w domu ona- od lat ta sama. Miła, kochająca, posłuszna, kociak w łóżku. W
ciasnej kawalerce gdzieś w Warszawie ta druga. Boska, kwintesencja erotyzmu,
inteligencji, bez zahamowań. Kocham je obie, nie mógłbym wybierać. Bez żadnej
nie mógłbym żyć. To trwa już dwa lata. Udaje mi się jakoś lawirować. Dzieci
nie ma. Mówię wam to po to by uświadomić sobie, ze jest nas więcej, nie wątpię
w to. I żeby wyciszyć wyrzuty. Sumienia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.