.htm
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 28.02.04, 04:48
    Totalny stek bzdur !!!!!!!! Maciuś jesteś nawalony?????????? Lubisz śpiewające
    (ciekawe po wypiciu czego) aktorki???? To w Twojej 10 powinny być Cher i
    B.Streisand - rewelacyjne pod tym względem !!!!! Ale wiem - Barbara to
    Żydówka ,a Cher to Armenka .A Ty jako czysty Nordyk - wiadomo.
    "Opózniony w rozwoju nie zagra dobrze menadżera", "Polak nie zagra dobrze
    Amerykanina" - już dawno nie słyszałem takich debilizmów!!!
    To o Hitlerze i Stalinie to mount everest idiotyzmu!!!
    Łysy widzi,że Johnny Depp to JASKINIA intelektu,głębii,klasy aktorskiej !!!!!
    Pozdrowienia od łysego o totalnie skomplikowanej konstrukcji -
    gram,śpiewam,popierduję,czka mi się,używam papilotów,puszczam pawie!!!!!
    CHYBA ZOSTANĘ TWOIM NOWYM IDOLEM!!!!!!!!!!
  • the_reda 28.02.04, 20:37
    Mnie "Dogville" się podobał, choć podobnie jak Łysy miałam
    chęć wręcz wyłączyć po paru minutach. Przed oglądaniem nie miałam
    żadnego pojęcia o czym film będzie a już na pewno w jaki sposób
    został nakręcony. Tak więc siedzę sobie przed ekranem, patrzę i co widzę..
    jakąś ogromną halę z kreskami mającymi oznaczać ściany domów! Zdziwiona
    myślę, że to przypomina teatr w filmie! Po jakimś czasie nie zwracałam
    na to podobnie jak Ty Łysy żadnej uwagi. Film ciekawy, zaskakujący i
    przede wszystkim inny od pozostałych. Dobra jest od czasu do czasu taka
    odmiana. Zdziwiła mnie tylko końcówka filmu, spodziewałam się raczej
    pozytywnego happy endu, a tu... nie napiszę, bo może Maciej skusi się na
    jego obejrzenie, więc się sam przekona co tam było.
    Nicole świetna, jeśli wierzyć reżyserowi wydała więcej na przeloty do Kopenhagi
    niz dostała kasy za sam udział w filmie.

    A "Dziennik B.J" też świetny, więc czemu Macieju twierdzisz, że to szmira?
    Ten film jest lepszy od swojego odpowiednika książkowego, co się dość rzadko
    zdarza. Czytałam też drugą część i niestety obawiam się, że historia będzie
    naciągana. Ale "Dziennik" jest rewelacyjny!

    Pzdr.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 29.02.04, 03:18
    Witam witam i cieszę się z Twojej Redo opinii. Końcówka "Dogville" była dla
    mnie najlepsza,totalnie zaskakująca i..... to był pozytywny happy end .
    Mam nadzieję,że nie starasz się mnie bronić przed opiniami Maćka !!!
    Ja jestem łysolem z jajami i nikogo się nie boję.
    Nawet najgorsze bluzgi pod moim adresem spłyną po mnie jak po kaczce.
    A Maciej to juz same komplementy mi prawi!!!
    Zapraszał nas nawet do USA - tylko nie wiem czy zależy mu na Tobie (mam taką
    nadzieję),a ja jako przyzwoitka! Czy cholera odwrotnie (brrrrrrrrrr,fuj)
    pokochał mnie swą maxymalną miłością ,a Ty jako przyzwoitka.
    Max powiedz szczerze czy Ty jesteś Wielkim Koniuszym Łysego Kultu???
    Jeśli tak to do końca świata i jeden dzień dłużej się do Ciebie nie odezwę!!!
    Pomyślmy Reda jak mógłby wyglądać "Dziennik Macieja Maximusa" !!!
    Forum: kino,kraj,gospodarka,rybki,ekonomia,sport - i tak od rana do nocy !!!
    I żadna Reda, Marcee, Kataryna,Basia ,Iza - nie chce z nim gadać!!! tylko sami
    łysi - horror! depresja!
    Wyrzuca wszystkie poradniki,przestaje dbać o swój wygląd ,chowa do piwnicy te
    324 lusterka , dół jak cholera.
    I wtedy pewnego wiosennego dnia wszystkie Szanowne Panie ni stad ni zowąd
    zasypują biedaka swoimi postami!!!
    I wtedy katastrofa -Maciej kocha wszystkie!!!Kupuje 25 komputerów,zatrudnia 24
    sekretarki,nie je ,nie śpi,tylko pisze !!!
    Z przepracowania umiera - oddaje swego maxymalnego ducha na ołtarzu miłości !!!
    Co o tym myślisz?
    Wiem ,że to nie scenariusz na komedię romantyczną raczej na dramat!!!
    Ale jaka piękna śmierć!!!
    W roli Maximuma oczywiście Arnold Kline !!!
    pozdrawiam
  • the_reda 29.02.04, 19:09
    Z tą końcówką "Dogville" to mogę polemizować. Dla mnie negatywny happy end.
    No bo przecież Nicole, która przybyła do miasteczka, żeby uciec przed złem
    swojego ojca, w końcówce do niego wraca i co gorsza zgadza się na jego
    hmmm....tryb pracy (zabijanie)i sama wydaje werdykt o zabiciu mieszkańców,
    tam jest taki moment, jeśli pamiętasz, jak każe zastrzelić najpierw dzieci
    a później ich matkę-tą nauczycielkę. Wiadomo, że sama się przez mieszkańców
    nacierpiała, krzywdzili ją wszyscy, ale w ostatecznym rozrachunku staje się
    taka jak oni. Odpowiada złem na zło. Nie pamięta już w jakim celu przybyła
    do miasteczka, a celem tym była przecież ucieczka od wszelkiego zła, krzywdy
    i mordowania jakiego dopuścił się jej ojciec. Taka jest moja interpretacja
    końcówki filmu. Jedyny pozytywny happy end na jaki wpadłam to fakt, że główna
    bohaterka przeżyła pomimo skrajnego wyczerpania. Więcej nie wymyślę:) Czy to ten
    pozytywny happy end miałeś na myśli? Nic mi innego do głowy nie przychodzi:)
    Napisz swoją wersję, jeśli znajdziesz chwilę czasu.


    Pzdr.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 29.02.04, 23:42
    Twoja interpretacja zakończenia "Dogville" czyli brak happy endu jest wydaje mi
    się opinią młodej,nie zepsutej życiem dziewczyny pełnej romantycznych ideałów !!
    Wierzysz na pewno ,że dobry człowiek jest w stanie przebaczyć każdą
    niegodziwość .Takie rzeczy zdarzają sie niestety baaaaardzo rzadko.
    Myślę,że człowiek to bardzo ułomna istota. Potrafi czynić wspaniałe
    rzeczy ,potrafi tez być wcieleniem zła.
    Co nas powstrzymuje przed czynieniem zła ?
    Jednych wiara,innych wrazliwe sumienie,jeszcze innych strach przed karą
    (wiezieniem,zemstą,wstydem,karą boską),może parę powodów by się jeszcze
    znalazło.
    Mieszkańcy Dogville byli zwyczajnymi ludżmi - nie byli pod właściwie żadną
    presją ,a jednak to poczucie władzy nad bezbronną istotą ,uczucie całkowitej
    bezkarnosci wyzwoliło z nich BESTIE.
    Nic nie czytałem o tym filmie ,więc nie wiem nawet jaki był zamysł von
    Triera,jak fachowcy filmowi interpretowali wydżwięk tego obrazu.
    W końcówce filmu pierwszy szok przeżyłem kiedy okazało się ,że prześladowcą
    jest ojciec potencjalnej ofiary. W czasie rozmowy w samochodzie ,myślałem,że
    Nicole im wybaczy , miłość ojca do córki przeważy i odjadą zostawiając
    miasteczko z potwornym kacem moralnym -to by było zwycięstwo człowieczeństwa!!!
    To by było dobre zakończenie!!! Z morałem!!!
    Ale potem był drugi szok -ofiara uznała,że skoro w całym mieście nie znalazł
    się chocby jeden sprawiedliwy -to trzeba zrównac je z ziemią.
    Wiele razy trafnie przewiduję,oglądając różne filmy co się będzie działo -w
    tym przypadku wszystko wzięło w łeb! Oceniając z filmowego punktu widzenia -to
    genialne zakończenie.
    Teraz z moralnego punktu widzenia- dobrze zrobiła czy nie????
    Odpowiedzi może byc bardzo wiele ,każdy z nas jest inny. Po głębszym namyśle
    uznałem,że zrobiła dobrze!!! Takie bezeceństwa nie mogą pozostać bezkarne!!!
    Czemu ludzie krzywdzący innych myślą,że ofiara po chrześcijańsku nadstawi im
    drugi policzek,że wszystko ujdzie im na sucho????? Ludzie muszą się czegoś
    bać,czuć przed czymś respekt bo inaczej pozabijają się.
    Więc dla mnie happy end -bo kazde zło prędzej czy póżniej powinno zostać
    ukarane. Nawet jeśli to Nicole nie mając do tego prawa ,zabawiła się w Boga
    wymierzając sprawiedliwość.
    Od razu kojarzy mi się chyba "Śniadanie mistrzów" Kurta Vonnegutta(nie wiem
    czy czytałaś jakieś jego książki,czy w ogóle go znasz?-mój ulubiony pisarz).
    Jednym z bohaterów jego powieści jest pisarz Kilgore Trout,którego nikt nie
    chce wydawać i jego opowiadania pojawiają się tylko w pismach pornograficznych-
    oczywiscie rzadko czytanych. Jedno z tych opowiadań traktowało o tym jak ludzie
    postąpili z Jezusem.Nie wierząc w to ,że jest synem bożym,nie bojąc się,że ktoś
    może ich za to ukarać, ukrzyżowali go. Potem kiedy wyszło na jaw jego boskie
    pochodzenie, żałowali ,że narazili się Wszechmocnemu. Minęło setki lat i znowu
    ludzie poczuli chęć by kogoś zniszczyć. Pomni zdarzeń z Chrystusem dokładnie
    przeanalizowali koligacje i drogę życiową kandydata na stracenie. Wyszło im,że
    jest nikim. Z całkowitym poczuciem bezkarności chcieli go zabić. I WTEDY
    ODEZWAŁ SIĘ BÓG Z NIEBA I POWIEDZIAŁ USYNAWIAM SKAZAŃCA!!!!!!
    I znowu ludzie, po raz kolejny wyszli na dupków. Zdarza się.
    Cholera za bardzo się rozpisałem ale to między innymi świadczy o poziomie
    filmu -czy zmusza odbiorców do dyskusji i przemysleń.
    Pozdrawiam.
  • the_reda 01.03.04, 21:50
    Kompromizm w interpretacji widzę, że możliwy jest, częściowy, ale jest:)
    Różnica w moim mniemaniu odnosi się do samego wymordowania mieszkańców.
    Kara oczywiście dla ich musi być, zawinili choć sami nie zdawali sobie
    z tego sprawy bądź nie chcieli jej znać. Wydaje mi się, że powinna odjechać
    uświadamiając ich (kac moralny), wydać policji, albo zmusić do takiego lub
    podobnego traktowania jakiego wobec niej użyli, wtedy na własnej skórze by
    odczuli co ona sama przeżywała. Takie zakończenie było by pouczające, a tak
    śmierć, żadnej nauki.
    Ale to tylko film, ja również nie znam zamysłu rezysera co do wydźwięku filmu,
    ale dobrze, że zmusza do myślenia.

    Co do wymienionego przez Ciebie Kurta Vonnegutta, to muszę przyznać szczerze,
    że co prawda znam to nazwisko ale...jakoś nie kojarzę jego literatury, choć...
    przypominam sobie, że czytałam chyba jego jakieś opowiadania (czy pisał opowiadania?)
    ale mogło mi się coś pomieszać. A "Śniadanie mistrzów" to czasem nie jest
    zekranizowany? Bo niedawno Jedynka pokazywała dość późno w nocy film pod tym
    samym tytułem, stąd moje pytanie. Filmu nie widziałam, gra tam...no, z głowy
    wyleciało...ten od "Szklanej pułapki", a już wiem, B.Willis. Widziałeś ten
    film? Tak mnie zastanawia czy na podstawie książki Kurta Vonnegutta powstał.


    Pozdrawiam
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 02.03.04, 01:40
    Ja dobrze rozumiem Twoją argumentację i też jestem przeciwny samosądom.
    Gdyby to nie był film ,a rzecz zdarzyła się w rzeczywistości sprawą powinna
    zająć sie prokuratura i sąd .
    Ale ponieważ gadamy o filmie ,to dla mnie takie zakończenie (tak
    niespodziewane i bez prawienia morałów) było najlepsze. Kaca
    moralnego ,doswiadczają ludzie ,którzy posiadają cos takiego jak sumienie.Nie
    mów ,że mieszkańcy Dogville nie zdawali sobie sprawy z tego co czynią. Jestem
    przekonany ,że wiedzieli bardzo dobrze . Nie umniejsza ich winy także to ,jak
    nędzne życie prowadzili. Uświadamianie i resocjalizacja??? Watpię w powodzenie
    (nie żebym był żądnym krwi mścicielem) ale lepszym straszakiem dla
    potencjalnych naśladowców była brutalna kara.
    W życiu jestem zbyt naiwny,łatwowierny i staram się raczej widzieć w ludziach
    dobre rzeczy, więc przynajmniej na filmie fajnie jest niekiedy zobaczyć
    brutalną bo brutalną ale jednak sprawiedliwość.
    Filmy to dla mnie ,takie trochę marzenia na jawie i mogę stać się mało
    obliczalny w ocenach jesli obraz mnie urzekł pod jakims względem.
    Tak ,że w sumie Redo aż tak bardzo się nie różnimy !!!
    A nawet jeśli ludzie różnią się diametralnie ale potrafią o tym ze sobą
    przyjażnie rozmawiać, to już wystarczy!!!
    Co do Kurta Vonnegutta -to amerykański pisarz ,niemieckiego pochodzenia.
    Klasyfikowany debilnie jako twórca S-F. Ja wręcz panicznie nie znoszę
    literatury science-fiction (może dlatego że oprócz Lema, nigdy nic dobrego w sf
    nie znalazłem,a próbowałem nie raz). Jego powieść "Rzeznia nr.5" jest juz w
    encyklopediach uznawana za kanon czy klasykę literatury światowej. Nie wiem czy
    trafiłaby Ci do przekonania jego twórczość. To troche dziwna,troche odlotowa
    literatura. Dla mnie bardzo śmieszna, przy tym naprawdę
    mądra,oryginalna,zaskakujaca i pisana dobrym językiem. Jeśli kiedyś przyjdzie
    Ci ochota to radził bym zacząć od "Śniadania mistrzów". Jak się zarazisz to
    fajnie ,jesli nie to są inne piękne rzeczy.
    Próbowano już z tragicznym skutkiem sfilmować jego powieści- "Rzeżnię
    nr,5","Śniadanie mistrzów" i chyba "Kocia kołyskę". Tego po prostu nie da się
    nakręcić -ja myślę ,że przegraliby najlepsi reżyserzy na świecie.
    Powinno się prawnie zabronić dalszych prób,bo zniechęcają widzów tych filmów
    do sięgnięcia po ksiązki. Jako tako obroniła się tylko "Matka noc" -na
    podst.opowiadania K.V. z Nickie Nilte.
    Pozdrawiam.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:10
    Z Nickiem Nolte - sorry.
  • the_reda 03.03.04, 20:22
    Wiesz Łysy, ten film mi po prostu spokoju nie daje, myśle i kombinuje,
    aż przerózne głupoty mi do głowy przychodzą, już samą Nicole zaczęłam
    obwiniać za jej uległość wobec mieszkańców, za to, że właściwie potulnie
    wykonywała wszystkie ich polecenia, bez żadnego słowa sprzeciwu robiła co jej
    kazali. Wiem, że przecież obawiała się, że ją wydadzą policji, ale przecież
    po jakimś czasie mieszkając u nich sama mogła ich nastraszyć, że i oni są bez
    winy wobec prawa za przetrzymywanie uciekinierki. Za potulna była, naiwna-
    eh aż do granic możliwośći. Nie to żebym broniła mieszkańców, nie nie- diabły
    wcielone, które zweszyły możliwość użycia władzy wobec niewinnego człowieka.
    I myślę, że kaca moralnego mogli jednak po uświadomieniu doświadczyć, tyle tylko,
    że trzeba by im o tym sumieniu przypomnieć. Na początku filmu przecież są zwykłymi
    ludzmi ze swoimi wadami i zaletami żyjącymi w małej społeczności. Pomagają
    sobie nawzajem, wiedzą co to wspólczucie- przecież samej Nicole podczas jej
    pierwszego próbnego tygodnia przygotowali drobny, ale jakże pożyteczny podarek.
    Każdy z osoba dał coś od siebie, mapę, pieniądze ku zaskaczeniu samej Nicole.
    Czyli potrafili bezinteresownie pomóc. Dopiero później zachowanie ich ulega
    radykalnej odmianie.
    Podobnie jak Ty Łysy uważam, że mogłaby ich tą bronią nastraszyć, ale tylko
    nastraszyć, później uświadomić, za karę kazać przeżyć to co ona. Może i udało
    by się ich nawrócić. To tak jak z tym chłopcem, który wręcz żądał aby go Nicole
    zlała pasem, i im by się takie manko przydało.
    Ale gdyby tak było jak mówię to o żadnym zaskoczeniu nie bylo by mowy, a nad filmem
    nie zastanawiałabym się tyle co teraz. Ale i tak twierdzę, że końcówka filmu
    nie miała happy endu. Dziękuję Łysy za dyskusję, gdyby nie Ty na pewno nie
    zastanawiałabym się na tym filmem dłużej niż nad innymi. I dobre sugestie
    podsuwasz:)

    Kurta Vonnegutta wypożyczę sobie-jeśli będzie wolny tj, do wypożyczenia w biliotece.
    Również nie przepadam za s-fi, ale książka książce nie równa i może się okazać
    że mi ten autor przypadnie do gustu, więc spróbuję.

    Pozdrowienia
  • maksimum 29.02.04, 05:40
    the_reda napisała:

    > Mnie "Dogville" się podobał, choć podobnie jak Łysy miałam
    > chęć wręcz wyłączyć po paru minutach. Przed oglądaniem nie miałam
    > żadnego pojęcia o czym film będzie a już na pewno w jaki sposób
    > został nakręcony. Tak więc siedzę sobie przed ekranem, patrzę i co widzę..
    > jakąś ogromną halę z kreskami mającymi oznaczać ściany domów! Zdziwiona
    > myślę, że to przypomina teatr w filmie! Po jakimś czasie nie zwracałam
    > na to podobnie jak Ty Łysy żadnej uwagi. Film ciekawy, zaskakujący i
    > przede wszystkim inny od pozostałych. Dobra jest od czasu do czasu taka
    > odmiana. Zdziwiła mnie tylko końcówka filmu, spodziewałam się raczej
    > pozytywnego happy endu, a tu... nie napiszę, bo może Maciej skusi się na
    > jego obejrzenie, więc się sam przekona co tam było.
    > Nicole świetna, jeśli wierzyć reżyserowi wydała więcej na przeloty do
    Kopenhagi
    > niz dostała kasy za sam udział w filmie.
    >
    > A "Dziennik B.J" też świetny, więc czemu Macieju twierdzisz, że to szmira?

    Nuuuuuuda od poczatku do konca.Europejski sposob nakrecania filmu,cos jak
    dokumentalny,taki jakis Woody Allen sprzed 20 lat.fe

    > Ten film jest lepszy od swojego odpowiednika książkowego, co się dość rzadko
    > zdarza. Czytałam też drugą część i niestety obawiam się, że historia będzie
    > naciągana. Ale "Dziennik" jest rewelacyjny!

    Identycznie jak Lysy,nie widzialas "NURSE BETTY" i nie masz porownania.

    > Pzdr.

    Ja tez serdecznie pozdrawiam
    Maciej
  • the_reda 29.02.04, 19:24
    maksimum napisał:


    > Nuuuuuuda od poczatku do konca.Europejski sposob nakrecania filmu,cos jak
    > dokumentalny,taki jakis Woody Allen sprzed 20 lat.fe


    A tam opowiadasz....Gdzie tam dokumentalizm? No i znowu słyszę od Ciebie,
    że jak europejski to znaczy do kitu. Wydaje mi się, że Ty po prostu się udałeś,
    zaparłeś i z nieustającą upartością zwyczajnie obraziłeś się na Europę i jej
    filmy. Nawet gdyby były ciekawe i tak bedziesz twierdził, że są do niczego.
    Co najmniej dziwne to Twoje podejście.



    > Identycznie jak Lysy,nie widzialas "NURSE BETTY" i nie masz porownania.

    Rzeczywiście nie widziałam, ale nawet gdybym widziała to porównywać nie ma co,
    bo każdy film opowiada inną historię.

    Pzdr.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 29.02.04, 23:53
    Pomóżmy biedakowi się wyleczyć !!! Cierpi na dziwną odmianę zatwardzenia -
    EUROZAPARCIE!!! Zna ktoś jakieś skuteczne antidotum???
  • haruko 01.03.04, 12:09
    Dzieki waszym umieszczonym tu opiniom podejde chyba do "Dogville" jeszcze
    raz...
    Za pierwszym razem nie dalam rady...co prawda byla 4 nad ranem...
    Pozdrawiam:)
  • the_reda 01.03.04, 21:00
    haruko napisała:

    > Dzieki waszym umieszczonym tu opiniom podejde chyba do "Dogville" jeszcze
    > raz...

    Bardzo zachęcam do ponownego obejrzenia, końcówka filmu zaskakująca, choć
    mam nadzieję, że nie czytałaś naszych wywodów dokładnie, bo obawiam się,
    że mogłaś poznać finał filmu, a tego bym nie chciała:)


    > Za pierwszym razem nie dalam rady..

    A czemu się film nie spodobał?


    >.co prawda byla 4 nad ranem...

    Jej, o tej godzinie to i ja nie dałabym rady:) Teraz rozumiem:)


    > Pozdrawiam:)

    Pozdrawiam :)

  • haruko 01.03.04, 21:43
    Czemu sie nie spodobal...dokladnie to sie nie spodobalo-(wlasciwie to zmeczylo,
    a nie "nie spodobalo") -pierwsze 15, czy 20 minut. Nie mialam zamiaru spisywac
    filmu na straty. Planowalam wrocic do niego w dogodniejszej porze:) i w
    dogodniejszym stanie ducha:). "Tanczac w ciemnosciach" np mnie rozdraznilo,
    zdenerwowalo, wzruszylo takze, ogolnie mialam dosc ambiwalentne uczucia,
    przypomnialo mi sie to wszystko, gdy zaczelam ogladac to Dogville i darowalam
    sobie...na dodatek jeszcze ktos mi powiedzial, ze jest tam scena gwaltu, a ja
    nienawidze, nie cierpie takich scen...i nie mialam ochoty jej wtedy ogladac,
    chocby pokazanie tego bylo jak najbardziej uzasadnione.
  • the_reda 01.03.04, 22:04
    To może uprzedzę, że scen gwałtu jest więcej. Takie sceny do przyjemnych
    w żadnym razie nie należą. Dużo również przemocy czysto psychicznej, jak
    cały film zresztą oddziaływuje na psychikę. Polecam, może następnym razem
    bedzie Ci się lepiej go oglądało. Mam nadzieję. Uczucia filmu podczas jego
    trwania zmieniają się jak w kalejdoskopie, u mnie tak było, do tej pory
    o nim myślę. "Tańcząc w ciemnościach" wywołały u mnie podobne reakcje jak
    u Ciebie, od skrajności w skrajność.

    Pozdrawiam
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:06
    Spróbuj jeszcze raz, kiedy będziesz w odpowiednim nastroju. Jak Cię nie
    wciągnie to sobie odpuść -jest tyle innych dobrych!!! Ja oglądałem na kompie i
    gdyby to nie był środek nocy i ja sam ze słuchawkami na uszach ,to też bym
    chyba zrezygnował. Tylko nie czytaj już opinii o tym filmie, bo zepsujesz sobie
    cały efekt!!!
    Ja dzisiaj dzięki Waszym zachętom zobaczyłem "Magnolię" .Jakoś mi umknał ten
    film. Powiedział bym ,że w 3\4 potwornie dołujący . Ale efekt końcowy dający
    jednak nadzieję !! Trochę zbyt prosta ta końcówka jak na mój gust,za bardzo
    hollywoodzka. Ale ogólnie bardzo dobra rzecz,ciekawa formuła z tymi wstawkami
    na poczatku i na końcu filmu. Ciekawie napisane postaci,dobrze zagrane (Tom
    Cruise!),dobra muzyka. Tak ,że nie żałuję!!!
    Warto jednak gadać,a nawet kłócic się na forum!!!!!!!!!
    Pozdrawiam.
  • maksimum 01.03.04, 15:11
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Pomóżmy biedakowi się wyleczyć !!! Cierpi na dziwną odmianę zatwardzenia -
    > EUROZAPARCIE!!! Zna ktoś jakieś skuteczne antidotum???

    Tak,"Goodbye Lenin" mnie przeczysci.
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:26
    Wiesz ,tak patrzałem na tą Twoja badziewną 10 i szczerze powiem,że cała razem
    wzięta jest gorsza od napisów na "Good bye Lenin".
    Ten film gdybyś go zobaczył przeczyścił by Ci głowę!!!!! .... Z tego
    analfabetycznego,hollywoodzkiego g....,które zalało Ci ,kiedys tak prężne szare
    komórki!!!!
    Mnie po "Coyote ugly", "Wodociągi i kanalizacja" do dzisiaj obciążają
    potrójną opłatą .
    Z leninowskim pozdrowieniem - współcierpiący łysy.
  • maksimum 01.03.04, 15:19
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    >
    > > Nuuuuuuda od poczatku do konca.Europejski sposob nakrecania filmu,cos jak
    > > dokumentalny,taki jakis Woody Allen sprzed 20 lat.fe
    >
    >
    > A tam opowiadasz....Gdzie tam dokumentalizm? No i znowu słyszę od Ciebie,
    > że jak europejski to znaczy do kitu. Wydaje mi się, że Ty po prostu się
    udałeś,
    > zaparłeś i z nieustającą upartością zwyczajnie obraziłeś się na Europę i jej
    > filmy. Nawet gdyby były ciekawe i tak bedziesz twierdził, że są do niczego.
    > Co najmniej dziwne to Twoje podejście.

    Pierwsza rzecz jaka zauwazylem po przyjezdzie do Hameryki,to jest duuuuzo
    wieksze tempo zycia tutaj.
    Tu sie caly czas cos dzieje i nie ma nudnych momentow.
    "Dziennik B.J." jest filmem opowiadajacym w bardzo zwolnionym europejskim
    tempie niezbyt ciekawa historie dziewczyny.
    W "NURSE BETTY" akcja jest duuuuuuuuuzo szybsza i ciekawsza!
    To jest troche tak jak Amerykanin pojedzie do EUropy i patrzy na te stare
    budowle i ludzi myslacych i poruszajacych sie w zwolnionym tempie.

    > > Identycznie jak Lysy,nie widzialas "NURSE BETTY" i nie masz porownania.
    >
    > Rzeczywiście nie widziałam, ale nawet gdybym widziała to porównywać nie ma co,
    > bo każdy film opowiada inną historię.

    Gra ta sama Renee Zellweger,ale calkiem inaczej ,bo gra dla Amerykanow,a nie
    zyjacych na zwolnionych obrotach EUropejczykow.

    > Pzdr.

    Pozdr Maciej
  • the_reda 01.03.04, 21:13
    maksimum napisał:

    > Pierwsza rzecz jaka zauwazylem po przyjezdzie do Hameryki,to jest duuuuzo
    > wieksze tempo zycia tutaj.
    > Tu sie caly czas cos dzieje i nie ma nudnych momentow.
    > "Dziennik B.J." jest filmem opowiadajacym w bardzo zwolnionym europejskim
    > tempie niezbyt ciekawa historie dziewczyny.
    > W "NURSE BETTY" akcja jest duuuuuuuuuzo szybsza i ciekawsza!
    > To jest troche tak jak Amerykanin pojedzie do EUropy i patrzy na te stare
    > budowle i ludzi myslacych i poruszajacych sie w zwolnionym tempie.

    > Gra ta sama Renee Zellweger,ale calkiem inaczej ,bo gra dla Amerykanow,

    Czyli aktorka potrafiąca zaspokoić gusta filmowe i Amerykanów i Europejczyków,
    dodamy jeszcze Chińczyków, Meksykanów i wszyscy będą zadowoleni! A sama Renee
    tylko Oscary będzie zbierać!

    >a nie zyjacych na zwolnionych obrotach EUropejczykow.

    Przyznam, że dzisiaj to,wyjątkowo w zwolnionym tempie reaguje, po
    tych nocnych Oscarach i ich nudnym przedstawieniu. Myślenie zostawiam
    na jutro, może będą szybsze obroty-jak się wyśpię.


    Pozdr reda
  • maksimum 01.03.04, 22:33
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Pierwsza rzecz jaka zauwazylem po przyjezdzie do Hameryki,to jest duuuuzo
    > > wieksze tempo zycia tutaj.
    > > Tu sie caly czas cos dzieje i nie ma nudnych momentow.
    > > "Dziennik B.J." jest filmem opowiadajacym w bardzo zwolnionym europejskim
    > > tempie niezbyt ciekawa historie dziewczyny.
    > > W "NURSE BETTY" akcja jest duuuuuuuuuzo szybsza i ciekawsza!
    > > To jest troche tak jak Amerykanin pojedzie do EUropy i patrzy na te stare
    > > budowle i ludzi myslacych i poruszajacych sie w zwolnionym tempie.
    >
    > > Gra ta sama Renee Zellweger,ale calkiem inaczej ,bo gra dla Amerykanow,
    >
    > Czyli aktorka potrafiąca zaspokoić gusta filmowe i Amerykanów i Europejczyków,
    > dodamy jeszcze Chińczyków, Meksykanów i wszyscy będą zadowoleni! A sama Renee
    > tylko Oscary będzie zbierać!

    Ja tylko dotrwalem do momentu,gdy Renee odebrala Oscara i mnie scielo.
    Tim Robbins dobrze wygladal,ale co on robi z Suzan Sarandon?

    > >a nie zyjacych na zwolnionych obrotach EUropejczykow.
    >
    > Przyznam, że dzisiaj to,wyjątkowo w zwolnionym tempie reaguje, po
    > tych nocnych Oscarach i ich nudnym przedstawieniu. Myślenie zostawiam
    > na jutro, może będą szybsze obroty-jak się wyśpię.

    Jak tylko zobaczylem,ze ten okragly maslak zydowski wyszedl na scene
    prezentowac Oscary,to myslalem ze poddam od razu.
    A on jakby chcac mnie ukrzyzowac,zaczal spiewac.
    Chyba tak jak mowilas wezme bilety w garsc i pojde do kina.

    > Pozdr reda
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:40
    Macieju !!! Na głowę Ci się rzuciło przed czy po OBRZEZANIU !!!!!!!
    Skończ z tymi antysemickimi kawałkami -TO NIE FORUM NSDAP !!!!!!!
    Zgol sobie swój charakterystyczny wąsik, zdejmij wiadomą opaskę ,a tą ręką
    wyciagnietą w hitlerowskim geście ,pierdzielnij się mocno w czółko !!!
    Czy pomoże ,nie wiadomo ale próbować warto.
    nie pozdrawiam -łysy (ale nie z Tych Łysych).
  • maksimum 02.03.04, 06:30
    Oficjalnie zmieniam zakonczenie mojego poprzedniego postu.
    Powinien on brzmiec:


    Jak tylko zobaczylem,ze ten okragly maslak Billy Krysztal wyszedl na scene
    prezentowac Oscary,to myslalem ze poddam od razu.
    A on jakby chcac mnie ukrzyzowac,zaczal spiewac.
    Chyba tak jak mowilas wezme bilety w garsc i pojde do kina.

    Domyslam sie Lysy,ze w jego zawodzeniu jak na szabasie ,to nawet gustujesz?
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 03.03.04, 01:03
    Zacząłeś dobrze,pejsów na razie nie musisz zapuszczać!!!
    "Bij zająca po uszach,a nauczy się zapałki zapalać"
    Billy Crystal jest THE BEST !!!
    Woody Allen jest THE BEST !!!!
    Simon i Garfunkel są THE BEST !!!!!!
    pozdrowienia od łysego filosemity.
  • maksimum 03.03.04, 05:50
    Gość portalu: łysy napisał(a):

    > Zacząłeś dobrze,pejsów na razie nie musisz zapuszczać!!!
    > "Bij zająca po uszach,a nauczy się zapałki zapalać"
    > Billy Crystal jest THE BEST !!!

    Szczerze mowiac,wcale nie byl zly,ale ja juz mowilem ,uspil mnie.
    Pomysl ze spiewaniem zamiast mowieniem byl bardzo dobry i spiewal on nawet
    lepiej niz Gere w "Chicago".
    Ten Gere zupelnie talentu nie ma,ale Zeta byla dobra.
    Renee jak to nasza droga forumowiczka zauwazyla,kwasnych min robila
    zdecydowanie za duzo jak dla mnie w "Chicago".

    > Woody Allen jest THE BEST !!!!

    On mial jeden dobry filmw calym zyciu "Manhattan" a aktorem jest tak
    beznadziejnym,ze sam bym go chetnie zagazowal.

    > Simon i Garfunkel są THE BEST !!!!!!

    Simon mial nawet ciekawa kariere solowa,bo ten drugi siem za bardzo slinil przy
    spiewaniu.

    > pozdrowienia od łysego filosemity.

    Ja tez podnosze energicznie reke na wysokosc ramienia.
  • the_reda 03.03.04, 14:02
    Bill Crystal jako prowadzący nie był zły, wina raczej w panującej atmosferze,
    przesiąknietej przewidywalnością aż do bólu. Wstałam na ostatnie 1,5godz,
    nudy okropne, ale jak już wstałam to siedziałam dalej i oglądałam. Jedyny fajny
    moment jak A.Brody zadeklarował wszystkim, że ma nakaz sądowy zakazujący
    bezpośrednich kontaktów fizycznych:) Ha,Ha... i tak dopiął swego całując Ch.Theron :)
    11 Oscarów dla Władcy to muszę przyznać mnie zaskoczyły.
    Fanką Władcy jestem wielką, choć jedynka-Drużyna pierścienia była jednak
    najlepsza. Wydaje mi się, że P.Jackson dostał te Oscary za całą trylogię,
    choć jest to poniękąd sprzeczne z zasadą przynawania tych nagród tylko za jeden
    dany rok. Szkoda tylko że w kategorii najlepszy aktor nikt z tego filmu nie
    dostał nominacji, podniosłaby ona prestiż tego filmu. Ale i tak Władca świetny!

    Widziałam chyba 2 filmy nominowane, więc trudno się wypowiadać. Patrząc na
    kategorię najlepsza rola żeńska mogłabym rzec, że droga do Oscara jest
    zwyczajnie
    bardzo prosta: zagrać kobietę brzydką. Ostatnie 3 zdobywczynie Oscara właśnie
    zagrały takie kobiety. Może to i dobrze, bo Hollywood najwidoczniej chce zmieniń
    swój image i postawić na atrakcyjność filmu opierając się nie na wyglądzie
    aktorki a na jej umiejętnościach aktorskich. Wizerunek psuje jednak to 5 sek opóźnienie
    w transmisji, niby demokracja a cenzura istnieje. Oby nie powtórzyli tego chwytu
    za rok.

    Przypomniało mi się, że Renee uparcie twierdziła przed ceremonią, że bez Oscara
    nie wyjdzie i dopieła swego, w zeszłym roku kwaśne minki możnaby usprawiedliwić
    bo na nimonacji się skończyło, ale w tym? Może lekcja uśmiechów przed lustrem
    by jej się przydała? Choćby nawet takie nieśmiałe miały być.....

    Pozdrowienia
  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 03.03.04, 21:18
    Lubię czytać Twoje komentarze Redo! Czy byłabyś łaskawa oświecić łysą pałę
    czym zasłużył sobie "Władca" na oskara.
    Dla mnie to sprawnie zrealizowana baśń,bez większej głębii.
    Ogląda się nieżle ale 10 sekund po seansie można zająć się czymś ciekawszym -
    tyle czasu zajęły mi rozmyślania o tym "dziele".
    Ja staram się nie oglądać transmisji wręczania oskarów - nie lubię
    pozerstwa,obłudnych uśmieszków,tych wszystkich debilnych podziękowań.
    I nie zmienią tego rzadkie momenty prawdziwych wzruszeń,dobre żarty czy widok
    moich ulubionych aktorów (piękne aktorki na gali wyglądają najczęściej jak
    straszydła).
    pozdrawiam
  • Gość: marcee IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 22:12
    Ja nie bardzo sie orientuje w tegorocznych Oskarach ale mysle ze ten caly
    wladca pierscieni na pewno nie powinien dostac nagrody za scenariusz. W koncu
    to zwykla bajka , zgadzam sie tutaj z Lysym.

  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 03.03.04, 22:38
    Ja też niezbyt dobrze się orientuję.
    Stary film Jacksona "Martwica mózgu" był lepszy,bardziej oryginalny i tysiąc
    razy śmieszniejszy !!!!
    Muszę się zgodzić z Marcee,choć wolałbym się nie zgodzić.Tak fajnie się z Nią
    kłóci!
  • the_reda 04.03.04, 22:14
    Gość portalu: marcee napisał(a):

    > Ja nie bardzo sie orientuje w tegorocznych Oskarach ale mysle ze ten caly
    > wladca pierscieni na pewno nie powinien dostac nagrody za scenariusz. W koncu
    > to zwykla bajka , zgadzam sie tutaj z Lysym.


    A cóż ma do rzeczy, że to bajka???? Dostał Oscara za scenariusz adaptowany,
    czyli uznano iż doskonale przeniesiono książkę na ekran -przynajmniej na tyle
    ile się dało, bo przy takiej ilości różnych wątków i zmyślnych postaci, nie
    było to łatwe. Ten Oscar jest jak najbardziej zasłużony.
  • maksimum 06.03.04, 01:20
    the_reda napisała:

    > Gość portalu: marcee napisał(a):
    >
    > > Ja nie bardzo sie orientuje w tegorocznych Oskarach ale mysle ze ten caly
    > > wladca pierscieni na pewno nie powinien dostac nagrody za scenariusz. W ko
    > ncu
    > > to zwykla bajka , zgadzam sie tutaj z Lysym.
    >
    >
    > A cóż ma do rzeczy, że to bajka???? Dostał Oscara za scenariusz adaptowany,
    > czyli uznano iż doskonale przeniesiono książkę na ekran -przynajmniej na tyle
    > ile się dało, bo przy takiej ilości różnych wątków i zmyślnych postaci, nie
    > było to łatwe. Ten Oscar jest jak najbardziej zasłużony.

    No wlasnie dzisiaj sie nad tym zastanawialem.
    Niemozliwym jest,zeby cala ksiazke sfilmowac,no wiec scenariusz wybiera tylko
    najbardziej odpowiednie fragmenty z ksiazki.
    P.S. Dla tych ,ktorzy kiedys w swoim zyciu nie zdali egzaminu mimo ze
    przeczytali ksiazke,donosze,ze widocznie nie zwrocili uwagi na najwazniejsze
    fragmenty w tej ksiazce zawarte.
    Prosze porownac dla przykladu "Pianist" ktory przynajmniej na poczatku byl
    slabo udanym zlepkiem kilku luznych scen.
  • the_reda 04.03.04, 16:23
    Bardzo bym chciała, ale chyba nie dam rady panie Łysy. Ani oświecić, ani
    zachęcić. Jeśli się raz nie spodobał to zazwyczaj za drugim podejściem też się
    nic nie zmienia. A szkoda, że się nie spodobał, bo dla mnie 1 część "Drużyna"
    jest rewelacyjna. Widziałam ją 8x, wliczając tą rozszerzoną wersję.

    Mnie zachwycił swoją magią, tą niepowtarzalną sielankową atmosferą jaka
    panowała w miasteczku Hobbitów, przygodą, piękną scenerią i
    zdjęciami, muzyką Shora i tymi skrzypcami, które od czasu do czasu można
    usłyszeć. Na niektórych momentach to muszę przyznać nie raz mi łezka poleciała
    po policzku, zwłaszcza ten moment jak drużyna po stracie Gangalfa wychodzi z
    podziemi Morii. Jaką wtedy piękną muzykę można usłyszeć! Mnie chwyciła wprost
    za serce.

    Druga część zdecydowanie gorsza, trzecia zbliżona do pierwszej. Ale w ocenie
    filmu nie jestem bezkrytyczna. "Powrót króla" ma jak dla mnie za długą
    końcówkę, kończy się i kończy, w kinie ledwo wysiedziałam. Czy zasłuzył na tyle
    Oscarów? Dla mnie tak, choć ile ludzi na świecie tyle różnych opini. Jedni będą
    szukać w filmie głębi, inni rozrywki, jedni skupią się tylko na głównym wątku,
    innych będą ciekawić również te pozostałe. Niektórzy skupią się na wymyślaniu
    wątków homoseksualnych, inni będą liczyć ile błędów technicznych popełniono
    przy realizacji filmu. Mnie dotyczą wszystkie wymienione przeze mnie cele.
    Ludzie różne gusta maja i rózne podejścia do filmu. Zrozumiałe, moim niektórym
    znajomym rónież trylogia nie przypadła do gustu. Ale szkoda, że się nie
    spodobał, naprawdę szkoda, bo mnie zachwycił. Trylogia jako całość wypadła
    bardzo dobrze w mojej ocenie, co się rzadko zdarza w trylogiach. Zazwyczaj im dalsze części tym gorsze.
    Ale rozumiem tych, którzy twierdzą, że ta trylogia to kicz i bajka dla dzieci, nawet się nie zdziwię jak ktoś stwierdzi, że "Yrek, kosmiczna nominacja" bije
    "Władcę" na głowę.

    Pozdrawiam

  • Gość: łysy IP: *.crowley.pl 04.03.04, 23:48
    Dziękuję za obszerny komentarz. Ja naprawdę nie mialem zamiaru się czepiać,
    Chciałem usłyszeć Twoje zdanie. Sadząc z emocji jakie spowodowalem,film musial
    Ci się bardzo spodobać. I dobrze !!!!!!
    Cieszę się ,że bronisz go tak ładnie.
    Mnie też niektóre bajeczki się podobają,choćby "Don Juan de Marco" - i będę
    ich bronić do końca.
    Doceniam trudnośc w nakręceniu takiej epopei,rozmach, wizualną stronę filmu i
    wiele innych rzeczy - ale niestety za bardzo w tym wszystkim czuję pieniądze!!!
    Sumując ,pozostaniemy przy swoich zdaniach.
    To nie jest dla mnie arcydzielo filmowe.
    Za parę lat ktoś inny nakręci film z jeszcze lepszymi efektami,jeszcze
    bardziej nowoczesny i powoli o "Władcy" będziecie zapominać.
    Za 10 lat jak spytasz małolata co to był za film - odpowie Ci ,że takimi
    ramotami się nie zajmuje,że takie bajery to on sobie na kompie w domu robi.
    Kończąc - dla mnie zbyt dużo dla oka ,prawie nic dla ducha.
    pozdrawiam.
  • maksimum 04.03.04, 06:16
    the_reda napisała:

    > Bill Crystal jako prowadzący nie był zły, wina raczej w panującej atmosferze,
    > przesiąknietej przewidywalnością aż do bólu. Wstałam na ostatnie 1,5godz,
    > nudy okropne,

    O! To widze,ze widzielismy calosc,bo ja widzialem tylko poczatek.
    A jaka oprawa byla,zanim ten okragly maslak wyszedl na scene i zaczal spiewac
    jak prawdziwy crooner.
    To jego zawodzenie ,to bylo cos na poziomie R.Gere w "Chicago".
    Pierwszy zalapal sie Tim Robbins,buzi buzi z Suzan Sarandon i siedziala obok
    nich jakas dziewczynka,moze ich corka.
    Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadnego wyboru
    bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,a drugi
    sredni.
    No i pozniej,jak to opisuje sama Reda wyszla wykrzywiac sie na scene Renee.
    Musiala rzeczywiscie cwiczyc przed lustrem pozytywne wykrzywianie,bo wychodzilo
    jej o duzo lepiej niz w "Chicago"
    I prosilem Cie Reda,zebys obejrzala najpierw "NURSE BETTY" gdzie kwasnych min
    nie bylo i mialabys bardziej pochlebne zdanie o dziewczynie tez na "R" sie
    zaczynajacej.

    > ale jak już wstałam to siedziałam dalej i oglądałam. Jedyny fajny
    > moment jak A.Brody zadeklarował wszystkim, że ma nakaz sądowy zakazujący
    > bezpośrednich kontaktów fizycznych:) Ha,Ha... i tak dopiął swego całując
    Ch.Theron :)
    > 11 Oscarów dla Władcy to muszę przyznać mnie zaskoczyły.
    > Fanką Władcy jestem wielką, choć jedynka-Drużyna pierścienia była jednak
    > najlepsza. Wydaje mi się, że P.Jackson dostał te Oscary za całą trylogię,
    > choć jest to poniękąd sprzeczne z zasadą przynawania tych nagród tylko za
    jeden dany rok. Szkoda tylko że w kategorii najlepszy aktor nikt z tego filmu
    nie dostał nominacji, podniosłaby ona prestiż tego filmu. Ale i tak Władca
    świetny!
    > Widziałam chyba 2 filmy nominowane, więc trudno się wypowiadać. Patrząc na
    > kategorię najlepsza rola żeńska mogłabym rzec, że droga do Oscara jest
    > zwyczajnie
    > bardzo prosta: zagrać kobietę brzydką. Ostatnie 3 zdobywczynie Oscara właśnie
    > zagrały takie kobiety. Może to i dobrze, bo Hollywood najwidoczniej chce
    zmienic
    > swój image i postawić na atrakcyjność filmu opierając się nie na wyglądzie
    > aktorki a na jej umiejętnościach aktorskich. Wizerunek psuje jednak to 5 sek
    opóźnienie w transmisji, niby demokracja a cenzura istnieje. Oby nie powtórzyli
    > tego chwytu za rok.

    To chodzi o cene transmisji.Na zywo placi sie wiecej.

    > Przypomniało mi się, że Renee uparcie twierdziła przed ceremonią, że bez
    Oscara nie wyjdzie i dopieła swego, w zeszłym roku kwaśne minki możnaby
    usprawiedliwić
    > bo na nimonacji się skończyło, ale w tym? Może lekcja uśmiechów przed lustrem
    > by jej się przydała? Choćby nawet takie nieśmiałe miały być.....
    >
    > Pozdrowienia
  • the_reda 04.03.04, 16:35
    maksimum napisał:
    >
    > O! To widze,ze widzielismy calosc,bo ja widzialem tylko poczatek.
    > A jaka oprawa byla,zanim ten okragly maslak wyszedl na scene i zaczal spiewac
    > jak prawdziwy crooner.
    > To jego zawodzenie ,to bylo cos na poziomie R.Gere w "Chicago".

    Śpiewu nie słyszałam, ale niektóre grypsy miał świetne. Słyszałeś jak pytał
    się zgromadzonych jaki jest ulubiony film Hilary Clinton?
    Odpowiedź: "Kill Bill"! :))))))


    > Pierwszy zalapal sie Tim Robbins,buzi buzi z Suzan Sarandon i siedziala obok
    > nich jakas dziewczynka,moze ich corka.
    > Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadnego wyboru
    > bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,a drugi
    > sredni.
    > No i pozniej,jak to opisuje sama Reda wyszla wykrzywiac sie na scene Renee.
    > Musiala rzeczywiscie cwiczyc przed lustrem pozytywne wykrzywianie,bo wychodzilo
    >
    > jej o duzo lepiej niz w "Chicago"
    > I prosilem Cie Reda,zebys obejrzala najpierw "NURSE BETTY" gdzie kwasnych min
    > nie bylo i mialabys bardziej pochlebne zdanie o dziewczynie tez na "R" sie
    > zaczynajacej.

    Maciej, ja nie uważam jej za złą aktorkę. POtrafi zagrać, tańczyć, śpiewać....
    i nawet się uśmiechnąć. Tyle, że ona te kwaśne minki poza filmem stroi.
    Ale wszechstonną jest aktorką, bez dwóch zdań.


    >
    > To chodzi o cene transmisji.Na zywo placi sie wiecej.

    Maciej wstydziłbyś się takie rzeczy mówić!!!!! I to jako ekonomista!!!
    Dobrze wiesz, że nie o cenę tu chodzi. Transmisja, która do tej pory była na
    żywo musiała przynosić dochody, zwłaszcza, że oglądało ją ponad 1 miliard ludzi
    na świecie.
    Tu o nie cenę chodzi...


    Pozdrowienia
  • maksimum 05.03.04, 05:02
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    > >
    > > O! To widze,ze widzielismy calosc,bo ja widzialem tylko poczatek.
    > > A jaka oprawa byla,zanim ten okragly maslak wyszedl na scene i zaczal spie
    > wac jak prawdziwy crooner.
    > > To jego zawodzenie ,to bylo cos na poziomie R.Gere w "Chicago".
    >
    > Śpiewu nie słyszałam, ale niektóre grypsy miał świetne. Słyszałeś jak pytał
    > się zgromadzonych jaki jest ulubiony film Hilary Clinton?
    > Odpowiedź: "Kill Bill"! :))))))

    O filmach ktore byly nominowane,to on nie opowiadal,ale spiewal i szlo mu
    calkiem niezle.Glosu nie ma,ale sluch ma.
    Gorzej bylo z R.Gere ,bo on sluchu nie ma,a w "Chicago"wystapil.

    > > Pierwszy zalapal sie Tim Robbins,buzi buzi z Suzan Sarandon i siedziala o
    > bok nich jakas dziewczynka,moze ich corka.
    > > Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadnego w
    > yboru bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,a
    drugi sredni.
    > > No i pozniej,jak to opisuje sama Reda wyszla wykrzywiac sie na scene Renee
    > .
    > > Musiala rzeczywiscie cwiczyc przed lustrem pozytywne wykrzywianie,bo wycho
    > dzilo jej o duzo lepiej niz w "Chicago"
    > > I prosilem Cie Reda,zebys obejrzala najpierw "NURSE BETTY" gdzie kwasnych
    > min nie bylo i mialabys bardziej pochlebne zdanie o dziewczynie tez na "R" sie

    > > zaczynajacej.
    >
    > Maciej, ja nie uważam jej za złą aktorkę. POtrafi zagrać, tańczyć, śpiewać....
    > i nawet się uśmiechnąć. Tyle, że ona te kwaśne minki poza filmem stroi.

    Zauwazylem na Oscarach,ale tyle tych kwasnych,co miala w "Chicago" to nigdzie
    nie widzialem.

    > Ale wszechstonną jest aktorką, bez dwóch zdań.
    >
    > > To chodzi o cene transmisji.Na zywo placi sie wiecej.
    >
    > Maciej wstydziłbyś się takie rzeczy mówić!!!!! I to jako ekonomista!!!
    > Dobrze wiesz, że nie o cenę tu chodzi. Transmisja, która do tej pory była na
    > żywo musiała przynosić dochody, zwłaszcza, że oglądało ją ponad 1 miliard
    ludzi na świecie.
    > Tu o nie cenę chodzi...
    >
    > Pozdrowienia

    Myslisz,ze znowu by jakiejs aktorce cycek ze stanika wypadl i bylaby plama na
    caly swiat?
    Pozdr Maciej.
  • the_reda 06.03.04, 13:53
    maksimum napisał:

    > O filmach ktore byly nominowane,to on nie opowiadal,ale spiewal i szlo mu
    > calkiem niezle.Glosu nie ma,ale sluch ma.

    Póżniej śpiewało jeszcze jakichś dwóch, jeden mały drugi duży, w jakiejś komedii ich
    widziałam, odśpiewali razem arię ku czci min. C.Zeta Jones wywołując niemały
    śmiech na sali :)


    > Gorzej bylo z R.Gere ,bo on sluchu nie ma,a w "Chicago"wystapil.

    EEEE... nieźle sobie radził w "Chicago".


    > > > Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadn
    > ego w
    > > yboru bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,
    > a
    > drugi sredni.


    "Finding Nemo" rewelacja. Z dzieciakami oglądałeś? Ja miałam z tej bajki
    niezły ubaw, te żółwie najlepsze były: "Hellllllooooo DUDEEEEEEE". Fajowa
    bajka.




    > Myslisz,ze znowu by jakiejs aktorce cycek ze stanika wypadl i bylaby plama na
    > caly swiat?


    Ale szopka by wyszła! Lepsza niż bożonarodzeniowa! Myślisz, że któraś miałaby
    na tyle odwagi aby w ten sposób zareklamować swój film? Chyba nie, Oscary to
    nie MTV Movie Awards, później taka aktorka grałaby tylko ale w dokumentach o
    zwierzaczkach. I tyle by jej widziano na ekranie.

    Tak myślę i nie wiem czy zapytać....nic nie piszesz o nim, musiałeś nieźle
    odchorować, ale jak zniosłeś Oscara dla S.Penna? Toż to przecież
    Twój" ulubieniec"! Czyż, nie ładnie wyglądał?, taki elegancki, a jaką mowę
    wygłosił!
  • maksimum 06.03.04, 16:38
    the_reda napisała:

    > Póżniej śpiewało jeszcze jakichś dwóch, jeden mały drugi duży, w jakiejś
    komedi i ich widziałam, odśpiewali razem arię ku czci min. C.Zeta Jones
    >wywołując niemały śmiech na sali :)

    Bo ta cala Zeta,to niezle scierwo przeciez.
    Ona jest slawna glownie dlatego,ze sie Michaelowi Douglasowi podlozyla,gdy ten
    juz do trumny sie szykowal,zeby mu jeszcze dzieciaka splodzic.
    A widzialas jak M.Douglas wygladal na Oscarach?
    Jak by go tam zaniesli prosto z wystawy figur woskowych.
    Cera jak papier,a jeszcze niedawno amanta zgrywal.

    > > Gorzej bylo z R.Gere ,bo on sluchu nie ma,a w "Chicago"wystapil.
    >
    > EEEE... nieźle sobie radził w "Chicago".

    A widzialas jak notorycznie spoznial sie z wejsciem?
    Najpierw czekal na podklad,a pozniej zaczynal dopiero spiewac.
    Tak jakby nie umial liczyc.

    > > Myslisz,ze znowu by jakiejs aktorce cycek ze stanika wypadl i bylaby plama
    > na caly swiat?
    >
    >
    > Ale szopka by wyszła! Lepsza niż bożonarodzeniowa! Myślisz, że któraś miałaby
    > na tyle odwagi aby w ten sposób zareklamować swój film? Chyba nie, Oscary to
    > nie MTV Movie Awards, później taka aktorka grałaby tylko ale w dokumentach o
    > zwierzaczkach. I tyle by jej widziano na ekranie.
    >
    > Tak myślę i nie wiem czy zapytać....nic nie piszesz o nim, musiałeś nieźle
    > odchorować, ale jak zniosłeś Oscara dla S.Penna? Toż to przecież
    > Twój" ulubieniec"! Czyż, nie ładnie wyglądał?, taki elegancki, a jaką mowę
    > wygłosił!

    Bo ten prostak jakby oglady nabieral.
    Wiesz jak to jestz ludzmi z marginesu,ktorzy dzieki przypadkowi do slawy i
    pieniedzy dochodza?
    Ten cwok caly czas potepial Oscary i nigdy tam nie chadzal ,nawet jak byl
    nominowany.
    Teraz rozumiesz dlaczego dla mnie najwazniejszy jest najpierw czlowiek,a
    dopiero pozniej jego zawod.
    Bo tu ludzie zachwycaja sie ,jaki to genialny aktor ten S.Penn czy J.Depp,a to
    sa mocno zadzumieni ludzie,ktorzy nie znaja swojego miejsca w zyciu.
    Ten prostak w wieku 40 lat zaczyna sie dopiero cywilizowac.
  • the_reda 08.03.04, 11:28
    maksimum napisał:


    > Bo ta cala Zeta,to niezle scierwo przeciez.

    Rozumiem, że za nią nie przepadasz, a "ścierwo" ma wystarczyć w ocenie jej
    dokonań aktorskich, o których zresztą nic nie napisałeś.


    > Ona jest slawna glownie dlatego,ze sie Michaelowi Douglasowi podlozyla,gdy ten
    > juz do trumny sie szykowal,zeby mu jeszcze dzieciaka splodzic.
    > A widzialas jak M.Douglas wygladal na Oscarach?
    > Jak by go tam zaniesli prosto z wystawy figur woskowych.
    > Cera jak papier,a jeszcze niedawno amanta zgrywal.


    Nie tylko on tak wyglądał, wszyscy wyglądają na sztucznych z nadmierną ilością
    tapety na twarzy. Niektórzy dosłownie jak manekiny.



    > Bo ten prostak jakby oglady nabieral.
    > Wiesz jak to jestz ludzmi z marginesu,ktorzy dzieki przypadkowi do slawy i
    > pieniedzy dochodza?
    > Ten cwok caly czas potepial Oscary i nigdy tam nie chadzal ,nawet jak byl
    > nominowany.

    O! Maciej coś nie w humorku, nic tylko się czepia aktorów. Wcześniej, że Zeta
    to ścierwo, teraz ćwok Penn...a J.Lopez zdobywczyni kilku Złotych Malin
    zapewne zasługuje w dalszym stopniu na miano najlepszej aktorki.


    > Teraz rozumiesz dlaczego dla mnie najwazniejszy jest najpierw czlowiek,a
    > dopiero pozniej jego zawod.
    > Bo tu ludzie zachwycaja sie ,jaki to genialny aktor ten S.Penn czy J.Depp,a to
    > sa mocno zadzumieni ludzie,ktorzy nie znaja swojego miejsca w zyciu.

    Nie chcę Cię dobijać, ale okropne brednie wypisujesz. Nie znają swojego miejsca
    w życiu??? Rozumiem, że oni Ci to sami powiedzieli w rozmowie( co chyba możliwe
    nie jest) więc wychodzi, że naczytałeś się jakichś brukowych gazet. Zresztą
    takie życie prowadzą jakie chcą i już oni sami najlepiej wiedzą co im do szczęścia
    brakuje.
    A wracając do ich aktorstwa to są dobrymi aktorami. Czy sam nie pisałeś, że podobał
    Ci się jakiś film z Pennem? Przypomnij, proszę o jaki chodziło, bo mi wyleciało
    z głowy.
    A J.Depp w żadnym filmie nie przypadł Ci do gustu? Tak naprawdę w żadnym czy
    może żadnego nie widziałeś?

    Pozdrowienia od redy.

  • maksimum 08.03.04, 16:13
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Bo ta cala Zeta,to niezle scierwo przeciez.
    >
    > Rozumiem, że za nią nie przepadasz, a "ścierwo" ma wystarczyć w ocenie jej
    > dokonań aktorskich, o których zresztą nic nie napisałeś.

    Napisalem,ze W "Chicago" byla lepsza od "Kwasnej Minki" ale ona kiedys tanczyla
    i widac po niej przygotowanie kabaretowe.

    > > Ona jest slawna glownie dlatego,ze sie Michaelowi Douglasowi podlozyla,gdy
    > ten juz do trumny sie szykowal,zeby mu jeszcze dzieciaka splodzic.
    > > A widzialas jak M.Douglas wygladal na Oscarach?
    > > Jak by go tam zaniesli prosto z wystawy figur woskowych.
    > > Cera jak papier,a jeszcze niedawno amanta zgrywal.
    >
    >
    > Nie tylko on tak wyglądał, wszyscy wyglądają na sztucznych z nadmierną ilością
    > tapety na twarzy. Niektórzy dosłownie jak manekiny.

    Teraz wyszlo,ze zazdroszcze mu mlodej baby!

    > > Bo ten prostak jakby oglady nabieral.
    > > Wiesz jak to jestz ludzmi z marginesu,ktorzy dzieki przypadkowi do slawy i
    > > pieniedzy dochodza?
    > > Ten cwok caly czas potepial Oscary i nigdy tam nie chadzal ,nawet jak byl
    > > nominowany.
    >
    > O! Maciej coś nie w humorku, nic tylko się czepia aktorów. Wcześniej, że Zeta
    > to ścierwo, teraz ćwok Penn...a J.Lopez zdobywczyni kilku Złotych Malin
    > zapewne zasługuje w dalszym stopniu na miano najlepszej aktorki.

    J.Lopez jest calkiem przecietna aktorka,ale nie szpanuje tak,jak te rozne cwoki
    spod ciemnej gwiazdy.

    > > Teraz rozumiesz dlaczego dla mnie najwazniejszy jest najpierw czlowiek,a
    > > dopiero pozniej jego zawod.
    > > Bo tu ludzie zachwycaja sie ,jaki to genialny aktor ten S.Penn czy J.Depp,
    > a to sa mocno zadzumieni ludzie,ktorzy nie znaja swojego miejsca w zyciu.
    >
    > Nie chcę Cię dobijać, ale okropne brednie wypisujesz. Nie znają swojego
    miejsca w życiu??? Rozumiem, że oni Ci to sami powiedzieli w rozmowie( co chyba
    możliwe nie jest) więc wychodzi, że naczytałeś się jakichś brukowych gazet.
    Zresztą takie życie prowadzą jakie chcą i już oni sami najlepiej wiedzą co im
    >do szczęścia brakuje.

    No wlasnie i dlatego wioda zycie takie bardziej brukowe.

    > A wracając do ich aktorstwa to są dobrymi aktorami. Czy sam nie pisałeś, że
    podobał Ci się jakiś film z Pennem? Przypomnij, proszę o jaki chodziło, bo mi
    >wyleciało z głowy.

    "Racing with the Moon"-1984 z N.Cage i S.Penn

    > A J.Depp w żadnym filmie nie przypadł Ci do gustu? Tak naprawdę w żadnym czy
    > może żadnego nie widziałeś?

    On gral w baaaaaaardzo wielu dobrych filmach,a problem polega na tym,ze
    trudniej jest producentowi zrobic dobry film niz aktorowi w nim zagrac.
    "Pearl Harbor" jest bardzo dobrym filmem,gdzei praktycznie nie ma zadnych
    dobrych aktorow.
    "Ocean's Eleven" jest srednim filmem z cala plejada wysoko platnych aktorow,jak
    np Miotla itd.
    "A.I-Artificial Intelligence" jest bardzo dobrym filmem,bez znanych aktorow.

    Kiedys o jakosci filmu decydowala obsada i jak gral w nim John Wayne,to film
    byl dobry.
    Teraz producent potrafi zrobic bardzo dobry film z nieznanymi aktorami,jak np
    "Star Wars"
    "Finding Nemo"- liczy sie obraz i tresc a nie jakis pionek pod nazwiskiem
    Johnny Depp.

    > Pozdrowienia od redy.

    Mam nadzieje,ze Cie zdenerwowalem.
    Maciej
  • the_reda 08.03.04, 21:57
    maksimum napisał:


    > Napisalem,ze W "Chicago" byla lepsza od "Kwasnej Minki" ale ona kiedys tanczyla
    >
    > i widac po niej przygotowanie kabaretowe.


    Ale dalej nie wiem czym sobie u Ciebie zaskarbiła na określenie ścierwo.


    > Teraz wyszlo,ze zazdroszcze mu mlodej baby!


    Ha! Prawda wyszła na jaw!



    > J.Lopez jest calkiem przecietna aktorka,


    Nareszcie się z Tobą zgodzę. Przeciętna z niej aktorka.



    >ale nie szpanuje tak,jak te rozne cwoki
    >
    > spod ciemnej gwiazdy.

    Nie szpanuje bo nie ma czym. Ma się dopiero czym chwalić, widział kto,
    tym, że zagrała w cukrowej komedii o pokojówce-kopciuszku? Albo, że zgarnęła
    wszystkie możliwe Maliny?


    > On gral w baaaaaaardzo wielu dobrych filmach,


    A widzisz, nie taki straszny diabeł jak go malują.


    >a problem polega na tym,ze
    > trudniej jest producentowi zrobic dobry film niz aktorowi w nim zagrac.
    > "Pearl Harbor" jest bardzo dobrym filmem,gdzei praktycznie nie ma zadnych
    > dobrych aktorow.
    "Ocean's Eleven" jest srednim filmem z cala plejada wysoko platnych aktorow,jak
    >
    > np Miotla itd.
    > "A.I-Artificial Intelligence" jest bardzo dobrym filmem,bez znanych aktorow.
    >
    > Kiedys o jakosci filmu decydowala obsada

    Nic bardziej błędnego.


    > i jak gral w nim John Wayne,to film
    > byl dobry.


    Nie zawsze.


    > Teraz producent potrafi zrobic bardzo dobry film z nieznanymi aktorami,jak np
    > "Star Wars"
    > "Finding Nemo"- liczy sie obraz i tresc a nie jakis pionek pod nazwiskiem
    > Johnny Depp.



    Otóż to, od scenariusza się wszystko zaczyna. Ale co to ma wspólnego ze
    zdolnościami aktorskimi J.Deppa? Zdarza się często, że aktor zagra świetnie
    w filmie, który już taki świetny nie jest.


    > Mam nadzieje,ze Cie zdenerwowalem.

    Jak diabli!!!! :)))))



    > Maciej

    Reda
  • maksimum 09.03.04, 06:45
    the_reda napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > Napisalem,ze W "Chicago" byla lepsza od "Kwasnej Minki" ale ona kiedys tan
    > czyla i widac po niej przygotowanie kabaretowe.
    >
    > Ale dalej nie wiem czym sobie u Ciebie zaskarbiła na określenie ścierwo.

    Staram sie mowic jak najprosciej,a Ty znowu mnie na nerwach grasz!
    Ona byla srednio-zdolna szanszonistka i slub z M.Douglasem zrobil z niej
    baaaaaaaardzo znana aktorke,co potwierdza moja teze,ze nie trzeba byc
    dobrym,zeby byc popularnym.

    > > Teraz wyszlo,ze zazdroszcze mu mlodej baby!
    >
    > Ha! Prawda wyszła na jaw!

    Nie dalo sie tego ukryc!

    > > J.Lopez jest calkiem przecietna aktorka,
    > >ale nie szpanuje tak,jak te rozne cwoki
    > > spod ciemnej gwiazdy.
    >
    > Nie szpanuje bo nie ma czym. Ma się dopiero czym chwalić, widział kto,
    > tym, że zagrała w cukrowej komedii o pokojówce-kopciuszku? Albo, że zgarnęła
    > wszystkie możliwe Maliny?

    Z ta pokojowka bylo jej nawet do twarzy!

    > > On gral w baaaaaaardzo wielu dobrych filmach,
    >
    >
    > A widzisz, nie taki straszny diabeł jak go malują.
    >
    >
    > >a problem polega na tym,ze
    > > trudniej jest producentowi zrobic dobry film niz aktorowi w nim zagrac.
    > > "Pearl Harbor" jest bardzo dobrym filmem,gdzei praktycznie nie ma zadnych
    > > dobrych aktorow.
    > "Ocean's Eleven" jest srednim filmem z cala plejada wysoko platnych
    aktorow,jak np Miotla itd.
    > > "A.I-Artificial Intelligence" jest bardzo dobrym filmem,bez znanych aktorow

    Poza moja ulubiona Frances O'Connor.

    > > Kiedys o jakosci filmu decydowala obsada
    >
    > Nic bardziej błędnego.

    Znowu zaczynasz!

    > > i jak gral w nim John Wayne,to film byl dobry.
    >
    > Nie zawsze.
    >
    > > Teraz producent potrafi zrobic bardzo dobry film z nieznanymi aktorami,jak
    > np "Star Wars"

    W "Star Wars" ten mlody wysoki chlopak,to jest ten sam co w "Life as a House".

    > > "Finding Nemo"- liczy sie obraz i tresc a nie jakis pionek pod nazwiskiem
    > > Johnny Depp.
    >
    >
    > Otóż to, od scenariusza się wszystko zaczyna. Ale co to ma wspólnego ze
    > zdolnościami aktorskimi J.Deppa? Zdarza się często, że aktor zagra świetnie
    > w filmie, który już taki świetny nie jest.
    >
    >
    > > Mam nadzieje,ze Cie zdenerwowalem.
    >
    > Jak diabli!!!! :)))))

    OK!
    \\\///
    \\ @ @ //
    - ()-
    ~

    > > Maciej
    >
    > Reda
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.04, 22:00
    netscape.feedroom.com/iframeset.jsp?ord=349880
    Dwie najlepsze aktorki obecnie na swiecie,czyli Jen.Lopez i ta druga,ktorej
    nazwisko wylecialo mnie z pamieci,maja wystapic razem w filmie!
  • maksimum 16.03.04, 04:19
    money.cnn.com/news/specials/martha/?CNN=yes
    Moze by sie ktos pofatygowal w Polsce z nakreceniem filmu o M.Stewart zanim to
    Hollywood zrobi.
    Rodzina wyemigrowala z Polski i jej matka biegle mowi po polsku.
    Martha skonczyla ekskluzywny Barnard College,byla modelka i brokerka na Wall
    Street.
    Zalozyla swoja firme i zostala miliarderka,a teraz przyjdzie jej cierpiec za
    jakies smieszne 40 tys doll przekretu.
    Rywin nie beknal za 17 baniek,a Martha idzie do pudla za 40 tys.

    Chyba jednak duzo latwiej polskiej kinematografii wysilic sie na ambitny film pt
    "Szczesliwego Nowego Yorku".
  • Gość: marcee IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 20.03.04, 07:58
    jak zdobedziesz zgode marty (wylozysz na stol ciezka kase ) na sfilmowanie jej
    historii to masz szanse zarobic na tym kaske w polsce
    dodatkowo niech muzyke zrobi jakas lokalan gwiazda do tego i juz mozesz krecic
    lody u nas w polsce

    widzisz jakie to proste? i oderwiesz sie od zapyzialego polskiego forum
    wreszcie, zyska na tym pare osob wlacznie z toba



  • maksimum 20.03.04, 16:43
    Gość portalu: marcee napisał(a):

    > jak zdobedziesz zgode marty (wylozysz na stol ciezka kase ) na sfilmowanie
    >jej historii to masz szanse zarobic na tym kaske w polsce

    To mialby byc film fabularny i zgoda Marthy nie jest tu konieczna.

    > dodatkowo niech muzyke zrobi jakas lokalan gwiazda do tego i juz mozesz
    krecic lody u nas w polsce
    >
    > widzisz jakie to proste? i oderwiesz sie od zapyzialego polskiego forum
    > wreszcie, zyska na tym pare osob wlacznie z toba

    Czy nie musialbym wchodzic w spolke z Rywinem?
  • magyar-lengyel 22.03.04, 14:15
    Kolejnosc przypadkowa...

    Halle Berry, Jodie Foster, Milla Jovovich, Keira Knightley, Helen Hunt,
    Sigourney Weaver, Meg Ryan, Maria Bello, Linda Fiorentino, Rene Zwelleger,
    Rebecca Romijn-Stamos, Natalie Portman, Charlize Theron, Kate Beckinsale, itd.
  • maksimum 27.03.04, 05:10
    magyar-lengyel napisał:

    > Kolejnosc przypadkowa...
    >
    > Halle Berry, Jodie Foster, Milla Jovovich, Keira Knightley, Helen Hunt,
    > Sigourney Weaver, Meg Ryan, Maria Bello, Linda Fiorentino, Rene Zwelleger,
    > Rebecca Romijn-Stamos, Natalie Portman, Charlize Theron, Kate Beckinsale, itd.

    Calkiem dobra lista jak na moj gust.
    A w jakich filmach Ci sie najbardziej podobaly?
  • jacek.rothert 30.03.04, 16:55
    Tu sie jeszcze nie wpisywalem. Moje propozycje:

    Jodie Foster
    Faye Dunaway
    Catherine Denevue
    Meryl Streep
    Nicole Kidman
    Marylin Monroe
    Helen Hunt
    Jane Fonda
    Catherine Hepburn
    Diane Keaton
    Sharon Stone
    Anjelica Huston
    Renee Zellweger
    Anna Dymna
    Krystyna Janda
    Grazyna Szapolowska

  • maksimum 01.04.04, 05:47
    jacek.rothert napisał:

    > Tu sie jeszcze nie wpisywalem. Moje propozycje:
    >
    > Jodie Foster
    > Faye Dunaway
    > Catherine Denevue
    > Meryl Streep
    > Nicole Kidman
    > Marylin Monroe
    > Helen Hunt
    > Jane Fonda
    > Catherine Hepburn
    > Diane Keaton
    > Sharon Stone
    > Anjelica Huston
    > Renee Zellweger
    > Anna Dymna
    > Krystyna Janda
    > Grazyna Szapolowska

    A co Ty widzisz w Jodie Foster i Gr Szapolowskiej ?
  • maksimum 08.06.04, 06:23
    maksimum napisał:

    > channels.netscape.com/ns/celebrity/gallery_fr.jsp?floc=g_spears3&gname=spears3
    >
    > Spiewa niezle,ale czy jest dobra aktorka?

    us.imdb.com/name/nm0000518/
    Johnny mial jeden dobry film "Empire of the Sun" ,a reszta byla mniej lub
    bardziej drugorzedna.
    On nie ma wziecia w Stanach ,tak jak Britney,ktora widzialem ostatnio w jakims
    knocie z dwiema rowniez slabymi jak ona aktorkami.
    Johnny to taki mysliciel pasujacy do EUropy i tam wlasnie ostatnio wuiecej
    krecil niz na prawdziwym RYNKU!
    Britney jest lovely,a Johnny nie jest lovely!
  • Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 21.08.04, 06:01
    extratv.warnerbros.com/v2/news/0804/11/1/text.html
    Cos obie maja w sobie,ale jakby Jamie ubrac w 3-piece suit,to wygladalaby
    calkiem niezle jako facet.
  • bubu19 30.11.04, 19:18
    NIESTETY nie wszystkie z nich znam....ale...
    Sandra Bullock jest i ladna i utalentowana( w jakis sposob napewno;p)
    tak samo Berry (Jagódka...hehe)
    Kidman tez jest w porzadku......szczegolnie w "inni"
    Aniston, Lopez...moim zdaniem przereklamowane...ale cokto woli :)
  • maksimum 01.12.04, 05:35
    bubu19 napisała:

    > NIESTETY nie wszystkie z nich znam....ale...
    > Sandra Bullock jest i ladna i utalentowana( w jakis sposob napewno;p)

    No wlasnie,ona gra w wielu filmach a jej wrecz nienawidze!!!!!!
    Owszem jest ladna,ale u niej za duzo talentu nie widze.
    ONA MNIE PO PROSTU NA NERWY DZIALA!!!!!!!!!!!
    NIE MOGLBYM Z NIA JEDNEGO DNIA WYTRZYMAC!


    > tak samo Berry (Jagódka...hehe)
    > Kidman tez jest w porzadku......szczegolnie w "inni"
    > Aniston,

    Aniston zupelnie urody nie ma,ale czasami bywa ciekawa.

    > Lopez...moim zdaniem przereklamowane...ale cokto woli :)

    Lopez nie jest taka zla,ale sztywna.

    A czy widzialas "Paradise"-2004 z Barbara Hershey ?

    www.imdb.com/title/tt0433424/
    Mysle,ze nie,bo to jest film telewizyjny,ale moze byc na kasetach.
    Jak bedziesz miala okazje ,to zobacz,bardzo ciekawy film i Hershey mimo ze ma
    juz swoje lata potrafi zagrac.Kiedys grala role rozbierane i byla troche sztywna
    Teraz weszla w lata ,rozluznila sie troche ale po twarzy ja poznalem.
    Ciekawe opowiadanie o ludziach,ktorzy osiagneli wszystko a chcieliby jeszcze
    wiecej i ich porazkach zyciowych,ze o sukcesach nie wspomne.
    B.Hershey jest zona glownego bohatera i matka ciekawego rodu rozbojnikow
    zyciowych i ich sukcesach i porazkach od slumsow po high-life w paradise.


  • amy4 01.12.04, 12:48
    Nicole Kidmanowa jest według mnie najlepszą obecnie aktorką. Julianne Moore też
    jest dobra (rola w "Godzinach" to mistrzostwo świata), poza tym oczywiście
    Meryl Streep, Jessica Lange, Judi Dench, z polskich to Magdzie Cieleckiej
    czasem coś wyjdzie...;). Lopez jest do niczego (jedyny wyjątek - "co z oczu to
    z serca", ale duza w tym zasługa reżysera), Julia R. gra na jednym
    grymasie/uśmiechu, podobnie jak Aniston. Przereklamowana jest też Paltrow -
    oscar za "Szekspira" był jakims nieporozumieniem, na dodatek pogrążyła
    sie "Sylvią"... no tak, rzeczywiscie posucha...;)
  • maksimum 02.12.04, 04:17
    amy4 napisała:

    > Nicole Kidmanowa jest według mnie najlepszą obecnie aktorką. Julianne Moore
    też jest dobra (rola w "Godzinach" to mistrzostwo świata), poza tym oczywiście
    > Meryl Streep, Jessica Lange, Judi Dench, z polskich to Magdzie Cieleckiej
    > czasem coś wyjdzie...;). Lopez jest do niczego (jedyny wyjątek - "co z oczu
    to z serca", ale duza w tym zasługa reżysera), Julia R. gra na jednym
    > grymasie/uśmiechu, podobnie jak Aniston. Przereklamowana jest też Paltrow -
    > oscar za "Szekspira" był jakims nieporozumieniem, na dodatek pogrążyła
    > sie "Sylvią"... no tak, rzeczywiscie posucha...;)

    To sie zgadza,ze Paltrow nie jest zla,ale juz jej czasami za duzo.
    Za to Frances O'Connor jest z filmu na film lepsza.
    us.imdb.com/name/nm0640323/
    1-Artificial Inteligence
    2-Importance of being Earnest
    3-Iron Jawed Angels
    Nie tylko ze ma wyglad,ale jest tez energiczna,bo Paltrow jest troche jakby tu
    powiedziec mdlawa.
  • maksimum 08.12.04, 03:36
    www.imdb.com/name/nm0231436/
    Dobry film i Dagmara z Kielc jest znakomita.
    Czy ten film byl wyswietlany w Polsce?
  • maksimum 24.12.04, 08:14
    maksimum napisał:

    > www.imdb.com/title/tt0335559/?fr=c2l0ZT1kZnxteD0yMHxzZz0xfGxtPTIwMHx0dD1vbnxwbj0wfHE9d2luIGEgZGF0ZSB3aXRoIHRhZ
    > CBoYW1pbHRvbnxodG1sPTF8bm09b24_;fc=1;ft=1
    >
    > "WIN A DATE WITH TAD HAMILTON"-2004
    > Small town girl in West Virginia wins a date with a male celebrity through
    the
    > contest.
    > Rosie jest zauroczona wielkim swiatem,gdy Tad pokazuje jej Hollywood.
    > Jego private life is a mess with booze,girls& fast cars ale pod wplywem uroku
    > dziewczyny z prowincji postanawia sie zmienic.
    > Kupuje nawet farme w W.Virginia z prawdziwa stodola,konmi i horseshit
    walajacy
    > sie po podworku.
    > Rosie pracuje w supermarkecie,a jej przelozony Pete kocha sie w niej na zaboj
    > ale jak to czesto bywa w takich sytuacjach nie jest slowa z siebie wydusic by
    i
    >
    > Rosie miala z tego przyjemnosc.No wiec Pete kocha w milczeniu i cierpi,a Rosie
    > przygowuje sie na najwieksza wyprawe zycia,czyli prosto z wiochy na wschodnim
    > wybrzezu do Kalifornii by zagrac u boku Tad'a jakas niezbyt duza role w
    filmie
    > do ktorego wlasnie dostal kontrakt.
    > Na pokladzie prywatnego samolotu Tad'a przyznaje on ze greatest pick-up
    > line,ktora zmiotl Rosie z nog zapozyczyl sobie od jej wielbiciela Pete'a.
    > Rosie teraz zakumala,ze to kumpel z dziecinstwa kochal sie w niej cale zycie
    i
    > kaze Tad'owi zawracac samolot do jej rodzinnej wiochy.
    > Pete w miedzyczasie idzie sie upic do baru,gdzie za lada obsluguje lokalna
    > dziewczyna o wdziecznym imieniu Angelica i to wlasnie ta nieudacznica zyciowa
    z
    >
    > tatuazami na rekach i cycach wyjasnia Pete'owi ,ze takim wzorem do
    nasladowania
    >
    > jest kazdy,TYLKO dla innej osoby. I tak dla Rosie Tad'em jest Tad,ale juz dla
    > Angelica'i Tad'em jest Pete.
    > Bo w zyciu sa 3(trzy)rodzaje milosci:
    > 1-love-to jest ta ,ktora przechodzi po 2 miesiacach
    > 2-big love-to jest ta ktora przechodzi po dwoch latach
    > 3-great love-to jest ta,ktora zmienia twoje zycie.
    > When the man gets rejected,something dies inside him and then he goes for
    > something less than great love.
    > Gdy Rosie wsiadala do samolotu byla sloneczna piekna pogoda i takiz nastroj,a
    > gdy wraca po pol godzinie w to samo miejsce pogoda zmienila sie nie do
    poznania
    >
    > i ulewny deszcz z silnym wiatrem dodawal trwogi chwili.
    > Zmoczona deszczem Rosie wpada do swojego supermarketu,ale Pete'a juz tam nie
    ma
    > ,
    > bo gdy great love is rejected,to najlepiej zmienic miejsce zamieszkania,to i
    > good luck moze z ta zmiana przyjsc.
    > Pedzi wiec Rosie do Pete'a do mieszkania pozyczonym od kumpeli samochodem a
    tam
    >
    > zastaje Angelica'e barmanke a po Pete'cie ani sladu.
    > Barmanka to taki dobry duch,ktory z niejednego pieca chleb jadl w tej malej
    > spolecznosci,wyjawnia Rosie,ze jej ukochany Pete wyjechal z wiochy do Riczmond
    ( cos w rodzaju ich lokalnego NYCity).
    > Jak Rosie dognala Pete'a na drodze,to ten zobaczywszy ja,przestraszyl sie jak
    > ducha i wjechal na najblizszy slup,ale gdy juz doszli do siebie,to przytomnie
    > zaprosil ja do tanca na pustej mokrej drodze w srodku nocy i tylko pies Pete'a
    > byl swiadkiem ich czulego pocalunku.
  • maksimum 23.02.05, 05:52
    www.imdb.com/title/tt0335438/
    Czy Stiller jest rzeczywiscie dobrym komikiem w "Starsky & Hutch" ?
    I Carmen Electra w ogole nie wykorzystana.
  • maksimum 23.02.05, 06:01
    www.imdb.com/title/tt0274558/
    Nie mowie,ze film jest nieciekawy,ale mocno nawiedzony i gdyby nie Jeff Daniels
    to ciezko to swirowo wytrzymac.
    Podobala mnie sie Nicole,bruneta z orlim nosem,wlasnie taka powinna byc a nie
    slimakowata blondyna.
    Czy ktokolwiek lubi Streep i Moore ?
  • maksimum 23.02.05, 06:05
    1-Sigourney Weaver(Heartbreakers)
    2-Jennifer Connelly(A Beautiful Mind)
    3-Meg Ryan
    4-Nicole Kidman
    5-Sharon Stone
    6-Jodie Foster
    7-Leelee Sobieski(Glass House,Joy Ride)
    8-Renee Zellweger(Nurse Betty)
    9-Jennifer Love-Hewitt(Heartbreakers)
    10-Jennifer Aniston
    11-Jennifer Lopez
    12-Hale Berry
    13-Sandra Bullock

    Jennifer Connelly moglaby spokojnie w "The Hours" zagrac ale Love-Hewitt czy
    Sigourney juz zupelnie nie.