• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Flirtująca dziewczyna - co robić? Dodaj do ulubionych

  • 24.05.10, 10:43
    Związek luźny i nieformalny, ale nie ma wątpliwości ze są obustronne uczucia,
    znamy sie kilka miesięcy.
    Poznaliśmy się i było całkiem fajnie, uczucia rosły z tygodnia na tydzień.
    Była bardzo mila, sympatyczna. NIE tak dawno temu "skończyła" z byłym, podobno
    był zazdrosny.
    Lubi otaczać się mężczyznami, oni ją lubią, bo da się ją lubić. Nikogo nie
    zbywa. Ma się wrażenie ze nie potrafi powiedzieć "nie" i "stop" więc wielu
    koło niej się kręciło.
    NA początku nasz związek był luźny wiec mi to nie przeszkadzało, traktowałem
    ją jak koleżankę i nie bardzo mnie to obchodziło, nie bylem zazdrosny.
    Potem poznała takiego typka, nic nadzwyczajnego ale przykleił się do niej, a
    ona ma zwyczaju nakręcać kolesi specjalnie i prowokować ich, flirtuje wiec
    szybko się coś rodzi miedzy ludźmi.
    Po kilku miesiącach naszej znajomości, wiedzieliśmy ze miedzy nami jest coś
    wiece. Ale ona wciąż zachowywała się jak rozbrykana singielka czyli podrywała
    innych i nakręcała innych kolesi.
    To tylko trochę drażniło ale jak widziałem ze z innym zaangażowała się
    bardziej i korespondowali ze sobą bardzo często to zareagowałem.

    No bo ile można znosić takiego napięcia?
    Kiedy pytałem się o co chodzi to ona mówi ze to tylko jakiś głupi koleżka, że
    coś mu się przewidziało. JA mowie wyraźnie ze coś się dzieje, ze nie da się
    tego okryć jak gadają ze sobą po kilka godzin dziennie, niby o pracy czy o
    jakiś grach. Nie mam czasu być z nią tyle, moge być maksimum 1-2 godziny dziennie.
    Mowi mi ze jestem dla niej ważny itd, ze to nic takiego.

    A wyraźnie widać ze uczucia miedzy nimi rosną poza tym ona flirtuje wciaz z
    każdym facetem którego spotka, zawsze przeurocza i przemiła do każdeo, lubi
    się droczyć i prowokować.

    Zachowuje sie jak rasowa poligamistka, z tego co wiem to tamten chłopak był z
    kolei o mnie zazdrosny.

    Ona wciąż powtarza ze to nic takiego, a jak ją proszę o to by napisał mu by
    sie od niej odwalił to mówi ze to i tak nic nie da i ze on jest niegroźny. Ale
    ja widzę ze cos sie miedzy nimi rodzi i jeśli to tak będzie zostawione to
    dziwnie się to skończyć może.

    Szukam porady bo pierwszy raz spotkałem się z czymś takim wcześniej dziewczyny
    pokazywały mi jak są lojalne, jak monogamiczne, ze ja dla nie jestem tylko ważny.

    Co robić w takim wypadku?:

    Odstraszać potencjalnych jej adoratorów?
    Żądać od niej by go odrzuciła i nie flirtowała?
    Zostawić ją.
    Zaakceptować ze jestem jednym z wielu lub przynajmniej kilku i nie robić nic?
    Edytor zaawansowany
    • 24.05.10, 10:48
      Powiedziałeś jej o tym co napisałeś? Czy tylko żalisz się na forum?
      --
      Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
      • 24.05.10, 10:59
        Nie żale się tylko szukam rozwiązania. Jestem tolerancyjny i zazwyczaj nie boje
        się konkurencji ale wszystko ma swoje granice.
        Rozmawiałem z nią na ten temat ale ona zachowuje się jak by nie było problemu,
        tak jak by to była norma ze ona ma kilku rożnych adoratorów z którymi spędza
        kilka godzin dziennie (większość czasu po pracy i w pracy tez).
        Mowi ze to jakieś głupki co się przylepili ale: to ona często zaczyna flirt,
        nigdy nie stopuje znajomości, prowokuje, droczy się, zachęca, rozwija te
        znajomości.
        Mowi ze jestem dla niej ważny, a to "tylko" koledzy, przy czym mogą mówić/piasć
        do niej sprośne rzeczy a ona się tylko podśmiewuje.
        Inne powiedziały by: goń się palancie, a ta nie, jeszcze bardziej prowokuje.
        • 24.05.10, 11:38
          Są takie kobiety:) Przyjmij do wiadomości i tyle. Wcale nie musi, ale chce
          sprawdzać swoją atrakcyjność, być może w głębi duszy ma kompleksy.Być może
          sprawdza Ciebie, sprawdza na ile jest dla ciebie ważna.Jak ją przekonasz? Być
          może nigdy ci się to nie uda, a być może jak zobaczy, że Ci na niej faktycznie
          zależy, po prostu się uspokoi i wyciszy. Są też kobiety, które po prostu
          przyciągają mężczyzn, umiejąc: słuchać, podtrzymywać rozmowę, zachwycać się
          elokwencją rozmówcy.Nie wszyscy z nimi na dłuższą metę pozostaną, bo zawsze
          gdzieś tam w podświadomości będzie czaił się strach przed porzuceniem. W
          rezultacie często wśród wielu facetów, one są samotne.Łatwiej taką osobę
          podziwiać z daleka niż z nią żyć na co dzień, ale zapewniam Cię, że one często
          są wierniejsze od tych, które na każdym kroku deklarujących wierność i wiarę w
          monogamię;)Wybór należy do Ciebie i jest próbą Twojego charakteru:) Pozdrawiam
          • 24.05.10, 12:14
            A łupu cupu z nią robiełes?

            Po prostu rżnij ją starając się wycisnąć z niej tyle byś zawsze miał
            poczucie, że jest twoja, nawet jeśli pozwala sobie na flirt z innymi
            lub nawet puszcza sie z nimi. Tym bardziej ją rżnij, więcej niż
            potencjalni inni. Mniej tą satysfakcję, że z innymi flirtuje a tobie
            daje. I to ostro!
            Do przodu!
            • 24.05.10, 13:34
              dokladnie - rżnij ja, ale nie badz naiwny, miej alternatywe, bo zauwaz ze skupiles sie na niej, ze ona, ze SRONA, a pomyslales o sobie ? juz jestes jak piesek - ew chcesz poznac zasady ktore beda rządzic Wasza relacja - a tych zasad nie ma, albo beda pasowaly co najwyzej jej, no bo to ona ma wokol siebie wielu ""adoratorow, a tobie chyba podsiwadomie chodzi o to co TY masz zrobic - czytaj - jak nie dac sie wyrolowac a ew samodzielnie miec z tego frajde - mialem podobna sytuacje - jak bylo ok to ok, ale nadeszla chwila kiedy mialem tego dosc - zmienilem plynnie dziewcze, najlepiej zeby alternatywa byla niemal kompletnie inna, serio dzieki temu zycie jest PIKNE !
              • 24.05.10, 13:35
                ps pamietasz moze taki kawalek iry ;> femme fatale
                magiczne zdanie: "don`t trust me boy, my name is joy" ;)
                • 27.05.10, 10:59
                  Dziewczyna wpadla z deszczu pod rynne. Zamienila jednego zazdrosnika na innego -
                  i to takiego, ktory wyzala sie na forach. Zalosne.
            • 25.05.10, 09:05
              zepsutedzieckoburzuazji napisała:

              > A łupu cupu z nią robiełes?
              >
              > Po prostu rżnij ją starając się wycisnąć z niej tyle byś zawsze miał
              > poczucie, że jest twoja, nawet jeśli pozwala sobie na flirt z innymi
              > lub nawet puszcza sie z nimi. Tym bardziej ją rżnij, więcej niż
              > potencjalni inni. Mniej tą satysfakcję, że z innymi flirtuje a tobie
              > daje. I to ostro!
              > Do przodu!

              Tylko od tego wszystkiego nie mam ochoty na seks z nią...
              • 27.05.10, 11:49

                > Tylko od tego wszystkiego nie mam ochoty na seks z nią...

                No to już jesteś skasowany:)
                --
                [*] w pół...
                28.02.2008

                Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu
                ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli
                nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
              • 27.05.10, 21:07
                W zasadzie wszystko co napisane powyżej jest prawdą.

                Ona sobie będzie flirtowała, Ty będziesz się zadręczał, inni będą mieli ubaw
                (laska ma faceta, a każdy sobie z nią - przynajmniej flirtuje - jak chce).
                Jesteś zazdrosny, zestresowany, nie masz ochoty na sex - a potem będzie za
                późno. Jakiś inny facet będzie ją miał i brał - denerwujesz się teraz - pomyśl
                co będziesz myślał wtedy i jak Cię to będzie wkurzało. Teraz mówisz, że to
                będzie znaczyło, że nie warta. Może i nie, ale wkurwiać Cię to wszystko będzie
                tak samo. Zaangażowałeś się, przeżywasz, nawet na forum piszesz o tym - nie
                wiesz co zrobić, żeby było lepiej, a chcesz żeby było, żeby trwało mimo iż teraz
                Ci ciężko. Nie zerwiesz. Koniec tego będzie taki, że ona zerwie. Zostaniesz
                zestresowany, wkurwiony, porzucony, bez sexu, a ona się będzie bawiła z inny
                'pełna radości tak'.

                Albo rżnij ją ile starczy Ci sił, żebyś miał satysfakcje bez względu na koniec
                (a może ją do siebie przekonasz tym?), albo idź po kolei wpier**l kolesiom, bo
                skoro ona nie słucha, to niech oni posłuchają. I nie tłumacz sobie, że 'to jej
                przyjaciel, więc go dla niej toleruję'. Jej przyjaciele jakoś się Tobą nie
                przejmują, co?
            • 25.05.10, 11:27
              a co to za bzdety???
              jak bedzdzie ja rznal to ona przestanie flirtowac?
              a skad tyle zdrad w zwiazkach/malzenstwach, gdzie oboje partnerzy
              sie ze soba rżną?:D
              --
              z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
              • 25.05.10, 21:56
                > a co to za bzdety???
                > jak bedzdzie ja rznal to ona przestanie flirtowac?
                > a skad tyle zdrad w zwiazkach/malzenstwach, gdzie oboje partnerzy
                > sie ze soba rżną?:D

                Eeee. Chodzi o to by nie bylo tak, ze sie moze chlop co najwyzej
                oblizac gdy Ona innym pozwala na wiecej.
                Zdradzac bedzie czy nie, niewazne, niech sobie chlop pouzywa. Tym
                bardziej, ze jego zaangazowanie emocjonalne zacznie go gubic i
                hamowac.

                Po prostu niech on bedzie tym ktory przelamuje front pod
                Tannenbergiem. Nawet jesli po nim bedzie szla reszta wojska.

                Oj chlopie bo zostaniesz sam z polamanym sercem i
                niewyzytym "lobuziakiem". Zdemoluj jej wnetrze. Jak lobuz.
                Obudz w sobie odrobine skurczysyna. Tak z kobitkami trzeba.
                • 26.05.10, 21:46
                  A jeśli nie mam ochoty jej "rżnąc"? W jakim ja świecie żyje? Niech inny ją
                  rżnie, może ona poczuje sie przez to lepiej, ale dlaczego ja miał bym się poczuć
                  gorzej? jeśli okazała by się tanią suką to jaki miał bym interes z nią być?
                  • 27.05.10, 11:14

                    knight.free napisał:

                    > A jeśli nie mam ochoty jej "rżnąc"? W jakim ja świecie żyje? Niech
                    inny ją
                    > rżnie, może ona poczuje sie przez to lepiej, ale dlaczego ja miał
                    bym się poczu
                    > ć
                    > gorzej? jeśli okazała by się tanią suką to jaki miał bym interes z
                    nią być?




                    w tym wypadku nie mialbys zadnego interesu.


                    --
                    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
                  • 27.05.10, 11:52

                    jeśli okazała by się tanią suką to jaki miał bym interes z nią być?

                    eee to najpierw luźny układ a teraz suka bo się nie trzyma ciebie
                    jak wierna suka właśnie? konsekwencja chłopie:)
                    tak chciałeś to tak masz:)
                    --
                    [*] w pół...
                    28.02.2008

                    Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu
                    ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli
                    nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
                  • 30.05.10, 00:50
                    Stary jeżeli nie chcesz się z nią kochać, to dziwi Ciebie że ciągle szuka
                    alternatyw? Ona mi wygląda na osobę niedojrzałą emocjonalnie i widzę że przy
                    Tobie raczej nie dojrzeje...
                • 27.05.10, 11:32
                  > Obudz w sobie odrobine skurczysyna. Tak z kobitkami trzeba.

                  W ktorej "meskiej" gazetce takie BZDURY wyczytales?!
              • 27.05.10, 10:36
                Spełniona emama tutaj ? Co emama może wiedzieć o rżnięciu, flircie itp. ? Po co
                zaraz tutaj wywody o zdradach w związkach ? Tutaj chodzi o rżnięcie ;)
                --
                http://i48.tinypic.com/xbelia.jpg
                http://i41.tinypic.com/r019vn.png
                • 27.05.10, 11:12
                  a ty nie powinienes szukac kobity antosiu?:D
                  jak sobie w koncu znajdziesz, zaczniesz wychodzic do ludzi;D
                  --
                  z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
                • 27.05.10, 11:34
                  > Spełniona emama tutaj ? Co emama może wiedzieć o rżnięciu, flircie itp. ?

                  Kobieta, ktora ma dzieci nie wie nic o rznieciu, czy flircie? Kurcze, wspolczuje
                  ci, stary.
                  • 27.05.10, 13:57
                    To specyficzna emama. Jej współczuje stary/stara ;)
                    --
                    http://i48.tinypic.com/xbelia.jpg
                    http://i41.tinypic.com/r019vn.png
                    • 27.05.10, 14:03
                      ciesze sie bardzo i czuje sie tym faktem wyrozniona:D
                      ciebie biedaku nikt nie chce, ale widzac twoja postawe i wypocinki,
                      ktore wypisujesz, jakos sie nie dziwie:D
                      chyba ze to tylko taka poza bo w realu jestes cienki, niczym skorka
                      weza.
                      --
                      z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
            • 25.05.10, 22:02
              zepsutedzieckoburzuazji napisała:

              > ...I to ostro!
              > Do przodu!

              --------------------------------

              Ostro to rozumiem, ale dlaczego tylko do przodu?
              Od tyłu nie można ?




              --
              Mężczyźni żenią się ze zmęczenia, kobiety wychodzą za mąż z ciekawości.
              Obie strony są potem rozczarowane.

              Oscar Wilde
              • 25.05.10, 22:08
                Ostro to rozumiem, ale dlaczego tylko do przodu?
                > Od tyłu nie można ?

                Od tylu tym bardziej. Najwazniejsze by byc generalem!
                Jak ona innym cipke, to ty jej anuska!
            • 27.05.10, 13:40
              Popieram. Wyruchaj na wszystkie możliwe sposoby i jak najczęściej etc.
              Generalnie chodzi o to, aby wycisnąć z niej jak najwięcej "value" (marketingowo
              mówiąc) zanim ostatecznie zrozumiesz, że to zwykła szmata jest i swoje życie
              lepiej poświęcić dziewczynie z kręgosłupem moralnym (albo przynajmniej będącej w
              stanie rzeczowo porozmawiać o problemach).

              Zrozum to - może być wolny związek, ale jeżeli ona nie jest w stanie pogadać o
              tym i zgrywa debila, to należy ją traktować jak otwór, który z jakiegoś powodu
              umie mówić.
              • 27.05.10, 21:00

                qrde_balans napisał:

                > Popieram. Wyruchaj na wszystkie możliwe sposoby i jak najczęściej
                etc.
                > Generalnie chodzi o to, aby wycisnąć z niej jak najwięcej "value"
                (marketingowo
                > mówiąc) zanim ostatecznie zrozumiesz, że to zwykła szmata jest

                ..na wymioty bierze jak się cos takiego czyta :/
                ..a potem palant jeden z drugim się dziw, ze nie jest w stanie
                utrzymac związku, że nikt go nie chce.. z takim podejsciem -
                brzydzilabym się dotknąć cie kijem :/
                --
                Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem :))
                • 27.05.10, 23:23
                  Popieram.

                  Powyżej okaz niezwykłego podejścia do sprawy - "bądź s...synem a potem znajdź sobie uczciwą".
                  Jeśli ktoś życzy sobie uczciwości, sam też powinien być uczciwy.
          • 25.05.10, 09:04
            Charakter trzeba przy tym miec ale po co komu te stresy? :) Jak bym chciał tez
            mógł bym spędzać większość czasu na zarywanie dziewczyn i miec ich wkol siebie
            co najmniej kilka, tylko jestem juz dojrzały i raczej myślę o stabilizacji a nie
            zabawę we flirty i w to kto ma więcej partnerów :)

            • 26.05.10, 01:35
              Wlasnie DOJRZALOSC EMOCJONALNA to jest to, czego brakuje tej pannie. Zachowuje
              sie jak gowniara, 16-latka, ktora podnieca sie gdy tylko widzi, ze komus wpadla
              w oko. Flirtowanie jest dla niej wazne, a nie lokowanie uczuc w jednym facecie.
              To jest damski odpowiednik meskiego playboya. Sam sobie odpowiedz, czy warto z
              tym walczyc. Zasadniczo niech kazdy sobie zyje jak chce. Byc moze dopiero facet,
              w ktorym ona sie naprawde zakocha i ktory ja zostawi, cos w niej zmieni (choc
              nie sadze). Tylko, ze cos mi sie wydaje, ze takie osoby sie nie potrafia kochac,
              no bo sa niedojrzale.

              Daj sobie spokoj. Szkoda nerwow.

              Nawet znam taka jedna panne. Dokladnie taki typ o jakim piszesz. Bawi sie tymi
              facetami jak chce. A najgorsze jest to, ze zonatych tez prowokuje. I dlatego
              uwazam ja za dwulicowa szmate i z mila checia nakladlabym jej po ryju.
              --
              Kazdy ma swojego trupa w szafie
              • 26.05.10, 16:06
                bombalska napisała:

                > Nawet znam taka jedna panne. Dokladnie taki typ o jakim piszesz. Bawi sie tymi
                > facetami jak chce. A najgorsze jest to, ze zonatych tez prowokuje. I
                dlatego
                > uwazam ja za dwulicowa szmate i z mila checia nakladlabym jej po ryju.

                W czym jednak problem, żonaci to jakaś grupa ograniczona intelektualnie?
                --
                żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
                • 27.05.10, 12:40
                  Hehe, tez taka jedna znam i bez najmniejszych wyrzutow sumienia zrobilem jej to,
                  co ona robila innym. Zabawilem sie nia i z przyjemnoscia patrzylem, jak potem
                  cierpi. No, moze nie przesadzajmy z ta przyjemnoscia, ale mialem poczucie
                  spelnionego obowiazku, ze moze uratuje paru przedstawicieli mojej plci przed
                  sromotnym zawodem. Zawiodlem sie, takie panny sie nie zmieniaja :(. Naopowiadala
                  o mnie jeszcze jakichs niestworzonych historii, musialem sie potem gesto w
                  towarzystwie tlumaczyc. Na szescie na koniec bylo na moje :).

                  Jesli zas chodzi o ten konkretny przypadek, to zastanow sie dobrze, drogi
                  autorze. Sa kobiety takie i takie. Zadne rzniecie tutaj nie pomoze, chociaz
                  udane pozycie to podstawa udanego zwiazku - udany zwiazek bez udanego pozycia
                  istnieje w literaturze i wsrod par seksualnie obojetnych, co jest rzadkoscia. To
                  jest kobieta stworzona do otwartego zwiazku. Kazde z pary ma wolna reke, ale
                  para dla siebie jest czyms wiecej niz te flirty na boku i tak sie to jakos
                  toczy. Znam ludzi, ktorzy sie takich zwiazkach odnajduja i znam takich (np.
                  siebie), ktorzy w takich zwiazkach cierpia z powodu przeciagow. W zyciu bym sie
                  na cos takiego nie zdecydowal. Jesli faktycznie czujesz cos do tej panny, to
                  postaraj sie na moment o tym zapomniec, stanac z boku i zastanowic, do czego tak
                  naprawde uderzasz. Widzisz siebie w takim zwiazku za 10 lat? Widzisz szanse na
                  to, ze ta panna sie kiedys zmieni? Ocen na zimno, bo myslenie sercem (glowka) z
                  reguly prowadzi wprost do szamba. Logika, argumenty i rozumowanie na zimno
                  chociaz przez piec minut. Bedziesz mial swoja odpowiedz, pytanie, co z nia dalej
                  zrobisz, bo przeciez pomyslec mozna wszystko, a wprowadzenie tych mysli w czyn
                  to zupelnie inna rozmowa.

                  Jesli szukasz tutaj porady jak taka skoczna kozke urobic, coby grzeczna byla i w
                  stodole siedziala, to jej nie znajdziesz. Tona idiotow napisze Ci, ze masz ja
                  rznac (czesc z nich ze analnie), druga tona objawi Ci jakas zyciowa prawde i
                  uniwersalny klucz, ktory oczywiscie nie zadziala, bo prawda arystotelesowska w
                  zwiazkach miedzyludzkich nie istnieje. Jedyne, co mozna doradzic to to, zebys
                  intensywnie myslal i to tym, na czym Ci najbardziej zalezy. Jesli w zyciu
                  szukasz sobie cipki, to mysl glowka, a jesli szukasz prawdziwego zwiazku z druga
                  osoba, to winda wzdluz kregoslupa na najwyzsze pietro i zacznij planowanie.

                  Powodzenia :).
                  • 27.05.10, 15:27
                    Jedyne, co mozna doradzic to to, zebys
                    > intensywnie myslal i to tym, na czym Ci najbardziej zalezy. Jesli w zyciu
                    > szukasz sobie cipki, to mysl glowka, a jesli szukasz prawdziwego zwiazku z drug
                    > a
                    > osoba, to winda wzdluz kregoslupa na najwyzsze pietro i zacznij planowanie.
                    >
                    > Powodzenia :).

                    Jest to najmądrzejsza wypowiedź, jaką do tej pory przeczytałam
                    • 27.05.10, 23:31
                      Podpisuję się pod tym. W końcu głos rozsądku.
                  • 28.05.10, 08:24
                    Myślę, że fajny z Ciebie mężczyzna :)
                    --
                    ---------
                    Ta co się nie boi
          • 01.06.10, 11:49
            Olej ją to nie ma sensu i zajmij się czymś innym jak np.
            Projektowanie stron internetowych
          • Gość: gość IP: *.chello.pl 15.06.10, 11:44
            chłopie ja na twoim miejscu powiedziałbym paniusi spadaj mała bo ona wcale się
            nie zmieni będzie to robić ciągle nawet jak będzie mężatką to też będzie się tak
            zachowywać a ty będziesz się ciągle zastanawiał czy jesteś jedyny mam taką
            koleżankę w pracy mężatka a wszystkim kolesiom rozsyła swoje prawie nagie foty
            wiej puki masz czas i życzę ci abyś znalazł normalną laskę
        • 25.05.10, 09:45
          moze zacznij robic to samo?
          flirtuj z kazda napotkana kobieta i wtedy Twoja kobita zobaczy, jak
          to jest.
          w koncu to nieformalny zwiazek i wiele osob to wykorzystuje myslac,
          ze wszystki i wolno tylko dlatego bo sa wolni.

          --
          z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
          • 27.05.10, 11:57

            w koncu to nieformalny zwiazek i wiele osob to wykorzystuje myslac,
            ze wszystki i wolno tylko dlatego bo sa wolni.

            bo tak właśnie jest. jak chce mieć pełnoprawną wierną partnerkę to
            nie luźny układ tylko stały związek. relacja międzyludzka.
            jak się okazało że dziewczna nie uzależnia swej egzystencji od jego
            szlachetnej osoby, to nagle się xzachciało czegoś poważniejszego.
            --
            [*] w pół...
            28.02.2008

            Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu
            ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli
            nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
        • 27.05.10, 22:59
          Odpowiedź jest prosta. Jesteś dla niej tylko "przejściowym" chłopakiem. Zostaw
          ja, szkoda czasu. Ona i tak cię prędzej czy później zostawi.

          --
          Kalkulator kredytowy
          Fundusze inwestycyjne
          Poradnik sprzedawcy
    • 24.05.10, 18:50
      Im szybciej z nią skończysz tym lepiej dla ciebie. Takie laski zawsze zdradzają
      i będziesz tkwił w jakimś chorym związku, pełnym podejrzeń.
      • 25.05.10, 22:05
        Takie laski zawsze zdradzają
        > i będziesz tkwił w jakimś chorym związku, pełnym podejrzeń.


        Istnieja takie podpuszczary, ktore bawia sie sytuacyjnie. Byc moze
        ich wyrachowanie i luz bierze sie badz z umiejetnosci wchodzenia w
        zazyle relacje i lupu cupu, lub ewnwtualnie jest to poza kogos kto
        nie uczestniczy w oblapiance i terlowisko, ale lubi hujom robic
        nadzieje.

        Ten typ kobiet potrafi byc w gruncie rzeczy mocno zachowawczy i
        wstrzemiezliwy, dlatego pozwala sobie na wiecej, bo jest pewna tego,
        ze na wiecej nie pojdzie. Same podraznianie ja bawi i daje jej
        lepsza satysfakcje. Kreci ja. Stad fælirt.

        Moze w gruncie rzeczy jest oziebla? I rekonmpensuje sobie w ten
        sposob jakies zahamowania? Dlatego warto ja "przetestowac". Czy
        goraca ,czy zimna. Laski robiace wokol siebie teatr i grajace moga
        miec cos pod kopulka nieteges. Ale bracie najwazniejsze bys za duzo
        nie myslal i sie nie zastanawial bo bedziesz pogrzebany.

        Nie staraj sie drazyc jej osobowosci tylko drazyj jej cialo! Draz
        ja penisem nie myslami, bo myslicielem zostaniesz!

        Nie staraj sie zrozumiec i zaglebic tylko poglebic i wypelnic. Tak
        z kobitkami trzeba!!!

        • 27.05.10, 12:17
          Kolejna głupia rada. Może on już się w życiu nadrążył i teraz chce stabilizacji, o czym zresztą sam napisał. Twoje rady są właśnie w stylu zachowania tej panienki. Nie angażować się tylko bawić, zupełnie tak, jak ona robi, a czego on nie chce.

          --
          Show me Your Genitals!
    • 24.05.10, 19:01
      Poczytaj sobie forum rogaczy :D
      Niektórych kręci jak dziewczyna/żona zdradza, w końcu to niezła adrenalina.
      • 25.05.10, 09:10
        NA początku to było może i zabawne, lekko ekscytujące, ale szukam raczej
        stabilizacji i spokoju. Wiem ze jestem lepszy od większości jej adoratorów ale
        przecież nie będę jej kontrolował, świadomość ze mogło dojsc do zdrady nie jest
        zachwycająca.
        • 27.05.10, 10:41
          Jak chcesz w to brnąć (choć nie ma to sensu) to spróbuj obić ryja jednemu albo
          dwóm. Niektóre z lasek "flirtujących" to rusza i przylepi się do Ciebie nieco
          mocniej.

          Będziesz miał być może spokój przez jakiś czas.

          Później jednak będzie powtórka, bo skoro jej się to podoba jak o nią walczysz,
          to znowu będzie prowokować podobną sytuację.

          W końcu i tak się rozpadnie. Być może nieco przedłużysz związek.

          A skoro koniec tak, czy siak będzie bolesny (a będzie), to nie lepiej dać sobie
          spokój i od razu zająć się budowaniem związku z lepszymi perspektywami?

          P.S. I tak obij ryja ostatniemu co się nawinie, bo to jest fajne po prostu, a że
          racje moralne po Twojej stronie (i wkurw jak sądzę) to wygrasz. Albo chwalebnie
          przegrasz przynajmniej. A jak nie potrafisz/nie chcesz walczyć o kobitę do
          samego końca (choćby krwawego) to tym bardziej daj sobie z taką laską. Bo to Ty
          wyjdziesz ze związku pokiereszowany, a nie ona.

          Pozdro
          • 27.05.10, 12:20
            Takie związki, w których już na początku kobiety cieszą się, jeśli partner jest zazdrosny i przemoc z jego strony w stosunku do rywali uznają za dowód miłości, kończą się najczęściej przemocą domową.
    • 24.05.10, 19:47
      "(...) Ale jak widzę ze cos sie miedzy nimi rodzi i jeśli to tak będzie
      zostawione to dziwnie się to skończyć może."

      to mi się spodobało.. brutal i morderca (może) :)
      Prawie Choliłódź



      --
      Od urodzenia umieram i jakoś z tym żyję.
    • 25.05.10, 08:49
      wow ,jakbyś o mnie pisał :)
      tyle,że mój facet jest normalny ,bo wie,że nie lubię zazdrości i przez zazdrość
      partnera mogę bez problemu skończyć związek.
      Lubię flirtować i otaczać się facetami (taki typ gwiazdy ze mnie,na co już nic
      nie poradzę).Nie wyobrażam sobie ,że rezygnuję dla jednego faceta z wianuszka
      chętnych adoratorów :)
      bawi mnie to,dodam,że czuję się fatalnie i moja samoocena znacząco spada ,gdy
      wokół mnie nie ma grona wielbicieli...

      --
      http://tiny.pl/hxwn2
      • 25.05.10, 09:35
        Wg mnie jest różnica jeśli komuś przychodzi to naturalnie bo ma taki sposób
        bycia i po prostu jest lubiany przez otoczenie zarówno kobiety jak i mężczyzn, a
        sytuacją w której kobieta po prostu flirtuje z co fajniejszymi okazami, lub
        takimi, którzy nią sie zainteresowali.
        W pierwszym przypadku jest to mile i sympatyczne w drugim, to zwyczajne zarywanie.
        Z moich obserwacji beże sie ono z kompleksów, braku pewności siebie, czy juz
        nawet jako hobby.

        JA tez mógł bym być kobieciarzem i jeszcze kilka lat temu może taki byłem, i w
        taki sposób poznałem ją, oraz wiele inncyh kobiet ale w zyciu przychodzi tez
        czas na prace i stabilizacje.
        Wole kobietę która koncentruje sie na czymś co nam obojgu przyniesie jakieś
        korzyści, niech nawet spędza czas w salonach piękności i robi cos dla siebie ale
        takie zarywanie osłabia związek i nic mu nie daje.

        Jak bys sama sie czułą z kobieciarzem, który 5 godzin dziennie zarywał by laski
        i gadał potem z nimi na kompie, czy w czasie zakupów, albo w pracy? I później
        zaczynał trwałe romanse.
        • 25.05.10, 09:45
          "takie zarywanie osłabia związek i nic mu nie daje"

          Mam taką jedną znajomą, która podobnie się zachowuje i twierdzi coś zupełnie przeciwnego. Dzięki tym flirtom jest ciągle nakręcona, nie jest znudzona mężem(!), życiem, codziennością. Jest to dla niej odskocznia, dzięki której "coś się dzieje".
        • 27.05.10, 12:02

          Jak bys sama sie czułą z kobieciarzem, który 5 godzin dziennie
          zarywał by laski
          i gadał potem z nimi na kompie, czy w czasie zakupów, albo w pracy?
          I później
          zaczynał trwałe romanse.

          Żadna kobieta szukająca takich wartości, których Ty szukasz nie
          czułaby się 'z' kobieciarzem, ponieważ zostałby on wyoutowany.
          --
          [*] w pół...
          28.02.2008

          Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu
          ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli
          nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
        • 27.05.10, 20:10
          > JA tez mógł bym być kobieciarzem i jeszcze kilka lat temu może taki byłem, i w
          > taki sposób poznałem ją, oraz wiele inncyh kobiet ale w zyciu przychodzi tez
          > czas na prace i stabilizacje.
          > Wole kobietę która koncentruje sie na czymś co nam obojgu przyniesie jakieś
          > korzyści, niech nawet spędza czas w salonach piękności i robi cos dla siebie al
          > e
          > takie zarywanie osłabia związek i nic mu nie daje.
          Czyli jesteś hipokrytą, któremu los odpłacił pięknym za nadobne.
          I jakoś mi Cię nie żal.
          Sama lubię flirtować ale kiedy kocham i czuję się kochana jestem do bólu
          wierna.Ale jeśli facet mnie nie szanuje to zawsze szybko potrafię mu
          przypomnieć,że tego kwiatu jest pół światu i płakać po nim nie będę.A co do
          mojej wierności w związku- partner musi mieć jaja,żeby o mnie zawalczyć jeśli
          trzeba i tyle. A Ty co robisz? Zamiast jak kochający facet delikatnie ale
          zdecydowanie okazać kobiecie,że jesteś o nią zazdrosny żalisz się jak baba i
          okazujesz zazdrość jak narowisty nastolatek.
          A przytuliłbyś ją delikatnie ale stanowczo na oczach tych kretynów, spojrzał na
          nich wzrokiem " rób tak dalej to ci flaki wypruję", wziął ją na seks pod tytułem
          " jesteś tylko moja" i miałbyś chłopie problem z głowy. Męskość i dojrzałość,
          która się tak chełpisz to mieszanka delikatności, opanowania i zdecydowania. Jak
          dla mnie u Ciebie tego wszystkiego nadal brakuje więc z tym Twoim byciem
          dojrzałym mocno bym polemizowała.
          Dojrzały facet jednym ruchem, jednym spojrzeniem potrafi przywołać swoją kobietę
          do porządku. A skoro Tobie taka sztuka nie wychodzi to jaki z Ciebie facet?
          A druga strona wniesie do związku tyle ile od Ciebie otrzyma. Jak oczekujesz z
          drugiej strony wkładu w związek w imię obopólnych korzyści to daj najpierw coś
          od siebie.
          A poza tym związek jak każda relacja to rzecz bardzo dynamiczna. Nie jest tak,że
          wystarczy raz powiedzieć "kocham" a potem można się rozsiąść jak basza i
          przestać zabiegać o tą druga osobę licząc na to,że teraz to już samo siłą
          rozpędu poleci i będzie to trwałe i stabilne.
          Może już jej nie kręcisz, nie zabiegasz o nią, nie dbasz o swój wygląd, nie
          dostrzegasz w niej kobiety?
          Kobieta lubi czuć się przy mężczyźnie kobieco.
          Jak twierdzą naukowcy ludzie w związkach już po 7 miesiącach przestają dbać o to
          na ile są dla drugiej strony atrakcyjni.
          Może u Was to już nastąpiło i warto coś zmienić.
          Większość facetów uważa, że swojej dziewczyny/kobiety/żony nie trzeba podrywać,
          zabierać na randki. A trzeba bo jeśli się tego samemu nie robi to prędzej czy
          później zrobi to inny facet.
          • 27.05.10, 21:10
            i stateczną mężatka od kilkunastu lat. Z tym, ze moj mąz z wyrazem
            pobłażliwosci pozwala mi na te moje flirciki po prostu wiedząc, że
            to tylko zabawa, gra umysłowa. A co więcej - jest mu przyjemnie, bo
            wie, ze koledzy z pracy i inni nasi znajomi zazdroszcza mu
            atrakcyjnej zony :)
            a ja stopuje znajomosci w odpowiednim momencie.nigdy tez nie
            ukrywam, ze jestem męzatka , ze mam dzieci. a to czesto sprawia, ze
            panowie sami wlączają hamulce :)
            --
            Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem :))
      • 25.05.10, 09:44
        Oj to starsznie zakompleksina musisz być, nie znasz swojej wartości?
        W sumie to trochę mi żal takich osób jak Ty.
        • 25.05.10, 09:47
          zakompleksiona-nie,ale czuję się fatalnie kiedy nie gwiazduję i nie jestem w
          centrum uwagi :)
          --
          http://tiny.pl/hxwn2
          • 25.05.10, 16:42
            No i własnie do tego się to sprowadza ciągle przez czyjąś adoracje
            musisz sobie uświadamiać swoją wartość, bo nie ma w tobie pewności
            siebie i poczucia własnej wartości. Pewnie ciężko się tak żyje.
            Popracuj nad tym, bo za jakiś czas zacznie się dla Ciebie życiowa
            tragedia.
            Powodzenia życzę.
            • 25.05.10, 17:18
              inaczej-jestem pewna siebie,bo życie mnie do tego przyzwyczaiło :)
              ale pracuję nad tym,tym bardziej,że wybrałam sobie życie w pojedynkę (znaczy
              wybiorę,bo na razie nie jestem sama),więc muszę pogodzić się ze starością i
              brakiem zainteresowania,bo prędzej czy później mnie to spotka :]
              --
              http://tiny.pl/hxwn2
              • 26.05.10, 10:29
                Rzecz w tym że nie jesteś pewna siebie. A wnioskując z tereści
                Twojego ostatniego posta myślę że jesteś jeszcze bardzo młodą osobą,
                co oznacza że dopiero za jakiś czas, ale przyznasz mi racje.
                Pozdrawiam,
      • 27.05.10, 11:38
        Nikt nie kaze ci rezygnowac z wianuszka chetnych. Ale w takim razie nie powinnas
        zawracac glowy komus, kto chce zyc inaczej niz ty.
      • 28.05.10, 09:22
        po co oszukujesz siebie i "związanego z tobą", że
        tworzycie "związek", skoro możesz to bez problemu skończyć?

        gdyby wszyscy zachowywali się względem innych jak ty, społeczeństwo
        byłoby strasznie rozdygotane emocjonalnie.



        hermina25 napisała:

        > wow ,jakbyś o mnie pisał :)
        > tyle,że mój facet jest normalny ,bo wie,że nie lubię zazdrości i
        przez zazdrość
        > partnera mogę bez problemu skończyć związek.
        > Lubię flirtować i otaczać się facetami (taki typ gwiazdy ze
        mnie,na co już nic
        > nie poradzę).Nie wyobrażam sobie ,że rezygnuję dla jednego faceta
        z wianuszka
        > chętnych adoratorów :)
        > bawi mnie to,dodam,że czuję się fatalnie i moja samoocena znacząco
        spada ,gdy
        > wokół mnie nie ma grona wielbicieli...
        >


        --
        ----------------
        pozdrawiam
    • 25.05.10, 12:11
      To dość trudna sytuacja, byłem kiedys w podobnej, i w takich sytuacjach wazne
      jest by czuc sie w pelni wolnym w zwiazku, to pozwoli ci miedz przyjaciolki i
      kolezanki, w tedy wizja przyszlosci jest pewniejsza dla ciebie, jesli nei masz
      czasu na tworzenie nowych znajomosci z kobietami postaraj sie sam w sobie byc
      czysty.

      Stworz w sobie pewna psychiczna granice tego czym zdrada jesta czym nie jest, i
      nie rob w tej kwesti nic :)
      NAwet kuriozalnie, zachęcaj ją do nowych znajmosci czy nawet proponuj nowych
      kolezków.
      Niektórzy nawet podstawiaja swoich ustawionych kumpli, taki podstawiony kumpel
      obdarzony atrybutami fizycznymi, i zarywania tak by ją poderwał. To on bedzie
      relacjonował do czego doszlo i czy zostanei rpzekroczona granica ktora sobie
      ustanowiles.

      W wiekszosci przypadkow jest to zdrada fizyczna.
      Wiec nei trzeb byc zazdrosnym, jesli do niej dojdzie bedziesz mogl z czystym
      sumieniem odstapic od tej dziewczyny,
      ale do tej pory powinienes byc po prostu taki jaki jestes naturalnei bez
      zadrosci czyli jak najlepszy dal niej,
      Wiec jesli lubi flirtowanie to pozwalaj jej na to lub nawet zachęcaj,
      kuriozalnei bedzie dzialalo to na twoja korzysc bo łątwiej dojdzie do zdrady, a
      im szybciej dojdzie do zdrady tym szybciej bedziesz mial spokoj :)
      i tym szybciej bedziesz mogl odejsc do przyjaciolki lub nowej dziewczyny :)
      wymaga to sporej kondycji emocjonalnej i pewnosci siebie z twojej strony ale to
      jedyne sluszne podejscie
      • 25.05.10, 13:50
        www.youtube.com/watch?v=8TepZX9nvTQ - justin timberlake - what comes
        around ... goes around - historia jak wyzej, tylko ze z obrazkami ;]
      • 25.05.10, 16:53
        A może jak go to wkurza to po prostu niech jej powie że albo kończy
        z tzw koleżkami, albo do widzenia. Proste nie.
        Tylko pewnie problem polega na tym ze się w niej zakochał i nie
        potrafi tego zrobić ot tak, ale wcześniej czy później sam dojdzie do
        takiego wniosku jak wyżej, bo nie da się robic czegoś wbrew sobie,
        czy też grać kogoś innego, życie to nie film.
      • 25.07.10, 22:55
        Co za żałosna porada!!! Widać gołym okiem, że s.p.7 ma doświadczenie jedynie
        wirtualne
    • 25.05.10, 22:05
      E tam, kobietę trzeba sobie wychować i tyle. Jak na dużo jej pozwolisz to będzie
      chodziła na boki.
      --
      Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
      • 27.05.10, 11:40
        Naprawde? Moja kobiete wychowala jej matka. Twoja nawalila i dlatego twoj chlop
        musial cie wziac na smycz?
        • 27.05.10, 19:15
          Jasne i dziewicą orlańską jest;p
          --
          Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
    • 26.05.10, 11:56
      knight.free napisał:

      > Związek luźny i nieformalny,(...)

      Kto powiedział, że przestał taki być? Pewnie to tylko Twoje założenie wynikające
      z czasu od jakiego się spotykacie.

      > Lubi otaczać się mężczyznami, oni ją lubią, bo da się ją lubić. Nikogo nie
      > zbywa. Ma się wrażenie ze nie potrafi powiedzieć "nie" i "stop" więc wielu
      > koło niej się kręciło.

      Rozumiem, że z twojego punktu widzenia jesteś tym najważniejszym ale może
      patrząc z boku jesteś jednym z wielu na dokładnie takich samych prawach jak oni?

      > Odstraszać potencjalnych jej adoratorów?

      Niby jak i po co?

      > Żądać od niej by go odrzuciła i nie flirtowała?

      Jeżeli ten typ tak już ma to jak chcesz to zrobić?

      > Zostawić ją.

      Tu nikt Ci nie pomoże z decyzją.

      > Zaakceptować ze jestem jednym z wielu lub przynajmniej kilku i nie robić nic?

      A potrafisz?
      --
      żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
      • 26.05.10, 14:29
        och! Juz mialam napisac dokladnie to samo!!

        --
        Życie jest ciężkie i kończy się śmiercią.
        • 26.05.10, 16:26
          Flirt to nic złego. Dopóki ona im nie robi jakichś nadziei i nie bawi się ich
          uczuciami, jest ok.

          Jestem takim samym typem kobiety - nigdy męża nie zdradziłam, baaa mimo tego, że
          flirtowałam z wieloma, to mój mąż był moim "pierwszym" i będzie ostatnim. On
          wie, że to tylko taka gra, sam też lubi flirtować z kobietami - ale najlepiej
          czuje się w związku monogamicznym i bardzo się stara żebym była szczęśliwa, więc
          nie sądzę żeby mnie zdradzał.

          Cała ta aura flirtu tylko podnosi temperaturę w naszym związku i sprawia, że
          hmmm... wciąż się zdobywamy, staramy, nie pozwalamy na nudę. No ale w takim
          wypadku musi być zaufanie z obu stron.
      • 26.05.10, 21:30
        Luźny i nieformalny to on jest ale chyba wiadomo ze coś zaczyna się dziać jak
        pojawiają sie silne uczucia.

        Może i jestem na takich samych prawach jak inni ale mnie darzy silnym uczuciem,
        czy cokolwiek to jest, bo7

        O dziwo kiedy odstraszałem adoratorów za pomocą siły ona była jakby zadowolona,
        i bardziej mi ufała, tak jak by wierzyła ze mi na niej zależy.. Choć mi wydaje
        się to żenujące.


        Czy potrafił bym zaakceptować to ze jestem jednym z wielu? Na pewnym poziomie tak.
        • 27.05.10, 11:58
          knight.free napisał:

          > Luźny i nieformalny to on jest ale chyba wiadomo ze coś zaczyna się dziać jak
          > pojawiają sie silne uczucia.

          Wiadomo dla kogo? Dla mnie? Dla Ciebie? Ona Ci to powiedziała, czy zakładasz, że
          tak jest?

          > O dziwo kiedy odstraszałem adoratorów za pomocą siły ona była jakby zadowolona,
          > i bardziej mi ufała, tak jak by wierzyła ze mi na niej zależy.. Choć mi wydaje
          > się to żenujące.

          Skoro żenujące są dla Ciebie postawy, które jej imponują to dokąd zmierza wasz
          związek?

          > Czy potrafił bym zaakceptować to ze jestem jednym z wielu? Na pewnym poziomie t
          > ak.

          Jakim poziomie i czy jest to poziom wiadomy i akceptowalny przez drugą stronę?
          --
          żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
          • 27.05.10, 19:01
            > Wiadomo dla kogo? Dla mnie? Dla Ciebie? Ona Ci to powiedziała, czy zakładasz, ż
            > e
            > tak jest?

            Jesteśmy ludźmi na poziomie mimo wszystko i zakładamy bez zbędnych slow ze jeśli
            pojawiają się silne uczucie to one są spoiwem związku, oraz zobowiązują do
            czegoś obie strony.
            Jedyna roznica polega na tym ze w jej odczuciu jej prowadzenie pozostałych
            znajomości jest "niczym istotnym"

            > Skoro żenujące są dla Ciebie postawy, które jej imponują to dokąd zmierza wasz
            > związek?
            Staram się by zmierzał w dobra stronę, zaprzestałem straszenia czy atakowania
            adoratorów ponieważ jest to żenujące i nie mam zamiaru robić żenujących rzeczy
            nawet jeśli bardzo jej się to podoba.

            > Jakim poziomie i czy jest to poziom wiadomy i akceptowalny przez drugą stronę?
            Sadze ze tak, nie zaakceptował bym byc jednym z wielu w związku poligamicznym w
            którym ona ma swój harem i dopuszcza do siebie rożnych partnerów seksualnych.
    • 26.05.10, 20:22
      No i z poprzednimi dziewczynami się rozstałeś, a ta Cię fascynuje.

      Ma Cię w garści. ;) Już ją lubię. ;)

      Pytanie, czy dałeś jej jakikolwiek powód ku temu, by przestała
      wzbudzać zainteresowanie innych facetów? Coś Was wiąże poza seksem?
      Jakieś deklaracje? Jesteś zdecydowany w przyszłości się jej
      oświadczyć, mieć z nią dzieci, rodzinę? Jeśli nie wiesz, nie jesteś
      pewien, nie postanowiłeś nic to z jakiej racji ona miałaby być
      oddana tylko Twojej osobie?

      Piszę poważnie. Szkoda czasu na związki, z których nic nie wynika.
      Chyba, że jest to zabawa.
    • 26.05.10, 20:32
      Ona się nie zmieni, ty albo się zmienisz albo ją zamienisz na inną albo
      zwariujesz :) Byłam kiedyś z takim facetem, flirt dla flirtu, nic większego, ale
      flirt z każdą brzydszą czy ładniejszą. Nie zmienił się nigdy i wiem, że nie
      zmieni chociaż już po trzydziestce i singiel. To co do ciebie czuje nie odgrywa
      żadnej roli.
    • 26.05.10, 20:39
      knight.free napisał:

      > Zaakceptować ze jestem jednym z wielu lub przynajmniej kilku i nie robić nic?

      znasz prawidłową odpowiedź więc po co to rozwlekłe pościdło?

      --
      Nie zniosę tego dłużej
      • 29.05.10, 16:11
        Ciezko jednak jej udowodnić ze zdradza, ona zawsze się wyprze choćby sytuacja
        była jednoznaczna.

    • 27.05.10, 00:59
      jesc ciastko z kolegami czy kupe samemu?

      ;-)
      a wracajac do Twojej kulizanki - laska Cie nie kocha i tyle. w kazdym razie nie
      tak jak Ty ja. Wiec ja olej i znajdz sobie taka ktora to odwazjemni, bo z tego
      co czytam to uczuciowy z Ciebie facet i pewnie jakas mila panna to doceni. A
      skora laska grala sobie Toba bedac ze swoim bylym teraz gra jakims innymkolesiem
      bedac z Toba, itak "w kolo Macieju" - moim zdaniem szkoda czasu
    • 27.05.10, 11:04
      Długi czas zachowywałam się podobnie. Mój ówczesny partner czasami tracił równowagę i robił ostre awantury, więc mimowolnie tłumaczyłam sobie to tak, że 'jest zazdrosny i się czepia'. Koncentrując się na tym, jak go uspokoić, a nie na źródle nieporozumienia. Zawsze jak wychodziliśmy 'do ludzi' wydawał się sfrustrowany i starał się to ignorować (a więc siłą rzeczy po części również mnie, co przynosiło oczywiście odwrotny skutek).

      Kolejny partner na początku miał ze mną ten sam problem. I co? _Spokojnie_ ze mną porozmawiał, wszedł mi na empatię, wyjaśnił, jak się czuje mężczyzna w takiej sytuacji i jak 'wygląda' w oczach współczującego mu otoczenia. Zrobiło mi się tak wstyd i przykro, że po jednej nocy przemyśleń zmieniłam się o 180 stopni. Jak się okazało, w ogóle mi tego nie brakuje, realizuję się pokazując światu, jaki szczęśliwy jest ze mną mój mężczyzna. I widząc, jak mu zazdroszczą, że ma nadal taką fajną i wesołą, ale dodatkowo wierną i porządną dziewczynę :) Bycie 'lubianym z szacunku' może być przyjemniejsze od bycia 'lubianym z pożądania' i równie mocno (a mniej płytko) dowartościowywać, jeśli o to chodzi ;) Trzymam kciuki za szczere, owocne rozmowy! Bo da się :)
      • 27.05.10, 13:23
        Bardzo fajny i pozytywny post. Cieszę się, że są jeszcze ludzie potrafiący rozmawiać, potrafiący przyjrzeć się samemu sobie z bliska i to krytycznie i na dodatek zmienić swoje zachowanie. Tak trzymaj dziewczyno :)
    • 27.05.10, 11:13
      Mam to samo. Z tym, że z moją (heh powinno być w cudzysłowie) to już więcej niż
      początki, bo jesteśmy ze sobą blisko 7 lat. I od dłuższego czasu jest wciąż to
      samo. Ukrywanie smsów, maile, telefony, kłamstwa itp. Co chwilę inny adorator.
      Teraz już idzie, mam wrażenie, na całego. Jedyne wyjście - pogonić. Szkoda zdrowia.
    • 27.05.10, 11:20
      Wiele jest możliwych odpowiedzi tłumaczących jej zachowanie.

      1. Niedojrzałość, dziecinność. Z tego może wyrosnąć, jeżeli
      porozmawiasz z nią poważnie, wytłumaczysz, że najpierw związki są
      nietrwałe ale w kolejnych próbach dąży się do stabilizacji, która
      będzie służyła właściwemu wychowaniu dzieci.
      Twoja dziewczyna może jeszcze o tym nie wiedzieć. Dzisiaj się bawi,
      wkrótce zapragnie dziecka i będzie chciała i potrzebowała
      stabilizacji. Wtedy Cię doceni.

      2. Strach przed "miłością". Może miała niedobre doświadczenia
      związane z pseudo-miłością. Ktoś jej mówił: "Kocham Cię, to zrób to,
      co ja chcę." Może trafiła na taką manipulację i unika sytuacji,
      która mogłaby jej tym zagrozić. Ubezwłasnowolnić,
      zniewolić "miłością".
      To także można naprawić, wytłumaczyć choćby na tyle, by podejmując
      ostateczną decyzję o wspólnej przyszłości być tej decyzji świadomym
      i jej nie żałować

      3. Wspomniałeś, że już teraz nie masz ochoty na seks z nią. Na 90%
      oznacza to, że do siebie nie pasujecie. Ale warto sprawdzić jeszcze
      te 10%...
    • 27.05.10, 11:23
      Rzuc gada czym predzej, im szybciej to zrobisz tym lepiej dla ciebie. To ze kiedys bedziesz musial to nie ulega watpliwosci.
    • 27.05.10, 11:29
      Sama mam koleżankę o charakterku jak twoja sympatia. Ma męża od roku
      i wydawało mi się że w ten sposób skończy się jej niby "nieświadome"
      kokietowanie obcych facetów. Ale nie! Sama byłam świadkiem gdy
      wyszlismy wspólnie na jakis koncert na miescie a ona zajmowała swoją
      osobą wszystkich facetów w promieniu kilku metrów. Zaczepiała,
      zagadywała, piszczała i rzucała zalotne spojrzenia po to by zwrócić
      na siebie uwagę innych. To było bardzo męczące, bo M. zachowywała
      się jak niewyżyta 16tka. O dziwo gdy nie ma publiczności zachowuje
      się normalnie, ale te skecze na mieście - PORAŻKA. Wrócilismy z
      mężem do domu i stwierdzilismy ze bardzo współczujemy mężowi M, bo
      widać jak go to męczy. Więc moja rada: naprawdę przemyśl taki
      związek, bo potem naprawdę można mieć problem. pozdr
      • 27.05.10, 12:01
        > się jak niewyżyta 16tka. O dziwo gdy nie ma publiczności zachowuje
        > się normalnie, ale te skecze na mieście - PORAŻKA. Wrócilismy z
        > mężem do domu i stwierdzilismy ze bardzo współczujemy mężowi M

        Może warto _jej_ to powiedzieć..? Wątpię, żeby którakolwiek kobieta chciała,
        żeby otoczenie współczuło jej mężowi i żeby ją postrzegano jako rozwiązłą.
        Istnieje szansa, że nie zdaje sobie sprawy, że tak to wygląda, sama ma się za
        otwartą, rozrywkową i bezpośrednią, a wszelkie uwagi to wyraz zawiści mniej
        'magnetycznych' osób. A jakakolwiek poważna zdrada nie wchodzi w grę (gdyby
        szukała takich doznań, to raczej nie na pokaz przy wspólnych znajomych, a po
        kryjomu).
      • 27.05.10, 12:15
        eas_y napisał:

        > To było bardzo męczące, bo M. zachowywała
        > się jak niewyżyta 16tka. O dziwo gdy nie ma publiczności zachowuje
        > się normalnie, ale te skecze na mieście - PORAŻKA. Wrócilismy z
        > mężem do domu i stwierdzilismy ze bardzo współczujemy mężowi M, bo
        > widać jak go to męczy. Więc moja rada: naprawdę przemyśl taki
        > związek, bo potem naprawdę można mieć problem. pozdr

        Równie mocno jak was? Może mu z tym dobrze, ludzie są różni więc po co im od
        razu współczuć jeżeli chcą żyć inaczej niż Ty?
        --
        żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
    • 27.05.10, 11:38
      Najlepiej bedzie jak chyba dasz sobie spokoj. Macie odmienne charaktery i plany (piszesz o stabilizacji, a ona co na to?) - Tobie wyraznie nie pasuje jej sposob bycia i NIE ZMIENISZ tego. Co najwyzej sformalizujesz toksyczny zwiazek (juz w nim tkwisz) i skonczysz jako jelen, ktory sluzy jedynie jako dostarczyciel zasobow do odchowania nie swojego potomstwa. Jednak to oczywiscie tylko moje subiektywne zdanie.

      I nie sluchaj tych onanistow-mitomanow, ktorzy tutaj sie tlumnie produkuja sliniac sie podczas wypisywania tekstow o rznieciu na przekor wszystkiemu (krowa, ktora duzo ryczy malo mleka daje ;-)).
    • 27.05.10, 11:42
      Szkoda czasu na takie panny.
    • 27.05.10, 11:44

      Związek luźny i nieformalny

      No to o czym my w ogóle gadamy? Może Ty uznałeś, że coś między wami
      jest, a ona nadal traktuje to jak luźny układ? Albo w jedną, albo w
      drugą - jak coś ustalasz to nie zmieniaj ustaleń w trakcie.
      Zdecydowałeś się na luźny układ więc szanuj ustalenia i wolnośc 2
      osoby.
      Konkurencja Ci się włącza.
      --
      [*] w pół...
      28.02.2008

      Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu
      ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli
      nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
      • 27.05.10, 12:09
        permanentne_7_niebo napisała:

        >
        > Związek luźny i nieformalny
        >
        > No to o czym my w ogóle gadamy? Może Ty uznałeś, że coś między wami
        > jest, a ona nadal traktuje to jak luźny układ? Albo w jedną, albo w
        > drugą - jak coś ustalasz to nie zmieniaj ustaleń w trakcie.
        > Zdecydowałeś się na luźny układ więc szanuj ustalenia i wolnośc 2
        > osoby.
        > Konkurencja Ci się włącza.

        Ile znasz takich związków, które w miarę harmonijnie istnieją?
        --
        żołądkowa gorzka, moja nieodwzajemniona miłość
        • 27.05.10, 12:30
          Jeden harmonijnie istniejący. Chociaż... od strony faceta, bo
          kobieta jest zaangażowana.
          Większość osób, które znam są po prostu ze sobą, normalnie, bez
          żadnych luźniej, układ, niezobowiązująco. Jednak jeśli ustalamy, że
          łączy nas 'luźny związek' (nie związek w zalążku, z którego coś może
          kiedyś będzie poważnego) - to szanujemy te ustalenia i tylko wtedy
          taki związek ma rację bytu.
          Chyba zawsze jednej ze stron przestaje to odpowiadać. A może są
          ludzie, którzy potrafią tak funkcjonować. W każdym razie, jeśli tak
          ustalają, to zakładają, że potrafią. Jeśli nie potrafią - rezygnują
          albo z ustaleń, albo z układu. Mogę powiedzieć na podstawie własnych
          dświadczeń: nie umiem uprawiać seksu z kimś, kto nie jest dla mnie
          atrakcyjny (fizycznie, intelektualnie), stąd po jakimś czasie w
          luźnym związku dochodzę mniej więcej do takiego etapu, na jakim jest
          autor wątku - zaczynam się angażować, konkurencja mi się włącza. W
          tym momencie albo wyznaczam sobie jakąś granicę, żeby ten układ mógł
          nadal funkcjonować, łapię dystans, a jeśi to niemożliwe, wypisuję
          się z tej imprezy, z racji tego, że łamię ustalenia, na których
          opiera się ten związek, przestaje mieć więc rację bytu. Ja ostatnio
          uslyszałam od faceta, że w zasadzie z jedną ze swoich koleżanek (jak
          wześniej utrzymywał) mógłby mieć dziecko, ale nie robi tego, bo jak
          mu będzie za dobrze, to nie zrealizuje swoich planów.
          Lepiej dla autora wątku, żeby tego nie usłyszał, bo w takich
          sytuacjach dociera, na ile rzeczywiście masz tego dystansu. Więc
          albo w tę, albo wewtę. Nie może mieć jednak do dziewczyny pretencsji
          za coś, co wchodziło w charakter układu. Bardzo dobrze mu odpisałaś
          we wcześniejszych postach.
          --
          [*] w pół...
          28.02.2008

          Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu
          ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli
          nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
          • 28.05.10, 09:28
            trochę smucą mnie takie opinie. Wygląda na ich podstawie, że staje
            się normą powierzchowność, miałkość, substytuty uczucia, własne
            szczęście. Czyli dokładnie to, czego oczekują od "nowoczesnego
            społeczeństwa" korporacyjni MARKETINGOWCY.
            "Permanentne 7-me niebo" to jak zakładam, stan właścicielki nicka.
            A co będzie, jak skóra zacznie się starzeć? Pstryk, i przestawienie
            się na "właściwe" tory?


            ----------------
            pozdrawiam
    • 27.05.10, 12:09
      ten typ tak ma :) może ona chce się poczuć dowartościowana i dlatego
      świadomie wzbudza pożądanie facetów? nie ukrywajmy, kobiety są próżne i
      lubią mieć kółko adoratorów

      jeśli laska nie widzi problemu, a Ciebie to męczy to ja bym ograniczyła
      wasze kontakty do minimum, nie wiesz, czy nie jest jesteś kolejną
      "zabawką"
    • 27.05.10, 12:11
      do wyboru masz zaakceptować taką, lub zostawić.

      ogólnie to jest mało ciekawy typ, który większą wagę przywiązuje do otoczki
      (czyli flirtu), niż do sedna sprawy (czyli związku). woli gonić króliczka, niż
      go łapać.

      powody takiej postawy są dwa:

      1. leczenie kompleksów tym "jaka to ja jestem popularna"
      2. złe doświadczenia z przeszłości, złe zdanie o facetach, niechęć do stałego
      związku.

      jak sprawdzić który to typ? cóż, trzeba się pokazać jako facet inny od
      pozostałych. odróżniać się zasadami, charakterem, stylem bycia, umiejętnością
      zaspokajania wszelkich potrzeb dziewczyny. jeśli to doceni i będzie wierna
      (straci ochotę na flirt) to znaczy że jest typem 2. jeśli nie - to permanentna
      flirciara i lepiej dać z nią sobie spokój.

      tak wgl to bardzo spłyciłem temat pozbawiając go wielu smaczków i niuansów,
      ale nie chce mi się zbytnio rozwodzić nad w sumie typem charakteru którym,
      delikatnie mówiąc, gardzę. ale to trzeba spotkać ten inny typ (pewnej siebie,
      znającej swoją wartość, namiętnej monogamistki) by widzieć beznadzieję wyżej
      wymienionego....


    • 27.05.10, 12:27
      Kolego, zastanow sie najpierw dobrerze czego Ty chcesz. Czego od tego zwiazku
      oczekujesz. Chcesz zeby to byla Twoja żona, dziewczyna przyjaciłka czy co to tam
      jeszcze. Z tego co piszesz osobiscie radze Ci byc ostroznym jesli interesuje Cie
      jakis powazniejszy zwiazek. Wiele milych dziewczyn po Ziemi chodzi.
    • 27.05.10, 12:29
      i zapomnij o niej. Jest jaka jest i zawsze będzie taka. Będziesz się tylko
      denerwował.
      • 27.05.10, 12:43
        Większość odpowiedzi, jak widzę, brzmi 'daruj sobie'... A szkoda. Czasem nad
        związkiem trzeba popracować, trochę porzeźbić, podocierać się. Może warto?
        Zamiast iść na łatwiznę i wymienić na inny model. Ludzi z 'obiektywnymi' wadami
        raczej nikt nie zaakceptuje, więc prędzej czy później większość z nich wyciągnie
        wnioski i wyrośnie na porządne, wartościowe osoby (bo mimo wszystko autor 'coś'
        w niej widzi, jak mniemam), a kto inny skorzysta. Nie mówię, że tak w tym
        przypadku być musi, ale na pewno nie nie-może.
        • 27.05.10, 17:11
          Większość wypowiedzi jest wobec tego mądra.

          Dlaczego ktoś miałby się zmienić, jeżeli nie ma do tego ani motywacji, bo jest mu z tym dobrze i przyjemnie, ani nie wie jak to zrobić?

          Świat jest pełen związków, w których jedna ze stron latami czeka "aż on wreszcie coś zrozumie...", "aż coś do niej dotrze...", "aż on przestanie pić...". Ludzie są w stanie się zmieniać tylko w wąskim zakresie tego co pozostaje pod ich świadomą kontrolą, ale zmiana głębokich schematów jest z reguły wyjątkowo trudna bez terapii.

          Warto walczyć i starać się jedynie o tych, którzy sami mają motywację i wolę do zmiany, którzy sami chcą walczyć o siebie i swój związek i rozumieją potrzebę takiej walki. Z takimi ludźmi można coś budować. Cała resztę lepiej puścić bokiem, niech się kto inny męczy i wyciąga ich z wieku przedszkolnego.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.