brawo wj_2000,
wreszcie sensowny post (ekhm, jestem kobietą, więc przyznanie się do tego było
podwójnie trudne)
zapominasz tylko o jednej kwestii - niestety kobieta ZAWSZE będzie cierpieć przy
ewentualnych zdradach. to też jest uzasadnione przyrodniczo i genetycznie. chcąc
utrzymać samca dla siebie, mieć pełnię opieki i możliwości rozwoju potomstwa
użyjemy wszystkich haczyków, żeby takiego mężczyznę przyszpilić, zaobrączkować,
zaznaczyć, mieć na własność.
to my, kobiety, stworzyłyśmy te normy kulturowe, dzięki którym sankcjonujemy
zdrady.
jesteśmy niewolnikami natury,
pytanie jak to rozegramy - wolimy rozprzestrzeniać nasienie (będąc mężczyzną),
czy stworzyć bezpieczny dom i realizować się jako prowadzący stado.
co do tematu:
do jednej kobiety się przywiązałeś i masz z nią dobre wspomnienia/relacje/etc i
czujesz się bezpiecznie, do drugiej czujesz pociąg seksualny. ani jedno, ani
drugie nie jest MIŁOŚCIĄ. zresztą to mocno niejasne stwierdzenie "miłość",
"kocham ją/jego".
taki schemat rodziny był bardzo popularny do lat '60 XX wieku, do emancypacji i
głośniejszego wykrzyczenia kobiecych emocji. żona - to było pojęcie ekonomiczne,
statusowe, kochanka - to była ta od uniesień, rozkoszy. żyjesz więc według
schematu z XIX. uważaj, bo świat poszedł naprzód i mogą Ci uprzykrzyć niedługo
życie (mało która z nas będzie siedziała cicho nie chcąc burzyć zacisznego
domowego ogniska - teraz znajdzie na to siłę - o ile się dowie...)
jesteś egoistą, ale niestety to ludzkie (męskie/kobiece). my również poszukujemy
coraz lepszych "modeli" i jeśli coś nam nie odpowiada równie często zdradzamy i
wymieniamy się mężczyznami. teraz tylko chętniej się do tego
przyznajemy/pokazujemy (vide singielki).