Dlaczego on nie chce się przyznać. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem w trakacie rozwodu. Pozew złożył on. Miał (zapewne dalej ma) kochankę, ale mimo NIEZBITYCH dowodów ( na które jednak ma wytłumaczenie-debilne bo debilne ale ma) nie chce się do tego przyznać. Na pierwszej rozprawie winę wziął na siebie tłumacząc osłupiałej sędzinie,że nie chce prać brudów. (więc obawa przed alimentami na mnie odpada). Dlaczego on nie chce sie po prostu przyznać?? Chciałabym usłyszeć od niego całą prawdę lub chociaż zwykłe przepraszam. Ale on uparcie twierdzi ,że nie ma nikogo i koniec-że nasze małżeństwo rozpadło się przez moje wieczne podejrzenia. Znajomym się przyznał, więc o co chodzi??
    Jaki może mieć w tym cel?? Faceci co o tym sądzicie?
    • Sadzimy,ze powinien te ,, tajemnice,, zabrac do grobu.
    • Na pewno załozył na forum wątek ”Nie przyznałem się do zdrady - co o
      tym sądzicie?”. Trzeba tylko dokładnie poszukać...
      --
      Mężczyźni są jak żołnierze, którzy wygrali wojnę. Nasze szeregi
      niedługo ktoś będzie musiał rozwiązać. Czujemy się w swoim męskim
      stylu życia, kobietom do niczego nie potrzebni. Dlatego jeżeli
      czegoś szybko nie wymyślimy, będziemy musieli liczyć już tylko na
      naturalną kobiecą zdolność do generowania katastrof.
      by ZibiKendo
    • moze jednak faktycznie cie nie zdradzal....
      albo chce do konca utrzymac pozycje uczciwego, na sile i wbrew
      zdrowemu rozsadkowi. niektorzy juz tak maja, nigdy, przenigdy sie
      nie przyznaja, ze byli/sa niewporzadku. wyjatkowo wkurzajace.
    • Sadzilam, ze udalo mi sie popelnic wczoraj na FK najglupszy watek miesiaca.

      A jednak mnie przebilas.
    • Proste - bo mu się to nie opłaca. Przy rozwodzie bez orzekania o winie jest praktycznie tak, jakbyście nigdy się nie spotkali - przy rozwodzie z orzeczeniem o winie będziesz miała powód, żeby go do samej śmierci po sądach o kasę ciągać. Nie mówiąc o tym, że mogłoby ci się zechcieć nie dać mu rozwodu (przy winie wyłącznej jest taka furtka) i będzie się za nim sprawa rozwodowa ciągnęła jak smród za szambiarką...

      --
      I'll make no subscription to your paradise...
    • chce uniknąc wciągania tamtej kobiety w sprawe.

      Ps. Powiedział cos osłupiałej sedzi, a nie sedzinie
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • A dlaczego miałby się przyznawać ? To jego sprawa, nie sądu i nie Twoja.
      --
      Praca – wielkość fizyczna występująca w nauce i w życiu. Najczęściej wymierna,
      oblicza się ją w dżulach, złotych, w skrajnych przypadkach w funtach lub dolarach.
    • Dlaczego się nie przyznaje? Bo ma instynkt samozachowawczy.

      Sama piszesz że małżeństwo zabiły Twoje wieczne podejrzenia i zarzuty. To pod
      wpływem tej psychojazdy którą mu robiłaś facet postanowił się rozwieść i wziąć
      winę na siebie, mimo braku bezspornych dowodów.
      Tylko kompletny idiota i samobójca przyznałby się teraz że coś miało miejsce,
      przewidując jak zareagowałabyś na przyznanie się.



      --
      Usta me ogrzej...
      • W którym miejscu napisałam ,że moje małżeństwo rozbiły moje podejrzenia?? To jest jego chore tłumaczenie. A jak go już zaczęłam o coś posądzać to od razu wielkie bingo! A uwierz mi ,że mam wystarczająco mocne dowody jego winy.Z resztą nie pytam o poradę prawną , od tego mam adwokata.
    • Ale niby do czego on ma sie jeszcze tobie przyznawac,poza tym co juz
      wiesz?Przeciez juz wszystko wiesz..
      Brak logiki w twoim mysleniu.
      • Zostaw go w spokoju, było minęło. Dzieci masz przy sobie, zapewnij
        im wychowanie,a ex męża olej. Co za różnica czy miał romans, czy
        nie - małżeństwo jest rozwiązane, a powód może być niekoniecznie
        taki, jak ci się wydaje. Relacje z byłym mężem nie zależą od ilości
        kochanek, to tylko jego sprawa, ciebie się też w sądzie nikt nie
        pyta z kim aktualnie uprawiasz sex, no chyba, że lubisz głupie
        urozmaicenia w czasie rozprawy. Stworzyłaś sobie wyimaginowany
        problem, po rozwodzie to częste, ale tobie na pewno nic do tego co,
        z kim i gdzie robi już nie twój mąż. Raczej twoja chora dociekliwość
        była przyczyną rozwodu (wkońcu masz dowody), a nie jego romans. Mało
        kto lubi tkwić w takim toksycznym związku, jaki mu stworzyłaś, u EX
        męża raczej zadziałał instynkt samozachowawczy.
        Życie intymne twojego ex męża nie ma związku z waszymi dziećmi, no
        chyba, że się o to postarasz i powiesz jakim to ch.... był ich
        tatuś. Jednak z doświadczenia wiem, że warto podtrzymywać pozytywny
        wizerunek ojca w oczach dzieci, to zawsze procentuje, jednak nie
        każda kobieta umie się odnaleźć po rozwodzie i różnie to bywa.
        • Owszem, to jej sprawa. Facet zdradzał ją jeszcze przed rozwodem - dlatego się
          rozwodzą. Gdyby ją kochał i był wierny, to okazywał by jej uczucie,
          zainteresowanie itd. i nie były by mu w głowie inne. Ona zaś nie miała by
          powodu, by go o cokolwiek podejrzewać. Nie dawał jej tego co powinien, bo latał
          za inną. Jest łajdakiem i niczym więcej. Nie przyzna się, bo brak mu cienia
          przyzwoitości. Pewno na dzieciach też mu nie zależy. Typowy psychopata, który
          gnębi żonę i miesza jej w głowie = zero sumienia, zero odpowiedzialności i
          ludzkich odruchów.
        • Ale wiesz on wciąż jest moim mężem to po pierwsze,przyczyną rozpadu małżeństwa był jego romans a nie moje podejrzenia - to po drugie.To on tworzył toksyczny związek okłamując mnie i mydląc mi oczy ile wlezie.Był na tyle nieostrożny ,że głupio wpadł-nie musiałam węszyć.Gdybym się nie dowiedziała , dziś pewnie bylibyśmy dalej ze sobą.A tak robi ze mnie wariatkę- no tak zypełnie jak Ty tutaj. Nie mam potrzeby aby na sali rozwodowej się przyznał , tylko mi- tak dla przyzwoitości i z szacunku za to ile lat byliśmy ze sobą. Fakt już po rozwodzie niech robi co chce i z kim chce! A co do dzieci, to one same go osądzą...! No i w sądzie pytano mnie oczywiście czy z kimś sypiam i czy nie mam innego związku-podstawowe pytanie rozwodowe.Mnie po prostu dziwi,że on nie chce się przyznać i myślę, że ma w tym swój cel.Tylko właśnie pojęcia nie mam jaki.
          • to do markac28:-)
            • >No i w sądzie pytano mnie oczywiście czy z kimś sypiam i czy nie
              >mam innego związku-podstawowe pytanie rozwodowe

              po tym oświadczeniu zastanawiam się czy ty byłaś wogóle na sali
              sądowej, bo pytania w czasie sprawy rozwodowej są inne, a jeśli
              sędzia odchodzi przez ciekawość od tematu to każdy normalny człowiek
              mający instynkt zamozachowawczy wie co powiedzieć, lub nie udzieli
              odpowiedzi na durne pytania.
              Przepraszam, jeśli cię uraziłam, chciałam ci wyklarować, że twój ex
              jest ex i po co ci jego potwierdzanie czy śpi (spał) z tą czy z
              tamtą (nie twój cyrk i nie twoje małpy). Człowiek do zdrady zostaje
              niekiedy niejako popchnięty. Zazdrość, podejrzenia, brak zaufania ze
              strony partnera same pchają w ramiona kogoś innego. To już
              przeszłość, teraz masz nowe życie, więc bez sensu myśleć, czemu się
              nie przyznał (może jest zwykłym ch..., a może "nie chce cię ranić").
              Nie zastanawiaj się już nad tym - nie warto.
              • "Człowiek do zdrady zostaje
                > niekiedy niejako popchnięty. Zazdrość, podejrzenia, brak zaufania
                ze
                > strony partnera same pchają w ramiona kogoś innego."

                Klasyczne usprawiedliwianie własnej nikczemności, próżności,
                lenistwa, wybujałego ego, zwykłej nieumiejetności funkcjonowania w
                związku.
                Jeśli jest zazdrość, to znaczy, ze brak czegoś (np. czułości) w
                związku, jeśli jest nieufność - to znaczy, ze brak czegoś w związku -
                np. dobrej komunikacji. Podobnie z zaufaniem. I niestety zawala
                ten, kto leci i szuka kogoś trzeciego, zamiast szukać poprawy
                zaistniałej sytuacji w zwiazku (której zazwyczaj sam jest
                prztyczyną). Jeśli kocha, to okazuje zaangażowanie, zachwyt, uwagę
                itd. itd. i nie ma wtedy żadnych powodów do zazdrości, czy
                nieeufności. Lecz zdrajca tylko szuka pretekstu by zaspokoić swoje
                prawdziwe pragnienia, zainteresowania - przed partnerem tylko udaje,
                stara się, lecz wiadomo, że nie wychodzi, jeśli na prawdę nie ma
                uczucia.

                Przyczyna zdrady zawsze jest zdrajca - w nim tkwi taka właśnie chęć.
              • markac28 napisała:
                >
                > po tym oświadczeniu zastanawiam się czy ty byłaś wogóle na sali
                > sądowej, bo pytania w czasie sprawy rozwodowej są inne, a jeśli
                > sędzia odchodzi przez ciekawość od tematu to każdy normalny
                człowiek
                > mający instynkt zamozachowawczy wie co powiedzieć, lub nie udzieli
                > odpowiedzi na durne pytania.


                wnoszę z tego co tu napisałaś:) nie zyczę ci byś miała doswiadczenie
                w temacie (choc to nic strasznego jak dla mnie akurat), ale nie
                wprowadzajże ludzi w bład.
                Pytania o obecny stan relkacji małzonków rozwodzących się (czy
                mieszkaja razem, czy sa w separacji, od jak dawna, czy współzyją z
                soba, a jesli nie to kiedy ostatnio), a takze o to, czy OBECNIE są
                z kimś związani sa standardowymi pytaniami na rozprawie rozwodowej,
                ba na samym początku :) Pytania te padają niezaleznie od tego, czy
                poew jest z orzekaniem o winie czy bez, pytane o to sa obie strony -
                takze niezaleznie od tego czy w pozwie powód/ka podnosi sprawę zdady
                przez współmałzonka.
                Nie wyplataj wiec głupot, bo moze to forum czyta ktos komu rzetelna
                info w temacie jest potzrebna, a ty wprowadzasz go w bład.

                Oczywiscie, mozna się nie przyznac do tego w sądzie, ze się z kims
                innym aktualnie jest. To prawda. Nawet za fałszywe zeznania się nie
                odpowie, bo podczas dowplnego procesu nie musisz oskarzac samej
                siebie.
                zwykle ludzie, jesli sprawa nie jest głosna, a zdrada nie była
                powodem rozpadu, zas ktoś zwiazał się z kims juz po faktycznym
                rozstaniu z mezem/zoną w czasie separacji nieformalnej, istonienie
                przyznają sie do nowego zwiazku. I istotnie czynią to z powodu
                instynktu samozachowawczego:) Sąd traktuje małzeństwo, ako
                małzeństwo formalne. Wiec nawet nie mieszkając juz z rok z mezm/zoną
                i wchodzac w zwiazek w trakcie separacji mozna "zarobić" zdrade i
                orzeczenie o swej winie.
                Tu jednak sprawa jest taka gosc wział wine i tak na siebie, wiec
                przyznanie się do niej niewiele zmieni w kwestii procesowej.
                Osobiscie uwazam, ze nie mówi o tym w sądzie, bo nie chce tej
                kobiety mieszac w swą sprawe rozwodową.

                Człowiek do zdrady zostaje
                > niekiedy niejako popchnięty. Zazdrość, podejrzenia, brak zaufania
                ze
                > strony partnera same pchają w ramiona kogoś innego.


                Najczestszymi powodami zdrady są: oddalenie emocjonalne, skłonnosc
                danej osoby do zdrady. Pewnie,ze życie z kims kto nie ma zaufania
                jest b. trudne. Jesli się kocha to chce się dowiedziec skąd ów brak
                zaufania, a jesli nie, to się chce rozstac z taką osoba, a nie
                zdradza ją.


                To już
                > przeszłość, teraz masz nowe życie, więc bez sensu myśleć, czemu
                się
                > nie przyznał (może jest zwykłym ch..., a może "nie chce cię
                ranić").
                > Nie zastanawiaj się już nad tym - nie warto.


                Tu się akurat w pełni zgadzam. Jesli dla orzeczebia sądu nie ma to
                znaczenia, nie warto drązyc tego tematu. Jesli nie ma ...bo z reguły
                jest tak, ze zdrada małzeńska zawsze powoduje uznanie winy wyłącznej
                osoby zdradzającej. rozwód moze być orzeczony bowiem bez orzeczaka o
                winie, z winy wyacznej kogos, albo z winy obojga małzonnków. W
                ostatnim przypadku nie ma chyba mozliwosci wyegzekwowania alimentów
                na siebie. W pozostałych o alimenty moga ubiegac się obie sttrony
                przy braku orzeczenia o winie, znalazwłszy się w niedostatku, do 5
                lat od uprawomocnienia się orzeczenia o rozwodzie, o ile nie
                wstąpiło się w nowy związek małzeński. W przypadku orzeczenia
                wyłącznej winy czyjeś tylko niewinny współmałzonek ma prawo do
                ubiegania sie o alimenty. Tak przynajmniej było lat temu 6 jak ja
                się rozwodziłam i wszystko to prawnik mi klarował :) Nie sadze, by
                sie wiele zmieniło.


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • Myślę, że nie chce się przyznać z tych samych powodów, dla których nie przyznali
      się Lepper, Łyżwa, Mirek, Rycho i wielu, wielu innych.
      Ci którzy się przyznają mają z reguły gorzej.



      --
      Mężczyźni żenią się ze zmęczenia, kobiety wychodzą za mąż z ciekawości.
      Obie strony są potem rozczarowane.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.