W czym zakochuja sie faceci?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Co powoduje u facetow ze sie zakochuja? Wiem, ze np. imponowanie np. raczej
    nie dziala i wrecz czesto odstrasza. Jestem dosc atrakcyjna i adoratorow wokol
    mnie zazwyczaj sporo sie kreci. Byli tacy co chcieli sie ze mna przespac i
    tacy co sie we mnie zakochali. Nie potrafie zgadnac ktore cechy spowodowaly,
    ze faceci oprocz obiektu seksualnego widzieli we mnie cos wiecej. Jakie cechy
    na was zazwyczaj dzialaja?
    • 23.11.09, 20:29 Odpowiedz
      na mnie dziala zarelko :D plena, ciepla micha czegos dobrego i czlowiek
      zadowolony. dobry masazyk takze sie przydaje :] pomysl logicznie, co sprawia ze
      jeden czlowiek sie nam wydaje bardziej konkretny od drugiego? no zastanow sie
      przez chwile? dla faceta liczy sie chyba przede wszystkim to jaka dana sierota
      bedzie matka i zona. czyli patrzymy na cechy ktore mozna zaobserwowac takie jak:
      - czy w chalupie sie ogarnie
      - czy poza chalupa potrafi cos zdzialac czy tez trzeba ja w zyciu wyreczac
      - jakie ma podejscie do ludzia
      i tak mozna wymieniac bardzo dlugo. jak juz to zbierzesz do kupy to sie okaze ze
      wlasnie takiej a nie innej kupy faceci szukaja. przecie to kur.. proste jak
      konstrukcja cepa, nie wiem po kiego pytac o takie rzeczy. lobotomie zaliczlas ze
      zadajesz takie pytania?
      --
      czasem bywam tu i tam ;)
      • 23.11.09, 20:47 Odpowiedz
        A mi się wydaje że to brednie. Milość w ogóle nie ma nic wspólnego z
        rozsadkiem a ty piszesz jakby mozna sie bylo zakochac logicznie! To
        sie w ogole wyklucza. Wg mnie to tylko chemia i nic więcej. Dlatego
        potem ludzie sa tak rozczarowani i jest tyle rozwodów.
        • 23.11.09, 20:56 Odpowiedz
          Nie ma wogole nic wspolnego z rozsadkiem i Ty to nazywasz miloscia czy
          fascynacja? Nie tylko logika ale jest ona czescia prawdziwej milosci. No moze
          jednak proponuje dodatkowe lekcje chemii. Chemia tworzy sie z duzym udzilem
          mozgu. A to ze ludzie sa rozczarowani to wina tego ze przed powaznym krokoiem
          jakim jest malzenstwo trzeba miec oczy szeroko otwarte a potem mosc mocno
          przymkniete a nie odwrotnie
          • 23.11.09, 21:00 Odpowiedz
            bmwracer napisał:

            > A to ze ludzie sa rozczarowani to wina tego ze przed powaznym krokoiem jakim
            jest malzenstwo trzeba miec oczy szeroko otwarte a potem mosc mocno przymkniete
            a nie odwrotnie

            To zdanie to chyba sobie w ramke oprawie, cos takiego wlasnie mi mowia moje
            kolezanki, szczesliwe mezatki, po prostu po slubie trzeba oczekiwania zamiast
            zwiekszac to zmniejszac.
          • 23.11.09, 21:49 Odpowiedz
            Oczywiście że nie ma nic wspólnego z logiką i podtrzymuje swoje
            zdanie. Chemia tworzy się w mozgu ale nie ejst związana z logicznym
            mysleniem!! Czlowieku, to sa zupełnie rózne rzeczy. Jakby była tu
            logika i rozsądek to świat byłby idelany i wszyscy byli by
            szczęśliwi :) Ale natura to sobie inaczej wymyśliła, dla natury
            najwazniejsze są geny, ludzie mają się sparować i wydac na świat
            potomstwo, dlatego powstała miłość, my to odbieramy romantycznie,
            dla natury jest potrzebna aby para ze sobą była na tyle dlugo aby to
            potomstwo wychowac. I tyle :) Niestety..
        • 23.11.09, 20:57 Odpowiedz
          Haha, dwie skrajnie rozne odpowiedzi. Kolega powyzej to chyba nigdy nie czul
          porywu namietnosci bo to nie ma nic wspolnego z taka chlodna kalkulacja. Zreszta
          twoja odpowiedz sie kupy nie trzyma bo ja nie umiem gotowac, jestem raczej
          balaganiara a mialam facetow ktorzy zupelnie tracili dla mnie glowe.
          • 23.11.09, 21:00 Odpowiedz
            No jak piszesz to mialas w czasieprzeszlym . Czy to znaczy ze Cie kochali czy
            tez kochali sie z Toba?
          • 23.11.09, 21:04 Odpowiedz
            po prostu uwazam ze na wszystko jest czas, i na rozsadek i na namietnosc. gdybym
            nie myslal dzis bym byl ojcem jednej druzyny pilkarskiej w pelnym skladzie z
            rezrwami i obsluga lol daleko szukac nie trzeba aby znalesc takiego 'narwistego
            romantyka' dziecioroba. wiec odpowiedz sobie na pytanie, czy nalezy uzywac glowy
            czy zdac sie na porywy.
            --
            czasem bywam tu i tam ;)
          • 09.12.09, 12:08 Odpowiedz
            Po prostu - w pewnym wieku, który następuje najczęściej w momencie dorosłości i
            dojrzałości, i już mieszkania samemu, trzeba nauczyć się mieć dystans do chemii
            w swojej głowie i do drugiej osoby.
        • 23.11.09, 21:00 Odpowiedz
          przepraszam bardzo, ale teraz to juz probujesz ustalic kto czym mysli.
          oczywiscie zdarzaja sie osobniki myslace przyrodzeniem... jako istote myslaca
          cechuje mnie logika wiec staram sie panowac nad tym co robie i z kim robie. a
          decyzja o tym z kim przezyc zycie i miec potomstwo to wybacz, jest jedna z
          najwazniejszych jakie sie podejmuje. wiec lepiej miec za doradce wlasciwa czesc
          ciala. ale jak kto woli, oczywiscie mozna pozniej biadolic i sie 30 razy
          rozwodzic...
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
        • 26.11.09, 19:51 Odpowiedz
          > A mi się wydaje że to brednie. Milość w ogóle nie ma nic wspólnego z
          > rozsadkiem a ty piszesz jakby mozna sie bylo zakochac logicznie! To
          > sie w ogole wyklucza. Wg mnie to tylko chemia i nic więcej. Dlatego
          > potem ludzie sa tak rozczarowani i jest tyle rozwodów.

          On szukal sprzataczki, praczki, kucharki.. ;)
          darmowej.. :)
      • 23.11.09, 23:51 Odpowiedz
        masher napisał:

        > na mnie dziala zarelko :D plena, ciepla micha czegos dobrego i czlowiek
        > zadowolony. dobry masazyk takze sie przydaje :]

        > dla faceta liczy sie chyba przede wszystkim to jaka dana sierota
        > bedzie matka i zona. czyli patrzymy na cechy ktore mozna zaobserwowac takie jak
        > :
        > - czy w chalupie sie ogarnie
        > - czy poza chalupa potrafi cos zdzialac czy tez trzeba ja w zyciu wyreczac
        > - jakie ma podejscie do ludzia


        hehe, coś w tym jest ;)



        --
        Спасибо за то что ты есть
        Elegia by New Order
      • 26.11.09, 17:22 Odpowiedz
        Masher, ty buraku, wspolczuje twojej potencjalnej zonie. Bo chyba
        jeszcze je nie masz. Typowy polaczek - rozsiasc sie na kanapie, a
        ona niech mu ugotuje i pomasuje. Zalosne. A co TY masz w zamian do
        zaoferowania? (Oprocz sterty brudnych skarpetek oczywiscie, przy
        ktorych ONA ma sie ogarnac) A wogole czemu kobieta to dla
        ciebie ''sierota''? Rasny, z takimi pogladami jeszcze cie jakas
        chce????
        • 26.11.09, 22:24 Odpowiedz
          stokrotkax26 napisała:

          > Masher, ty buraku, wspolczuje twojej potencjalnej zonie. Bo chyba
          > jeszcze je nie masz. Typowy polaczek - rozsiasc sie na kanapie, a
          > ona niech mu ugotuje i pomasuje. Zalosne. A co TY masz w zamian do
          > zaoferowania? (Oprocz sterty brudnych skarpetek oczywiscie, przy
          > ktorych ONA ma sie ogarnac) A wogole czemu kobieta to dla
          > ciebie ''sierota''? Rasny, z takimi pogladami jeszcze cie jakas
          > chce????

          Haha, zgadzam sie w 100%, kolega szuka sprzataczki, opiekunki do dziecka i
          prostytutki w jednym, pan i wladca, zalosne.
        • 27.11.09, 01:40 Odpowiedz
          zglos sie dziecko do psychologa po porade i na leczenie :] tyle na ten temat mam
          do powiedzenia.
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
      • 26.11.09, 22:15 Odpowiedz
        Masher, ty buraku, wspolczuje twojej potencjalnej zonie. Bo chyba
        jeszcze je nie masz. Typowy polaczek - rozsiasc sie na kanapie, a
        ona niech mu ugotuje i pomasuje. Zalosne. A co TY masz w zamian do
        zaoferowania? (Oprocz sterty brudnych skarpetek oczywiscie, przy
        ktorych ONA ma sie ogarnac) A wogole czemu kobieta to dla
        ciebie ''sierota''? Rasny, z takimi pogladami jeszcze cie jakas
        chce????
        • 28.11.09, 16:08 Odpowiedz
          Jasne, bo my wcale nie oceniamy faceta pod względem "przydatności". Ohhh
          uwielbiam takie teksty. I nie zapluwajmy się, ze chodzi nam jedynie o dyskusje
          na temat filozofii w czasie długich zimowych wieczorów. Dziwnym trafem facet
          powinien mieć dobrą pracę (z pewnością dlatego, że nam się nie chce pracować),
          umieć obsłużyć wiertarkę z dobrym skutkiem (bo my na bank nie chcemy sobie
          paznokci połamać), według wielu "dam" mieć samochód i najlepiej jeszcze umieć go
          poprowadzić (bo z lenistwa na pewno wolimy mieć szofera).
          Żeby nie było ja nie żyje na zasadzie chłodnej kalkulacji, mam za sobą 100%
          chemiczne związki które fakt wywracały ziemię do góry nogami ale na życie z tym
          facetem na bank bym się nie zdecydowała.
          Chemia, piękne oczy, zgrabne nogi, duży biust/ wysoki, przystojny, piękny
          uśmiech starcza tylko na trochę...
          • 30.11.09, 18:59 Odpowiedz
            po prostu chyba niektorym sie jeszcze wydaje, ze do zycia wysatrczy powietrze i
            nie ma znaczenia z kim sie wiazemy na xx lat. dla mnie to szczyt
            nieodpowiedzialnosci u ludzi doroslych. ale niestety takie wieczne dzieci, ktore
            pozniej oskarzaja caly swiat o ich problemy, jest cala masa i winy jakos w sobie
            nie widza.
            --
            czasem bywam tu i tam ;)
        • 30.11.09, 18:55 Odpowiedz
          no coz, pozostaje sie mi cieszyc twoim potencjalnym szczesciem jasnie
          ksiezniczki, matki osmiorga przy kolejnym ojcu jednego...
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
        • 05.12.09, 10:59 Odpowiedz
          stokrotkax26 napisała:
          > Masher, ty buraku

          Gratuluję zrównoważenia emocjonalnego. To wyzwisko świadczy o tym, że nie jesteś
          niczym lepszym od istoty, którą uważasz za buraka.
      • 30.11.09, 10:00 Odpowiedz
        > - czy w chalupie sie ogarnie
        > - czy poza chalupa potrafi cos zdzialac czy tez trzeba ja w zyciu
        wyreczac
        > - jakie ma podejscie do ludzia

        Eeee... i to juz wszystko? To bardzo duzo, jeśli wybieramy partnera
        do wspólnego zamieszkiwania na najbliższe kilkadziesiąt lat i
        żałośnie mało, jeśli mają to być kryteria miłości. Łżesz facet! Nie
        piszesz o przyczynach zakochania, tylko o przyczynach
        zdroworozsądkowego wyboru wspólnika w interesach życiowych. Zdrowy
        rozsądek zawsze mile widziany, czemu nie. Ale nie zazdroszczę żywej,
        zdolnej odczuwać emocje kobiecie przy boku mężczyzny, który ma dla
        niej tylko tyle. Chociaż, pewnie są panie, które nieźle odnajdują się
        w związku z lubiącym dobrze podjeść eunuchem.

        --
        "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
        jako los"
        • 30.11.09, 18:49 Odpowiedz
          buhhahahahha dla was to faktycznie pozostaje tylko lobotomia skoro nie uzywacie
          tego narzadu.
          widzisz, gdyby wiecej ludzi wybieralo sobie partnera na zasadzie gorace serce i
          chlodna glowa to moze nie byloby tyle rozwodow, dzieci nie gniezdzily sie w
          przepelnionych bidulach i nie byloby problemu aborcji. ale niestety ludzie mysla
          dupami, 'zakochuja sie' na 5 minut i szukaja kolejnej pierdolki ktorej mozna
          wcisnac kit o milosci. tylko ze to co ktos taki okresla mianem milosci jest
          pustym slowem. milosc to wlasnie rezygnacja z siebie dla kogos, postawienie
          czyjegos dobra nad swoim. tylko ze do tego potrzeba juz chlodnej gowy... jak
          widze takie komentarze to nie dziwie sie ze sporo z was szuka byle jakich portek
          do chalupy, rrznie sie z byle kim i domaga sie pozniej alimentow i zyje byle jak
          byle z kim i byle gdzie. tylko ze daleko od ameby was to nie stawia.
          kochaj sercem, mysl glowa- proste i konkretne, ale dla was zbyt trudne do pojecia.
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
          • 30.11.09, 19:25 Odpowiedz
            A moze gdyby faceci czescie wybierali na partnerki te kobiety do ktorych cos
            czuja i te ktore ich pociagaja, a nie takie ktore uda im sie podporzadkowac, to
            moze mniej z nich by zdradzalo i szukalo wrazen poza malzenska sypialnia.
            • 30.11.09, 19:33 Odpowiedz
              uhm, sugerujesz ze kobiety nie zdradzaja? albo ze robia to znacznie rzadziej niz
              faceci?
              wybacz ze zadam jeszcze jedno pytanie, kto w zwiazkach czesciej kogos chce
              podporzadkowywac i zmieniac? sadzisz ze goruja w tym znow faceci?

              nie twierdze ze tak nie jest, sadze ze rozklada sie to bardziej po rowno.
              --
              czasem bywam tu i tam ;)
              • 30.11.09, 19:50 Odpowiedz
                masher napisał:

                > uhm, sugerujesz ze kobiety nie zdradzaja? albo ze robia to znacznie rzadziej
                niz faceci? wybacz ze zadam jeszcze jedno pytanie, kto w zwiazkach czesciej
                kogos chce podporzadkowywac i zmieniac? sadzisz ze goruja w tym znow faceci? nie
                twierdze ze tak nie jest, sadze ze rozklada sie to bardziej po rowno.

                Dobrze, ze ty sie przynajmniej tym martwic nie musisz, juz sobie tak
                wykalkulowales, ze znajdziesz taka ktora bedziesz mogl zdominowac i ustawic tak,
                zeby ci prala skarpetki i czekala z obiadem na ustach jak maz-pan wraca z pracy.
                • 30.11.09, 20:00 Odpowiedz
                  buhahhaha ok masz teraz zadanie bojowe- GDZIE COS TAKIEGO NAPISALEM. pokaz mi
                  paluszkiem a cie ozloce dziecino.
                  --
                  czasem bywam tu i tam ;)
          • 01.12.09, 16:03 Odpowiedz
            masher napisał:

            > buhhahahahha dla was to faktycznie pozostaje tylko lobotomia skoro nie uzywacie
            > tego narzadu.

            Obawiam się, że ty natomiast używasz tylko tej, odpowiedzialnej za emocje,
            części mózgu. Uruchom, proszę, logikę i zauważ, że nei piszemy tu o zawieraniu
            małżeństwa, tylko o ZAKOCHIWANIU SIĘ. Przy planowaniu życia istotnie warto
            pokalkulować. I to mocno. Tak czynią rozsądni ludzie. Ale jeśli facet "zakochuje
            się" w kobiecie, bo ma ona cechy dobrej matki, to tak czynią niedorozwinięci
            emocjonalnie chłopcy. Dla mnie eunuchy. "Miłość" takiego pana to dla normalnie
            rozwiniętej umysłowo kobiety policzek.

            --
            "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
            • 02.12.09, 19:29 Odpowiedz
              no coz, powtorze sie ktorys raz, jesli do zakochiwania sie facet ma uzywac
              jedynie przyrodzenia to wybacz ale ktos taki jest zwyklym idiota. a jesli
              potrafisz oddzielic mozg od ciala, wylaczyc go i nie uzywac to tez wybacz, ale z
              ameba szybciej bym mial mozliwosc normalnego porozmawiania na ten temat. nie da
              sie po prostu odlaczyc jednego od drugiego! PO PROSTU SIE NIE DA! oczywiscie sa
              rozni debile ktorzy na codzien maja ten luksus ze nie uzywaja glowy i mysla dupa
              albo inna czescia ciala. zwyklem sobie dopierac i rozmowcow, znajomych wedle
              pewnych cech. osobe z ktora mialbym spedzic reszte zycia wolalbym wybrac na
              trzezwo. a jesli tak komus ubliza szczesliwy zwiazek ktory przertwa do poznej
              starosci to zostaje danie dupy za kolacje kazdemu kto powie 'wybrance' 'kocham cie'.

              i niestety, za wszystkie procesy odpowiada glowa. tylko od nas zalezy jak bardzo
              damy sie poniesc, czy warto podjac to ryzyko i czy mamy dla kogo. bo jesli nie
              mamy dla kogo, po co itd to rownie dobrze mozna na glowke do pustego basenu
              skakac. ale co kto lubi, amatorow wozkow inwalidzkich na wlasne zyczenie takze mamy
              --
              czasem bywam tu i tam ;)
    • 23.11.09, 21:23 Odpowiedz
      > tacy co sie we mnie zakochali. Nie potrafie zgadnac ktore cechy spowodowaly,
      > ze faceci oprocz obiektu seksualnego widzieli we mnie cos wiecej. Jakie cechy
      > na was zazwyczaj dzialaja?

      Duze cycki i brak dylematow rodem z wczesnego gimnazjum.

      --
      The Lord's Prayer has 56 words. Lincoln's Gettysburg Address
      has 266 words, but a recent Government order on cabbage prices
      runs to 26.911 words. -- Bill Widnall
    • 24.11.09, 08:09 Odpowiedz
      Jak facet jest Mezczyzna, takim prawdziwym, swiadomym swoich potrzeb emocjonalnych, seksualnych i intelektualnych ciekawym czlowiekiem ktory jest silna jednostka sam w sobie (czyli nie szuka dopelnienia zeby sie zrealizowac) wtedy zakochuje sie w caloksztalcie. Zakochuje sie w Kobiecie, prawdziwej, swiadomej swych potrzeb emocjonalnych, seksualnych i intelektualnych. Wiedza i logika owszem ale bez tej magicznej chemii nic sie nie da zrobic .... chemia musi byc (przeczytac o haptonach). Warto moze tez dodac ze 2 ludzi wiaze sie ze soba bo jest miedzy nimi silna wiez, silniejsza i bardziej wyjatkowa niz ich wiezi z innymi osobami (to najczesciej nazywa sie miloscia) a dzieci, dom, wspolne konta, samochody , wakacje sa tylko dodatkiem, tylko sposobem na realizacje zycia. Czasem chyba zapominamy o tym ......... Co do oczekiwan to najlepiej ich nie miec: niczego nie oczekujesz a wiec nie bedziesz zawiedziony/na. :)
      • 24.11.09, 19:40 Odpowiedz
        Dzieki, ciekawa wypowiedz. Wspominasz o chemii, ale nurtuje mnie fakt czy jak
        facet chce tylko seksu to czy chemia wtedy tez dziala, czy nie? Czy u facetow sa
        dwa rodzaje chemii? Jedna odpowiadajaca tylko za pociag fizyczny, a druga za
        zakochanie? Bo u kobiet jest to jedno i to samo i moze dlatego te roznice w
        postrzeganiu.
        • 27.11.09, 16:15 Odpowiedz
          lahaina napisała:

          > Dzieki, ciekawa wypowiedz. Wspominasz o chemii, ale nurtuje mnie
          fakt czy jak
          > facet chce tylko seksu to czy chemia wtedy tez dziala, czy nie?

          Nie działa "chemia", którą masz na myśli. Trochę inna i nie wszyscy
          faceci ją mają.

          > Czy u facetow s
          > a
          > dwa rodzaje chemii? Jedna odpowiadajaca tylko za pociag fizyczny,
          a druga za
          > zakochanie?

          Dokładnie tak.

          Bo u kobiet jest to jedno i to samo i moze dlatego te roznice w
          > postrzeganiu.

          To tylko jedna z wielu różnic.
          A.
    • 24.11.09, 08:59 Odpowiedz
      W lodach. Taka jest prawda.

      --
      Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks.
      Kobiety w zamian za seks zdobywają miłość.
      • 24.11.09, 19:33 Odpowiedz
        tow.ortalion napisał:

        > W lodach. Taka jest prawda.

        No ale jak to wytlumaczysz, ze jeden facet sie zakocha po seksie a drugi nie?
        Zawsze robie tak samo:)
        • 25.11.09, 09:20 Odpowiedz
          lahaina napisała:


          >
          > No ale jak to wytlumaczysz, ze jeden facet sie zakocha po seksie a drugi nie?
          > Zawsze robie tak samo:)


          ------------------------

          Nie zawsze trafi się w gust.
          Jeden woli czekoladowe, inny śmietankowe, a i smakosze waniliowych się znajdą.


          --
          Mężczyźni w zamian za miłość zdobywają seks.
          Kobiety w zamian za seks zdobywają miłość.
    • 24.11.09, 14:52 Odpowiedz
      Banalnie postawione pytanie,proponuję przeredagować jego treść.
      Pytając w czym?Odpowiedź brzmi,w niczym.
      Miłość nie podlega definicjom,oprócz tego,że to maksymalna zdolność
      każdego człowieka do poświęceń,na rzecz tej drugiej osoby.
      Jeśli zapytasz,dlaczego faceci są z kobietami,a kobiety z facetami?
      Odpowiedź jest banalna.Faceci to wzrokowcy a kobiety potrzebują
      wsparcia i akceptacji.Wiele par łączą ze sobą głównie
      finanse.Syndrom par finansowych,on zarabia,a ona przy mężu.Syndrom
      par towarzyskich,ona singielka a on singiel.Interesuje ich
      konsumpcja i maksymalne wykorzystanie własnego
      czasu,samba,latino,clubbing etc.
      Syndrom ona zarabia,on tkwi przy niej to rzadkość.
      Reasumując,ludzie kierują się coraz częściej komercyjnymi aspektami
      życia,są pieniadze,są aktywa to jest ok,resztę można sobie na boku
      dokupić,uzupełnić,załatwić.
      Chciałoby się rzec,a szkoda.
      Pozdrawiam
      • 24.11.09, 19:37 Odpowiedz
        No wlasnie pytanie bylo tak celowo zadane. W czym, czyli jakie cechy powoduja,
        ze facet sie zakochuje. Ja nie mowie tu teraz o szukaniu wybranka/i na cale
        zycie, bo wtedy tak jak wspomniales kalkulacja w stylu, kto ile zarabia i jaka
        ma pozycje wchodzi w rachube, ja mowie o takim poczatkowym etapie kiedy czujesz,
        ze ci zaszumialo w glowie. No wlasnie niektorzy bardzo duzo mowia o chemii, ale
        jak wytlumaczyc fakt, ze faceci czesto chca tylko seksu, czy w tym przypadku
        chemia dziala czy nie?
        • 24.11.09, 20:45 Odpowiedz
          lahaina napisała:
          > jak wytlumaczyc fakt, ze faceci czesto chca tylko seksu, czy w tym
          przypadku
          > chemia dziala czy nie?

          Prawdziwy Mezczyzna nie chce tylko seksu bo wie jakie ma inne
          potrzeby. Tacy co chca tylko seksu to niedojrzali chlopcy ktorzy
          mysla ze jak sobie "zalatwia" ta sprawe czytaj zdobeda material do
          seksu to beda szczesliwi. To oni potem pisza na Forumm Bez Sexu w
          Malzenstwie, ich kobiety z biegiem czasu zauwazaja jaka pelnia role
          i nie maja na nia ochoty, wcale sie nie dziwie....
          Chemia u tych od samego seksu? mysle ze leca na wszystko z
          dziurka.... niestety... :) ;)
    • 24.11.09, 21:02 Odpowiedz
      te same cechy o tym decydują - gdybyś zapytała o to po czym się zakochali, a po
      czym pokochali to wtedy mogą być różne odpowiedzi.


      --
      Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D
    • 24.11.09, 21:25 Odpowiedz
      Ja jestem do cna wyrachowany i uważam że zakochujemy się w ludziach którzy
      najpełniej spełniają nasze potrzeby.

      Dlatego różni ludzie różnie reagują, a osoby w których się zakochujemy zmieniają
      się w przeciągu naszego życia. W jednym momencie nasze potrzeby to dobra zabawa,
      seks i odrobina szaleństwa, a w innym momencie jest to potrzeba posiadania dziecka.
      Nie ma wy tym żadnej magii. Im bardziej ktoś odpowiada naszym potrzebom tym
      więcej jesteśmy w stanie zrobić by go zatrzymać, czyli inaczej mówić tym mocniej
      go kochamy.
      Okrutne, prawda?

      --
      Two strangers, not strangers.
      Only lacking the knowing...
      • 24.11.09, 22:15 Odpowiedz
        Okrutne, prawda?

        Okrutne! Bo okazuje się, ze najważniejsza jest miłość własna... A gdzież jest ta
        chęć oddania całego świata? Noszenia na rękach? Czułość? Zrozumienie? Wspólne
        plany na wspólną starość?

        Nie ma?


        --
        czasami mam czas
        gg4790396
        • 24.11.09, 22:21 Odpowiedz
          > Nie ma?

          Ależ jest, jak najbardziej...
          Pod warunkiem że się opłaca.
          Ale nie przejmuj się - kalkulację na szczęście przeprowadza nasza podświadomość,
          więc nie mamy z tego powodu wyrzutów sumienia.

          --
          Two strangers, not strangers.
          Only lacking the knowing...
          • 25.11.09, 21:45 Odpowiedz
            to boli... ja w końcu chcę takiej P R A W D Z I W E J MIŁOSCI
            --
            czasami mam czas
            gg4790396
            • 25.11.09, 22:31 Odpowiedz
              > to boli... ja w końcu chcę takiej P R A W D Z I W E J MIŁOSCI
              #define True love?

              A czymże jest miłość prawdziwa? Moim zdaniem mój opis jest pełny i uczciwy.
              Osoba która idealnie do Ciebie pasuje, wzbudzi w Tobie najpełniejszą miłość. A
              jeśli przy okazji ty pasujej jej, to miłość ma szansę być obustronna.


              --
              Usta me ogrzej...
      • 27.11.09, 16:09 Odpowiedz
        Początkowo na pewno tak jest...ale jak się poznasz, to można
        naprawdę się zakochac, nawet jak ktoś nie ma kasy, nie jest super
        przystojny...Daj sobie czas, nie poddawaj się jak po pierwszym
        spotkaniu nie zainskrzy. Swoją droga , jak nie daszsobie szansy to
        zostaniesz sam...
      • 30.11.09, 18:29 Odpowiedz
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Ja jestem do cna wyrachowany i uważam że zakochujemy się w ludziach którzy
        > najpełniej spełniają nasze potrzeby.

        Twoja teoria jest bezużyteczna wobec częstych przypadków zakochiwania się przez kobiety marzące o ślubie i dzieciach w żonatych i dzieciatych mężczyznach. Oni nijak nie są w stanie spełnić potrzeb tych kobiet, a one im bardziej są w tych związkach nieszczęśliwe tym bardziej zakochane. Płaczą po nocach w poduszki, jak oni spędzają czas ze swoimi żonami i dziećmi i bynajmniej rozwodzić się nie zamierzają. A kobiety tkwią w takich związkach nie spełniających ich potrzeb latami....permanentnie zakochane....
    • 25.11.09, 00:40 Odpowiedz
      i spędzają resztę życia na ględzeniu o dupie tej maryni czy innej maryni...

      --
      the end
    • 25.11.09, 00:44 Odpowiedz
      Jak dziewczyna wyglada i zachowuje sie jak modelka oraz kusi wszystkich dookola
      a w koncu ze mna idzie do domu i zachowuje sie jakbym byl najprzystojniejszym i
      najmadrzejszym na swiecie .

      Najgorsze jest to ze w koncu sie czlowiek budzi
      • 25.11.09, 13:45 Odpowiedz
        No i niestety nie ma miłości bezwarunkowej. Każdy kocha dopóki ta druga osoba
        spełnia jego oczekiwania. Jak facet będzie chciał mieć przy sobie tylko ładną
        laskę, to z taką będzie się spotykał. Jak zapragnie z nią jeszcze fajnie pogadać
        a ona będzie pusta, to poszuka babki z intelektem. Każdy ma inne potrzeby.
        • 25.11.09, 18:36 Odpowiedz
          I rzeczywistosc pokazuje ze tak sie bardzo czesto dzieje. Fascynujemy sie i
          nawet zostawiamy intelekt dla urody aby po jakims czasie sie ocknac i poznac co
          jest wlasciewie wiecej warte i co ma szanse przetrwania. Na dluzsza mete
          intelekt i madrosc wygrywa - a tego nie da sie "podrobic"
    • 25.11.09, 21:01 Odpowiedz
      white-lizette napisała:

      > Co powoduje u facetow ze sie zakochuja?

      głupota, naiwność i brak doświadczenia

      --
      donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
      • 25.11.09, 22:13 Odpowiedz
        tytus_flawiusz napisał:

        > głupota, naiwność i brak doświadczenia

        No tak, a potem po tak traumatycznym doswiadczeniu, wyrabiaja sie i juz wiedza
        ze chodzi tylko o zaliczanie panien na prawo i lewo.
        • 25.11.09, 22:20 Odpowiedz
          white-lizette napisała:

          > No tak, a potem po tak traumatycznym doswiadczeniu, wyrabiaja sie i juz wiedza
          > ze chodzi tylko o zaliczanie panien na prawo i lewo.

          nie do końca. Na rynku wcale nie tak łatwo naraić jakiegoś towara naprawdę
          dobrego w te klocki, więc szastanie na prawo i lewo panienkami, gdy się w końcu
          trafi na taki rarytas, nie jest specjalnie rozsądne


          --
          donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
          • 25.11.09, 22:25 Odpowiedz
            tytus_flawiusz napisał:

            > nie do końca. Na rynku wcale nie tak łatwo naraić jakiegoś towara naprawdę
            dobrego w te klocki, więc szastanie na prawo i lewo panienkami, gdy się w końcu
            trafi na taki rarytas, nie jest specjalnie rozsądne

            No ale rozumiem, ze bez zadnych emocji? Tylko na zasadach 'friends with
            benefits' lub 'fuck buddies'?
            • 25.11.09, 22:28 Odpowiedz
              > No ale rozumiem, ze bez zadnych emocji? Tylko na zasadach 'friends with
              benefits' lub 'fuck buddies'?

              mniej więcej, coś a'la gentleman's agreement (z tym,że gentleman jest w tej
              sytuacji tylko jeden)
              --
              donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
              • 25.11.09, 22:28 Odpowiedz
                i czemu zaraz bez emocji. Nie wyobrażasz sobie jakie emocje wywołuje dzikie rżnięcie
                --
                donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                • 25.11.09, 22:35 Odpowiedz
                  tytus_flawiusz napisał:

                  > i czemu zaraz bez emocji. Nie wyobrażasz sobie jakie emocje wywołuje dzikie
                  rżnięcie

                  A ty sobie nie wyobrazasz jakie emocje wywoluje rzniecie sie z kims w kim jestes
                  totalnie zauroczony/zakochany.
                  A wogole jakie to srodki trzeba przedsiewziazc, zeby sie nie zakochac jak sie
                  juz z kims bzyka, chetnie sie czegos naucze.
                  • 25.11.09, 22:40 Odpowiedz
                    white-lizette napisała:

                    > A wogole jakie to srodki trzeba przedsiewziazc, zeby sie nie
                    > zakochac jak sie juz z kims bzyka, chetnie sie czegos naucze.

                    przede wszystkim jakieś skuteczne antykoncepcyjne, to bardzo ułatwia
                    "niezakochiwanie się" w osobniku znajdującym się na drugim końcu prącia. A co
                    jeszcze ... dorosnąć
                    --
                    donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                    • 25.11.09, 23:07 Odpowiedz
                      Ach co to za wielki rarytas w ktorym zakochuja sie faceci.To nic innego
                      tylko,,kakao i lody,,bu ha ha
                      • 25.11.09, 23:12 Odpowiedz
                        bakejfii napisała:

                        > Ach co to za wielki rarytas w ktorym zakochuja sie faceci.To nic
                        > innego tylko,,kakao i lody,,bu ha ha

                        primo: gdzie pisze, że zakochują się ?
                        secundo: masz gó...ane pojecie o tym co to rarytas
                        tertio: deprecjonujesz czego nie potrafisz (dobre fellatio /odpowiednio głębokie
                        i staranne z figurami/, umiejętny anal i wyćwiczony kegel, to wcale nie tak
                        częste zjawisko jak mogłoby ci sie zdawać)

                        --
                        donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                        • 25.11.09, 23:16 Odpowiedz
                          Laska nie rozsmieszaj mnie .
                          • 26.11.09, 12:28 Odpowiedz
                            Jakby to było takie proste, to by nie było pytań: CO ON W NEJ WIDZI?
                            --
                            O-Qrde co za życie !
                          • 26.11.09, 12:37 Odpowiedz
                            Czy niektóre osoby wszystko muszą sprowadzać do seksu??? Jakby to
                            było w życiu najważniejsze. Seks jest ważny, ale są rzeczy
                            ważniejsze, które cementują związek. Do cholery, czy my jesteśmy
                            zwierzątkami, które w ogóle nie myślą i chcą tylko kopulować.
                            Ciekawy jestem czy taki związek oparty tylko na seksie przetrwa do
                            późnej starości. A te teorie o najkorzystniejszych genach itp., to
                            wymyślają ludzie, dla których seks jest najważniejszy - dobrze
                            usprawiedliwiają swoje chucie. Uważam, że seks ma być tylko
                            dopełnieniem, a nie podstawą. Poza tym ile jest niechcianych ciąż
                            właśnie przez brak myślenia. Co mają wtedy powiedzieć te niechciane
                            dzieci. Mamy XXI wiek i zacznijmy w końcu myśleć głową a nie
                            przyrodzeniem. W końcu zeszliśmy z drzewa i ewolucja nadal
                            postępuje. Tylko seks, seks, seks - w głowie się niektórym
                            poprzewracało od nadmiaru wrażeń. Propopnuję bzykać się grupowo i
                            uprawiać dzikie orgie - wtedy wszyscy, którzy stawiają seks na
                            piedestał będą "szczęśliwi".
                            • 26.11.09, 14:18 Odpowiedz
                              .... ale harlekinowy błogi światek, dziewczynki wierzącej, że można zaklinać rzeczywistość. Że wystarczy coś powtarzać jak mantrę i można okłamać samą siebie i innych.
                              A potem taka leje łzy, jak to jest możliwe, że przez tyle lat, jej wyidealizowany, cukierkowaty luby rżnął wszystko co się ruszało i na drzewo nie uciekało. (ten etap dopiero przed Tobą, Słodziutka).

                              I choćbyś nie wiem jakie zaklęcia próbowała rzucać, ta twoja tak wychwalana cywilizacja istnieje li tylko i wyłącznie dlatego, że świat wokół dupy się kręci.
                              Gdyby było tak jak w twoich wyidealizowanych dyrdymałach, to dziś siedziała byś przed jaskinią, z brudnymi harami, syfami na policzkach, wszawicą łonową i wpieprzała korzonki na surowo, bo psa z kulawą nogą, nie obchodziłoby twe śmieszne istnienie.

                              --
                              donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                              • 26.11.09, 16:55 Odpowiedz
                                Obiad mi się przewraca. Ty to potrafisz wszystko zohydzić. Jak Ty te
                                kooperantki znajdujesz? Pewnie toto zezowate, garbate czy innego
                                rodzaju uboczne produkty ewolucji. Bleee.
                                • 26.11.09, 20:39 Odpowiedz
                                  elle444 napisała:

                                  > Pewnie toto zezowate, garbate czy innego
                                  > rodzaju uboczne produkty ewolucji. Bleee.

                                  Może on rżnie te ładne? Skąd wiesz?



                                  --
                                  Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
                                  że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
                                • 27.11.09, 08:51 Odpowiedz
                                  wnosisz że ładna = głupia, naiwna, wierząca w patetyczne komunały, o psychice
                                  zrytej "tiną" i książeczkami dla rumieniących się dziewczynek z pensji Motuli i
                                  o libido porównywalnym do libido głazu narzutowego z okresu przechodzenia lodowca ?

                                  gratuluję wizji "świata" :-)

                                  --
                                  donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                              • 27.11.09, 08:12 Odpowiedz
                                tytus_flawiusz napisał:

                                > .... ale harlekinowy błogi światek, dziewczynki wierzącej, że
                                można zaklinać rz
                                > eczywistość. Że wystarczy coś powtarzać jak mantrę i można okłamać
                                samą siebie
                                > i innych.
                                > A potem taka leje łzy, jak to jest możliwe, że przez tyle lat, jej
                                wyidealizowa
                                > ny, cukierkowaty luby rżnął wszystko co się ruszało i na drzewo
                                nie uciekało. (
                                > ten etap dopiero przed Tobą, Słodziutka).
                                >
                                > I choćbyś nie wiem jakie zaklęcia próbowała rzucać, ta twoja tak
                                wychwalana cyw
                                > ilizacja istnieje li tylko i wyłącznie dlatego, że świat wokół
                                dupy się kręci.
                                > Gdyby było tak jak w twoich wyidealizowanych dyrdymałach, to dziś
                                siedziała byś
                                > przed jaskinią, z brudnymi harami, syfami na policzkach, wszawicą
                                łonową i wpi
                                > eprzała korzonki na surowo, bo psa z kulawą nogą, nie obchodziłoby
                                twe śmieszne
                                > istnienie.
                                >

                                Tylko, że Tytusie jestem facetem, a nie Słodziutką :-)

                                I spokojnie - nie jestem prawiczkiem.
                                • 27.11.09, 08:32 Odpowiedz
                                  > Tylko, że Tytusie jestem facetem, a nie Słodziutką :-)

                                  no to Słodziutkim. Coś to zmienia ? Wbrew pozorom nie jestem seksistą, nie
                                  ujmuję "samcom" prawa, do naiwności, oderwania od rzeczywistości czy nawet
                                  zniewieścienia.

                                  ps. nick masz wybitnie nijaki, za to całkiem nieźle wpisujący się w treść twej
                                  poprzedniej wypowiedzi.

                                  --
                                  donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                                  • 27.11.09, 08:53 Odpowiedz
                                    tytus_flawiusz napisał:

                                    > > Tylko, że Tytusie jestem facetem, a nie Słodziutką :-)
                                    >
                                    > no to Słodziutkim. Coś to zmienia ? Wbrew pozorom nie jestem
                                    seksistą, nie
                                    > ujmuję "samcom" prawa, do naiwności, oderwania od rzeczywistości
                                    czy nawet
                                    > zniewieścienia.
                                    >
                                    > ps. nick masz wybitnie nijaki, za to całkiem nieźle wpisujący się
                                    w treść twej
                                    > poprzedniej wypowiedzi.
                                    >

                                    Wiesz moja wypowiedź wynika z tego, że seks do niczego dobrego mnie
                                    w życiu nie doprowadził (można powiedzieć, że mnie zgubił). Z
                                    różnych przyczyn - m. in. zdradziłem kogoś. Do tego stopnia byłem
                                    owładnięty seksem, że kręciły mnie klimaty swingersów, cuckold, itp.
                                    Przyszło jednak otrzeźwienie. Seks można praktycznie porównać do
                                    alkoholu. Trzeba wszystko robić z umiarem. Polecam podejście
                                    chrześcijańskie do tematu seksu. Uważam również, że seks po ślubie
                                    nie jest wcale takim złym rozwiązaniem, ale i tak pewnie tego nie
                                    zrozumiesz, bo tak zachwalasz seks i jest on dla Ciebie aż tak ważny.
                                    Czy miarą "prawdziwego samca" jest to ile kobiet zaliczył, jakie ma
                                    libido???
                                    • 27.11.09, 09:01 Odpowiedz
                                      Nie łapiesz koleś.
                                      Piszesz, że trzymanie się za rączkę, gadki szmatki o motylkach, pierdu-pierdu o platonicznym związku, wyrastającym ponad seks, o miłości, która teoretycznie "omnia vincit", tylko byle gównem nie potrafi sobie poradzić, piszesz że to wszystko ważniejsze i przyjemniejsze niż seks, bo zdarzyło Ci się przegiąć z seksem, dać mu sobą zawładnąć, miast z niego korzystać.

                                      To jest to samo jakbyś napisał, że woda z ogórków jest lepsza od wina, bo zdarzyło Ci się wyrżnąć po pijaku furą w przechodnia.


                                      --
                                      donec eris sospes, multos numerabis amicos, tempora si fuernit nubila solus eris.
                                      • 27.11.09, 10:30 Odpowiedz
                                        > Nie łapiesz koleś.
                                        > Piszesz, że trzymanie się za rączkę, gadki szmatki o motylkach,
                                        pierdu-pierdu o
                                        > platonicznym związku, wyrastającym ponad seks, o miłości, która
                                        teoretycznie "
                                        > omnia vincit", tylko byle gównem nie potrafi sobie poradzić,
                                        piszesz że to wszy
                                        > stko ważniejsze i przyjemniejsze niż seks, bo zdarzyło Ci się
                                        przegiąć z seksem
                                        > , dać mu sobą zawładnąć, miast z niego korzystać.

                                        Jeśli uważasz, że to byle gó..., to nie mamy o czym rozmawiać.
                                        Zresztą przeczysz sam sobie, bo raz uważasz że seks to byle gó..., a
                                        raz stawiasz go na piedestał.
                                        • 27.11.09, 11:44 Odpowiedz
                                          rozumiem, że rozciągam co nieco zdania i to może Ci utrudniać, ale bez przesady,
                                          aż tak trudnym językiem się nie posługuję.

                                          a teraz spróbuję bardziej po gimnazjalnemu.
                                          UWAGA !! trudne będzie.

                                          O miłości mawia się, że "omnia vincit" w luźnym tłumaczeniu - "pobiedit
                                          everything", ja zaś cynicznie uważam, że pomimo tych teoretycznie zajebistych
                                          możliwości, z byle gównem sobie nie potrafi poradzić (gdzie przez "byle gó..."
                                          rozumiem np. nieopuszczoną klapę od sedesu, chrapanie i wiele podobnych
                                          dupereli, które rozpieprzają nie takie "miłości"), kapisz, now ?
                                          Gdzie żeś Ty się doczytał, że piszę o seksie "byle gó..." jeden Pan Bóg raczy
                                          wiedzieć.

                                          --
                                          odi profanum vulgus et arceo
                                          • 27.11.09, 12:32 Odpowiedz
                                            > rozumiem, że rozciągam co nieco zdania i to może Ci utrudniać, ale
                                            bez przesady
                                            > ,
                                            > aż tak trudnym językiem się nie posługuję.
                                            >
                                            > a teraz spróbuję bardziej po gimnazjalnemu.
                                            > UWAGA !! trudne będzie.

                                            Ale jesteś inteligentny, widzę że lubisz dowartościować się cudzym
                                            kosztem. Nie jestem w twojej głowie i nie od razu muszę zrozumieć o
                                            co ci chodzi. Szkoda z tobą wchodzić w dyskusję - niezbyt fajnie
                                            traktujesz rozmówcę. Mówiąc twoim "zajebistym językiem", kapisz,
                                            now?
                                      • 27.11.09, 11:12 Odpowiedz
                                        o jacie,
                                        flautus w bachicznym nastroju.
                                        sie masz wodo_zogorem zamieniona w wino:)

                                        ad remu
                                        Slodki, (bo rzeczywiscie ladnie sunowi80 pasuje)
                                        jak Ci sie udalo wymyslec,ze moglbys nie chciec przezyc tego wszystkiego co przezyles? gdybys, oczywiscie raz drugi narodzil ze sposobnoscia bycia mezczyzna?
                                        Dosc to ciekawa motywacja; abstrahujac oczywiscie od pierwszorzednych cech plc, ktorymi sie tu tak chetnie publicznie wymachuje; jako argumentami

                            • 30.11.09, 19:17 Odpowiedz
                              wtedy wszyscy, którzy stawiają seks na
                              > piedestał będą "szczęśliwi".

                              do czasu az przyjdzie im ustalic ojcostwo lol wtedy bedzie jak w dowcipie gdzie
                              matka do dziecka mowi 'ciesz sie ze nie szczekasz, taka impreza byla' ;)
                              --
                              czasem bywam tu i tam ;)
    • 26.11.09, 12:34 Odpowiedz
      Mówię tutaj o pierwszym zauroczeniu, najczęciej jest to coś zupełnie
      nieuchwytnego i magicznego, to 'coś' może być pozornie
      nieistotne ... jakiś błysk w oku, uśmiech, zapach, wdzięk ruchu,
      tembr głosu ...
      Prawdziwa miość dojrzewa powoli, wymaga sięgnięcia trochę głębiej,
      do duszy :)
    • 26.11.09, 12:38 Odpowiedz
      Ujęła mnie swoją fascynacją do kolejnictwa... :-) Tak naprawdę zakochać
      na poważnie można się poprzez jakieś wspólne, chocby najdurniejsze
      pasje.
    • 26.11.09, 13:37 Odpowiedz
      zakochanie jest to proces kontrolowany przez mózg. oznacza wydzielenie pewnych
      substancji chemicznych. oczywiście każdy człowiek ma inne predyspozycje co do
      "zakochania", może to być impuls, a może dłuższy proces myślowy (chodzi i marzy,
      w końcu się zakocha).

      także stan na daną chwilę jest ważny, ten sam człowiek poznający Cie np po
      zerwaniu z kimś będzie mógł się w Tobie zakochać 10 razy szybciej... lub 10 razy
      wolniej, niżby poznał Cię będąc rok samotnym. albo jak pozna Cie w dobrym
      nastroju, albo złym. itd itp.

      nie ma jednego "sposobu" na zakochanie, ani w całej populacji mężczyzn, ani
      nawet w przypadku jednego faceta. jasne, można wysnuwać jakieś teorie,
      prawidłowości, ale to nadal niewiele lepsze niż wróżenie z fusów.

      a w czasach gdy 90% facetów nie myśli, lub myśli fiutem, w czasach gdy większość
      ludzi nie odróżnia zauroczenia od zakochania, zakochania od miłości, miłości od
      dojrzałej miłości... cóż... o czym tu w ogóle rozmawiać...
      • 27.11.09, 14:50 Odpowiedz

        --
        "Synu, to jest gola d.. i nigdy nie daj sie przekonac, ze to jest
        cos innego"
        "Wiem, ze to glupio wyglada, ale jestem dzieciolem i musze w cos
        stukac"
        "Sa takie dni w zyciu zolwia, ze MUSI komus dac w morde"
        z tworczosci Andrzeja Mleczko
        • 27.11.09, 14:51 Odpowiedz

          --
          "Synu, to jest gola d.. i nigdy nie daj sie przekonac, ze to jest
          cos innego"
          "Wiem, ze to glupio wyglada, ale jestem dzieciolem i musze w cos
          stukac"
          "Sa takie dni w zyciu zolwia, ze MUSI komus dac w morde"
          z tworczosci Andrzeja Mleczko
          • 27.11.09, 14:51 Odpowiedz
            kondolencje...
            --
            "Synu, to jest gola d.. i nigdy nie daj sie przekonac, ze to jest
            cos innego"
            "Wiem, ze to glupio wyglada, ale jestem dzieciolem i musze w cos
            stukac"
            "Sa takie dni w zyciu zolwia, ze MUSI komus dac w morde"
            z tworczosci Andrzeja Mleczko
    • 26.11.09, 14:27 Odpowiedz
      Widzę próżność, próżność widzę........
      --
      Nie wiem, nie znam się, a wogóle jestem zarobiony!! ;
      • 26.11.09, 15:30 Odpowiedz
        we wdzięku, urodzie, osobowości, intelekcie, poczuciu humoru,
        sposobie patrzenia na świat, zachwycającej i rozszerzającej
        horyzonty inności i wyjątkowości swojej wybranki. najpierw zdarza
        się, że się tylko zaprzyjaźniają ale chemia, pożądanie i zachwyt
        drugą osobą są nieodzowne
        i jak się już zakochają to latami przejawiają tę wspomnianą
        nieograniczoną zdolność do poświęceń i radość, bo żyją nie
        przejawiając cienia egoizmu dla tej kobiety i są na maksa
        szczęśliwi, że właśnie z nią tak zajebiaszczo jest spędzać czas
        jakieś wspólne pasje i niekończące się tematy do dyskusji też są do
        zakochania przydatne ale czy nieodzowne zaraz na początku
    • 26.11.09, 16:34 Odpowiedz
      atrakcyjnych fizycznie (zadbanych, umiejących podkreślić swoją
      kobiecość).

      Jeśli taka jesteś to możesz nic nie gotować, nie sprzątać tylko
      bałaganić, spóźniać się na spotkania... a faceci i tak cię będą
      kochać ;)
      • 26.11.09, 16:41 Odpowiedz
        mm600 napisał:

        > a faceci i tak cię będą
        > kochać ;)

        chyba faceci idioci



        --
        Спасибо за то что ты есть
        Elegia by New Order
      • 26.11.09, 17:43 Odpowiedz
        taa, cos o tym wiem. Odkochuja sie rownie szybko, kiedy odkryja, ze pewna siebie kobieta tez czasem ma zly dzien, albo podkreslajace zgrabne nogi spodnie ukrywaja cellulit. Odkochuja sie tez kiedy zobacza, ze wysniony aniol osmiela sie podniesc glos, albo nie widzi powodu, zeby obslugiwac na okraglo swojego misia z wyjatkiem momentow, kiedy jest chory lub bardzo zajety. Odkochuja sie, kiedy kobieta nie chce miec dzieci i zarabia mniej niz mysleli na poczatku sadzac po pozorach.
        prawdziwe zakochanie przetrwa te wszystkie 'proby ogniowe', ale to sie zdarza bardzo rzadko. Bardzo rzadko facet chce od kobiety tylko, zeby byla, usmiechala sie do niego, przytulala, dzielila sie z nim swoimi spostrzezeniami i ladnie wygladala, jak razem wychodza. Najczesciej milosc wlasna, z naciskiem na pelny brzuszek, swiety spokoj i poczucie'jestem super'zwycieza. I ta dziewczyna, ktora nie przeszkodzi swojemu mezczyznie w upajaniu sie miloscia do samego siebie, w nagrode zostaje zona - ma zaszczytny przywilej tlumaczenia sie dlaczego jeszcze nie ma obiadu, w domu brudno, a ona za pozno wraca z pracy, w ktorej zarabia za malo. A czasem jeszcze, czemu sie tak zapuscila i nie wyglada jak jego nowa sekretarka - wg sporej czesci panow dlugie czerwone pazury i szpilki nie przeszkadzaja w lataniu ze scierka i wieszaniu prania:)
    • 26.11.09, 17:52 Odpowiedz
      nie rozumiem, nie bylo w nim nic obrazliwego, wulgarnego, co najwyzej troche
      ironicznej prawdy...
    • 26.11.09, 18:03 Odpowiedz

      Zakochać się w kobiecie znaczy uznać jej istnienie za wyjątkowe i
      niepowtarzalne.

      To trudne, bo wyjątkowość różne ma odcienia, ale chodzi o to by w
      ramach powtarzalności wzorców z pop-kultury spotkać kogoś kto będzie
      odbiegał od wyswiechtanych duplikatów Mandaryn i Dod. Czyli być na
      topie, czy w ramach kanonu ale z charakterem, dystansem i klasą.

      Kobitki wogóle nie dostrzegają, że bycie tylko laseczką z otoczką
      foczki, lanserki etc to zachęta do natychmiastowej, jednorazowej
      konsumpcji, ewentualnie przygarnięcie towara na jakiś czas.

      Ale na drugi dzień ten nasz zblazowany zepsuty osobnik zobaczy w
      jakiejś kobitce spełnienie jego chłopięcych marzeń i pragnień,
      pełnych sprzeczności rzecz jasna i wtedy jak obuchem w łeb.
    • 26.11.09, 19:37 Odpowiedz
      żenua intelektualne albo dziecko wojny jakies
    • 26.11.09, 19:48 Odpowiedz

      > Co powoduje u facetow ze sie zakochuja? Wiem, ze np. imponowanie np. raczej
      > nie dziala i wrecz czesto odstrasza. Jestem dosc atrakcyjna i adoratorow wokol
      > mnie zazwyczaj sporo sie kreci. Byli tacy co chcieli sie ze mna przespac i
      > tacy co sie we mnie zakochali. Nie potrafie zgadnac ktore cechy spowodowaly,
      > ze faceci oprocz obiektu seksualnego widzieli we mnie cos wiecej. Jakie cechy
      > na was zazwyczaj dzialaja?

      Musisz byc jeszcze mlodziutka dziewczyna skoro nie rozumiesz co to jest milosc, bez tej romantycznej otoczki (ktora nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia).

      Milosc to operacja chemiczna.

      Zadne cechy psychiczne i intelektualne nie sa w stanie spowodowac zakochania sie, gdy nie ma chemii.
      A gdy jest chemia, to dobry charakter i dlugie inteligentne rozmowy sa milym dodatkiem, potwierdzeniem dobrego wyboru genow partnerki.

      Dlatego zdarza sie, ze mowi sie "nie rozumiem co ona w nim widzi". Szczegolnie jak facet jest nieciekawy. Ale on jest niekompatybilny chemicznie z Toba, ale najwidoczniej kompatybilny ze swoja wybranka.
      • 26.11.09, 20:40 Odpowiedz
        Z powodu nieostrożnego obchodzenia się z odczynnikami.

        --
        Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
        że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
      • senseiek napisał:

        >
        > > Co powoduje u facetow ze sie zakoc...? Wiem, ze np. imponowanie
        np. racz
        > ej
        > > nie dziala i wrecz czesto odstrasza. Jestem dosc atrakcyjna i
        adoratorow
        > wokol
        > > mnie zazwyczaj sporo sie kreci. Byli tacy co chcieli sie ze mna
        przespac
        > i
        > > tacy co sie we mnie zakochali. Nie potrafie zgadnac ktore cechy
        spowodowa
        > ly,
        > > ze faceci oprocz obiektu seksualnego widzieli we mnie cos
        wiecej. Jakie c
        > echy
        > > na was zazwyczaj dzialaja?
        >
        > Musisz byc jeszcze mlodziutka dziewczyna skoro nie rozumiesz co to
        jest milosc,
        > bez tej romantycznej otoczki (ktora nie ma nic wspolnego z
        rzeczywistoscia).
        >
        > Milosc to operacja chemiczna.
        >
        > Zadne cechy psychiczne i intelektualne nie sa w stanie spowodowac
        zakochania si
        > e, gdy nie ma chemii.
        > A gdy jest chemia, to dobry charakter i dlugie inteligentne
        rozmowy sa milym do
        > datkiem, potwierdzeniem dobrego wyboru genow partnerki.
        >
        > Dlatego zdarza sie, ze mowi sie "nie rozumiem co ona w nim widzi".
        Szczegolnie
        > jak facet jest nieciekawy. Ale on jest niekompatybilny chemicznie
        z Toba, ale n
        > ajwidoczniej kompatybilny ze swoja wybranka.

        niekompatybilny chemicznie!!!Dobre!!
przejdź do: 1-100 101-145
(101-145)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.