Jestem daleka od osadzania Cie, zdaje sobie sprawe, ze zycie nie jest
czarno-biale. Ale nie moge sie oprzec wrazeniu, ze wykorzystujesz swoja zone -
obiecales jej wiernosc (skoro jest twoja zona to jakas przysiege skladales), a
twoja filozofia zyciowa ("szkoda życia na tylko jedną") wyklucza jej
dotrzymanie. Mozne trzeba bylo miec kilka kochanek i darowac sobie taka szopke
pt "malzenstwo" ?
Istnieje zawsze szansa, ze twoja zona sie dowie - nie chce sobie nawet wyobrazac
bolu, upokorzenia i cierpienia jakie twoj romans niej wywola. Czy warto narazac
- dla dobrego seksu - na cos takiego kobiete, ktora kochasz ?
Nasuwa mi sie tez inne pytanie. Skoro szkoda zycia dla jednej osoby - czy gdyby
twoja zona miala kochanka potrafil bys przymkac oko na ten romans, poslugujac
sie ta filozofia ?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.