Dziwne zachowanie faceta

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam pytanie do Was forumowiczów. Spotkalam sie ostatnio z dziwnym
    zachowaniem nowopoznanego faceta. Poznałam go w dość oryginalny
    sposób.Jest wojskowym i lata na misje do Afanistanu. Zatrzymał sie
    na przystanku i zapytał czy mnie podwieźć. Zastanawiałam sie co
    odpowiedzieć bo zwykle nie wsiadam do obcego samochodu. Ale z racji
    tego że bardzo mi sie spodobał, wsiadłam. W między czasie
    zaproponował ze zabierze mnie na lody. Zgodziłam sie.Wymienilismy
    sie potem nr telefonu( z jego inicjatywy) i spotkalismy sie
    nastepnego dnia. Ogólnie był małomówny. Na tym drugim spotkaniu
    chciał mnie pocałować w usta, ja odpowiedziłam ze nie moge i
    nadstawiłam policzek. Objał mnie i poszlismy na spacer.Gdy
    wracalismy chciał żebym poprowadzila jego samochód, chciał zebym
    wiedziała jak prowadzi sie samochód bez wspomagania kierownicy.Był
    ogólnie bardzo sympatyczny. Gdy pozniej rozmawialismy w samochodzie
    on w zartach wyciagał kajdanki i rozesmial sie.Chciał mnie niby w
    zartach nastraszyc Chwile pozniej wytłumaczył ze wozi kajdanki bo w
    pracy sa mu potrzebne. Po spotkaniu dzwonił co 2 dni. Umówilismy sie
    po tygodniu na spotkanie. Przyjechal pod moj dom ( wyczaił gdzie
    mieszkam bo poznał na podwórku mój samochód)mimo tego ze nie mówiłam
    mu dokładnie gdzie mieszkam.Kiedy dzwonił do mnie ja rozmawiałm
    dosyc długo przez telefon. Rozmawiałam z moim chłopakiem, z którym
    sie pokłociłam i nie odzywałm przez dłuzszy czas Pytał pozniej z kim
    tak długo rozmawiałam. Wykreciłam sie ze z kolezanka. Pojechalismy
    na pizze bo on był po całym dniu pracy ( tak mówił).Ja nie chcialm
    nic jesc ale pojechalismy.Na tym spotkaniu był małomówmy, bardziej
    niz ostatnio jak sie widzielismy.Ja tez nie potrafie cały czas
    nawijac wiec chwilami było milczącą. Zapytałam go jaki ma stopien
    wojskowy.Chcac podtrzymac rozmowe na ten temat dodadłam ze mam
    kuzynów mundurowych, tzn w policji i zazartowałm ze nie znam jaki
    maja stopien, wiem tylko ze maja jakies "belki". Cos tam jeszcze
    pogadalismy ale ogolnie mało co mówił. Twierdził ze mysli juz o
    wyjezdzie i dlatego.Na poczatku było w miare ok.Gdy skonczylismy
    jesc dodal ze bedziemy sie zbierac do domu.Zapłacił za pizze i
    wyszlismy. Otworzył mi po dzentelmeńsku dzwi od samochodu i
    pojechalismy.W samochodzie dodał ze o czyms sobie przypomniał i musi
    wracac do domu.Odwiózł mnie pod dom, dodał ze gdybysmy sie nie
    widzieli przed jego wylotem do afganistanu(miał wtedy tydzień do
    wylotu)to pa.Misja trwa pół roku.Wczesniej mówił zebym przypomniała
    mu zebym mu dała e-mail. A jak wysiadałam to powiedziła ze zadzwoni
    i podam mu wtedy e-mail.Podziekowałam mu za pizze i zyczyłam
    bezpiecznej słuzby.I pojechał.Dziwne mi sie to wydawało ze juz po
    godzinie spotkania on wraca do domu zwłaszcza ze na drugi dzień miał
    wolne. Na drugi dzień wysłałam mu sms-a ( bo pomyslałam ze moze
    byłam chłodna dla niego z racji tego ze ja jeszcze tkwiłam wtedy w
    zwiazku i nie wiedziłam co z tym zwiazkiem bedzie)ze dziekuje za
    wieczór Szkoda tylko ze tak krótki... Nic nie odpisał i juz nie
    dzwonił Dzisiaj jest czwarty dzien jak nie dał o sobie
    znac.Chciałabym go lepiej poznac ale nie wiem co on sobie mysli.Czy
    powinnam do niego zadzwonic czy raczej sie juz nie odzywac? Czy
    myslicie ze szukał panienki do zabawy czy moze mu przeszedł zapał do
    mnie? Nie wiem co robic, w poniedzialek juz wylatuje ( tak
    twierdził).
    • 09.10.09, 16:56 Odpowiedz
      Facet wydaje mi sie fajny,nie wiem byc moze sprawdzal cie na ile
      jestes chetna i do czego, byc moze to ze sie nie odzywa jest
      zwiazane z jego planami dluzszego wyjazdu, tzn uznal ze zabawic sie
      z toba juz teraz to raczej nie, a ze wyjezdza no to po co sie w ogle
      spotykac, moze po powrocie z misji sie odezwie do ciebie
      • 09.10.09, 18:18 Odpowiedz
        Śmierdzi mi ta cała sytuacja.Dla mnie koleś dziwny.Kiedyś miałam
        podobną;poznałam nieznajomego z samochodu i do końca życia będe tego
        żałować.Na twoim miejscu dałabym sobie na luz
      • 09.10.09, 18:50 Odpowiedz

        > Facet wydaje mi sie fajny,nie wiem byc moze sprawdzal cie na ile
        > jestes chetna i do czego, byc moze to ze sie nie odzywa jest
        > zwiazane z jego planami dluzszego wyjazdu, tzn uznal ze zabawic sie
        > z toba juz teraz to raczej nie, a ze wyjezdza no to po co sie w ogle
        > spotykac, moze po powrocie z misji sie odezwie do ciebie

        Tylko chyba baby (i jeden znajomy mi facet) potrafią nadbudowywać całą filozofię
        do czegoś prostego jak drut. Dowcip roku: "Nie odzywa się bo wyjeżdża".

        Gdyby gość chciał dalej się spotykać, to by dziewczyna nie mogła się od niego
        odpędzić - zwłaszcza przed wyjazdem. A już na pewno nie skracałby spotkania, pod
        byle pretekstem.

        On nie jest zainteresowany i tyle. Czasem bywa tak, że jest zainteresowanie, ale
        potem się okazuje, że to nie ta osoba i zainteresowanie znika. Prosta sprawa.
        Rozejrzyj się babo za innym.
    • 09.10.09, 19:32 Odpowiedz
      Obić mordę trepowi. Zapytaj go na drugi raz ilu ludzi rozszarpał na strzępy.
      --
      Proud to be 100% Nasza-Klasa free.
      • 09.10.09, 19:47 Odpowiedz
        cloclo80 napisał:

        > Obić mordę trepowi. Zapytaj go na drugi raz ilu ludzi rozszarpał na strzępy.

        jestes idiotka,czy ktos ci to kiedys powiedzial?
        • 09.10.09, 20:27 Odpowiedz
          Takie posty jak Magdy powinny byc przez admina kasowane. Przeciez to nie
          przedszkole,rozpsujesz sie na 7 stron, czlowiek czyta do konca, bo mysli, ze
          kobita ma problem, moze by cos doradzic? ....to dranstwo, zeby narazac
          formuowiczow na takie pranie mozgu.
          • 09.10.09, 20:35 Odpowiedz
            widocznie jestes zbyt pewna siebie i dumna jak paw Nie wiesz co to
            jest zauroczenie bo pewnie stawiasz sie wyzej niz inni bezduszna
            zimna osoba, bez uczuć,przekonana ze jestem najcudowniejsza osoba
            pod słoncem
            • 09.10.09, 20:58 Odpowiedz
              Zadziwia mnie wsiadanie do samochodu z obcym facetem, bo pokłóciła sie z
              chłopakiem. Doprawdy nie rozumiem tego. Kiedy chłopak po klótni z dziewczyna
              umawia sie z inną, jest ostatnim ch...em... To nie dziaął w dwie strony?
          • 12.10.09, 20:52 Odpowiedz

            sal-ona napisała:

            > Takie posty jak Magdy powinny byc przez admina kasowane. Przeciez
            to nie
            > przedszkole,rozpsujesz sie na 7 stron, czlowiek czyta do konca, bo
            mysli, ze
            > kobita ma problem, moze by cos doradzic? ....to dranstwo, zeby
            narazac
            > formuowiczow na takie pranie mozgu.





            dokladnie!
            czytajac jej post mam wrazenie, ze pisala go jakas malolata:D

            --
            mój suwaczek
    • 10.10.09, 13:42 Odpowiedz
      Cóż Ci mogę dziewczyno napisać. Nie zawsze można mówić o pracy, czasem jest tak
      że nie można mówić nic i nikomu. Czasem się ma taką pracę, że się nie wie do
      końca kiedy i gdzie będzie wyjazd. Równie dobrze gość może już wyleciał. Nie
      dowiesz się tego, chyba że sam Ci powie jak wróci, albo zadzwoni. To że nie
      znasz nawet jego stopnia wcale nie znaczy, że go kiedykolwiek poznasz. Nie
      wszystkie służby są tak jawne, że się chodzi w mundurze i błyska znaczkami po
      oczach. Jeśli się z nim zwiążesz to Ci współczuję, bo wiele to od Ciebie będzie
      wymagało. Nie zadawaj pytań na które nie uzyskasz odpowiedzi i ciesz się tym co
      jest kiedy jesteście razem. Jutra nie ma.
      Możesz spróbować zadzwonić, ale nie przejmuj się jak telefon będzie wyłączony...
      --
      www.youtube.com/watch?v=p-N0j3tsMFM
      • 10.10.09, 15:45 Odpowiedz
        Straszne jest to, co piszesz... zwłaszcza to, że "jutra nie ma".
        Takie zwyczajne, ludzkie, a zwłaszcza kobiece poczucie bezpieczeństwa przejawia
        się, jak sądzę, w planach na bliższą i dalszą przyszłość.
        To chyba trudna miłość kochać kogoś, kto ma taką niejawną pracę. Brak tego
        elementu pewności jutra.

        A z drugiej strony, czy w standardowych związkach można mieć, do cholery,
        jakąkolwiek pewność... ??!!
        • 10.10.09, 16:37 Odpowiedz
          taaaa. lata na misje do Afganistanu i zbiera dziołchy z przystanków. babie każdy
          kit się wciśnie.
          w piwnicy pewnie ma tajną bazę NATO.
        • 10.10.09, 21:12 Odpowiedz
          Trudno jest kochać, tak po prostu. Jeszcze trudniejsze jest milczenie. Nie
          istnieją przyrzeczenia, bo chcąc być uczciwym nie można obiecać nic czego by się
          nie było w stanie spełnić...
          Co do standardowych związków to myślę, że dobrze by było gdyby się kierowały
          podobnymi zasadami. Nie byłoby rozczarowań. ;)
          --
          www.youtube.com/watch?v=p-N0j3tsMFM
          • 10.10.09, 21:57 Odpowiedz
            > Trudno jest kochać, tak po prostu.
            Nie, nie jest trudno. Można kochać bezwarunkowo i tak po prostu, ale podobno
            tylko kobiety to potrafią. I moje doświadczenie życiowe mówi mi, że to prawda.

            > Jeszcze trudniejsze jest milczenie.
            Tak (choć pewnie myślimy o diametralnie różnych sytuacjach).

            > Nie istnieją przyrzeczenia, bo chcąc być uczciwym nie można obiecać nic czego
            by się
            > nie było w stanie spełnić...
            Brutalne, ale jakże prawdziwe.
            Szczerze mówiąc też jestem tak naiwna, że chciałabym słyszeć, że "na zawsze" i
            "do końca świata" chociaż wiem, że to nieprawda.

            > Co do standardowych związków to myślę, że dobrze by było gdyby się > kierowały
            podobnymi zasadami. Nie byłoby rozczarowań. ;)
            Tak, ale... jak wyżej.
            • 13.10.09, 02:48 Odpowiedz
              > Nie, nie jest trudno. Można kochać bezwarunkowo i tak po prostu, ale podobno
              > tylko kobiety to potrafią. I moje doświadczenie życiowe mówi mi, że to prawda.
              Zależy jakie warunki masz na myśli. Każdy ma jakieś fundamentalne granice,
              których przekroczenie spowoduje odejście. Patrząc na to z drugiej strony, zawsze
              kocha się kogoś za coś, za określone cechy a nie za to że jest. Inaczej
              musielibyśmy przyjąć, że skoro nie ma takich warunków za jakie kochamy to możemy
              kochać dowolną osobę lub nawet wszystkie dowolnie napotkane. ;) Ludzka miłość
              bezwarunkowa nie istnieje, to utopia. Jedynie Bóg potrafi tak kochać. Najbliżej
              do takiej miłości jest przy relacji rodzice - dzieci, jednak i tu występuje
              warunek, musi zajść taka relacja. ;)


              > Tak (choć pewnie myślimy o diametralnie różnych sytuacjach).
              Ty nie pytasz, ja nie odpowiadam. Ja nie powiem, Ty nie zapytasz. Najważniejsze
              jest zaufanie. To trochę jakbym Ci zawiązał oczy i powiedział "daj rękę
              pójdziemy przez życie". :)

              > Szczerze mówiąc też jestem tak naiwna, że chciałabym słyszeć, że "na zawsze" i
              > "do końca świata" chociaż wiem, że to nieprawda.
              Czy warto jest wierzyć w nieprawdę? Ja nie umiem. Dla mnie prawdą stają się
              rzeczy, które już zaistniały. Może kiedyś na starość będę miał możliwość
              stwierdzenia, że "na zawsze" to prawda.
              --
              www.youtube.com/watch?v=p-N0j3tsMFM
    • 10.10.09, 21:39 Odpowiedz
      kiedys facet mogl gwalcic na wolni, dzis mu nie wolno

      wyjezdza do afganistanu, nie wiadomo czy sie spotkacie, szuka kobitki

      ale nie takiej slamazarnej powolnej zminej, on chce kobiety chetnej

      a ty sama nei wiesz czego chcesz
    • 10.10.09, 22:32 Odpowiedz
      Wyczuł, że coś kręcisz.
      --
      People of different cultures usually manage to co-exist without genocide until stirred up by ambitious politicians.
      Oppenheimer
      • 11.10.09, 22:51 Odpowiedz
        Po pierwsze to jak można wsiąść do samochodu obcego faceta tylko
        dlatego ,że "się spodobał" ?! Ludzieeeee, sami sobie stwarzacie
        problemy! Wiecej rozsądku zalecam!
        Po drugie byłaś na każde jego zawołanie a raczej skinienie palca od
        samego początku więc stwierdził ,że jesteś mało interesująca...bo na
        wszystko sie godzisz u niego.
        Daj sobie spokój, im wcześniej tym lepiej.
        • 11.10.09, 23:07 Odpowiedz
          Ale sie zdziwiłam:
          Dzwonił a gdy nie odebrałam wysłał sms-a: "Madziu jesli mozesz
          prosze wyślij mi mail-a tak żebym mógł od czasu do czasu ci cos
          napisać"
          • 11.10.09, 23:12 Odpowiedz
            W naglowku mejla zazwyczaj mozna znalezc adres IP, z ktorego zostal wyslany. To
            tak w ramach ustalenia w jakim kraju gosciu przebywa.

            --
            Kazdy ma swojego trupa w szafie
            • 11.10.09, 23:26 Odpowiedz
              To jest IP providera. Ja mam taki sam IP, niezależnie od tego, czy jestem u siebie, w Niemczech, czy w Kenii.
              --
              People of different cultures usually manage to co-exist without genocide until stirred up by ambitious politicians.
              Oppenheimer
          • 11.10.09, 23:53 Odpowiedz
            To teraz ty go przetrzymaj parę dni, niech nie myśli ze będzie
            dzwonił kiedy bedzie chciał ;) Nie odpisuj mu od razu, nie bądz na
            każde jego zawołanie, niech ma czas na pozastanawianie się, bo z
            twoich informacji na temat waszej znajomosci wynika że on chyba
            karty lubi rozkładać ;)Teraz zadzwonił po kilku dniach, a za jakiś
            czas dłuzej moze się nie odzywać jeśli tylko mu pokażesz że jesteś
            dla niego pieskiem...a on panem.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.